Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/13 09:22 #1

  • zaneta
  • zaneta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 11
Witam wszystkich! Jestem tu nowa. Bardzo potrzebuję wsparcia. jestem osobą współuzależnioną. Prawdę mówiąc od dziecka. Najpierw pił mój ojciec. Kiedy wyrwałam się z jednego piekła wpadłam z deszczu pod rynnę. Było dobrze 12 lat naszego małżeństwa. Kiedy zaczął pić mój mąż. Na szczęście nie jest agresywny. Ale od 4 lat nadużywa alkoholu. Jest coraz trudniej. Bywa, że pije co wieczór. Nie potrfię już z nim rozmawiać. nie chce się leczyć, nie widzi problemu u siebie. Nasza historia jest dość skomplikowana.
Zaczęłam walkę. Zgłosiłam go do komisji alkoholowej. Był na odwyku. Obiecywał i wciąż wraca do nałogu.Mamy 4 dzieci. dwóch najstarszych jest świadomych, że ojciec pije. Zaczynają się problemy wychowawcze. Ze wszystkim jestem sama... no może nie w dosłownym słowa tego znaczeniu. mam przyjaciół. Chodzę do terapeuty. Ale tu w środku naszego domu. Nie mieszkamy sami. Mieszka z nami brat męża. On też nadużywa alkohollu. Nie pije sam. Zazwyczaj z sąsiadami pod płotem. Stary kawaler. Twierdzi, że nie ma rodziny i mu wolno. Szwagier opiekuje się schorowaną starszą matką. Ponieważ ja odmówiłam z uwagi na swój stan zdrowia psychicznego i z uwagi na maleńkie dziecko.
Synek obecnie ma ok. roku. Nie jest mi lekko. Wszystkim zajmuję się głównie sama. Są przebłyski ze strony męża. Ostatnio próbuje nadrobić kilka lat strat, ale wieczorem oczywiście musi wypić.
Mąż ma nadciśnienie obecnie się nie leczy. Stracił prawojazdy.
Zostałam poinformowana prze komisje do spraw rozwiązywania alkoholu, że sprawa obecnie została skierowana do sądu o przymusowe leczenie. Lada dzień, a może nawet dziś mąż otrzyma pismo.
Boję się. Co będzie dalej. Nie wiem ile zdołam znieść. Jestem na granicy rozstroju nerwowego. Czasem nie jestem w stanie czegokolwiek zrobić. Boję się że wybuchnę. Czasem uciekam wychodzę z domu żeby niepatrzeć. Co robić dalej, jak się zachować... Teraz tylko idzie mi czekać...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Namika

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/13 09:39 #2

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 1633
  • Otrzymane podziękowania: 3008
Witaj, Zaneta. Zostan z nami i pisz o sobie. Poczytaj nasze watki. Bierz z nich, co dobre dla ciebie. To ogromna skarbnica wiedzy. Dostaniesz tu nasze wsparcie. Nie bedziesz juz sama. Pamietaj, ze maz nie przez ciebie pije i nie dla ciebie przestanie. Zajmij sie wiec soba, na ile to bedzie mozliwe. Zmieniajac siebie, mozesz, ewentualnie, pomoc mezowi. Pozdrawiam. Magda
Przenioslam twoj watek do odpowiedniego, moim zdaniem, dzialu.
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Namika

