Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Jak tak dalej żyć?

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 19:33 #1

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Witam
Na początku chciałam wszystkich serdecznie przywitać.Długo nie mogłam się przełamać żeby do Was dołączyć.A jednak nastąpił ten dzień...że jestem tutaj i piszę.
Po krótce jestem 32 letnia mamą uroczej 4latki i udręczoną narzeczoną alkoholika.Dlaczego udręczoną?to zapewne większość osób tutaj obecnych doskonale rozumie.Otóż moje życie nie zawsze tak wyglądało.Kiedyś tzn ok 5-6 lat wstecz byłam szczęśliwą,uśmiechniętą kobietą.Otaczającą sie wieloma barwnymi osobami,bo też takich znajomych zawsze starałam sie sobie dobierać.Jak ognia unikałam ludzi toksycznyc, do czasu...kiedy poznałam mojego obecnego narzeczonego(Oh jakiż był z niego wspaniały aktor)chodź dla mnie w tamtych czasach był bardzo wiarygodną i szczerą osobą,którą pokochałam i której bezgranicznie zaufałam ...i tu był mój błąd.Bo tak naprawdę nigdy do końca dobrze go nie poznałam.Zaledwie po kilku miesięcznej znajomość,która utrzymywaliśmy na odległość zdecydowaliśmy sie zamieszkać razem,oczywiście z racji wykonywania zawodu mojego faceta,to ja biedny zaślepiony żuczek porzuciłam swoje życie i rodzine wyjeżdżając za nim na drugi koniec polski(Gdzie aktualnie mieszkam)Kompletnie sama,ale w 100% zapewniona(przez teściowa) że krzywda mi się tam nie stanie.I stało sie po jakimś czasie od mojej przeprowadzki(ten początkowy okres wspominam dobrze)zaszłam w ciąże a wraz z tą ciążą ukazało sie prawdziwe oblicze mojego narzeczonego.Zaczął się koszmar który trwa do dziś.Z tym że w każdym roku przybiera na sile.Mimo próśb rodziców o powrót ja głupia ciagle tkwię w tym związku,z nadzieja ze jeszcze coś się zmieni(przeciez nie chce odbierać ojcu dziecka i odwrotnie)i tak za każdym razem,z każdym zapewnieniem ja wierzę i czekam,staram się i modlę żeby było lepiej ale jest gorzej.On pije więcej i zachowuje się wobec mnie coraz gorzej,nawet nie ma wstydu przed własna córka tylko mnie upokarza,wyzywa,dochodzi do rękoczynów.Istne piekło.W tych momentach mam ochote zostawić to wszystko i uciekać jak najdalej od niego,chronić siebie i przede wszystkim córkę.I niestety nie mam wtedy takiej mozliwosc,gdyż jestem z córka tam sama,nie miałabym sie gdzie podziać,(bo teściowa juz ma dosyć afer z udziałem jej syna i czasem nie chce znac prawdy)No właśnie ale kiedy całe emocje opadną zaczynaja sie przeprosiny,obietnice itd a ja juz mięknę i głupia wierze....a potem to samo,masakra nie wiem kompletnie jak w tym wszystkich żyć i funkcjonować.Jestem już psychicznym wrakiem człowieka,nie poznaje sama siebie.Ten człowiek wykańcza mnie z tygodnia na tydz coraz bardziej.A ja nie wiem co robic...kocham go i chcę pomóc,bo kiedy nie pije jest dobrym człowiekiem.Ale niestety to ze jest pijany ostatnimi czasy jest częstsze.Jestem rozdarta miedzy powrotem do domu a zostaniem i pomocą człowiekowi którego kocham.Ale nie wiem czy jemu zależy,tak bardzo jak mnie bo już ani płacz ani prozby i groźby nie przynoszą efektów.Woli sie napić i mnie zwyzywać od najgorszych niż sie leczyć i dać sobie pomoc Co zrobić?walczyc czy odpuścić?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, jerzak

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 19:47 #2

  • Artur034
  • Artur034 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • upadamy by wstawać silniejszymi
  • Posty: 378
  • Otrzymane podziękowania: 589
:czesc: Isiula mam na imię Artur i jestem alkoholikiem. Twój mąż z pewnością nie przez Ciebie pije i dla Ciebie nie przestanie. Dobrze że dołączyłaś do forum , znajdziesz tu odpowiedź na swoje pytanie w doświadczeniach innych forumowiczek. Z mojej strony powiem tylko tyle.
Koniecznie zadbaj teraz tylko o siebie i córkę. Jeśli masz dokąd wyjechać na Twoim miejscu był się nie zastanawiał. Twoje wielokrotne prośby by Twój mąż przestał pić nic nie pomogą. On musi sam chcieć przestać pić i na nic tu Twoje gadanie. Wiem że to trudne ale trzeba działać i nie słuchać żadnych deklaracji z strony męża. Jeśli sam nie podejmie decyzji o leczeniu nie masz co liczyć na zmianę swojego i córki losu. Cuda w tym wypadku rzadko się zdarzają.
Arturrro
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Gojia, Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 19:48 #3

  • olka2019
  • olka2019 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1102
  • Otrzymane podziękowania: 1489
Witaj :czesc:
Dobrze, że jesteś tutaj.
Napisałaś, że rodzice chcą żebyś wróciła. Rozważasz to?
Na cud raczej bym nie czekała. Zadbaj o siebie. Uratuj Was obie. On nie będzie lepszy. kwiaaatek
"A teraz żegnaj, wyprowadź się z mych snów..
Już nigdy więcej...zostały tylko dreszcze.."
Ostatnio zmieniany: 2019/02/05 19:50 przez olka2019.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 20:01 #4

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Dziękuje za odp,tego się właśnie obawiałam że utraciłam tylko cenny czas na coś,co tak naprawdę może nie mieć miejsca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 20:04 #5

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Obecnie jestem już w takiej sytuacji,że jak najbardziej biorę to pod uwagę nawet powrót w rodzinne strony.Chodź wiem że te początki są najgorsze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 20:08 #6

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2466
  • Otrzymane podziękowania: 4900
%%- . Witam.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 20:13 #7

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11813
  • Otrzymane podziękowania: 14884
Witaj :czesc:
Stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej jest karalne. Jak długo jeszcze nie będziesz się szanować, dasz sobą poniewierać i w takim domu pozwalać żyć dziecku? Czy to jest miłość według Twojego światopoglądu? Kiedy zawalczysz o własne życie i nie dasz się więcej manipulować i w obiecanki wierzyć? On nie chce pić przestać, więc żyjesz w iluzji, oszukujesz siebie, bo domyślam się, że bardzo boisz się ostatecznej decyzji i jej konsekwencji. Nie zapomnij proszę o swoim i dziecka bezpieczeństwie, prawie do spokoju. Płacz, szantaż, krzyki nic nie da, to alkoholik ma sam chcieć i zmieniać. Ty wpływu nie masz, tylko siebie zmienić możesz. Myślę, że warto abyś Ty się po pomoc udała, dla siebie i tylko dla siebie po pomoc, terapia dla współuzależnionych, mitingi Al-Anon. Alkoholizm się pogłębia i do katastrofy może dojść. Chcesz naprawdę żyć, poczuć czym życie jest?
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 20:15 #8

  • Jurek
  • Jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3202
  • Otrzymane podziękowania: 3444
Witaj na forum Isiula :czesc:
Isiula napisał:
Co zrobić?walczyc czy odpuścić?

Zawalcz ale o siebie i córeczkę.Nie pozwól aby córcia widziała więcej to co do tej pory.
Dzieci wszystko widzą i czują orz pamiętają.
Wyprowadzając się zadbasz o Was (Ty i Córcia).Jestem alkoholikiem i wiem ,ze tak długo jak nie odczułem bolesnych konsekwencji swojego picia ,tak długo chlałem.
Trzymam za Was kciuki i za mądre decyzje wyboru dalszej drogi przez życie.
Jurek alkoholik.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Isabell, Kropka, Gojia, Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 20:27 #9

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 8884
Isiula napisał:
... wraz z tą ciążą ukazało sie prawdziwe oblicze mojego narzeczonego. Zaczął się koszmar który trwa do dziś.
Z tym że w każdym roku przybiera na sile.
Mimo próśb rodziców o powrót ja głupia ciagle tkwię w tym związku,
z nadzieja ze jeszcze coś się zmieni...
On pije więcej i zachowuje się wobec mnie coraz gorzej,nawet nie ma wstydu przed własna córka tylko mnie upokarza,wyzywa,dochodzi do rękoczynów.

Istne piekło.

