Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Alkoholizm syna

Alkoholizm syna 2018/12/05 01:09 #1

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Nie wiem od czego mam zacząć, tyle się uzbierało przez ostatnie siedem lat,że doby mi braknie choćby dla przybliżenia ciężaru który rozdziera mi serce.To nie jest moja pierwsza wizyta na tym forum .Byłam zalogowana trzy, badż cztery cztery lata temu.
Nie pamiętam dokładnie .
Mój wpis był apelem o pomoc w ratowaniu życia syna .Nadal jest aktualny nic się nie zmieniło pod tym względem.
Zmieniłam się tylko ja i moja wiedza łącznie z zastosowaniem tzw twardej miłości, którą mi tak mocno zalecano .Syn był cztery razy na leczeniu podstawowym po dwóch miesiącach przychodził nawrót choroby za każdym razem było coraz gorzej .Na pogłębioną terapię również uczęszczał tyle że była to terapia dzienna.
Ta ostatnia była dla mnie największym szokiem .Przychodził z receptami na psychotropy z tabletkami po których nie wolno mu się napić
Miały pełnić zadanie wszywki. Nie spełniły ,choć na początku je brał i nie pił to odkrył inny lek który dawał mu ulgę w cierpieniu po wypiciu.Inne zaś leki odbierały rozum, mówił takie rzeczy i tak się zachowywał jak nigdy wcześniej .Kiedy spał wszystkie wyrzuciłam
Chciałam iść do tego psychiatry ale obawiałam się jego reakcji .lekarz nie wybaczy krytyki i nigdy nie przyzna się do błędu ,ale to ja nie pan doktor widziałam co się z nim działo.
On bał się sam siebie miał lęki,dzikość w oczach, pierwszy raz stał się niebezpieczny Po odstawieniu leków organizm się uspokoił.W między czasie podjął pracę ,dobrą i dobrze płatną z samochodem służbowym.
Cieszył się, ale ja wiedziałam że nie wytrwa. Wytrwał w niej bez picia niecałe trzy miesiące .Mieszkał i pił w samochodzie ponad tydzień przy stacji paliw ,gdzie wychodził po wódkę i wracał do samochodu się znieczulać.Doszło do odmrożen nóg wycieczenia organizmu ,problemami z krążeniem .
Gdyby ktoś nie poznał jego samochodu i nie zadzwonił do mnie już by nie żył.
Przeżył, ale stracił duży palec u nogi w wyniku odmrożenia. Przez następne trzy miesiące nastąpił spokój , a ja zbierałam siły i szukałam wyjścia . Nie pierwszy raz ratowano mu życie .Kiedy go zapytałam co się stało ,że zamiast wrócić po trasie do domu kupiłeś alkohol, powiedział ze sam nie wie To był odruch kiedy tankował samochód ,zobaczył alkohol i to było silniejsze Powiedział mi również że kiedy widzi reklamy z piwem natychmiast zmienia kanał bo czuje za każdym razem potworny głód alkoholowy.
Nie radzi sobie samodzielnie z nawrotami .Syn nie mieszka z nami.Od czterech mięsięcy jest bezdomny .
Nie mam już domu który sama zbudowałam, mam tylko męża po amputacji nogi w wyniku miażdzycy i syna alkoholika któremu próbuje uratować życie W dniu dzisiejszym jest w szpitalu psychiatrycznym w którym może jeszcze przebywać dwa tygodnie .
Szukam ósrodka do którego mogłabym go przewieść bezpośrednio z obecnego szpitala po leczeniu ,\zapalenie płuc ,odtrucie alkoholowe,wycięczenie organizmu\w którym mógłby podjąć terapię pogłębioną ,jakiegoś z dłuższym terminem niż 6 tygodni.Dlaczego akurat taki? Pomyślałam że gdyby pierwszy głód alkoholowy przeżył w ośrodku i otrzymał pomoc być może nauczył by się dalej radzić.On chce takiego leczenia on błaga o pomoc ,nie chce pić ale nie potrafi sam sobie z tym radzić.Znalazłam takie ośrodki lecz niestety nie dla jednego nałogu. Gdyby miał ich więcej niż alkoholowy to zostałby przyjęty.Nigdy tego nie zrozumiem ,czy to zbyt mało?
Czy ktoś z państwa czytając mój post, zna ośrodek zamknięty dla leczenia alkoholowego z dłuższym pobytem , terapią pogłębioną ,dłużej niż sześc tygodni?. Przestałam już wierzyć ,ale jeszcze taki sposób leczenia daje jakąś nadzieję .To co straciłam przez chorobę syna nie ma już dla mnie znaczenia ,to był tylko dom ,czy pieniądze, jego życie jest dla mnie cenniejsze .
Nie mogłam uratować ojca który odebrał sobie życie, ale muszę wykorzystać wszystkie możliwości aby uratować syna .Jego alkoholizm różni się od innych nigdy z nikim nie pije nie chodził po knajpach nie pił z kolegami .Kiedy zycie i problemy go przerosły zaczął się w domu znieczulać od małpek począwszy ,przesypiał swój ból,zanim to odkryłam było już za póżno .Nigdy nie przyszłoby mi nawet do głowy ze on to robi ,nawet okazjonalnie na weselach ,czy przyjęciach nie pił Nie lubił alkoholu .Jego sposób picie wygląda następująco Idzie do sklepu kupuje litr wódki , wypija duszkiem tyle, aż straci przytomność ,zazwyczaj w takim miejscu gdzie ktoś go zauważy i pomoże.Kiedyś poszedł po pomoc do kościoła porozmawiać z Bogiem , usiadł w ławce , popijał alkohol w tej rozmowie aż spadł nieprzytomny z ławki .Przywiózł go kościelny bo znał go jeszcze nie pijącego ,sam był w szoku co sie z nim stało.To tylko szczątkowe przykłady ,nieco chaotycznie przedstawione za co przepraszam ,ale wiem że nie jest to takie ważne .
To jedyne miejsce gdzie nikt mnie nie oceni, nie wyśmieje ,nie spojrzy z pogardą ze mam syna alkoholika ,nie nazwie patologią, nie zbędzie nawet grzecznościowo myśląc po cichu ,trzeba było lepiej wychować syna . Jeśli nawet nie będzie w stanie pomóc, to przynajmniej z sercem wysłucha za co jestem ogromnie wdzięczna.Mama Macieja, okolice Katowic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Begonia , Donatella, Asia, Jan53, jerzak, williwilli55, Waldek, Jaskolka, Ilonka, Katarzynka77 ten użytkownik otrzymał 5 podziękowań od innych

Alkoholizm syna 2018/12/05 03:08 #2

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 991
  • Otrzymane podziękowania: 2405
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): umęczona

Alkoholizm syna 2018/12/05 04:14 #3

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1567
  • Otrzymane podziękowania: 4278
Dzień dobry, Namika, czy mama Macieja ma jakieś imię?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/05 07:20 #4

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 135
  • Otrzymane podziękowania: 82
Witam :czesc: Gandalf jestem alkoholikiem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/05 08:05 #5

  • piotrek94
  • piotrek94 Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 117
  • Otrzymane podziękowania: 238
:czesc:
Piotrek alkoholik.

