Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Definitywne rozstanie czy szansa?

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/03 12:41 #1

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dzień dobry. Od dawna czytam to forum. Postanowiłam podzielić się moją historią, by poznać opinie osób zmagających się z tym samym problemem.

Jestem młodą, dwudziestokilkuletnią osobą. 8 miesięcy temu wyszłam za mąż. Po 3 latach znajomości. Niestety dopiero po ślubie dotarło do mnie, że mąż jest alkoholikiem. Oczywiście, że wcześniej były sygnały, że jego podejście do alkoholu jest chore, teraz to widzę - wtedy byłam naiwna. Ale nie będę się o tym rozpisywać. Zresztą zamieszkaliśmy ze sobą dopiero po ślubie. I wtedy się okazało…

Właściwie miesiąc po ślubie zaczął się jego ciąg. Gdy zobaczyłam, że to nienormalne, prosiłam, płakałam, groziłam. Nic to nie dało. Spakowałam się, odeszłam do rodziców. Nie dawałam mu ultimatum. Po prostu byłam wściekła, że zrobił ze mnie strzępek nerwów. Że zamiast miodowych miesięcy była jakaś masakra. Zamierzałam się rozwieść. I oczywiście powiedziałam mu, że jest alkoholikiem i że jak nie chce się stoczyć, musi się leczyć. Mąż sam zaczął szukać pomocy, był u psychiatry, zapisał się na terapię, taką dochodzeniową, nie zamkniętą. Pokazał mi, jak bardzo mu na nas zależało. Zaczął o siebie dbać. Postanowiłam dać mu szansę – dwa miesiące po tym, jak odeszłam. Niestety zrobiliśmy duży błąd – po iluś spotkaniach mąż zaprzestał terapii – bo mówi, że woli nam poświęcać czas i że wie co ma robić. A ja nie poszłam na terapię dla współuzależnionych. Mieliśmy swoje pasje i marzenia.
Zamieszkaliśmy u moich rodziców. Wszystko układało się dobrze, niestety spotkały nas różne problemy, trudności, niezwiązane z alkoholem i podczas mojej nieobecności mąż zapił. Po 4 miesiącach trzeźwości. Ciąg trwał 4 dni. Nie muszę chyba mówić, ile nerwów mnie kosztował…. Kazałam mu się wynosić. Moja matka nie cierpi alkoholików, wcześniej dała mu szansę, ale po tym teraz – nienawidzi go i każe mi się od niego odciąć, rozwieść, zapomnieć…

Jak wiecie to cholernie trudne. Bo kocham tego człowieka. I łączy nas wspólna praca, którą była i jest naszą pasją i nas połączyła. I razem w niej dużo zbudowaliśmy i osiągnęliśmy. Mąż wynajał mieszkanie, znowu zapisał się na terapię, chce się leczyć sam dla siebie i chce nad sobą pracować. I nad nami. A ja się po prostu boję, że moje życie będzie i tak przebiegać od ciągów po jakiś czas abstynencji. Marzyłam o normalnej rodzinie, dzieciach, a z nim boję się je mieć. Bo wiem, że mogę im zafundować piekło. A później trudniej będzie odejść. To jest przecież duże ryzyko. Może być wspaniałym niepijącym alkoholikiem i nie pić 30 lat, a może też stale mieć nawroty, a ja będę się bać czy nie zapije… To okropne.

Mąż jest wartościowym, dobrym człowiekiem, ale pogubionym. Nigdy absolutnie nie był agresywny ani nigdy nie uraził mnie żadnym przykrym słowem. Starał się bardzo, wiem to. Był i jest moim przyjacielem. Ja jestem potrzebna w domu z racji na ciężką niepełnosprawność mojej siostry i tu każdy mi radzi, by go zostawić i mi wypomina, jaka byłam głupia, że w ogóle weszłam w ten związek . Rozum też to podpowiada, a serce co innego…

Wiem, że podstawa to terapia, jego i moja, ale … ile znacie przypadków, sytuacji, że się udało? I udaje? Czy Wam się udało? Czy warto? Wiem, że decyzję ja muszę podjąć sama, ale będę wdzięczna za Wasze historie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga66, jerzak, williwilli55

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/03 13:46 #2

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5007
  • Otrzymane podziękowania: 8505
Nikt nie ma czarodziejskiej kuli do przepowiadania przyszłości. Bywa różnie.
Warto rozejrzeć się za swoją terapią. Dać czas mężowi na zmierzenie się z terapią dłuższą niż to, co zrobił do tej pory.
Warto poczekać i popatrzeć.
Jak dla mnie to jedyna szkoda, że nie zamieszkaliście razem wcześniej, pewnie szydło wyszło by z worka wcześniej. Pytanie brzmi - czy to by Cię odwiodło od małżeństwa?
A ponieważ jest jak jest - bądź konsekwentna i poczekaj chwilę. Warto też na swoim spotkaniu z psychologiem odpowiedxieć sobie na pytanie ile chcesz czekać. Bo niestety czas leci szybko. Mnie z alkoholikiem minęło 25 tak szybko, że nie wiem kiedy.
Szkoda, że aż tyle czasu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/03 14:12 #3