Co zrobić?walczyc czy odpuścić?
Isiula :czesc:
Jeśli to dla Ciebie naprawdę piekło - to o co Ty pytasz?
Rodzice proszą - RATUJ DZIECKO I SIEBIE, a Ty w piekle zakochana?
Ta diabelska więź, która Cie trzyma, to współuzależnienie.
Kochasz swego oprawcę, czy wspomnienia o nim jak był jeszcze luzakiem, nie ojcem? Nie wiadomo czy on nauczy się odpowiedzialności za siebie.
Ty zapewne nie nauczysz go tego swoją dziwną "miłością".
Zapewne masz sporo do przepracowania nad sobą z terapeutą, skoro tak trudno Ci odejść. Czemu szukasz akceptacji za wszelką cenę? Za cenę swej godności i dobra swej córci? Jestem alkoholikiem - dobrze, ze jesteś.
Zadbaj o siebie i córkę. @};-
Jesteś młodą kobieta, zasługujesz na lepsze życie. Musisz tylko poczuć się kimś bardziej wartościowym niż sądzisz dzisiaj. :-BD
Ostatnio zmieniany: 2019/02/05 20:29 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Gojia, Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 20:28 #10

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 460
  • Otrzymane podziękowania: 362
Witaj na forum Isiula
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/05 20:28 #11

  • olka2019
  • olka2019 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1102
  • Otrzymane podziękowania: 1489
Nie rozważaj czasu, który minął tylko myśl o przyszłości. Skoro doszłaś do tego momentu to podejmij decyzję. Jeżeli możesz wrócić do rodziców to masz już bezpieczne miejsce w którym zastanowisz się co dalej. Najważniejsze, że będziecie tam obydwie bezpieczne. Powrót będzie trudny ale walczysz o siebie i swoją córeczkę. Isiula, Moni napisała co można zrobić - terapia, Al-Anon - dostaniesz tam pomoc. Na forum też nie zostaniesz bez wsparcia. Poczytaj historie kobiet na tym forum. Dowiesz się jak walczymy o siebie i jak uczymy się, mówić NIE tym, którzy nas poniewierają, upokarzają, biją i manipulują.
Przytulam. kwiaaatek
"A teraz żegnaj, wyprowadź się z mych snów..
Już nigdy więcej...zostały tylko dreszcze.."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 01:24 #12

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Dziękuję wszystkim za odp,bardzo pomogło mi to w podjęciu ostatecznej decyzji,która dawno powinnam byłam podjąć.We wszystkim to jest właśnie najgorsze,że dawając mu już tyle szans.całkowicie zapomniałam o tym co jest najważniejsze... o szczęściu,bezpieczeństwie moim i przede wszystkim dziecka.Tak domyślam się,ze jest to,,chora miłość”,to jest przykre.Teraz to widze,ze było mi brak odwagi,(do dziś)żeby kategorycznie to zakończyć.Wpisy tutaj tak bardzo otworzyły mi oczy,Nabrałam dziwnej pewności że może być i bedzie tylko lepiej jak zacznę nowe życie z dala od tego miejsca.To dodaje mi skrzydeł,bo naprawdę chcę z córka żyć spokojnie,godnie i szczęśliwie.Dam radę,muszę dać.Tylko będę musiała udać sie jeszcze po pomoc tak jak było wspomniane ale dla siebie,wiele drogi przede mną.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, olka2019

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 05:54 #13

  • Gojia
  • Gojia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 516
  • Otrzymane podziękowania: 703
Isiula witaj @};-
Jestem Gosia- współ.
Twój ostatni post jest mimo wszystko optymistyczny bo zaczynasz w nim zauważać siebie i corcie.

Zmiany są podobno zawsze na lepsze...I tego więc trzeba trzymać.

Zadbaj o siebie, zadbaj o corke, A on gdy będzie chciał to tez o siebie zadba. Póki co, za to co Wam zrobil powinien ponieść konsekwencje karne!

Ściskam mocno kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 06:13 #14

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3877
  • Otrzymane podziękowania: 6290
Hej @};-

Pracuję w poradni psychologiczno-pedagogicznej i przegląd dzieci z dysfunkcjami rozwojowymi na tle przeżyć emocjonalnych w rodzinach PATOLOGICZNYCH mam olbrzymi. Nie oszukuj się. Żyjesz w rodzinie patologicznej. Komu bardziej chcesz pomóc? Trzeba przerwać ten zaklęty krąg!
Nie tłumaczyć, nie wszczynać dyskusji bo na słowa przegrasz. Spakować walizki i wyjechać do rodziców. Najtrudniej jest we własnym ogródku nazwać rzeczy po imieniu.

Trzymaj się ciepło i myśl o dziecku i sobie.
Pozdrawiam @};- %%-
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2019/02/06 06:14 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 06:31 #15

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Nigdy bym nie przypuszczała,że mnie to w życiu spotka.Ale stało się .Idąc za waszymi radami zaprowadziłam dziś córkę do przedszkola i wyciągnęłam z szafy walizkę.Na dniach ma przyjechać moja mama,żeby pomóc mi trochę to ogarnąć żeby było mi lżej.Wczoraj gagatek załatwił sobie zwolnienie,żeby sie,,kurować”i dziś trochę jakby przetrzeźwiał,więc zaczęły się znowu przeprosiny itd ale póki co nie uległam,idę w zaparte i oznajmiłam że na dniach wyjeżdżam z córka.Tym razem nie ulegnę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, olka2019

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 06:40 #16

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3877
  • Otrzymane podziękowania: 6290
Przeprosiny NIC nie kosztują . Słowa. Gdzie czyny? Nie wchodź w dyskusje. Każde przyjęte przeprosiny bez konkretnych działań z Twojej strony umacniają alkoholika w jego chorej drodze. Pamiętaj tylko że to nie są rady. Dzielimy się doświadczeniami i wiedzą. To Twoje decyzje mają być. Nie możesz robic tak jak "ktoś CI radzi" tylko jak sama postanowiłaś. Musisz byc pewna tego co robisz i przede wszystkim ROZUMIEĆ. Wtedy odnajdziesz spokój w działaniu. Trzymam kciuki @};-
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2019/02/06 06:49 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, ania5, olka2019, Gojia, Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 06:48 #17

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15001
  • Otrzymane podziękowania: 21349
Witaj na Forum :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 10:55 #18

  • Aga89
  • Aga89 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 208
  • Otrzymane podziękowania: 600
Isia (mogę tak?), witaj na forum :)
Ode mnie powiem tyle, że ja też bardzo długo mówiłam sobie: przecież jak nie pił, bywało wspaniale. Inny człowiek. Ale po pierwsze, u mnie okresy niepicia były bardzo krótkie. Kiedy mąż się kurował między jednym piciem a drugim, faktycznie był jak inny człowiek. Gorzej kiedy podejmował samodzielnie próby niepicia, przez tydzień dwa, wtedy był nie do wytrzymania.
Ale te krótkie okresy "kurowania" bywały wspaniałe. Tylko, że ja takich okresów miałam pod koniec... może dwa tygodnie, na cały rok. Pozostałe dni to była masakra.
Słyszałam przeprosiny,błagania, rozpacz "błagam nie zostawiaj mnie, jesteś miłością mojego życia" ale ostatecznie zawsze wyborem numer jeden była butelka. A moja nadzieja więdła i więdła aż w końcu straciłam ją całkowicie- i wtedy postanowiłam odejśc.
Wiem jak ciężko jest podjąc taką decyzję Isiu, bo sama niedawno przez to "przeszłam". Ja zostałam sama w pustym mieszkaniu, co było jeszcze trudniejsze, bo nie było tych oznak fizycznej choćby obecności kogoś w mieszkaniu. Dzisiaj lubię tę ciszę i spokój. Przywykłam do niej.
Dziś mogę tylko wirtualnie przytulic Cię... pisz tutaj, to naprawdę pomaga, obok terapii i al-anon uważam, że to forum jest po prostu przewspaniałą pomocą. Ja tu będę na pewno do Ciebie zaglądać i czytać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 12:00 #19

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Ehhh...minęło parę godzin a on znowu pijany,mimo że rano deklarował co innego,świadom już tego,że za parę dni mnie i córki tu nie będzie.Kolejny dowód na to,ile rodzina dla niego znaczy.Jeszcze tylko trochę.Wytrzymam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): magdzialenka

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 12:06 #20

  • Papilotka88
  • Papilotka88 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Nie będę się wyrzekać siebie dla czyjegoś dobra..
  • Posty: 276
  • Otrzymane podziękowania: 276
Witaj Isiula,ja od swojego odchodzilam w sumie 3 razy i zawsze wracałam a on NIGDY nie przestał pić,ani na 1 dzień.
2 tyg temu odeszlam po raz 4 i ostani. Miałam dość wyzywisk, ciaglego poniżania, płacenia rat,rachunków ,bo on wolał przechlac. Sama jestem dopiero na początku swojej drogi,ale z każdym dniem coraz bardziej wiem,ze dobrze zrobiłam! Dom bez krzykow, wyzwisk to tak wiele!
Jak już będziesz u Rodziców to koniecznie zapisz się na al anon, uwierz mi i innym,ze to naprawdę stawia na nogi i dodaje skrzydeł .
Buziaki!
"Czasem granice ktoś przekracza – a w życiu nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 12:06 #21

  • magdzialenka
  • magdzialenka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 240
  • Otrzymane podziękowania: 374
Brawo za decyzję :) Brawo też dla mamy, bo z tego co piszesz - ma kawał drogi do Ciebie. Powodzenia!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 12:11 #22

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Dziękuje Wam wszystkim raz jeszcze z całego serducha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 13:42 #23

  • olka2019
  • olka2019 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1102
  • Otrzymane podziękowania: 1489
Super że się decydujesz. Czytaj forum i korzystaj z naszych doświadczeń tyle ile możesz. Każda z nas przechodzi etap „ja wiem lepiej, on się zmieni”. Im szybciej zdajemy sobie sprawę że to tylko nasze pobożne życzenie tym lepiej dla nas.
Buziaki! Trzymaj się ciepło. kwiaaatek
"A teraz żegnaj, wyprowadź się z mych snów..
Już nigdy więcej...zostały tylko dreszcze.."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isiula

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 14:09 #24

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Oczywiście że będę tu zaglądać i śledzić wątki.Wciąż wiele przede mną a sam fakt,że jest miejsce gdzie można podzielić sie tym co sie czuje i przechodzi dodaje dodatkowej motywacji.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): olka2019

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 14:46 #25

  • Papilotka88
  • Papilotka88 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Nie będę się wyrzekać siebie dla czyjegoś dobra..
  • Posty: 276
  • Otrzymane podziękowania: 276
Isiulo ja tez zanim się zdecydowalam odejsc, zarejestrowałam sie na tym forum. Bardzo dużo wsparcia tu otrzymalam :)
Tak,ze nie poddawaj się!
"Czasem granice ktoś przekracza – a w życiu nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 17:15 #26

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 8884
Isiula napisał:
Ehhh...minęło parę godzin a on znowu pijany,mimo że rano deklarował co innego, ...
Kolejny dowód na to,ile rodzina dla niego znaczy.
Isiulo :czesc: ja odnoszę wrażenie, że on nie dojrzał emocjonalnie do bycia ojcem? Przecież on w ogóle nie czuje żadnej odpowiedzialności za swoją najbliższą rodzinę: Ciebie i córkę.
Nie miej złudzeń, że nauczysz go tego.
Dobra Twoja decyzja. @};- :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 20:00 #27

  • Isiula
  • Isiula Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 9
Trochę późno się na to zdecydowałam ale lepiej późno niż wcale.Odnośnie odpowiedzialności i dojrzałości zgadzam sie w 100%.Ale człowiek zaślepiony nie chce do siebie dopuszczać takiej myśli tak jak to było ze mną.Aż zrozumiałam.Dla niego nawet odebranie dziecka z przedszkola jest jakimś kosmicznym wyczynem.Zawsze są jakieś wymówki,żeby tylko nie pomoc przy dziecku.(chociaż kiedyś było zupełnie inaczej,bardziej był zaangażowany)Teraz jest tylko gadanie i wychodzenie z założenia ze skoro finansowo niczego nam nie brakuje(jeszcze)to nie mam powodów do narzekania.Ale to juz tylko kwestia czasu i będę mogła próbować żyć na nowo i na swoich warunkach.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 20:18 #28

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1752
  • Otrzymane podziękowania: 1679
Witaj zawsze mi pisano ze alkocholizm jest choroba postepujaca ,bo jest Przyklad jak poznalam swoje meza spiewal a chorze koscielnym byl tenorem ,mnial zajecia stare samochody ,pracowal ,lubial czytac i podrozowac jak w koncu zazegnalam 20 lat pozniej Byl depresyjny ,chory ,bez pracy ...jego jedyny zajecie bylo picie ,spanie ,gry komputerowe.Coz mam dodac
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 20:23 #29

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1489
  • Otrzymane podziękowania: 3309
Isiula :czesc: Namika
Wspieram w tych trudnych chwilach, dbaj o siebie i o swoją córkę, w chwilach zwątpienia pomyśl o swojej córce.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak tak dalej żyć? 2019/02/06 20:54 #30

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1004
  • Otrzymane podziękowania: 2038
Isiula napisał:
Co zrobić?walczyc czy odpuścić?

Tu nie ma co walczyć, trzeba odpuścić, pogodzić się z faktem , że nie ma się wpływu na drugiego człowieka. Uznać bezsilność wobec jego alkoholizmu. A jeśli walczyć, to o siebie i córkę, o Wasze godne życie. On chce chlać i chlać będzie dopóki sam nie zechce przestać i tu żadne prośby i groźby nie pomogą. Nie nabierać się na jego gadki, powie wszystko, żeby postawić na swoim, oczy zamydlić i spokojnie pić. Zadbaj o siebie i córkę, bo to możesz, a nawet powinnaś zrobić.
Jestem Magda współ. Witaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.