Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: chcę zacząć nowe życie

chcę zacząć nowe życie 2018/11/03 15:53 #1

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witam. Jestem tu nowa i właśnie postanowiłam coś napisać. Od 13-tu lat jestem żoną alkoholika, który tak naprawdę od zawsze pił. Jakieś 3 lata temu powiedziałam sobie dość i wywaliłam go z domu. To trochę nim potrząsnęło, poszedł na terapię, zaczął chodzić na mitingi aa i przestał pić. No właśnie tylko że on poza tym że "przestał pić" nie robił ze sobą nic aby zacząć zdrowieć. No i co było do przewidzenia brak pracy nad sobą, zaprzestanie chodzenia na mitingi sprawiło że znowu po alkohol sięgnął. M-c temu zmarła mu mama i zostawiła mu dom na wsi (jest jedynakiem). Ponieważ mój mąż doskonale wie, że pijanego nie wpuszczę go domu to jeździ tam na weekendy i wtedy pije. Zdaję sobie sprawę, że jestem osobą współuzależnioną. Od m-ca chodzę na mitingi al anon i wiem, że tak już dłużej nie chcę. Nie chcę tej huśtawki emocjonalnej, nie chcę mieć wszystkiego na głowie (mój mąż poza pracowaniem w domu nie robi kompletnie nic). Powiedziałam mu że powinniśmy się na jakiś czas rozejść ale on nie chce się wyprowadzić. Przestałam mu gotować i robić dla niego cokolwiek. Ale życie takie jak teraz też mi w ogóle nie odpowiada. Wiele razy mu tłumaczyłam, żeby się opamiętał ale on poza obiecywaniem nie robi nic. Jest chorym człowiekiem tylko ja już nie mam siły dłużej mu pomagać. Przez ten czas gdy nie pił (te trzy lata) zrobił się strasznie wybuchowy, kłótnie były o nic, szacunku wobec mnie zero. Niby mieszkamy razem ale tak naprawdę jest on i jestem ja z dziećmi. Oczywiście przy każdej rozmowie próbuje zwalić winę na mnie, manipulować mną na wszystkie strony. Jest mi smutno i źle ze to małżeństwo się tak kończy ale mam serdecznie dość. Chcę na nowo śmiać się z małych rzeczy, cieszyć życiem i mieć wewnętrzny spokój. Wiem, że nie mam żadnego wpływu na to czy mój mąż będzie pił czy nie i nie proszę go o to by skończył, jeśli taki jest jego wybór to niech się zapije na śmierć (jego życie) tylko niech da mi spokój, niech się wyprowadzi i ode mnie odetnie raz na zawsze. Czuję się taka tym wszystkim przytłoczona i przybita, brak mi odwagi, brak mi spokoju ducha. Chciałabym być znowu małą dziewczynką i schować się gdzieś daleko od tych problemów
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, jerzak, Waldek, Kingarocznik94, Lula, Katarzynka77

chcę zacząć nowe życie 2018/11/03 16:08 #2

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 7046
  • Otrzymane podziękowania: 9872
anaconda40 napisał:
Jakieś 3 lata temu powiedziałam sobie dość i wywaliłam go z domu.
Anacondo :czesc: możesz zrobić to ponownie zawłaszcza, że wrócił do picia, a także, że ma gdzie mieszkać. To są jego wybory - picie.
Masz prawo Ty i dzieciaki do spokoju.
Jestem alkoholikiem. @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Andrzej z Venlo, anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/03 16:37 #3

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
andrzejej :czesc:
No właśnie w tym problem, że on w poniedziałek po pracy jak gdyby nigdy nic wraca do domu. Jak zaczynam rozmowę, że ja tak dłużej nie chcę żyć to zaczyna obiecywać że wróci na mitingi i się za siebie weźmie, ale to tylko puste słowa. Czy mam zmienić zamki, żeby nie wszedł do domu? To nasze wspólne mieszkanie i w dodatku z kredytem i on mowi, że ma takie samo prawo tu mieszkać jak i ja. I ma rację. I jeszcze jego tlumaczenie - przecież nie przychodzę ci pijany do domu. Ale to że bez żadnego znaku życia pije na wsi przez cały weekend to już wg niego normalka. Mówię mu że to nie hotel i nie może sobie przychodzić tu kiedy chce bo tak się nie traktuje rodziny, tak się nie traktuje osób, które się kocha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Angora

chcę zacząć nowe życie 2018/11/04 14:00 #4

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Musiałam dzisiaj pojechać na wieś bo była msza za teściową, z drugiej strony bardzo chciałam tam pojechać żeby na własne oczy zobaczyć go pijanego. Nie wiem po co mi to było potrzebne, no ale zrobiłam to. Oczywiście pił do czego się przyznał. A mnie niepotrzebnie puściły nerwy, zaczęłam krzyczeć, że mam tego dosyć, żeby się wyprowadził, że ja już dłużej mu pomagać nie będę. Oczywiście obiecywał, że pójdzie na terapię, że weźmie się za siebie itp i błagał, żeby go nie wyrzucać z domu, że jak zamieszka sam to stoczy się zupełnie. nie odpowiedziałam nic tylko wyszłam, pojechałam do kościoła a potem od razu wróciłam do domu. I teraz oczywiście rozmyślam, że może faktycznie jeszcze go nie wyrzucać, zobaczyć czy mówił prawdę, kurcze jakie to wszystko trudne. W końcu mamy razem dwójkę dzieci, w tym rocznego chłopca, tak bardzo nie chciałam by się wychowywali bez ojca. Tylko czy to ma sens ciągnąć to dalej, czy to znowu nie będzie odkładanie w czasie tego co nieuniknione. Gdy tak czytam Wasze historie i widzę, jakie jesteście silne i pewne siebie to mam wrażenie że ja nigdy do takiego stanu nie dojdę. Gdybym chociaż była niezależna finansowo to może byłoby mi łatwiej stanąć samej na nogi i odciąć się od tego definitywnie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę zacząć nowe życie 2018/11/04 14:39 #5

