Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: odchodzę

odchodzę 2018/08/21 09:34 #1

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Ostatni raz stawiam go na nogi po kolejnym ciągu, który własnie się skończył i odchodzę.Standardowo wczoraj detoks, dzisiaj detoks... (podobnie było 3 tygodnie temu), jak tylko wróci do pionu mam nadzieję przeprowadzić z nim szczerą rozmowę, jeśli tym razem w końcu zechce być ze mną szczery i odejść. Nie wiem czy to nie jest okrutne? Nie mam jednak już sił, starałam się ogromnie i ogromnie sama siebie przez to zaniedbałam. Alkohol wyssał ze mnie chyba więcej energii niż z niego. Chyba sobie coś ubzdurałam, że jestem jakimś bohaterem i potrafię mu pomóc zrozumieć i żyć z tą chorobą, a potem będziemy żyć długo i szczęśliwie. Widzę jednak coraz wyraźniej, że nie potrafię mu pomóc, a być może jeszcze bardziej szkodzę... sama już nie wiem jaką rolę tutaj odgrywam. Na pewno wiem co czuję od kilku lat. Narastające sfrustrowanie, żal, smutek, gniew, złość, niemoc,poczucie porażki, wstydu i niskiej wartości. Nic nowego dla osób współuzależnionych. Wiele razy podejmowałam już decyzję o tym, że to koniec i zaczynam myśleć teraz o sobie, zawsze jednak zabrakło mi sił i tkwiłam w tym nadal. Wierzyłam jednak głęboko, że tym razem jego obietnice są uczciwe, że w końcu musi być ten ostatni raz, Ja widzę jak on się męczy z tą chorobą i mu wierzę, że naprawdę chcę żyć normalnie, jednak nie potrafi długo utrzymać abstynencji i cały koszmar zaczyna się na nowo. Napisałam tutaj dzisiaj, bo chciałabym, żeby tym razem było to jakoś inaczej. Zwykle próbowałam odgrywać tego bohatera i radzić sobie z tym sama, nie udawało się. Może tutaj ze wsparciem będzie mi łatwiej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Hogata9, Havana, Waldek, AgaMars, Justyna123, Ema, Migotka07, Lula, Katarzynka77 ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

odchodzę 2018/08/21 09:53 #2

  • RYBSON
  • RYBSON Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 114
  • Otrzymane podziękowania: 201
:czesc: nazywam sie Andrzej i jestem alkoholikiem. Rozumie waszą sytuacje niejako z drugiej strony. Moj związek sie rozpadł o co przez dłuższy czas miałem zal do swojej Ex , ale zeby być naprawde szczery to musze powiedzieć ze zrobiła wszystko co mogła . Dopiero rozpad rodziny i picie w czterech scianach uświadomiło mi ze jestem na dnie i komfort picia pękł jak mydlana bańka . Wydaje mi sie ze Ty właśnie zapewniasz ten komfort swojemu partnerowi, wiem ze jest trudno ale najpierw zajmij sie sobą, terapia dla osób współuzależnionych lub mitingi al-anon. Pozdrawiam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

odchodzę 2018/08/21 10:22 #3

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 899
  • Otrzymane podziękowania: 2224
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

odchodzę 2018/08/21 10:28 #4

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 528
  • Otrzymane podziękowania: 794
cześć.
on pije a Ciebie głowa boli.
to nielogiczne przecież, jego ma boleć.
ancheemin napisał:
Ostatni raz stawiam go na nogi po kolejnym ciągu,
Nie wierzę Ci. ile razy był już ten ostatni raz?
powiedz sobie że ostatni raz był wczoraj i nie rób nic.
Nie rób za alkoholika nic co może zrobić sam.
tylko dzisiaj
Ostatnio zmieniany: 2018/08/21 10:29 przez jeryho 1.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Justyna123, Adam Aa, Lula