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3001
  • Otrzymane podziękowania: 4262
Cześć. Jestem Krzysztof alkoholik. Zgadzam się z Beą - bywa różnie. Terapia i jego i Twoja dają bardzo wielkie szanse na zbudowanie dobrego małżeństwa. Jest to proces i nie zadzieje się tak z chwilą rozpoczęcia terapi.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/03 18:35 #4

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dziękuję za wasze odpowiedzi. On jest tak załamany tym, że go zostawiłam... Serce mi krwawi. Mówi, że chce i będzie się leczył, ale boli go, że chciałby to robić nie tylko dla siebie, ale i dla nas. Może jestem zbyt radykalna? Z drugiej strony tyle się naczytałam i nasłuchałam: wiej od niego, gdzie pieprz rośnie, bo Cię to zniszczy. Już mnie to mocno zniszczyło. Nie ma we mnie radości, beztroski, chęci na pasje. Boję się o niego, że się załamie. Oprócz mnie w sumie nie ma właściwie nikogo blisko siebie. Tak mnie boli, że zapił... że dałam mu i nas szansę, a on to zmarnował i teraz cierpi on i ja. Bea - a czy ty nadal jesteś ze swoim mężem?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/03 20:14 #5

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5007
  • Otrzymane podziękowania: 8505
Po pierwsze skoro chce się leczyc to musi to zrobić dla siebie. A Wy moze na rym skorzystacie. Bo nie wiadomo jak będzie.
Może niech zacznie, a potem się zobaczy.
Zycie masz tylko jedno. Byc moze przezyjesz je z tym mezczyzna, ale dobrze byloby przezyc je na warunkach ktore i Tobie pasują. Pamietaj o tym zawze, kiedy bedziesz myslala, ze on taki biedny.

Ja zaś jestem po rozwodzie. Mój mąż nie chciał słyszeć że ma problem
W końcu doszłam do granic swoich możliwości. Żałuję, że tak późno. Z wielu względów.
Cieszę sie, że to za mną, bo życie teraz zaoferował mi cudowne chwile
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Casablanca

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/03 20:20 #6

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2620
  • Otrzymane podziękowania: 3863
Anastazja napisał:
Mówi, że chce i będzie się leczył

Na razie tak mówi bo chce cię zmiękczyć. Mówi to, bo wie że to właśnie chcesz usłyszeć. Ale to są tylko słowa. Niech najpierw podejmie działanie, niech podejmie i ukończy terapię, niech ci pokaże że potrafi być trzeźwym, odpowiedzialnym, dorosłym facetem, dla którego ty będziesz mogła być żoną, partnerką, a nie podpórką. Nie daj się wmanipulować w rolę wieszaka na jego problemy. Nie udźwigniesz tego. I nie musisz tego dźwigać.
"Bezczynność rodzi wątpliwości i strach. Działanie rodzi zaufanie i odwagę. Jeśli chcesz zwyciężyć strach, nie siedź w domu rozmyślając o swoim strachu. Wyjdź i zacznij działać." (Dale Carnegie)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Migotka07, Anastazja

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/03 20:49 #7

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 865
  • Otrzymane podziękowania: 2104
:czesc:
Darek alkocholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 07:39 #8

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Chodzi na spotkania indywidualne z psychoterapeutą i był na pierwszym mitingu AA. Pierwszy miting mu się nie spodobał, mówi, że on ma problem, żeby się tak otworzyć. I że inni mają rodziny, żony, które ich nie przekreślają. Ale po kilku dniach stwierdził, że nie było tak źle. Jak twierdzi - traktuje terapię śmiertelnie poważnie, bo wie, że nie ma innego wyjścia. Tylko boli go, że ja mu nie daję nadziei. Pyta się mnie czy ja chcę nad nami pracować, choćby to miało trwać 10 lat. A ja się boję, boję się życia z niepijącym alkoholikiem, który nigdy nie wiadomo, kiedy zboczy z właściwiej drogi... To takie trudne. On mówi, że mnie kocha i będzie walczył. A moi rodzice nie chcą słyszeć nawet o tym, żebym kolejny raz w to wchodziła. Ze powinnam iść naprzód...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 08:00 #9

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2620
  • Otrzymane podziękowania: 3863
Anastazja napisał:
Ja jestem potrzebna

Widzę że ważne dla ciebie jest poczucie przydatności dla innych ludzi, pomaganie im. A kto pomoże tobie?
"Bezczynność rodzi wątpliwości i strach. Działanie rodzi zaufanie i odwagę. Jeśli chcesz zwyciężyć strach, nie siedź w domu rozmyślając o swoim strachu. Wyjdź i zacznij działać." (Dale Carnegie)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Casablanca

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 09:11 #10

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Żałuję, że się dałam wmanewrować w ten związek. Miałam naprawdę co najmniej kilka dużych ostrzeżeń, żeby w to nie wchodzić, nie brnąć. Ale "miłość przecież pokona, zwycięży". I gdyby nie ten XXXXXX alkoholizm... Jeżeli ja mu nie dam szansy, on wyjedzie, to będzie koniec. I nas i naszej wspólnej pracy. Jeszcze niedawno byliśmy silni i mieliśmy w niej tyle pomysłów. Dziś nie potrafię na niczym się skupić. A on nie wiem czy się po tym pozbiera.
Ostatnio zmieniany: 2018/07/04 14:54 przez Dahud. Powód: Wulgaryzm
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 09:46 #11