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1009
  • Otrzymane podziękowania: 2019
Witaj :czesc:
Zastanawiasz się, czy mówił prawdę, ale przecież on sam sobie zaprzecza. Chce się leczyć, a pije.Twierdzi, że bez Ciebie się stoczy, ale czy przy Tobie to inaczej robi? Alkoholik powie wszystko co chcesz usłyszeć byle mu odpuścić, żeby mógł chlać do woli. Nie daj się wciągnąć w poczucie winy, jak będzie chciał, to z Tobą czy bez Ciebie pić będzie. Nie puste słowa, a czyny się liczą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kingarocznik94, Paulabandi, anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/04 17:36 #6

  • Ignacy
  • Ignacy Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 113
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witaj na forum myślę ze na ten temat mogła byś pogadać z moją ex żoną, ona po 37 latach gehenny rozwiodła się ze mną. Po wielu przejściach jesteśmy razem tylko ze ja zrozumiałem ze picie to zguba i strata cennego czasu. Mam małe doświadczenie w nie picu bo trzy latka z małym haczykiem. Modlę się panuję nad stresującymi sytuacjami bo one w większości przyczyniają się do picia. Ja stosuję nauki z odwyku staram się nie zapominać o nich bo wiem ze szatan alkohol czyha na mój błąd. Myślę ze jeśli Twój mąż tego nie zrozumie to szkoda Twojego czasu i litości. Ignacy alkoholik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Werter, SynKróla, anaconda40, Iga

chcę zacząć nowe życie 2018/11/04 18:26 #7

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15719
  • Otrzymane podziękowania: 22016
Witaj :czesc:
Tyle razy będzie wracał ile razy mu na to pozwolisz.
Jak czytam Twoje posty to widzę męża i ojca tylko w dni powszednie.
Załóż mu sprawę alimentacyjną, to pomoże Ci się dźwignąć finansowo, Twoja głowa lekko się wyciszy i pomyślisz co dalej.
Wobec jego picia jesteś bezsilna ale nie jesteś bezradna by zadbać o resztę Rodziny, czyli o siebie i dzieci. Chciałabyś aby dzieci miały ojca. Czy takiego ojca, który woli pić w weekendy?
Czasem trzeba wybrać między złem a złem. Warto wybrać te mniejsze zło więc przemyśl to.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Werter, anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/05 17:16 #8

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Co do pieniędzy to mamy wspólne konto kredytowe i ja biorę sobie tyle ile uważam za potrzebne (w końcu to jego obowiązek dawać kasę na dzieci) więc na ten moment nie mogę powiedzieć,że mi pieniędzy nie daje.
Oczywiście jak gdyby nigdy nic wrócił dzisiaj po pracy do domu, zaczął rozmowę że zapisał się na terapię itp ale ja ją ucięłam i oznajmiłam, że dłużej w tym uczestniczyć nie będę i ma się wyprowadzić. Nie wiem co zrobi, szczerze mam jakiś taki wewnętrzny spokój w sobie, nie jest w stanie wyprowadzić mnie dzisiaj z równowagi, nie będę dziś z nim rozmawiać, robię swoje jakby go w domu nie było. W środę mam miting al anon i już się nie mogę doczekać, myślę też że może powinnam jeszcze zapisać się na terapię. Przestaję całkowicie zajmować się nim i jego piciem. Wiem że nadejdą dni pełne zwątpienia i smutku ale dziś mam moc :-BD I szczerze wczoraj bardzo mi było dobrze samej w domu i mam nadzieję, że ten mój mąż wyprowadzi się jak najszybciej, w końcu ma gdzie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę zacząć nowe życie 2018/11/06 14:05 #9

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 7046
  • Otrzymane podziękowania: 9872
anaconda40 napisał:
... mam jakiś taki wewnętrzny spokój w sobie,
nie jest w stanie wyprowadzić mnie dzisiaj z równowagi,
nie będę dziś z nim rozmawiać, robię swoje jakby go w domu nie było.

W środę mam miting al anon i już się nie mogę doczekać,
myślę też że może powinnam jeszcze zapisać się na terapię.

