Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Wiara, Nadzieja, Milosc

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/02 21:07 #1

  • Hope
  • Hope Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 1
caly dzien ukladam w glowie ten wpis i prosze o wsparcie...historia jakich tu wiele przeczytalam. od kilku dni wiem, ze jestem wspoluzalezniona...ale moj alkoholik pil kilka lat razem ze mna. nie jestem typowa wspoluzalezniona, ktora nie wiedziala o sklonnosciach partnera. ja jednak umialam wyhamowac (a moze mi sie tak tylko wydaje) . ponad dwa lata temu zaszlam w ciaze (upragniona) z moim alkoholikiem. ja przestalam pic, on tez mial...ale na obietnicach sie skonczylo. potem karmienie, male dziecko, operacja tarczycy...od alkoholu mnie odrzucalo. on caly czas pil, a ja zdalam sobie sprawe, ze ma problem. potem cale spektrum wspoluzaleznienia (tlumaczenie, tuszowanie, wscieklosc, blaganie, prosby, grozby, szukanie butelek po domu, piwnicy, grzebanie w smietniku). w styczniu 2018 ja postanawiam nie pic w ogole, a on bardzo ograniczyc. mi sie udalo na kilka miesiecy, ale od jakiegos czasu znow pije z moim alkoholikiem (minimalnie,ale zdarza sie ze i wiecej, ale chce go tym przekonac, zeby czekal z piciem na wieczor jak dziecko bedzie spalo i jak sam jest zmeczony to mniej wypije). w przeciagu ostatnich kilku tygodni maja miejsce sytuacje ktore uswiadomily mi, ze jestesmy oboje bezradni z tym problemem, ze nie moge go prosci/grozic, bo on nad tym nie panuje. on tez to wie i chce przestac (przyznal mi sie ze ostatni rok mnie oklamuje, chowa alkohol itp.). oddal mi swoja karte do bankomatu (jego pomysl), zapisalam go na terapie (najpierw na rozmowe ktora sprawdzi jaka jest skala problemu i potem terapia i ewentualnie grupa wsparcia. - nie mieszkamy w Polsce). Ja tez chce isc na spotkania grupowe, albo na terapie razem z nim. Co jest lepsze w tej sytuacji? Czy jestem wspoluzalezniona skoro tez pije alkohol?

dziekuje, ze moge tu byc. czytanie tego forum juz duzo mi dalo, chociaz u nas to poczatek drogi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/02 22:08 #2

  • Solder
  • Solder Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 436
  • Otrzymane podziękowania: 383
Witaj :czesc: jestem Solder, alkoholik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/02 22:43 #3

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 1949
  • Otrzymane podziękowania: 1507
Pijąc razem, jemu z pewnością nie pomagasz, a sobie szkodzisz. Tak ja myślę. Witaj na forum, jestem Marta alkoholiczka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/03 06:52 #4

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4517
Witaj, ja jestem alkoholiczką, współuzależnioną i DDA. Kiedy jeszcze piłam i żyłam z pijącym partnerem, myślałam że z nas dwojga tylko on jest alkoholikiem. Myliłam się. Nie wiem jak jest u ciebie, ale z lektury twoich słów wnioskuję, że niepokoi cię nie tylko jego picie, ale i twoje własne picie. Więc warto sprawdzić jak to jest u ciebie. Wizyta u terapeuty jak najbardziej wskazana, z tym że, o ile mi wiadomo, terapeuci nie przyjmują pacjentów parami. Witaj na forum, Hope kwiaaatek
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/03 06:58 #5

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14867
  • Otrzymane podziękowania: 20585
Witaj :czesc:
Zastanawiające jest to dlaczego Ty zapisujesz go na terapię, sam nie potrafi tego zrobić? To jest jego życie i jego decyzja. I jeśli naprawdę bardzo chce to ma to ogarnąć sam.
Wspominasz o swoim współuzależnieniu a czy zastanowiłas się choć przez minutę, że Ty też możesz miec problem z piciem? może i Tobie przydałaby się rozmowa ze specjalistą od uzależnień, bo pijąc wraz z nim po prostu w tym piciu go wspierasz.
Co do wspólnej terapii to bezsens. Jeżeli okaże się, że macie oboje problem alkoholowy, lub nawet tylko on a Ciebie zdiagnozuje jako wpółuzależnioną to nie powinien być nawet ten sam terapeuta. Zabraknie tu obiektywizmu.
Dlaczego z nim pijesz czy jak to delikatnie nazwałaś...popijasz?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/03 11:10 #6

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Boże użycz mi pogody ducha
  • Posty: 142
  • Otrzymane podziękowania: 376
Mnie nawet wspolne mitingi z partnerem krepuja i ograniczaja wiec kiedy mam problem , chodze na inna grupe. Wspolny terapeuta sprawdza sie chyba jedynie przy terapi malzenskiej par. Sa sfery zycia i duszy bedace wylacznie moja wlasnoscia. Tez kiedys popijalam przy mezu wciagajac sie w alkoholizm. on nie zyje, a ja musialam sie leczyc i zyje z uwaznoscia na siebie do dzis.
„są tylko dwie siły kierujące życiem...strach lub miłość”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/03 11:59 #7

