Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Witam. Jestem tu nowa.

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/08 11:21 #561

  • Lidia
  • Lidia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 148
  • Otrzymane podziękowania: 389
Oni wszyscy tak mają , że widzą winę tylko w nas :grin: ...
Klasyka w tej chorobie po prostu .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, Papilotka88

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/09 04:34 #562

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Nie no najlepsze jest to że wtedy jak przyjechal cały obrażony i zły na wszystko co się rusza i taki zły pojechał to nast dnia rano dostałam smsa z przeprosinami że miał zły dzień. Tego samego dnia tez musiał po coś przyjechać no i co...też zły tak samo jak i nie lepiej. Rano przeprasza a wieczorem tego samego dnia odwala taki sam cyrk. I nast dnia przepraszał po raz drugi. Tłumaczył się że dopiero do niego dotarlo że to koniec :( pozew złożony trzy miesiące temu, jego spotkania z dzielnicowym, policja ustalanie adresu zamieszkania, poczta z sądu a on dopiero teraz sobie uświadamia... x_x :-?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Iwanka

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/09 10:26 #563

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1079
  • Otrzymane podziękowania: 2280
Jetti nie ma co wymagać od człowieka chorego psychicznie żeby zachowywał się normalnie. Alkohol z całą pewnością orze mózg. Mało tego ja żyjąc chorobą mojego męża miałam tak samo mózg zorany. Na szczęście powoli mój mózg wraca do normalności. Z perspektywy czasu widzę, że wcale lepsza nie byłam, choć nigdy nie piłam. Człowieka chorego trzeba traktować jak chorego
i olewać tego typu sytuacje. On ma prawo się złościć. Ty masz prawo mieć to gdzieś ^^)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jetti11

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/12 21:26 #564

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Taka dziś mnie myśl naszła... Po kolejnym dalszym ciągu przeciągania alimentów na dzieci przez męża (tzn dziś nie mam będę jutro, a jutro że za tydzien, a za tydzień że w nast tygodniu, w nast tygodniu że pod koniec następnego tygodnia) i tak w nieskończoność tak sobie myślę jak można tak nagle olac wszystko. Ja sobie świetnie daje radę sama, nawet lepiej niż z m. Ale samo jego podejście do sprawy mnie rozwala. Nie dzwoni do dzieci, nie zapyta nie zainteresuje się już samo to że się nie dokłada finansowo do nich mnie rozwala zupełnie. Dzieci są całym moim światem, są WSZYSTKIM i wszystko co robię to zmyśla o nich. Są najważniejsi i tyle. On zupełnie ich olał. Ja bym tak nie mogła. Zero zainteresowania, zero pytań o nie. Nawet do nich nie napisze. Niby kiedyś będąc jeszcze razem też szczególnie nie interesowal się, ale zawsze był obok i jakoś tak wszystko samo się ukladalo. Jednak teraz widzę że to były pozory. I tego nie rozumiem zupełnie :wmur:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): olka

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/12 21:38 #565

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1814
  • Otrzymane podziękowania: 3309
Moja mama, alkoholiczka, nie odezwie się do mnie póki ja tego nie zrobię. Raz sobie powiedziałam przetrzymam ją, zobaczymy jak długo wytrzyma. Nie odzywała się pięć miesięcy w końcu i tak jak to zrobiłam. W szpitalu moja córka napisała do niej jak się czuje, nie odpisała wcale. 3 miesiące minęło.
Nie mieści mi się to w głowie.
Poprostu chorzy ludzie. Oczywiście nie wszyscy pijący się tak zachowują.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/12 21:50 #566

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Chciałabym to zrozumieć Alex ale z drugiej strony co mi to da? Tak naprawdę nic... Czas weryfikuje wszystko i nie zawsze po naszej myśli.
Jak ty się czułaś po takim braku zainteresowania???jakoś to wpłynęło na ciebie?
Ostatnio zmieniany: 2019/08/12 21:50 przez Jetti11.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/13 07:54 #567

  • olka
  • olka Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2613
  • Otrzymane podziękowania: 4947
Ja tez nie mogłam pojąć, pogodzić się z tym, że m.żądał ode mnie tylko jakichś wyimaginowanych pieniędzy, które mu „ukradłam”. Nic innego się nie liczyło.
Bardzo mnie to bolało bo zupełnie nie wiedziałam o co chodziło w tym małżeństwie...
"Przeszłość minęła, dokonała się.
Istnieje tylko doświadczenie chwili"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jetti11

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/13 08:17 #568

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1814
  • Otrzymane podziękowania: 3309
Jetti11 napisał:
Chciałabym to zrozumieć Alex ale z drugiej strony co mi to da? Tak naprawdę nic... Czas weryfikuje wszystko i nie zawsze po naszej myśli.
Jak ty się czułaś po takim braku zainteresowania???jakoś to wpłynęło na ciebie?

Nie mogłam się z tym pogodzić i nie mogłam zrozumieć, zresztą nie rozumiem do dzisiaj. Próbowałam z nią o tym rozmawiać i tłumaczyć jak się czuje, przytakiwała ale i tak nic się nie zmieniało. Tak samo postępuje wobec mojego rodzeństwa a jeśli już zadzwoni to do wszystkich po kolei jakby chciała odhaczyć zadania z listy, ale to się bardzo rzadko zdarza. Mało tego jak widzę że dzwoni to w 90% ma sprawę na przykład kup mi to czy tamto.
Zawsze sobie to tłumaczyłam brakiem więzi bo mnie nie wychowywała. Dzisiaj nie czuje potrzeby mieć ze mną kontaktu. ostatnio jak dzwoniłam i zapytałam dlaczego się nie odzywa to powiedziała że u niej się nic nie dzieje to po co ma dzwonić.

Jak zaczęłam chodzić na terapię i sięgać do dzieciństwa a także rozumieć, że na pewne rzeczy nie mam wpływu przestało mi zależeć na jej zainteresowaniu chociaż to nie znaczy że to rozumiem. Doszło do tego zrozumienie, że alkoholicy są skupieni wyłącznie na sobie i patrzą żeby tylko im było dobrze. Nie wiem czy zawsze tak jest ale w jej przypadku to się idealnie sprawdza. Myśli tylko o sobie. Kiedy też uświadomiłam sobie że to chory człowiek ze zmianami w mózgu po wieloletnim piciu to po prostu "machnęłam na to ręką".

Zmieniłam też swoje nastawienie nie dzwonię do niej już, nie zabiegam o kontakt, jedynie co od czasu do czasu sprawdzę jak się czuje.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Katarzynka77, Jetti11, olka, Iwanka

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/13 11:38 #569

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 439
  • Otrzymane podziękowania: 939
Jetti u mnie podobnie z tym brakiem zrozumienia wobec braku zainteresowania m. w stosunku do dziecka.
Od czasu do czasu to do mnie wraca mimo ze probuje uporac sie z uznaniem bezsilnosci wobec jego postepowania.
Ja naprzyklad zauwazam, ze przejmuje z mojego dziecka na siebie ten bol porzucenia, bo ja tez czulam sie w dziecinstwie odrzucona przez ojca. Pragnelam dla mojego dziecka innego, porzadnego ojca.
Wydawalo mi sie zreszta na poczatku, po urodzeniu syna, ze m. radzi sobie swietnie z obowiazkami i ze kocha dziecko (wielokrotnie o tym pisalam na forum gdy tu pierwszy raz zagladalam), ale z biegiem lat choroba zniszczyla u niego pozytywne emocje i odczucia, rowniez satysfakcje z bycia ojcem.
On pije juz lacznie ponad 10 lat z przerwami tak naprawde, do tego tyle samo lat uzywania narkotykow.
Nie powinnam sie wiec dziwic, ze jemu po prostu niewiele zostalo ze zdrowego mozgu. Nie ma wiec co sie ludzic ze ten stan nagle sie odmieni.
Niemniej jednak nawroty zlosci, zalu i niezrozumienia wobec m. ciagle sie pojawiaja.
Jeszcze dluga droga leczenia przede mna.

Nie moge sie doczekac dnia gdy bede w koncu po rozwodzie.

