Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Uzależniony syn

Uzależniony syn 2018/07/08 09:28 #1

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Witam potrzebuje pomocy nie wiem już co mogę jeszcze zrobić..mam syna ma 28lat od 16 roku nadużywa alkoholu był juz na kilku terapiach odwykowych ostatnio w Skoczowie wyszedł z terapii zamkniętej w maju ,wyszedł i koniec jego leczenia, mimo sugestii z mojej strony żeby uczęszczał na spotkania aa nie chodził i na to wyglada że znowu wpadł w ciąg i pije ...nie wiem co mam robić po wyjściu z ośrodka wzięłam go do siebie do domu zeby czuł ze ma we mnie wsparcie dopóki chce sie leczyc, dałam mu pracę żeby mógł zarobić na siebie i miał zajety czas i wszystko na daremno nie mam już siły wciąż egzekwować od niego odpowiednich zachowań terapia dla współuzależnionych mi nic nie dała.. Nie ma takiej dedykoeanej tylko dla rodziców a terapeuta nie rozumie jak to jest być matka uzależnionego dziecka NIE męża a dziecka.. przechodziłam i to i to i wiem jaka to jest kolosalna różnica...co mam teraz zrobić ?zostawić go na pastwę losu znowu żeby miał kolejne próby samobójcze czy umierał z głodu? wszystko już z nim przerabialam wyrzuciłam go z domu odciełam się od niego pomagało owszem szedł na leczenie ale za kilka miesięcy sytuacja się powtórzyła a ja mam coraz mniej siły by dalej walczyć o niego...sama zaczynam mieć myśli samobójcze i gdyby nie to że jestem katoliczķą i wiem że nawet taka myśl jest grzechem nie wiem co bym zrobiła..
Ostatnio zmieniany: 2018/07/08 09:32 przez Joas66.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Havana, Waldek, Aga Agusia

Uzależniony syn 2018/07/08 09:41 #2

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 526
  • Otrzymane podziękowania: 555
Witaj Joas , nie masz żadnego wpływu na swojego syna, to już wiesz , więc dlaczego usilnie starasz się jemu pomóc ? / Twarda miłość mówi że nie pomagając alkoholikowi pomagamy najwięcej , masz wpływ tylko na siebie i siebie zmieniaj ,psycholog , terapeuta ,spotkania z współuzależnionymi są pomocne ale Ty musisz zrozumieć jedno to Ty masz problem nie alkoholik , który jest dorosłym człowiekiem /choć twoim synem / ona ma swoje życie i to jego decyzje są jak je przeżyje .Jego chcesz wyleczyć a Ty jesteś także chora i dlaczego się nie leczysz?Zacznij dbać i myśleć o sobie kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Uzależniony syn 2018/07/08 10:03 #3

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Dziekuje za odpowiedź..pomagam mu tylko wtedy jak widzę że chce się zmienić tak było i tym razem nie miał co jesc nie miał pracy nie miał nic wszystko pooddawal do lombardu wtedy mu powiedziałam że jak zdecyduje się na leczenie to mu pomogę i tak zrobiłam pamiętam do dziś mojego.meza alkoholika od którego się wszyscy odcieli włącznie że mną nikt nie wyciaganal do niego reki jak po.leczeniu próbował sie zmienić..nie żyje od kilkunastu lat ..nie chce żeby moje dziecko tak umarło.. nieprzytomne w upojeniu alkoholowym bez bliskich i ksìedza...wiem że mam problem byłam u psychiatry,na terapii dla współuzaleznionych ,chodziłam do psychologa kilka miesiecy i nic mi to nie daje.. sama nie pije nic od kilku lat ale nie dlatego że mam problem
Tylko podpisałam w kościele zobowaiazanie że do konca życia się nie napije żeby tylko mój syn się wyzwoli z tego nałogu.. liczylam się z tym że może mieć wpadki po leczeniu ale tak szybko?dlaczego też nie chciał chodzić na AA jeśli chciał a wiem że chciał z tego wyjsc..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia

Uzależniony syn 2018/07/08 10:08 #4

  • Havana
  • Havana Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 961
  • Otrzymane podziękowania: 1278
Joas66:)
mam podobne spostrzezenie co Ty, brak u nas, swiadomej terapeutycznej pomocy dla rodzicow, ktorzy zmagaja sie z uzaleznieniami swoich doroslych dzieci. Przyjaciolki syn, jest narkomanem. Terapeuci przekonuja, by zostawila syna swojemu losowi i wziela sie w garsc! Matczyne serce nie zna takiej opcji. Maz,zona, partner/ka, to zupelna inna wiez emocjonalna i nie mozna (tak mysle) stosowac terapii, jaka zaleca sie wspoluzaleznionym nie zwiazanym wiezami krwi.
Nie wiem, jak pomoc Tobie, wiedz, ze nie jestes odosobniona z tym mega-problemem.
Moze jednak znajdzie sie ktos wsrod nas, kto pomoze Tobie wyjsc z impasu, czego serdecznie zycze @};- .
Elzunia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Joas66

Uzależniony syn 2018/07/08 10:16 #5

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Dziekuje serdecznie ..mnie właśnie też tak psychiatra doradził jak Twojej przyjaciółce i gdybym tak zrobiła myślę że moje dziecko by już nie żyło..jedyne co wspominam pozytywnie to była katolicką wspólnotą cenacolo tam na spotkaniach dla rodziców otrzymywalo się prawdziwe wsparcie nie typu zostaw niech się zapije na śmierć niestety moj syn uciekł stamtąd po miesiącu i nie chciał wrócić ale może Twojej przyjaciółce i jej synowi się uda?Na Internecie znajdzie wszystkie informacje o tej wspólnocie..
Ostatnio zmieniany: 2018/07/08 10:16 przez Joas66.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia

Uzależniony syn 2018/07/08 10:25 #6

  • Havana
  • Havana Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 961
  • Otrzymane podziękowania: 1278
Dodam jeszcze, ze w podobnej sytuacji jest "bnatka", ktorej corka jest alkoholiczka. W wyszukiwarce poszukaj jej tematu, moze nawiazanie z nia kontaktu pomoze Tobie/Wam na tej wyboistej drodze, dojsc do wspolnych rozwiazan a jesli nie, to chociazby we wspieraniu sie nawzajem %%- .

Dziekuje za informacje o
wspolnocie cenacolo, przekaze przyjaciolce.

"matka prosze o pomoc" to nazwa pokoiku bnatki.
Ostatnio zmieniany: 2018/07/08 10:34 przez Havana.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Joas66

Uzależniony syn 2018/07/08 10:35 #7

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 929
  • Otrzymane podziękowania: 2306
:czesc: Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Uzależniony syn 2018/07/08 10:52 #8

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 526
  • Otrzymane podziękowania: 555
Joas nikt i nic nie pomoże , jak sami będziemy w sobie blokować pomoc/ Ty niepijąca się nie zmieniłaś od śmierci męża , nie odpowiadasz sobie na wiele pytań o które tu pytasz, a jednocześnie pragniesz żeby pijący alkohol syn myślał logicznie ..-widzisz jakie to nie logiczne jest Twoje myślenie .Tzw. "roszczeniowość "jest widoczna u alkoholików jaki ich rodzin-matek ,dzieci, żon ..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Uzależniony syn 2018/07/08 10:55 #9

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2152
  • Otrzymane podziękowania: 6982
Bardzo chętnie usłyszałbym opinię jakiejś matki, która uratowała swoje dziecko z alkoholizmu albo dziecka, które zostało uratowane przez matkę lub ojca. Prawdę powiedziawszy, nigdy nie słyszałem takich wypowiedzi. Ale mam inną historię, z własnego podwórka.

Mój krewny (mówiłem "wujek", chociaż to siostrzeniec mojej babci) zapił się jako bezdomny. Było to poprzedzone latami ratowania go przez całą rodzinę. Wszyscy się starali, tylko on nie bardzo. Wszyscy oczywiście się starali, żeby on się postarał, ale nie szło. Ta pomoc pozwalała mu kręcić całą rodziną. Właściwie nie on kręcił, bo on był zombie. Kręcił jego nałóg. Wszystkimi, którzy się zbliżyli.

Ciekawe, że nikt go nigdy nie wywalił z domu. Nikt nie kazał mu się pakować i wynosić. On sam po jakimś czasie nauczył się, gdzie się je, skąd się bierze na alkohol, gdzie się śpi. Znikał na parę dni, tygodni, miesięcy. Ale chciał wrócić, to ciotka go znowu przyjmowała.

Silnikiem całej pomocy była babcia (siostra mojej babci). To właśnie była "matka niezłomna", która nie pozwoliła nikomu mówić, że synkowi (wujkowi) należy przestać pomagać, bo to będzie najlepsza pomoc. Wiadomo, że nie wolno się przy niej odezwać na ten temat, bo tylko ona, tylko matka i jej matczyne serce wie, co dobre.

Nie wiem, co by było, jakby wujkowi odpowiednio szybko odcięli to pomaganie. Wiem, że nie odcięli. Pomagali jak się dało. Problem w tym, że w tej pomagającej rodzinie wychowały się dzieci. W moim wieku są mniej więcej. Założyły patologiczne rodziny, w których tragedia przeplata się z kryminałem.

Babcia nigdy nie była na żadnej terapii, ale pamiętam jaką aferę potrafiła zrobić w moim domu krzycząc, że nikt nie wie jak to jest być matką pijaka, tylko ona. I tylko ona będzie decydować, co jest dobre w tej sytuacji. Koniec historii.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Dahud, samsal, Alchemia, AgaMars, Ice

Uzależniony syn 2018/07/08 11:04 #10

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 526
  • Otrzymane podziękowania: 555
Tak Tsu takie opowieści , które przytaczasz to są ciagle na pożądku dziennym w rodzinach dysfunkcyjnych a dlaczego tak jest ? ponieważ alkoholizm jest stygamtyzowany od pokoleń ,ludzie się wstydzą zamiast się leczyć / jeżdzą mercedesami a w głowie mają XVIII wiek / Można i to nie zawsze uratwać tonącego z wodzie ale nie tonącego w alkoholu w jego głowie / bo to jest jego głowa więc trzeba dać wyłącznie pijącemy ten tzw. "święty spokój" a co on z nim zrobi to już jego życie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Uzależniony syn 2018/07/08 11:06 #11

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 972
  • Otrzymane podziękowania: 1120
Cześć Joas'iu. Znam podobną sytuację. Moja przyjaciółka, znamy się prywatnie od ponad roku, Jest w podobnej sytuacji. Jej syn też ma 28 lat a i też mąż popija ostro mimo nieuleczalnej choroby. Jest jeszcze drugi syn, ze swoimimi niemniej ważnymi problemami. Sama w tym galimatiasie. Nie było łatwo rozszczelnić ten nieokiełznany nadmiar miłości. Poczucia odpowiedzialności i win. Awantury o alkohol były wielokrotną codziennością i ten najważniejszy w takiej sytuacji brak konsekwentności. Wszyscy zainteresowani śmieli się z jej gróźb i obietnic bo matczyną miłość zawsze można wykorzystać i robić dalej swoje. Wiem że to najtrudniejsze, a szczególnie wtedy gdy nic już nie mówi o wytrwaniu ale udało się kilka razy (w okresie roku) wytrwać. Ociupinkę ta skorupa współuzależnienia pęka. Kiedy już pęknie dostatecznie reszta sama się wyleje. Najważniejszym dla osób takich jak Twój syn jest świadomość że będą konsekwencje. Za mało Ciebie znam by kusić się o doradzanie, opisałem tylko znaną mnie sytuację. Pozdrawiam. %%-
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ice

Uzależniony syn 2018/07/08 11:42 #12

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14887
  • Otrzymane podziękowania: 20620
Witaj Joas :czesc:
Relacja Rodzic-Dziecko, więzy krwi...wszystko to jest bardzo ciężkie, trudne. Nie pozostawia jednak cienia wątpliwości, że każdy ma swój wybór. I cokolwiek byś nie zrobiła to Twój Syn i tak wybierze to co będzie chciał. Nawet nieważne, że ten wybór będzie pijany, zafałszowany. W momencie podejmowania będzie on po prostu słuszny, właśnie w tej danej chwili.
Rozumiem Twoją rozterkę, chęć pomocy, akt rozpaczy....czasem jednak postawienie pod ścianą pomaga w podjęciu decyzji, jakakolwiek by ona nie była.
Nie jesteś w stanie Mu pomóc jeśli nie pomożesz sobie.
Jeśli będziesz Go karmić, pomagać, itp....On nie będzie miał żadnego interesu żeby przestać pić.
Jesteś w stanie dzisiaj zrozumieć powyższe zdanie? Alkoholik to człowiek rozumny. W razie "W" będzie kierować się instynktami. Być może odezwie się instynkt przetrwania, przeżycia :-?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Uzależniony syn 2018/07/08 13:45 #13

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2451
  • Otrzymane podziękowania: 5691
%%- . Witam.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Uzależniony syn 2018/07/08 16:12 #14

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1668
  • Otrzymane podziękowania: 1506
Cześć
Lecząc swój alkoholizm wysłałam własnego syna na terapię dla narkomanów. Udało się ma rok czystości, ale szybko sprzedaje duży dom i idę na małe mieszkanie żeby sam był za siebie odpowiedzialny.Dbam o siebie, rozwijam swoje pasje, kontaktuje się i wybieram do siebie tylko ludźi krórzy żyją pierwszym przekazaniem bożym i żyją i mają świadomość bożej opatrzności.
Pogody ducha
Bóg obdarzył mnie łaską trzeźwienia i nie chcę GO zawieść .
Nie jestem już w "szponach" alkoholizmu .Jestem ukochanym dzieckiem Boga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Joas66

Uzależniony syn 2018/07/08 16:39 #15

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5024
  • Otrzymane podziękowania: 8624
nie masz wpływu na syna. W dodatku - przepraszam,jeśłi to Cię zaboli - dalej go niańczyłaś jak dziecko mimo, że podejmował próby leczenia - opieka w domu, załatwienie pracy.
Alkoholik, czy to syn, czy mąż musi sam stawać na nogi. Sam.
Sam chcieć ruszyć tyłek nie tylko w terapii, ale też w życiu. Bez p=własnego parcia w przód nie będzie nic z żadnej terapii. Matczyna miłość jest dobra, ale nie dla kogoś, kto ma ją w nosie.

Przy tej okazji przytoczę historię alkoholika- pił całe lata, pracował na budowie - okazji do picia było bardzo dużo. Pił tak, że zaczął pić nałogowo. Stracił pracę, stracił żonę, mieszkanie. Pił dalej. Zamieszkał z matką, pił, wyprzedawał rzeczy.
Matka go wygoniła z domu.
Pił dalej, mieszkał w stodole.
Wygoniła go ze stodoły. Pił dalej, mieszkał w sadzie pod jabłonką, u kolegów, na mielinach. Pił co wpadło mu w ręce.
W którymś momencie ocknął się, że już ma dość tego picia, tego życia. Zgosił się na leczenie. Jak poznałam go nie pił już 10 lat. Publicznie opowiadał swoją historię, kończąc następującym - najbardziej chcę podziękować mojej mamie, (siedziała starowinka w chustce na głowie w kąciku - bardzo prosta kobieta, bardzo już stara), bo kiedy już nie miałem gdzie się podziać, nie miałem gdzie mieszkać, piłem co popadło- przy życiu utrzymywał mnie garnek zupy, który codziennie czekał na mnie w rowie na polu. I któregoś dnia spojrzałem na ten garnek i pomyślałem, ze jestem gorszy od psa. I to był mój przełom.

Każdy ma swoje dno. Nie pomożesz synowi. Twój cierpienie jest ogromne - oczywiście skala inna niż w przypadku męża, żony. Ale to cierpienie można zmniejszyć - właśnie na terapii. Nawet jeśli nie pomaga wg Ciebie, to warto ją kontynuować, żeby mieć kogoś, kto słucha, rozumie, czasem daje wsparcie większe niż kościół, przyjaciółka czy ktokolwiek inny.
NIe rezygnuj z terapii. Warto może pomyśleć o psychiatrze i lekach? One pozwalają stanąć na nogi emocjonalnie. NIe trują, nie zabijają - przeciwnie - pozwalają żyć.
Ostatnio zmieniany: 2018/07/08 16:40 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Asia

Uzależniony syn 2018/07/08 17:57 #16

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Witam Emilko..dziekuje Ci bardzo za twoje słowa powiem tak dopóki mój syn nie wyraził chęci pójścia na leczenie nie karmiłam go ani nie mieszkał ze mną ma swoje mieszkanie zdarzało się owszem że prosił mnie o jedzenie i nie miałam serca mu odmowic..nie potrafiłam mojemu dziecku które nie miało co jeść i zapukało do.moich drzwi proszac o chleb nie dac kromki..to jest taki ból że nie sposób tego opisać ..zadne słowa nie oddadzą tego cierpienia ..tak jak pisałam takie odcięcie go od wszystkiego owszem pomagało szedł na leczenie skończył najpierw w Gorzycach wytrzymal pare miesiecy ,potem chodził do Szopienic na Korczaka na dzienna ale nie dał rady zapil i go wyrzucili , teraz tyle co wyszedł ze Skoczowa ...był taki zadowolony z tej terapii dobrze się tam czuł nawet chciał zostać dłużej cieszył się że się zdecydował na to leczenie ..w końcu zaczął normalnie spać nie mieć omamow i minęło dwa miesiące i już pierwsza wpadka?dlaczego...nie rozumiem chciał nie pić planował wakacje pracę wszystko i jeden gorszy dzień i już popłynął..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Uzależniony syn 2018/07/08 18:07 #17

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Myślę że gdyby na początku mój syn nie trafił do wspólnoty Cenacolo a ja do grupy wsparcia stworzonej przez rodziców którzy już przez podobne rzeczy przeszli /i tu właśnie słyszałam o rodzicach którzy właśnie uratowali swoje dzieci tyko akurat te osoby były uzależnione od narkotyków a nie alkoholu /pewnie postepowałabym podobnie jak Pana babcia ..rozumiem tez ją ..bardzo żałuję że nie ma u nas właśnie takich grup aa ale dla rodziców dzieci uzależnionych myślę że tylko osoba która przeżyła coś podobnego jest w stanie zrozumiec..pewnie tak jak tylko alkoholik alkoholika..
Ostatnio zmieniany: 2018/07/08 18:08 przez Joas66.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Uzależniony syn 2018/07/08 18:12 #18

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11887
  • Otrzymane podziękowania: 14752
Witaj :czesc:
Jeżeli ktoś naprawdę wybiera trzeźwe życie, tak na poważnie to wie co ma robić, dostaje narzędzia i działa. Wiedza to nic, codzienne życie, troski, tutaj wszystko wychodzi, wprowadzanie w życie, a nie piękne słowa i plany. No mój brat tak pięknie gadał i gada i co i ponad 30 lat chla, nie chla, chla i tak w kółko. Ja nic nie mogę, a wręcz mi nie służy z nim kontakt, więc kontaktu nie mam i mam się dobrze. Nie ma żadnego wytłumaczenia, że gorszy dzień, mógł zapobiec, a nie zrobił nic.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Joas66

Uzależniony syn 2018/07/08 18:36 #19

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14887
  • Otrzymane podziękowania: 20620
Joas....po wyjściu z terapii stacjonarnej też piłam jeszcze długo, mimo, że już komfortu picia nie miałam, gdyż terapia skutecznie mi go odebrała.
Piłam bo nie stosowałam zaleceń terapeutów. Czułam się cudownie uzdrowiona, wolna więc po co mi terapia pogłębiona, nawroty, po co mi były mitingi?
Każdy trzeźwy dzień trzeba pielęgnować. Twój Syn widocznie tego nie robi.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Uzależniony syn 2018/07/08 18:38 #20

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Dziekuje..zastanawiam sie jak teraz się zachować ..wymyslilam ze może podobnie jak do regulaminie w ośrodku odwykowym zapiłes wypad koniec pomocy wracaj do siebie i znowu od początku to samo odmawiać jedzenia pracy kontaktu... skąd brać na to siłę...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Uzależniony syn 2018/07/08 18:49 #21

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Pewnie masz rację..on zawsze uważał że sam sobie poradzi ze nie potrzebuje ośrodków psychologów nic..dopiero jak upadł tak nisko że po próbie samobójczej spedziwszy miesiąc w szpitalu psychiatrycznym wyszedl zaczął znowu pić wysprzedal wszystkie rzeczy wyłączyli mu gaz nie miał cojesc wtedy przyszedł po pomoc do.mnie a ja wykorzystałam ta sytuację mówiąc pomogę ale masz się iść leczyć poszedł niechętnie wściekły ale po kilku dniach był wrecz szczęśliwy że tam jest chciał przedłużyć pobyt nawwt wreszcie trafił na terapeutów którzy jak on to mówił wiedza więcej niż on bo.sami przez to przeszli..wyszedl i dwa miesiące wytrzymał i z powrotem...tylko.z tego co ja czuje on dalej sobie z tym nie radzil ostatnie dni byl strasznie trudny ale na spotkanie są nie chciał jechać.. gdyby wlasnie czujac ze cos sie z nim dzieje pojechal.na spotkanie są pewnie by dał radę i kolejny dzień by minal.. Ale dlaczego to do niego nie dociera.?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Uzależniony syn 2018/07/08 18:59 #22

