Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Już nie wiem co robić...

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 08:20 #1

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Witajcie. Jestem tu nowa, właściwie nie wiem od czego zacząć.
Mam 23 lata. Jestem w związku z 37-letnim alkoholikiem od 3.5 roku. Od niespełna 8 miesięcy jesteśmy małżeństwem. Mój alkoholik pije głównie w weekendy - czasem pije ile wlezie, innym razem kończy się na jednym piwie. W tygodniu normalnie pracuje, w naszej społeczności jest osobą dobrze znaną, szanowaną. O jego nałogu wiem ja i jego rodzina. Rodzina wie właściwie od kilku miesięcy - ode mnie, jednak mam wrażenie, że uważają, że to moje fanaberie, bo przecież "kilka piw to nic takiego, przecież jest weekend". Mimo wiedzy o jego nałogu, podczas spotkań rodzinnych nie mają problemu z tym, by częstować go alkoholem. Mój alkoholik, gdy zoeientował się, że poinformowałam jego rodzinę o nałogu, przestał pić na imprezach rodzinnych. Od kilku dni czytam Wasze historie i doszłam do wniosku, że to jego odmawianie picia w towarzystwie ma na celu jedynie uczynienie mojej "bajki o jego alkoholizmie" mniej wiarygodną.
W zeszłym tygodniu mój A. miał urlop. Zaczął pić od poniedziałku. Trzeźwy był tylko jeden dzień. Najgorzej było w sobotę. Generalnie staram się nie reagować, gdy pije, jednak tym razem dałam się sprowokować, nakrzyczałam na niego. W ramach "zemsty" kompletnie pijany wsiadł do samochodu i odjechał. Wiedziałam, że nie oddali się zbytnio od domu i wróci po kilkunastu minutach (mieszkamy na uboczu). Jego działanie było czystą manipulacją, chęcią wzbudzenia we mnie strachu, swego rodzaju karą za krzyk. Nie wytrzymałam, zadzwoniłam po jego kuzynkę. Przyjechała z chłopakiem. A. Po chwili wrócił, był bardzo zaskoczony "wizytą" (było po 23:00). Zamknął się w budynku gospodarczym, groził podpaleniem (wiem, że i tak by tego nie zrobił). Wyważyliśmy drzwi. Kuzynka zaczęła z nim rozmawiać, powiedział, że nie wie o co nam chodzi, bo przecież jest trzeźwy i nic nie pił. Plus taki, że poszedł spać i później już był spokój.
Myślałam, że będzie mu wstyd, że kuzynka widziała go w takim stanie i że może w końcu coś do niego dotrze, bo jest osobą, której bardzo zależy na opinii innych.
Na drugi dzień wstał wcześnie rano, naprawił drzwi, jakby chciał zatrzeć ślady tego, co się działo i zachowywał się tak, jakby nic się nie wydarzyło.
Po tym coś we mnie pękło, trafiłam tutaj. Początkowo uświadomienie sobie, że jestem współuzależniona, dało mi siłę do walki o siebie. Jednak im więcej czytam Waszych historii, przestaję wierzyć w to, że kiedyś jeszcze będzie dobrze. A. od niedzieli nie pije, przeprosił mnie za to co się stało, ale ja w żadne jego "przepraszam" już nie wierzę.
Gdy analizuję jego zachowania -także te trzeźwe - pod kątem tego co przeczytałam tutaj, zaczynam widzieć w nim potwora. Zaczynam myśleć, że on mnie nie kocha i nigdy nie kochał. Tak naprawdę nigdy się o mnie nie starał. O jego alkoholizmie wiedziałam od początku znajomości i jak patrze na to z perspektywy czasu, mam wrażenie, że cała ta relacja narodziła się z mojej litości do niego. Myślałam, że go z tego wyciągnę, że dla mnie przestanie pić. Mam straszny mętlik w głowie, nie wiem co mam myśleć. Jeszcze nigdy nie było ze mną tak źle psychicznie. Może Wasze doświadczenia jakoś pomogą mi poukładać sobie w głowie...
Ostatnio zmieniany: 2019/05/10 08:23 przez kasia9.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Havana, olka2019, Gojia