Pozdrawiam!
kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Jetti11, olka, Alex75, Iwanka, Laura80

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/23 19:30 #570

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Jutro ostatni dzień w pracy i urlopik :muza:
Przygotowania do szkoły, zakup książek i innych pierdulek. Moze jakiś wypad w góry się trafi z dziećmi. Zobaczymy. W każdym razie idę do przodu.
Jeszcze mąż odwala mi rozne akcje. Albo milczy albo się odzywa. A jak się odzywa to różnie to jest, raz zły, jakieś pretensje, chce zakończyć znajomość ze mną, a zaraz potem pisze że przeprasza że chce mieć ze mną kontakt itp. o dzieciach nic nie wspomina. A nast dnia znowu jakieś pretensje. Jak chorągiewka na wietrze. Jak zawieje tak zagra ^#(^
Co do alimentów dostałam zabezpieczenie z sądu i już bym miała sprawę u komornika ale pech chciał że w dacie urodzenia córki był błąd i musiałam pisać o sprostowanie. No jak pech to pech. Ale już przestałam się prosić o jakiekolwiek pieniądze od niego już mi się nie chce. Czekam tylko na pismo z sadu, to poprawne.
Puki co bardzo się idizolowalam od jeszcze męża i jest mi z tym bardzo dobrze. Potrafię ignorować jego zaczepki, smsy z żalami, jakieś pretensje... Czytam i kasuje. Tak samo jak wszystko co za mną, przeżyłam i kasuję.
Ostatnio zmieniany: 2019/08/23 19:31 przez Jetti11.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Katarzynka77, olka, Alex75, Papilotka88, Iwanka

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/23 21:34 #571

  • Papilotka88
  • Papilotka88 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Nie będę się wyrzekać siebie dla czyjegoś dobra..
  • Posty: 788
  • Otrzymane podziękowania: 1225
Jetti ja Cię podziwiam,że w ogóle czytasz te smsy,bo ja nie potrafię nadal,a już 7 miesięcy nie jesteśmy razem.
Ja po każdym smsie mam zjazd totalny. Dlatego ciągle jest zablokowany. Jedynie odblokowuje go wtedy,gdy już muszę sie z nim skontaktować np.w sprawie papierów do mopsu itp.

Chciałbym by już te smsy czy jakikolwiek kontakt z jego strony,nie odbijal się na mnie tak bardzo,a najlepiej to wcale.
"Czasem granice ktoś przekracza – a w życiu nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, olka

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/24 05:33 #572

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Wiesz co Papilotko....to chyba dlatego że ja go już nie kocham. I to chyba od dawna, to co wydawało mi się miłością było chyba iluzja. Już nie udealizowalam go jak kiedyś. Zaczęłam patrzeć w końcu na siebie. I się ocknęłam że chyba go nie kocham. Oczywiście jest mi nadal bliski, w końcu 15 lat po ślubie dzieci i mnóstwo pięknych wspólnych wspaniałych chwil. Ale to było kiedyś zanim zaczęło się psuć. U mnie już wszystko wygasło.
Może to jeszcze nie twój czas. Ja też się z tym borykałam długo. To nie tak że po 8 miesiącach od rozstania potrafię to zamknac. Nasze rozstanie było już wcześniej w mojej głowie. Rowniez rozstawaliśmy się już kilkakrotnie wcześniej ale wracaliśmy do siebie. To wszystko się skumulowalo.
Każdy ma swój czas. I każdy jest inny Papilotko.
My zaczynaliśmy w tym samym momencie bo pamiętam jak tu wchodziłam po raz pierwszy- twój post. Tez twój pierwszy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Papilotka88

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/24 14:10 #573

  • Papilotka88
  • Papilotka88 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Nie będę się wyrzekać siebie dla czyjegoś dobra..
  • Posty: 788
  • Otrzymane podziękowania: 1225
Tak pamiętam,że razem jakoś zaczęlysmy pisać.
W kazdym razie ja też go nie kocham , napewno nie kocham jego,ale chyba kocham swoje wyobrażenie o nim,które towarzyszyło mi przez te wszystkie lata..

Ja też już dawno od niego odeszłam,nawet będąc z nim tam. Żyliśmy jak dwoje lokatorów,a raczej jak Pan i służąca.