  • Ice
  • Ice Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 44
Witaj Anastazjo :czesc:
Jestem DDA od niemal 3 lat w terapii, mój ojciec jest alkoholikiem.
Piszesz:
"Pierwszy miting mu się nie spodobał, mówi, że on ma problem, żeby się tak otworzyć. I że inni mają rodziny, żony, które ich nie przekreślają. (...) Tylko boli go, że ja mu nie daję nadziei"

To - dla mnie - czysta manipulacja, pt. "ja biedny miś tak bardzo się staram, a Ty nie masz serca, bo nie chcesz dać mi szansy (co z tego, że ja nie dam Ci żadnej gwarancji, że będę trzeźwy)"

Dalej:

"Jeżeli ja mu nie dam szansy, on wyjedzie, to będzie koniec. I nas i naszej wspólnej pracy..."
Nie wiem czy to Twoje scenariusze, czy jego słowa, ale nadal brzmi to jak manipulacja i groźba pt. "jak mi nie dasz gwarancji tu i teraz to koniec z nami"

A teraz zastanów się, czy chcesz każde słowo swojego faceta analizować już zawsze. Czy chcesz się na każdym kroku upewniać, że to co mówi jest szczere, czy działają mechanizmy choroby alkoholowej (jak wyżej, wszelkiej maści manipulacje żeby tylko się napić).

Dodatkowo piszesz:
"A moi rodzice nie chcą słyszeć nawet o tym, żebym kolejny raz w to wchodziła. Ze powinnam iść naprzód... "

Przekazujesz czego chcą Twoi rodzice, czego chce Twój on, a gdzie tu jesteś Ty? To Twoje życie, żyjesz tylko po to żeby inni byli zadowoleni? Jeśli tak, to coś gdzieś tutaj zgrzyta.

Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że pomyślisz trochę o sobie :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Donatella, zagubiona, Tomoe, Aksamitka, Casablanca, Anastazja

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:07 #12

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2024
  • Otrzymane podziękowania: 6204
Anastazja napisał:
Jeżeli ja mu nie dam szansy, on wyjedzie, to będzie koniec.
Ale to nie Ty, tylko on nie da szansy. Ty byś nie dała mu ani związkowi szansy, jakbyś wzięła ślub z innym. Nie wyczytałem u Ciebie nic na temat tej opcji. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że całkiem sporo u Ciebie racjonalnego przekonania, że żaden związek nie wyjdzie, jeżeli on w ten związek nie wniesie trzeźwości. Więc naturalną drogą do "dania szansy" z Twojej strony będzie jeżeli wstrzymasz się z podejmowaniem wszelkich ostatecznych decyzji (ślub z innym) do czasu, aż on będzie mógł pochwalić się na tyle długim okresem trzeźwości i perspektywą dalszej pracy nad sobą, że Ty będziesz widziała konkretną podstawę do budowania trwałego związku. Drogą do dania szansy z jego strony będzie cierpliwa i wytrwała trzeźwość i terapia a nie ciśnięcie Ciebie do podjęcia pochopnych decyzji. Tak, czy nie?
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Donatella, zagubiona

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:17 #13

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Ice - dziękuję bardzo za Twoją odpowiedź. Niestety, wiem to, ale od dawna działam chyba tak, aby inni byli zadowoleni. Już kompletnie pogubiłam się, czego ja chcę. My o nasz związek musieliśmy sporo walczyć, by dojść do takiego etapu jak małżeństwo. Mąż bardzo przeorganizował swoje życie, by być ze mną. Rodzice długo nie akceptowali mojego wybranka. Przeciwstawiłam się im i dopięliśmy swego. A teraz wyszło jak wyszło... Wiem, że trzeba pomyśleć o sobie, ale to jest człowiek, którego pokochałam, który wszystko postawił na nas. I który dał mi bezwarunkową miłość. I po mojej pierwszej wyprowadzce bardzo się starał, żeby mnie odzyskać. Oczywiście, że chciałabym mieć odpowiedzialnego męża, nie alkoholika. Co mam do wyboru? Albo podjęcie ryzyka, przeciwstawienie się moje rodzinie i wspólna praca nad nami... i nawet nie wiem, gdzie mielibyśmy mieszkać. Mąż nie ma swojego mieszkania, a rodzice w życiu nie pozwolą mu tu wrócić... Albo danie sobie spokój, zakończenie tego. Jestem wściekła na to jego zapicie... Myślałam, że nasze rozstanie dwa miesiące po ślubie dość go nauczyły. To po kilku miesiącach powtórka. A teraz tak bardzo tego żałuje. I tak bardzo chciałby choć cień szansy. A jak ja mam mu zaufać, że nie zamieni kiedyś naszego życia w piekło?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:26 #14

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2620
  • Otrzymane podziękowania: 3863
OK, chcesz mu dać cień szansy? Daj mu rok.
Niech to będzie rok w separacji, rok poświęcony przez niego na pracę nad jego trzeźwością. Niech on przez ten rok skończy swoją terapię, niech regularnie uczęszcza przez ten rok na mityngi, niech przez ten rok będzie nieprzerwanie trzeźwy - a wtedy pozwól mu wrócić, jeśli będziesz mu już ufała.

