Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Dylematy :)

Dylematy :) 2019/03/15 21:35 #1

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Cześć wszystkim.
Trafiam tutaj bo nurtuje mnie wiele pytań a gdzie lepiej niż u źródła :)
Z alkoholikiem jestem od 5 lat. Poznałam go jako alkoholika ale ze nigdy nie miałam z czymś takim kontaktu, a sama byłam dość imprezowa osoba, to się nie zorientowałam.
Przez te lata przeszliśmy wszystko co najgorsze a nawet więcej. A ja przeszłam wszystkie stadia rozwalonej psychiki :)
W tej chwili myślę że więcej mam problemów ze sobą niż z nim. W sensie, w pewnym stopniu wyszłam ze wspoluzaleznienia, co oczywiście nie wymazalo cech przez które w nie wpadlam. Ale po 5latach meczarni mam mocne postanowienie poprawy :) zapisałam się na terapię ale wiadomo... Spotkania są raz na jakiś czas a ja chcę sobie pewne rzeczy przerobić teraz.
No i potrzebuje trochę spojrzenia z boku.
Z alkoholikiem swoim przeszłam naprawdę wszystko co najgorsze. Tak absolutnie, absolutnie chyba wszystko. A jednak za każdym dnem krylo się kolejne. Był na terapiach, które okazały się manipulacja (poszedł bo potrzebował np L4 albo argumentu przeciwko mnie). Urodziło nam się dziecko. Pił dalej. Ale był taki moment dla niego przełomowy i go ruszyło. Przyznaję że faktycznie się zmienił. Ale zmiana niestety zatrzymała się. Bardzo walczył ale tylko z piciem. Jako osoba był cały czas chory i nie pracował nad tym. Smutne to bo człowiek który chodził po Himalajach nagle nie może wyciągnąć tyłka do parku (chociaż w gadaniu i na fb to normalnie Kukuczka). Oczywiście wpadki miał jakoś co 1 - 1.5miesiaca ale zaraz przerywal. Problem w tym że ja jego picie poznaje po tym że nagle ogarnia mnie furia :) ale taka z mordowaniem. No i tak trwało to życie. On nie robił nic, tylko trwał. Ja się wkurzalam bo małe dziecko +ten marazm i regularna awantura. On leczenia nie potrzebował. W dziecko i we mnie zaopatrzony jak w obrazek. Tzn z dzieckiem super ale np wobec mnie od początku jest problem obsesji. Bo inaczej tego nazwać nie można. On się nie wysoka beze mnie. Ja do kina nie mogę sama iść bez miliarda telefonów bo on tęskni i musi rozmawiać. Serio, niesamowicie męczące i powodujące kolejne wojny. 2miesiace temu stracił pracę. Trzymał się na początku ok ale szybko mu poszło. Dodatkowo to dupa finansowa. Dostał naprawdę spora odprawę, która przewalil w tydzien (picie kosztuje i konsekwencje pukaja w szybke wiele miesięcy pozniej). Zaczęła się histeria co dalej. Ja jak ten bohater ciągle mówiłam że będzie ok ale nie podołal. Od ponad miesiąca jest w ciągu. A ja cóż.... Nie mam cierpliwości. Wyleciał, wrócił, wyleciał i go nie ma. Kłamstwa nienawidze a on pijany doprowadza mnie do szału (jeszcze jak test ukrywa w tyłku żeby podmienić i oszukać. No wrrrr).
I teraz do meritum :)
Zastanawiam się co dalej. On już przeszedł mieszkanie na dworcach, piwnicach itp. Teraz u swojej znajomej mieszka (francy nie cierpię bo laska pracuje w poradni dla alko ale to ona zawsze go przygarnie, jak trzeba to kasę wyśle, puste mieszkanie udostępni). Na dziecko dziecko nie dał ani złotówki ale przecież kocha i wiecznie wyje żeby pozwolić wrócić bo to jego córeczka. Nie wiem co się dzieje w głowie alkoholika. Jest to dla mnie bardzo ciężkie do zrozumienia bo z jednej strony jest ta obsesja a z drugiej strony takie coś. Niby jest załamany, przerażony i zrobi wszystko co powiem. Tylko czy ja chcę to mówić? Fakt że jak jest to mi jest łatwiej. Dziecko ma ojca, można gdzieś wyjechać, ogólnie jest ciekawiej (pomimo że nie jest to moja idealna wizja). Ale z drugiej strony czy jest sens się w to pakować znowu? Ja go nie będę umiała kochać mądrze, bo nie jestem pewna czy w ogóle go kocham. Jak jest ok, to lubię z nim spędzać czas ale jak coś się dzieje to jestem najgorsza. Kiedyś bym mu ostatnia kromke chleba oddała a teraz interesuje mnie tyle ile podnosi moja strefę komfortu. Nie wiem. Może gdyby coś się w nim zmieniło? A to ciągle ta sama mantra, manipulacja i próby grania na uczuciach. A ja na te teksty jestem już uczulona. Z drugiej strony warunki powrotu są takie że ja przejmuje jego finanse w 100% a on idzie na terapię. Tylko czy ja to psychicznie zaniosę? Czy warto mieszać w głowie dziecku? Z drugiej strony siedzę w domu 24h i marzę o jakiejś rozrywce, przede wszystkim ze względu na doświadczenia dla dziecka. A nie umiem tego sama i tak siedzimy w domu jak te kartofle.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, moniaoo79, olka2019, misia123

Dylematy :) 2019/03/15 21:38 #2

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Kurde miałam zadać pytanie ale się zamotalam :/
No i zły wątek. Może admin przenieść do wspoluzaleznionych?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/15 22:28 #3

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11930
  • Otrzymane podziękowania: 15027
Witaj :czesc:
A nie chciałabyś spędzić życia z kimś kogo na pewno kochasz? Co daje Ci ten niby związek, jakie masz z niego korzyści? Naprawdę zrobi wszystko co mu powiesz? Przecież on robi co chce, więc powyższe stwierdzenie nieaktualne, nie ma się co łudzić obietnicami i przysięgami czynnego alkoholika. Niby i na chwilę, to takie ochłapy, gdzie tu prawdziwy mężczyzna? Tego warunku to już w ogóle nie pojmuję, terapia bo Ty tak chcesz? To on ma sam z siebie chcieć, ale z tego co napisałaś wynika że to nie czas dla niego. To Ty z domu nie wychodzisz? Taka obsesja na Twoim punkcie to chore jak nie wiem co, że Ty sobie na takie coś pozwalasz :-? Jak Ty chcesz żyć, jaki dom dać dziecku?
Jestem Monika alkoholiczka
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, misia123

Dylematy :) 2019/03/15 22:28 #4

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 455
Hej, jestem Grzegorz alkoholik.
Powiem tak: ja dostałem od żony ultimatum/poradę, żebym się zajął sobą przez najbliższe dwa, trzy lata - osobno - a jak już stanę na nogach, to może wrócimy do rozmowy. Też mamy córkę, wtedy miała trochę ponad 2 lata, a dla mnie osobno znaczyło w innym kraju, 550km. Nie uwierzyłem w to, co mówiła. Nie rozumiałem. Wyłem, waliłem łbem w mur. I do tej pory mam pretensję, bo można to było załatwić inaczej. Ale przetrwałem te dwa lata, Ona jest teraz moją żoną, życie toczy się dalej, o tych dwóch latach rzadko rozmawiamy. Ona też się bała bycia samej z dzieckiem. Zagryzła zęby i robiła, co mogła, żeby pracę i szybko rozwijającą się karierę pogodzić z czasem dla dziecka. Bywało, że i na dwa tygodnie przyjeżdżałem "do pomocy" i spałem na pryczy w pokoju małej, bo mama była całe dnie poza domem. Z jednej strony upokorzenie, którego nie mogłem pojąć, z drugiej cieszyłem się tym, co miałem, bo mogłem nie mieć nic. I na rzęsach stawałem, żeby to moje życie wykopać z dołka, jakoś, jakkolwiek. I wykopałem.
Nie jest to łatwe i nie będzie, ani dla Ciebie, ani dla Niego. Ani kiedy go odsuniesz, ani kiedy go przygarniesz. Myśl o tym, co może być skuteczniejsze dla Was wszystkich.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9, williwilli55, moniaoo79, misia123, Atakama

Dylematy :) 2019/03/15 22:42 #5

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 706
  • Otrzymane podziękowania: 1052
Witaj Atakama,
Napisałaś: "Niby jest załamany, przerażony i zrobi wszystko co powiem", on ci raczej obieca wszystko w tym momencie, nawet złote góry, tylko nic nie dotrzyma.

"Nie wiem co się dzieje w głowie alkoholika. Jest to dla mnie bardzo ciężkie do zrozumienia" On jest chory, nie próbuj go zrozumieć, bo to ci się nie uda. On prawdopodobnie sam siebie nie rozumie.

Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, misia123

Dylematy :) 2019/03/15 22:44 #6

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 1723
  • Otrzymane podziękowania: 4356
Zabieram Cię dla Nas, do kącika współ @};-
Witaj, jestem Bernadetta współuzależnina. :czesc:
Edit: widzę że ktoś mnie ubiegł, no w każdym razie jesteś wśród swoich :mrgreen:
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Ostatnio zmieniany: 2019/03/15 22:45 przez Benia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/15 23:05 #7

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1168
  • Otrzymane podziękowania: 2515
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/15 23:15 #8

  • moniaoo79
  • moniaoo79 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jeśli wiara czyni cuda...trzeba wierzyć że się uda
  • Posty: 318
  • Otrzymane podziękowania: 592
Witaj na forum :czesc:
Mam na imię Monika i równiez jestem współuzależniona.
Czytając Ciebie tak się zastanawiałam czy my nie miałyśmy przypadkiem tego samego faceta...a raczej tego samego alkoholika :mrgreen: ale nie to poprostu ten sam powielajacy się schemat,te same chore zachowania.
Zostań tu , to forum uratowało mnie przed popełnieniem najwiekszego błędu w życiu, czyli trwaniem w związku z czynnym alkoholikiem.
,,Wypuść wszystko z rąk,niech się rozsypie
a potem schyl się i pozbieraj to co warto podnieść''
Ostatnio zmieniany: 2019/03/15 23:16 przez moniaoo79.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Alex75, misia123

Dylematy :) 2019/03/16 06:49 #9

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Jejku tyle super odpowiedzi. Dziękuję wam wszystkim :)
Doprecyzujac: no nie oszukujmy się. Z męskościa to on teraz nie ma absolutnie nic wspólnego. Ale jednak, jakaś tam pomoc można wyegzekwować i o to mi chodziło.

Co do tego że zrobi co ja chce.... Powiem tak. Oczywiście nigdy nie było super i normalnie bo to zawsze alkoholik był. Z drugiej strony wyszedł z tego najgorszego bagna i miał tą fazę że ogarniał. Trochę się to zaniedbalo, bo wtedy powinien chodzić na terapię bo to aż przykro było na niego patrzeć (tzn mnie szlag trafiał ale wiem że z boku to przykre). Bo niby nie pił ale z ultra towarzyskiej i aktywnej osoby zrobił się kartofel. No ale on nie potrzebuje.
On teraz w histerii i dramacie swoim, zgodzi się na wszystko. On mi przysięga że się zaszyje. Wiadomo że to żadna terapia ale jednak daje mi luz w głowie, bo nie muszę analizować wiecznie czy trzeźwy czy nie.
Oczywiście skoro warunek to na terapię pójdzie. I pewnie by poszedł i chodził jak długo by mu kazano. Pytanie czy jest sens. Terapeutka twierdzi że każdy pod jakimś tam przymusem idzie. Tylko czy taki cokolwiek da.
Ja wiem ze do niego dociera co się dzieje. Ze jest przerażony i załamany tym wszystkim. Ale to takie chwilowe zrywy. Zaraz wchodza mechanizmy wyparcia. Może dobry terapeuta tam dotrze mimo wszystko.

On teraz jest w rozsypce, chociaż jak słyszę zaczyna się jakoś zbierać. Ale zbierać nie w sensie pozytywnym. Raczej godzić i racjinalizowac. Ot dzień za dniem mija. Jeden przetrwał to i kolejny da radę.

Poczytalam jeszcze trochę wątków i na jedną rzeczy zwróciłam uwagę. Która niby widziałam ale nie umiałam nazwać. We mnie jest mnóstwo złości, wściekłości i furii wręcz. Jak słyszę kolejne zapewnienia o miłości i blagalne prośby o powrót to mnie trafia. No i mu dowalam na ostro. No bo w mojej głowie wszystko krzyczy stary "Jak ty możesz tego nie widzieć! ". Bo on tego faktycznie pewnie nie widzi przez nałóg. I ja wiem ze ja mu tego nie pokaże ale jakiś zawsze trace cierpliwość.

Co do tej obsesji to jest ona chora i bardzo męcząca. Ale nie wiem co zrobić żeby to zmienić. Wyjechałam na parę dni to musiałam zablokować kom bo bym siedziała z nim non stop. Z tym że po latach tresury mi teraz też trudno wytrwać w postanowieniu i faktycznie się nie odzywać.
I tak, siedzę w domu bo mam maleńkie dziecko, z którym jeszcze nie opanowałam samotnych większych wyjść :) dlatego tak bardzo czekam aż zacznie chodzić, chociaż troszkę :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 06:58 #10

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Grzegorz, dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. I za wszystkie odpowiedzi, szczególnie te z tej drugiej strony.
Uważasz nadal że można było inaczej? Ja go póki co odcielam w 100%. Dziecka nie widuje wcale. Czasem dostanie fotkę. On niby szaleje ale nie jest to dla niego kop do działania. On czeka. W tej chwili czeka na kredyt(pod zastaw mieszkania, chociaż nie wiadomo czy dostanie jako że pracy nie ma).
Moje dziecko jest maleńkie. Nie jestem jej w stanie zapewnić wielu rzeczy, które bym mogła zrobić z nim. Np gdzieś pojechac a nie siedzieć jak grzyb ciągle w domu.
Tylko nie wiem czy jak mu pozwolę np na wycieczkę czy spotkanie się z dzieckiem, to nie rozwali tego że myślałam że że będzie terapia szokowa (chociaż chyba to nie działa w tym przypadku). Rok temu przez 2 miesiące miał tak że widywal dziecko raz w tygodniu po 2-3h. Nic to nie dało. Trochę się ruszył dopiero jak zamieszkał z nami. Tylko jak mówię. Nie było to dopilnowane. Tylko że on uważa że jak nie pije to jest super i już nic mu więcej nie potrzeba
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 06:58 #11

  • olka2019
  • olka2019 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1362
  • Otrzymane podziękowania: 1850
Witaj,
Olka współuzależniona,
Czytam Twoje posty i widzę, że piszesz o nim. Zacznij pisać o sobie. Co zaplanowałaś? Jak się czujesz? Jesteś w dobrym miejscu. Bogactwo historii na tym forum pomaga wszystkim, którzy pomocy chcą. Czerp więc do woli.
Trzymam kciuki i przytulam na początek. kwiaaatek
"A teraz żegnaj, wyprowadź się z mych snów..
Już nigdy więcej...zostały tylko dreszcze.."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 07:28 #12