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/13 10:03 #3

  • zaneta
  • zaneta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 11
Strach... to jest najgorsze co mnie otacza. Strach o każdą chwilę.
Dużo zrobiłam dla siebie. Chodzę do terapeuty. Rozmawiam z moją przyjaciółką i zmoją mamą. Oczywiście dużo w moim życiu daje wiara. Wiem że nie zawsze tak będzie. Że nadejdzie moment kiedy dzieci urosną na tyle że będę mogła z tąd uciec. Niby zależ mi na mężu. Trudno jest przekreślić 15 lat małżeństwa. jednak tkwie w tym wszystkim sama. Jestem zagubiona. Słowa pijanego człowieka strasznie ranią. Drwiny i wyśmiewanie że próbuje coś z tym robić. Że co ja wogóle wyprawiam, że wszyscy dookoła się śmieją z tego co ja robię. Faktycznie człowiek głupieje i się nad tym zastanwia. Czy naprawdę dobrze zrobiłam, że zgłosiłam męża do Komisji alkoholowej, że był na badaniach biegłego psychologa i psychiatry, że czeka go przeprawa przez sąd w sprawie przymusowego leczenia. I czy starczy mi sił na to wszystko. I co zostanie z naszego małżeństwa po tym wszystkim.
Najgorsze jest to, że jego brat daje przyzwolenie na to wszystko. Sam pije. Tylko jak wcześniej wspomniałam wiecznie pod płotem z sąsiadami. Ma taki charakterek jak tyran. Wszystkimi by rządił. Mną mężem i naszymi dziećmi. Nie dość że mam pijącego męża to szwagra tyrana. Naprawdę nie wiem co z tym zrobić. Nie chce się wyprowadzić bo zajmuje się matką. Kupują z sąsiadami zgrzewki piw i piją pod płotem. A odezwać się nie wolno, bo przecież jemu wolno. Nie chcę wywoływać awantur. Nie mam dokąd się wyprowadzić. Z jednej strony mąż nieradzący sobie ze sobą a z drugiej strony szwagier tyran. Nieodzywamy się do siebie 6 lat. Nie ma do mnie szacunku. Nawet przy wizycie dzielnicowego okazał że jestem dla niego nikim. Mąż na to wszystko cicho przyzwala nic się nie odzywa, cicho siedzi. i zapija problemy...i tak życie się toczy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Hawana

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/13 12:50 #4

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 250
  • Otrzymane podziękowania: 190
Witaj...
Dobrze ze chodzisz do terapeuty... Za pewne też już wiesz ze wysmiewanie z ich strony to próba manipulacji Tobą.. Każda z nas wie jak trudno przez to przebrnąć. Mimo wszystko...dlaczego chcesz czekać z wyprowadzka aż dzieci urosną? Czy to co teraz widzą to dobre dla nich? Czego się w takim domu nauczą? Czytaj.. Pisz... Tutaj zawsze ktoś się do Ciebie odezwie. Pozdrawiam. Magda.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/13 13:24 #5

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witaj Zaneta,
dobrze że napisałas.
Małymi krokami odcinaj się od manipulacji ze strony nietrzeźwych. W rozmowach z dziećmi ważna jest szczerość - takie ja mam doświadczenie. Wszystko co robisz, jest słuszne. Od tego są miejsca typu komisja, sąd aby wspierać Ciebie w działaniu.
Odbierasz w ten sposób mężowi komfort picia. Wychodzisz z problemem na zewnątrz. To bardzo dobrze.
Czytasz literaturę o współuzależnieniu?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/13 13:35 #6

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1939
  • Otrzymane podziękowania: 5669
Tsu :czesc: Żaneta

Warto poświęcić trochę czasu na czytanie tutaj wątków innych współuzależnionych. Po krótkim czasie zaczniesz się orientować kto jest kim
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/13 15:25 #7

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1983
  • Otrzymane podziękowania: 4309
%%- .Witam.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/14 08:06 #8

  • zaneta
  • zaneta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 11
Niestety z braku czasu nie czytam takiej literatury. Ubolewam nad tym. Skupiłam się trochę na tym co mi sprawia wielką przyjemność i odprężenie. W wolnych chwilach szydełkuję. To moje hobby. Zatracam się bez pamięci. Reszta czasu pochłaniają obowiązki domowe i pomoc dzieciom.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/14 08:18 #9