Ja podejmowałem różne terapie. Łącznie było ich ponad 5. Nie pomógły, zapijałem z coraz boleśniejszymi konsekwencjami.

Dopiero Wspólnota AA mi pomogła. Siedzenie w zamknięciu i izolacji nie było dla mnie korzystne. Owszem przez kilka dni gdy te głody są ciężkie można z tego skorzystać ale pada pytanie co dalej? Po zapiciu kolejna terapia i tak w kółko? Jeśli Twój syn nie chce przestać to żadna terapia tutaj nie pomoże. Nie mówię tego żeby Cię zdemotywować ale gdyby to on szukał pomocy to prawdopodobnie by sam tu napisał. Za niego się nie wyleczysz. Niech sam sobie załatwia terapie ośrodki bo jak będziesz robiła to za niego to nic nie pomożesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Andrzej z Venlo

Alkoholizm syna 2018/12/05 08:24 #6

  • Piotrek_scyzoryk
  • Piotrek_scyzoryk Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Fajnie jest być trzeźwym :-)
  • Posty: 202
  • Otrzymane podziękowania: 542
Witaj :czesc:
Wygląda na to, że już zrobiłaś więcej niż nawet powinnaś. Rozumiem, że w przypadku własnego dziecka serce może mieć większą siłę niż rozum, ale zajmij się przede wszystkim sobą. Zadbaj o siebie z pomocą specjalistów bo sama się wykończysz.
Bardzo kocham moją mamę - ale nie dla niej przestałem pić.
Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dahud, Katarzynka77, Margaretka

Alkoholizm syna 2018/12/05 12:02 #7

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Dzień Dobry! Przepraszam że nie przedstawiłam się z imienia .Na imię mam Amelia.Miło mi cię poznać, miło mi wszystkich was poznać.Dziękuję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Dahud, williwilli55, Piotrek_scyzoryk

Alkoholizm syna 2018/12/05 12:37 #8

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6757
  • Otrzymane podziękowania: 9341
Witaj Amelio @};-
Samo niepicie nie zmienia w alkoholiku nic. Pijane mechanizmy myślenia działają dalej. Jak sobie radzić w trzeźwym życiu dowiedziałem się z doświadczeń innych alkoholików ze Wspólnoty AA.
Maciek też może skorzystać z tej darmowej pomocy:
www.aa.org.pl/mityngi/index009.htm
Aby znaleźć grupę AA w okolicy, należy kliknąć na mapce swój region i masz wykaz spotkań wg. dni tygodnia. Jeśli chcesz, możesz wybrać wg. miejscowości.
Jestem alkoholikiem. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Namika

Alkoholizm syna 2018/12/05 13:25 #9

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Witaj Piotrze!Nie tak łatwo mnie wykończyć bo ja silna baba jestem ,zaprawiona w boju niemal od urodzenia.Pomaganie innym towarzyszy mi od zawsze .Ludziom, zwierzętom i co najistotniejsze nic innego mnie tak nie uszczęśliwia jak dawanie siebie innym .
Nie myl z wykorzystywaniem,znam granice .Cierpienia dostarcza mi niemoc,zapory stawiane przez innych ale nigdy nie rezygnuję dopóki nie znajdę rozwiązania.Sprawa syna jest najtrudniejszą bo jak zapewne już wiesz w samotności opuszczeniu trudno się dzwignąc.
Trzeba mieć wielkie szczęście spotkać ludzi którzy cię zrozumieją, mieć za podporę choćby jednego trzeżwego alkoholika za przyjaciela
Móc z nim wspólnie porozmawiać zwierzać zaufać i otworzyć duszę .On nie ma nikogo, a nie należy do otwartych ludzi
Zawsze wolał książki niż towarzystwo, ukrywał się w nich Matka nie jest odpowiednią osobom .Matka zna swoje dziecko ,jego wady , zalety i słabości ale przed matką mężczyzna się nie otworzy .Do jego duszy musi dotrzeć ktoś zupełnie inny komu zaufa .
Na spotkaniach AA się zawiódł bo te osoby które spotkał nie były na etapie prawdziwego wyjścia z alkoholizmu ,po spotkaniu szli na wódkę.
Na taka terapię chodzą również osoby zmuszone przez rodzinę ,policje z niebieską kartą a tych naprawdę leczących się z własnej woli trudno znaleść .
Jego nikt nie zmuszał do żadnego z leczeń które odbył do tej pory. To on chciał nie ja Nie dla mnie ma się leczyć i ja to wiem i on.
Jeśli mi się nie uda to trudno ale nie może mi towarzyszyć poczucie winy że całe życie pomagam innym, a własnemu dziecku nie mogłam .
Po każdym upadku wstaje silniejsza. O siebie się nie martwię, lecz syna.Jeśli potrzebuje pomocy to nie dla siebie lecz jego.Twoje rady wzięłam do serca,stosuje je od dawna Nie mogę jednak myśleć tylko o sobie.Dobrocią dla siebie, dzielę się z innymi.Tego nikt we mnie nie zmieni.
Taka jestem od zawsze i taka pozostanę.Bardzo ci dziękuję za pisaną rozmowę ,mam nadzieje że nie będzie ostatnia .
Mój drugi syn ma na imię Piotr.
Pozdrawiam cie bardzo serdecznie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Piotrek_scyzoryk

Alkoholizm syna 2018/12/05 13:43 #10

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1567
  • Otrzymane podziękowania: 4278
Witam Amelio, piękne imię.

Napisałaś:
umęczona napisał:
....Jego alkoholizm różni się od innych nigdy z nikim nie pije nie chodził po knajpach nie pił z kolegami .Kiedy życie i problemy go przerosły zaczął się w domu znieczulać od małpek począwszy ,przesypiał swój ból ,zanim to odkryłam było już za póżno .Nigdy nie przyszłoby mi nawet do głowy ze on to robi ,nawet okazjonalnie na weselach ,czy przyjęciach nie pił Nie lubił alkoholu .

Niestety nie różni się od innych. Ja też nie chodziłam po knajpach, nie piłam na imprezach rodzinnych, powiem więcej wręcz podwójnie się wtedy pilnowałam żeby stworzyć pozory. Piłam potajemnie w domu. Takich jak moja przypadków znajdziesz na forum więcej. Tak więc niestety picie twojego dziecka nie jest wyjątkowe, jest tak samo destrukcyjne jak picie każdego innego alkoholika, prowadzi w jednym kierunku.

Rozumiem Twoje cierpienie ale niestety nie jesteś w stanie zrobić nic za swojego syna, nie jesteś w stanie za niego przestać pić, tylko on może to zrobić. Wiem co mówię bo sama 10 miesięcy temu myślałam tylko o piciu i o tym jak manipulować moimi najbliższymi. Niestety manipulacja uczuciami innych to chleb powszedni każdego alkoholika. Moje życie było jednym wielkim oszustwem kręcącym się wokół alkoholu.

Mnie po przeczytaniu Twojego wpisy zastanawia inna sprawa, co ty robisz w tej sytuacji dla siebie? Korzystasz może z terapii lub innego wsparcia?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/05 14:17 #11

  • Piotrek_scyzoryk
  • Piotrek_scyzoryk Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Fajnie jest być trzeźwym :-)
  • Posty: 202
  • Otrzymane podziękowania: 542
Witaj Amelio, nie gniewaj się, ale gdyby moja mama tak postępowała w stosunku do mnie, otaczała mnie takim parasolem, moje szanse na podjęcie leczenia z własnej woli byłyby bliskie zeru. Po pierwsze musieliśmy zrozumieć, że ani ona do mnie ani ja do niej nigdy nie należeliśmy. Ja uwolniłem moją mamę od siebie. Każdy odpowiada za siebie, ponosi konsekwencje swoich wyborów. Pomagać to nie znaczy robić za kogoś. Myślę, że dzieci bardziej uczą się obserwując a nie słuchając rodziców. Czytając Twój wpis mam wrażenie, że Maciek dbania o siebie nie mógł się nauczyć na Twoim przykładzie...
Piszesz, że cierpienia dostarcza Ci niemoc, ale wciąż walczysz. Czułem to samo w stosunku do alkoholu. Dopiero zaakceptowanie tego faktu przyniosło mi ulgę i spokój. Ja już nie walczę, bo wygrana nie jest możliwa. Walka zabija. Poddanie się przynosi upragniony spokój.
Amelio, ja też nie należę do otwartych osób. Praktycznie zawsze piłem w samotności. Alkoholem świetnie zalewało się tą dziurę w duszy, ale alkohol wyżerał ją jeszcze głębszą, więc jeszcze więcej trzeba było w nią wlać i tak bez końca. Teraz powoli uczę się wypełniać tę pustkę czymś innym. Jedną z najtrudniejszych rzeczy jest nauka przyjmowania pomocy i otwierania na innych, ale bez tego przecież sam nie dam rady.
Co do spotkań AA o których piszesz - uważam, że jest to po prostu kłamstwo. Przeważnie raz w miesiącu jest mityng otwarty, na który każdy może przyjść. Idź, przekonaj się sama. Poznaj ludzi, trzeźwiejących alkoholików.
Serdecznie pozdrawiam. :ymhug:
Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Begonia , andrzejej, Dahud, Aksamitka, Margaretka

Alkoholizm syna 2018/12/05 14:29 #12

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11975
  • Otrzymane podziękowania: 14875
Witaj Amelio :czesc:
Bardzo mi przypominasz moją mamę, od małego ciężko pracowała, zahartowana, pewna siebie, odważna, silna kobieta, bardzo silna, inni ponad wszystko, o sobie zapomniała. Brat też ma palca u stopy amputowanego, wielkie mrozy, miał wtedy 18 lat, nic go nie nauczyło, dziewczyna go rzuciła, miłość jego życia i to według niego był powód do picia, jest tym powodem do dzisiaj, a ma już 49 lat i zapija się na śmierć. Trzy terapie, mitingi AA, ja niepijąca alkoholiczka, wszystko na nic. Jak alkoholik tak naprawdę nie zechce sam, tak na poważnie, to nikt nie posiada takiej mocy sprawczej. Moja mama nigdzie się nie leczyła, nie chce, nie widzi potrzeby, raz była tylko u psychologa. Jestem alkoholiczką, nie piję już jakiś kawałek czasu, jestem przykładem że można, zrozumiałabym mojego brata, ale on nie chce mówić o alkoholizmie, ani słuchać. Manipuluje, kłamie, nie mam o czym z nim rozmawiać, zostawiłam go, nie mam potrzeby kontaktu. Mama też już nie chce go widzieć, ma go dość, jego widoku, gadki, popieram ją w całości. Boi się tylko że kiedyś pójdzie sprawdzić na melinę czy żyje i będzie martwy. Nikt i nic mojemu bratu nie pomogło, nie chciał nigdy naprawdę alkoholu porzucić, w prawdzie stanąć, przestać oszukiwać. W końcu po tylu latach stwierdził, że jak nie pije jest ok, a jak pije też jest ok. Czyli jest cały czas ok. Pora o siebie się pomartwić i sobie pomóc. Moja mama tyle lat zmarnowała na walkę z wiatrakami :(
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Begonia , Marta74, Alchemia, Havana, Katarzynka77, Margaretka

Alkoholizm syna 2018/12/05 14:54 #13

  • Maksioluna
  • Maksioluna Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 103
  • Otrzymane podziękowania: 89
Witaj :czesc Ostatnio słuchałam opowieści pewnej alanonki. Bardzo bolało ja gdy odwracała się od syna. Nie nakarmiła go i kazała mu wyjść pomimo że był bardzo głodny. Chodzi o odwrócenie się od syna. Serce jej pękało gdy go wypraszała. Dziś jednak nie pije ponad rok.
Ostatnio zmieniany: 2018/12/05 14:56 przez Maksioluna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Alchemia

Alkoholizm syna 2018/12/05 20:54 #14

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1691
  • Otrzymane podziękowania: 1525
Bylam kiedys na spotkaniu grupowym AA I AAL_ANONU ,i sluchalam alkocholika 61 letniego jak opowiadal jak matka go nie wpuszczala rok do domu ,stawiala jedzenie pod plotem , Dziekowal kobiecie 87 letniej ,ktora prowadzil z balkonikiem do hali …….polowa sali plakala ,ja oczywiscie tez ,klnalismy sie tej pani za determinacje eh,tez nie wiedziala czy zyje czy nie,ten pan obudzil sie w szpitalu pewnego dnia w stanie ciezkim ,dzwonil do mamy,matka na to szukasz pomocy ?on tak ………...Ja nie tereapetka ani AA.Nie pojechala
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dahud, Asia, Namika