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5024
  • Otrzymane podziękowania: 8624
Joas66 napisał:
.. Ale dlaczego to do niego nie dociera.?
Nie musisz tego rozumieć. Ja też tego nie rozumiem.
Przyjąć trzeba na klatę, że nie tylko nie można tego pojąć, zrozumieć, ale też nie masz kompletnie wpływu na syna i jego picie.
Dlatego trzeba się zająć wyłącznie sobą. Swoimi emocjami, swoimi uczuciami, swoim spokojem, swoim bezpieczeństwem. Rozumiem, że to trudne, bo to TWoje dziecko - dlatego potrzebujesz profesjonalnego wsparcia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Uzależniony syn 2018/07/08 19:02 #23

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11887
  • Otrzymane podziękowania: 14752
Proszę, nie próbuj, nie marnuj czasu na zrozumienie alkoholika, nie pojmiesz nic, szkoda energii, można na siebie ten czas przeznaczyć.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samsal, Alchemia

Uzależniony syn 2018/07/08 19:15 #24

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 972
  • Otrzymane podziękowania: 1120
Moni74 napisał:
Proszę, nie próbuj, nie marnuj czasu na zrozumienie alkoholika, nie pojmiesz nic, szkoda energii, można na siebie ten czas przeznaczyć.
Jako alkoholik wiem podstawową prawdę o alkoholikach. "Pijak musi mieć straty" rzekł był jeden z weteranów AA. Musi je poczuć tak głęboko by naprawdę odczuł stratę. Inaczej będzie obiecywał, kłamał, etc byle uzyskać swoje. Jestem dziś głęboko wdzięcznym , tym wszystkim którzy mi kiedyś zgotowali moje prywatne piekło. Było to czasem nawet nieludzkie postępowanie. Nie przestałbym pić inaczej. Było minęło, ale ktoś zadał mi dziś pytanie, "a co z tymi którym Ty zgotowałeś piekło????". Warto pochylić głowę i zastanowić się. Chyba??!!!
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, AgaMars

Uzależniony syn 2018/07/08 19:35 #25

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1652
  • Otrzymane podziękowania: 4172
Witaj Joas na forum :czesc: ,jestem alkoholikiem
Kilkakrotnie na forum,cytowałem ten moim zdaniem bardzo pouczający,mądry tekst fajnej piosenki cygańskiej...a więc i Tobie go zacytuję-

"Dzień po dniu a w Tobie tyle zmian,
jakby ktoś na strunach wiatru grał.
Wciąż ten sam,a jednak nie ten sam,
w kartach masz karetę pięknych dam.
Jeśli chcesz na prawdę z SOBĄ BYĆ,
nie bój się na SWÓJ RACHUNEK ŻYĆ..."

Opowiem troszeczkę o sobie-pochodzę z rodziny typowo alkoholowej i współuzależnieniowej.
Mój ojciec był alkoholikiem,umarł mając ok.61 lat,a wcześniej w wieku ok.55 lat dostał pomieszania zmysłów.Moja mama,bardzo dzielna mama,dbająca jak mogła najlepiej o dom rodzinny,bardzo cierpiała z powodu czynnego alkoholizmu swojego męża a mojego ojca.
W wieku ok 19 lat,uzależniłem się od alkoholu i w związku z tym,moja mama cierpiała jeszcze bardziej.Kiedy miałem 34 lata,moja mama postanowiła udać się do Klubu Abstynenta w naszej miejscowości,prosząc o pomoc dla mnie.Jednak,w tamtym czasie nikt nie był w stanie mi pomóc,bowiem ja nie byłem gotowy przyjąć jakąkolwiek pomoc.Doświadczając na sobie,ogłosiłem swoje bankructwo psychiczne w wieku ok.39 lat...i nie piję do dnia dzisiejszego.Po prostu,zadecydowałem w tamtym momencie o całkowitej zmianie swojego beznadziejnego,
przechlanego życia.Osiągnąłem SWOJE DNO...i właśnie to dno które tak mocno odczułem pozwoliło mi się od niego odbić,rozpoczynając nowe życie-ŻYCIE NA SWÓJ RACHUNEK.
Jeżeli bardzo pragniesz pomóc swojemu synowi-to pozwól Mu ŻYĆ NA SWÓJ RACHUNEK...,pozwól Mu w taki sposób,AŻEBY PONOSIŁ CAŁKOWITĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE,JAKIEKOLWIEK POCZYNANIA...Uważam,że to jedyne wyjście jeżeli chodzi o Twojego syna-tylko w ten sposób możesz Mu pomóc.
Natomiast jeżeli chodzi o Ciebie,Ty również zacznij żyć na swój rachunek skupiając się tylko i wyłącznie na sobie,na swoim problemie,na swoim WSPÓLUZALEŻNIENIU które paraliżuje Twoje jakiekolwiek poczynania.Życzę Wam powodzenia @};- %%- kwiaaatek
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Alchemia, AgaMars, Joas66

Uzależniony syn 2018/07/08 20:00 #26

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1676
  • Otrzymane podziękowania: 1500
Witaj doswiadczenia w tym nie mam na szczescie ,co do uzalenienego dziecka,zatem ex maloznek ,moze jednak corka pamietam okres 1 i pol kiedy to nasze dziecko wybralo zycie z pijakiem,pamietam jak ex mi grozil ze corka kontaku ze mna mniec nie bedzie,ze jestem wyrodna matka itp itp,nie bralam juz wtedy tego do serca ,wiedzac w glebi duszy lepiej,pozwolilam na upadek jej i jego,pozwolilam na ochrone nad dzieckiem ,na odciecie od wszystkiego,bylam wsciekla na niego ze nieletnie dziecko w takich warunkach rok prawie zylo ,w koncu zapukalo do moich drzwi,otworzylam jej je,nie skakala ze szczescia ,ja tez nie,idzie nam roznie ze soba ona ma 16 lat i widze slysze ze duzo sie uczy tez odemnie.Pogody ducha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Uzależniony syn 2018/07/09 10:52 #27

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
dziękuje Ci bardzo Waldku za Twoje świadectwo i słowa otuchy tylko widzisz wiesz czego się obawiam?ze nie każdy potrafi się się odbić od tego dna..mój ex mąż który już nie żyje tyle lat nie potrafił ,prosiłam błagałam go idz się leczyć nie chciał,wolał stracić mnie i dzieci,więc odeszłam od niego wyprowadziłam się , z pracy go wyrzucili, z mieszkania prawie tez bo miał już nakaz eksmisji i gdyby nie to ze umarł byłby bezdomny..do dziś mam przed oczami jak płakał ze chciałby przestać a nie potrafi był już w takim stanie ze nie potrafił łyżki do ust podnieść ani się sam ogolić...owszem trafił na leczenie jak własnie zakład pracy mu powiedział ze albo się leczy albo do widzenia i też jak mojemu synowi podobało się na terapii zamkniętej dobrze się tam czuł ale wyszedł pełen dobrych chęci i wytrzymał miesiąc dwa jak mój syn i z powrotem zaczął pić ,wtedy myslałam ze to dlatego ze nikt go nie przygarnął po wyjsciu z ośrodka ani tesciowa ani ja ,siedział samotnie w domu nie pracując, wiec myslę ze to z poczucia osamotnienia z powrotem zaczął chodzić do tej samej knajpy gdzie spędzał całe dnie, gdzie miał kolegów kogoś z kim mógł porozmawiać ..dlatego myslałam ze jak mojego syna po wyjściu z ośrodka wezmę do siebie nie będzie wtedy sam/ bo mieszkam jeszcze z młodszym synem ma 21 lat/ będzie mu łatwiej przejść przez ten trudny czas jednak jak widać to tez nie zdało egzaminu..więc nie wiem pomyliłam się?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Waldek

Uzależniony syn 2018/07/09 11:17 #28

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 526
  • Otrzymane podziękowania: 555
Joas absolutnie nie pomyliłaś się , tak kierowało Cię Twoje serce i to że dałaś synowi swoje ciepło i miłość nie jest błędem , to synowi nie zaszkodziło i nie pomogło Bo pomoc z zewnątrz tym bardziej od bliskich jest bez "gwarancji" , zmienić myślenie jest bardzo trudne dla każdego człowieka, a dla alkoholika to ogromny trud.Alkoholik boi się życia bez alkoholu , gdyż alkohol jest dla niego wszystkim -ponieważ daje iluzje do życia .Chore wyobrażenie pijącego jest ponad pomoc od wszystkich. Nie porównuj swojego syna do jego ojca , to tak nie musi być i tak raczej nie będzie jak Ty to sobie myślisz/Syn już był na leczeniu -choć dalej pije sądzę że w zakamarkach jego podświadomości tli się światełko w tym jego tunelu i on wie ,że ma już wybór i alternatywe na zmianę życia,tylko jest jeszcze za młody i krnąbrny i potrzebuje czasu -swojego czasu ,nie mamusi życzeń i próśb ,czy nawet gróżb.Staraj się być silna i odrzucaj złe myśli ze swojej głowy , czytaj Dezyderate -tam jest wzmianka "że wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotnosci".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Uzależniony syn 2018/07/09 12:23 #29

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2960
  • Otrzymane podziękowania: 4521
Na Śląsku jest mnóstwo grup Anonimowych Alkoholików. Zarówno w Gorzycach, jak i na Korczaka, a także w Skoczowie pracują terapeuci, którzy sami są trzeźwymi alkoholikami, sami chodzą na spotkania AA i dają takie zalecenia pacjentom opuszczającym terapię.
Twój syn, jak rozumiem, tego zalecenia nie przestrzegał.

Kiedy czytam Twoją historię, Joas66, przypomina mi się stare powiedzenie "Przysięgał jak sięgał - jak dostał to przestał."
Mam wrażenie, że twój syn leczy się wcale nie po to żeby przestać pić, tylko po to żeby po okresie chlania poprawić sobie byt materialny. I do tego wykorzystuje ciebie. Bo wie, że na końcu każdego chlania czeka go nagroda - matczyna opieka, wikt i opierunek. Taka jest jego motywacja. Gdy już sobie u ciebie pomieszka, naje się do syta, pupa mu trochę tłuszczykiem obrośnie - beztrosko wraca do butelki, bo doskonale wie że kiedy będzie znowu w złym stanie - to mama go z tego po raz koleny wyciągnie.

A jaka jest twoja motywacja? Nie udało ci się uleczyć jednego alkoholika (twojego męża) to teraz usiłujesz uleczyć drugiego (syna)? Odnoszę wrażenie, że twoim motorem do działania jest nie tyle twoja miłość do syna, co poczucie winy wobec jego ojca. Ani zdrowe, ani racjonalne to działanie nie jest. Ani - jak widać - efektywne nie jest.

Tak z ciekawości spytam: twój mąż był alkoholikiem, twój syn jest alkoholikiem, a twój ojciec? Też był alkoholikiem? Jesteś DDA?