  • zaneta
  • zaneta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 11
Dziękuję za wsparcie! Świadomość że są tacy ludzie jak ja i tacy którzy przeszli przez gorsze piekło niż ja dodaje mi sił. Dzięki temu jestem brdziej pewna siebie w tym co robię. Mniej się martwię.
Przecież to nie ja piję. Nie będzie lekko. Nikt nie mówił że tak będzie.
Jeżeli chodzi o wyprowadzkę to nie jest to takie proste. z uwagi na moje maleńtwo. Rozpatrywałam za i przeciw tysiące razy. Tak naprawdę nie mam dokąd pójść to raz, a po drugie to dom moich dzieci. Należy im się to bez względu na to co zrobią z tym w przyszłości. Gdybym mieszkała w miejscowości gdzie moja mama było by mi lżej. Poszłabym do pracy a mama zajęła by się najmłodszym synkiem. Jednak z uwagi na to że mój ojciec też pije i mama sama jest w kropce mam ręce związane
Pogmatwana sytuacja. Zastanawiałam się wiele razy co ja mogę zrobić ze szwagrem. Czy to, że pije z sąsiadami pod płotem nie narusza mojej prywatności. Czy tak naprawdę mu to wolno robić.
Męża chciał zaszyć. Mojemu najstarszemu synowi tłumaczył, że jak mama nic nie zrobi to ojciec może umrzeć. Że mi na nim nie zależy że pozwalam mu pić. Momentami byłam przerażona. Jak ja mam dzieciom wytłumaczyć, że to wszystko zależy od taty. Że nikt nie ma wpływu na jego decyzje i to co robi. A on co kochający braciszek sam pije.
Jestem w kropce. Czekam na jakiś sygnał. Co dalej?????
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/14 20:24 #10

  • zaneta
  • zaneta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 11
Znowu Gafa. Chciałam dać mężowi nauczkę. Zostawiłam go żeby wrócił do domu sam. Martwiłam się jak głupia co wykręci. Najstarszy syn go szukał. a on najnormalniej w świecie wrócił pijany. Masakra. Co ja wogóle sobie myślałam. Że otrzeźwieje . Jak to się mówi tonący brzytwy się trzyma. Jeszcze do ognia oliwy dodał szwagier twierdząc że ja nic z tym nie robie. Prowokuje mnie na każdym kroku. Nie daję sobie rady emocjonalnie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/15 05:44 #11

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4968
  • Otrzymane podziękowania: 8414
Wydrukuj sobie to, co napisałaś i powieś na lodowce.
Żebyś nie miała złudzeń, żebyś nie musiała mieć wyrzutów sumienia.
I udaj się na terapię dla siebie, żebyś umiała nie popełniać tych samych błędów wciąż i wciąż
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/15 06:15 #12

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1675
  • Otrzymane podziękowania: 1497
Cześć Żaneta. @};-
Jestem 41 letnią Robin Hood byłam wiecznie pomagającą siłaczką i wspomagającą dorosłe osoby siostrę, brata, mamę bo ojczulek pił i oglądał się za panienkmi. Do tego stopnia że zatraciłam siebie w tej wadzie charakteru która się nazywa naiwność zapominając o swoim kajaku-dzięki Bea @};- względem ludzi uzależnionych że przestaną chlać to totolotek. Ile ludzi wygrywa taką sumę pieniędzy.?
Trzeźwość jest darem i jeśli Siła Wyższa nie położy na tym swojej "łapy" zapomnij na zawsze że możesz Ty" biednyroboczek "zmienić egoistyczno-egocentryczny charakter alkoholika.
Masz minus za nie chodzenie do Al-anon i nie czytanie literatury o współuzależnienie. Zostań z nami i ratuj swoje życie i życie dzieci.
Pogody ducha
Bóg obdarzył mnie łaską trzeźwienia i nie chcę GO zawieść .
Nie jestem już w "szponach" alkoholizmu .Jestem ukochanym dzieckiem Boga.
Ostatnio zmieniany: 2018/06/15 06:18 przez Antea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/15 07:03 #13