  • Hope
  • Hope Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 1
dziekuje wstystkim za odpowiedzi i pochylenie sie nad moim postem.

kilka odpowiedzi: tak, nad tym czy ja tez mam problem zastanawialam sie... gdyby nie ciaza i dziecko to na pewno nie wyhamowalabym z piciem i nie wiem gdzie bym teraz byla. teraz popijam czasem z chlopem, bo wypieralam ze ma on problem i chce mu pokazac ze "ok, otworzylismy sobie winko i wystarczy, nie musisz sie jeszcze dopijac czyms innym", a czasem mam po prostu ochote na kieliszek wina. teraz mam obrzydzenie do alkoholu. nie chce pic, nie chce zeby on pil, nie chce pic z nim. Chlop tez chce walczyc, rozmawiamy codziennie o tym jak to wygladalo w ostatnim czasie. powiedzialam mu, ze bylam zafiksowana czesto na jego picie, mysle czy pije i ile pije, szukam butelek, kontroluje, mysle czesto o wyjezdzie do PL na swieta i gdzie pojedziemy i ze on bedzie pil i nie bedzie umial wyhamowac. ze wroce wykonczona i nic z tych swiat nie bede miala.

Zapisalam go na terapie, bo mieszkamy za granica (Szwajcaria) i ja lepiej znam jezyk. Tu jest duzo ofert terapii. Rozmawialam, ze moge miec swoja terapie, moge z nim, wszystko zdecyduja jak jego/nas poznaja. na pewno musze porozmawiac o mojej historii picia i czy moja skolonnosc jest tylko "uspiona". czy jestem wspoluzalezniona czy moze uzalezniona...

co do jego nastawienia to on chce walczyc, boi sie, ze umrze (jego dwoch kolegoch nie zyje - pili bardzo duzo i obaj zmarli na "nagle zatrzymanie akcji serca"), chce uprawiac sport, cwiczyc, jezdzic na rowerze, a widzi, ze woli sie napic, chce byc innym ojcem dla naszego dziecka niz jego ojciec byl dla niego (w jego domu alkohol naduzywali oboje rodzice, mlodszy brat pije i bierze narkotyki), ale tez uwaza, ze to jego nastawienie jest najwazniejsze "ze on musie sobie w glowie zmienic a zadna terapia tego za niego nie zrobi", a co do terapii to chyba w nia na razie nie wierzy, ale pojdzie i ma chodzic. na pewno na terapie w takiej czy innej formie bede naciskac, a na pewno zajme sie soba (terapia), zeby ewentualnie umiec odejsc, albo nie zwariowac.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/03 12:14 #8

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2146
  • Otrzymane podziękowania: 6930
Tsu :czesc: Hope
Zapytałaś, czy jesteś współuzależniona... Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie, ale:
1. piszesz w podobny sposób, w który piszą osoby współuzależnione (chodzi o rodzaj przekonania o tym, że uzależniona osoba ma decydujący wpływ na jakość Twojego życia i możesz sobie pomóc przede wszystkim pomagając tej osobie),
2. bezpieczniej jest uznać, że jesteś współuzależniona, nawet jeśli okazało by się, że tak nie jest, praca nad sobą Ci nie zaszkodzi,
3. dobrze jest uznać współuzależnienie za szansę na rozwój i duże, dobre choć trudne zmiany w życiu.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2018/11/03 12:16 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wiara, Nadzieja, Milosc 2018/11/03 12:53 #9

  • Hope
  • Hope Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 1
Dzieki Tsu za odpowiedz!

Tak, jestem wspoluzalezniona...ostatnio powiedzialam chlopu, ze jakby nie pil to zniklyby nasze wszystkie problemy, ze bylabym najszczesliwsza osoba na swiecie.

widze terapie i spotkania jako szanse. moj ojcec jest trzezwym alkoholikiem z nawrotami od czasu do czasu (co kilka lat- nawet co kilkanascie) (ale ja go pijanego nie pamietam, albo tylko troche...alkoholu nigdy w domu nie bylo), nawroty ojca konczyly sie szpitalem, ostatni malo go na tamten swiat nie przeprowadzil. kiedy bylam mala to mama "zmusila" go do terapii (wtedy to esperal) i ojciec jakos przestal (podobno dla mnie). ojciec uzalezniony od lekow, ale teraz o siebie w koncu dba.
weszlam w taki sam zwiazek (tylko ze ja pilam/pije a moja mama nie...ale widziala o problemach ojca od poczatku) i o tym na pewno chcialabym porozmawiac.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano