Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 09:45 #1

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Witam wszystkich serdecznie :) To mój pierwszy post, choć nie moja pierwsza obecnosć na tym forum. Ostatnie dni spędziłam na czytaniu, analizowaniu, poszerzaniu swojej wiedzy na podstawie Waszych historii. Widzę, jaka tu jest wielka skarbnica wiedzy.
Może kilka słów o sobie :) Jestem DDA i współ. Jestem po terapii DDA. Dlaczego na nią trafiłam ? Oczywiście życie, kilka związków z osobami uzależnionymi niekoniecznie od alkoholu, w tym małżeństwo ze schizofrenikiem. Po ostatnim związku, już wiedziałam, że problem jest we mnie, że powielam schematy, że to coś ze mną jest nie tak. Terapia, euforia, radość, odzyskanie spokoju i kolejny związek (ten obecny) z .... osobą uzależnioną :-? O tym, że jest uzależniony dowiedziałam sie po kilku miesiącach "związku" . W momencie naszego poznania miał okres abstynencji, ale teraz juz wiem, że nie trzeźwienia. Tak jak ja jest osobą DDA, widziałam te problemy związane z wychowywaniem się w rodzinie alkoholowej ( tak podobne do moich które mi nie dawały spokojnie żyć) ale nigdy bym go nie podejrzewała o alkoholizm. Te problemy, były na tyle uciążliwe, że bardzo mocno nalegałam na terapię, bo wiedziałam, że bez tego nie jesteśmy w stanie stworzyć zdrowego związku. I rzeczywiście zaczął czerwiec – lipiec zaczął załatwiać ośrodek. Podał mi nazwę, sprawdziłam ośrodek uzależnień . To jeszcze nie dało mi do myślenia, tłumaczył, że tam też leczą nerwice ( bo ma ją i jest to widoczne) Wzięłam to za dobrą monetę , choć w naszym „związku” zaczęło już się kiepsko dziać. Coraz bardziej zaczęłam się złościć na na jego zachowania , które jak myślałam są związane z syndromem DDA. Dalej nie wiedziałam, że największym problemem jest alkohol co skrzętnie ukrywał, choć już wtedy musiał wrócić do picia ( nie mieszkamy razem, więc łatwiej było mu wszystko ukryć) I potem wspólne wakacje i wszystko się stało jasne. Zapił tak, że w końcu spadły mi klapki z oczu. Poskładałam sobie całość. Po powrocie, moja decyzja o odejściu. Zakończeniu związku. I wtedy w głowie usłyszałam STOP zastanów się : podjął decyzję o leczeniu , ileż możesz ze związków uciekać, każdy zasługuje na szansę. Te trzy rzeczy spowodowały, że dałam mu szansę. Teraz jest już po dwu miesięcznym leczeniu w ośrodku. Spodziewałam się jakiś zmian, choć wiedziałam, że cudów to raczej nie mogę oczekiwać. W ośrodku sama uczęszczałam na spotkania dla współuzależnionych i to była najlepsza decyzja w ostatnim czasie jaką podjęłam. Zaczęłam mnóstwo czytać na temat współuzależnienia, alkoholizmu i… jestem zaniepokojona. Bo nie widzę w nim chęci zdrowienia , bo wydaje mi się, że powody dla których poszedł do ośrodka , to nie są powody dla których powinien iść. Że to nie jego chęć wyzdrowienia sprawiła, tylko strach, że go zostawię. Widzę jego podejście do dalszej terapii, może pójdę na miting a może nie pójdę, chociaż na pewno zacznie terapię u terapeuty . I to jest tylko i wyłącznie jego decyzja. Czy dać mu czas ? Wiem, że szybko życie zweryfikuje, czy poszedł na terapie dla siebie czy też zrobił to z innych względów. Dla mnie najważniejsza jest moja osoba, to, że ja mam się w tym związku dobrze czuć, mam być spokojna, szczęśliwa i pytanie które ciągle stawiam, czy ja chce w ogole w tym związku być ? I na chwilę obecną nie wiem , jest uczucie, jest dobry ale chory człowiek i jestem ja … mądra, ładna kobieta, która wie czego w życiu chce. Wiem, że jeśli z nim zostanę to czeka nas długa, trudna droga. Nie ma gwarancji na szczęscie. Mam nadzieję, że prowadząc ten wątek na forum znajdę odpowiedzi na pytania, ktore mogą pojawić sie podczas tej drogi, a czasami będę mogła sie po prostu wygadać, tak po ludzku, bo tego potrzebuję.
Miłego, dobrego dnia kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Tomoe, Aksamitka

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 09:59 #2

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
Witaj Leno. :czesc:
Ja jestem Alicja, trzeźwa alkoholiczka, a także współuzależniona i DDA.
Z końcówki twojego posta wywnioskowałam, że mimo obaw i wahań podjęłaś już decyzję, że jednak kawałek swojej życiowej drogi chcesz przejść z tym mężczyzną.
Czy możesz powiedzieć, co cię skłania do podjęcia tego ryzyka (bo jednak związek z uzależnionym partnerem obciążony jest dużym ryzykiem)?
Pociągają cię trudne wyzwania? Chcesz się sprawdzić, jak teraz, po terapii DDA, poradzisz sobie w takiej relacji? A może masz jakieś inne motywacje?
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 09:59 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 10:33 #3

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Boże użycz mi pogody ducha
  • Posty: 142
  • Otrzymane podziękowania: 375
Czesc Leno :czesc: piszesz o wspoluzaleznieniu, a caly post jest wlasciwie o twoim partnerze i jego motywacjach do leczenia. Nie jestes nim, nie siedzisz w jego glowie. Szczerze mowiac mnie sama nie interesowaloby,co ktos mysli na temat swojej choroby, nie wymuszalabym na nim leczenia i sugerowala terapie podejrzewala oczekiwala itp
To zdanie jest dla mnie zaprzeczeniem samym w sobie ...piszesz o swoim wspoluzaleznieniu i dda ... a dalej o tym ze nie widzisz w Nim checi leczenia.To chyba nie o to chodzi??
Tyle ode mnie. Pozdrawiam.
„są tylko dwie siły kierujące życiem...strach lub miłość”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 10:44 #4