Przestaję całkowicie zajmować się nim i jego piciem.
Anacondo @};- zamiary masz ambitne, BRAWO !
Będą trudne chwile, będą wątpliwości czy robisz dobrze, wyrzuty sumienia - ale bądź konsekwentna i nie wycofuj się. Nie okazuj słabości, choćbyś ją odczuwała. Gratuluję decyzji o mitingu w środę. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/08 21:02 #10

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witam. Moje postanowienie aby zająć się sobą idzie do przodu. Mąż od wtorku chodzi na terapię ale ja za każdym razem ucinam temat gdy próbuje mi coś powiedzieć na ten temat. Nadal sam sobie robi zakupy, gotuje, pierze itp. Niby mieszkamy razem ale żartobliwie w myślach nazywam go swoim "lokatorem". Czas pokaże czy faktycznie się weźmie za siebie i czas pokaże czy jestem w stanie mu wszystko zapomnieć i zacząć od nowa. Narazie skupiam się na sobie, na uporządkowaniu swoich myśli, na wyciszeniu i na całkowitym zaprzestaniu żyć jego życiem. Najgorsze jest to że on znów zaczyna się do mnie odzywać z błahych sprawach tylko po to by jakoś zacząć rozmowę. Nie życzę mu źle bez względu na to czy się rozstaniemy czy nie ale wiem że jeśli będę z nim normalnie rozmawiać to on znów to odbierze jako gest pogodzenia się z nim. A ja poprostu skoro się nie chce wyprowadzić to próbuję z nim być w normalnych stosunkach, nie jestem konfliktową osobą
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Magda

chcę zacząć nowe życie 2018/11/11 20:34 #11

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
I nagle wielki foch bo tydzień chodzi na terapię a ja nie jestem taka jak dawniej, no przecież przestał pić, chodzi na terapię to co ja jeszcze chcę. Powiedziałam że w tydzień nie da się zapomnieć jaki był dla mnie wcześniej i że potrzebuję czasu dla siebie, dla niego i nagle jemu się to nie podoba. Wiem że mogłabym jak dawniej przebaczyć i wszystko wróciło by do normy, tylko na jaki czas, znów na 3 lata, czy może krócej lub dłużej. Wydaje mi się że on cały czas w głębi duszy uważa że może mieć nad tym kontrolę, nie widzi że jego wybuchy są związane z jego chorobą, że to cały czas trzeba nad sobą pracować.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

chcę zacząć nowe życie 2018/11/11 20:59 #12

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2138
  • Otrzymane podziękowania: 1678
No, do normy, to może by i wszystko wróciło, tylko chyba tobie, taka norma, przestała wystarczać, i bardzo dobrze :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/11 21:54 #13

  • Paulabandi
  • Paulabandi Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 24
  • Otrzymane podziękowania: 79
Czesc,
Poradzilabym Ci jedno: wytrwaj w swoim postanowieniu. Za wszelka cene.
Opowiem Ci moja historie, skrocona, tak, jak teraz czasami o niej mysle. Jestem wspoluzalezniona, 32lata, tez mam dwoje dzieci, w tym poltorarocznego synka. Moj mąż zmarl dwa tygodnie temu. Przyczyna zgonu: intoksykacja, alkoholem i lekami. Zatrzymanie krążenia. Znalazlam go w garazu na drugi dzien.
Oczywiscie jak przykladna wspoluzalezniona, mimo terapii, godzenia sie z tym faktem, itd ciagle wracam do przeszlosci, i zastanawiam sie co by bylo gdyby.
I jednym z takich przemyslen jest temat tego, co by bylo, gdybym odeszla tak jak mowilam, kilka lat temu. Wtedy, kiedy pil jak twoj mąż, i mial "kontrole", kiedy wydawal sie silny, kiedy oszukiwal wszystkich i siebie samego.
Nie gnebie sie, ze napewno by przezyl, bo tego nie wiem. Ale wiem, ze za pozno zaczelam dzialac tak, jak polecaja terapeuci, lekarze, grupy. Moze gdybym wtedy postapila wg twardych zasad, byloby inaczej. Napewno dla mnie tak. Nie uderzyloby to az tak w nasza rodzine.
Ale wiem tez, ze wtedy on mial na to sile. Nie byl az tak katastrofalnie pograzony w nalogu, depresji, ja nie bylam tak zmaltretowana psychicznie, jak ostatnimi czasy. Moze by to cos pomoglo. A moze nie.
Ale z perspektywy czasu widze, ze im dluzej trwalam w tym zwiazku, im dluzej robilam wszystko co sie dalo, tym bylo gorzej. Az do konca. Az bylo za pozno i organizm nie wytrzymal.
Alkoholizm to choroba postepujaca i smiertelna. Sama sie nie wyleczy. I atakuje wszystko, cialo, umysl, dusze. Nie tylko alkoholika, ale tez rodziny. U nas od pierwszej terapii męża, uswiadomienia mu powagi sytuacji, uzaleznienia, od takiego tylko "popijania" minelo 10 miesiecy. Nie kazdy moze pic 20lat.zdrowie jest kruche, i to fizyczne, i psychiczne. I skonczylo sie tragicznie.
Zal mi, ze synek nie bedzie w ogole pamietal swojego taty. Zal mi, ze corka, 4 lata, bedzie moze miec mgliste wspomnienia. Zal mi jego, ze mu sie nie udalo, ze cierpial bardzo, chcial, ale nie potrafil. I zal mi siebie, ze teraz bede musiala z tym zyc i leczyc rany.
Ale wiem, ze nie wygralabym z jego choroba. Moglam mu ewentualnie dac motywacje, kopa, zeby mial o co walczyc, ale on to musial zrobic sam. Papiery o eksmisje zlozylam jak juz bylo tragicznie, nawet nie doczekal rozprawy. Czy musialam tak dlugo czekac? Czy teraz moje zycie bedzie wygladac normalnie?
Do przemyslenia...
Ostatnio zmieniany: 2018/11/11 21:54 przez Paulabandi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, andrzejej, Marta74, Wejda, Ice, Ilonka, KarolinaK, Soja, Werter, SynKróla ten użytkownik otrzymał 5 podziękowań od innych