odchodzę 2018/08/21 10:44 #5

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6480
  • Otrzymane podziękowania: 8933
:czesc: stawiając go na nogi pomagasz mu w piciu, poprzez branie na siebie części konsekwencji jego picia. Cierpienie jest twórcze, więc pozwól mu pocierpieć. Twoje cierpienie nic Ciebie nie nauczyło, dalej brniesz w ratowanie biedaka, którego jedynym celem jest dojść do normy i znowu próbować, przecież żona pomoże.
Może nie pomagaj nawet w odtruwaniu, niech "poumiera trochę", niech poczuje, że nie ma w Tobie sojusznika, opiekuna. Polecam Ci mitingi, idź posłuchaj co inne kobiety robią by nie cierpieć z powodu jego picia, a nawet niepicia:
al-anon.org.pl/spotkaniamityngi/
Klikasz na mapie Polski swój REGION i potem na link z prawej strony. Otworzy się nowa karta z wykazem miejscowości, w których są mitingi dla Ciebie. Jestem alkoholikiem. :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Agata0403, Mila

odchodzę 2018/08/21 11:11 #6

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Chciałam dać mu znowu czysty start i może to beznadziejne co teraz napiszę, ale tak dla siebie chciałam mieć poczucie, że nie zostawiłam go w tym stanie cierpienia bez pomocy, inaczej bym czuła jakbym była złym człowiekiem. Dzisiaj jednak nie gotuję dla niego obiadu, dla mnie to duży krok, innego na dzisiaj nie umiem zrobić. Zamierzam zapisać się na terapię, związek zakończyć, trzymam sama za siebie kciuki
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

odchodzę 2018/08/21 11:19 #7

  • Olala
  • Olala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 109
  • Otrzymane podziękowania: 64
Ancheemin witaj na forum
Jestem Olka wspoluzalezniona

Widzę ze masz ambitny plan trzymam kciuki za realizację

Mnie nie udało się odejść ba mówiąc prawdę wcale chyba tego nie chciałam
Jeszcze nie dojrzałam do tej decyzji chyba ze on odejdzie i zrobi to za mnie- może tak było by lepiej
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lula

odchodzę 2018/08/21 11:21 #8

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Chciałam jeszcze dodać, że w tym wszystkim żałuję bardzo tego, że przez ostatnie lata zaniedbywałam własnych rodziców. Nie jeździłam do nich tak często jak bym chciała, czasem bywało tak, że odwoływałam wizytę, bo nagle musiałam (nie wiem jak to właściwie ująć) pomóc jemu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Justyna123

odchodzę 2018/08/21 11:27 #9

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6480
  • Otrzymane podziękowania: 8933
Skąd ja to znam, wyrzuty sumienia, że zostawiło się alkoholika samemu sobie w trudnej sytuacji? Moja partnerka po pijanemu miała wypadek samochodowy i 3 tyg. leżała na OIOMie. Odwiedzałem ją co dzień i obiecałem sobie, że to będzie już - KONIEC, gdy tylko ze szpitala wyjdzie. Nie dotrzymałem tej obietnicy, bo znowu obudziła się we mnie chora nadzieja, że ten wypadek - to będzie przełom, bo przecież wywinęła się śmierci. A ona po paru miesiącach znowu sięgnęła po alkohol. :wmur: :wmur: :wmur: Głupi byłem jak noga od stołu, a raczej zadziałały silne mechanizmy współuzależnienia.
Wiesz co dzisiaj staram się uczciwie robić?
Korzystać z doświadczeń innych, by nie cierpieć na własne życzenie.
Ja Ci życzę, byś naprawdę uczciwie skupiła się na pomocy sobie, bo on ma w nosie Twoje samopoczucie. :-BD
Ostatnio zmieniany: 2018/08/21 11:29 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kris66, Justyna123, Olala, Lula, Hania, Milena

odchodzę 2018/08/21 11:28 #10

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
witaj Olka,
ja również wielokrotnie chciałam odejść i zawsze nie miałam sił, czasem on chciał odejść a ja wtedy się go kurczowo nagle zaczynałam trzymać, nie wiem dlaczego... głównie chyba ze strachu przed samotnością i tym co ja teraz zrobię, on wypełniał prawie całe moje życie. Dzisiaj wierzę jednak w siebie bardziej niz w poprzednich razach, zrobiłam również listę rzeczy do załatwienia w związku z rozstaniem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Olala