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Witaj Tomoe :) Cieszę się, że napisałaś :) końcówka mojego postu, rzeczywiście jest napisana w ten sposob, że chcę z nim być, że chcę zaryzykowac. Ale ciągle jest we mnie walka z samą soba. Co skłania mnie do tego, zeby z nim być ( na chwilę obecną)
- uczucie
- to, że podjął leczenie
- to, że w każdej chwili mogę odejść jeśli zobaczę, że leczenie, terapia nie przynoszą efektów
- wiara w terapię - widzę jak terapia pomogła mi w życiu, jak zmieniło sie moje życie, jak stałam sie dla siebie ważna. Choć mam świadomosć, że kaliber jego problemow jest znacznie większy niż mój.


Czy lubię trudne wyzwania? W tej chwili czuję sie raczej jako obserwatorka jego poczynań. To jego walka , to jego praca nad sobą. Ja już dużą część pracy nad sobą wykonałam, a jeszcze ciągle pogłębiam wiedzę, ciągle analizuję, rozwijam się, pracuje nad sobą. Bardzo dużo do myślenia dało mi dlaczego po terapii znowu trafiłam na osobę uzależnioną, pojawiły sie nowe nieprzepracowane obszary z mojego dzieciństwa ( mam duże luki pamieciowe z tego okresu) i w tym upatruję przyczynę , że weszłam w taką relację.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 10:45 #5

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 505
  • Otrzymane podziękowania: 1010
Witaj Leno :czesc:
Fajnie ze jestes z nami i na pewno znajdziesz z czasem odpowiedzi na swoje pytania.
Ja chodze na mityngi al-anon. Przydalaby sie terpia, ale nie mam poki co dostepu.
Jestem dda, wspol i uzalezniona.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 10:49 #6

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Anikaa, post jest raczej nakreśleniem sytuacji. Nie wymuszałam na nim żadnego leczenia, raczej to, że znalazłam sie w takiej sytuacji ponownie skłania mnie do myślenia dlaczego znowu jestem w związku z osobą uzależniona. Za mną terapia, miałam wrażenie, że wyszłam na prostą, ktora prosta wcale sie nie okazała.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 10:57 #7

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Aksamitka napisał:
Witaj Leno :czesc:
Fajnie ze jestes z nami i na pewno znajdziesz z czasem odpowiedzi na swoje pytania.
Ja chodze na mityngi al-anon. Przydalaby sie terpia, ale nie mam poki co dostepu.
Jestem dda, wspol i uzalezniona.

Witaj Aksamitka :) No właśnie mam nadzieję, że znajdę tutaj odpowiedzi na pytania. Dotychczas kończyłam szybko swoje związki z osobami uzależnionymi, teraz tak jakby terapia skloniła mnie do tego, żeby zostać z osobą, ktora podjęła leczenie . Czy ja nie przestałam wierzyc w to, że nawet terapia nie pomoze mi w wiklaniu sie w takie związki? Chociaż patrząc z drugiej strony mój obecny partner to jest pierwsza osoba która zdecydowała sie na leczenie i chce cos z soba zrobić.
Jeśli chodzi o terapie al anon czy ja potrzebuję jakieś skierowanie, czy po prostu idę ?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 11:18 #8

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
Al-Anon to wspólnota, nie terapia.
Tam nie ma prowadzącego profesjonalisty. Są grupy skupiające osoby, które mają alkoholików wśród swoich bliskich.
Więc nie potrzebujesz skierowania, nie ma zapisów. Po prostu szukasz w necie najbliższej grupy i idziesz na spotkanie.

Natomiast na profesjonalną terapię współuzależnienia, w ośrodku terapeutycznym, potrzebujesz skierowania od psychiatry lub lekarza rodzinnego.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 11:19 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 11:19 #9

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Boże użycz mi pogody ducha
  • Posty: 142
  • Otrzymane podziękowania: 375
LenaU napisał:
Anikaa, post jest raczej nakreśleniem sytuacji. Nie wymuszałam na nim żadnego leczenia, raczej to, że znalazłam sie w takiej sytuacji ponownie skłania mnie do myślenia dlaczego znowu jestem w związku z osobą uzależniona. Za mną terapia, miałam wrażenie, że wyszłam na prostą, ktora prosta wcale sie nie okazała.
widocznie zle odczytalam Twoj post, bo napisalas, ze bardzo nalegalas na jego terapie.
Jakbym byla alkoholikiem i miala mloda ladna madra ze sklonnosciami do wspoluzaleznien kobiete.. tez bym zgodzila sie dla swietego spokoju na terapie. Alkoholicy to mistrzowie manipulacji.Tu nie ma co gdybac tylko zyc kolejne 24godziny w spokoju i szczesliwie.Czyny i fakty a nie slowa i wizje. 3aa
„są tylko dwie siły kierujące życiem...strach lub miłość”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 11:29 #10

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
"Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle liczą na to że on się zmieni", strona 32-33.
Bardzo, ale to bardzo polecam lekturę. %%- ~O)
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kingarocznik94, LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 11:53 #11

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Tomoe napisał:
"Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle liczą na to że on się zmieni", strona 32-33.
Bardzo, ale to bardzo polecam lekturę. %%- ~O)

Tomoe dziękuję :) Ale też już ją przeczytałam, jednak wiem, że jest to ksiązka do której będę wracać :)
Ze swojej strony mogę polecić ksiazkę " koniec współuzależnienia - jak przestać kontrolować życie innych i zacząć troszkczyć sie o siebie " Melody Bealttie. Ksiazka, która zrobiła na mnie duże wrażenie.

kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 11:58 #12

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
anikaa napisał:
Jakbym byla alkoholikiem i miala mloda ladna madra ze sklonnosciami do wspoluzaleznien kobiete.. tez bym zgodzila sie dla swietego spokoju na terapie. Alkoholicy to mistrzowie manipulacji.Tu nie ma co gdybac tylko zyc kolejne 24godziny w spokoju i szczesliwie.Czyny i fakty a nie slowa i wizje. 3aa


Anikaa, nalegałam u niego na terapię DDA, jeszcze nie miałam świadomości, że jest uzależniony od alkoholu, ba nawet bym tego nie podejrzewała. Na terapie leczenia alkoholizmu, w ogole nie nalegałam , zgłosił sie na terapie jak ja jeszcze nie wiedziałam, że jest alkoholikiem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 12:03 #13

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
LenaU napisał:
Tomoe napisał:
"Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle liczą na to że on się zmieni", strona 32-33.
Bardzo, ale to bardzo polecam lekturę. %%- ~O)

Tomoe dziękuję :) Ale też już ją przeczytałam, jednak wiem, że jest to ksiązka do której będę wracać :)

Zatem wróć i przeczytaj te dwie strony: 32 i 33, mogą ci się przydać właśnie teraz.
Może odkryjesz swoją motywację do wejścia w ten związek i trwania z nim. Ja właśnie pod wpływem lektury twoich postów zdjęłam tę książkę z półki, przekartkowałam i znalazłam te dwie strony, które ci dedykuję.

"Koniec współuzależnienia" też należy do lektur, które czasami zdejmuję z półki i kartkuję, a czasami odkładam i długo do nich nie zaglądam, z lęku że coś tam znajdę, czego nie chcę zobaczyć.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 12:05 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 12:04 #14

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Tomoe napisał:
Al-Anon to wspólnota, nie terapia.
Tam nie ma prowadzącego profesjonalisty. Są grupy skupiające osoby, które mają alkoholików wśród swoich bliskich.
Więc nie potrzebujesz skierowania, nie ma zapisów. Po prostu szukasz w necie najbliższej grupy i idziesz na spotkanie.

Natomiast na profesjonalną terapię współuzależnienia, w ośrodku terapeutycznym, potrzebujesz skierowania od psychiatry lub lekarza rodzinnego.


Tomoe, dziękuję ślicznie kwiaaatek Miałam terapie DDA , nie miałam współuzależnienia, to jednak z jednej strony coś innego, choć z drugiej powiązane.
Dowiem sie o spotkania al - anon. Mam nadzieję, że uda mi sie dopasować te spotkania do moich innych zajęć popołudniowych. Czy jest szansa, że takie spotkania odbywają się np. w weekend ?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 12:07 #15

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
Zerknij na spis grup na stronie internetowej:
al-anon.org.pl/

Współuzależnienie "wyrasta" z syndromu DDA, jak chora roślinka z chorej gleby i chorych korzeni.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Beata01, LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 12:19 #16

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Tomoe napisał:
LenaU napisał:
Tomoe napisał:
"Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle liczą na to że on się zmieni", strona 32-33.
Bardzo, ale to bardzo polecam lekturę. %%- ~O)

Tomoe dziękuję :) Ale też już ją przeczytałam, jednak wiem, że jest to ksiązka do której będę wracać :)

Zatem wróć i przeczytaj te dwie strony: 32 i 33, mogą ci się przydać właśnie teraz.
Może odkryjesz swoją motywację do wejścia w ten związek i trwania z nim. Ja właśnie pod wpływem lektury twoich postów zdjęłam tę książkę z półki, przekartkowałam i znalazłam te dwie strony, które ci dedykuję.

"Koniec współuzależnienia" też należy do lektur, które czasami zdejmuję z półki i kartkuję, a czasami odkładam i długo do nich nie zaglądam, z lęku że coś tam znajdę, czego nie chcę zobaczyć.

Czy ten fragment jest historią Lisy ? Mam e- booka i nie wiem czy strony e- booka odpowiadaja stronom faktycznym.
Jeśli chodzi o marzenia- to on marzy o wspolnym naszym domu. Sprowadziłam go na ziemię, że nie ma na to szans.( przynajmniej nie wtedy i nie w najbliższej przyszłości) I widzę, że dalej marzy...A z drugiej strony skoro jestem z nim, to jednak też na cos liczę. Czy alkoholik, osoba DDA i jak podejrzewam też współuzależniona może rokować ? Czy jest to osoba, którą trzeba po prostu zdyskalifikować jako partnera. Ale czy wtedy i mnie nie należy zdyskwalifikować, bo też jestem DDA i też jestem współuzależniona? Tak sie zastanawiam .. .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 12:43 #17

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
LenaU napisał:
Czy ten fragment jest historią Lisy?

Nie, to nie jest historia Lisy.
Chyba jednak posłużę się cytatem, może i inne dziewczyny z forum się w nim odnajdą:

"2. POZBAWIONA PRAWDZIWEJ TROSKI I WSPARCIA,
USIŁUJESZ ODROBIĆ TĘ ZALEGŁOŚĆ W SPOSÓB NAMIASTKOWY,
STAJĄC SIĘ CZYJĄŚ PIASTUNKĄ;
NAJCZĘŚCIEJ MĘŻCZYZNY, KTÓRY SPRAWIA WRAŻENIE POTRZEBUJĄCEGO.


