Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Ku zmianie...

Ku zmianie... 2018/08/27 13:36 #1

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Cześć,
jestem Hania. Od 15 lat żyję z alkoholikiem, a od 5 lat jesteśmy małżeństwem. Kiedy się pobieraliśmy był po incydencie związanym z ostrym zapaleniem trzustki i nie pił od ponad roku. W swej naiwności myślałam, że tamten etap życia (kiedy pił) mamy już za sobą.... jakże się myliłam.
Obecnie jestem w trakcie indywidualnej terapii i zaczynam udział w mityngach Al Anon. Mam nadzieję, że wzmocni mnie to, bo widzę jak słaba jestem.
Co do zapisów co należy, a czego nie należy robić to jednak największą trudność widzę w punkcie 10. Niestety mam nieodparte wrażenie, że samo bycie z alkoholikiem jest jak robienie z siebie wycieraczki. Gdybym 15 lat temu wiedziała o współuzależnieniu tyle co dzisiaj, to w życiu nie wsiąkłabym w ten związek. Uciekłabym gdzie pieprz rośnie. Rzecz w tym, że w moim domu rodzinnym nie było takich problemów i nie zauważyłam różnicy pomiędzy popijaniem (wielu ludzi pije alkohol ale nie są alkoholikami) a alkoholizmem. Wsiąkałam stopniowo, niezauważalnie, kroczek za kroczkiem. Bardzo długo wydawało mi się, że to nie ja mam problem, a mój partner i niby dlaczego ja mam chodzić na terapię? Ale gdy któregoś dnia, po moim powrocie z pracy, zastałam drzwi do mieszkania otwarte (nie na oścież, ale drzwi w bloku wielorodzinnym to się raczej zamyka na klucz) a jego leżącego na podłodze ze spuszczonymi spodniami, zasikany dywan i pościel w sypialni, w mieszkaniu wyraźne ślady po towarzyskim spotkaniu, wszędzie pozapalane światła, przez myśl przebiegło mi tysiące myśli w jednej sekundzie i pierwsze co zrobiłam to tylko sprawdziłam czy żyje. Jak się okazało, tylko spał. A ja następnego dnia już rozmawiałam w sprawie terapii dla siebie. Nie jest łatwo zachować resztki godności kiedy pod jednym dachem przychodzi żyć z osobą, która nie szanuje własnego życia, nie wspominając o życiu innych.
Nie mogę się doczekać piątkowego spotkania w Al Anon, dlatego zarejestrowałam się tutaj. Mam nadzieję, że to będzie ten pierwszy malutki kroczek ku trochę większej zmianie... :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Marta74, Dahud, Havana, Tomoe, Waldek, Lidia

Ku zmianie... 2018/08/27 13:54 #2

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14867
  • Otrzymane podziękowania: 20585
Witaj na Forum :czesc:
Gratuluję działania :-BD
Fajnie, że jesteś...właśnie taka jaka jesteś. Zdecydowana i otwarta %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/27 14:01 #3

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1645
  • Otrzymane podziękowania: 4135
Witaj Haniu na forum :czesc: To bardzo dobrze,że jesteś tutaj z nami-gratuluję działania oklaskiii @};- %%- kwiaaatek .
Jestem alkoholikiem.
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/27 15:52 #4

  • Lula
  • Lula Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 205
  • Otrzymane podziękowania: 427
Witaj Haniu.
Bardzo fajnie , że zdecydowałaś się na ten krok.
Podobnie jak Ty, myslalam po co ja mam się leczyć skoro to on pije? Po co cokolwiek z sobą robić skoro wszystko za wszystkich ogarniam? I ta nieskończona nadzieja, że on w końcu przestanie i będziemy żyli długo i szczęśliwie.... Nic bardziej błędnego. Swoją postawą dawałam mu konfort, a siebie niszczyłam. Dużo daje mi terapia, odpowiednią literatura, i oczywiście to FORUM. cieszę się, że dołączyłas do nas :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/27 16:08 #5

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2435
  • Otrzymane podziękowania: 5644
%%- . Witam. Jerzy alkoholik.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/28 06:11 #6