Alkoholizm syna 2018/12/05 21:52 #15

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Widzę po waszej reakcji ze powinnam opisać w jaki sposób postępowałam z synem bo wyszłam na nadopiekuńczą matkę.Ktoś podkreślił abym się nie obraziła Nic z tych rzeczy nie mam natury obrażalskiej.Cieszę się z waszych postów one są szczere nie złośliwe i bardzo ich potrzebuję Łatwiej będzie mi z wami rozmawiać, wszak nie da się w jednym poście opisać wszystkiego .Zacznę może od wyjaśnienia dlaczego napisałam że jego sposób upijania się jest inny .Ilość wypitego alkoholu jednym duszkiem do utraty przytomności dla mnie nie był typowym .Nigdy nie znałam uzależnionego człowieka który piłby w taki sposób.On tą ilością alkoholu próbował się zabić i nie ukrywał tego .Na początku naprawdę tak było.Z biegiem czasu jednak zaczął nadużywać słowa zabije się,chcę umrzeć Zanim się zorientowałam że to był szantaż ,przezywałam to okrutnie .Nadszedł dzień kiedy mu stanowczo odpowiedziałam ,proszę bardzo jaka forma ci odpowiada ?sznur, nóż na co czekasz to twoje ,życie nie moje ,zrób z nim co zechcesz.Skutek był natychmiastowy nie wypowiedział tych słów aż do dzisiaj.Jego szantaż i próba wymuszenia współczucia męczyły mnie dwa lata zanim poszłam po pomoc .Każdy się uczy na błędach i dojrzewa do pójścia po pomoc, mnie tez to dotyczy.Założyłam mu niebieska kartę przychodził dzielnicowy cudowny chłopak który przekonał go do pierwszego leczenia .Nigdy nie wpuszczałam go do domu pijanego, wzywałam policję gdzie zabierano go na izbę.Wracał po dwóch dniach na pieszo ponad 20 km ale trzeżwy. Trzeżwego musiałam wpuścić bo był u mnie zameldowany.Sam po sobie sprzątał ,prał .Nauczył się że pod wpływem alkoholu nigdy nie wejdzie do domu Sypiał w lasach ale zawsze wracał trzeżwy. Miałam związane ręcę dopóki był u mnie zameldowany, miałam obowiązek go wpuścić Tak mówi prawo ale i z tym problemem sobie poradziłam Któregoś dnia wrócił z lasu, wyglądał strasznie postawiłam warunek, wejdziesz ale zanim cie wpuszczę odpalę samochód i podjedziesz ze mną do urzędu Na moich oczach się wymeldujesz .Zrobił to z głodu i zimna ale zrobił .Nie głaskałam syna po takich wyczynach nie biegałam z talerzami aby go nakarmić, choć w sercu czułam ból wiedziałam, że muszę tak postępować Własnie po to aby go uratować ,aby nie miał wspaniałych warunków do pogłębiania swego nałogu.Poszłam o wiele dalej, sprzedałam dom który był moim marzeniem na stare lata, wreszcie spełnionym marzeniem i ciężką moja pracą Stał sobie na wzgórzu pomiędzy lasami Zrobiłam to dla syna i przez syna , jego chorobę Mój syn nie wie gdzie mieszkam ,nie zna adresu i nie pojawi się w moich drzwiach.Uczyniłam to aby poznał czym jest bezdomność aby sięgnął własnie swego dna i przestał walczyć ze sobą.Podporządkowałam się wszystkim wymaganiom terapeutów,psychologów .Ja mam cały czas kontakt z psychologiem bez niego nie dałabym rady podjąć tak restrykcyjnych decyzji.Od sierpnia mój syn jest bezdomny nie wiem gdzie spał co jadł.Szukał go przyjaciel z dzieciństwa bo inni go informowali ,że widzieli Macka w okropnym stanie . Zadzwonił do mego męża że musi mu pomóc jest mu to winien kiedyś on mi pomagał nie mogę go tak zostawić Długo musiałam mu tłumaczyć aby ta jego pomoc była w granicach rozsądku.Szukał go przez tydzień. Odwodniony, wychudzony z zapaleniem płuc się odnalazł .Kolega zawiózł go do szpitala psychiatrycznego nie brałam w tym udziału,cała wiedzę o synu mam własnie od niego. Nie odezwałam się do syna od sierpnia ani on do mnie On z wiadomych względów, brak telefonu numeru pewnie tez nie pamiętał Nawet gdyby zadzwonił nie odebrałabym pomimo mego cierpienia, własnie dla jego dobra .Nie wiem już co bardziej bolesne jego picie czy czyny twardej miłości Mam prawo czasami wątpić, jestem tylko matką .Zastanawiałam się co jeśli on umrze na tej ulicy, jak sobie z taką trauma poradzę .To tylko moje myśli ,lęk i do nich tez mam prawo.Co z nim się stanie kiedy wyjdzie z tego szpitala.Powiedzcie mi proszę w którym momencie trzeba podać dłoń, bo ja się już pogubiłam .Na czym ma polegać pomoc w tym momencie.Nie jestem matką która prowadzi synka za rączkę wyręcza ze wszystkiego. Nigdy ze mną nie mieszkał, Studiował na drugim końcu Polski bez mamusi,rzadko się widywaliśmy nie jest mami synkiem ,a ja nie jestem matką która patrzy w dzieci jak w obrazek, pępowina odcięta w dniu 18 urodzin..Mój drugi syn od 15 roku życia jest w świecie próbował mu pomóc swa miłością, rozmową ,przyjażnią ale się nie udało.On nie ma takiego problemu miał więcej szczęścia Maciek od matury był poza domem nic złego się nie działo.Stało się coś złego kiedy się ożenił.Ten rozdział nie przejdzie mi dzisiaj przez gardło, zbyt bolesny.W małżeństwie nie pił aby było jasne .Nie mam prawa opisywać jego życia ,ale je znam, znam też powody załamania Nie znam jedynie metody wyprowadzenia go z tego.Nikt tej metody nie zna, bo każdy człowiek ma inną duszę, inna wrażliwość .Przepraszam ale bardzo mnie te wspomnienia zmęczyły ,muszę zrobić przerwę.Wrócę
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Begonia , Marta74, Donatella, Dahud, Jan53, Havana, Namika, Pingwin8612, Piotrek_scyzoryk ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Alkoholizm syna 2018/12/05 22:05 #16

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Piotrze weszłam do ciebie na chwilę, opisałam więcej szczegółów Proszę przeczytaj je .Nie jestem matką z parasolem, jak babcie kocham nie jestem .Wrócę tylko sobie odetchnę .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/05 22:08 #17

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Carpe diem...
  • Posty: 1781
  • Otrzymane podziękowania: 3403
Nie musisz sie tlumaczyc...
~O) , odetchnij chwilke..
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): umęczona

Alkoholizm syna 2018/12/06 04:19 #18

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14982
  • Otrzymane podziękowania: 20823
Witaj :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): umęczona

Alkoholizm syna 2018/12/06 06:35 #19

  • Jan53
  • Jan53 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 668
  • Otrzymane podziękowania: 2240
:czesc: Amelio. Jestem Janek i jestem alkoholikiem. Jesteś silna, jesteś wspaniała, ale to jeszcze bardziej potęguje dramat Ciebie jako matki. Odpocznij chwilę i czytaj historie na Forum. To pomaga. Przytulam mocno. ^:)^
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): umęczona

Alkoholizm syna 2018/12/06 07:57 #20

  • Donatella
  • Donatella Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 290
  • Otrzymane podziękowania: 534
Witaj, jestem Dona, wspoluzalezniona. Mam dwoch Synow. Miec tyle sily co Ty, to niezbyt czeste. Mysle o sobie jako o matce i...moge Cie tylko podziwiac. Gdzie lezy granica twardej milosci? Tego niestety nikt nie wie i co najgorsze moze w tym, to to, ze wybor nalezy do nas. Polaczenie rozumu i serca...Pozdrawiam i wspieram. Badz z nami. :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/06 11:48 #21

