Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Życie z trzeźwym alkoholikiem

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 13:07 #1

  • Karola
  • Karola Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 5
Cześć
Potrzebuje pomocy, nie mam się komu wyżalić. Mój mąż jest alkoholikiem po dwóch terapiach, jedną skończył we wrześniu 2017, drugą miał pod koniec sierpnia 2018( w sierpniu przerwał abstynencję)Nie jestem w stanie się dogadać z mężem, z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Ostatnio mój mąż mi oznajmił że nie widzi szans żeby nasz związek przetrwał. Wini mnie za swoje picie, uważa że to przeze mnie jest alkoholikiem, twierdzi że jestem toksyczna dla niego, że przeze mnie musi odejść z pracy itp Generalnie jest nerwowy, niemiły... ja mam wręcz wrażenie że on mnie nienawidzi.
Ja od ponad roku chodzę na terapię, z jednej strony wiem że to nie jest moja wina że on jest chory, ale z drugiej strony jestem bombardowana oskarżeniami. Ja swojego męża nie poznaje, zachowuje się jak zupełnie obca osoba, nic go nie odchodzi co ja myślę, nie zwraca na mnie uwagi, czasami mam wrażenie że on nadal mną manipuluję. Ja się bardzo cieszyłam kiedy mąż zaczął się leczyć, wiedziałam że nie będzie lekko ale nie zdawałam sobie sprawy że będzie aż tak źle. Chciałbym wiedzieć jakie są wasze doświadczenia, czy mam czekać, czy może pogodzić się z tym że moje małżeństwo się skończyło, nie wiem co mam robić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, misia123

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 13:36 #2

  • MadziaG
  • MadziaG Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 63
  • Otrzymane podziękowania: 30
Witaj :-H , ale co to znaczy terapia ? Byl na odwyku w szpitalu ?? Bo jak tak. To tak naprawde tylko odtrucie organizmu. A co dalej zrobil po ? No absolutnie nie mozesz sie winic za jego picie czy nie picie. Alkoholik zawsze szuka kozla ofiarnego , kogos kogo obwini za cale zlo swiata . Gdyby sie leczyl mialby inne nastawienie . Umialby panowac nad soba i swoimi emocjami na pewno duzo vardziej niz jak jest pozostawiony sam sobie ...

A na jaka terapie chodzisz ? Dla wspoluzaleznionych ?
Tak jak mi pisano. Ja napisze i Tobie , musisz zajac sie soba ! I musisz zastanowic sie nad tym , czego TY chcesz ?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): misia123

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 13:36 #3

  • MadziaG
  • MadziaG Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 63
  • Otrzymane podziękowania: 30
Aaaaa i jestem Magda :) wspoluzalezniona
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 13:42 #4

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 376
  • Otrzymane podziękowania: 282
Witaj Karola :czesc: Gandalf jestem alkoholikiem dobrze że jesteś zglosiłaś się po pomoc najwyraźniej twój mąż z terapi nic nie wyniósł,jestem po trzech ter.Terapia to początek trzeźwej drogi zrozumiałem to dopiero za trzecim razem posłuchałem mądrzejszych poszedłem na miting teraz nie wyobrażam sobie życia bez wspólnoty obecnie kontynuuje pogłębioną,myślałem że jak ostro się wezmę za siebie to moja żona to doceni niestety rozwodzimy się ale wiem że dobrze robie"trzymając" się trzeźwej drogi może twój M jeszcze nie sięgnął swojego dna oby się opamiętał w porę bo to choroba postępująca i śmiertelna pozdrawiam :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, misia123

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 13:57 #5

  • Karola
  • Karola Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 5
Mój maż był na jednej terapii zamkniętej 6 tygodni, przez prawie rok chodził do poradni 3 razy w tygodniu. Druga terapia to był oddział dzienny, od tamtej pory raz w tygodniu miał spotkanie z terapeutką. Ja również raz w tygodniu mam terapie dla osób współuzależnionych.
Ja mam wrażenie że mój maż mimo leczenia stanął w miejscu, uważa że ja jestem winna całemu złu jakie go spotkało. Czytałam wiele książek i artykułów o tym co się dzieje w małżeństwie alkoholika, ale nie spodziewałam się że będzie aż tak źle. Mój maż do tej pory twierdzi że mi nic złego nie zrobił, ani naszej córce, twierdzi że nie czuje żadnych wyrzutów sumienia, uważa że jest najważniejszy i ma przede wszystkim myśleć o sobie. Zastanawiam się czy warto czekać aż się on opamięta, czy już teraz sobie darować( chociaż jest dla mnie bardzo trudne)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): misia123

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 14:59 #6

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3256
  • Otrzymane podziękowania: 4957
Witaj kochana :czesc:
Amerykanie o takim zachowaniu, jakie ma twój mąż, mówią "dry drunk" czyli "pijany na sucho". Najwyraźniej abstynencja go nie cieszy, tylko męczy, a frustrację rozładowuje na najbliższej osobie, czyli na Tobie. To przykra sytuacja. Współczuję Ci ale decyzje co z tym wszystkim zrobić są Twoje. kwiaaatek
"Jeśli wolność w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć." (George Orwell)
Ostatnio zmieniany: 2019/03/05 15:02 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, misia123

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 15:06 #7

  • Karola
  • Karola Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 5
Właśnie, tylko ja nie wiem jaką decyzje podjąć, nie wiem co mam zrobić, są dni kiedy mi się wydaję że jest już ze mną lepiej, nie uzależniam własnego samopoczucia od tego jak mój mąż się zachowuje, ale są takie dni jak dzisiaj że mam serdecznie wszystkiego dość, co gorsza w tej całej sytuacji czuje się przegrana, bo wytrzymałam jego picie, wytrzymałam jego leczenie i nie dostałam za to żadnej nagrody a wręcz przeciwnie, czuje się tak jak bym została ukarana...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, misia123

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 16:16 #8

  • misia123
  • misia123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 234
  • Otrzymane podziękowania: 339
:czesc: Karola jestem misia współ/DDA witam cię na forum
Nikt nie podejmie decyzji za ciebie bo ty sama musisz zrozumieć czego chcesz.Mój alko też był na terapii kilkanaście lat temu na zamkniętej 3 miesiące ,nie pił dwa lata ale nic ze sobą więcej nie robił więc przyszedł dzień że zaczął pic znowu.Jakieś pięć lat temu znów zgłosił się na terapię dzienną ,pokręcił się trochę przy AA ,nie pił półtora roku ale wytrzymać z nim było strasznie ciężko,wszyscy w około byli winni jego piciu,jego nerwom,nawet jak ktoś auto zaparkował pod jego garażem to miałam wrażenie ,że jakby mógł to by strzelał :lol: i niestety popłynął w bardzo nie długim czasie.Od miesiąca nie mieszka z nami bo po prostu ja już nie wytrzymałam jego kilkudniowych ciągów z większymi i mniejszymi przerwami,tej jego wiecznie nie zadowolonej miny,tego mówienia że się męczy i nas zostawi,no i stało się tyle że to ja wyrzuciłam go z domu.I znowu słyszę ,że ma zacząć się leczyć ale ja już wiem,że tak długo będzie pijany dopóki sam nie będzie chciał się od tego uwolnić.To,że zakręcał butelkę nawet na dwa lata to nie znaczy,że trzeźwiał.Zajęłam się sobą,tak na poważnie też uczęszczam na terapię,odkrywam swoje deficyty i sama chce wyzdrowieć dla siebie a czy mój alko zrobi to samo nie wiem ale zwróciłam mu wolność czyli sam o sobie będzie decydował.Nie jest to wcale proste,nie,nie.Dlatego zapraszam do czytania innych historii ja bardzo dużo wyniosłam z nich dla siebie.Pozdrawiam cie bardzo serdecznie i zachęcam zostań z nami @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 17:23 #9

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 1443
  • Otrzymane podziękowania: 3650
Karola napisał:
są takie dni jak dzisiaj że mam serdecznie wszystkiego dość, co gorsza w tej całej sytuacji czuje się przegrana, bo wytrzymałam jego picie, wytrzymałam jego leczenie i nie dostałam za to żadnej nagrody a wręcz przeciwnie, czuje się tak jak bym została ukarana...

Być może to już słyszałaś. Nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie przestanie
Jak widać, terapia terapią a on sobie. Może i ja się nie znam, ale nie widzę tu zmian myślenia. :-?

Dlaczego czujesz się ukarana i przez kogo?

Najważniejsza jesteś Ty i córka. Skoro w tej relacji nie czujesz się dobrze, czas coś zmienić. Decyzja w Twoich rękach. Porozmawiaj o tym na terapii. Tam dostawałam najlepsze rozwiązania,choć nie gotowe, sama musiałam pomyśleć,jednak moja terapeutka zawsze swoimi pytaniami naprowadzi mnie na najlepszą drogę.

Witam Cię na forum, Bernadetta współuzależniona i eksżona alkoholika. :czesc:
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Ostatnio zmieniany: 2019/03/05 17:25 przez Benia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): misia123

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 18:23 #10

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1060
  • Otrzymane podziękowania: 1529
Witaj Karola na forum.Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć,że trzeżwość to stan fizyczny,jednak rzadko idzie w parze z trzeżwym umysłem,na to trzeba pracy nad sobą.Po terapii były mąż był w stanie niemalże euforii,rozpierała go chęć zmian,chciał dokonywać rzeczy na które nie był gotowy (z tym swoim pijanym myśleniem)dałam się wciągnąć w tą grę,bo nie umiałam inaczej,przypłaciłam to swoim zdrowiem.Ja w trakcie swojej drogi zdrowienia już nie byłam dla niego "atrakcyjna",zaczęłam stawiać granice,ustalać zasady,nie podobała mu się taka zmiana,a mi owszem.Obwiniając mnie o rozpad małżeństwa,zamieszkał z inną kobietą,dalej kłamał i manipulował,opuścił rodzinę bo nie był w stanie stanąć w prawdzie ze sobą.Dziś już jetem w innym miejcu,inaczej myślę i czuję,nie umiałabym tak dłużej żyć,cieszę się,że powoli ale pewnie uwalniam się z pułapki jaką jest współuzaleznienie.
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, Alex75, misia123

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 19:23 #11

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15719
  • Otrzymane podziękowania: 22018
Witaj na Forum :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Życie z trzeźwym alkoholikiem 2019/03/05 23:11 #12

  • moniaoo79
  • moniaoo79 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Jeśli wiara czyni cuda...trzeba wierzyć że się uda
  • Posty: 116
  • Otrzymane podziękowania: 206
Witaj Karola na forum dobrze że tu trafiłaś ,jestem Monika współuzależniona :czesc:

Musisz przyjąć do wiadomości jedną rzecz ,spędziłaś dużo czasu z aktywnym alkoholikiem co niestety wiąże się z tym że jest to osoba bardzo zaburzona psychicznie.Twój mąż nie pił ale prawdopodobnie tylko nie pił i siedział na tak zwanym dupościsku tak się to czasem określa.Alkoholik który naprawdę czuje chęć zdrowienia chwyta się wszystkiego co może mu pomóc i robi wszystko żeby naprawić wyrządzone krzywdy,nabiera pokory...To jest to czego ja się nauczyłam będąc między innymi na tym forum i szukając gdzie się da wiedzy na ten temat.Jeśli pobędziesz tu dłużej i poczytasz wątki współuzależnionych i historie alkoholików zauważysz to.
Kiedys przeczytałam tu na forum że alkoholik nawet leżąc w rynsztoku patrzy na wszystkich z góry-uważam że to prawda ...Ktoś też napisał że dopiero jak zaczął zdrowieć to uczył się nawet inaczej chodzić...normalnie i z pokorą...może brzmi dziwnie ale tak jest.Dopóki nie dotrą pewne rzeczy do człowieka nie ma szansy na nic.Samo nie picie to tylko zakręcenie butelki ,oni i tak dalej są pijani w swoim myśleniu ,może bardziej wściekli że ktoś im kazał przestać pić...ale nie zdrowieją są jak tykająca bomba .
Przerabiałam to i to co mogę ci powiedzieć dzisiaj to myśl przedewszystkim o sobie bo on i tak zrobi co będzie chciał ...trzymaj się @};-
,,Wypuść wszystko z rąk,niech się rozsypie
a potem schyl się i pozbieraj to co warto podnieść''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, MadziaG, Alex75, misia123