Piszesz o wspólnocie Cenacolo. Z tego co mi wiadomo, rodzice narkomanów skupieni wokół Cenacolo, wcale nie patyczkują się ze swoimi dziećmi, tylko stawiają im twarde ultimatum: albo leczenie, albo do widzenia - wypad z domu na ulicę.
A w samym Cenacolo nie ma takich warunków leczenia jak w Gorzycach, na Korczaka czy w Skoczowie - w Cenacolo je się to co się samemu wyhoduje albo na co się samemu zarobi, obowiązuje tam ostra dyscyplina, modlitwa i ciężka fizyczna praca. Znam chłopaka po leczeniu w Cenacolo.

Polecam ci grupy Al-Anon w Katowicach lub okolicznych miastach. Tam znajdziesz wsparcie dla siebie. Jako była żona i matka alkoholika z pewnością kwalifikujesz się do Al-Anon i na terapię współuzależnienia. Na Śląsku jest kilka naprawdę dobrych ośrodków terapeutycznych.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/07/09 12:31 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Asia, Tsubasano, Waldek

Uzależniony syn 2018/07/09 15:34 #30

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Trochę to brutalne to co piszesz..pewnie jakieś ziarnko prawdy w tym jest ale mysle ze tylko ziarnko..nawet gdybym chciała uleczyć alkoholika to czy to źle?co w tym złego że chciałam ratować męża a teraz syna myslisz ze gdybym nie kochala swojego dziecka to bym tak o niego walczyła?myślę że wręcz odwrotnie każdy psycholog psychiatra mówił że to mnie więcej zależy niż mojemu synowi a dlaczego?bo wiem co go czeka jak nie przestanie pić i chciałabym jak kazda matka czy zona żeby poprostu nie cierpiał ani tu na tym świecie ani przyszlym ..co do cenacolo stosowalam się dokładnie do dawanych mi wskazówek i myślę że to było najlepsze co mogło nas spotkać, niestety mój syn po 3 miesiącach uciekł i mimo że nie wpuscilam go do domu tylko z powrotem zawiozłam na pociąg ,kupiłam bilet do Kołobrzegu to chłopcy że wspólnoty go nie przyjęli kazali mu zacząć całą drogę od nowa co też zrobiliśmy chodząc na spotkania od nowa jeszcze wtedy w katowicach Ligocie ,niestety doszli oni do wniosku że to nie ten etap w zyciu Grzeska ze nie jest gotowy i odmówili przyjęcia go z powrotem nad czym bardzo bolalam..natomiast nie chce się chwalić ale byłam jednym z niewielu rodziców którzy rygorystycznie stosowali wszystko co przekazywali mi wtedy osoby prowadzące czyli rodzice osób które wyszły już z nałogu..co do pytania mam i miałam normalną rodzinę kochajacych rodziców ktorzy jeszcze zyja i mnie wspieraja, i rodzeństwo nie pijace mające normalne rodziny..to mój mąż pochodził z rodziny gdzie ojciec pił.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Uzależniony syn 2018/07/09 18:10 #31

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1652
  • Otrzymane podziękowania: 4172
Ażeby Twój syn rozpoczął SWOJĄ drogę ku trzeźwości-Powinien tego bardzo zapragnąć,postawić Swoje Trzeźwe Życie na jednej szali...a tamto,beznadziejne,przechlane życie zostawiać z biegiem czasu poza sobą,czyli zacząć rozliczać się z nim.Jeżeli swoje picie postawi na pierwszym miejscu...to po prostu nie przyszedł na niego jeszcze odpowiedni czas...Musi uznać swoje bankructwo,innego wyjścia nie ma.Taka jest prawda.Ty możesz Mu pomóc tylko w jedyny sposób-NIE POMAGAJĄC,CZYLI OKAZYWAĆ TWARDĄ MIŁOŚĆ...BOWIEM OKAZYWANIE TAKIEJ MIŁOŚCI MOŻE MU POMÓC W OTRZĄŚNIĘCIU SIĘ.Powodzenia @};- %%- kwiaaatek
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Tomoe, Krzysztof Z., Joas66

Uzależniony syn 2018/07/09 18:15 #32

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2960
  • Otrzymane podziękowania: 4521
Nic w tym złego że chcesz uleczyć syna-alkoholika. Gorsze jest to, że działasz nieefektywnie, dokarmiając mechanizmy jego choroby i cierpiąc.
Miałaś już kontakt z grupami wsparcia, z terapeutami, psychiatrami, ale - jak sama napisałaś - terapia na ciebie nie działa.
Na twojego syna, jak widać, terapia też nie działa. Żadna terapia. Od lat.
Ciekawe dlaczego tak z wami jest? Jak sądzisz?
Moje sugestie odrzuciłaś. Masz więc zapewne jakieś własne przemyślenia na temat przyczyny braku efektywności waszych działań. Ciekawa jestem jakie.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Tsubasano, Waldek, Krzysztof Z.