odchodzę 2018/08/21 11:38 #11

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Dziękuję bardzo,
napisałam dzisiaj tutaj właśnie aby nie czuć jak przy poprzednich razach tej samotności w decyzji, bo zawsze próbowałam sama sobie z tym radzić i jak wiem nie udawało się. Poza tym, ja wiem i czuję, że moje uczucia są dla niego mało ważne, (człowiek jednak wierzy, a właściwie wierzyłam ślepo, że cos się może odmienić), gorzej jest jednak o tym przeczytać, twardo i dobitnie, rozpłakałam się znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

odchodzę 2018/08/21 11:46 #12

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 764
  • Otrzymane podziękowania: 1109
Witaj ancheemin. Wiesz już co robić, tak przynajmniej piszesz, ale nie czekaj bo... rób to już. To jak z rzucającym palenie, od jutra przestaje, od poniedziałku przestaje i co?...nadal pali. Jak coś chcesz zrobić to już. Wiem co czujesz, rozumiem, sama to przechodziłam. Czytaj nasze historie, wprowadzaj zmiany, idz po pomoc do specjalisty i do takich jak Ty. Konsekwencja to coś czego Ci zyczę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

odchodzę 2018/08/21 11:52 #13

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
dziękuje, jestem tutaj, czytam, nie zrobiłam obiadu, zrobiłam listę rzeczy do załatwienia,robię nieco inne kroki niż wczesniej i napawa mnie to swego rodzaju radością, może na razie malutką, ale jest
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

odchodzę 2018/08/21 12:00 #14

  • Anka44
  • Anka44 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 84
Jeśli odchodzisz to odejdź teraz.
Po co czekać aż będzie w pełni swiadomy.
To takie czekanie na co?
Czekasz aź ręce mu przestana latać czy do momentu jak głowa się uspokoi?
O czym chcesz rozmawiać, czego jeszcze nie wiesz?
Będzie on miał szansę aby coś zrobić i coś wybrać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Havana, Justyna123

odchodzę 2018/08/21 12:04 #15

  • Olala
  • Olala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 109
  • Otrzymane podziękowania: 64
ancheemin napisał:
witaj Olka,
ja również wielokrotnie chciałam odejść i zawsze nie miałam sił, czasem on chciał odejść a ja wtedy się go kurczowo nagle zaczynałam trzymać, nie wiem dlaczego...

Właśnie to przerabiam i staram się z tego wyleczyć z pomocą terapeuty
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

odchodzę 2018/08/21 12:36 #16

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
przeżyliśmy razem prawie 10 lat i łączy nas proza życia codziennego, wiele połaczonych ze sobą spraw, ktore teraz bedzie trzeba pozałatwiać. Chciałabym te sprawy uporządkować bez komplikacji, dlatego chyba również z tego powodu czekam az znow wstanie na nogi. Może naiwnie ale liczę na jego wyrozumiałośc w tym zakresie, aczkolwiek strach czy udźwignę tę prozę mnie przeraża
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

odchodzę 2018/08/21 13:29 #17

  • Anka44
  • Anka44 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 84
Myślisz że to jest ten moment aby rozmawiać o kredytach, podziałach itp?
Na to przyjdzie czas później. Niech emocje lekko się ustabilizują.
Dla mnie jest to stanie w rozkroku.
Muszę poczekać aż wytrzeźwieje, muszę ustalić prozę życia itp.
Przecież de facto on będzie zupełnie trzeźwy i świadomy za kilka dni.
A
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

odchodzę 2018/08/21 13:40 #18

  • Lula
  • Lula Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 178
  • Otrzymane podziękowania: 361
Witaj.
Myślę, że jeśli podjęłas już taką decyzję to powinnaś iść za tzw. Ciosem. Wiem co czujesz, ta mieszanina emocji i niepewność co dalej. Ale jeśli nic nie zrobisz, to nic się pewnie nie zmieni. I ważne, najważniejsze - zacząć od siebie. Ty jesteś najważniejsza.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

odchodzę 2018/08/21 14:01 #19

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2758
  • Otrzymane podziękowania: 4203
Witaj. :czesc:
Przeczytaj artykuł "Pomagierzy" - może ci otworzy oczy:
www.niepijemy.pl/forum/artykuly-publikac...ow/285821-pomagierzy
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

