Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Alkohol ważniejszy niż wszystko inne

Alkohol ważniejszy niż wszystko inne 2018/10/06 21:56 #1

  • Wojtek89
  • Wojtek89 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 1
  • Otrzymane podziękowania: 3
Mam na imię Wojtek, jestem współuzależniony. Wszystko zaczęło się na przełomie kilku lat wstecz, mój przyjaciel wpadł w sidła nałogu, ja we współzależnienie. Byłem podobnie młody jak on, w domu nie miałem do czynienia z chorobą alkoholową i zbyt późno zauważyłem że coś jest nie tak, że najbliższa mi osoba w najbliższych latach będzie się staczac.
Po kilku miesiącach doszło do mnie ze to ja mam problem ze sobą, a nie mój przyjaciel, on może i jest uzależniony ale to ja miałem problem z jego uzależnieniem a nie on, jemu żyło się tak fajnie i sam o sobie decyduje. Poszedłem do ośrodka leczenia uzależnień, tam miałem spotkania z psychologiem /terapeutą. Po około 10 spotkaniach temat się wyczerpal i odesłała mnie na terapię grupową dla współzależnionych. Nie skorzystałem, bo za daleko 70 km. Faktycznie dało się to pogodzić i byłbym w stanie dojeżdżać, wtedy zrezygnowałem. Minęło kilka lat, nauczyłem się nie szkodzić mu, nie ratować mu dupy, nie pożyczać pieniędzy. Zaczął mieć upadki - straty pracy, zle samopoczucie, nieprzyjemna atmosfera w domu, zagrożenie sprawa karna z powodu stosowania przemocy wobec swoich rodziców, ciągi picia 2-3 dni. W pewnym momencie doszedł do wniosku że coś jest nie tak, miał dwie próby, jedna rok temu zakończona fiaskiem bo jednak doszedł do wniosku że każdy pije, że wszystko jest ok, że jest młody i imprezuje, bawi się. Druga probe miał teraz, chodzil na spotkania aa i do psychologa terapeuty uzależnień. Udało mu się 3 miesiace wytrwać. Myślałem że wpadka, zdarza się. Tydzień później upil się znowu, znalazł sobie miejscówkę do picia u dziewczyny. Wierzyłem w niego ze mu się uda, że będzie jeszcze dobrze, wyjście z długów kilka miesięcy mu zajmie i będzie ok. Wziął się za siebie, zaczął leczyć zęby. Sam nie pije od dwóch lat bo założyłem sobie ze jak nadejdzie kiedyś taki dzień może za miesiąc, może za kilka lat, że będzie chciał się leczyć, to będę mu w trzeźwości towarzyszył. Czytałem że w czasie w którym on był w jakiejś fazie muru, niewielu osobom się udaje.
Mial już plany, normalne trzeźwe myślenie, w domu ma trochę smutną sytuację rodzinną, chciał wyprowadzic się z domu. Zanim przerwał abstynencje, planował że będzie mieszkał u mnie dopóki nie będzie miał czegoś swojego lub nie będzie chciał zamieszkać z dziewczyna czy założyć rodziny. Mieszkamy kawałek od siebie, ale juz zaplanowałem że w ciągu pół roku kupię mieszkanie, przeprowadze się i będzie mógł sobie u mnie mieszkać. W drogę sobie nie wchodzimy, jestem sam i takie mieszkanie na pół wydawało się być ok. Miałby spokój od matki i problematycznego kuzyna, mi jego obecność nie przeszkadzałaby bo i tak nie mam nikogo to żyłoby się nam względnie dobrze razem. Warunek oczywiście jeden - musiałby poradzić sobie z uzależnieniem. I wszystko było na dobrej drodze. Zdarzyła mu się wpadka i zapił tydzień temu, trudno. Podtrzymywal chęć leczenia lub tylko tak mówił. Pytał czy zawiodłem się na nim, hm to jego życie, tak działa ta choroba że nie każdemu się udaje od razu za pierwszym czy drugim razem, nie wiem czemu mnie o to zapytał, jestem jego kolegą a nie partnerem, to tylko choroba która można leczyć. Dalej mu obiecywałem że mieszkanie nadal aktualne, pol roku i coś znajde. Niestety u swojej dziewczyny znalazł bezpieczne miejsce gdzie może się napić. Przez to zrezygnował z wyrwania się z domu, u mnie miałby swoje bezpieczne miejsce, gdzie nie ma alkoholu, nikt nikomu nie wchodzi w drogę, musiał tylko z pół roku poczekać aż zdobędę pieniądze na to mieszkanie. Wolał iść pić. Wróciło mu pijackie myślenie, że wszystko jest ok, w uzależnieniu jedyna wadę jaka widzi jest tylko to że stosował przemoc wobec swojej rodziny, a u dziewczyny czy z kolegami wszystko jest ok, nie jest agresywny, o mieszkaniu powiedział że za długo by musiał czekać, teraz to tak zrozumiałem że tylko czekał żeby znaleźć miejsce i jakoś zrobić z mojego mieszkania meline.
Wybrał picie, trudno, może kiedyś dojdzie do swojego dna. Tylko zauważyłem że przestalo być dla niego straszne mieszkanie na ulicy np ze swoim kompanem 20 lat starszym który stracił dach nad głową z powodu uzależnienia. I obawiam się że już nie może być dla niego nic gorszego niż niepicie, że tego dna nie będzie miał, że nic go już nie zmotywuje do poprawy swojego bytu. No i to jest najsmutniejsze, dlatego tutaj napisałem. Młody chłopak 24 lata i mi go szkoda. Alkohol jakoś steruje mózgiem że on kształtuje sobie wszystko pod siebie? Czy to po prostu tylko głupota, impulsywnosc itp? Bo dałby radę wytrwać, otwarte leczenie może nie pomogło ale jest wybór zamkniętego na który jeszcze nie był gotowy. Teraz wszystko się obrócił o 180 stopni i picie jest już normalne. Przecież każdy pije a on nie ma z tym problemu bo że znajomymi jest spokojny i fajnie się bawi. Chciałem mu dac dach nad głową, on wybrał picie. No i mnie to ruszyło, bo bardzo chciał wyprowadzić się ze swojego domu, byłem w stanie wszystko przyspieszyć z mieszkaniem, on był w trakcie leczenia i nagle wszystko się zmieniło w ciągu jednego dnia. Rozumiem że jak brak chęci do leczenia to nic nie da się zrobić. Jestem z nim tylko trochę jednak jakoś związany uczuciowo, nikt nie jest idealny, chciałbym dla niego dobrze. Muszę jakos się przygotować że będzid gorzej, że straci mieszkanie z rodzicami, że wpadnie w dziwne pijackie towarzystwo.
Jedyne rozwiązanie to zostawić go w spokoju teraz?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Justyna123, anikaa