Przypomnij sobie, jak zachowują się maluchy, gdy nie otrzumują należnej im porcji uwagi i pieszczot. Chłopiec dąsa się, złości, kopie coś z furią, odwraca się plecami; szuka wyładowania w bójce lub kłótni. Dziewczynka natomiast bierze swoją ulubioną lalkę. Kołysząc ją i głaszcząc, utożsamiając się znią, próbuje zyskać zaspokojenie okrężną drogą. Kobiety, które kochają za bardzo, czynią mniej więcej to samo. Tyle że z pewnym wyrafinowaniem. Stają się piastunkami. Nierzadko w wielu dziedzinach naraz. Jeśli wychowywałaś się w domu dysfunkcyjnym (zwłaszcza w rodzinie alkoholików), wybierasz sobie z reguły jakiś opiekuńczy zawód: pielęgniarki, terapeutki, pomocnicy społecznej, pracownicy poradni. Ciągnie cię do ludzkiej biedy, schylasz się nad ludzkim losem, starasz się mu ulżyć, ponieważ chcesz zagłuszyć własny ból.
Ciągnie cię do potrzebujących, ponieważ ty też pragniesz czyjejś opieki i miłości.
Mężczyzna nie musi chory i bez grosza przy duszy. Wystarczy, że nie umie się odnaleźć. Albo wygląda na bezradnego. Czasem wieje od niego chłodem. A czasem wybujałym egoizmem. Bywa uparciuchem, melancholikiem, kapryśnikiem. Albo dzikusem, osobą mało odpowiedzialną, niesłowną. Albo kimś, kto otwarcie oznajmia wszem i wobec, że nie potrafiłby się zakochać. W zależności od środowiska, w którym wyrosłaś, reagujesz na ten czy inny wariant nieszczęścia. Ale reagujesz bez pudła, z silnym przeświadczeniem, że ów człowiek potrzebuje twojej pomocy, pasji, mądrości, bo inaczej marny jego los.

3. NIE ZDOŁAŁAŚ ZMIENIĆ RODZICÓW (LUB JEDNEGO Z NICH) W CIEPŁYCH I CZUŁYCH OPIEKUNÓW. WOBEC TEGO REAGUJESZ SILNIE NA SWOJSKĄ POSTAĆ KOGOŚ, KTO JEST UCZUCIOWO NIEPRZYSTĘPNY. CHCESZ ZNÓW DOKONAĆ CUDU. CZARODZIEJSKIM ŚRODKIEM MA BYĆ TWOJA MIŁOŚĆ.

Dzieciństwo i młodość wypełniały ci zmagania. Z ojcem lub z matką, lub z obojgiem naraz. Czegoś ci brakowało, coś doskwierało, z czymś nie mogłaś się pogodzić. Przegrałaś. Pozostało jednak pragnienie. Dlaczego nie miałoby się ziścić w dorosłym życiu?
Zauważ, że sprawy przybierają teraz chorobliwy obrót. Nie kierujesz wcale swoich emocji, swej energii i intuicji na mężczyzn zwyczajnych, którzy dawaliby ci jakąś szansę zaspokojenia. Takich mężczyzn uważasz za nieciekawych. Przemawiają do ciebie wyłącznie mężczyźni, z którymi powielasz dawną wojnę rodzinną (...)"

itd...

(Robin Norwood, "Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle liczą na to że on się zmieni")
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 12:44 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Kingarocznik94, Aksamitka, LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 12:53 #18

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1435
  • Otrzymane podziękowania: 4251
Nie wiem Alu jak dziewczyny, ale ja znalazlem tu zachowania, które ostentacyjnie prezentowałem pijąc.

Cześć Lena, Krzysztof, alkoholik :czesc:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 13:08 przez Krzysztof Z..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 13:01 #19

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
A ja tu znalazłam swoje motywacje i swoje zachowania, które powielałam w swoich kolejnych związkach, Krzysiu.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 14:05 #20

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Tomoe napisał:
A ja tu znalazłam swoje motywacje i swoje zachowania, które powielałam w swoich kolejnych związkach, Krzysiu.

Dokładnie pamiętam ten fragment książki. Bardzo mocno sie nad nim zastanawiałam. Widziałam w nim siebie przed terapią, ale teraz mam z tym problem. Kwestie swojego dzieciństwa, wydawało mi się, że zamknęłam. Po terapii byłam najszczęśliwszą osobą na ziemii i dalej tak jest, jestem szczęśliwa. Mam pasje, mam znajomych , mam zajęcia , robie ciągle cos dla siebie i nie wiem dlaczego jeszcze trwam w tym związku. Bo go pokochałam ? Ale czy zaspokajał moje potrzeby? Nie .... czyli kolejny moj schemat, który powieliłam.
Chyba jednak jakis cudów się spodziewałam po jego pobycie w ośrodku, czekałam na rozmowę a widzę ciągle takiego samego człowieka, ktory nie potrafi rozmawiać. Przyjdzie, posiedzi, pogada o pierdołach albo nie pogada i pojedzie. Jak kolega i tak chyba muszę go zacząć traktować.
A sama musze wrócić na terapie, tym razem zająć sie swoim współuzależnieniem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 14:08 #21

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Krzysztof Z. napisał:
Nie wiem Alu jak dziewczyny, ale ja znalazlem tu zachowania, które ostentacyjnie prezentowałem pijąc.

Cześć Lena, Krzysztof, alkoholik :czesc:

Witaj Krzysztof :czesc:
Czytając wypowiedzi zdrowiejących alkoholikow zobaczyłam przepaść jaka jeszcze dzieli mojego alko od tych zdrowiejących. Dziękuję Ci, że zajrzałeś do mnie :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 14:18 #22

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1012
  • Otrzymane podziękowania: 1472
LenaU i ja wszystko czytam, i napewno wielu innych. Przyglądam się tym rozważaniom. aniodiabel Skromnie dodam coś od siebie.
Gdyby to ktoś napisał swoimi słowami, pomyślała bym, ze nie przemyślał tematu, ale TO jest w książce. :wmur:
Za skarby nie mogę pojąć jak można porównywać bawiąca się lalką dziewczynkę do ofiary niedosytu miłości. Płeć żeńska ma już to wbudowane w swój system postrzegania świata, Opiekuńczość, troska jest cechą kobiety. Przecież to jedna na 10 opuści partnera kiedy życie ich stanie się ciężkie. Jeśli ta książka opiera się na takich atutach i przemyśleniach to ja odpuszczam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 14:31 #23

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
Jaskółko, tam nie jest napisane, że opiekuńczość jest czymś złym.

Chodzi natomiast o to, że kobieta w dzieciństwie pozbawiona miłości, troski i opieki innych rekompensuje to sobie w dorosłym życiu w chory sposób - znajdując sobie na partnera alkoholika lub innego nieporadnego życiowo mężczyznę, aby się nim opiekować, poświęcać się dla niego, pomagać mu.
W ten sposób ona zagłusza własne cierpienie, wyniesione z dzieciństwa, ale równocześnie skazuje się na kolejne cierpienie, bo przecież taki partner nie da jej tego, czego ona potrzebuje - nie da jej miłości, wsparcia, opieki, poczucia bezpieczeństwa. Będzie tylko brał i brał, a ona będzie dawała i dawała, i będzie cierpiała i... wciąż będzie próbowała go zmienić swoją miłością, troską, swoją pomocą i swoim poświęceniem.
O tym jest ta książka.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 14:33 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 14:39 #24

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1012
  • Otrzymane podziękowania: 1472
Wiem, wiem, ta książka jest o współuzależnieniu. Nie będę ciągnąć tego tematu, chociaż .... Odnalazłam tam siebie, ale nie w bawiącej się lakami dziewczynce :wmur: tylko kiedy już zaczynałam być kobietą miałam marzenie zakochać się w niepełnosprawnym człowieku. Nawet był taki głuchoniemy i sobie flirtowaliśmy, uczyłam się języka migowego, ale nam nie wyszło. Potem ten chłopak okazał się być alkoholikiem sic.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 14:40 przez Jaskolka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 14:42 #25

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Boże użycz mi pogody ducha
  • Posty: 142
  • Otrzymane podziękowania: 375
Jaskolko to jedna z madrzejszych i wstrzasajacych ksiazek jakie czytalam. To nie dywagacje i teorie, ale konkretne przyklady zachowań kobiet. Poruszyla mnie, bo ja taka bylam, poki nie zaczelam trzezwiec. Teraz jestem egoistyczna alkoholiczka tzn najpierw JA i to co czuje. Ratowanie doprowadziło mnie do zapicia. Zadnych facetow czynnych nalogowcow, niedostepnych emocjonalnie, pracoholikiw, impotentow, majacych problem z pieniedzmi, z relacjami z kobietami,gburow, chamow, przemocowcow. Niech se zyja, ale beze mnie. Ja chce spokoju i szczescia, a nie dawania kolejnych szans, czekania, az on sie zmieni. Mam dziure emocjonalna i specjalne potrzeby, ale zdaje sobie z nich sprawe i nikt z powyzszych osob mi jej nie zapelni oprocz mnie samej.Praca nad soba mnie o tym przekonuje, ze choc mam sklonnosci bardziej zalezy mi na trzezwosci.
„są tylko dwie siły kierujące życiem...strach lub miłość”
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 14:43 przez anikaa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Jaskolka, Kingarocznik94, LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 14:57 #26

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Jaskolka napisał:
LenaU i ja wszystko czytam, i napewno wielu innych. Przyglądam się tym rozważaniom. aniodiabel Skromnie dodam coś od siebie.
Gdyby to ktoś napisał swoimi słowami, pomyślała bym, ze nie przemyślał tematu, ale TO jest w książce. :wmur:
Za skarby nie mogę pojąć jak można porównywać bawiąca się lalką dziewczynkę do ofiary niedosytu miłości. Płeć żeńska ma już to wbudowane w swój system postrzegania świata, Opiekuńczość, troska jest cechą kobiety. Przecież to jedna na 10 opuści partnera kiedy życie ich stanie się ciężkie. Jeśli ta książka opiera się na takich atutach i przemyśleniach to ja odpuszczam.

Ja nie zastanawiałam się porównaniu bawiącej sie lalką dziewczynki do ofiary niedosytu ( nawiasem mowiac jako dziecko bawiłam sie samochodami :lol: ) bardziej nad tym, skąd bierze sie moje powielanie schematów, skąd i dlaczego trafiam, na mężczyzn z uzależnieniami. Przed terapią wiem, że to były moje potrzeby opiekowania sie kimś. Ten związek jest inny niż moje poprzednie, ale też z osobą uzależnioną. Oczywiście w początkowej fazie w ogole nie miałam świadomosci jego problemów, byl fajny, ogarnięty, starał się, jesteśmy w tym samych środowisku znajomych ( wszyscy bardzo go lubią), po kilku miesiacach miałam świadomosć jego problemow związanych z syndromem DDA ( ale to były problemy które ja znałam, z którymi wiedziałam, że w "łatwy" sposob można sobie poradzić - wystarczy terapia) i potem duży ZONK. Pije...tak naprawdę tylko dwie sytuacje uzmysłowily mi że ma poważny problem z alkoholem. I to przed samym pobytem w ośrodku.

Poruszyłaś dla mnie ważny temat, czy zostawić takiego człowieka, bo problem. Do tej pory sam załatwił sobie ośrodek,spędził tam dwa miesiace. Od kilku dni jest w domu i już byl na spotkaniu z terapeutą i zacznie terapię. Bo mimo wszystko próbuje ogarnać swoje problemy, choć jego motywacja jest dla mnie dyskusyjna ( ale to życie pokaże ) Dla mnie jest ważne, czy człowiek z problemami DDA i alkoholizmem moze byc dobrym partnerem. Żaden związek nie daje nam gwarancji, że będzie szczęsliwy, będąc z osobą nie uzależnioną, nie będącą DDA nie gwarantuje nam tego, że całe życie będziemy tylko szczęsliwi ^^) Czy jestem w stanie zaryzykować, nie oczekując niczego. Wiem, że moja miłość go nie uleczy, musi sam to zrobić, ale czy ja potrafię nie bać się być z osobą, która może być bardzo niestabilna. Takie myśli chodzą mi po głowie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 15:16 #27

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
LenaU napisał:
czy człowiek z problemami DDA i alkoholizmem moze byc dobrym partnerem

To zależy czy zdrowieje czy nie.

LenaU napisał:
czy ja potrafię nie bać się być z osobą, która może być bardzo niestabilna. Takie myśli chodzą mi po głowie.

A to - to już jest, wybacz, jakieś niezdrowe sprawdzanie własnej wytrzymałości.
Strach jest sygnałem otrzegawczym, który mówi, że coś tu jest "nie halo". Ty próbujesz zgasić to ostrzegawcze światełko. Lekceważysz swoją intuicję, która cię ostrzega przed niebezpieczeństwem.
Widocznie nadal cię "kręcą" ryzykowne relacje. Może jeszcze coś musisz przećwiczyć.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 15:22 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 15:35 #28

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
A to - to już jest, wybacz, jakieś niezdrowe sprawdzanie własnej wytrzymałości.
Strach jest sygnałem otrzegawczym, który mówi, że coś tu jest "nie halo". Ty próbujesz zgasić to ostrzegawcze światełko. Lekceważysz swoją intuicję, która cię ostrzega przed niebezpieczeństwem.
Widocznie nadal cię "kręcą" ryzykowne relacje. Może jeszcze coś musisz przećwiczyć.[/quote]

Nie lekceważę, bo gdyby tak było, bez wahania kontynuowałabym tą relację. Tak jak pisałam wyzej każda relacja jest obarczona ryzykiem, choć tutaj zdecydowanie większym. Stąd moje pytanie, czy alkoholik i DDA jest w stanie stworzyć zdrowy, normalny związek. Napisałaś, że jeśli zdrowieje, na razie wiem, że potrzebny jest czas, tak samo jak u mnie nie będzie nic od razu, nie będzie to spektakularna przemiana.
Nie boję się, że nie będę potrafiła zakończyc tego związku, bo będę potrafiła. Z każdego związku odchodziłam, kiedy widziałam, że on nie rokuje. I wiem, że w tym przypadku będzie tak samo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 15:42 #29

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4513
Czyli, po krótkim wahaniu, zdecydowałaś się kontynuować tę relację.

A nie mogłabyś sobie, dla odmiany, znaleźć takiego związku, który dobrze rokuje od samego początku, w którym nie musiałabyś czekać aż partner się zmieni i nie musiałabyś obserwować czy już się zmienia czy się jeszcze nie zmienia, w jakim tempie zachodzą zmiany i czy aby na pewno w taki sposób, jakiego oczekujesz?

Nie wolałabyś teraz, po swojej terapii, mieć dla odmiany takiego partnera, z którym mogłabyś sobie po prostu szczęśliwie żyć?
Zauważ, że poznałaś chłopaka, spodobał ci się, był dla ciebie pociągający, ale wkrótce potem zaczęłaś nalegać, żeby zrobił terapię DDA...
Nie możesz sobie znaleźć kogoś, kto ci będzie odpowiadał taki jaki jest, w całości, tu i teraz, kogo nie będziesz chciała korygować?
Twoje szczęście i zadowolenie musi zależeć od cudzych terapii i ich efektów?
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 15:45 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 17:54 #30

  • Agnieszka456
  • Agnieszka456 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 185
  • Otrzymane podziękowania: 276
LenaU tak jak piszesz na nic nie ma gwarancji, ja jestem DDA i współuzależniona. Tez kiedys szybko potrafilam zakończyć zwiazek a tym razem jakoś mi sie nie udaje bo za duzo przeszkód a za malo mozliwosci i pomocy.
Ja zaczęłam terapie kilka miesiecy temu wiec jestem na poczatku drogi i sa chwile, ze duzo to mnie kosztuje psychicznie. Nie boje sie tego co przede mna raczej mam problem i pretensje do siebie,ze jak moglam byc taka glupia majac w domu taki przyklad i powielic schemat nie zauwazyc sygnalow i po prostu nie zwiac gdzie pieprz rosnie.
Naprawde jestes taka zdecydowana, ze bedziesz w stanie skonczyc ten zwiazek?
Jesli masz taka pewność to skad te pytania i watpliwosci?
Mysle, ze po terapi DDA poczulas sie lepiej, silniej i pewniej a jednak spotkalas na swojej drodze kolejna uzalezniona osobe z ktora sie zwiazalas, chyba cos uspilo twoje zmysly albo potrzebujesz wrocic na terapie.
Dla mnie to wszystko jest jeszcze bardzo skomplikowane, pewne rzeczy rozumiem i wiem jak powinnam postepowac a jednak sa momenty kiedy daje sie wciagnac w gre z moim mezem alkoholikiem.
Tez sie zastanawiam czy jestem w stanie stworzyc normalny i szczesliwy zwiazek.
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 18:35 #31

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Tomoe napisał:
Czyli, po krótkim wahaniu, zdecydowałaś się kontynuować tę relację.

A nie mogłabyś sobie, dla odmiany, znaleźć takiego związku, który dobrze rokuje od samego początku, w którym nie musiałabyś czekać aż partner się zmieni i nie musiałabyś obserwować czy już się zmienia czy się jeszcze nie zmienia, w jakim tempie zachodzą zmiany i czy aby na pewno w taki sposób, jakiego oczekujesz?

Nie wolałabyś teraz, po swojej terapii, mieć dla odmiany takiego partnera, z którym mogłabyś sobie po prostu szczęśliwie żyć?
Zauważ, że poznałaś chłopaka, spodobał ci się, był dla ciebie pociągający, ale wkrótce potem zaczęłaś nalegać, żeby zrobił terapię DDA...
Nie możesz sobie znaleźć kogoś, kto ci będzie odpowiadał taki jaki jest, w całości, tu i teraz, kogo nie będziesz chciała korygować?
Twoje szczęście i zadowolenie musi zależeć od cudzych terapii i ich efektów?

Tomoe, tak masz rację w tym co piszesz. Oczywiscie, że mogę próbować poszukać sobie kogoś kto nie będzie miał problemów. Tylko zastanawiam się, czy to cos da. Czy jestem w stanie przełamać schemat. Przeszłam terapie, ja szczęśliwa, silna , terapeuta zadowolony nic, tylko zacząć rozdział swojego życia. A tu :wmur: i mimo , że dalej jestem szczęliwa, to jednak weszłam w relację, ktora moze nie rokować.
Może jeszcze kilka słów o sobie :) Nie jestem młodą dziewczyną, mam dorosłe dzieci. Mam świetną pracę, swoj dom , swoje miejsca i rzeczy które dają mi poczucie szczęscia. Do tego, mimo , że jestem juz sporo po 40 jestem atrakcyjną kobietą, inteligentną, wesołą i nie mam problemu z poznawaniem nowych mężczyzn . Nie boje sie też byc sama,po rozwodzie już nigdy nie opierałam swojego szczęścia na tym czy jestem w zwiazku czy nie. Mam za sobą kilkuletnie okresy kiedy byłam sama z dziećmi. Było mi ciężko, ale nie szukałam na gwałt kolejnego faceta. Ale teraz sie zatrzymałam, wiem, że tylko dlatego, że podjał leczenie w innym wypadku nie było by takiej opcji, żebym myslała o związku z nim.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 18:55 #32

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Agnieszka456 napisał:
LenaU tak jak piszesz na nic nie ma gwarancji, ja jestem DDA i współuzależniona. Tez kiedys szybko potrafilam zakończyć zwiazek a tym razem jakoś mi sie nie udaje bo za duzo przeszkód a za malo mozliwosci i pomocy.
Ja zaczęłam terapie kilka miesiecy temu wiec jestem na poczatku drogi i sa chwile, ze duzo to mnie kosztuje psychicznie. Nie boje sie tego co przede mna raczej mam problem i pretensje do siebie,ze jak moglam byc taka glupia majac w domu taki przyklad i powielic schemat nie zauwazyc sygnalow i po prostu nie zwiac gdzie pieprz rosnie.
Naprawde jestes taka zdecydowana, ze bedziesz w stanie skonczyc ten zwiazek?
Jesli masz taka pewność to skad te pytania i watpliwosci?
Mysle, ze po terapi DDA poczulas sie lepiej, silniej i pewniej a jednak spotkalas na swojej drodze kolejna uzalezniona osobe z ktora sie zwiazalas, chyba cos uspilo twoje zmysly albo potrzebujesz wrocic na terapie.
Dla mnie to wszystko jest jeszcze bardzo skomplikowane, pewne rzeczy rozumiem i wiem jak powinnam postepowac a jednak sa momenty kiedy daje sie wciagnac w gre z moim mezem alkoholikiem.
Tez sie zastanawiam czy jestem w stanie stworzyc normalny i szczesliwy zwiazek.
Pozdrawiam

Witaj Agnieszko w moim kąciku kwiaaatek

Skąd te wątpliwości ? Bo byłam na terapii dla współuzależnionych w osrodku . I słuchając kobiet, które też uczestniczyly w tej terapii widziałam u nich cechy bardzo silnego współuzależnienia, których ja nigdy nie miałam. Ale być może one też kiedyś były takie jak ja w tym momencie, wesołe, silne, wiedzące czego chcą kobiety i lata związku z ich alko sprawiły, ze zapomniały w tym wszystkim o sobie. Słuchałam ich i zastanawiałam się jak tak można postępować, jak można tak ułatwiać picie jak można przestać liczyć sie ze sobą. W swoich najgorszych związkach nie potrafiłam robić w ten sposób, po prostu je kończyłam. Ale tak jak piszesz, zawsze może być związek inny niż wszystkie i może być tak , że odejść będzie trudno.

Czy coś uśpilo moje zmysły ? Tak i jestem tego świadoma. Pierwsze co, to moja pewność, że już mi sie to nie przydarzy. Że po terapii nie przyciągnę do siebie kolejnej uzależnionej osoby :wmur: :wmur: :wmur: Druga sprawa, ze łatwo było mi wejść w relacje z osobą, ktorą znały wszyskie osoby z mojej grupy znajomych. Mnie w niej przez dwa lata nie było, troszke sie odsunęłam, choroba nie pozwoliła na wspólne oddawanie sie naszej pasji. On wszedł w tą grupę kiedy ja sie leczyłam. Gdzieś tam mijaliśmy sie, on w jakimś związku , ja w swoim poprzednim i dopiero rok temu poznaliśmy sie. Nikt z naszej grupy nie uwierzył by, że ma problemy z alkoholem, nikt o tym nie wie i nikt by tego nie podejrzewał. Jest bardzo lubiany, tak samo jak ja . Jesteśmy bardzo podobni do siebie, choć ja jestem bardziej otwarta, radosna (choć kiedys przecież tak nie było)

Podobnie jak Ty jednak zastanawiam się czy jestem w stanie stworzyć normalny zdrowy związek. Czy z nim czy z kimś innym. I wiem, że wracam na terapię.