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 672
  • Otrzymane podziękowania: 1251
Witaj :czesc:
Chodze na mityngi aa i alanon. Na tych pierwszych jest wiele osob ktore nie mogly przestac pic po terapiach, chodzily pijane na mityngi miesiacami, ale chodzily i czasem po miesiacach chodzenia nastepowala zmiana myslenia, bo o zmiane myslenia chodzi. Sa na forum osoby ktore chodza codziennie na mityngi. Nieistotne jest, czy reszta chce czy nie chce przestac, wazne jest zeby nie patrzec na innych, zmieniac siebie i swoje myslenie, brac z mityngow a nie wybrzydzac. Gdy glodny przychodzi sie najesc nie mowi, ze talerz jest szczerbaty, a chleb nieswiezy. Na mityngach, moze sie zdarzyc ze ktos jest bo musi(ja sie z tym nie spotkalam,lecz to tez jest dobre i moze komus pomoc), ale ktos na ten mityng przyszedl z kluczem sam z siebie i otworzyl sale i czekal na innych i ktos po mityngu posprzatal i mityng poprowadzil bo chcial niesc poslanie i pomoc. Mysle ze nie bylas sama na mityngu, a to wielkie wsparcie, tak dla alko jak rodzin. Tylko trzeba pare razy pojsc zeby zaskoczyc o co chodzi. Nie wystarczy zakrecic butelke. Mam kolezanki na Al Anon ktorych mezowie nie pija, a one mowia ze sa gorsi niz wtedy gdy pili, bo nic wiecej ze soba nie robia, nie chodza na mityngi i maja zalobe po alkocholu, a Ci co chodza ,zmieniaja sie i ciesza ze nie pija, ogromnie sie z tego ciesza. Taka jest roznica w niepiciu.
Na forum sa tez osoby ktore byly w sytuacji podobnej do Twojego syna i poszly na mityng jeden drugi i dzis nie pija. Wiem ze to nie lezy w Twojej gesti,tylko syna, ale swiadomosc taka pomaga, a nuz 3aa
Wiele zrobilas, bardzo wiele ^:)^
Pisalas ze lubisz pomagac, a co robisz dla siebie na codzien, co Cie cieszy, co sprawia przyjemnosc?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Piotrek_scyzoryk

Alkoholizm syna 2018/12/06 12:04 #22

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6757
  • Otrzymane podziękowania: 9341
Amelio @};- jesteś niesamowita. :ymhug:
Dobrze, że opisałaś swoją twardą miłość - rozwiałaś wszelkie wątpliwości, a we mnie wzbudziłaś podziw. ^:)^
Ostatnio zmieniany: 2018/12/06 12:04 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/06 14:48 #23

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Witaj Aksamitko! Dużo wiedzy mi przekazałaś o mityngach ,znałam osoby które na nie uczęszczały kiedy jeszcze pracowałam. Był taki pan który nie pił 20 lat i wciąż dopadały go słabości, wtedy dzwonił do mnie o urlop bo musi iśc na mityng, bez nich by poległ.Dzięki nim wychodził zwycięsko.Podziwiałam go za tę walkę, nawet wyswatałam go z dobrą kobitką do dzisiaj jest trzeżwy. Nie od razu wszyscy doceniają ich moc, zbyt szybko się wycofują i to jest błąd .Zdarza się jednak że wracają , oby mój syn tam wrócił. Osobiście nigdy nie zdecydowałam się uczestniczyć z wielu powodów Pierwszy to lęk przed moją reakcją Kiedy widzę ludzi skrzywdzonych serce mnie ściska i nie mogę opanować wzruszenia pojawiają się łzy i nie mogę przestać.Nie jest to litość lecz ból wewnętrzny nad ich losem.Troszkę to dziwne zachowanie ,ale ja na wiele rzeczy tak reaguję.Dwa tygodnie temu byłam w operze na Halce Moniuszki ,reakcja taka sama i nie chodziło o przeżycie dramatu biednej Haliny ,lecz arie ,orkiestra czyli dzwięki instrumentów ,głos .To one docierały tak głęboko do mej duszy ,że nie byłam w stanie zapanować nad emocjami. Drugi powód to lęk przed powrotem wspomnień z dzieciństwa Zamkniętych rozdziałów nie chcę rozgrzebywać To co było wczoraj, dzisiaj nie może mieć wpływu na moje życie . Z terapii dla DDA również nie skorzystam Nie twierdzę że innym ona nie jest potrzebna. Gdybym musiała opowiedzieć na owej terapii swój los, psycholog nie dałby rady tego wysłuchać.Nie mogę wracać do przeszłości ,nie mogę.Tym bardziej ,ze nie mam syndromu typowego dla DDA .Nie mam problemu w nawiązywaniu kontaktów ,żadnych kompleksów ,wiele osiągnięć życiowych, potrafię kochać, itd.Ludzie zawsze zabiegali o moje towarzystwo ,nigdy nie byłam samotna, choć lubię samotność ze sobą i często funduję sobie takie chwile.Pytasz mnie co robię dla siebie ,co mnie cieszy i co sprawia mi przyjemność.Jest tego tak wiele ale kilka wymienię.Uwielbiam robić z brzydkiego kaczątka łabędzia.Dotyczy to nie tylko kobiet .Dobierać odpowiednią fryzurę ,odzież makijaż itd. Wystarczy że spojrzę na kogoś i wiem co zrobić aby był szczęśliwszy.Śmieszne co? Powiesz zapewne że to nie jest dla mnie, lecz dla innych nie do końca, bo takie dzieło sprawia mi duzo radości.Kochałam tworzyć ogród kiedy miałam dom, nauczyłam się tego i odkryłam nową pasję.Znałam każdego robaczka ,motylka ptaszka .Własne warzywa ekologiczne oczywiście ,a najbardziej prace ciężkie typu kopanie itd Te prace powalały mi pozbyć się nagromadzonej złej energii Mogłam spędzać w ogrodzie cały dzień, to był mój azyl .Miałam rabaty różane tak cudne ,ze czułam się jak w raju.Choć domu i ogrodu już nie mam ,ale zadbałam o to aby mieć działkę.Wiosną zaczynam tworzenie ogrodu.Nauczyłam się renowacji starych mebli.Kupiłam kilka dębowych komód ,krzeseł dwa stoły i nadałam im nową szatę.Wyglądają cudnie za niewielkie pieniądze. Sama maluję tapetuję,szyję Kiedyś uwielbiałam gotować ,przeszło mi nie mam dla kogo.Moja chłopina za gruba ,nie mogę go tuczyć.Oprócz tego taniec i muzyka jest moją pasją, bez nich nie potrafię żyć.Kiedy mam chandrę wrzucam rytmy latyno i tańczę, zaraz mija .Kiedy chcę pomarzyć o cudownych rzeczach, słucham ckliwych kawałków. Wiele rzeczy robię dla siebie ,a kiedy chce mi się płakać to płaczę, jak trzeba to i przyłożę ,ot cała ja.Nie tłumię w sobie żadnych emocji .Sporo tego ,a ile rzeczy jeszcze nieodkrytych? Kiedy mam stan duchowy mocno nadszarpnięty, przerabiam to w umyśle , szukam rozwiązań , osób z którymi mogę porozmawiać i to jest dowód dlaczego tu jestem .Własnie ten stan mnie tu sprowadził.Kiedy poznam z czym inni się zmagają, jakich metod używają aby mieć siły każdego ranka większe, być może przyjdzie moment olśnienia i wpadnę choćby na wskazówkę co zrobić dalej.A może komuś się i ja przydam, bardzo bym tego chciała Pomaganie też mnie uszczęśliwia z tych wszystkich rzeczy które wymieniłam chyba najbardziej .Mam przygarnięte 4 koty i psa .Ileż miłości mi dają te moje skarby ,to jest niewiarygodne.Nikt nie będzie cię tak kochał jak stworzenie któremu uratujesz życie. I znowu się rozgadałam hi. Pozdrawiam was wszystkich
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, andrzejej, Marta74, Dahud, Havana, Namika, Aksamitka