  • Lidia
  • Lidia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 134
  • Otrzymane podziękowania: 426
Witaj Haniu . Jestem Lidia :czesc: .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/28 17:17 #7

  • Melisa
  • Melisa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1658
  • Otrzymane podziękowania: 1293
:czesc: Ewa wspoluzalezniona i DDA
''Powiedzenie mówi, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego co nas spotyka i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/28 17:44 #8

  • Aga 337
  • Aga 337 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 4
Witam
Aga wspolozalezniona
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/29 09:24 #9

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Jak miło, że ktoś tu zagląda. Dziękuję Wam. Witam się z wszystkimi :czesc: i z każdym z osobna :czesc: . Jak na razie czytam wpisy innych osób i próbuję z nich wyciągnąć wnioski dla siebie. W najbliższy piątek idę na pierwsze spotkanie w Al Anon. Mam sporego stresa z tego powodu - nie wiem czego właściwie się spodziewać i jak to będzie wyglądało, ale skoro podjęłam się tego zadania to chcę je wypełnić. W tak zwanym międzyczasie mój mąż obraził się na mnie kiedy mu zaproponowałam, że od września ma mi się dokładać do płacenia rachunków. Nie wiem po prostu jak zmobilizować go o skończenia remontu mieszkania, które w części odziedziczył po rodzicach, a w części wykupił od brata. Remont zaczął w czerwcu ubiegłego roku. Prawda jest taka, że wiele tygodni stracił na spotkankach z kumplami w tym mieszkaniu. Dzisiaj odezwał się do mnie po tygodniu milczenia (mieszkał przez ten czas w tamtym mieszkaniu). Pierwszy raz od dłuższego okresu czasu wysłuchał spokojnie tego co mam mu do powiedzenia na temat relacji między nami. A ja? Kolejny raz próbuję uczepić się tej myśli, że mój mąż chciałby coś zmienić. Niestety niczego nie zadeklarował ze swojej strony, no może tylko zasugerował, żeby każde z nas przemyślało to, co powiedziała druga strona. Wygląda to tak - on narzeka na brak bliskości między nami, a ja narzekam że on pije. Przyznał, że cały tydzień nic nie zrobił w tym mieszkaniu (pewnikiem cały tydzień pił, nie pierwszy i nie ostatni) :wmur: Ręce i nogi opadają... :ojej:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ku zmianie... 2018/08/29 10:29 #10

  • Donatella
  • Donatella Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 283
  • Otrzymane podziękowania: 529
Witaj Haniu !
Jestem Dona, współuzależniona.
Spotkania Al-anon, to nic strasznego. ja uczęszczam na grupę od czerwca tego roku.
Tam nikt nikogo, do niczego nie zmusza. Chcesz, to słuchasz, a jak masz ochotę, to mówisz.
I nikt nikogo nie ocenia, bo wszyscy siedzimy w tym samym temacie...popełniamy podobne błędy i dzielimy się swoimi sukcesami.
Niech Cię nogi tam zaniosą.
To dobre miejsce dla nas współuzależnionych...bardzo dobre.
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania, Mila

Ku zmianie... 2018/08/29 11:24 #11

  • Dariusz
  • Dariusz Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1215
  • Otrzymane podziękowania: 2349
Witaj Haniu na forum :czesc:
Jestem Darek alkoholik
Podróż na tysiąc mil zawsze zaczyna się od pierwszego kroku...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/29 19:13 #12

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 945
  • Otrzymane podziękowania: 1854
Witaj Haniu :czesc:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/08/29 20:02 #13

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 856
  • Otrzymane podziękowania: 2244
Witaj Haniu :czesc:
Jestem Bernadetta ,współuzależniona. Nie oczekuj deklaracji od czynnego alkoholika, on Ci je da i to bardzo piękne,wzniosłe lecz niestety bez pokrycia. Nie oczekuj od niego nic. Postaw granice i nie daj ich przekroczyć, strzeż jak święte. Idź na al anon, zajmij się sobą. Powodzenia @};-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lula, Hania