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
O sobie, to mam 10m córkę, która jest naprawdę wspaniałym dzieckiem. Jest ultra dzielna i uwielbia wszelkie nowości, dlatego tak boli mnie siedzenie w domu.
Na czas macierzyńskiego mieszkam u mamy. Oddzielnego mieszkania nieudalo się dokończyc przez rok, pomimo że wpakowalam w to ogromne pieniądze. Ale są rzeczy do zrobienia, których nie dam rady z maleńkim dzidckiem. Czyli mam dodatkowego doła, bo nigdy tu mieszkać nie chciałam ale przez nałóg partnera musiałam.
Teraz dziecko już większe, więc staram się coś jednak robić. Nawet jeżeli to wyjście na. Plac zabaw, to zawsze to inni ludzie.
Ogólnie czuje się na maxa uwięziona. Mam super dziecko, z którym można świat zdobywać a nie siedzimy w domu jak kartofle. To czas który nigdy nie wróci. Dlatego ciągle bilansuje ile zysku i ile straty będzie z kolejnego posunięcia.
Pozwoliłam mu wrócić we wrześniu a był w naprawdę mocnym ciągu. Dostałam pytanie czy bylo warto. No w sumie to było. Nie jest to facet na którego można liczyc i życie z nim to siedzenie na bombie. W domu nic nie zrobił bo zawsze jakaś. Wymówka była. Ogólnie nic nie zrobił ale mogłam wyjść z domu.
Od 5lat nic razem nie osiągnęliśmy. Moje życie stoi w miejscu a wręcz leci w dół. Ale jednak przez te parę miesięcy miałam ciut więcej niż gdybym była sama. Ok miałabym spokój itp ale jedyne wspomnienia jakie bym miała, to z kanapy i pobliskiego parku. czyli mimo wszystko było warto.
Z drugiej strony za parę miesięcy się wyprowadzam kilkaset km stąd. Będę tam totalnie sama dlatego nie mogę sobie pozwolić na jego przyjazd tam. Szczególnie w takim stanie. I teraz pytanie czy reanimacja trupa jakim jest ten związek, koniec końców sobie nie zaszkodze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 07:36 #13

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
A może olać to wszystko. Założyć wreszcie ta sprawę o alimenty i powiedzieć że np w poniedziałek chce gdzieś jechać i go zabrać jako pomoc. Tylko czy mi wystarczy jaj żeby po milym dniu, go znowu wywalić?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 07:40 #14

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15135
  • Otrzymane podziękowania: 21610
Witaj na Forum :czesc:
Czytam Twoje wpisy i widzę Ciebie i Córkę jak pionki na szachownicy. Raz białe pole, raz czarne.
Czy takiej huśtawki oczekujesz od życia?
Nie wiem czy jesteście małżeństwem czy partnerstwem. Jeśli małżeństwem to pewne rzeczy niosa za sobą konsekwencje.
Kredyt pod zastaw mieszkania. Czyjego mieszkania? niech nie dostanie skoro nie pracuje bo kredyt trzeba spłacać. Kto więc będzie spłacał?
Chcesz przejąć 100% jego finansów. Czy zdajesz sobie sprawę, że te 100% może być na minusie.
Nie bardzo wiem do czego zmierzasz, jakoś nie potrafię zrozumieć tego co piszesz.
Nie masz pewności co do niego, więc zajmij się tym do czego Ty zmierzasz, czego pragniesz, do czego dążysz. Jemu pozostaw prawo wyboru na jakiem polu tej szachownicy chce zostać. Jest dorosłym człowiekiem, nie możesz nic mu nakazać, zakazać, wymagać. On ma swoje wybory.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Iga, Alex75, misia123

Dylematy :) 2019/03/16 07:46 #15

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3462
  • Otrzymane podziękowania: 5211
Nie wiem czy wiesz, Atakama, że twoje 10-miesięczne dziecko już teraz chłodnie jak gąbka wszystkie twoje uczucia i emocje, słyszy awantury, nie ma poczucia bezpieczeństwa jakie daje dziecku normalna, zdrowa rodzina.
Nie wierz w te bzdury, że dla dziecka lepszy ojciec czynny alkoholik niż brak ojca.

A tak w ogóle, to jesteś bardzo silnie współuzależniona, jeśli w twoim bilansie zysków i strat ze związku z alkoholikiem widzisz przewagę zysków nad stratami.
Niestety, dopóki będziesz tak to widziała, będziesz tkwiła w toksycznym układzie, aż do momentu gdy on ci zrobi coś tak bolesnego, że już nie będziesz przez niego płakała, tylko wyła z rozpaczy. Wtedy ci klapki z oczu opadną.
Niestety, żeby zacząć zdrowieć, nie tylko alkoholik musi osiągnąć swoje dno. Współuzależnionej też to dotyczy.
Pytanie brzmi: co on ci jeszcze musi zrobić, żebyś się obudziła?

Witaj na forum :czesc:
Jestem Alicja, trzeźwa alkoholiczka. Jestem też byłą partnerką czynnego alkoholika a pytanie, które Ci zadałam, usłyszałam od terapeuty na początku mojego zdrowienia.
Winter is here...
Ostatnio zmieniany: 2019/03/16 07:50 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Alex75, misia123

Dylematy :) 2019/03/16 08:02 #16

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Na małżeństwo nigdy nie dałam się namówić i byłam bardzo twarda w tym postanowieniu. Tak samo jak zawsze pilnowalam że wszystko oddzielnie. W sumie to dupa nie związek ale też cóż....mieszkanie jest jego.
Ale też... Tak pilnowalam pilnowalam rozdzielnosci ale tak naprawdę to ja za wszystko place. Bo jak on nie ma, to ktoś kupić potrzebne rzeczy musi.
Ja to bym chyba chciała mieć ciastko i zjeść ciastko. Czyli żeby tu nie mieszkał i sobie gdzieś tam był z daleka od nas ale żeby te parę dni w tygodniu wstąpił i pomógł.
A to się chyba tak nie da :(

Oczywiście tak naj naj to bym chciała normalna rodzinę ale to już wiadomo :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 08:21 #17

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15135
  • Otrzymane podziękowania: 21610
Wiesz....też bym tak chciała, żeby ktoś pomógł. Czasem brakuje mi drugiej pary rąk i bliskości. Jednak mam już swoje priorytety, więc z dwojga złego wybrałam mniejsze zło.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, misia123

Dylematy :) 2019/03/16 08:35 #18

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 1723
  • Otrzymane podziękowania: 4356
Pisałaś że robiłaś terapię dla współ, ukończyłaś ją czy przerwałaś?
Warto sięgnąć po te narzędzia które dała terapia. A jeśli już zapomniałaś, pora się udać po raz kolejny. Zobacz swoje wpisy, współuzależnienie się odezwało.
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 08:37 #19

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Dopiero zaczęłam terapię :)
Tzn byłam na pierwszym spotkaniu, czyli ogólnie nic nie wyniosłam. Teraz jestem umówiona do lekarza po skierowanie i od przyszłego tygodnia zaczynam już cykliczne spotkania z terapeuta.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

Dylematy :) 2019/03/16 08:43 #20

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Co do mojego współ to pewnie macie rację, chociaż jak mnie zapytacie to powiem że nigdy w życiu.
Bo wiem że bardzo się zmieniłam. Tzn kiedyś za nim biegałam ze wszystkim. Bo szkoda pracy, szkoda czegoś, szkoda czegoś innego.
Teraz mam to w nosie. Jak mi powiedział że spiąc na przystanku rozwalił nowy telefon za 2k to przyznam że mnie sieklo ale dotarło że co ja mu poradzę.
On wyleciał z domu w tym w czym stał. Czyli od tygodnia w jednych gaciach jest. Wymyślil że w piątek przyjdzie po rzeczy bo mu potrzebne, bo idzie do szkoły. Powiedziałam że nie. Trudno, nie pójdzie do szkoły (kiedyś tak o nią walczylam że majątek na jego książki wydałam i ogólnie tak byłam wkrecona że szok). Moja mama mi zrobiła awanturę na maxa bo jestem najgorsza na świecie i wykorzystuje swoją pozycję. I jak jestem taka okropna to ona specjalnie zostanie żeby mu te rzeczy dać. Awantura była przeogromna. A tu się okazało że jak mnie ma nie być, to on tych rzeczy nie potrzebuje i przyjedzie innym razem. Podobno ma rozmowę o pracę w poniedziałek. Trudno, niech idzie śmierdzacy i w starych gaciach.
I tyle potrafię.
Ale zablokować kom i oglądać zdjęć z nielicznych wyjazdów (poprzedzanych awantura i) nie umiem :(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 09:38 #21