Alkohol ważniejszy niż wszystko inne 2018/10/06 23:12 #2

  • Kingarocznik94
  • Kingarocznik94 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 223
  • Otrzymane podziękowania: 390
Cześć Wojtku - jestem Kinga, współuzależniona. kwiaaatek Witaj na forum. Rano wiele mądrych głosów usłyszysz, forum to skarbnica wiedzy. Ja, żółtodziób, na ten moment mogę powiedzieć tyle: taka długa wypowiedź i ani zdania o Tobie. Zastanawia mnie też z jakiego powodu kolega jest taki ważny? Dlaczego Ty miałbyś kupować mieszkanie dla Was dwóch?
Pierwszy mój wniosek jest taki, że Ty próbujesz wziąć na siebie odpowiedzialność za drugiego dorosłego faceta, a jemu w to graj. Wiedz że dopóki on sam nie zechce przestać pić to żadna terapia mu nie pomoże. Tobie zalecam lekturę forum i pomyślenie w końcu o sobie. Bo gdzie Ty w tym wszystkim,Twoje uczucia, Twoje życie, przyszłość, plany, marzenia?
Pozdrawiam Cię. Czytaj i pisz.
"Dostrzegać swoje błędy - to inteligencja.
Przyznawać się do nich - to pokora.
Więcej ich nie popełniać - to mądrość."
~ autor nieznany
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkohol ważniejszy niż wszystko inne 2018/10/06 23:41 #3

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Boże użycz mi pogody ducha
  • Posty: 172
  • Otrzymane podziękowania: 444
cześć Wojtku- anikaa trzeźwa alkoholiczka.Napisz coś proszę o sobie.
Jeśli chcesz pomóc swojemu koledze,który z jakiś powodów jest dla siebie ważny,pozwól mu dojrzeć samemu do chwili,że będzie SAM chciał się leczyć.
Twój dach nad głową,da mu tylko jeszcze lepszy komfort picia, ratowanie z kaca i sprzątanie za niego jego życia jeszcze większy.A ty? co z Tobą?Nie kochasz się wcale?
„są tylko dwie siły kierujące życiem...strach lub miłość”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkohol ważniejszy niż wszystko inne 2018/10/07 08:26 #4

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14956
  • Otrzymane podziękowania: 20742
Witaj :czesc:
Dlaczego tak bardzo chcesz pomóc własnie Jemu? Skąd wzięła się w Tobie ta opiekuńczość?
Napiszesz coś o sobie?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkohol ważniejszy niż wszystko inne 2018/10/07 09:39 #5

  • Babeczka
  • Babeczka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • :)
  • Posty: 293
  • Otrzymane podziękowania: 624
Witaj Wojtku a gdzie w tym wszystkim jesteś Ty . Jakie masz plany ,marzenia ,pasje ? Nasze własne szczęście jest w naszych rękach :-BD Pozdrawiam Agata współuzależniona
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.