Przecież to on ciebie zawiódł i to on powinien popracować nad odzyskaniem utraconego zaufania.
Ty nic złego nie zrobiłaś i jesteś na tyle atrakcyjną i godną szacunku kobietą, że nie będzie ujmą dla mężczyzny, jeśli na twoją decyzję ten rok poczeka.
A jeśli nie zechce poczekać - to trudno, jego wybór i jego strata.
Uważaj, bo wielu alkoholików wraca do picia, gdy odzyskują zbyt wcześnie to, co z powodu picia stracili.
"Bezczynność rodzi wątpliwości i strach. Działanie rodzi zaufanie i odwagę. Jeśli chcesz zwyciężyć strach, nie siedź w domu rozmyślając o swoim strachu. Wyjdź i zacznij działać." (Dale Carnegie)
Ostatnio zmieniany: 2018/07/04 11:27 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga66, Donatella, zagubiona, Ice, Ilonka, Anastazja

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:27 #15

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
:YMAPPLAUSE: Dziękuję. Tylko to ile mam czekać? A to ostateczne rozwiązanie to dla mojego jeszcze męża - rozwód. On mówi, że po rozwodzie wszystko będzie "pozamiatane". Mówi, że on może i czekać kilka lat, ale żeby miał cel, wiedział do czego może dążyć.Chodzi mu chyba o takie coś, że ja powiedzmy wstrzymam się z rozwodem np. rok. Ja widzę, że niestety teraz podchodzę do niego na bazie współczucia, że tak sobie i nam życie zmarnował. I że gdybym mu dała szansę: czyli nie wnoszę o rozwód, przypatruję się Tobie i zobaczymy, to to by mu dało nadzieję. Mówi, że nie pije ponad miesiąc, chodzi na terapię, bierze leki na depresję, a czuje się coraz gorzej. Oboje nie możemy się skupić w pracy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:28 #16

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2620
  • Otrzymane podziękowania: 3863
Przeczytaj, co ci napisałam powyżej, gdy ty pisałaś odpowiedź dla Tsu. :grin:
Uściślę - miałam na myśli rok w separacji, bez randkowania, przytulania się, wspólnego mieszkania, seksu itepe.
"Bezczynność rodzi wątpliwości i strach. Działanie rodzi zaufanie i odwagę. Jeśli chcesz zwyciężyć strach, nie siedź w domu rozmyślając o swoim strachu. Wyjdź i zacznij działać." (Dale Carnegie)
Ostatnio zmieniany: 2018/07/04 11:31 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:34 #17

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
I to nas chyba wtedy zgubiło... Czasami naprawdę chciałabym, żeby znalazł sobie nową kobietę, ułożył sobie życie... Bo ja nie umiem określić czy zniosę takie obciążenie jak alkoholizm. Chciałabym kiedyś mieć dzieci i to byłoby chyba duże ryzyko mieć je z mimo wszystko alkoholikiem ( w założeniu oczywiście, że trzeźwym). Takie dwa ciosy w tak krótkim czasie po ślubie naprawdę potrafi z zaufania zostawić zgliszcza.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:37 #18

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2620
  • Otrzymane podziękowania: 3863
Twoje obawy są zrozumiałe. Dlatego sugeruję ci rozmowę ze specjalistą, w ośrodku terapeutycznym. Skorzystaj z terapii współuzależnienia, bo coś jest na rzeczy, skoro weszłaś w ten związek mimo wyraźnych sygnałów ostrzegawczych i chcesz dawać kolejną szansę człowiekowi, który już raz ze swojej szansy nie skorzystał.
"Bezczynność rodzi wątpliwości i strach. Działanie rodzi zaufanie i odwagę. Jeśli chcesz zwyciężyć strach, nie siedź w domu rozmyślając o swoim strachu. Wyjdź i zacznij działać." (Dale Carnegie)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:38 #19

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Tomoe napisał:
Przeczytaj, co ci napisałam powyżej, gdy ty pisałaś odpowiedź dla Tsu. :grin:
Uściślę - miałam na myśli rok w separacji, bez randkowania, przytulania się, wspólnego mieszkania, seksu itepe.

Jeszcze nie ogarnęłam obsługi tego forum ^^) Bardzo Ci dziękuję za twoje rady, bardzo! Za poświęcony czas. Niestety na tyle mam popieprzoną sytuację, że razem pracujemy, tworzymy wręcz trzon firmy. Nasz związek właściwie polegał na widzeniu się ze sobą 24 na h. Wspólna praca, wspólne wszystko...I nie tak łatwo się z tej pracy wyplątać...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 11:39 #20

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Tomoe napisał:
Twoje obawy są zrozumiałe. Dlatego sugeruję ci rozmowę ze specjalistą, w ośrodku terapeutycznym. Skorzystaj z terapii współuzależnienia, bo coś jest na rzeczy, skoro weszłaś w ten związek mimo wyraźnych sygnałów ostrzegawczych i chcesz dawać kolejną szansę człowiekowi, który już raz ze swojej szansy nie skorzystał.
Tak, muszę się zapisać na terapię, muszę. Myślę, że byłam baaardzo głodna wielkiej miłości. On mi taką dał.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 14:03 #21