Każdy jego SMS wywołuje u mnie wyrzuty sumienia dlatefo wolę ich nie dostawać w ogóle.
"Czasem granice ktoś przekracza – a w życiu nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jetti11

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/25 16:57 #574

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 439
  • Otrzymane podziękowania: 939
To i ja sie dołaczam dziewczyny do Was, bo u mnie podobnie, 7 miesiecy od rozstania.
kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Papilotka88

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/25 18:40 #575

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 16628
  • Otrzymane podziękowania: 25094
Dość często, właśnie w tym dziale, na zdawane pytanie: Dlaczego z nim jesteś? Padała odpowiedź: bo ja go kocham!
Dziwiło mnie to zawsze, bo ja nie potrafiłam kochać swojego oprawcy. Tkwiłam w toksycznym związku, tej patologii bo nie umiałam się z niej wygrzebać. Nie miałam pojęcia, że to takie proste. Bo okazało się bardzo proste. Potem poczułam bezcenny spokój i bezpieczeństwo.

Piszę to, bo wreszcie czytam, że ich nie kochacie. I słusznie, kata nie da się kochać.
Brawo Dziewczyny :YMAPPLAUSE:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Tomoe, Katarzynka77, moniaoo79, Alex75, Papilotka88, Masza

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/25 20:22 #576

  • Papilotka88
  • Papilotka88 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Nie będę się wyrzekać siebie dla czyjegoś dobra..
  • Posty: 788
  • Otrzymane podziękowania: 1225
Dokładnie u mnie tak było Szeklo. Na początku kochałam, później zaczęłam szczerze nienawidzić,nie mogłam patrzeć na jego pijacką twarz.. Nie mogłam słuchać tego jego bełkotu, Ale tak bardzo się bałam odejść,wręcz wmawialam sama sobie ,Że to niemożliwe.
Dziś sama się sobie dziwię,jak mogłam tak myśleć skoro to naprawdę banalnie proste. Pakuje się,wychodzę i już.
Dziś nie czuje juz tego okropnego strachu,który mnie paralizowal.
Dziś nawet nie powiem,ze go nienawidzę,przeszła mi złość.
Póki co pozostał żal i smutek ,że stało się tak,a nie inaczej. Czasem pojawiają się wyrzuty sumienia, ale z tym ciągle walczę,Bo ja nie mam sobie nic do zarzucenia, bo to ja przez ostatnie 2 lata ciągłam ten związek sama. To ja ciągle wierzylam w obietnice ,a on tylko pił i traktował jak swoja własność.
Ten smutek to chyba tylko żałoba jakas po "końcu czegoś " . Bo ani nie interesuje mnie co robi, gdzie jest, jaki jest stan jego zdrowia. Lata mi to dziś.
On teraz trzeźwy,niepijacy i czasem jak mi się włączy wspoluzaleznienie to sobie poplacze, ale wolę się wyplakac niż to w sobie tłumic.
Wiem,że i to mi kiedyś minie,muszę być cierpliwa .
"Czasem granice ktoś przekracza – a w życiu nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Katarzynka77, Masza

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/25 20:26 #577

  • moniaoo79
  • moniaoo79 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jeśli wiara czyni cuda...trzeba wierzyć że się uda
  • Posty: 408
  • Otrzymane podziękowania: 836
szekla napisał:
Dość często, właśnie w tym dziale, na zdawane pytanie: Dlaczego z nim jesteś? Padała odpowiedź: bo ja go kocham!
Dziwiło mnie to zawsze, bo ja nie potrafiłam kochać swojego oprawcy. Tkwiłam w toksycznym związku, tej patologii bo nie umiałam się z niej wygrzebać. Nie miałam pojęcia, że to takie proste. Bo okazało się bardzo proste. Potem poczułam bezcenny spokój i bezpieczeństwo.