Alkoholizm syna 2018/12/06 15:41 #24

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Andrzeju to nie mnie należy się podziw, żle się czuję czytając nawet takie słowa .Moje działanie to walka o syna, o jego życie, tak działa serce matki nie ma w tym nic nadzwyczajnego,to jedynie metoda jedna z wielu i myślenie ,a nóż to podziała. Podziw należy się Wam wszystkim, którzy wracacie do życia przechodząc przez koszmar trzeżwienia, bo to jest bardzo trudna droga Każdego dnia po przebudzeniu trzeba znaleść nowe siły do przetrwania.To ogromny wysiłek ,ale warto Nie zawsze nam się podoba to co nas spotyka ,lecz pomimo upadku należy się natychmiast podnieść i iść dalej Jeśli ludzie którzy nas otaczają są do bani, należy zmienić na tych którzy wpływają na nas pozytywnie, ktokolwiek by to nie był.Nie analizować przeszłości ,cieszyć się dniem dzisiejszym ,tylko ten dzień się liczy .Nie zamartwiać się rzeczami na które sami nie mamy wpływu.Jeśli coś mnie gnębi, stosuje powiedzenie z filmu przeminęło z wiatrem .Nie będę dzisiaj o tym myślała, pomyślę jutro i działa.Kiedyś mój straszy syn dał mi radę Mamo nie martw się nigdy na zapas, na sto procent problemów ,osiemdziesiąt rozwiązuje się sama Tak też się zdarza . Nie przyszłam do ciebie aby ci dawać rady ,bo dobrymi radami piekło jest wybrukowane ,takie jest powiedzenie .Przyszłam przekazać ci dużo dobrej energii.Mam jej sporo i ciepła dla innych ,podziękować za dobre słowa i pięknie się do ciebie uśmiechnąć Nie wiem tylko jak się wkleja te uśmieszki powyżej Jeśli mi się nie uda, to w tej chwili pięknie się do ciebie uśmiecham .Niech moja energia da ci moc!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Havana, Namika

Alkoholizm syna 2018/12/06 16:19 #25

  • Begonia
  • Begonia  Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • ,,To co ja daje światu wróci do mnie z powrotem."
  • Posty: 321
  • Otrzymane podziękowania: 303
Witaj mam na imie Beata jestem Al Annonka tez mam problemy z synem
,,To co ja daje światu wróci do mnie z powrotem."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/06 16:30 #26

  • Piotrek_scyzoryk
  • Piotrek_scyzoryk Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Fajnie jest być trzeźwym :-)
  • Posty: 202
  • Otrzymane podziękowania: 542
Witaj Amelio,
Wracam do mojego pierwszego postu w Twoim wątku i cały czas go podtrzymuję: "Wygląda na to, że już zrobiłaś więcej niż nawet powinnaś. Rozumiem, że w przypadku własnego dziecka serce może mieć większą siłę niż rozum, ale zajmij się przede wszystkim sobą. Zadbaj o siebie z pomocą specjalistów bo sama się wykończysz.
Bardzo kocham moją mamę - ale nie dla niej przestałem pić."
Wypełniłaś wszystkie zalecenia podsunięte Ci w imię "twardej miłości", Maciek niejednokrotnie był pod opieką specjalistów, był wśród trzeźwiejących alkoholików na mityngach AA. Jednym słowem zostały wskazane mu wszystkie dostępne możliwości leczenia a jednak nie skorzystał z nich. Czy można coś jeszcze zrobić jeśli On sam z własnej woli i uczciwie wobec siebie nie będzie tego chciał? Według mnie nie.
Szczegół "techniczne" jego picia nie mają według mnie najmniejszego znaczenia i nie są czymś wyjątkowym czy szczególnym. Też piłem duszkiem butelkę wódki w samochodzie i jedyne co mi przeszkadzało to to, że butelka zahaczała mi o podsufitkę. To że nie nabawiłem się domrożeń, bo byłem cwany i w bagażniku przez długi czas woziłem śpiwór i poduszkę... Jedyna różnica może być chyba tylko wtedy jak sięga się po alkohole techniczne, skażone, pewnie wtedy szybciej siada organizm. A tak, czy to będzie droga wódka czy tanie wino - C2H5OH będzie działało tak samo.
Mnie martwi zupełnie co innego. Piszesz, że dla syna i przez syna sprzedałaś swój wymarzony dom. Piszesz, że "z troski" o terapeutę nie przepracujesz przeszłości, że nie skorzystasz z mityngu z powodu lęku przed własną reakcją. Piszesz, że mimo pomocy psychologa od tylu lat wciąż jest to ciężar który rozdziera Ci serce, że Twój wpis jest apelem o pomoc w ratowaniu życia syna.
Być może uchodzisz o oczach innych ludzi za bohaterkę, pewnie nią jesteś, ale mi jest Ciebie po prostu bardzo szkoda. Wolałbym, żebyś była bohaterką dla siebie samej. Wolałbym, żebyś była spełniona i szczęśliwa. Czy korzystanie z pomocy Twoje i Maćka nie są przypadkiem bardzo podobne? Czy nie znajdujecie się cały czas w punkcie wyjścia?
Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, anikaa