Nie rób sobie wyrzutów, nie mów o sobie głupia - bo nie jesteś. Też tak o sobie przez długi , długi czas myslałam. Ponosimy konsekwencje naszych dzieciństw, ale można wyrwać sie z tej matnii, wierzę w to :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 19:18 #33

  • Agnieszka456
  • Agnieszka456 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 185
  • Otrzymane podziękowania: 276
Sa chwile, ze ciezko mi pojac dlaczego dalam sie tak wciagnac i zdecydowalam sie w zwiazek akurat z tym facetem zwłaszcza, ze w domu przez alkohol przezylam koszmar. Mialam tyle okazji, zeby zobaczyć i poznac go, bylo sporo sytuacji gdzie widac bylo czarno na bialym z kim mam doczynienia a ja jak glupia i slepa krowa dalam sie nabrac na obiecanki cacanki.
Chcialabym moze bardziej wierzyc w to, ze terapia mnie uleczy ale jak widac niestety nie ma gwarancji ze touda sie uda.
U ciebie w domu pili oboje rodzice czy tylko jedno. Masz kontakt z rodzicami? Masz kogos z rodziny na kogo mozesz liczyc? Wybaczylas?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): LenaU

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 19:45 #34

  • LenaU
  • LenaU Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 41
Agnieszka456 napisał:
Sa chwile, ze ciezko mi pojac dlaczego dalam sie tak wciagnac i zdecydowalam sie w zwiazek akurat z tym facetem zwłaszcza, ze w domu przez alkohol przezylam koszmar. Mialam tyle okazji, zeby zobaczyć i poznac go, bylo sporo sytuacji gdzie widac bylo czarno na bialym z kim mam doczynienia a ja jak glupia i slepa krowa dalam sie nabrac na obiecanki cacanki.
Chcialabym moze bardziej wierzyc w to, ze terapia mnie uleczy ale jak widac niestety nie ma gwarancji ze touda sie uda.
U ciebie w domu pili oboje rodzice czy tylko jedno. Masz kontakt z rodzicami? Masz kogos z rodziny na kogo mozesz liczyc? Wybaczylas?

U mnie w domu pili obydwoje, też sie napatrzyłam + toksyczna matka. Do tego ojczym, ktory mnie nie akceptował . To akurat teraz odkryłam i tego nie mam przepracowane. Mam bardzo duże luki pamięciowe z dzieciństwa. Terapeuta powiedział mi, żeby tego nie odkrywać, bo to jest coś o czym nie pamiętam, co nie ma na mnie wpływu. Myślałam przez cały czas, że to draki, bijatyki itd, cos w ten deseń. Podejrzewałam,też, że może to może to być związek z moim przyrodnim bratem, bo jego bardzo słabo w tym wszystkim pamiętam, myslałam, że może zazdrosna byłam o niego albo coś w tym rodzaju. I nie wnikałam w to. Okazało się, że wywaliłam z pamięci to, że ojczym mnie nie akceptował, że odpychał mnie od siebie, że liczył się sie tylko mój brat ( on teraz jest na terapii u "mojego" terapeuty)
Mam kontakt z rodzicami,ale słaby, już dawno temu odcięłam się fizycznie, ale nie zdawałam sobie sprawy, że nie odcięłam sie psychicznie. To zostało załatwione na terapii. Do tego momentu nie zdawałam sobie sprawy, że boje sie jej dalej. Mama dalej popija, tata już nie. Ostatnio spojrzałam na mamę i zobaczyłam , że jest starszą , nieszczęsliwą kobietą ( też miała złe dzieciństwo) i wybaczyłam jej. Bo rozumiem powody dlaczego taka była i jest , nie usprawiedliwiam jej , wylko wybaczam. Natomiast nie wiem jak ma sie sprawa z tatą, mam świadomość, że odrzuciło mnie dwóch ważnych facetów w życiu - ojciec biologiczny i tata, ktory mnie wychowywał . I tak ciągle zastanawiam się, czy ta informacja cos mi robi ? :-?
Wiesz Agnieszka, od zawsze wiem, że muszę liczyć tylko na siebie...i nie jest to dla mnie problemem. Ale tez jest osoba na którą w ostatnich miesiacach mogłam liczyć ( nie liczę okresu w osrodku i dwóch tygodni przed nim ) i jest to mój alko partner.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Oczekiwania a rzeczywistość- rozważania osoby współ. 2018/11/03 20:04 #35

  • Agnieszka456
  • Agnieszka456 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 185
  • Otrzymane podziękowania: 276
U mnie akurat pila matka, tato tez popijal ale raczej byl osoba niekonfliktowa to matka mnie wyzywala, wszczynala awantury i ponizala. Niestety ja jeszcze jestem na etapie zlosci na rodzicow, wiecej na matke tu raczej nienawiść. Tylko z tata utrzymuje kontakt bo matka dalej pije ale nie jest to czesty i jakis przesadnie dobry kontakt. Niestety odkrylam a raczej uswiadomilam sobie,ze od zawsze kazdy sie tylko przygladal temu horrorowi jaki ja przezywalam a realnej pomocy nie dostalam od nikogo. Mam brata ale on szybko wyprowadzil sie z domu i kontakt byl slaby pozniej mielismy kilka lepszych lat a teraz kotakt zerowy.
On poradzil sobie tylko o tyle lepiej, ze skonczyl studia i ma dobra prace i duzo kasy a tak poza tym niestety tez pije i problemu chyba nie widzi bo stac go na picie luksusowe.
Od zawsze mam wrazenie, ze jestem sama i ciagle szukalam gdzies szczescia, ktorego nigdy tak naprawde nie zaznalam.
Teraz jestem na etapie mozna powiedziec rozpadu rodziny z mega problemami i wizja zaczecia zycia od zera a raczej od mega minusa. Ta wizja raczej nie poprawia nastroju a raczej sa momenty takie jak dzis gdzie mega dołuje ale nie chce plakac przy dziecku wystarczy mu ojciec alkoholik nie musi jeszcze patrzec na taka placzaca matke.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3