Piszę to, bo wreszcie czytam, że ich nie kochacie. I słusznie, kata nie da się kochać.
Brawo Dziewczyny :YMAPPLAUSE:
Papilotko,Yeti,Masza podpisuje się obiema rękami pod tym co napisała Szekla.Bardzo się cieszę że zrozumiałyście że to co was łączyło z nimi w ostatnim czasie nie ma z miłością nic wspólnego. Przemoc fizyczną i psychiczna w związku ,poniżanie, bicie zadawanie bólu to coś co trzeba tylko i wyłącznie zostawić.Nie ma sposobów na to żeby takiego partnera zmienić i jeżeli ktoś na to czeka to niestety się nie doczeka.To nie jest związek tylko koszmar i niezależnie od tego w jakiej się jest sytuacji trzeba to zostawić. Pozwalając na przemoc pozwalamy na niszczenie siebie a jezeli biorą udział w tym dzieci a biorą bo tam są to bedą ją przenosic na swoje życie albo raniąc innych albo raniąc siebie.Przerwać to mogłyscie tylko wy i bardzo wam gratuluję jesteście wielkie %%-
,,Wypuść wszystko z rąk,niech się rozsypie
a potem schyl się i pozbieraj to co warto podnieść''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75, Papilotka88, Masza

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/25 20:43 #578

  • Papilotka88
  • Papilotka88 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Nie będę się wyrzekać siebie dla czyjegoś dobra..
  • Posty: 788
  • Otrzymane podziękowania: 1225
Dziękuję:*

Ja właśnie jak będąc tam myślałam o synku, jaki los go czeka,gdy tam zostaniemy to wlos mi się na glowie jerzyl..

Najgorsze "obrazy" przed oczami miałam takie,że moje dziecko,które wygrało walkę z sepsą, które cudem uszlo z życiem po porodzie, jak dorosnie to będzie takim samym alko jak jego dziadek,pradziadek, wujek i ciotka a teraz ojciec.. i tak myślałam co ja wtedy zrobię?? Kogo będę obwiniać za to jak nie siebie??? Że pozwoliłam jako matka by dziecko dorastało w takim domu?! Nie mogłabym sobie tego wybaczyć, przenigdy..
"Czasem granice ktoś przekracza – a w życiu nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca"
Ostatnio zmieniany: 2019/08/25 20:44 przez Papilotka88. Powód: Poprawa błędów
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, olka, Masza

Witam. Jestem tu nowa. 2019/08/25 21:08 #579

  • moniaoo79
  • moniaoo79 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jeśli wiara czyni cuda...trzeba wierzyć że się uda
  • Posty: 408
  • Otrzymane podziękowania: 836
Papilotko nie zadręczaj się już tym,to już jest za Tobą, twój syn będzie dorastał w normalnym ,fajnym spokojnym domu przy uśmiechniętej mamie i dobrze się dzięki temu rozwijał.Zobaczysz że to co zrobiłaś choć było tak ciężko w przyszłości ci wszystko wynagrodzi.Ja teraz jak patrzę wstecz naprawdę nie mogę uwierzyć w czym tkwiłam i po co...Nie mam pojęcia ale czasem czytam swój pierwszy post napisany tutaj i przypominam sobie co miałam w głowie i co myślałam w tamtym czasie...Odpowiedź brzmi byłam wspoluzalezniona ...ale teraz oddycham pełną piersią i mam fajne życie którego nie zamienilabym na żadne inne i uwierz że i twoje będzie tak wyglądać potrzeba tylko dać czasowi czas :) :ymhug:
,,Wypuść wszystko z rąk,niech się rozsypie
a potem schyl się i pozbieraj to co warto podnieść''
Ostatnio zmieniany: 2019/08/25 21:09 przez moniaoo79.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jetti11, Papilotka88

Witam. Jestem tu nowa. 2019/09/01 14:57 #580

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Witajcie. Wpadłam na chwilę aby coś naskrobac. Mój mąż odciął się zupełnie od nas. Całkowicie olał. Odwrócił placami. Pokazał się z jak najgorszej strony. Kilka dni temu napisałam mu że zaczyna się rok szkolny i czy zdaje sobie sprawę o większych wydatkach, które teraz sa. I dojda kolejne we wrześniu. Zapytałam go czy wie o tym i czy sobie już całkiem odpuścił dzieci. Nie daje na dzieci już kilka miesiący. Nie odpisał nic. Dziś mu serdecznie podziękowałam za jego postawę i pogratulowałam dojrzałości jaka sobą reprezentuje. Tez nic nie odpisał :wmur:
Ja wiem że te smsy nie miały najmniejszego sensu,ale musiałam po prostu. Napisać mu wyraźnie. Czuję się jak kupa (żeby nie powiedzieć coś na G, bo mnie Benia znowu zbanuje :lol: :lol: ) pozdrawiam cię Beniu :-H
W każdym razie już chyba nic nie mogę zrobić tylko dalej samej pchać ten wózek. Liczyć tylko na siebie bo niemam wyjscia... x_x
Ostatnio zmieniany: 2019/09/01 14:58 przez Jetti11.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77