  • Donatella
  • Donatella Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 273
  • Otrzymane podziękowania: 505
Witaj Anastazjo,
jestem Dona współuzależniona.
Widzę jak bardzo nie możesz odnaleźć się w tej sytuacji, dlatego piszę.
Jedno z własnego doświadczenia Ci napiszę. Robię to, na co jestem gotowa. Jeśli jestem gotowa, żeby zrobić jakiś krok, to go robię..jeśli nie, to nie. Nie staram się nic robić pod przymusem, bo tak trzeba, wypada lub ktoś ma taki, a nie inny pomysł na moje życie.
I kto by to nie był...Rodzice, Siostra, Brat...Znajomi.
Ty poniesiesz konsekwencje swoich wyborów.
Daj sobie czas...ale nie marnuj tego czasu, jak ktoś dobrze napisał.
Daj i sobie i Jemu przestrzeń do zdrowienia, do terapii, do mityngów.
Nie popadaj w żałość, rozpacz, rozgoryczenie, bo to źli doradcy są.
No i będzie bolało...musi boleć, bo niejednokrotnie tylko takie odczucia dają nam kopa do działania.
Nie patrz za daleko w przyszłość...ona jest dla nas nieznana.
Nie musisz już dzisiaj znać odpowiedzi na wszystkie pytania i wątpliwości.
One przyjdą z czasem...z przemyśleniami, z działaniem...
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wytrwałości i konsekwencji.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga66, Ilonka, Besia

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/04 19:20 #22

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5007
  • Otrzymane podziękowania: 8505
Anastazja napisał:
to jest człowiek, którego pokochałam, który wszystko postawił na nas. I który dał mi bezwarunkową miłość.

Co mam do wyboru? Albo podjęcie ryzyka, przeciwstawienie się moje rodzinie i wspólna praca nad nami... i nawet nie wiem, gdzie mielibyśmy mieszkać.

. Myślałam, że nasze rozstanie dwa miesiące po ślubie dość go nauczyły. To po kilku miesiącach powtórka. A teraz tak bardzo tego żałuje.

Bezwarunkowa miłość to jest matki do dziecka. I koniec. Każde kochanie dorosłe ma swoje granice. Bo nie jesteśmy uzależnieni fizycznie i mentalnie od kogoś. Jesteśmy samodzielni i dojrzali. Więc nie tylko nie potrzebujemy takiej bezwarunkowej miłości, ale nawet nie chcemy jej.
Dojrzała miłość daje wolność drugiej stronie - na pasje, spotkania, wyjazdy, czas własny.

Czy Ty zatem nie szukałaś w ramionach męża swojego ojca?

Zgadzam się z Tomoe - czas na separację i nie myślenie o tym, jaki on biedny. A Ty nie? Pomyśll o sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, zagubiona, Tomoe, Krzysztof Z.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 06:30 #23

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
To chyba jest/była chora miłość. Tak mocno się ze sobą uwikłaliśmy, wszystko razem. Jesteśmy raczej typem samotników. Ani on ani ja nigdy nie mieliśmy jakiś przyjaciół, znajomych. Wspólna praca, wspólne życie. Dlatego teraz tak trudno jest się rozstać. Był już alkoholikiem jak go poznałam. Tylko ani do niego ani do mnie to nie docierało. Przynajmniej teraz oboje to wiemy. On się leczy, chce z tego wyjść. A mnie ten problem przerasta. Zniszczył moje zaufanie do niego. Kilka razy je zmiażdżył. Z trudem je odbudowaliśmy. Tak jak napisała bea, miłość ma swoje granice. Wczoraj zapytał się mnie, czy chcę, żeby dał mi spokój i żeby dał sobie z nami spokój. Napisałam, że chcę byś sama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 06:33 #24

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Bea napisał:
Bezwarunkowa miłość to jest matki do dziecka. I koniec. Każde kochanie dorosłe ma swoje granice. Bo nie jesteśmy uzależnieni fizycznie i mentalnie od kogoś. Jesteśmy samodzielni i dojrzali. Więc nie tylko nie potrzebujemy takiej bezwarunkowej miłości, ale nawet nie chcemy jej.
Dojrzała miłość daje wolność drugiej stronie - na pasje, spotkania, wyjazdy, czas własny.

Czy Ty zatem nie szukałaś w ramionach męża swojego ojca?

Zgadzam się z Tomoe - czas na separację i nie myślenie o tym, jaki on biedny. A Ty nie? Pomyśll o sobie.

I tak, mam rodzinę że tak to określę dysfunkcyjną - mój ojciec choć fizycznie jest, to emocjonalnie w moim życiu go wręcz nie ma. I z dzieciństwa bardzo pamiętam awantury pomiędzy rodzicami. Nie jest alkoholikiem, ale gdyby nie ostra interwencja mojej mamy i właściwie to, że on nie dysponuje żadnymi pieniędzmi, to kto wie, pewnie by się rozpił
Ostatnio zmieniany: 2018/07/05 06:39 przez Moni74. Powód: poprawa cytatu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 06:44 #25

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Czytałam kiedyś o kobietach, które kochają za bardzo. Ja chyba taka jestem. Bo normalna kobieta zakończyłaby ten związek już dawno. I ja gdybym mogła cofnąć czas to bym zerwała, zanim tak mocno się ze sobą związaliśmy. Wtedy by mniej bolało. A teraz jest gorzej. Ale trzyma mnie myśl, jak o wiele gorzej by było, jakbyśmy mieli dziecko/dzieci, wspólny majątek. Wtedy by było bardzo trudno. Tylko gdzieś w głowie mam myśl, że wspólna praca nad sobą: jego terapia, moja może dałaby szansę na normalne życie. Ale ryzyko jest duże. W ciągu tych kilku miesięcy mimo tego cholernego zapicia zrobił i tak duże postępy. Miał nawrót i poległ...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Casablanca