Alkoholizm syna 2018/12/06 20:41 #27

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Witaj Piotrze! Proszę nie martw się o mnie ,to bardzo miłe uczucie kiedy ktoś obcy nie znający mnie zupełnie, piszę że się o mnie martwi,mile mnie zaskoczyłeś.Nie odpisuję aby cię przekonać do zmiany zdania, ale pozwól ze zadam ci pytanie Ile znasz osób które po pierwszej terapii podjęło leczenie? .Wszystkim tak od razu się udaje ? czy droga do zrozumienia jest nie co dłuższa.Każdy chory ma podobno własne dno,być może odnalazł własnie teraz ,opuszczony, bezdomny bez kontaktu z rodzicami mój syn.Jeśli po tym doświadczeniu nie zmieni swego myślenia ,to już chyba większego dna nie doświadczy albo wybierze życie, albo śmierć.Do niego należy decyzja ,oboje o tym wiemy,tak jak fakt ze dla mnie ma żyć lecz dla siebie .Kiedy zaliczał pierwszą terapię w Krakowie pojechałam na wspólny mityng ale mój syn nie chciał abym w nim uczestniczyła.Uszanowałam jego wolę ,widocznie miał swoje powody. Właściciel ośrodka były alkoholik poprosił mnie do swego biura i tam usłyszałam jego historię To co przezywałam z Maćkiem to był pikuś w porównaniu z nim, ale nie to utkwiło w mej pamięci, lecz dzień kiedy mu tylko karton został i obca osoba która podała mu dłoń.Gdyby nie ten obcy człowiek już by go nie było.W którym momencie należy podać tę dłoń według ciebie? Piszą że kiedy alkoholik chce się leczyć należy go wspierać ,jak wspierać kogos bezdomnego Na jaki mityng ktoś wpuści brudnego człowieka z ulicy.Gdzie się umyje, odpocznie przepracuje materiały, aby pójść na następny.Nie ma sensu dalej jak mantry wałkować tego samego.Co do mojego rzekomego bohaterstwa.Co nazywasz bohaterstwem Piotrze ? wyrzucenie syna na ulicę ?Dla mnie to dramat nie bohaterstwo .Nie ma znaczenia dla mnie jak postrzegają mnie inni.Każdy człowiek odbierze to inaczej bo każdy jest inny, spojrzy na to samo z własnego punku widzenia.Wszystko co w życiu robiłam, musiało być zgodne z moim sumieniem To co zrobiłam, nawet jeśli inni twierdzą ze dla jego dobra, jest czymś bardzo okrutnym i nijak nie zgadza się z moim sumieniem,muszę niestety z tym zyc.Jeśli chodzi o jego picie to na szczęścia była to tylko czysta wódka, ani piwa ani wina ,czy innego świństwa.Nie napisałam że nie przepracuję z terapeutą swej przeszłości z troski o niego .To nie są moje słowa .Napisałam że nie wiem czy by to spokojnie zniósł .Nikt nie jest tak odporny, nawet lekarz na pewne zdarzenia .lekarze to tez ludzie nie pozbawieni wrażliwości..Nie chcę o tym mówić i nigdy to tego nie wrócę .Powrót bardzo by mi zaszkodził.Narodziłam się powtórnie w wieku 18 lat nie muszę mieć przeszłości.Wczoraj było a wspomina się tylko piękne chwile.Nie wolno pielęgnować krzywd ,urazów ,złości itd To prowadzi do destrukcji człowieka po co więc się krzywdzić.I na koniec, piszesz że wolałbyś abym była spełniona i szczęśliwa.Ależ ja jestem spełniona ,szczęśliwa też byłam do czasu nieszczęścia z synem i nie jest to moje nieszczęście, lecz jego.Cierpię bo to moje dziecko, niegdyś radosny mądry chłopak ,a dzisiaj wrak człowieka .Trzeba być matką aby to zrozumieć, nie szukam u ciebie zrozumienia My tylko sobie rozmawiamy a do własnego zdania masz prawo Nie czuję potrzeby przekonywania cię abyś go dla mnie zmienił bo niby po co miałbyś to robić? .Poznajemy się i to fajne .Uczuciowy z ciebie facet to zaleta nie wada.Dziękuje ci gorąco za troskę ale juz więcej się o mnie nie martw.Ok?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Piotrek_scyzoryk, Wiki110

Alkoholizm syna 2018/12/06 21:00 #28

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Ja bym wolała tę siłę przekazać synowi Tak naprawdę to każdy człowiek ma ogromne pokłady siły ,tylko nie potrafi jej użyć ,a być może to zależy od problemu, kwestii wiary. Osobiście mam ogromne jej pokłady to własnie wiara daje mi siłę i pozytywne myślenie O czym myślisz to przyciągasz.Dziękuję za przytulańca ,dawno mnie nikt nie przytulał .Jak słodko się zrobiło.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/06 21:08 #29

  • piotrek94
  • piotrek94 Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 117
  • Otrzymane podziękowania: 238
Chylę czoło... Masz dużo siły, podziwiam takich ludzi jak Ty Amelio. :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholizm syna 2018/12/06 21:20 #30

  • umęczona
  • umęczona Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 70
Dona jak też mam dwóch synów, co prawda tylko jeden wypadł z zakrętu ale nigdy nie stracę nadziei że wróci na trasę.Siłę czerpię z wiary, pozytywnego myślenia Przestawiam swój mózg na dobre tory ,co by nie zwariować i jakoś to działa.Myślę że trudne przeżycia nas również hartują,każde następne przezywa się lżej,mądrzej, bez paniki czy histerii. Serce z rozumem nie idą w parze .Czymkolwiek się nie pokieruję mogę przegrać.Najgorsze z uczuć to niemoc .Jakąś decyzje trzeba będzie podjąć Mówią że saper myli się tylko raz. Nie chcę podzielić jego losu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Begonia , Havana

Alkoholizm syna 2018/12/07 00:03 #31

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Boże użycz mi pogody ducha
  • Posty: 181
  • Otrzymane podziękowania: 460
Witaj Amelio %%- Aneta alkoholiczka. Ciesze sie, ze tu jestes. Mysle, ze Twoj nick mówi sam za siebie.
„są tylko dwie siły kierujące życiem...strach lub miłość”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Namika, umęczona

Alkoholizm syna 2018/12/07 00:11 #32

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 672
  • Otrzymane podziękowania: 1251
Wspolczuje Ci Twoich trosk. Sama stracilam ojca i pierwszego meza, obaj zmarli pijac.
Tak Ci trulam o mityngach, bo na mnie zrobily pozytywne wrazenie i bardzo mnie podbudowaly. Trzezwi alkocholicy nie sa takimi nieszczesciami jak myslisz, wrecz przeciwnie, to madrzy swiadomi ludzie, zyjacy na 100% ja od nich czerpie energie i wiele sie ucze. A widok ich napawa mnie wielkim optymizmem. Ode mnie z alanon dziewczyny chodza na mityngi otwarte i przyjaznia sie, zreszta tam chodza tez mezowie niektorych. Maja prace, pasje, niedawno kolega otworzyl szkole sportowa, wszyscy zyja na 100%.
Zeby wziac udzial w mityngu, trzeba miec chec zaprzestania picia, to jest jedyne kryterium. Jesli myslisz ze brudne ubranie jest przeszkoda, to pewnie i syn tak mysli. Takie uwarunkowanie. On tez moze myslec ze mu sie pomoc nienalezy, ze zasluzyl na swoj los. Zreszta pomagacze czesto nie potrafia przyznac sie ze potrzebuja pomocy, taka byla moja mama, bardzo silna, to bylby wstyd nie poradzic sobie i ja tez tym nasiaklam, o pomoc prosza slabi.
Sama nie przepracowalam swoich strat, ale staram sie isc do przodu i w malych codziennych sprawach odnalezc sie. Dobrze, ze sobie radzisz tak dzielnie w tej niezmiernie trudnej sytuacji. Mam nadzieje ze sie poprawi i tym razem syn odbije sie od dna trwale. Tez kocham zwierzaki przyrode, muzy rozne i troche ludzi tez, ale tu czasem sie musze zmuszac :lol:
Pieknie i madrze piszesz @};-
Trzymam kciuki i pozdrawiam :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Begonia , Piotrek_scyzoryk, umęczona

Alkoholizm syna 2018/12/07 09:25 #33

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2965
  • Otrzymane podziękowania: 4547
umęczona napisał:
Nie radzi sobie samodzielnie z nawrotami .Syn nie mieszka z nami.Od czterech mięsięcy jest bezdomny .
W dniu dzisiejszym jest w szpitalu psychiatrycznym w którym może jeszcze przebywać dwa tygodnie .
Szukam ósrodka do którego mogłabym go przewieść bezpośrednio z obecnego szpitala po leczeniu ,\zapalenie płuc ,odtrucie alkoholowe,wycięczenie organizmu\w którym mógłby podjąć terapię pogłębioną ,jakiegoś z dłuższym terminem niż 6 tygodni.