Witam. Jestem tu nowa. 2019/09/01 15:14 #581

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2684
  • Otrzymane podziękowania: 7889
E tam zaraz zbanuje bnggfgbfb
Tylko upomnienie było.
Zresztą... regulamin jest regulaminem i wszyscy się do niego stosujemy,aby było nam tu miło i ładnie. ^^)
Masz wyjście...działać zgodnie z prawem i w porozumieniu z odpowiednimi instytucjami aby pieniążki należne dzieciom były płacone. Ja czekam do 10-tego września, wtedy mijają trzy pełne miesiące jak były nie płaci, ruszam do prokuratury aby tam zgłosić przestępstwo trwałego uchylania się od obowiązku alimentacyjnego. Alimenty to nie prezenty. Należą się dzieciom i już.
Pozdrawiam :-*
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Katarzynka77, marta213, YaroZja

Witam. Jestem tu nowa. 2019/09/01 15:33 #582

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Beniu jak wiem jakie powinnam kroki podjąć tylko jestem teraz w kropce. W postanowieniu o alimenty zrobili błąd w dacie urodzenia córki i musiałam pisać odwołanie żeby poprawili. I teraz nie mogę nic zrobić...tylko czekać.
A czym ty się okażesz że ojciec nie płaci? Tak na słowo?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witam. Jestem tu nowa. 2019/09/01 15:38 #583

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2684
  • Otrzymane podziękowania: 7889
Trzy miesiące komornik nic nie ściągnął, więc dostanę potwierdzenie o niewypłacalności
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Iwanka

Witam. Jestem tu nowa. 2019/09/01 15:53 #584

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Ach no tak....źle zrozumiałam...:)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witam. Jestem tu nowa. 2019/09/28 08:57 #585

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Witam...dawno nie pisałam ale prawie codziennie tu goszczę i podczytuję. Mam już termin sprawy rozwodowej na początek listopada. Co więcej z nowości? Co do męża do bez zmian, dziećmi nie interesuje się wcale. Niewiem czy dobrze ale namówiłam go aby to zmienił. Wręcz wymusilam na nim jutrzejsze spotkanie z nimi. Moze źle, może dobrze niewiem. Okaze się jutro. Jednak sam fakt że się z nim zobaczę bardzo mnie dobija, negatywnie. Ścisk w żołądku i wogole. Źle na mnie to działa. No jakoś muszę to przetrwać .
A co u mnie? Spokój ogólnie, życie płynie naprzód ale bez zawirowań. Czasami brakuje kogoś bliskiego no ale cóż... Trzeba brać to co się ma.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Katarzynka77, YaroZja, Alex75

Witam. Jestem tu nowa. 2019/10/03 08:22 #586

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Czy Wy tez miałyście jakieś wątpliwości przed rozwodem? Tzn ja niemam ale nasuwają mi się różne przemyślenia. Chciałabym jakoś lekko przez to przejść, bez spin. Zaczął ogarniać mnie żal, złość, obojętność na to wszystko. Nie umiem tego nazwać. Jest mi bardzo przykro z postawy męża. Wracam pamięcią jak miałam taka cichą nadzieję że zacznie o nas walczyć, coś robić. Że będzie się starał.bedzie chciał coś zmienić pokazać że mu zależy. Ale nic to nie nastąpiło. I moje nadzieje na dobre relacje z mężem też się nie spełnia. Marzyłam o tym aby było między nami dobrze w tej sytuacji jaka jest teraz. No niestety... On się użala że ma kuratora na sobie, teraz sprawę w sądzie o leczenie, coś wspominał że go zamkna za rzekomą wcześniejszą przemoc w domu. Niewiem ile w tym prawdy a ile przekoloryzowania. Dodatkowo mnie dobił informacja że na rozwodzie się nie pojawi. Na nic moje prośby i groźba kary za niestawienie się. Może wiecie jak to wygląda? Pismo z sądu z terninem odebral. Ale nie zamierza się wstawić. Czy jest szansa że w takiej sytuacji dostanę ten rozwód na pierwszej rozprawie? I co zrobić żeby tak było? Tyle pytań... :wmur:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witam. Jestem tu nowa. 2019/10/03 08:33 #587

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2684
  • Otrzymane podziękowania: 7889
Mój eks też mówił że nie przyjdzie,potem że przyjdzie,sam się nie mógł zdecydować. Powiedziałam mu "ok, to nie przychodź, jest coś takiego jak zaoczny wyrok,jeśli strona odebrała zawiadomienie o rozprawie a na nią nie przyjdzie bez ważnego usprawiedliwienia". I chyba to mu dało do myślenia że tym nic nie ugra. Nie ma co się zastanawiać co będzie póki się nie wydarzy. :-BD
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witam. Jestem tu nowa. 2019/10/03 08:48 #588

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Ale ja wiem że nie przyjdzie. To nie chodzi o to że chce przeciągać w czasie tylko jak powiedział nie chce słuchać tego co napisałam w pozwie na niego i świecić oczami. Powiedział że i bez niego rozwod dostanę. Tylko właśnie pytanie jak to zrobić żeby tak było?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witam. Jestem tu nowa. 2019/10/03 08:51 #589

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2684
  • Otrzymane podziękowania: 7889
Pozostaje Ci przyjść,powiedzieć prawdę, przedstawić jego stosunek do życia (doskonale go określił właśnie swoimi słowami dotyczącymi rozwodu), i liczyć na to że skład sędziowski będzie wyrozumiały. Nie masz na to żadnego wpływu, więc myślę że najlepszym sposobem będzie po prostu zachowanie spokoju. Co ma być to będzie. %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jetti11

Witam. Jestem tu nowa. 2019/10/15 09:46 #590

  • olka
  • olka Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2613
  • Otrzymane podziękowania: 4947
Jetti11 napisał:
Ale ja wiem że nie przyjdzie. To nie chodzi o to że chce przeciągać w czasie tylko jak powiedział nie chce słuchać tego co napisałam w pozwie na niego i świecić oczami. Powiedział że i bez niego rozwod dostanę. Tylko właśnie pytanie jak to zrobić żeby tak było?

Jeśli tylko nie dośle zaświadczenia, że jest na zwolnieniu lekarskim to sąd rozpatrzy pod jego nieobecność. Ułóż sobie w głowie chronologicznie co chcesz powiedzieć i opowiedz sądowi kiedy będziesz zeznawała. Masz świadków?
"Przeszłość minęła, dokonała się.
Istnieje tylko doświadczenie chwili"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witam. Jestem tu nowa. 2019/10/17 10:01 #591

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Olka, nie mam świadków bo i po co. Bez orzekania o winie? To chyba niepotrzebne. Idę sama i sama wyjdę z sądu. Mam nadzieję że będę już po.
Co do męża to owszem, jego nie będzie. Potwierdził to jeszcze dzisiaj, mam smsy od niego jako dowód. Dziś miałam kuratorkę robiła wywiad na temat całego małżeństwa, dzieci itp. bardzo fajna babeczka. Pytałam ja o to samo to mówiła że różnie może być. Mogą odroczyc albo skończyć na jednej sprawie. Zależy od sędziego.
A co u mnie? Malutkie zmiany...na lepsze? Niewiem. Ktoś się pojawił w moim życiu i biegnie to ciągle do przodu. A ja się boje w to wejść. Tu już nie chodzi o to że jeszcze przed rozwodem ale o sam fakt. Jednak ktoś tam jest obok. Zobaczymy co będzie dalej z tego. Może się rozejdzie po kościach...i chyba tak bym ma razie chciała.
Ostatnio zmieniany: 2019/10/17 10:02 przez Jetti11.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Myszałek37

Witam. Jestem tu nowa. 2019/10/31 11:03 #592

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Kochani...u mnie leci do przodu nawet niewiem kiedy to minęło. Niedługo minie rok od rozstania z mężem. I to aż jest dziwne jak udało mi się podnieść z dołka. Ile upadków po drodze zaliczylam, ile łez wylalam to tylko ja wiem. A dzisiaj :lol: ... Mogę powiedzieć że jestem z siebie zadowolona. Dumna będę jak dostane upragniony rozwod.
A no właśnie...miałabym za tydzień jednak termin został przesunięty na styczeń z powodu niedyspozycyjnosci sędziego.. Zezloscilam się bardzo no ale cóż, niemam wyjścia. Muszę czekać.
Mąż...hmm. Od kilku miesięcy nie płaci wcale. Mało tego, obraził się na mnie o coś. Oczywiście się nie odzywa, nie odpisuje na smsy i prośby kontaktu. Nawet jak byłam u teściowej a on był też w domu to słowem się nie odezwał do mnie. Wielka męska duma która aż kipi z niego. Tylko czemu???
Pić pije dalej. Już niewiem jak mam z nim się obchodzić. Żeby do niego cokolwiek dotarlo. Żeby się poczuł do bycia ojcem. Niewiem...
Inna sprawa. Tak jak pisałam ostatnio. Kto się pojawił w moim życiu. Zupełnie przypadkowo. Myślałam że to minie, zniknie ,ucichnie. W sumie sama do tego dążyłam bo gdzie w mojej sytuacji teraz jakieś zwiazki. Ale ten ktoś nie odpuszczał. I został na dłużej. I jest dalej przy mnie i mnie wspiera. A ja?? Chyba weszłam w to na dobre już. :P :P i jest cały czas i zapowiada się że zostanie.
Tyle zmian przez rok czasu..w moim życiu i we mnie samej. Szok. Teraz już nikt mi nie wmówi że się nieda :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Havana, Katarzynka77, YaroZja, marcin19, Laura80

Witam. Jestem tu nowa. 2020/01/04 22:59 #593

  • Jetti11
  • Jetti11 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jedyne co nas ogranicza to my sami.
  • Posty: 333
  • Otrzymane podziękowania: 421
Nie pisałam jakiś czas ale teraz napiszę co u mnie...
Rozwod za 9 dni a mój jeszcze mąż się uaktywnił... Nagle mu się miłość wlaczyla. Niby chodzi na przymusowe leczenie ale i tak pije. Więc jak naprawdę jest to niewiem. Ale im bliżej rozwodu tym on bardziej utrudnia. Chce mnie zastraszyć psychicznie, wymyśla niestworzone rzeczy, kłamie i nagle strasznie mnie kocha i jak mówi nieda mi rozwodu. Pozatym miałam sytuację że mnie śledził. Jakaś masakra. Już wiem że nie będzie łatwo. Niby miało się obejść bez problemów a tu proszę... Kocha mnie najbardziej na świecie i żyć beze mnie nie umie. Chmm...chyba bardziej bez mojego mieszkania, obiadków, opłaconych rachunków i ciepłego łóżka :shock: ech...
Ale tak jak pisałam jakiś czas temu pojawił się ktoś w moim życiu i jest nadal...zupełne przeciwieństwo exa. I czeka :P
Bardzo się boje sprawy rozwodowej... Tzn nie samej sprawy ale akcji jeszcze męża co jeszcze może wymyśleć...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, olka, marcin19, Laura80

Witam. Jestem tu nowa. 2020/01/04 23:30 #594

  • Laura80
  • Laura80 Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 179
Witaj Jetti11 :czesc: Trudno mi sobie wyobrazić 9 dni do rozwodu dlatego mogę ze spokojem napisać że wątpliwe jest czy Twój mąż w ogóle dotrze na sprawę. Moja bliska koleżanka się rozwiodła kilka lat temu już ale jej m. Zachowywał się zupełnie podobnie i nie dotarł. Co najlepsze sprawa trwała 15 minut. Ja jeszcze mieszkam w domu m., ale też ta miłość się dawno wypaliła i tez moje dzieci nigdy nie miały należytej uwagi ojca. Zycze Ci powodzenia i nowej zdrowej prawdziwej miłości.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/04 23:32 przez Laura80.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witam. Jestem tu nowa. 2020/01/05 06:36 #595

  • olka
  • olka Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2613
  • Otrzymane podziękowania: 4947
Spróbuj nie kręcić w głowie scenariuszy. Będzie co będzie - nie masz na niego wpływu.
:ymhug:
"Przeszłość minęła, dokonała się.
Istnieje tylko doświadczenie chwili"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19