Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Pogubiona... jak dalej postępować?

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 14:54 #1

  • Marta
  • Marta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 2
  • Otrzymane podziękowania: 5
Witam serdecznie Wszystkich,
jestem tu nowa. Postaram się opisać moją aktualną sytuację z prośbą o radę jak postępować, co robić, co mówić, jak rozmawiać.. z prośbą o wsparcie...
Jestem z partnerem, który jest uzależniony od alkoholu. Pije wódkę. O problemie wiedziałam od samego początku, ale dość naiwnie sądziłam, że będąc ze mną problem zniknie... Niby wiedziałam, niby wiem, że to ciężka choroba, ale nie zdawałam sobie jednak sprawy, jak ciężkiego kalibru...
Popełniłam ze swojej strony masę typowych błędów, próbując mu pomóc.
Jesteśmy ze sobą stosunkowo niedługo, niecałe 2 dwa lata. Zamieszkaliśmy razem mniej więcej rok temu. Nie pił wówczas. Zaczął pokryjomu kupować buteleczki i szukać schowków w domu, tu 200-ka tam 200-ka, albo wychodził z domu do sklepu, wypijał na ławce, bo wiedział, że nie toleruje alkoholu w domu.
Oczywiście, rozmowy, kazania, tłumaczenia etc nic nie dały co pewnie nikogo tu nie zaskoczy...
W rezultacie dałam mu termin 2 tygodni na podjęcie decyzji o terapii. Postawiłam mu warunek, że jeśli nie pójdzie się leczyć, wyprowadzam się. i tak też zrobiłam. Wyprowadziłam się do Babci, która mieszkała od Nas około 2 godzin samochodem. Były wyzwiska, obrażanie mnie, on obrażał się na mnie, że go zostawiłam itd. W końcu zadzwonił, że pójdzie na terapie i poprosił, żebym wróciła. W między czasie moja sytuacja zmieniła się o tyle, że stan zdrowia Babci pogorszył się i potrzebowała całodobowej opieki, więc jako jedyna z rodziny miałam możliwość zostać z Babcią przez 24h.
Nie mogłam i nie chciałam Babci zostawiać tylko dlatego, że mój partner zadeklarował chęć leczenia. Jednak, kiedy w opiece na parę dni zmieniła mnie Ciocia, pojechałam do Niego.
Kiedy wyjaśniłam jak zmieniła się moja sytuacja, że nie wprowadzę się znowu, bo nie mogę zostawić Babci, partner zaczął się wykręcać z podjęcia leczenia... Dałam się zmanipulować... zgodziłam się spróbować jeszcze raz... w tygodniu mieszkałam z Babcią, na weekend, kiedy przyjeżdżała Ciocia do Babci, wracałam do Niego. Któregoś dnia, Babcia poprosiła by przyjechał, bardzo chciała Go poznać. Był tydzień, bardzo mi pomagał. Potem drugi tydzień. Bez Niego w tym czasie opieka nad Babcią byłaby dla mnie zbyt trudna (Babcia wymagała już opieki paliatywnej). Piotr wysoki, silny mężczyzna pomagał Babcię podnosić, przeprowadzać, dzięki Niemu też i Babcia nie bała się, że jej sama nie utrzymam i nie upadnie). Ponieważ nie byłam związana umową o pracę, mogłam z doskoku wykonywać prace na zlecenie (pisanie opinii hydrologicznych). Ponadto rodzina zdawała sobie sprawę, że nie mam jak szukać pracy, więc finansowo mnie wspomagała. Jednak przyszedł dzień, w którym Babcia zmarła (22 listopada), a ja wróciłam do Piotra. Miałam odłożone pieniądze na zycie, więc z tych pieniędzy zyliśmy. Ważny aspekt o którym muszę wspomnieć, jest fakt, że Piotr ma swoją firmę i razem pracujemy, więc pod względem finansowym jest to nasze wspólne źródło dochodu. Na początku nie było źle, pracował, szukał przetargów, wygrał kilka, a ja pisałam Opinie. Pierwsze pieniądze wpłyneły po świetach. Popłaciliśmy nasze Zobowiązania, uregulowaliśmy zaległe rachunki. I 30 grudnia zaczął pić, powód z jakiego sięgnął po butelkę tak naprawdę nie istotny, bo jak nie ten to pewnie znalazłby się inny... Nie krytykowałam, nie komentowałam, nie prawiłam kazań. Któregoś razu poprosił bym poszła z nim po wódkę do sklepu późnym wieczorem. Odmówiłam, jak zwykle. grzecznie mu wytłumaczyłam, że musi iść sam. już był na tym etapie, że pojawiały się stany lękowe. kiedy kupił alkohol, zadzwonił i poprosił bym po niego zeszła. Odmówiłam. Powiedziałam, że jestem rozebrana, że nie będę specjalnie się ubierać i po niego schodzić. Podyktowałam mu kod do klatki, ale On się rozłączył. Potem napisałam mu ten kod w smsie i zaproponowałam, żeby zadzwonił domofonem, to mu otworzę drzwi. Echo. 3-krotnie próbowałam dzwonić, ale nie odebrał. W końcu wszedł z jakimś sąsiadem i wszedł do domu cały naładowany, wściekły na mnie. Ja spokojnie zapytałam z czym miał problem, czemu nie zadzwonił domofonem... a On podszedł do mnie, zaczął wyzywać od suk i uderzył mnie w twarz...Byłam w szoku... spakowałam kilka rzeczy i pojechałam do hotelu. nie wiedziałam co robić... dzwonił, nie odbierałam. jednak musiałam wrócić, ze względów finansowych. Wszystkie pieniądze były na jego koncie... Wróciłam i nie rozmawiałam z nim. Tratowałam jak powietrze. Przepraszał, ale i dalej pił... przeprosin nie przyjełam. Powiedziałam, żeby się do mnie nie zbliżał, nie dotykał itd. Ale on po pijaku w dobrym humorze, próbował mnie na siłę przytulać , kłaść się do łóżka, była namolny a ja nie chciałam, żeby się do mnie zbliżał, więc przepełnioną wściekłością na niego próbowałam się wyrywać... w końcu poczuł się urażony i odrzucony obraził się i poszedł do drugiego pokoju. Włączył muzykę na cały regulator... Ja wściekła ściszyłam mu tę muzykę, (nie chciałam mieć problemów z policją - była 5-6 rano sama dokładnie nie wiem), co go rozjątrzyło. Zaczął mnie odpychać, by podgłośnić. Odepchnełam go tak, że upadł. Wstał wściekły. Powiedział, że to jego mieszkanie i będzie robił co chce... uderzył drugi raz... wycofałam się do sypialni, wiedziałam, że skoro raz podniósł na mnie rękę może to zrobić drugi raz..., jednak wciąż nie mogę uwierzyc ze do tego doszło... Piotr położył się do swojego łózka i zasnął, a ja w między czasie spakowałam część swoich rzeczy i wyjechałam do domu Babci... nie zabrałam swojego kota, bo mi się mordka schowała i nie dała złapać, więc wyjechałam bez niego...:( Jeszcze jedna ważna informacja, dzień wcześniej poinformowałam go, gdy przez chwilę wydawał się trzeźwiejszy, że mnie uderzył (twierdzi, że nie pamięta) i ze 2 stycznia pojadę do domu Babci na kilka dni, bo tam będe bezpieczniejsza niż z Nim pod jednym dachem. 8 i 9 stycznia mamy umówione spotkania biznesowe w miejscu gdzie jest dom Babci, wówczas (tzn dzień wcześniej) mu powiedziałam , że do tego czasu ja zostanę w domu Babaci a on dojedzie na spotkanie pociągiem. Po tym jak uderzył mnie drugi raz w twarz, wyjechałam kiedy spał. Kiedy się obudził dzwonił kilkukrotnie. Nie odbieram telefonów od niego. nie chcę z nim rozmawiać, bo z pewnością trzeżwy nie jest... jednak nie wiem, jak mam teraz postępowac, co robić. mamy wspólny biznes, sprawy firmowe, muszę zabrać jeszcze kota, resztę swoich rzeczy... Piotr przez dobę dzwonił. teraz już nie dzwoni. Nie wiem jak dalej postępować, jak z nim rozmawiać, bo predzej czy później będę musiała...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Angora, Asia, williwilli55, Waldek

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 15:24 #2

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1025
  • Otrzymane podziękowania: 2346
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 15:45 #3

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1123
  • Otrzymane podziękowania: 3268
Witaj Marto
Jestem Aga - DDA/DDD i wspoluzalezniona.

Czego oczekujesz od swojego zycia? Co jest dla ciebie wazne, jakie wartosci?
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 15:56 #4

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 675
  • Otrzymane podziękowania: 1052
Witaj Marto
co robić ? pytasz.
uderzył raz uderzył drugi uderzy znowu.
cóż to jest wspólna firma wobec zdrowia a może i życia ?
weż kartkę i wypisz plusy i minusy tego co masz z tych dwu lat znajomości
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 15:59 #5

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12194
  • Otrzymane podziękowania: 15137
Witaj Marto :czesc:
Czy Ty zamierzasz z nim swoją przyszłość wiązać? Taki związek jest Twoim spełnieniem? Czy definitywnie koniec, bez kolejnej szansy?
Rozmawiać jak z dorosłym człowiekiem, a on najprawdopodobniej i tak usłyszy co zechce, po swojemu w głowie przerobi, jego problem. Krótkie zdania informujące, spokojny, pewny ton wypowiedzi i nie dać się zmanipulować czy zastraszyć, w niepotrzebną gadkę się nie wdawać, takie moje zdanie.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 16:20 #6

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 925
  • Otrzymane podziękowania: 1692
Witaj Marta :czesc:
A co z kotkiem, zostawilas mu. Uwazasz ze jest dopowiedzialny, da mu pic jesc, nie zrobi krzywdy?
Masz, mozliwosc otworzyc sama firme, poszukac mozliwosci samodzielnego utrzymania? To przy kazdym mezu jest przydatne, a przy alkoholiku moim zdaniem konieczne.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Angora

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 16:22 #7

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15222
  • Otrzymane podziękowania: 21282
Uderzyła raz...przeprosił
Uderzył drugi raz....przeprosił
Uderzył trzeci raz....przeprosił
Kolejne razy już nie przepraszał. Przeszedł z tym do porządku dziennego.
Tak w skrócie o mnie. Chcę Ci powiedzieć, że sam swojej agresji wobec Ciebie nie powstrzyma.
Wspierana alkoholem może być nieobliczalna.
Zabieraj siebie i kota, i zmykaj. Rzadko to mówię ale odpowiadam za te słowa.
Alkoholizm to długi proces leczenia. Agresja jest jeszcze dłuższym procesem i wszystko odbywa sie po kolei.
Nie zmarnuj sobie życia
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Angora, Aksamitka

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 16:34 #8

  • Marta
  • Marta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 2
  • Otrzymane podziękowania: 5
Dziękuję Wam za odpowiedzi!
Nie, oczywiście nie chcę takiego związku ani nie jest to moje spełnienie marzeń...
Jestem w tej chwili przepełniona wściekłością na siebie i na niego, wściekłością z bezsilności, że rozmowa jak z dorosłym człowiekiem nie zdaje egzaminu...
właśnie przeprowadziłam z nim rozmowę... choć wiem, że powinnam zachować spokój, ale rozsadza mnie wręcz złość z bezsilności...bo i tak przerabia w swojej głowie wszystko na swoją modłę... a mnie po prostu trafia ... mam ochotę dać mu nauczkę...ale nie umie i nie wiem jak... i te emocje to mój problem, z którym sobie nie radzę ja...
Dziękuję jeszcze raz za odpowiedzi, czuje się jak idiotka, bo niby o tym wiem o czym wspominacie, a jednak w praktyce jest trudniej to wszystko zastosować...:/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 16:43 #9

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1123
  • Otrzymane podziękowania: 3268
W jakim celu chcesz mu dac te nauczke?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 17:33 #10

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 989
  • Otrzymane podziękowania: 1973
Marta napisał:
Nie wiem jak dalej postępować, jak z nim rozmawiać, bo predzej czy później będę musiała...