  • Aga89
  • Aga89 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 226
  • Otrzymane podziękowania: 651
Atakama napisał:
Pozwoliłam mu wrócić we wrześniu a był w naprawdę mocnym ciągu. Dostałam pytanie czy bylo warto. No w sumie to było. Nie jest to facet na którego można liczyc i życie z nim to siedzenie na bombie. W domu nic nie zrobił bo zawsze jakaś. Wymówka była. Ogólnie nic nie zrobił ale mogłam wyjść z domu.
[...]
Od 5lat nic razem nie osiągnęliśmy. Moje życie stoi w miejscu a wręcz leci w dół. Ale jednak przez te parę miesięcy miałam ciut więcej niż gdybym była sama.
Czy wyjście z domu jest faktycznie "zyskiem" przysłaniającym nic nie robienie, zycie na bombie, oglądanie jego ciągów? Ja tu widzę, po twoich postach, że przedstawiłaś uważnie bilans strat i zysków, sama napisałaś, że nic nie osiągnęliście, życie stoi w miejscu, a zaraz... że masz ciut wiecej niż gdybyś była sama. Ja tu widzę paradoks. Czemu tak uważasz?
Ja kiedy rozstawałam się z mężem, widziałam przed sobą ciężkie chwile, trudne- ale też multum możliwości. Przez te 3 miesiące od rozstania zrobiłam w swoim życiu więcej niż przez ostatnie 3 lata małżeństwa.
Więc szczere pytanie- po co potrzebny Ci ten facet? Czemu piszesz że nie "umiesz" wyjść z dzieckiem z domu? (Twój pierwszy post, tak to zrozumiałam). W jakim sensie nie umiesz?
Napisalaś "...w poniedziałek chce gdzieś jechać i go zabrać jako pomoc. Tylko czy mi wystarczy jaj żeby po milym dniu, go znowu wywalić? " Rozumiem, że układ ma byc taki, że chcecie gdzies pojechać z małą, on Ci jest potrzebny (nie bardzo rozumiem do czego, hm), a potem w domu już niepotrzebny?
Jak sama piszesz, nie można mieć ciastko i zjeśc ciastko. Nie można byc w związku i w nim nie byc, nie może byc miło i niemiło równocześnie. To takie tkwienie między niebem a piekłem, a w tym wszystkim jesteś Ty i dziecko.
A teraz słowo z perspektywy DDA.
Jako dziecko alkoholika, nie rozumiem jak z moim tatą mogło być miło, kiedy pił. Nic nie było miło, nic nie było fajnie, nawet jak nie pił, to żal i gorycz we mnie narastała. To oczekiwanie, kiedy znow zapije, nerwówka, czy znów nie rozbije auta, czy nie bedzie awantur. Nie ma przyjemnego alkoholizmu. Jasne, że z mężem bywały "fajne chwile", wyjazdy, spacery (rzadko, ale jednak). Ale potem wracałam do domu i patrzyłam jak zasikany pije 10te piwo i rozwala mieszkanie. Fajnych dni było 20, może 30 w roku, reszta była FATALNA. NO to bilans strat i zysków sam się rysował.
Co jest Twoim priorytetem? To jest dobre pytanie. Co uważasz w tej chwili za najważniejsze dla siebie, dla Was (Ciebie i dziecka)? Może odpowiedź na to pytanie pokaże Ci, co robic, w jakim kierunku @};- @};- @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, olka2019, Alex75, misia123

Dylematy :) 2019/03/16 09:56 #22

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Nie umówiłem wyjść bo nie ogarniam logistyki z 10m dzieckiem. Tzn wyjdę gdzieś na plac zabaw itp. Ale właśnie wróciłam ze spaceru. Stary pies w jedną, dziecko dostało szajby. Ja z wózkiem, z dzieckiem które trzeba wziąć jakoś na ręce. Ja siły nie mam. Tu było wyjście na spacer i spoko. Wróciliśmy do domu. A gdybym była gdzieś dalej? Nie mam znajomych zeby wybrać się z tak małym dzieckiem, żeby mi chociaż ktoś pieluche przytrzymal. Z większym jest prościej. Już z resztą jest prościej niż parę miesięcy temu. Teraz chociaż na ten plac zabaw pójdę.
W domu jest mi lepiej jak go nie ma. Mam spokój i jakoś to już ogarniam. Ale mógłby coś jednak pomoc czasami.

Póki co postawiłam mu ultimatum. Zwraca długi wobec mnie i dziecka +się zaszywa. Dopiero wtedy w ogóle wrócimy do rozmowy jakiejkolwiek.
To są proste zasady i mi i jemu z tym łatwiej. Albo chyba przede wszystkim mi. Bo są banalne, proste zasady. Teraz przede wszystkim muszę się skupić na odcięciu od niego. I myślę że ta moja emocjonalnosc i uzależnienie od kontaktu to największy problem. I zebym kurde na głowie stanęła,nie umiem. Juzy wyjechałam na parę dni, telefon blokowałam ale jednak zawsze zdejmowalam. Lata tresury robią swoje. Dlatego mam nadzieję że mi tu troszkę pomożecie z tym :) żebym miała się komu z tym wygadac i żeby nie był to on
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 11:02 #23

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 455
wygadywać się możesz, ja też tak robię i pomaga. Ale czy pomożemy, skoro ty taka "wytresowana"? Po co stawiasz mu ultimatum, jak się chcesz odciąć? Albo o coś walczycie razem, albo się odcinasz i niech robi, co chce. Zabawy z telefonem jak podchody w przedszkolu. Kiedyś miesiącami patrzyłem w szybkę czekając na smsa. Też nie potrafiłem przestać. Straszny czas, mnóstwo bólu. Na wszelkie możliwe sposoby skróć to, użyj wiedzy ludzi, internetu, youtube, słuchaj mądrych, słuchaj tych z doświadczeniem, skróć ten jałowy czas, bo to zwykłe marnowanie życia. Jeżeli on podejmie konstruktywną decyzję, która będzie poważna i wiążąca przede wszystkim dla niego samego, to Ty się o tym bardzo szybko dowiesz i będziesz wiedzieć, że to jest ten moment, żeby wrócić do stolika. Poza tym - TY. Telefon wyłącz, a nie blokuj. W kąt. Życie jest po tej stronie ekraniku.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): misia123

Dylematy :) 2019/03/16 11:04 #24

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 455
poza tym ten wątek "dylematy..." To nie są dylematy, spotkała waszą rodzinę tragedia, ciężka choroba, tu nie ma miejsca na dylematy, ale na szybkie kroki, żeby uratować, ile się da. Jak czytam, że "kredyt pod zastaw" to tylko ciemne barwy widzę. Pamiętaj, że to pijany człowiek bierze ten kredyt. Wyobraź sobie możliwe konsekwencje.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, moniaoo79, Aga89, misia123

Dylematy :) 2019/03/16 11:46 #25

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15135
  • Otrzymane podziękowania: 21610
Myślę, że w tym wszystkim nie ogarniasz swojego życia, nie radzisz sobie z nim.
O czym Ty mówisz, o przytrzymaniu pieluchy? Coś tu jest nie hallo. Na dokładkę facet, od którego oczekujesz pomocy a tu jest zupełnie na odwrót, bo to Ty pomagasz jemu.
Zacznij od siebie, od pomocy specjalisty, bo nikomu nie dasz tego czego sama nie posiadasz.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): misia123

Dylematy :) 2019/03/16 12:08 #26

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
wiem ze mam ta tresure i musze sie tego jakos pozbyc, to poki co, jakos staram sie kompensowac pisanie do niego, pisaniem tutaj. moze jakos, malymi kroczkami....
kredyt mu sama zalatwilam. najgorsza krzywde robiac wszystkim (zaczete bylo zalatwianie jak mial ten swoj okres trzezwosci, wiec zaufalam. zwlaszcza ze kredyt byl na konkretne cele a nie na ratowanie budzetu). teraz probowalam minimalizowac szkody i polozyc reke na tych pieniadzach i je zablokowac. ale to ponizajace i zbyt wiele kosztuje.

ad tej zmiany pieluchy to serio. ja nie umiem ogarnac wyjazdu z takim malym dzieckiem. jak bedzie wieksza to bedzie latwiej. poki co to maluszek. nie mowie o byciu razem non stop, tylko tym zeby spotkal sie z dzieckiem te 2razy w miesiacu. przeciez to tez dla niej wazne zeby nie siedziec w domu non stop. tylko czy dziecku tym nie namotam w glowie? poki co on dziecka nawet nie widuje. zero.

tak, to sa dla mnie dylematy bo jestem w momencie przelomowym. ja wiem ze to ja mam byc ta silniejsza bo to chory czlowiek ale naprawde jest to cholernie trudne. i niby wiem co mam robic ale zrobic to juz ciezej.

terapii swojej nie przyspiesze. jestem zapisana, chodze ale to potrwa.
Ostatnio zmieniany: 2019/03/16 12:10 przez Atakama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 12:10 #27

  • olka2019
  • olka2019 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1362
  • Otrzymane podziękowania: 1850
Masz chyba duży problem z tym czego oczekujesz od życia. Jeśli tyle pieniędzy w niego włożyłaś to po prostu wynajmij opiekunkę. Będzie taniej i spokojniej dla Ciebie i dziecka.
"A teraz żegnaj, wyprowadź się z mych snów..
Już nigdy więcej...zostały tylko dreszcze.."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79

Dylematy :) 2019/03/16 12:17 #28

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
olka2019 napisał:
Jeśli tyle pieniędzy w niego włożyłaś to po prostu wynajmij opiekunkę. Będzie taniej i spokojniej dla Ciebie i dziecka.
w sumie fakt. jak zalatwie alimenty, to mnie bedzie na to stac.
jakos sie w tym zaplatalam i nauczylam zyc jak ubogi czlowiek, ktorego na nic nie stac ;/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 12:38 #29

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
a czego ja w zyciu chce? normalnosci:)
jak do tego dojsc, to jest jeszcze zagadka, ktora staram sie rozwiklac :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 13:04 #30

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 8970
Atakama napisał:
a czego ja w zyciu chce? normalnosci:)
Atakamo :czesc: normalnością i przypadkiem raczej nie jest Twój wybór faceta z uzależnieniem.
Normalnością nie jest trwanie w związku z czynnym alkoholikiem i "życie jego piciem".
Jeśli chcesz wrócić do normalności pomyśl na poważnie od własnej terapii dla współuzależnionych, by potrafić odciąć się emocjonalnie od niego.
Dziwi mnie, że postrzegasz go "interesownie". Czy nie lepiej nauczyć się liczyć na siebie i swój zdrowy rozsądek. Zapewne lepiej, ale niestety wymaga to pracy i wysiłku.
Z tej mąki nie będzie chleba póki zainteresowana jego trzeźwością jesteś Ty.
Normalne życie niech budują normalni ludzie.
Zadbaj o siebie i córeczkę, zapewne lepszy brak ojca niż pijany ojciec.
Jestem alkoholikiem. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79

Dylematy :) 2019/03/16 14:16 #31

  • Beata01
  • Beata01 Avatar
  • Online
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 47
Atakama , przepraszam ale nie wiem czy dobrze rozumie : Ty nie wychodzisz z 10 miesięcznym dzieckiem codziennie na powietrze ? Bo potrzebujesz pomocy w wyjściu na spacer ?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 14:26 #32

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Beata, oczywiście że wychodzę. Jeździmy do lasu albo chodzimy na spacery. Chodzimy na basen, chodzimy na zajęcia bobasowe, teraz zaczelysmy na plac zabaw bobasowy.
Mi chodzi o jakieś większe wyjścia. Bo to wszystko w kółko to samo. Teraz szukam nosidla, żeby może jakoś łatwiej było (w lecie chodzilysmy w chuscie).ale moja super 23letnia fura boję się sama gdzieś pojechać, poza tym nie dam sobie rady sama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 14:29 #33

  • Beata01
  • Beata01 Avatar
  • Online
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 47
Wybacz , zle zrozumiałam Twoje wpisy .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy :) 2019/03/16 14:34 #34

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 706
  • Otrzymane podziękowania: 1052
Atakama napisał:
Nie umówiłem wyjść bo nie ogarniam logistyki z 10m dzieckiem.

Póki co postawiłam mu ultimatum. Zwraca długi wobec mnie i dziecka +się zaszywa.

przede wszystkim muszę się skupić na odcięciu od niego. I myślę że ta moja emocjonalnosc i uzależnienie od kontaktu to największy problem. I zebym kurde na głowie stanęła,nie umiem. Dlatego mam nadzieję że mi tu troszkę pomożecie z tym :) żebym miała się komu z tym wygadac i żeby nie był to on

Uwierz mi da się ogarnąć logistykę z małym dzieckiem. Nie jest łatwo ale się da. Z czasem to zauważysz.

Alkoholika nie da się zmusić do leczenia. Zresztą pewnie wiesz że zaszycie to żadne leczenie.

A jeśli chcesz się skupić na odcięciu, to zrób to. Nie stawiaj ultimatum, nie myśl o nim, nie analizuj, nie czytaj wiadomości, nie pisz. Musisz się urwać od niego "w głowie". Skierować myśli na coś innego żeby nie myśleć o nim. Jeśli chodzi o pisanie byłam w podobnej sytuacji. Pisaliśmy non stop, rano wieczór w nocy. Dostawałam wiadomości "co robisz nie pisałaś przez godzinę". Kiedy się budziłam juz czekało na mnie przywitanie. I tak cały czas. Nie umiałam zablokować tel. Ale w końcu wywinął mi taki numer, że musiałam bo każdy kontakt to był straszny ból.jak napisałaś życie jak na bombie. Już nie chciałam czekać aż znowu ta bomba wybuchnie i mnie zrani. Zablokowałam. Nie jeden numer. Z 10 przynajmniej bo kupował kolejne. Nie było łatwo i nadal nie jest ale można to przejść. Inaczej odcięcie się jest bardzo trudne o ile w ogóle możliwe. Współuzależnienie jest to bardzo podstępna choroba, bez odcięcia się nie widzę szansy na wyjście z tego. Przynajmniej u mnie. Ja mając kontakt nie dałabym rady.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, moniaoo79, misia123, Atakama

Dylematy :) 2019/03/16 14:35 #35

  • Atakama
  • Atakama Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 28
Ja wiem ze ja pewnie teraz masakryczne bzdury mówię /robię ale jeszcze tego tak nie widzę. W sensie nie widzę drogi. Ale i tak wierzcie mi. Jest o niebo lepiej niż parę lat temu :) kiedyś bym oczy wydrapala, gdyby ktoś powiedział że on alkoholik. Nikt mi przecież nie będzie faceta obrażal :p

A ze się z nim związałam....jak w każdej katastrofie - przyczyn jest wiele. Ale przede wszystkim trafił w odpowiedni czas i miejsce. A później juz jakoś poszło....

Powoli coś mi się tam w głowie klaruje. Albo to kolejny zryw "ja nie dam rady?! Ja?! Potrzymaj mi piwo i patrz!".
Ale przede wszystkim muszę się zastanowić co z tą kasą. Kredyt był wzięty na potrzeby obydowjga. Ja na remont mieszkania wzięłam bardzo duży kredyt na złych warunkach. Mieliśmy to tym spłacić a ja bym mu oddawala. Miało być na nowe auto bo tym strach jeździć, on miał spłacić swoje pijackie długi i ogólnie dużo miało nie zostać ale to miało być na większe i uzasadnione wydatki.
Teraz nie wiem, czy cisnąć żeby mi przelał ta umówiona kwotę, czy unieść się honorem i splacac banki (gorsze warunki). Czy wymusić wpłatę kasy na auto na moje konto w formie depozytu a resztę niech szlag trafi, czy odciąć się od wszystkiego i niech sobie przepierniczy wszystko? Wtedy nic mu nie zawdzięczam ale też tracę.
Szczególnie że wiem że to nie jest kwestia najbliższych lat żeby on staną na nogi. Zwłaszcza że znowu mieszka u tej swojej klezaneczki, która mu w piciu bardzo pomaga
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2