chcę zacząć nowe życie 2018/11/12 10:22 #14

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Ja właśnie doskonale zdaję sobie sprawę z tego ja nie mam żadnego wpływu na to czy będzie pił czy nie, nie siedzę w jego głowie i nie wiem co on tak naprawdę myśli. Ja już jakieś 10 lat temu zdałam sobie sprawę z tego że jest chory i że sam sobie nie poradzi. Mieszkaliśmy wtedy u teściowej w jego miejscowości rodzinnej gdzie miał pełno "kumpli" do picia i pełno miejsc w których pił. Wyprowadziliśmy się do miasta (ponad 40km) bo uważałam, że to jest jedyne wyjście aby spróbować zawalczyć o to małżeństwo i o jego samego. Nie powiem opamiętał się i w domu nie pił, ale co z tego skoro potrafił w weekend pojechać do mamusi pod pretekstem zrobienia czegoś przy domku itd i znów szedł pić, a teściowa go kryła przez wiele lat i chodziła po barach i go zgarniała do domu, dużo razy tłumaczyłam jej że dopóki będzie go przyjmować to on będzie nadal pił bo ma gdzie przenocować, co zjeść itd. Ok 4 lat temu potrafił już przyjść do domu pijany co wiedział od początku że na to przyzwolenia nie daję. Więc było tłumaczenie, przeważnie tłumaczenie i to nie wtedy gdy był pijany bo wiem, że w takim stanie rozmawiać z nim było by bezsensowne. Od prawie początku zdawałam sobie sprawę że próbuje mną manipulować, zwalać winę na mnie aby się tylko "wybielić". Wiedziałam, że decyzja o zaprzestaniu picia zależy tylko i wyłącznie do niego, nigdy nie brałam konsekwencji jego picia na siebie, wiedziałam że sam na własnej skórze musi odczuć jego skutki. Ale co z tego skoro teściowa nie potrafiła taka być i wiecznie go kryła i przyjmowała do domu i dawała pieniądze jak coś "zmalował". 3 lata temu powiedziałam sobie dość i wywaliłam go z domu, oczywiście poszedł do mamusi (ale że ona potrafiła nakręcić się i cały dzień mu gadać) to widocznie miał dość i poszedł na stacjonarną terapię. Oczywiście nie obyło się, bez setek telefonów do mnie i prośbą o powrót, od szantażu że on się zabije jak się z nim rozwiodę itd. Szkoda mi się go zrobiło i pozwoliłam mu wrócić, chodził systematycznie na mitingi po skończeniu terapii tylko że zamiast pić to zaczął wybuchać z byle jakiego powodu. Powiedziałam mu, że tak jak pijaństwa tak samo nie toleruję braku szacunku wobec mojej osoby, że nie pozwolę sobie na przekleństwa przy mnie, na krzyki itp. Powiedziałam mu że ma problemy osobowościowe i wg mnie powinien chodzić do psychologa i nad sobą pracować bo to nie normalne. Ja go nigdy nie prosiłam by się zmienił, zawsze powtarzałam że to jego życie, jego wybory i może robić co chce tylko nie ze mną, że jeśli wybiera picie albo chamskie zachowania to ok tylko niech się wyprowadzi i da mi święty spokój. Ja go nie chcę zmieniać ja chcę tylko zacząć spokojnie żyć. W między czasie przestał chodzić na mitingi a to pod pretekstem, że zapomniał, a to sobie coś wymyślił w tym czasie żeby nie jechać. Mówiłam, że powinien chodzić bo sam sobie rady nie da ale przeciez on był mądrzejszy. 3 m-ce temu dowiedzieliśmy się że teściowa jest nieuleczalnie chora (była to w gruncie rzeczy bardzo dobra kobitka tylko nie potrafiła zrozumieć że robiąc wszystko za synka jedynaka robi mu tylko krzywdę). On niby tu nie umiał z nią spokojnie rozmawiać, ciągle się kłócili ale w głębi zawsze był od niej bardzo zależny, no i jak prawie 2m-ce temu zmarła to nie wytrzymał i zapił. A że ten dom w którym mieszkała został pusty to jeździł tam w weekendy pod pretekstem prac przy domu i tam pił. I tym razem też mu powiedziałam, że jeśli taki jest jego wybór to ok ja go akceptuję tylko niech się wyprowadzi i da mi spokojnie żyć. Ja już nie mam sił na takie gierki, na takie huśtawki emocjonalne ja potrzebuję spokoju. Wiem, że przy mnie jest mu bardzo dobrze bo to osoba nieporadna życiowo, nie nauczona prac domowych, a tu miał zawsze ugotowane, posprzątane, rachunki popłacone (w nawiasie mówiąc nawet nie wie ile za co płacimy bo się tym nie interesuje), uprane, wyprasowane - czego chcieć więcej. Dlatego nie za bardzo uśmiecha mu się życie samemu na własny rachunek, tylko mi już się uprzykrzyło być wiecznie "matką Teresą". Mam dwójkę dzieci i trzecie w postaci mojego męża mi nie potrzebne. Nie wiem czy ta terapia mu pomoże bo tak jak wyżej pisałam ja uważam że nadal tak szczerze sam przed sobą nie zdał sobie sprawy że ma ogromny problem. Nie chce się wyprowadzić, obiecuje że się poprawi, tylko że te jego obiecanki to może naszemu rocznemu synkowi mówić a nie mi, ja już się na nie nie nabieram. No to wylałam wszystkie swoje żale aypererew
Ostatnio zmieniany: 2018/11/12 10:32 przez anaconda40.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Jadwiga, andrzejej, Magda

chcę zacząć nowe życie 2018/11/12 18:51 #15

  • Jadwiga
  • Jadwiga Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 485
  • Otrzymane podziękowania: 698
No i super tak trzymaj , Twoje nowe życie już się zaczęło.
Zyczę konsekwencji i pogody ducha.
@};- @};- @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/17 17:32 #16