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 08:39 #2

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 379
  • Otrzymane podziękowania: 625
Cześć. Alkoholik nie pije przez ciebie i dla ciebie nie przestanie pić. Nic nie jest w stanie go przekonać do zaprzestania, jeśli sam tego nie postanowi. Jest to przetestowane i udowodnione przez miliony osób na całym świecie, ponieważ to dziadostwo działa jednakowo na każdego. Oczywiście styl picia może się różnić, bo jeden będzie żłopał denaturat i będzie leżał zesikany w rowku, a inny będzie popijał whisky wieczorami w domu i chodził "zachmurzony". Wspólny mianownik jest zawsze ten sam.
Dostaniesz rady od ludzi, którzy mają na co dzień styczność z alkoholikami, ja nie pomogę, bo jestem po tej drugiej stronie, ale chętnie podziele się, jak działa alkoholik, jak umie robić zasłonę dymną, wybielać się i takie podobne.
Aha. Nie łudź się, że tylko ty i rodzina wie o alkoholizmie męża. Wiedzą wszyscy, tyle, że nie nazywają rzeczy po imieniu. Na dowód mogę ci dać przykład ze swojego życia: czy pani, która sprzeda mi wódkę raz na miesiąc, może przypuszczać, że jestem alkoholikiem? No średnio. Ale gdy w tym samym sklepie kupuję, bądź kupowałem codziennie pół litra wódki i cztery piwa przez rok, to chyba wie, że coś jest nie teges. Normalny, nieuzależniony człowiek tego nie robi.
Pozdrawia cię alkoholik. Bierz stąd mnóstwo życiowej, okrutnej wiedzy, a będzie ci łatwiej rozwiązać swój problem, bo pamiętaj, że problem alkoholikowi nie rozwiążesz. Możesz mu pomóc, jak sam będzie chciał.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania, olka2019, Jekaterina

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 08:41 #3

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1260
  • Otrzymane podziękowania: 3471
kasia9 napisał:
Początkowo uświadomienie sobie, że jestem współuzależniona, dało mi siłę do walki o siebie. Jednak im więcej czytam Waszych historii, przestaję wierzyć w to, że kiedyś jeszcze będzie dobrze.

Witaj Kasiu na forum :ymhug:
Jestem Aga - DDA/DDD i wspoluzalezniona.

Przeczytalam uwaznie twoj wpis i to co najbardziej mnie uderza w oczy jest to, ile piszesz o nim. To jest wlasnie wspoluzaleznienie, czyli uzaleznienie od choroby drugiego czlowieka lub jakiejs jego dysfunkcji np. pracoholizmu.
Napisalas, ze nie wierzysz, ze kiedys bedzie jeszcze dobrze. A co dla ciebie oznacza "dobrze"?
Pozdrawiam serdecznie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): olka2019, Masza

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 09:08 #4

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 317
  • Otrzymane podziękowania: 518
Witaj kasiu. U mnie jest podobnie. Mnie tez sie zdaje ze moj a. byc moze nigdy mnie kochal tylko chodzilo mu o opiekunke i organizatorke zycia. I oczywiscie to "dobry chlopak bo pomocny",a nosi glowe wysoko mimo ze stapa po bagnie od lat. Wiem co czujesz ale mysle ze sa tu osoby ktore sa bardziej doswiadczone i ich rady sa cenne bo wyszly ze wspoluzaleznienia. Ja dopiero zaczelam walczyc.
Pozdrawiam cieplo
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 09:48 #5

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22747
Cześć Kasiu :czesc:
Jestem Alkoholiczką i śmiało na podstawie swojego doświadczenia powiem Ci, że alkoholik to najlepszy aktor na świecie. Również nie piłam na imprezach, nie tylko rodzinnych ale też na innych, szczególnie tam gdzie wiedzieli o moim problemie. Dobrze też przy tym bawiłam. Grałam tą marną rolę nie tylko przed nimi, grałam ją też przed samą sobą.
Z satysfakcją obserwowałam zachowania innych, jak zmieniają sie po każdym kieliszku, jak się błaźnią a w głowie :-? kombinacja jak się wyrwać by nachlać się w samotności, po kryjomu.

Ale może nie o tym jednak, Może coś więcej o Tobie, o tym co zamierzasz, jakie plany na przyszłość?
Całe życie przed Tobą. 23 lata to piękny wiek. Myślę, że szkoda tych lat na patologię, lepiej przeznaczyć je na rozwój, marzenia...
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 09:54 #6

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Dziękuję Wam za odpowiedzi.
Pisząc "dobrze" mam na myśli dwie możliwie opcje: pierwsza, że mój A. w końcu podejmie decyzję o leczeniu, wyjdzie z tego i jakoś uda nam się wszystko posklejać, a druga to że ułożę sobie życie z kimś innym i będę w końcu po tym wszystkim szczęśliwa.