odchodzę 2018/08/21 14:41 #20

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 528
  • Otrzymane podziękowania: 794
ancheemin napisał:
przeżyliśmy razem prawie 10 lat i łączy nas proza życia codziennego, wiele połaczonych ze sobą spraw, ktore teraz bedzie trzeba pozałatwiać. Chciałabym te sprawy uporządkować bez komplikacji, dlatego chyba również z tego powodu czekam az znow wstanie na nogi. Może naiwnie ale liczę na jego wyrozumiałośc w tym zakresie, aczkolwiek strach czy udźwignę tę prozę mnie przeraża
zgadza się , naiwnie wierzysz że negocjacje będą toczyć się w duchu wzajemnego zrozumienia, z poszanowaniem praw stron i w ich wyniku zostanie osiągnięty zadowalający obie strony kompromis.
hehehe
to wojna dziewczyno , wojna o Twoją przyszłość. On chce zachować i picie i Ciebie jako pomagacza. Jaki jest Twój cel w tej wojnie ? Wyciągnięcie go z nałogu nie jest Twoim celem.
Zapomnij.
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Justyna123

odchodzę 2018/08/21 15:19 #21

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1007
  • Otrzymane podziękowania: 1411
Witaj,dopóki On będzie całym Twoim światem,dopóty nie zrobisz nic.
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Aksamitka

odchodzę 2018/08/21 17:18 #22

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Ja rozumiem,że moja wizja odgrywania bohatera w temacie leczenia alkoholika to ułuda, którą zapewne karmi sie wielu wspóluzależnionych. "Ja będę tą/tym, dla której przestanie i dzięki której zrozumie i będzie wspaniale" - jak to czytam i o tym myślę, to ja wiem, że to jest niemądre, troszkę już na te tematy czytałam i wiem, że alkoholik musi chcieć dla siebie. Jakoś to jednak tak działa, że czasem człowiek "chcę" w to wierzyć, bo to by dało takie poczucie zwycięstwa, że jednak się udało, że jednak sie jest dla niego ważnym, bo przecież przeżyło sie kilka lat przed chorobą w miłości i gdzies ta miłośc powinna u niego w tym momencie zadziałać i to jest strasznie frustrujące gdy jednak tak to nie działa.
Tak się zastanawiam jeszcze, czy współuzależniony, podobnie jak alkoholik, musi przeżyć również to swoje przysłowiowe "dno" aby zacząć samemu się leczyć? Mieć w sobie poczucie jakieś bezsilności, że nic już nie można zrobić dla alkoholika i zostawić to swojemu biegowi? Tak myślę sobie przy tym, czy to jednak nie jest sprzeczne z ludzka naturą, ktora ma w sobie chęć pomocy bliźniemu? nie wiem czy mnie ktoś zrozumie i czy dobrze to wyjaśnie... ciężko jest jednak przetrawić w sobie fakt, że pozornie krzywdząc (czyli zostawiając go samemu sobie na pastwę losu) robi się jednak dobrze...bo to przecież odwrócenie tego czego się uczymy od dzieciństwa, jak ktos się przewróci to się go podnosi, a tutaj ma się patrzeć jak leży...

to może straszne co teraz napiszę, ale czasem chcialabym go nigdy nie poznać
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Lula