Szczerze, to ja bym już nie rozmawiała. Tym bardziej, że sensownej rozmowy z nim nie ma. Uderzył raz, drugi, uderzy i kolejny. Przemyśl, czy warto marnować życie z takim człowiekiem?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 19:15 #11

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 675
  • Otrzymane podziękowania: 1052
klasyka
on pije Ty się złościsz, on ma to gdzieś Ty jeszcze bardziej się złościsz.
Czy z tej złości coś dobrego wynika ?
Oczekujesz że facet będzie zachowywał się zgodnie z Twoim wyobrażeniem.
On pije -nadajecie na zupełnie różnych falach, nie jesteś w stanie pojąć co dzieje się w jego głowie.
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 20:19 #12

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 505
  • Otrzymane podziękowania: 782
:czesc: Marto
Nie wiem czy czytałas nasze historie. Jeśli nie, to poczytaj zamiast tracić czas na rozmowy z nim, a przy okazji nie będziesz sobie niepotrzebnie szarpać nerwów.
Czy jesteś w stanie stanąć "obok" siebie i spojrzeć na wasz związek z boku? Popatrzeć na chłodno na ta sytuację? Tak jakby chodziło o jakaś Twoja znajoma... Co widzisz wtedy?
To co mogę Ci doradzić to skupienie na maksa na sobie. Zabezpieczenie siebie w te podstawowe wartości czy potrzeby: dach nad głową, zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa, środki finansowe na swoje utrzymanie itp. Nad tym może się teraz skup, byś nie musiała do niego wracać bo firma bo coś tam innego. Tam bezpieczna nie jesteś, a ze swojego doświadczenia śmiem twierdzić że tymi wyprowadzkami i jazdami tam i z powrotem też chyba jesteś już zmęczona... Postaraj się uspokoić i zebrać myśli - ale te myśli skieruj na siebie tym razem @};- Słyszałaś o Alanon lub o terapii dla osób wspoluzaleznionych?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Matylda, AgaMars

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 21:13 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15222
  • Otrzymane podziękowania: 21282
A jak dasz mu nauczkę to co z tego będziesz miała? Satysfakcję?
Po coś Ci ona potrzebna? Do czego?
Dawanie nauczki to chęć zemsty i zbędne zaprzątanie głowy tym jak to zrobić. Utrata sił. Myślę, że lepiej się poddać, uznać bezsilność. Bo Co innego sensownego możesz? Nic, tylko zadbać o swój wewnętrzny spokój wywieszając białą flagę.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 22:32 #14

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Boże użycz mi pogody ducha
  • Posty: 244
  • Otrzymane podziękowania: 623
Ja bym wziela kogos do towarzystwa np ciocie i pojechała po kota i rzeczy. Masz gdzie mieszkac, rodzina na pewno Ci pomoze w takiej sytuacji. Skoro odlozylas pieniadze z ktorych zyliscie, tez sobie dasz rade. Nie ma w zyciu rzeczy niemozliwych. Bicie to patologia, alkoholizm to patologia... tego chcesz? Zaskugujesz na milosc a nie patologie. Bogiem nie jestes, nie zmieniaz kogos , kto sam tego nie chce. Facet damski bokser, to dla mnie mniej niz zero.Powie ci wszystko co chcesz uslyszec.... do nastepnego razu.
„są tylko dwie siły kierujące życiem...strach lub miłość”
Ostatnio zmieniany: 2019/01/04 22:34 przez anikaa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Hogata9, Aksamitka

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/04 22:57 #15

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 925
  • Otrzymane podziękowania: 1692
Ja raz zostawilam kotke, musialam wyjechac na 3 dni i dalam klucze komus kto mial karmic. Zgubil klucze i nie przyszedl ani razu, on byl nie pijacy.
Szkoda kotka, nigdy bym nie zostawila, to nie zabawka. Zwierze tez cierpi i sie boi i ne moze sie spakowac i pojechac. Bardzo wspolczuje zwierzetom.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Hogata9

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/05 01:16 #16

  • Angora
  • Angora Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 169
  • Otrzymane podziękowania: 174
Witaj Marta :czesc:
Tak jak inni sugeruję Ci jak najszybciej odebrać kotka i rzeczy z pomocą znajomej osoby i uciekać, bo może się to źle skończyć. Przemocowiec i alkoholik to bardzo źle rokuje ...
Wspieram Cię mocno.
Ania niepijąca alkoholiczka i podleczona współuzależniona.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9

Pogubiona... jak dalej postępować? 2019/01/06 06:27 #17

  • ja
  • ja Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 14
Zrób rozdzielność majątkową, dostaniesz część zysków (oczywiście, kiedy wszystkiego nie przepije). Dlaczego nie jestem współwłaścicielką konta?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.