Od grudnia A. nie pił przez ponad 3 miesiące, chodził na spotkania AA. Mam problemy zdrowotne, w międzyczasie byłam w szpitalu. Wspierał mnie, był podporą, jak nigdy. Po moim leczeniu mieliśmy starać się o dziecko - zdaniem lekarza, jeśli nie teraz to może już nigdy nie będzie na to szansy. Tymczasem A. zaczął znowu pić. W zeszłym tygodniu zakończyłam leczenie, ale wiem, że starania o dziecko nie mają w tej chwili najmniejszego sensu. Nie chcę, żeby moje dziecko miało zniszczone życie.
Z drugiej strony, może właśnie poczucie odpowiedzialności za dziecko skłoniłoby go do podjęcia leczenia...
Zawsze mówił, że bardzo chce mieć dzieci.
Najwyraźniej TYLKO mówił, bo od czasu gdy zaczęłam zbliżać się do końca leczenia - o dzieciach ani słowa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 10:09 #7

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
szekla napisał:
Ale może nie o tym jednak, Może coś więcej o Tobie, o tym co zamierzasz, jakie plany na przyszłość?
Całe życie przed Tobą. 23 lata to piękny wiek. Myślę, że szkoda tych lat na patologię, lepiej przeznaczyć je na rozwój, marzenia...

Zawsze marzyłam o kochającym mężu i o dzieciach.
Kiedyś miałam pasję. Szło mi całkiem nieźle, odnosiłam sukcesy. Na początku związku mój A. mnie wspierał, motywował, żebym się rozwijała. Niestety z czasem każdą wolną chwilę zaczęłam poświęcać na pilnowanie go i pasja poszła w odstawkę. Może A. nie był tu jedyną przyczyną, bo zawsze byłam dość nieśmiała, nie wierzyłam w swój talent, ale z całą pewnością się do tego przyczynił..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 10:11 #8

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1260
  • Otrzymane podziękowania: 3471
kasia9 napisał:
Pisząc "dobrze" mam na myśli dwie możliwie opcje: pierwsza, że mój A. w końcu podejmie decyzję o leczeniu, wyjdzie z tego i jakoś uda nam się wszystko posklejać, a druga to że ułożę sobie życie z kimś innym i będę w końcu po tym wszystkim szczęśliwa.

Czy to znaczy, ze wiazesz swoje szczescie tylko z byciem w zwiazku? Czy do szczescia potrzebujesz drugiego czlowieka?
kasia9 napisał:
Z drugiej strony, może właśnie poczucie odpowiedzialności za dziecko skłoniłoby go do podjęcia leczenia...
Zawsze mówił, że bardzo chce mieć dzieci.

Jestem Doroslym Dzieckiem Alkoholika (DDA) i z doswiadczenia wiem, ze alkoholik nie pije przez nikogo i dla nikogo nie przestanie. Nawet dla dziecka. Nie tedy droga. Dorastanie w alkoholowym domu bardzo czesto ma tragiczne dla dziecka skutki i rzutuje na cale jego pozniejsze zycie.

A czy ty zamierzasz cos zrobic ze swoja ciezka choroba jaka jest wspoluzaleznienie? To jest choroba tak samo ciezka i smiertelna jak alkoholizm czy narkomania.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): olka2019, Alex75

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 10:19 #9

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Myślę, że tak, do pełni szczęścia potrzebuję drugiego człowieka. Nie wyobrażam sobie życia w samotności, bez nikogo u boku.
Chcę się wyleczyć, chcę się uwolnić. Nie wiem tylko czy wystarczy mi sił.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 10:31 #10

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1260
  • Otrzymane podziękowania: 3471
kasia9 napisał:
Myślę, że tak, do pełni szczęścia potrzebuję drugiego człowieka. Nie wyobrażam sobie życia w samotności, bez nikogo u boku.
Chcę się wyleczyć, chcę się uwolnić. Nie wiem tylko czy wystarczy mi sił.