Ku zmianie... 2018/09/03 13:42 #14

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
No właśnie... stawianie granic. Słabo mi to wychodzi, zwłaszcza wtedy gdy mam do czynienia z trudnym przeciwnikiem tzn. nieprzewidywalnym, a na dodatek łatwo wpadającym w złość. Krótko mówiąc łatwo mnie zahukać. Jestem po pierwszym spotkaniu w al anon i szczerze mówiąc mam trochę mieszane uczucia. Trochę nie podoba mi się, że miesza się do tego Boga. Po co? Czemu to ma służyć? I to trzymanie się za ręce i powtarzanie jakiś formuł... nie wiem czemu, ale czuję się wówczas jakbym miała za chwilę poddać się kolejnej manipulacji, tylko tym razem nieco innej społeczności. Jak żywo przypominają mi się zbiorowe klaskania na zjazdach w pewnym towarzystwie ubezpieczeniowym, w pewnej firmie sprzedającej chemię domową itp. Być może nie muszę się trzymać za ręce, tak jak inni, ale z pewnością nie pozostanie to niezauważone. Nie chcąc odstawać od reszty znowu dopasowuję się do towarzystwa i robię to co wszyscy (czyli ulegam presji). Przepraszam, może za bardzo się czepiam ale to są moje pierwsze wrażenia po spotkaniu i po prostu chciałam się nimi podzielić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Aksamitka

Ku zmianie... 2018/09/03 14:00 #15

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 505
  • Otrzymane podziękowania: 1010
Czesc Haniu :czesc:
Ja tak samo nie wiedzialam o co chodzi na pierwszym mityngu, dopiero na 3 cim zalapalam, ze moje myslenie jest tak zamkniete na nowe inne spojrzenie, czy dzialanie, ze odrzucam i dalej mysle po staremu. Ale jak zrozumoalam, to zniknelo uczucie niemocy i bezradnosci a zaczela rosnasc sila.
Widze ze Ty mocno ruszylas i dzialasz :-BD na temat granic, znajdziesz ciekawe rzeczy w tym watku. Tez ucze sie je stawiac, wogole nie mialam pojecia ze sa :grin:

www.niepijemy.pl/forum/artykuly-publikac...tie-fragmenty#399520
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lula, Hania

Ku zmianie... 2018/09/04 12:50 #16

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Cześć Aksamitko :czesc:
dziękuję za linka - spora lektura. Widzę, że jest przede mną ogrom pracy. Czasami aż mnie to przeraża. Z tym stwierdzeniem, że mocno ruszyłam to lekka przesada. Jest we mnie tyle niepewności, zniechęcenia i wątpliwości. Mam wrażenie, że ciągle drepczę w miejscu i chciałabym aby to ktoś za mnie tą całą ciężką robotę wykonał... ale z drugiej strony wiem że przecież wsiąkałam powoli to i wyjść z tego nie uda się ot tak, na pstryknięcie...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Aksamitka

Ku zmianie... 2018/09/13 08:13 #17

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Dzisiaj trafiła się okazja do próby stawiania granic. Już wczoraj mój mąż wyskoczył na mnie, że jestem za miękka w stosunku do naszego szczeniaka (ma pół roku i ciągle sika w domu, no, ale jak siedzi sama od 8 rano do 14 lub 16, to nie dziwota, że nie wytrzyma) i tylko go rozpieszczam a za mało strofuję. Jakoś to przełknęłam, choć podniesiony ton nie był potrzebny. Dzisiaj z kolei powtórka tematu plus jakieś inne pierdoły (za długo się grzebałam do wyjścia z domu, on czekał i gorąco mu się robiło w polarku). A ja mam wrażenie, że po prostu dawno nie pił i jego mózg żąda (nie prosi) alkoholu. W końcu minęły aż dwa tygodnie od ostatniego ciągu. Ot statystyka - dwa tygodnie abstynencji i tydzień picia. Przez te ostatnie dwa tygodnie sporo się napracował (remontuje mieszkanie po rodzicach) i przyszło zmęczenie, a wraz z nim myśl o odprężeniu. Tylko dlaczego to tak mnie boli. Jego słowa (raczej epitety) są wypowiadane na trzeźwo, może dlatego właśnie boli bardziej. W każdym razie dzień mam do tyłu.
Powiedziałam mężowi, że nie życzę sobie aby zwracał się do mnie tym tonem i takimi słowami bo nie będę z nim rozmawiała. Ale jak znam siebie to gdy zadzwoni to pewnie odbiorę telefon (bo może czegoś potrzebuje, albo coś się wydarzyło...)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ku zmianie... 2018/09/24 10:43 #18

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
W miniony czwartek mój mąż wyskoczył na mnie za to, że ... przez godzinę dzwonił do mnie 7 razy i ja nie odbierałam telefonu. Zastanawiał się co się stało, że nie odbieram, może trzeba przyjść mi z pomocą (on nocował w remontowanym mieszkaniu). A ja - po prostu nie słyszałam telefonu - a to byłam w łazience, a to na spacerze z psem, a to koktajl kręciłam i hałasował blender. No i oczywiście był to pretekst by wyskoczyć z buzią na mnie. Odpowiedziałam mu żeby nie zachowywał się neurotycznie, na co usłyszałam, że on nie ma ochoty ze mną rozmawiać. Usłyszał, że przecież go nie zmuszę do rozmowy. Życzył mi z przekąsem miłego dnia, ja jemu również i tyle. Po południu był milutki taki. Już myślałam, że mi go ktoś podmienił bnggfgbfb I o dziwo jest taki milutki cały czas. Wiecie co, zaczęłam się zastanawiać o co chodzi. To jest jakieś podejrzane. Z drugiej strony jest we mnie jakiś taki niepokój - bo już prawie 4 tygodnie mój mąż nie pije. Wiem, wiem - objaw współuzależnienia. No ale przecież nie mam wątpliwości, że ot tak na pstryknięcie przestanie pić. W dodatku nie leczy się niestety, i nie zamierza :ojej:
Ostatnio zmieniany: 2018/09/24 10:44 przez Hania.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Aksamitka

Ku zmianie... 2018/09/24 11:51 #19

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 505
  • Otrzymane podziękowania: 1010
Haniu :czesc:
No i brawo ty :YMAPPLAUSE:
Tak milo przeczytac gdy zmienia sie na lepsze. Ciesz sie chwila zaslugujesz na to aypererew
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/09/24 12:12 #20

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Aksamitko :czesc:
cieszę się, a jakże, ale jest to radość trochę podszyta obawą, że zaraz coś pierdyknie, bo nie może być za długo tak fajnie. Właśnie ostatnio na terapii omawiałam tę kwestię - boję się cieszyć z obawy, że za radość trzeba będzie za chwilę "zapłacić" smutkiem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ku zmianie... 2018/09/24 12:46 #21

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 505
  • Otrzymane podziękowania: 1010
Tez mam ten strach niepokoj od rana. Ale czasem gdy pomysle, ze dzis pozwole sobie sie cieszyc i nie zastanawiac sie co sie moze wydarzyc, ani co bylo, ani nie myslac o jutrze. Tak cieszyc sie bo teraz jest fajnie i nie czuc sie z tym zle ale swietnie. A co bedzie jutro, czy za godzine to zostawiam przyszlosci na to nie mam wplywu.
Tearaz moge sie cieszyc,ja pozwolilam sobie pierwszy raz od tygodnia, dobrze sie tak poczuc.
aypererew
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/10/16 11:57 #22