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Jest weekend. Siedzę sama z dziećmi w domu, czuję się dobrze, jestem spokojna i wyciszona. Mój mąż pojechał na wieś a ja nie zastanawiam się jak dawniej czy pije czy nie. Chcę żeby ten dzień trwał jak najdłużej bo jest mi bez niego dobrze. Ostatnio znów prosił żeby było tak jak dawniej, ale ja powiedziałam, że czas pokaże, że to od niego zależy.Narazie poza tym że chodzi na terapię nie widzę żadnych zmian. Nadal jest jak tykająca bomba. A ja coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że nas coraz więcej dzieli niż łączy. Chyba za dużo złego się zdażyło abym mogła mu to wszystko wybaczyć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Bea

chcę zacząć nowe życie 2018/11/19 09:49 #17

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Wrócił wczoraj przed południem, nie było tematu czy pił czy nie, ale za to zaczęły się do mnie podchody, a to przytulenie a to buziak, a to teksty typu: stęskniłem się za tobą,brakuje mi ciebie. I teraz nie wiem czy okazanie czułości będzie przez niego odebrane jako rozejm między nami i czy np. naszego zbliżenia nie odbierze jako powrotu do "normalności". Nadal mu nie gotuję, nie piorę, jak zaczynał z tekstem, czy może mi oddać pieniądze i żeby wszystko wróciło tak jak dawniej, odpowiadam, że nie szanował tego co miał i niech teraz sam się utrzymuje, konsekwencje swoich czynów ponosić musi. Oczywiście na wieczór puścił focha, że taka "twarda" jestem. A mnie zaczynają dopadać głupie myśli, żeby go sprawdzić czy chodzi na terapię czy nie. Wiem że nie tędy droga i odzywa się we mnie "stare myślenie" ale nie mogę jakoś tych myśli odpędzić. Nie potrafię mieszkać z nim pod jednym dachem i udawać że się nie znamy, długo tak nie pociągnę
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Justyna123

chcę zacząć nowe życie 2018/11/19 11:31 #18

  • Justyna123
  • Justyna123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 467
  • Otrzymane podziękowania: 708
Witam anaconda40 no dla mnie to byłby rozejm i dalej bym sobie bimbała. Za małe te konsekwencje, żeby coś zrozumiał. Weekend przychodzi ty jesteś sama, odpoczywasz psychicznie od męża dzieciaka a on się cieszy, że w tym czasie ma święty spokój i może sobie pić do woli a inne małżeństwo w tym czasie sobie spaceruje po lasach czy jedzą wspólny obiad.
Jego terapia jego życie, Twoja terapia Twoje życie.
Może czas teraz pomyśleć o sobie? Jakiś krok naprzód? Dla swojego dobra i dobra Twojego męża.
Kiedy człowiek boi się coś zrobić, wtedy wie, że żyje. Ale kiedy człowiek nie robi czegoś, tylko dlatego, że się boi, to wtedy jest martwy. - William Faulkner
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/21 09:12 #19

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Nie ugięłam się i chyba do męża zaczyna docierać, że tym razem się nie złamię. Wczoraj przyszła mi książka "Koniec współuzależnienia", zaczęłam ją czytać a on pyta co czytam, to mu pokazałam, widać było po nim zdziwienie. No niech nie myśli, że to znowu jest z mojej strony tylko straszenie. A dzisiaj mam alanon i bardzo się cieszę. Polecam każdemu te spotkania :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Magda, Dahud, Iga

chcę zacząć nowe życie 2018/11/21 20:00 #20

  • Jadwiga
  • Jadwiga Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 485
  • Otrzymane podziękowania: 698
:czesc:
Ja też polecam Al-anon, właśnie wróciłam ze spotkania. Omawialiśmy 11 Tradycję. A książki- Dzień po dniu i Odwaga do zmian, to dla mnie duża pomoc.
@};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/22 09:14 #21

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Wróciłam wczoraj z mitingu i zaczęliśmy rozmowę i znów zaczyna swoim dawnym torem niby tu znajdując jakieś wytłumaczenie planować pojechać w weekend na wieś. On się nic nie zmienia, nadal szuka tylko sposobu, żeby mieć możliwość napicia się. Poco chodzi na tą terapię skoro robi wszystko by się nie wyleczyć. Jak ja mam go dosyć to nie macie pojęcia. Jeśli pojedzie tam to zmienię zamki i tutaj już nie wróci. Nie będę mu o tym mówiła teraz, jego życie jego wybory, tylko nie ze mną. Podziwiam osoby które zostają z alkoholikiem, przecież te manipulacje i kłamstwa się nigdy nie kończą. Ja tak nie potrafię i wiem, że to małżeństwo dalej nie ma sensu. Muszę znaleźć w sobie siłę, żeby to zakończyć raz na zawsze. Wczoraj wyczytałam bardzo mądre zdanie, coś w stylu że skoro tyle lat potrafimy tkwić w takim chorym układzie to jesteśmy bardzo silne i nasze stwierdzenia że jesteśmy słabe są tylko naszymi urojeniami. Coś w tym jest i ja się będę tego trzymać, skoro do tej pory i tak wszystko było na mojej głowie to dlaczego uważam że bez niego nie dam rady, przecież on i tak prawie nie uczestniczył w naszym życiu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Justyna123