Dopoki do pelni szczescia potrzebujesz drugiego czlowieka, nie jest dobrze.
Nie chodzi o to, ze mamy zyc sami. Czlowiek to zwierze stadne i socjalne. Tylko, jesli drugi czlowiek jest potrzebny, zeby byc szczesliwym, to zly znak. Ja dzieki terapii i pracy nad soba w koncu zrozumialam, ze nie potrzebuje drugiej osoby, zeby byc szczesliwa. Wchodze w relacje nie dlatego, ze ich potrzebuje, tylko dlatego, ze ich chce. To jest ogromna roznica. Moge byc w zwiazku, moge i nie byc. Tylko dwie osoby, ktore sie nawzajem nie potrzebuja moga stworzyc naprawde zdrowa relacje, bo sa ze soba dla siebie samych a nie dla tego co ta druga osoba moze mi dac (nie mowie tu o pieniadzach tylko np o poczuciu, ze jestem fajnym czlowiekiem, bo sie dla kogos poswiecam, albo, ze moge na to jego picie ponarzekac itp.).
Co zamierzasz zrobic, zeby sie wyleczyc ze wspoluzalezniania a moze i od uzaleznienia od bycia w zwiazku?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, olka2019, Alex75, kasia9

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 10:47 #11

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Jestem coraz bliżej decyzji o udziale w spotkaniach Al-Anon. Myślę też o wizycie u psychologa/terapeuty, bo wiem, że sama nie jestem w stanie sobie tego wszystkiego poukładać.
Poza tym, staram się być silna, nie ulegać mojemu A. Chcę, żeby odczuł to, że zamierzam o siebie walczyć i że nie jest dla mnie ważniejszy niż ja sama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 10:55 #12

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 317
  • Otrzymane podziękowania: 518
Strach przed samotnoscia to zly doradca niestety. Sama sie o tym przekonalam spedzajac 6 lat u boku czlowieka ktoremu ani sie snilo zawalczyc o zmiany przede wszystkim dla siebie i przy okazji dla nas. Ale balam sie byc sama bo wydawalo mi sie ze motylki w brzuchu z powodu obecnosci faceta obok to jedyne szczescie jakie umiem odczuwac. Samej ze soba bylo mi obco. Teraz powoli wychodze z tego myslenia bo doceniam czas spedzony wylacznie we wlasnym towarzystwie. To nie oznacza ze nie marze o prawdziwej milosci. Kazdy marzy. Ale mysle ze niebezpieczne jest postrzeganie siebie jako nieodlacznej czesci kogos bo niektore osoby potrafia to wyczuc i wykorzystac to przeciw tobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, kasia9

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 10:56 #13

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 317
  • Otrzymane podziękowania: 518
Kasia nie mysl o wizycie u specjalisty. Zadzwon i sie umow. Nie odkladaj. Dzialaj.
Powodzenia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 11:07 #14

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1260
  • Otrzymane podziękowania: 3471
kasia9 napisał:
Chcę, żeby odczuł to, że zamierzam o siebie walczyć i że nie jest dla mnie ważniejszy niż ja sama.

Dlaczego chcesz, zeby to odczul?
Ostatnio zmieniany: 2019/05/10 11:08 przez AgaMars.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 11:12 #15

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Myślę, że jeśli poczuje, że traci mnie i komfort picia, który mu dawałam, w końcu coś w nim pęknie i zacznie się leczyć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 11:17 #16

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1034
  • Otrzymane podziękowania: 2122
Witaj Kasiu :czesc:
Jeżeli chcesz zmian, to zrób to dla siebie, nie po to, żeby jemu coś udowodnić. Zawalcz o swoje, lepsze życie. Póki moją motywacją było" ja ci pokażę" to nic nie wskórałam.On poszedł się nachlać, a ja znów byłam zawiedziona. Życie krótkie jest, warto zadbać o to, żeby je przeżyć jak najlepiej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 11:58 #17

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22747
kasia9 napisał:
Z drugiej strony, może właśnie poczucie odpowiedzialności za dziecko skłoniłoby go do podjęcia leczenia...
Zawsze mówił, że bardzo chce mieć dzieci.
Żadna terapia, leczenie nie daje gwarancji, że alkoholik nie będzie pił. Myślę więc, że to zbyt duże ryzyko.
Moje nałogowe picie zaczęło się gdy byłam już matką nastoletniej Córki. Widzisz, więc, że to żadna motywacja. Potem, już po terapii kupiłam sobie wspaniałego psa, po to żeby nie pić. I wierzyłam, że tak będzie. Niestety....piłam dalej.
Do decyzji i zaprzestaniu picia, podjęcia leczenia alkoholik musi dojrzeć sam. Nikt za niego nie pił i nikt za niego nie będzie zdrowieć.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, Elka.S

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 12:02 #18

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1260
  • Otrzymane podziękowania: 3471
kasia9 napisał:
Myślę, że jeśli poczuje, że traci mnie i komfort picia, który mu dawałam, w końcu coś w nim pęknie i zacznie się leczyć.