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Cześć,
rzadziej tu ostatnio zaglądam bo przygotowuję się do przeprowadzki i jest sporo rzeczy do ogarnięcia, ale staram się chociaż anonimowo podglądać wątki. Ostatnio zastanowiła mnie jedna rzecz i postanowiłam Was o to zapytać.
Chodzi mianowicie o zdrowotne koszta życia z alko. Ja, jak już sobie uświadomiłam, że mój partner (wtedy jeszcze nie mąż) jest alkoholikiem i zaczęłam się szarpać psychicznie z tą sytuacją, to miałam taki incydent, który trwał kilka lat (ze trzy) a dotyczył snu. To znaczy, nigdy nie miałam problemu z zaśnięciem, natomiast wybudzałam się o regularnych porach w nocy (ok. 1 lub 2) i nie mogłam do rana zasnąć. Spałam po 3 do 4 godzin na dobę. Nawet jeśli wcześniej położyłam się spać to i tak po max. 4 godzinach budziłam się i koniec ze snem do rana. Do dzisiaj nie wiem jak ja dawałam radę tak funkcjonować i żyć na pełnych obrotach w firmie i niczego nie zawalić. W końcu zwróciłam się o pomoc do lekarza pierwszego kontaktu, który mi coś przepisał i po paru kolejnych miesiącach nastąpiła poprawa. Niestety z czasem pojawiły się kłopoty z pamięcią, kojarzeniem, rozumieniem. Jest to przykre, tym bardziej, że ja to dostrzegam i staram się jak mogę ukryć to przed otoczeniem. Niestety ze strony męża nie mam wsparcia w tej sprawie, wręcz przeciwnie wrzeszczy na mnie, że jestem sklerotyczką, że mi nie ufa (ostatnio zaginął dowód rejestracyjny auta i wmawiał mi w naprawdę mało przyjemny sposób, że to ja go zapodziałam, po czym okazało się, że to jednak on go zostawił w tym drugim mieszkaniu). Moja terapeutka jest zdania, że to długotrwałe kłopoty ze snem oraz przewlekłe napięcie psychiczne jest przyczyną problemu. Jestem po 50-tce więc może to kumulacja - wiek plus przeżycia? Czy którejś z Was też coś takiego się przydarzyło (mam na myśli kłopoty ze snem, oczywiście :P )?
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka

Ku zmianie... 2018/10/16 15:27 #23

  • Lidia
  • Lidia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 134
  • Otrzymane podziękowania: 426
Witaj Haniu !

Myślę , że Twoja terapeutka miała rację . Brak snu , ciągłe zmęczenie i stres skutkują problemami z pamięcią . Problemy z zapamiętywaniem towarzyszą często stanom depresyjnym i nerwicom . Ten temat jest mi dość bliski bo sama tego doświadczyłam . Kilka lat temu chorowałam na depresję i od tego się u mnie zaczęło . Miałam też anemię . Teraz jest już lepiej a było ogólnie nieciekawie .Do dnia dzisiejszego mam problemy z płynnym wypowiadaniem się . Mam takie wrażenie jakbym była w jakimś stopniu zepsuta ..Ogólnie szybko się męczę i często towarzyszy mi zmęczenie .
Porozmawiaj na ten temat z lekarzem , na pewno coś doradzi i zleci badania .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka, Havana, Hania

Ku zmianie... 2018/10/16 15:36 #24

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1015
  • Otrzymane podziękowania: 1444
witaj Haniu,nie jestes wyjątkowa,ja tez te wszystkie objawy miałam ,kiedy mieszkałam z bylym mężem,ciekawe jest to,że nie kojarzyłam tego wszystkiego co sie ze mną działo,z jego piciem,dopiero terapia i inne działania dały mi odpowiedzi,byłam juz tak zakrecona,że nie ufałam sobie,mój nastrój był adekwatny do jego zachowania,straciłam radośc zycia,w to sie wchodzi powoli malymi krokami,własciwie na poczatku niezauważalnie,dlatego wyjście z tej matni również potrzebuje czasu,ale uwierz,jesli tylko chcesz ,to się uda,trzeba tylko sięgnąc po pomoc.
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/10/16 18:00 #25

  • Lula
  • Lula Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 205
  • Otrzymane podziękowania: 427
Długotrwały stres może być powodem zaburzeń snu, koncentracji, uwagi i pamięci, zwłaszcza tej świeżej. Ja też mam podobnie, czasem coś mówię i nagle zapominam słowa, imienia, nazwiska, nazwy. Mam problem z nadmierną sennością, i mimo że prześpię całą noc to rano budzę się niewyspana. To wszystko odbija się potem na naszym zdrowiu. Teraz jest już trochę lepiej, spokojniej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/10/17 11:11 #26