chcę zacząć nowe życie 2018/11/22 12:56 #22

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1009
  • Otrzymane podziękowania: 2019
anaconda40 napisał:
Jeśli pojedzie tam to zmienię zamki i tutaj już nie wróci. Nie będę mu o tym mówiła teraz, jego życie jego wybory, tylko nie ze mną.

Ja bym mu powiedziała, jeżeli pojedziesz chlać, to zmieniam zamki, dałabym mu wybór, żeby potem zdziwienia nie było.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/22 13:27 #23

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 7046
  • Otrzymane podziękowania: 9872
anaconda40 napisał:
Poco chodzi na tą terapię skoro robi wszystko by się nie wyleczyć.

Jak ja mam go dosyć to nie macie pojęcia.

Wczoraj wyczytałam bardzo mądre zdanie, coś w stylu że skoro tyle lat potrafimy tkwić w takim chorym układzie to jesteśmy bardzo silne i nasze stwierdzenia że jesteśmy słabe są tylko naszymi urojeniami.
Coś w tym jest i ja się będę tego trzymać, ...
Anacondo @};- to pierwsze pytanie należałoby zadać właśnie jemu.
Przecież tak naprawdę - znasz na nie odpowiedź.
Chce trzymać 2 sroki za ogon - Ciebie i butelkę. Stworzyć pozory przeciwdziałania piciu, pijąc jednocześnie. aniodiabel
Myślę, że wiem co czujesz - oszustwo, manipulację, sprzeczność w jego działaniu, zakłamanie. No, i kiedyś przychodzi kres, nadzieja na wspólne bycie znika za mgłą jego pijanego myślenia i działania.
Fajnie, że ze swej słabości we współuzależnieniu, chcesz dostrzec przydatne Ci na nowej drodze POZYTYWY. Twoją słabością jest ulegania mechanizmom współuzależnienia, ale siłą jest radzenie sobie do tej pory z życiem. Tak na logikę, to pozbycie się kłopotu jakim jest jego picie - może tylko to Twoje życie uprościć. Ja pamiętam jak w swoim już trzeźwym nieformalnym związku z popijającą alkoholiczką, marzyłem o psychicznym spokoju - by nie przeżywać jej picia, nie czuć się winnym, nie chodzić na palcach, by nie drażnić lwa, nie pomagać w "naprawianiu szkód", nie bać się, że się napije, nie czuć kolejnego zawodu i nie brnąć już w jakiekolwiek nadzieje. I dorosłem sam dzięki jej kolejnemu ciągowi, by położyć na szali swego "świętego spokoju" - cały ten chory i beznadziejny związek.
Jestem świadom, że psychika, uczucia trudno podeprzeć do końca logiką, ale przecież mówi się o "twardej miłości", "mądrej miłości", nawet o "miłości z rozsądku". :ymdevil:
Z mojej "miłości" wyleczył mnie jednak mój - rozsądek.
Dbaj o siebie. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Marta74, Wejda, Antea, anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 14:46 #24

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
No właśnie Andrzejej o to chodzi, że ja chcę już tylko i może aż spokoju psychicznego, nie chcę się zastanawiać czy pojechał pić czy nie, czy wróci trzeźwy. Wczoraj mu powiedziałam krótko zwięźle i na temat, żeby nie planował sobie już możliwości pojechania ta wieś i napicia się (ostatnio jak był spuścił wodę z centralnego bo zima idzie a tam przecież nikt nie mieszka i nie ogrzewa tego domu a teraz z tekstem że na dole jest jeszcze kuchnia taka węglowa i "jakby była potrzeba zostania tam to przecież można napalić i w tym jednym pomieszczeniu siedzieć"). Swoją drogą jak mnie śmieszą te jego kombinowania, czy alkoholik naprawdę wierzy w takie teksty, przecież to na km śmierdzi podstępem. A dzisiaj wpadłam na pomysł, że napiszę takie oświadczenie, że jeśli wróci do picia to dobrowolnie opuści to mieszkanie i odda mi klucze - no w końcu skoro podjął się terapii to nie zakłada, że się napije., i on to dzisiaj własnoręcznie podpisze. Ciekawa jestem jego reakcji na to jak wróci z pracy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 15:00 #25

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 7046
  • Otrzymane podziękowania: 9872
Anakondo @};- całkiem fajnie i jasno postawiłaś sprawę. No, mnie też ciekawi jego reakcja - jakie mu się załączy myślenie? :lol:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 17:03 #26