I to jest Kasia kwintesencja wspoluzaleznienia. Nawet leczyc sie chcesz, zeby mu pomoc.
Nie tedy droga. To jest tez proba manipulowania nim. On jest wolnym czlowiekiem i ma prawo wybrac alkohol. Wiem, wiem, to brzmi dziwnie, ale tak jest. Zreszta ty tez masz prawo tkwic nadal we wspoluzaleznieniu, dlatego ja cie na zadne Al-Anony, grupy, terapie itd nie bede namawiac. Moge tylko powiedziec, ze zajecie sie soba czyli zadbanie o zaspokajanie wlasnych potrzeb (nie tylko tych fizjologicznych), nauczenie sie zarzadzania emocjami, wziecie odpowiedzialnosci za wlasne czyny i decyzji, nauczenie sie stawiania granic i ich przestrzegania itd (a tego uczylam sie na terapii i nadal sie ucze na grupach wsparcia i mitingach DDA/DDD) to byla najlepsza rzecz, jaka zrobilam/robie w zyciu. Ty teraz masz mozliwosc wyboru, jak chcesz zyc. Czy tak jak do tej pory, czy tak szczesliwie, ze glowa mala?

A co do tych prob zmiany jego, to od razu ci powiem, ze to sie nie uda.
To jest Modlitwa o Pogode Ducha Al-Anon i DDA/DDD (oryginalna AA jest troche inna - korzystam z obydwu :grin: )
"Boże, użycz mi Pogody Ducha,
Abym akceptował tych, których nie mogę zmienić,
Odwagi, abym zmieniał tego, kogo mogę zmienić,
I mądrości, abym zrozumiał że tym kimś jestem ja."

Modle sie o te madrosc codziennie :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka, Tomoe, Ilonka, moniaoo79, olka2019, Elka.S

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 14:59 #19

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1156
  • Otrzymane podziękowania: 1882
kasia9 napisał:
Myślę, że jeśli poczuje, że traci mnie i komfort picia, który mu dawałam, w końcu coś w nim pęknie i zacznie się leczyć.

U mnie tak było. Alko zaczął się leczyć, pobił wtedy "rekord abstynencji" 4 miesiące ale po dwóch już planował picie. Nie pił ale i nie trzeźwiał.Te jego leczenie nic nie dało bo zrobił to "dla mnie". Później pił co dwa miesiące, później co miesiąc. Po jakimś czasie wrócił do picia w swoim rytmie czyli co kilka dni.
Ostatnio zmieniany: 2019/05/10 15:00 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 18:11 #20

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Wpisuję adres forum drżącymi rękami, bo wiem, że nie przeczytam tu tego, co chciałabym przeczytać. Czytam Wasze posty i jestem coraz bardziej rozdarta. Wyszłam z domu dosłownie na godzinę, a mój A. znowu się napił. Nie wiem ile - jedno piwo czy dwa. Nieistotne. Jest mi potwornie trudno. Jakoś po cichu wierzyłam, że ten weekend będzie inny. W zasadzie co tydzień w to wierzę.
A. nie przyszedł jeszcze do domu. Pewnie pije. Mam ochotę pójść do niego i powiedzieć mu, co o nim myślę, chociaż wiem, że nie ma to najmniejszego sensu.
Nienawidzę weekendów, nienawidzę, kiedy ma wolne...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 18:36 #21

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4277
  • Otrzymane podziękowania: 6896
Witaj Kasiu. :czesc:
Mam na imię Alicja, jestem trzeźwą alkoholiczką, byłam kiedyś w związku z czynnym alkoholikiem, jestem także DDA.
Zdrowiałam na profesjonalnych terapiach i we wspólnotach dwunastokrokowych.
Szczerze Ci gratuluję tego co napisałaś o genezie tej relacji. Ta chęć wyciągnięcia alkoholika z nałogu często leży u podłoża takich związków, tylko nie każda współuzależniona ma tego świadomość i potrafi się do tego przyznać. kwiaaatek
Kobiety i koty zawsze robią, co chcą, więc mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą. (Robert A. Heinlein)
Ostatnio zmieniany: 2019/05/10 18:37 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Babeczka, moniaoo79, Gojia