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Dzięki dziewczyny, jesteście niezawodne. A już myślałam, że ze mną jest coś mega nie tak. Co prawda Lula napisałaś, że mogą być kłopoty z pamięcią krótkotrwałą, i tak rzeczywiście mam (jak czytam gazetę to po chwili nie pamiętam co przeczytałam na poprzedniej stronie :wmur: ), ale ostatnio zdarzyła mi się taka dziwna rzecz - oglądałam transmisję jakiejś imprezy lekkoatletycznej i skakały dziewczyny o tyczce co ogromnie mnie zdziwiło. Miałam wrażenie, że wcześniej nie oglądałam dziewczyn skaczących o tyczce. Nawet nie macie pojęcia jakie to było nieprzyjemne odczucie jak uzmysłowiłam sobie swoje luki w pamięci. To jakiś koszmar. Czy to się może cofnąć? Jak tak dalej pójdzie to niebawem będę musiała wkładać do kieszeni kurtki kartki z moim nazwiskiem i adresem :ojej:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ku zmianie... 2018/10/26 13:17 #27

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6628
  • Otrzymane podziękowania: 9162
Witaj Haniu @};- na forum - ale mam zapłon, jak Twoja i moja pamięć chwilowa zwana przeze mnie czasem żartobliwie - RAM'em. :lol:
Moja droga, gdzieś tam wprost piszesz, że lekarz COŚ Ci przepisał na sen.
I wprost piszesz:
"Niestety z czasem pojawiły się kłopoty z pamięcią, kojarzeniem, rozumieniem." Prawdopodobnie leki ze swym ubocznym działaniem, mają swój udział w tym spisku przeciwko Tobie obok dorosłego wieku. :lol:
Ja poza pewnymi "męskimi" lekami od kilku lat nie tykałem w życiu prochów. Goździkowa mi się zdarza raz na rok. Jestem więc w miarę czysty chemicznie, a mimo iż jestem w wieku 60+ , choć psychikę mam 40-, to zaczynam mieć również zacięcia w pamiętaniu chwilowym. Robię rzeczy rutynowo i nie koduję ich np. zamknięcie drzwi, czy inne drobne czynności. Jak mnie zrobi się szkoda nóg, to postanawiam się niektóre z tych zapominalskich czynności głośno skomentować - Jędruś, właśnie zamykasz drzwi i wtedy zapisują się do bufora dwubitowego 0 - otwarte, 1 - zamknięte. buahaha
Tak na poważnie powiem, że to jest sposób na zapamiętanie czynności wykonywanych automatycznie. Inna sprawa zacięcia, czyli chwilowy zakaz dostępu do twardego dysku - bywa że np znam kogoś na bank, a nie mogę dostać się do bazy danych gdy potrzebuję. Gdy nie potrzebuję za chwilę się przypomina.
Pisałaś o wrażeniach z 1-mitingu. Ja lubię zmówić w grupie modlitwę o pogodę ducha. Kiedyś była u mnie odfajkowywana ze wzrokiem unikającym innych - jakbym Onego Boga wypatrywał :lol: , dzisiaj znajduję chęć popatrzenia na twarze współmodlących. Pewnie szukam tam siebie sprzed lat.
Pogody ducha i pozwolę sobie czasem Ci tu zburzyć przytulny spokój, bo w trzeźwym życiu od czasu do czasu musi coś się dziać, by nie przysnąć. :-BD
Ostatnio zmieniany: 2018/10/26 13:18 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Babeczka, Hania

Ku zmianie... 2018/10/31 13:36 #28

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Wiesz, tym "lekiem" na kłopoty ze snem był jakiś antydepresant. Lekarzowi powiedziałam jakie są moje przypuszczenia co do powodów nocnego wybudzania się, a tak poza tym to ja też nie łykam żadnych medykamentów na stałe, ot czasami raz na jakiś czas coś przeciw bólowi głowy, aby za mocno się nie rozhuśtał bo wówczas boli 2 dni. :lol:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ku zmianie... 2018/10/31 14:03 #29