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 11:55 #26

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5007
  • Otrzymane podziękowania: 8505
Anastazja napisał:
. Tylko gdzieś w głowie mam myśl, że wspólna praca nad sobą: jego terapia, moja może dałaby szansę na normalne życie. .

tę myśl zamień na: moja terapia, może jego...
Bo tylko na siebie masz wpływ. Na niego i wyniki jego terapii są poza czyimkolwiek zasięgiem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 12:58 #27

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 209
Anastazjo mam wrażenie że jesteś trochę osaczona z jednej strony przez mamę z drugiej przez męża.. Mama mówi Ci jedno mąż co innego. A ty w tym wszystkim trochę jak małe zagubione dziecko.
Twoja historia trochę przypomina mi moja sytuację. Też związek mimo sprzeciwów rodziców... Też rządząca mama.. Nieobecny (mimo że był) tata. Uparalam się i wyszłam za mąż za niedojrzalego mężczyznę i w tym związku szybko przejęłam na siebie odpowiedzialność za wszystko. Dom... Praca.. Dziecko... Tez tylko on..zadnych moich znajomych.(do tej pory nie mam żadnych przyjaciół.. Mam z tym problem. I też myślę czemu tak się izoluje.. Zazdroszczę tym którzy mają przyjaciółkę maja komu się wyglądać) Tylko ja i on... Związek trwał 16lat.Po ślubie byliśmy 7lat jak przejrzałam na oczy i poszłam do psychologa. Mamy 9letnia córkę. Mąż się wyprowadził. Nie poddałam się jego manipulacja.. Zrozumiałam że mój związek był chory. Jeszcze bywają trudne chwile ale zawsze zawracam na zdrowa drogę. Ciągle chodzę do psychologa. Mama nadal próbuje mną rządzić i dyktowac co mam robić i jak żyć mimo że jestem dobrze po 30stce.. Ale uczę się z tym walczyć i wyrażam swoje zdanie. A dla niej byłam i jestem "czarna owca" bo nie może znieść że sama podejmuje decyzje nie prosząc ja o wypowiedzenie się w danym temacie i nie czekając aż wyrazi na coś zgodę. Ciężko bywa. Na szczęście mieszkam w miarę daleko od mamy. I zaczynam czuć że jestem dorosła.. Że nie wszystkim moje decyzję muszą innym odpowiadać.
Trzymaj się dzielnie. I daj sobie czas...odpocznij jeśli możesz od mamy i męża. Idz po pomoc do psychologa bądź terapeuty.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, sylwia1975, Hogata9, Anastazja

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 13:45 #28

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Magdo, bardzo Ci dziękuję za podzielenie się radą, swoją historią i za wsparcie! Tak, czuję się osaczona. Czasem myślę, że gdyby nie mama i jej jednoznaczna opinia w tej sprawie (czyli uciekaj od alkoholika, nawet leczącego się, trzeźwego), to o wiele łatwiej byłabym skłonna dać kolejną szansę. Moja matka nigdy mojego faceta, później narzeczonego i męża nie akceptowała w pełni, nie ufała mu. Miała jakieś lepsze momenty względem niego, ale zawsze prędzej czy później jej niechęć wychodziła. I w sumie miała rację... Bo czy jestem dziś szczęśliwa? Mój mężczyzna starał się, wiem to, i wiem, że kocha mnie i chciałby wszystko naprawić. Tylko fakty są takie, że nie minął rok od ślubu, a ja z nerwów i smutków schudłam i walczę, by nie poddać się depresji. Mieszkam z matką i raczej to się długo nie zmieni. Wiem, że chce dla mnie dobrze. A ja jestem w takim momencie, że tak jak piszesz, czuję się jak zagubione dziecko. Ale sama w sobie wiem, że nie powinnam wchodzić w związek z kimś, kto w sobie ma takie emocjonalne problemy i nie umie ich rozwiązywać w normalny sposób. I przez lata nie umiał, wciągał mnie w ten poplątany świat i dopiero teraz uczył się i uczy radzenia sobie z nieprzyjemnymi, złymi emocjami bez alkoholu. I mocno trzymam za niego kciuki, żeby mu się to udawało.

Wiem, że to musi być moja decyzja. Wiesz co mnie najbardziej trzyma przy decyzji o definitywnym rozstaniu? To, że nie chciałabym ewentualnych dzieci skazywać na życie w takiej huśtawce i niepewności. Bo nawet jeżeli z powodzeniem przejdzie terapię, to będzie to praca na całe życie. A złych zdarzeń tak łatwo się nie zapomina i zawiedzionego zaufania. A w życiu bywa różnie. A ja, jeżeli dane mi to jeszcze będzie, to chciałabym stworzyć ciepły, spokojny dom dla moich ewentualnych dzieci. Z odpowiedzialnym, dojrzałym emocjonalnie mężczyzną. I ja muszę się taka stać. Bo przez ostatnich kilka lat byłam samarytanką karmiąca się "wielką miłością".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 16:04 #29