  • Jurek
  • Jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3329
  • Otrzymane podziękowania: 3461
anaconda40 napisał:
A dzisiaj wpadłam na pomysł, że napiszę takie oświadczenie, że jeśli wróci do picia to dobrowolnie opuści to mieszkanie i odda mi klucze - no w końcu skoro podjął się terapii to nie zakłada, że się napije., i on to dzisiaj własnoręcznie podpisze. Ciekawa jestem jego reakcji na to jak wróci z pracy
Ja jak piłem tez podpisywałem podobne oświadczenia (nie jedno).A co mi zależało żeby podpisać.Zawsze jakis czas spokoju.POwiem Tobie z perspektywy czasu.Nie działa.Sam musiałem doznać i poczuć możliwość braku rodziny ,takie papierki mnie nie ruszały.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, anaconda40, Iga

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 20:29 #27

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Jurek tylko u mnie nie będzie kolejnych papierków, kolejnych podpisów. Złamie zasadę i własnoręcznie go spakuję i wyrzucę. A to podpisane oświadczenie będzie w razie czego dla policji gdyby przyszedł z nimi że go do jego własnego mieszkania wpuścić nie chcę. To taka bardziej dla mnie asekuracja, żeby w razie czego muc ją wykorzystać. Dopisałam tam jeszcze takie zdanie, że jest całkowicie świadomy tego co podpisuje. To wszystko już za daleko zaszło bym się bawiła w dawanie kolejnych szans. Teraz każda moja decyzja, każdy wybór jest dokonywany z myślą o mojej przyszłości - mojej przyszłości w spokoju i harmonii.
A więc wrócił z pracy, zjadł i zasiadł przed tv i zaczęłam rozmowę od pytania po co poszedł na terapię. Oczywiście on też już nie jest "głupi" i nie mówi mi, że robi to dla mnie bo ten temat już nie raz przerabialiśmy. No i od słowa do słowa pokazałam oświadczenie i powiedziałam, żeby podpisał. Na początku nie chciał zasłaniając się teoriami z mitingów, że alkoholik nie może wybiegać tak w przyszłość tylko żyć że tak powiem z dnia na dzień, planować jedynie swoje 24godz. itp teksty, potem zaczął, że nie mogę go pozbawiać tego mieszkania bo również jest jego. Ja twardo trzymałam się tego, że skoro nie chce pić to powinien podpisać i że nie jest alkoholikiem że tak to powiem początkującym tylko doskonale wie jak się powinien zachować kiedy nachodzi go chęć wypicia, co w takich sytuacjach robić. W końcu podpisał a ja jestem zadowolona bo w razie czego mam "zabezpieczenie"
Ostatnio zmieniany: 2018/11/23 20:32 przez anaconda40.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 20:38 #28

  • Piotrek_scyzoryk
  • Piotrek_scyzoryk Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Fajnie jest być trzeźwym :-)
  • Posty: 297
  • Otrzymane podziękowania: 553
A jak udowodnisz, że był pijany? Przecież jakby chciał przyjść z policją to będzie trzeźwy jak niemowle...
Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 20:53 #29

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Nie będę udowadniać nikomu, to jest umowa między nami. Dla mnie celem będzie żeby się wyprowadził a jak to zrobi to powrotu napewno mieć nie będzie. A świadkiem, że wrócił do picia może być nawet nasza 13-letnia córka, która małym dzieckiem już nie jest. Powiedziałam i jemu i sobie, że to jest ostatnia szansa, on chodzi na terapię, ja chodzę na alanon więc z dnia na dzień staję się silniejsza i wiem napewno, że dalej tak nie chcę żyć, a to już jest dużo
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dahud, Piotrek_scyzoryk

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 20:58 #30

  • Piotrek_scyzoryk
  • Piotrek_scyzoryk Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Fajnie jest być trzeźwym :-)
  • Posty: 297
  • Otrzymane podziękowania: 553
Mam nadzieję, że osiągniesz swój cel.
Z Twojego opisu widać, że nie ma w nim chęci zmiany. Mam nadzieję, że przynajmniej będzie umiał zachować się honorowo i dodatkowo nie będzie utrudniał Wam życia.
Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 21:06 #31

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Właśnie obawiam się że pokaże wtedy najgorsze cechy swojego charakteru i potrzebne mi nawet najmniejsze dowody na to jakim był tak naprawdę człowiekiem. Do tej pory milczałam, nikt nie wie co się u nas działo, nikt oprócz teściowej, która zmarła. Wiem że jestem jeszcze słaba psychicznie ale mam nadzieję, że pomalutku zacznie się to zmieniać dzięki alanon i dzięki własnej pracy nad sobą
Ostatnio zmieniany: 2018/11/23 21:08 przez anaconda40.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 21:12 #32

  • Piotrek_scyzoryk
  • Piotrek_scyzoryk Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Fajnie jest być trzeźwym :-)
  • Posty: 297
  • Otrzymane podziękowania: 553
Najsilniejszym orężem będzie Twoja determinacja.
Jak to mówią "dzie diabeł nie może tam babę pośle" ;)
Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/23 22:09 #33