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Ostatnie dwa miesiące przeżyłam w miarę spokojnie i już myślałam, że potrafię opanować i powściągnąć swoje emocje w stosunku do mojego męża. No niestety, dzisiaj był zjazd kompletny. Poszło o ilość rzeczy do przeprowadzki (nie tylko ciuchów, różnych innych duperelków też). Mój szanowny małżonek zażądał abym ilość tych kartonów ograniczyła o połowę bo on nie zamierza zagracić tamtego mieszkania. Powiedziałam, że albo idę z wszystkim, albo nie idę tam wcale. Od słowa do słowa i pyskówka była gotowa. Najgorsze jest to, że on nie rozumie dlaczego ja się od niego odsunęłam (bo to mi głównie zarzuca, że "gram t..kiem". Stwierdził, że może ma jakiś tam niewielki problem z alkoholem ale ja chyba nie wiem kto to jest alkoholik. Usłyszał ode mnie, że gdyby był taki jak jego kolega, który pewnej nocy w tym roku w czerwcu spał w naszym mieszkaniu na fotelu w dużym pokoju, to nazwałabym go menelem. A jeśli nim nie jest, to zawdzięcza to mnie. Usłyszałam, że nigdy nie kochałam mojego męża i że jestem z nim z powodów ekonomicznych. To chyba jakiś żart. Płacę co miesiąc rachunki za wszystkie męża nieruchomości (robiłam to jeszcze na dłuuuugo przed ślubem, a poza tym nieruchomości są jego, nie moje), dokładam się do samochodu (też jest na niego - miał mi oddać te pieniądze, ale stwierdził, że one przecież są wspólne). Aż boję się pomyśleć co by było gdybyśmy mieli wspólne konto i musiałabym się tłumaczyć z każdej wydanej złotówki. Mąż był trzeźwy i dlatego z nim dyskutowałam, choć jeszcze w sobotę leczył mega kaca i przepraszał mnie. Do niego nic nie dociera, że ja się odsunęłam bo czuję do niego niechęć po tym wszystkim co niemiłe wydarzyło się na przestrzeni tych kilkunastu lat. Trzęsę się od rana i nie mogę opanować chaosu w głowie. Widzę, że dyskusja z nim to walenie grochem o ścianę. :wmur:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ku zmianie... 2018/10/31 16:24 #30

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 520
  • Otrzymane podziękowania: 551
Te "typy " tak mają Haniu ,mózg wyprany procentami nawet jak jest trzeżwy to absolutnie trzeżwy nie jest .Daj kochana na luz i znajdż koniecznie odskocznię dla sibie . @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/10/31 19:02 #31

  • Jadwiga
  • Jadwiga Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 447
  • Otrzymane podziękowania: 623
:czesc: Haniu
Podpiszę się pod tym co Ci napisała Alchemia.
Mi w takich przypadkach pomaga lektura Al anon tj. Dzień po dniu i Odwaga do zmian oraz modlitwa o pogodę ducha a i tak lekko nie jest. Alk.czynny ma w sobie dużo pychy i żyje w mechanizmach. Za wszelką cenę chroni swoją "miłość" do alk.
Dbaj o siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/11/01 12:54 #32

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 945
  • Otrzymane podziękowania: 1854
Hania napisał:
Płacę co miesiąc rachunki za wszystkie męża nieruchomości (robiłam to jeszcze na dłuuuugo przed ślubem, a poza tym nieruchomości są jego, nie moje), dokładam się do samochodu (też jest na niego - miał mi oddać te pieniądze, ale stwierdził, że one przecież są wspólne)

To dlaczego nie przestaniesz płacić skoro to wszystko jego?
Na chlanie ma, to niech też rachunki ogarnia. Przeciesz to odbywa się Twoim kosztem. Tą kasę mogłabyś przeznaczyć na coś innego. Zobacz jak Twój mąż potrafi zadbać o siebie, Ty płacisz, a on ma na chlanie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/11/05 11:34 #33