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 209
Dużo rozsądku jest w tym co myślisz o związku z alkoholikiem.. Ja mam dziecko z alkoholikiem. Brak poczucia bezpieczeństwa to to co w takim związku miałam.I córka razem ze mną. Teraz wiem że to nawet nie można nazwać związkiem. Ale też mnie rodzice ostrzegali.Teraz też już wiem dla czego weszłam w taki związek.. Co taki związek mi dawał... Ale musiałam upaść na swoje dno żeby pójść do psychologa i zacząć nad sobą pracować.
Pomyśl nad tym co możesz dla siebie zrobić. Jak zacząć być dorosłą a nie zagubionym dzieckiem.
Psycholog kiedyś powiedziała mi żeby w przypływie strachu smutku.. Objąć siebie ramionami.. I utulic i uspokoić ta małą dziewczynkę... Bo to ona się boi.Powiedziec sama do siebie.. Do tej małej dziewczynki.. "nie bój się Madziu... Dasz radę.. Jestem przy Tobie i pomogę Ci..." Na mnie to bardzo dobrze działa ^^) I w końcu ta mała dziewczynka dorosnie :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, sylwia1975, kalka, Tomoe

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 17:10 #30

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dziękuję Magda, będę tak robić jak mi radzisz. Co ten związek mi dawał? Myślę, że po prostu poczucie bycia kochaną. Ale czy faktycznie? Bo przecież jaki jest finał? Ktoś kim się totalnie zauroczyłam, chciał mnie. Po raz pierwszy w życiu. Uwielbiał mnie. Zawsze mnie tak we wszystkim doceniał.Chwalił. Czułam się w pełni akceptowana. Z zaletami, wadami. I w końcu miałam jakieś swoje życie poza domem. Więcej celów. Mogłam na niego liczyć we wszystkich kwestiach, poza tymi związanymi z piciem. Bo teraz sobie zdaję sprawę czy właśnie na taką osobę można liczyć? Podczas tego ostatniego ciągu wydzwaniałam do niego od rana do wieczora. Nie odbierał. Umierałam z nerwów. Bałam się, że miał wypadek... A on sobie pił. Nie zapomnę, jaki to stan we mnie wywoływało. To gdy pił. Nigdy. Gdy to normalne stabilne życie, które budowaliśmy, które tyle wysiłku nas kosztowało, runęło przez takie XXXXX. Wściekła jestem na niego. Na siebie, że się związałam z takim człowiekiem i teraz jeszcze martwię się o niego, co z nim będzie, jak sobie poradzi z tym wszystkim. A Twój mąż leczy się? Rozwodzicie się?
Ostatnio zmieniany: 2018/07/05 17:57 przez Dahud. Powód: wulgaryzm
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 18:02 #31

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 209
Mój mąż się nie leczy. On problemu u siebie nie widzi. A pije codziennie od chyba już kilku lat.. Nie upija się ale odkąd dwa lata temu zabrali mu prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu to pije czasami nawet od rana. Piwa setki... I tak dzień po dniu. Rzadko sie upija. Ale to nie życie z kimś kto cały czas śmierdzi alkoholem i ma pijana głowę. Do tego długi za zaległe alimenty na starsza córke.. Później doszła kara za jazdę pod wpływem... Grozi mu więzienie. Ale ja się już od tego odcielam. Żyje sobie sam. Przychodzi do córki raz w tygodniu. Jesteśmy na stopie kolezenskiej. Bez złości kłótni. On wolał sie wyprowadzić i żyć sobie po swojemu niż coś zmienić. Odcinalam się od niego małymi krokami. Zaczęłam zajmować się sobą i córka. Sama z nią pojechałam na wakacje. Nie prosiłam o spędzanie czasu z nami jak to było wcześniej..a on.. Żył sobie swoim komputerem i piwem. W sierpniu jest sprawa rozwodowa. Ciężkie to wszystko było. I to bardzo. On prosił... Błaga.. Płakał.. Że się zmieni że wszystko rozumie... Powiedziałam mu ze jeśli coś zrozumiał i się zmieni to super ale ja mu do tych wszystkich zmian nie jestem potrzebna... Niech działa sam i wychodzi na prostą. To było prawie rok temu. Nie zmienił nic.. Nie splacił długów. Pije dalej.
Teraz już jestem spokojna. Nie ma we mnie żalu. Wiem też że go już nie kocham. Że kochałam kogoś kto istniał tylko w mojej wyobraźni. Kto mówił że kocha
ale kochał miłością nie dojrzałom.Kochał słowami a nie czynami. Nie czułam się z nim bezpieczna. Nie o taki związek mi chodziło.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, sylwia1975