odchodzę 2018/08/21 18:01 #23

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6480
  • Otrzymane podziękowania: 8933
ancheemin napisał:
...bo to przecież odwrócenie tego czego się uczymy od dzieciństwa, jak ktos się przewróci to się go podnosi, a tutaj ma się patrzeć jak leży...
Oczywiście, że współuzależniony także dochodzi swego dna. Jest nim zapewne
n-ty zawód, beznadzieja, bezsilność wobec jego picia, rozpacz, poczucie się kimś nieważnym, zlekceważonym, niekochanym, niepotrzebnym, oszukanym, wzgardzonym, odrzuconym ... wyplutym przez życie.
To dno, to kumulacja tych wszystkich negatywnych uczuć i odczuć oraz przełom w myśleniu i często radykalna decyzja - DOŚĆ TEGO ! Tak być nie może. A gdzie jestem ja?
Daj sobie prawo do szczęścia bez niego.
Pomóż sobie odzyskać siebie samą utraconą gdzieś tam w przeszłości. Dziś szukasz siebie odgrywając rolę niezbędnej opiekunki dorosłego faceta.
Dorośnij i pozwól jemu dorosnąć do własnego wyboru.
Nie uszczęśliwiaj go na siłę, bo robisz to we własnym interesie, by poczuć się lepiej. Można komuś pomóc wstać, ale nie można go nieść przez życie na własnych plecach. Gdy zobaczy, że nie ma chętnych do podnoszenia go - sam w końcu wstanie.
Niby wiesz, że Twoja wizja pomocy mu - to ułuda, jednak tam z tyłu głowy tli się jeszcze naiwna, chora nadzieja podszyta wyrzutami sumienia i niską samooceną. Jak taki facet mnie nie chce, to kto mnie w ogóle zechce?
Bardzo się zagubiłaś w tym związku, ale można to odbudować - trzeba tylko chcieć działać z myślą o sobie. Ja za Ciebie :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Melisa, Magda, Michael, Marianna, Lula

odchodzę 2018/08/22 06:54 #24

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 764
  • Otrzymane podziękowania: 1109
Nie chcesz go zostawić samemu sobie, bo tak dobry człowiek nie może postępować, bo chcesz zrobić dla niego wszystko,bo go skrzywdzisz bo... i wiele bo. A dlaczego on tak nie myśli? Nie będę pił bo ją unieszczęśliwiam, bo jest smutna, bo jest zła, bo mnie kocha i dla mnie zrobi wszystko. Wiem, że szkoda razem przeżytych lat, wiele razy też zadawałam sobie pytanie, gdzie jest ten facet który dla mnie robił tak wiele, z którym tyle dobrych chwil spędziłam, którego ogromnie kocham i zrobie dla niego wszystko. Ktoś mi go podmienił? Ktoś zrobił mi głupi żart? Nie wierzyłam, że nie moge z tym nic zrobić, chciałam być jeszcze lepsza dla niego, żeby nie chciał mnie tracić, w końcu zamiast tego skakania koło niego , żalu dopadła mnie złość, agresja. Aż chyba dotarłam do dna. Nadziej odeszła, łzy wypłakane ,Siły opuściły. Zaczęłam myśleć o sobie. Poddałam się, już myśl o zostaniu samej nie była taka straszna, chciałam po prostu spokoju ducha i psychiki. Przestałam cokolwiek dla niego robić, zaczęłam żyć własnym życiem i stał się cud. Teraz on idzie za mną, teraz jemu zależy. Wszystko się zmieniło. Ja jestem silna!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Havana, Lula

odchodzę 2018/08/22 07:20 #25

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Wstałam i nie czuję sie najlepiej dzisiaj, czuję nerwowe ściskanie w żołądku i strach. Wczoraj miałam w sobie więcej sił i zapału, chyba przechodzę kryzys, przeraża mnie, że tak szybko. Może zastosuję u siebie program 24h, nie wiem czy to można przenieść na współuzależnionych, ale perspektywa zmian i działań w obrębie jednego dnia jest mniej przytłaczajaca niż wizja zmian całego życia. I zgadzam się z tym wszystkim co tutaj przeczytałam w odpowiedziach na swój problem.
Wczoraj usłyszałam od niego, że gdyby wypił w poprzedni weekend na grillu, gdy byliśmy u moich rodziców, to by sobie na drugi dzień wytrzeźwiał i wszystko byloby dobrze, a tak to musiał wpaśc w ten ciąg przy nastepnym weekendzie... jakby to była moja wina, a juz na pewno nie była jego, że tak się stało. W głowie się nie mieści. Widzę jak bardzo jest uzależniony i daleki od zdrowienia. Żal mi samej siebie w tym wszystkim, że rzeczywiście jest tak jak zostało tutaj napisane, że gdzieś we mnie tkwi się jakaś chora nadzieja... i że znów zaczynam skupiać się na nim. Chciał rownież abym przygotowała mu sniadanie do pracy (zawsze robiłam to, nie musiał nigdy o tym myśleć), bo on jest w cięzkim stanie fizycznym, odmówiłam i nie zrobiłam, cieszę się z tego. Stwierdził ogolnie, że coś mi sie poprzewracało, a jak wspomniałam o forum to oczywiście ludzie namieszaja mi tam w głowie. Ja się z nim nie zgadzam. Niestety żal mi samej siebie również, że głupio wierzyłam , że będzie jednak ze mna szczery podczas rozmowy... kłamał znowu w sprawach, ktore sa faktami, twierdząc przy tym, że to dla mojego dobra o pewnych sprawach nie wiedzieć, wtedy będę spokojniejsza. Udało mi się jednak rozmawiając z nim robić to rzeczowo, spokojnie, bez wypluwania ze siebie w sposób histeryczny, jak to zazwyczaj robiłam, dla mnie to też zmiana i postęp.
I cieszę się również, że nie mieszkamy w kawalerce, chyba dzieki większej przestrzenie będzie mi łatwiej przetrwać czas zanim nie znajde czegoś dla siebie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, williwilli55, Lula