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 88
Cześć Magda,
płacę bo to jest mój wkład do naszego wspólnego budżetu. Nie mamy wspólnego konta. Kiedy nie byliśmy małżeństwem, a pobraliśmy się dopiero po 10 latach związku, mieliśmy osobne konta i tak już zostało. Mój mąż zawsze był dość pryncypialny w kwestiach finansowych, a ja chciałam mieć swoje pieniądze, a nie być uzależniona i kontrolowana finansowo przez faceta, który jest nałogiem i nigdy nie wiadomo co mu strzeli do głowy. To też stało mu chyba kością w gardle przez te wszystkie lata, ale ja się nie poddałam. Cóż, nadal te opłaty robię, wkurza mnie tylko, że mój mąż kolejne miesiące robi remont, ja płacę rachunki, a tymczasem on zakłada kolejne lokaty w banku. Tak się sprytnie ustawił, w sensie życiowym - jest na rencie i faktycznie ma kręgosłup w kiepskim stanie ale ja przecież nigdy nie wiem kiedy naprawdę go boli i musi odpocząć, a kiedy trochę koloryzuje. Mogłabym przestać robić te opłaty, już nawet była z nim dyskusja na ten temat, ale to by było jak wytaczanie wielkich dział i otwarta wojna, na którą nie jestem gotowa.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/05 11:39 przez Hania.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ku zmianie... 2018/11/05 12:21 #34

  • jamcion
  • jamcion Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 159
  • Otrzymane podziękowania: 105
Hania zapalenie trzustki to nie przelewki, a jak on to miał 5 lat temu, a pije nadal to nie chcę wiedzieć w jakim stanie jest ten narząd. Jak byłem na terapii w szpitalu to jeden znajomy pacjent dostał ataku zapalenia trzustki to wił się z bólu, ponoć boli niemiłosiernie. Przyznam szczerze,że ja skończyłem terapię w połowie stycznia i w dzień wyjścia ze szpitala, chciałem tak ostatni raz wypić sobie piwo, skończyło się na kilku dniach picia, olałem wszelakie zalecenie i byłem sam sobie winny. Piłem ciągami po 5 dni, 2 tyg przerwy. Teraz skończyłem ciąg w sobotę i całkowicie się rozleciałem jak narzeczona puściła mi filmik jak wracam do domu ulicą obsikany i nawet lekka dwójka była. Coś we mnie pękło poczułem się jak menel, bo nim byłem. Wiem jedno, że już nie chcę pić i zrobię wszystko by
taka sobota się nie powtórzyła. Może twój mąż też potrzebuje takiego szoku,by przejrzeć na oczy...
Życzę wszystkiego dobrego...
Ostatnio zmieniany: 2018/11/05 12:21 przez jamcion.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania

Ku zmianie... 2018/11/05 13:13 #35

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 294
  • Otrzymane podziękowania: 255
Haniu stawianie warunków na początku jest bardzo trudne. Gdy ja zaczęłam wymagać od męża dokładania się do rachunków był ogromnie wściekły... Tez płaciłam za jego telefon i gdy powiedziałam że ma płacić sam był w ogromnym szoku.. No bo jak to.. Takie 15zł to tylko to o co się czepiam... Ale byłam nie ugieta. Teraz mieszka już sam...nauczyl się płacić rachunki... Robić zakupy. Ale długo mi wypominał jaka jestem podła...
A jeśli chodzi o pamięć. To ja mam wrażenie że przespałam to 10lat gdy byłam z mężem. Przerażona jestem tym jak kiepską mam wiedzę w temacie polityki.. Historii...Ja żyłam tylko mężem i dzieckiem. Teraz uczę się gry na gitarze i jestem w szoku ze tak strasznie ciężko idzie mi zapamiętywanie chwytów. Czytam książke a nie wiele pamiętam z tego co czytam. Problem z koncentracja... Z pamięcią... Też mnie to przeraża.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hania
  • Strona:
  • 1
  • 2