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 19:43 #32

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Podziwiam Cię. Jesteś silną i bardzo mądrą kobietą. Bardzo dobrze, że się od niego odcięłaś. I utrata rodziny nie była dla niego dnem... Bardzo trafiły do mnie Twoje słowa, że Ty mu do zmiany nie jesteś potrzebna. Mi mówi, że potrzebuje mnie jako kobiety, partnerki. I że szkoda mu nas jako pary. Od zapicia mija drugi miesiąc. Z tego co widzę, a widzę go codziennie w pracy, to jest trzeźwy. Ja się boję, że on się bez tego mojego cienia szansy stoczy. Jak czytam historie alkoholików, którzy nie piją wiele lat, to często właśnie żonom dziękują, że wytrwały. I też czytałam, że takie zapicie po 3,4 miesiącach w pierwszym roku leczenia może się zdarzyć. I żeby bliskie osoby alkoholika "nie wycofywały" miłości do niego i nie panikowały.Że to ważne, wsparcie bliskich. Tylko że łatwo się mówi. A jeśli za ileś kolejnych msc czy lat znowu będzie nawrót, zapicie? Mój mąż często mówi, że nie ma już żony. Do tego, że zapił dochodzi jeszcze nasze rozstanie i świadomość, że będzie musiał zmienić pracę, która była jego całym życiem. Boję się, że to dla niego za dużo. A rozwód byłby, będzie dla mnie pierwszy. Dla niego drugi. Ma córkę z pierwszego małżeństwa. I mam nadzieję, że ze względu na nią weźmie się za siebie, że to będzie dla niego jakimś dodatkowym motorem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/05 20:26 #33

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 209
Dziękuję Ci... Teraz już czuję się silna. Chociaz ciągle się muszę pilnować żeby trzymać się swoich zasad i nie dać się zmanipulowac bo on ciągle robi z siebie takiego biednego... Nieszczęśliwego a mi jak większości współuzależnionych włącza sie ta moja opiekunczosc.
Jeśli chodzi o twojego męża i jego chęci na nie picie i leczenie... Wspierać możesz... Nawet chwalić jeśli na to zasłuży... Ale niech nie uzależnia swojego picia czy nie picia od ciebie. Od tego czy ty z nim jesteś czy będziesz... Jeśli naprawdę chcę z tego wyjść to wyjdzie.Na terapi dostanie wsparcie i pomoc. Każdy w życiu ma problemy... Większe tragedię się zdarzają i ludzie nie zapijaja ich. Każdy pracę może stracić.. Tak samo i ty.. Ale to nie znaczy że trzeba pić i ubolewać jakie to życie okrutne. Można popłakać... Ogarnąć się i szukać rozwiązania.
Mój mąż też mi wmawiał że jak on ma żyć po wyprowadzce.. A co on zrobi jak pracę straci to stwierdził ze chyba tylko się powiesić. .. A ja się go zapytałam a co jak ja stracę pracę? Mam dziecko na utrzymaniu...co zrobię? poprostu zacznę szukać nowej pracy. Alkoholicy potrafią w niesamowity sposób szukać powodów do picia.. Każdy powód jest dobry.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/06 07:21 #34

  • Anastazja
  • Anastazja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 21
Masz w pełni rację i bardzo mądrze postępujesz. I na pewno twoja córka to docenia i w dorosłym życiu doceni. Twój mąż się nie ogarnął, wciąż wybiera picie. Jak piszesz nie upija się, ale pewnie to kwestia czasu albo po prostu stylu picia. Mój miał i ma alkoholizm polegający na ciągach - gdy pojawiały się jakieś problemy, komplikacje, które dla normalnego człowieka są oczywiście, że nieprzyjemne, ale do ogarnięcia, to on pił, i to nie piwa, ale mocniejsze trunki - drinki z wódką. I jak nie był jeszcze świadomy swojej choroby, to oczywiście piwo, wino do każdej nadarzającej się okazji. Obiad, wieczór, weekend...

Mój wybrał już drogę trzeźwości, ale to droga wyboista. I jak towarzyszysz w niej alkoholikowi to on może wciągać Cię w te swoje nastroje. Przed jego zapiciem oboje byliśmy w fatalnych nastrojach. Pojawiły się różne problemy i ja widzę to teraz - jakby przejęłam jego pijane myślenie. Choć oboje byliśmy trzeźwi, to "zrobiliśmy z igły widły". A wystarczyłoby, żebym ja spojrzała trzeźwo na sytuację - powiedziała - masz nawrót - uważaj, bo może skończyć się zapiciem - wracaj na terapię i być może wyszlibyśmy z tego obronną ręką...

Może być długo dobrze, a zdarzą się życiowe trudności, komplikacje i wszystko może runąć... To takie jakby dryfowanie na niespokojnym morzu. Czasem może puścić ster. Czy dałabym radę płynąć razem z nim na tym statku?... Nie wiem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Definitywne rozstanie czy szansa? 2018/07/06 07:48 #35

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 209
Anastazjo piszesz ze gdybyś ty wtedy mu powiedziała... Gdybyś ty coś zrobiła.. Bierzesz na siebie winę za to że zapił.A przecież to była jego decyzja. Zrezygnował z terapi...znalazl powód żeby się napić..
Moj mąż jest w ciągłym ciągu.. Ciąg może być różny.. Jedni upijają się inni poprostu cały czas piją bez upijania się.
To co możesz zrobić dla siebie. Żeby sobie pomóc w swojej chorobie to pójść na terapia czy do psychologa i nauczyć się żyć od nowa. Nauczyć się zdrowego podejścia do życia.
Jedni nie potrafią żyć obok alkoholika i odchodzą inni potrafią żyć obok i odciąć się od tego czy zapije czy nie. Ja wybrałam odejście. Ciężko było ale wiem że dobrze zrobiłam. I mimo że córka tęskni za tatą to wiem że w perspektywie czasu wyjdzie to dla niej na dobre.Duzo z nią rozmawiam tłumacze jej wszystko. Odcielam się od jego picia jego długów i dobrze mi z tym i spokojnie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2