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 18:38 #22

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2042
  • Otrzymane podziękowania: 5544
Kasiu witaj :czesc:
Jestem Bernadetta współuzależniona i była żona alkoholika.
Alko zostaw samemu sobie,poradzi sobie świetnie. Zamiast tego zadbaj o siebie. Co dziś zrobiłaś dla siebie? Może planujesz coś dla siebie w weekand? Chodzi o to aby przestać skupiać się na nim,ile wypił,z kim,gdzie,jak i po co. Zamiast tego zająć się sobą,swoim samopoczuciem, emocjami i potrzebami. :)
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 18:48 #23

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1034
  • Otrzymane podziękowania: 2122
Kasiu on pewnie pije, a Ty niepotrzebnie się zamartwiasz. Przecież ten czas możesz wykorzystać na coś innego, coś co sprwi Ci choć trochę przyjemności, wiem, że to trudne, ale zawsze warto spróbować :)
Mój mąż właśnie wlewa w siebie kolejną porcję wódy, a ja dopiero co skończyłam ćwiczyć, zrobię kolację, ogarnę się i uciekam z koleżanką na spacer. Moje zamartwianie się, czy choćby obecność w domu nie sprawią, że przestanie pić. On spędza czas jak chce i nie mogę mu tego zabronić. Ja mam o wiele ciekawsze rzeczy do zrobienia. Kasia jesteś młodą osóbką, umów się z kimś, szkoda czasu na zastanawianie się co on robi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kasia9

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 19:06 #24

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Witaj, Alicjo.
Gdy patrzę na swoje życie z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że jednak chyba jest coś ze mną nie tak, choć nigdy do siebie tej myśli nie dopuszczałam. Mając 13 lat zakochałam się w nieodpowiednim chłopaku. Choć od początku mówił, że nic z tego nie będzie, ja nadal do niego lgnęłam, a on wykorzystywał moją słabość do niego. Był uzależniony od marihuany. Oczywiście miałam na celu rozkochanie go w sobie, żeby dla mnie skończył palić...
Trwało to jakieś 3 lata. Potem kontakt się urwał, jednak siedzi to wszystko we mnie do dziś i nadal bardzo boli.
Kolejna "miłość" - chłopak niby porządny, miał poukładane w głowie. Będąc w szkole średniej odpuścił naukę, przez co nie zdał matury.. Gdy go poznałam, był już po trzech poprawkach. Oczywiście obrałam sobie za cel przygotowanie go do tej matury tak, żeby zdał.
Ostatecznie i tak nie zdał, bo nie chciał.
No i teraz mój mąż.
Wiecznie jakieś chore poczucie misji... nie wiem, może to wszystko są skutki tej pierwszej nieszczęśliwej miłości. Jakby nie patrzeć, byłam jeszcze dzieckiem i cierpiałam okropnie. Tak naprawdę dopiero teraz to widzę...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Babeczka

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 19:11 #25

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Witaj Beniu :)
Dzisiaj, o dziwo, zrobiłam wszystko co sobie zaplanowałam i jestem z tego dumna. Jutro czeka nas rodzinna impreza, będzie trzeba więc wytrwać jakoś razem, choć wcale nie mam ochoty przebywać w jego towarzystwie. Znowu będzie udawał, że jesteśmy taaaacy szczęśliwi...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 19:15 #26

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Magdo, czasem też mi się udaje tak jak Tobie. Już się trochę uspokoiłam. Przyszedł do domu, znowu żałośnie próbując udawać trzeźwego. Aczkolwiek nie jest tak źle - na oko 3 piwa, nie awanturuje się, nie próbuje mnie sprowokować. Może dlatego, że widzi moją obojętność.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 19:22 #27

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2042
  • Otrzymane podziękowania: 5544
Kasiu chodzi o to abyś zaczęła robić to na co masz ochotę, dla siebie. Nie to co trzeba lub wypada.
Jak już chodziłam kilka miesięcy na terapię, terapka zapytała mnie czy umiem dbać o swoje potrzeby. Oczywiście że umiem. Chodzę czysta,uczesana,pojedzona, mam posprzątane itp. A ona ale mi chodzi o potrzebę snu ,relaksu, dbania o swoje bardziej jak innych. No i klops, nic z tego co mi wymieniła nie było zaspokajane tak jak należy.
Pamiętaj że nic nie musisz, nawet być na nudnej imprezie, lub udawać szczęśliwej. Jesteś dorosła,równie ważna jak inni ludzie i masz prawo wyboru czy chcesz gdzieś być,czy też nie.
Dbaj o siebie. @};-
Ps. Myślałaś o terapi dla siebie?
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 19:34 #28

  • AGA54
  • AGA54 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 619
jestem tu pierwszy raz ...ale jakbym była Tobą , mam to samo .RODZINA MĘŻA SAMA MU KUPUJE W PREZENTACH ALKOHOL MIMO MOICH ROZMÓW Z NIMI :(
Aga
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kasia9

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 19:48 #29

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12403
  • Otrzymane podziękowania: 15693
Witaj Kasiu :czesc:
To dlaczego jesteś nadal z tym człowiekiem, skoro tyle na "nie" przemawia? Takie udawanie nie jest męczące, że tak nazwę "odstawianie cyrku"?
Czy tak chcesz swoje życie przeżyć? Uwieszanie się na kimś, uzależnianie od drugiej osoby, nie jest dojrzałym zachowaniem, świadczy o niskim poczuciu własnej wartości, braku wiary w siebie etc. No i co jak co, ale to ze sobą będziesz do końca swoich dni i może warto w końcu zmienić. Sobie pomóc, siebie naprawiać zacząć, sobą się zająć, a innym pozwolić na własne decyzje i ponoszenie tychże konsekwencji.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, Gojia, kasia9

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 20:06 #30

  • kasia9
  • kasia9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 31
Jestem z nim, bo mi na nim zależy, mimo wszystko. Bo gdy nie pije, bardzo dobrze się dogadujemy, nadajemy na tych samych falach. Wiem, że piszę jak typowa współuzależniona. Ale przecież nią jestem.
Ciągle mam nadzieję, że on się opamięta. Żyję złudzeniami, wyobrażam sobie, jak pięknie byłoby gdyby nie pił. Wiem, że to chore i na tym szczęścia nie zbuduję.
Uważam jednak, że moja obecność tutaj jest małym kroczkiem do lepszego jutra. W końcu dotychczas nie robiłam nic, żeby siebie ratować. Nie wiedziałam chyba nawet, że muszę ratować właśnie SIEBIE. Myślałam tylko o ratowaniu jego.
Boję się też reakcji mojej rodziny. Ze względu na różnicę wieku, od początku odradzali mi ten związek, ale wiedzieli, że jestem rozsądna i wiem co robię (ech, też tak myślałam). Oni nie wiedzą, że on pije. Bardzo go lubią, on ich również. I liczy się z nimi - szczególnie z moimi rodzicami. Wiem, że za nic w świecie nie chciałby, żeby się dowiedzieli o jego nałogu. Ja też tego nie chcę, ale bardziej z troski o Rodziców niż o męża. Nie chcę, żeby wiedzieli, że cierpię. Czuję jednak, że kiedyś zdobędę się na to, żeby o wszystkim im powiedzieć. Ale jeszcze nie teraz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 20:13 #31

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 669
  • Otrzymane podziękowania: 742
Siemka :czesc: Gandalf jestem alkoholikiem miło Cię powitać
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/10 22:18 #32

  • moniaoo79
  • moniaoo79 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jeśli wiara czyni cuda...trzeba wierzyć że się uda
  • Posty: 374
  • Otrzymane podziękowania: 742
Witaj Kasiu :czesc:

Ukrywanie prawdy przed wszystkimi to niestety najgorsza rzecz jaka możesz zrobić i sobie i jemu.
Poczytaj trochę naszych historii a zobaczysz ,że przez to że żyjesz z alkoholikiem również tak samo jak on utknęłaś w świecie iluzji i zaprzeczenia...To nie jest normalny zdrowy świat i ta relacja nie jest normalna i zdrowa.Polecam Ci książkę,,Alkoholik instrukcja obsługi", ,,Rak duszy" i coś o tobie ,,Koniec współuzależnienia''Byłam w podobnym miejscu co ty kiedy tu trafiłam .Zaczęłam czytać to forum, książki ,poznawać chorobę alkoholową i oczy otwierały mi się ze zdumienia, bo bardzo długo żyłam w poczuciu winy i nie rozumiałam tego co się działo w moim życiu.
Z czasem jednak pod wpływem wiedzy i wsparcia zaczęłam z tego wychodzić.Ja zakończyłam związek z czynnym alkoholikiem który pomimo 4 terapii, wszywek i innych wspomagaczy nadal uczył się pić kontrolowanie.Co ty zrobisz nie wiem ale mogę ci powiedzieć jedno, najważniejsze to myśleć o sobie bo alkoholik nie przez ciebie pije i nie dla ciebie przestanie choćby nie wiem co ci wciskał.
Jeśli kiedyś zapragnie trzeźwieć to zrobi to tylko dla siebie a ty po za zajęciem się sobą i swoim zdrowieniem nie możesz nic.
Pozdrawiam Monika kwiaaatek
,,Wypuść wszystko z rąk,niech się rozsypie
a potem schyl się i pozbieraj to co warto podnieść''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/11 02:48 #33

  • 12345
  • 12345 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 30
Cześć. Ja też jestem tu nowa.
Właśnie wylałam butelkę whisky do zlewu. Ale co to da ...?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Już nie wiem co robić... 2019/05/11 03:51 #34

  • Gojia
  • Gojia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • ... błogo
  • Posty: 647
  • Otrzymane podziękowania: 923
Kasiu witaj

Nie napisze Ci nic nowego, wszystkie Najlepsze Dusze już to zrobiły.

Jesteś młodziutka osoba, całe życie przed Tobą. Doroslemu nie pomożesz jeśli nie będzie sam chcial.
Zadbaj o siebie, o swoją przyszłość, spokojna głowę.
Pisałaś, że nie chcesz być sama, samotna.
Kasiu, na swoim przykladzie: gdy zajęłam się sobą, dziećmi, zaczęłam korzystać z terapii dla współ.okazalo się, że gdyby w danym momencie przyjechalby rycerz na białym koniu, nie byłoby szansy na stworzenie z (nim czy innym)zdrowego związku.
Jeśli nie zaczniemy procesu pracy nad sobą, zdrowienia, będziemy "przyciagaly" samych chłopców, którzy mocno odbiegają od normy.

Gdy przestałam żyć światem m. zobaczyłam, że jestem fajna babka! Przestałam uzależniac swoje samopoczucie od drugiej osoby!
I ciężka to droga jest, miewam chwile spadku formy, ale im się poddaje. A potem przywołuje w głowie same dobre myśli na swój temat.
I wcale nie czuje się samotna, już nie.

Kasiu, dobrze, że z Nami jestes :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, olka2019, Elka.S

Już nie wiem co robić... 2019/05/11 04:52 #35

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Witaj Kasiu. Jestem współuzależniona i byłą żoną alkoholika. Mój mąż też był starszy ode mnie. Moi rodzice przeciwni temu związkowi. Ja też myślałam że dzięki mnie wyjdzie na prostą i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Pomyliłam się. Byłam z nim 17lat w związku i 7lat w małżeństwie. Mamy córkę 10 letnią. On ma jeszcze córkę z pierwszego związku która ma 28lat i w ogóle się nią nie interesuje. Z perspektywy czasu wiem że ten związek to był błąd. Nie uratowałam go... Nie zmienił się... Nie zaczął żyć inaczej... Ma długi... Nadal pije tylko że oszukuje się że on to kontroluje... Że pije mniej niż przeciętny Polak... Ale to już nie mój problem. Tylko że po odejściu od niego już byłam w kolejnym związku i to kolejna dla mnie nauka. Bo weszlam w związek z kolejnym alkoholikiem i do tego z chorobliwie zazdrosnym. Bardzo szybko z nim zerwałam jednak on stosuje wobec mnie stalking. Od pół roku próbuję się od niego uwolnić teraz z pomocą prokuratury. Chcę Ci powiedzieć że też wiele lat kryłam męża przed moją rodziną i wszystkimi na około. Udawałam że jestem szczęśliwa. Ciężko było przyznać się jak jest. Teraz jestem sama. I jest mi bardzo dobrze. Odkrywam siebie na nowo.. Ucze się żyć.. Dojrzewam i jestem z siebie dumna z każdego mojego małego kroku do przodu w to lepsze życie. Od 1,5 roku chodze do psychologa a od ponad pół roku na terapię dla współuzależnionych. Myślę że bez tego nie była bym na obecnym etapie życia. Życzę Ci dużo siły. Walcz o siebie...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3