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1191
  • Otrzymane podziękowania: 3006
Zaneta :czesc: Namika
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/18 12:52 #14

  • lipiec
  • lipiec Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 586
  • Otrzymane podziękowania: 386
Witaj Żanetko...
To prawda ciężko jest odejść z własnego domu , ale najważniejszy jest spokój i zapach...
mnie też było trudno podjąć decyzję odejścia z domu ale wykorzystałam moment że on się wyprowadził do innej .
Mnie sie udało ale jakim kosztem?
został kredyt który trzeba spłacać.
Ale przychodzę do domu i nie widzę pijanego męża...mój sen jest spokojny...nie muszę słuchać wrzasków czy gadania przez sen.
I Ty dasz radę tylko trzeba zabrać komfort picia alko bo to TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA.
pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/20 12:21 #15

  • zaneta
  • zaneta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 11
jestem! Z wami i cieszę się niezmiernie z tego powodu. Wsparcie mnie uskrzydla. Nie powiem, że jest mi lekko. Wciąż coś analizuję i o czymś myślę. Czy dobrze pokierowałam swoim życiem, czy nikogo nie skrzywdziłam. Najbardziej tracą dzieci. Czasami za dużo im pozwalam. Trochę dla odetchnienia świętego spokoju. Jestem zmęczona. Ciągła walka o trzeźwość osoby która tego nie chce jest wykańczająca.
Próbuję się momentami odizolować nie patrzeć, nie rozmawiać. Czekam. Na krok z jego strony. Zastanawiam się czy jest dla niego ratunek i w którym momencie się obudzi. Zbesztacie mnie za takie rozumowanie. Nie wiem co jeszcze zostało z naszego małżeństwa. Jst ich dwóch ten mąż który kocha i się troszczy i ten który myśli egoistycznie. Ja stoję po środku....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/06/20 15:39 #16

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4968
  • Otrzymane podziękowania: 8414
Czekanie na krok z jego strony to czekanie na Godota.
Może przyjść lub może nie przyjść i nikt nie wie jak będzie.
Chcesz tak żyć? W zawieszeniu?
A czemu nie robisz ruchu na rzecz swojego życia?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Walczę jak lwica o lepsze jutro... dla moich dzieci 2018/07/07 10:09 #17

  • zaneta
  • zaneta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 11
Hej wszystkim! Nie było mnie tu dawno. Ostatnio dużo się modlę. Dla siebie, o siłę, determinację. Zaczynam dostrzegać, że nic z tego nie będzie. Nie czekam już na trzeźwość mojego męża bo już jej nie znajdę. Muszę nauczyć się skupić na sobie i swoich potrzebach. Na naszych dzieciach. Myślę żeby zrobić porządek z tym wszystkim. On tylko by prosił jak jest trzeźwy a w drugą stronę to nie działa. Bardzo się boję, ale wiem, że mam wsparcie, że dam radę. Myślę już jak zrobić porządek w swoim życiu. A zacznę od wyjazdu nad morze. To będzie początek mojej drogi. Jeszcze trochę to potrwa. Bo wyjazd mam zaplanowany na koniec sierpnia. Ale dotrwam. Obecnie jeden z synów jest na obozie dla dzieci z rodzin alkoholowych. Jest mu napewno ciężko, ale zasłużył na chwilę dla siebie, na to by zobaczyć że można żyć inaczej. Teoretycznie w domu mu niczego nie brakuje. Wiem o tym na razie. Staram się. Ale sytuacja strasznie go zmieniła. Najstarszy syn przejął rolę ojca. Jest odpowiedzialny,czasem opryskliwy jak to nastolatek. Maluchy są cudowne ale i absorbujace. 4 latek daje mi w kość swoim buntowniczym zachowaniem. Wciąż się uczę jak mam z nim postępować. A malutkiego wciąż pełno i nie lubi być sam. Kocham moje dzieci, ale brakuje mi wytchnienia od nich.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Hawana