Uzależniony syn 2018/07/09 19:42 #33

  • Joas66
  • Joas66 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 15
Nie wiem czy nieefektywne jeśli doprowadzilam do tego iż podjął terapię i próbował przynajmniej z tym walczyć?moze to jeszcze nie ten etap że wszystko zrozumiał że sam sobie nie poradzi ale co jeśli nie dojdzie do takiego etapu nigdy?bo i tak może być..nie wiesz jak naprawdę jest więc uważam Twoje słowa są zbyt mocne..a terapia na mnie nie działa a wręcz odwrotnie bo gdy pytałam na grupie psycholog co powinnam zrobić w sytuacji gdy nie kontaktujac sie z moim synem /stosujac sie do zasad zero pomocy dopoki nie idziesz sie leczyc /bardzo się o niego martwie czy w ogóle żyje /mieszkal.sam/ wiec gdyby mu sie cos złego dzialo nikt nie wezwie pomocy.. ze nie potrafie spac w nocy ze co slysze karetke to mysle ze to.moze po niego..ze może zapomniał zakręcić gazu może dostał ataku padaczki moze to kolejna próba samobojcza..nie wiesz jak to jest...jakie to.ogromne cierpienie a pani psycholog mnie po prostu wyśmiała rzucajac na grupę jakiś głupie hasło takie że wszyscy wybuchneli śmiechem a ja zostałam sama że swoim pytaniem niezrozumiana i zlekcewazona..moze to.kogos nie rusza czy alkoholik przeżyje noc czy nie ale mnie jako matkę akurat to bardzo interesuje więc pomyślałam nikt nie zrozumie pewnych rzeczy dopoki sam ich nie przejdzie .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Uzależniony syn 2018/07/09 20:11 #34

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2960
  • Otrzymane podziękowania: 4521
Joas66 napisał:
doprowadzilam do tego iż podjął terapię i próbował przynajmniej z tym walczyć?moze to jeszcze nie ten etap że wszystko zrozumiał że sam sobie nie poradzi ale co jeśli nie dojdzie do takiego etapu nigdy?bo i tak może być.

Podjął terapię, ale wrócił do picia. Gdzie tu efektywność?
Mam podobne doświadczenia, wprawdzie nie z synem, lecz z byłym partnerem. Oboje byliśmy czynnymi alkoholikami, osiem lat ze sobą żyliśmy i piliśmy.
Gdy ja przestałam pić, bardzo pragnęłam aby jemu też się to udało.
Dwukrotnie doprowadziłam do tego, że podjął terapię, za każdym razem ukończył ją, a po zakończeniu terapii za każdym razem wracał do picia. I zapił się na śmierć w wieku 42 lat. Jego ostatni ciąg alkoholowy trwał trzy miesiące i zakończył się śmiercią.
Ja natomiast żyję i nie piję alkoholu od 14 lat.
Pisałam o tym na forum kilkakrotnie.
Dlaczego ja wytrzeźwiałam a on nie, choć oboje mieliśmy te same możliwości wyzdrowienia z alkoholizmu?
Być może dlatego, że ja się od swojego dna odbiłam gdy miałam już naprawdę dość picia, i nikt mi wtedy poduszeczek nie podkładał pod pupę, nikt mnie do niczego nie namawiał ani nie zmuszał, nikt mi nie dawał pracy ani pieniędzy, nikt mnie dokarmiał, ani w żaden inny sposób nikt ze mnie nie zdejmował konsekwencji mojego picia. Musiałam te wszystkie konsekwencje ponieść sama.
Wystarczyła mi moja wielka determinacja, żeby już nie wracać do picia i wystarczyły mi wskazówki, jakie dostałam w terapii i we wspólnocie AA, z których skorzystałam.

Alkoholik to człowiek chory, ale nie jest to upośledzony umysłowo trzylatek. I nie ma powodu aby 28-letniego mężczyznę traktować jak umysłowo upośledzonego trzylatka.
Jeśli będzie chciał, to się uczepi zębami i pazurami swojej szansy na trzeźwość. A jeśli będzie się ze swoją chorobą bawił beztrosko w Wańkę-Wstańkę, przy pomocy bliskich, którzy będą go dźwigali na swoich plecach, to umrze. I to umrze młodo.
Bo alkoholizm jest śmiertelną chorobą. Postępującą, chroniczną i śmiertelną.
Dlatego pozwól mu upaść, pozwól mu cierpieć, pozwól mu doświadczyć bólu, strachu, samotności i rozpaczy. Tylko to go może obudzić.
Alkoholika trzeba kochać twardą miłością, bo cudze cierpienie na niego nie działa. Podziałać na niego może tylko własne cierpienie. Taka to choroba - i mówię ci to zarówno jako była partnerka alkoholika, która zapił się na śmierć w wieku 42 lat i jako alkoholiczka trzeźwa od 14 lat.

Przeczytaj artykuł "Pomagierzy". Przeczytaj też artykuł księdza Marka Dziewieckiego "Chorzy, który nami rządzą". Może coś do ciebie dotrze.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Ostatnio zmieniany: 2018/07/09 20:16 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Tsubasano, maluczka, Waldek, AgaMars

Uzależniony syn 2018/07/10 07:07 #35

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1668
  • Otrzymane podziękowania: 1506
Hej
U mnie tak 30 letni kuzyn "zaśmierdział" się na ulicy w Niemczech i zmarł. Ponieważ w mojej całej rodzinie gloryfikowano alkoholizm a nie leczona. Do gminy zgłasza się teraz przymusowe leczenie. Tu trzeba mieć "jaja" Moje dziecko poszło na terapię, ale do domu może wrócić podarunkiem gdy będzie czysty. Pracuje. Ma dziewczynę ale powrót do narkotyków to u mnie powrót syna na ulicę. Za dużo się Was naczytałam żeby teraz dać się manipulować uzależniona człowiekowi który ma wolną wolę. zwyciesteoe
Pogody ducha
Bóg obdarzył mnie łaską trzeźwienia i nie chcę GO zawieść .
Nie jestem już w "szponach" alkoholizmu .Jestem ukochanym dzieckiem Boga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2