odchodzę 2018/08/22 07:32 #26

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2758
  • Otrzymane podziękowania: 4203
A czy już coś postanowiłaś w sprawie leczenia swojego współuzależnienia?
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

odchodzę 2018/08/22 07:48 #27

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Wczoraj poszukałam sobie spisu wszystkich grup Al-anon, które sa w moim mieście, na szczęscie to dość spore miasto, więc troszkę tego się znalazło. Dzisiaj tzreba zając sie poszukaniem terapii
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marianna, Havana, Tomoe, williwilli55, AgaMars

odchodzę 2018/08/22 11:10 #28

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 764
  • Otrzymane podziękowania: 1109
oklaskiii idziesz w dobrym kierunku, tylko trzymaj się obranej drogi
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

odchodzę 2018/08/22 12:10 #29

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Czuję, że tu z Wami jest jakoś raźniej, że mogę tu wejść kiedy tylko zechcę a tu ktoś zawsze będzie, nie zostanę sama ze swymi myślami i nawet jak z nikim nie porozmawiam to już sam fakt przebywania na tym forum jest pokrzepiający.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Marianna, Havana, williwilli55, Olala

odchodzę 2018/08/23 16:16 #30

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 605
  • Otrzymane podziękowania: 1937
Witaj :) . Ja stosowałam zasadę 24 godzin. Bardzo mi pomagała. Było mi bardzo ciężko, bo nie umiałam przestać kontrolować, a jednocześnie byłam wprost uzależniona od Rafała. Z czasem widziałam, że to droga donikąd, a jednocześnie wiedziałam, że nie stać mnie na to, aby zmienić się radykalnie w ciągu kilku chwil. Stawiałam więc sobie pewne warunki i ograniczenia np.: nie będę mieć przy sobie telefonu, aby ciągle nie zerkać czy Rafał dzwonił czy nie dzwonił. Z czasem wydłużałam te okresy. To nie były tylko ograniczenia. Postanawiałam sobie, że np. w ciągu najbliższego czasu zaplanuję coś dla siebie i to był spacer, kino, kosmetyczka, kupowałam sobie książki.
Plan 24 godzin sprawdza się. Małe kroki, które potrafią zmienić naszą drogę. Trzymaj się cieplutko %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Havana

odchodzę 2018/08/23 18:54 #31

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Czuję sie dzisiejszym popołudniem znacznie lepiej. Jestem w pracy na popołudniową zmianę i spotkalo mnie tutaj dzisiaj kilka pozytywnych spraw. I z tego ucieszenia tymi sprawami podczas mycia rak i spogladania na siebie w lustrze nagle na spontanie uczesalam sie zdecydowanie inaczetej niz zaxwyczaj. Mam teraz wspanialego koka na glowie☺ a moja twarz wydaje mi sie zdecydowanie w tym uczesaniu pigodniejsza i ladniejsza. Chyba teraz tak bede sie czesala. Ogolnie czuje fzisiaj tym popoludniem jakis odplyw z siebie przykrych emocji. Stopniowo wyrzucam z siebie wiele gleboko skrywanych zalow, smutków, nie wiem czy tak moze stopniowo wygladac akt pogodzenia sie z inna droga?... Jest mi niewatpliwue lzej☺
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Justyna123