Witaj umęczona.
Niestety, nie znam na terenie Śląska zamkniętych ośrodków terapeutycznych na NFZ oferujących terapię pogłębioną trwającą ponad 6-8 tygodni. NFZ nie finansuje takich długoterminowych usług terapeutycznych dla osób uzależnionych od alkoholu, połączonych z darmowym zakwaterowaniem i wyżywieniem. Istnieją tylko ośrodki długoterminowe dla narkomanów, osób uzależnionych krzyżowo (alkohol plus narkotyki) oraz osób z podwójną diagnozą (alkoholizm lub narkomania plus choroba psychiczna).
Wiem natomiast, że w niektórych miejscowościach są realizowane gminne programy wychodzenia z bezdomności. Alkoholik po zamkniętej terapii podstawowej może skorzystać z takiego programu, polegającego na przyjęciu go do domu dla bezdomnych i podpisaniu przez niego zobowiązania do leczenia pogłębionego. Po wypełnieniu warunków kontraktu taka osoba może po pewnym czasie liczyć na lokal socjalny lub nawet na mieszkanie komunalne.
Spróbuj popytać w swoim urzędzie lub MOPS-ie czy jest realizowany taki program.
Poznałam w AA jednego alkoholika, który przeszedł taki program, jest trzeźwy i dostał mieszkanie.
Pozdrawiam serdecznie. @};-
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/12/07 09:28 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Katarzynka77, Piotrek_scyzoryk

Alkoholizm syna 2018/12/07 13:46 #34

  • Justyna123
  • Justyna123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 353
  • Otrzymane podziękowania: 270
Cześć umęczona :-H
W Gliwicach jest ośrodek dla ludzi uzależnionych. Mój kolega był na ponad dwa miesiące, ale można sobie też załatwić na rok. Jeśli na rok to pomagają takiej osobie odciąć się od środowiska, pomagają w znalezieniu pracy a po tym znaleźć mieszkanie. Zajęcia z tego co słyszałam to opiekowanie się końmi, jazda konno, gimnastyka, a oprócz tego rozmowy w grupach, terapia.
Kiedy człowiek boi się coś zrobić, wtedy wie, że żyje. Ale kiedy człowiek nie robi czegoś, tylko dlatego, że się boi, to wtedy jest martwy. - William Faulkner
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Piotrek_scyzoryk

Alkoholizm syna 2018/12/07 17:03 #35

  • Piotrek_scyzoryk
  • Piotrek_scyzoryk Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Fajnie jest być trzeźwym :-)
  • Posty: 202
  • Otrzymane podziękowania: 542
Witaj Amelio :ymhug: Pytasz ile znam osób, które za pierwszym razem podjęło leczenie? Po za sobą kilka, może kilkanaście, ale nie ma to chyba większego znaczenia. Różnie z tym bywa, nie ma reguły. Każdy ma swoją drogę i swój czas. To, że akurat dzisiaj nie piję, nie oznacza, że jestem wyleczony i któregoś dnia nie znajdę się znowu na starcie. A w którym momencie podać pomocną dłoń? Myślę, że dotknęłaś tu sedna sprawy. To właśnie alkoholik musi dokonać wyboru "życie albo śmierć" w dosłownym tego słowa znaczeniu. Choćby milion było wyciągniętych dłoni, bez uczciwej woli zdrowienia myślę, że wszystko na nic. Oczywiście to są tylko moje gdybania. Nie znam się na tym. Mogę za to powiedzieć jak wyglądała pomoc ludzi w stosunku do mnie.
To było jakieś dwa lata przed tym jak pojawiłem się na pierwszym mityngu. Spotkałem znajomą, która jak zobaczyła w jakim jestem stanie (myślę, że to był obraz nędzy i rozpaczy), powiedziała, że przy jej kościele jest salka, w której spotykają się ludzie którzy mają problem z alkoholem.
Koniec.
Tak, to tyle. Nikt nigdy nie zajmował się moim piciem czy niepiciem. Nie zawoził do szpitala, na detoksy, terapie, psychiatrów, czy gdziekolwiek indziej. Nawet nie namawiał do podjęcia jakichś konkretnych kroków. I nie oznacza to, że nie było nikogo koło mnie - dzisiaj myślę, że miałem wyjątkowe szczęście, że właśnie sam musiałem w miarę wcześnie zderzyć się ze ścianą i odpowiedzieć sobie na pytanie co wybieram - życie czy śmierć.
Gdyby wtedy ta znajoma powiedziała wsiadaj, zawiozę cię tam, myślę, że "po łacinie" poprosiłbym, żeby pośpiesznie się oddaliła... Wtedy nie byłem na to gotowy i jeśli zrobiłbym cokolwiek, to pewnie na przekór, na odwrót. A jeszcze przy kościele? Ja? Jako zatwardziały ateista? Po moim trupie! Być może do dzisiaj nie zdecydowałbym się na ten krok. Chyba każdą "wyciągniętą rękę" traktowałbym jako atak na siebie. Tfu, znowu gdybam.
Fakty są takie, że w pewnym momencie faktycznie przestraszyłem się śmierci. Po delikatnie mówiąc ciężkiej nocy gdy jedyna rzecz nad którą się zastanawiałem, to to czy w kacie zgonu wpiszą mi niewydolność wielonarządowa czy intoksykacja alkoholowa, gdy jednak przetrwałem nastąpiła we mnie zmiana. Nawet mój zatwardziały ateizm zaczął się zmieniać stopniowo najpierw agnostycyzm, by w końcu pozwolić mi zawierzyć Sile Wyższej. Przypomniałem sobie wtedy słowa tej znajomej o salce przy kościele i sam ją znalazłem i sam tam poszedłem. Sam znalazłem terapeutę uzależnień i sam umówiłem się na spotkanie i sam poprosiłem o zapisanie mnie na terapię.
Gdybym sam tego nie zrobił, sam tego nie chciał, myślę, że nikt nie byłby w stanie mi pomóc.
Pytasz na jaki mityng ktoś wpuści brudnego człowieka z ulicy? To akurat jest proste. Na każdy.
Być może określenie Ciebie mianem bohaterki było faktycznie niefortunne. Wiele osób wyraża podziw dla Ciebie. Ja mam za to nieodparte wrażenie, że widzę "bohatera rodziny DDA". Nie jest to diagnoza bo nie jestem psychologiem, czy kimś takim, tylko takie moje wrażenie. Oczywiście mogę się mylić.
A to, że może niepotrzebnie martwię się o Ciebie, to ja po prostu już się pogubiłem, nie ogarniam. Z jednej strony piszesz, że jesteś spełniona, dbasz o siebie i w ogóle a z drugiej czytając Cię jakoś mam zupełnie inne odczucia no i ten nick "umęczona"... Pozdrawiam.
Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Beata01
  • Strona:
  • 1
  • 2