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Carpe diem...
  • Posty: 1831
  • Otrzymane podziękowania: 3564
Anakondo, napisalas-,, Do tej pory milczałam, nikt nie wie co się u nas działo, nikt oprócz teściowej'', to twoje slowa. Naprawde uwazasz, ze nikt nic nie wie? Ze rodzina i znajomi nie widza twojego meza pijanego? Przez tyle lat? Serio w to wierzysz? Nie powinnas go chronic, ale otwarcie i glosno o tym mowic, ze twoj maz naduzywa alkoholu. Tak dlugo, jak bedziesz ,,zamiatac pod dywan'' jego picie, tak dlugo bedziesz mu stwarzac komfort picia. Ale o tym, zapewne, juz wiesz. Nie odbieraj moich slow jako ostrych. Nie mialam tego w zamiarze. Cieszy mnie fakt, ze cos ze soba zaczelas robic. I mam nadzieje, ze twoja determminacja ci pomoze i nie oslabnie. To, co napisalam powyzej, to tylko wskazowki, a t, albo z nich skorzystasz, albo nie. Pozdrawiam. Magda.
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anaconda40

chcę zacząć nowe życie 2018/11/25 10:05 #34

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Dahud wcale nie odebrałam Twoich słów jako ostrych - potrzebne mi obiektywne stwierdzanie faktów bo ja zapewne mam zaburzony ich obraz. Nie usprawiedliwiam męża tylko tak się dzieje, że mąż chodził z koleżkami po barach tylko u siebie na wsi. Mieszkaliśmy tam tylko 2 lata po ślubie bo wydawało mi się, że jak go wyciągnę z tego "towarzystwa" to się opamięta. W nowym domu nie pił tylko uciekał "do mamusi" pod pretekstem, że musi coś zrobić przy samochodzie. Z miesiąc tylko zdarzało mu się w weekend przyjść pijanemu bo go wtedy wywaliłam z domu, no i 3 lata temu wzięliśmy kredyt i znów się przeprowadziliśmy, że tak powiem na drugi kraniec miasta, a w tej chwili jeśli pije to tylko jak pojedzie do swojej rodzinnej miejscowości. On na tyg to jest w porządku, praca, dom, spacery z psem tylko po śmierci teściowej powrócił do swoich "weekendowych przyzwyczajeń". Nie piszę tego żeby go usprawiedliwić- ja doskonale wiem, że jest chory i ma problem. Postanowiłam tu napisać (pierwszy post) między innymi dlatego że znów zapił, ale myślę że podstawowym powodem to były te jego wybuchy złości na trzeźwo, ja tego nie potrafię w tej chwili najbardziej zaakceptować. Wiem że te wybuchy są bezpośrednio związane z jego chorobą dlatego że nie pracował nad sobą, zresztą sam to ostatnio przyznał. Tak naprawdę to ja niewiele razy widziałam go pijanego (przeważnie 12 lat temu jak mieszkaliśmy z jego mamą) dlatego że od samego początku mówiłam że nie toleruję nadmiernego picia i on doskonale wiedział, że jak przyjdzie pijany do domu to ja go nie wpuszczę i jak już poszliśmy "na swoje" to nawet raz jak przyszedł z policją pod wpływem to mu nie otworzyłam a policja na szczęście dla mnie nie dobijała się za bardzo tylko z tego co usłyszałam zza drzwi kazali mu iść do kogoś znajomego się przespać (swoją drogą super pomoc - zamiast zabrać go na izbę wytrzeźwień to go zostawili przed blokiem :wmur: ). Chyba zdawał sobie sprawę z tego, że mówię poważnie skoro uciekał ode mnie jak najdalej gdy pił. Ale koniec rozmów o przeszłości, teraz trzeba się zająć tym co jest teraz a nie jest dobrze i wiem że mimo wszystko dałam się w to wkręcić i zmanipulować. Dzisiaj np. była rozmowa że mam gdzieś jego dom rodzinny, że nic mnie nie obchodzi, że gdyby to był dom po mojej mamie to bym się nim zajęła, to mu odpowiedziałam, że ja dalej nie będę się wszystkim zajmowała, że w małżeństwie jest podział obowiązków i ja pilnuję wszystkich rachunków tego mieszkania a on pilnuje spraw dotyczących tamtego domu. Widziałam, że nie było to po jego myśli, ze za bardzo przyzwyczaił się, że ma wszystko podstawione pod nos, ale czas na zmiany, czas na oderwanie się od jego spraw, od jego obowiązków, czas bym zajęła się sobą i mogła z czystym sumieniem powiedzieć że ja jestem w porządku wobec siebie i wobec świata. Czas nauczyć się oddzielać moje potrzeby od potrzeb jego. A on musi wreszcie dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie i za swoje czyny. Miłej niedzieli życzę @};- @};- @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Dahud, Lidia, Iga

chcę zacząć nowe życie 2018/11/29 15:07 #35

  • anaconda40
  • anaconda40 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 66
  • Otrzymane podziękowania: 126
Wpadam w jakiś dołek emocjonalny, wczoraj byłam na mitingu alanon i rozkleiłam się całkowicie. Widzę jakie to moje życie, poprawka moje małżeństwo jest popaprane, w co ja się wpakowałam. Niby nie wkręcam się w manipulacje mojego, a każde swoje niepowodzenie próbuje zwalić na mnie, a jednak nerwy w środku buzują, mam czasem ochotę wywalić go za drzwi i żeby zniknął mi z oczu. Niby chodzi na terapię ale ja nadal nie widzę w nim żadnych zmian. Znowu zaczyna sobie "planować" wyjazd na weekend na wieś. Wiem że nie mogę go kontrolować i za nim jeździć ale na 99% uważam że jak tam zostanie to zapije. Jak tu stanąć na nogi skoro co chwila odstawia jakieś "numery". Wczoraj po mitingu rozmawiałyśmy tak na luzie i stwierdziłam, że na ten moment nie wyobrażam sobie dalej tkwić w tym związku, zbyt dużo mnie to kosztuje, nie mam do niego w ogóle zaufania.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dahud