odchodzę 2018/08/23 19:39 #32

  • aga66
  • aga66 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 499
  • Otrzymane podziękowania: 715
Witaj Ancheemin kwiaaatek współuzależnienie to ciężka choroba,ale jak poznasz ją dogłębnie to będziesz Wolna,wolna od strachu,lęku,obaw,i ciągłym myśleniem "jak tu człowieka wyratować z potrzasku" teraz głowę masz zapełnioną myślami o nim,dlatego nie potrafisz się skupić na sobie,tak to działa,,myśli,myśli,myśli :( wspomnij sobie ancheemin jak spoglądałaś w lustro i zmieniłaś uczesanie,miałaś radosną twarz,dlaczego ? bo wreszcie pomyślałaś o SOBIE,bo nareszcie zobaczyłaś że JESTEŚ ŻE ISTNIEJESZ!!! albo chwile jak spisywałaś swoje plany związane z przyszłością,też byłaś zadowolona,wszystko co będziesz robiła dla siebie będzie Cię cieszyło WSZYSTKO ! i nie jest to egoizm,egoizmem jest zajmowanie się i planowanie komuś życia,życie Twojego partnera jest JEGO życiem i nie wolno Ci ingerować w jego życie,Ty masz swoje i zajmij się swoim,Twoim życiem tez nie może NIKT kierować!!trudne to do pojęcia na początku swojej drogi zdrowienia,ale niebawem pojmiesz to co pojąc musisz kwiaaatek










1
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

odchodzę 2018/08/23 20:51 #33

  • Babeczka
  • Babeczka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • :)
  • Posty: 252
  • Otrzymane podziękowania: 517
Witaj ja postanowiłam odejść gdy się tak naprawdę wystraszyłam .Partner dostał szału mój spokój i brak reakcji nic nie działał nawet chyba jeszcze bardziej denerwował .Szybko uciekłam z domu ,jeździłam po mieście ,gdy wróciłam spał.Nie chcę już nigdy tak się czuć .Ja nawet nie byłam zła na niego tylko tak bezradna i bezsilna ,to był jakby obcy człowiek opętany jakąś wyimaginowaną zazdrością.Wczoraj Rano wstałam z myślą że odchodzę , we wtorek podpisuję umowę mieszkaniową :) po powrocie z pracy w październiku idę na swoje :)pozdrawiam ancheemin kwiaaatek powodzenia życzę %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Havana, Lidia

odchodzę 2018/08/24 09:15 #34

  • ancheemin
  • ancheemin Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 191
Lubię ten temat " Dzis ciesze się bo..." i narodziła się we mnie dzisiaj taka myśl: Czy można się cieszyć, że się nie jest alkoholikiem?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Waldek

odchodzę 2018/08/29 13:35 #35

  • Hania
  • Hania Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 40
  • Otrzymane podziękowania: 62
ancheemin napisał:
Lubię ten temat " Dzis ciesze się bo..." i narodziła się we mnie dzisiaj taka myśl: Czy można się cieszyć, że się nie jest alkoholikiem?
Uśmiechnęłam się czytając Twoje słowa. Dlaczego? Przypomniało mi się jak kiedyś usłyszałam, że: cyt. "gdyby ludzie mieli palić to rodziliby się z kominami na głowach". Trawestując te słowa, powiedziałabym: gdyby ludzie mieli pić, to rodziliby się z wlewami - takimi jak w samochodzie na paliwo - i próbuję oczami wyobraźni zobaczyć takie chodzące "kominy" i "wlewy paliwa" bnggfgbfb . A tak na poważnie to myślę, że to nie jest powód do radości. Bycie trzeźwym, jak dla mnie, jest czymś tak normalnym jak... spuszczanie po sobie wody w toalecie (przepraszam za to porównanie). Ale nie dla wszystkich - ostatnio słyszałam o stworzonej przez polaków aplikacji, która pozwala umawiać się na alkoholowe imprezki. Ostatecznie nikt nikomu do gardła nie wlewa, każdy decyduje sam o swoim losie w tej kwestii. :-H Pozdrawiam
Ostatnio zmieniany: 2018/08/29 13:37 przez Hania.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3