Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Mój Matrix

Mój Matrix 2018/05/27 17:59 #1

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witam Was,
mam na imię Ania, tu mogę być Besią :)
Jestem współuzależnioną żoną alkoholika, aktywnego. Mam 39 lat, mamy dwoje dzieci. Pracuję zawodowo, lubię śpiewać i grać na gitarze, czytać, jeździć na rowerze, spacerować z psem, spotykać się z ludźmi z mojej wspólnoty i nie tylko. Jestem chrześcijanką.
Zalogowałam się tu jakiś czas temu, głównie czytam. Dziś udało mi się doczytać temat Anniki :)
Ok. rok temu zarejestrowałam się na innym forum, ale już od długiego czasu mnie tam nie ma.
Uczęszczam na terapię dla współuzależnionych od ponad roku. Od tego czasu moje życie zmienia się.
Przed momentem uświadomienia sobie, że jestem współuzależniona, myślę że mogę napisać - byłam emocjonalnym wrakiem, niewidzącym, niesłyszącym, zaprzeczającym rzeczywistości.
Ok. 2 lata temu, mój mąż - zamiast odebrać córkę z chóru, poszedł się napić i przeżyłam chwile grozy nim ustaliłam, gdzie ona się znajduje. Ja w tym czasie byłam na zebraniu w szkole.
Zacznę od początku, od dawnych, dawnych lat.
Gdy miałam 16 lat, poznałam człowieka starszego od siebie o 7 lat. Pracował w radiu, zauroczył mnie sobą, straciłam głowę. Zaczęliśmy się spotykać. Rodzice nie byli zadowoleni, wyjeżdżałam na weekendy, tracili ze mną kontakt. Po maturze wyjechałam do Warszawy, do pracy i na studia. Zamieszkałam z P. Bardzo szybko okazało się, że to przemocowiec. Doznałam z jego strony wiele krzywdy i bólu. Rodzice i siostra domyślali się, że coś jest nie tak. Pewnego dnia, podczas awantury, poczułam że niewiele brakowało a straciłabym życie, na skutek złamania kręgosłupa szyjnego. To był moment przełomowy. Zaczęłam przygotowywać się do ucieczki. Na studiach uprzedziłam, że mnie nie będzie przez jakiś czas. Materiały ze studiów, jakieś ubrania - cichaczem pakowałam do worków. Byliśmy po przeprowadzce więc czarne worki nie wzbudziły podejrzeń. Wiedziałam, że P nie puści mnie od tak. Bałam się potwornie. Umówiłam się z siostrą, że jak nadejdzie odpowiedni dzień - uciekam. Dzień nadszedł. P pojechał do pracy - wiedziałam że nie będzie go min. 6-8 h. Zawiadomiłam siostrę a ona wuja i po 4 h byli pod blokiem. Największą stratą dla mnie był pies. Wtedy wydawało mi się, że jak go zabiorę, to P na bank przyjedzie po nią a nie chciałam go już nigdy widzieć. Zostawiłam psa, telefon, zamknęłam mieszkanie, klucze wrzuciłam do skrzynki i do domu. Nie pamiętam niczego. Tyko to, że trzęsłam się jeszcze ze dwa dni a każdy dzwonek telefonu sprawiał, że sztywniałam. Tyle pamiętam.
Po jakimś czasie otrząsnęłam się. Nie chciałam o tym rozmawiać. Wiedziałam natomiast, że chcę wrócić na studia. Przyjechałam znowu do Warszawy, pomieszkiwałam u przyjaciółki ze studiów - ona znała moją sytuację, pracowałam dorywczo i życie toczyło się naprzód. Przez pierwsze tygodnie byłam czujna i poruszałam się między szkołą, pracą, mieszkaniem. Po kilku miesiącach emocje uspokoiły się. Koleżanka załatwiła mi mieszkanie - kawalerkę. Płaciłam tylko czynsz, mieszkałam sama. To był bardzo dobry czas. Po kilku miesiącach właściciel postanowił sprzedać mieszkanie, znalazłam pokój u staraszej pani, blisko uczelni i stosunkowo niedaleko od pracy. I tu dochodzimy do momentu, gdy poznałam D.
C.D.N
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Wera33, ...anna63, Tsubasano, jerzak, Tomoe, Waldek

Mój Matrix 2018/05/27 18:09 #2

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3028
  • Otrzymane podziękowania: 4299
Witaj Aniu. Jestem Krzysztof alkoholik i wspóluzależniony. Wprawdzie nie dokończyłaś swojej historii, ale domyślam się, że wpadłas z deszczu pod rynnę.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/27 18:25 #3

  • anikaa
  • anikaa Avatar
Cześć Aniu - anikaa. Miło mi,że czytałaś mój wątek.Chyba w pewnych kwestiach możemy podać sobie rękę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mój Matrix 2018/05/27 18:34 #4

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14687
  • Otrzymane podziękowania: 20272
Ja sie tylko teraz przywitam i poczekam cichutko :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/27 18:35 #5

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1568
  • Otrzymane podziękowania: 3808
Witaj na forum :czesc:
Jestem alkoholikiem
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/27 18:50 #6

  • Dariusz
  • Dariusz Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1144
  • Otrzymane podziękowania: 2093
Cześć Aniu :czesc:
Jestem Darek alkoholik
Podróż na tysiąc mil zawsze zaczyna się od pierwszego kroku...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/27 18:58 #7

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Idz śmiało do przodu i nie oglądaj się w tył.
  • Posty: 814
  • Otrzymane podziękowania: 2126
Aniu witaj :czesc:
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/27 19:07 #8

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2781
  • Otrzymane podziękowania: 4223
Witaj Aniu. :czesc:
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/27 19:08 #9

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1666
  • Otrzymane podziękowania: 1487
witaj na forum Aniu ,mam na imie sylwia jestem DDA i rozwiedziona ex zona alkoholika
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/27 19:48 #10

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
C.D
Poznalismy sie w sklepie spożywczym. Ja, w kiepskim nastroju snułam sie z koszykiem, nie wiedząc co konkretnie chcę kupic. D pracowal tam. Akurat cos ustawial na półkach. Zagadnął mnie, wziął koszyk z zakupami, zaniósł do kasy. Widywalismy sie najpierw tylko podczas zakupów, jakies żarciki, uśmiechy. 2 maja umowiliśmy się na spacer. D w kiepskim nastroju - mial jakies nieprzyjemnosci z szefem, zwiazane z piciem niby po pracy ale w miejscu pracy. Po jakims czasie rozchmurzył się, jakos to będzie. Duzo rozmawialismy, o wszystkim. O naszych rodzinach, rodzicach, dzieciństwie, szkole, o wszystkim. D byl szczery. Od razu powiedzial, z jakiej rodziny pochodzi - alkoholowej, a jakże. Nie będę wchodzić w szczegóły, napiszę tylko że ojciec wybił mu zęby, jak był pijany. Mama też od alk nie stroniła. D przygoda z alk zaczęła sie jak miał naście lat. Pamiętam nasze nocne, dlugie rozmowy. Plany, marzenia o normalnosci. Po 3 miesiącach zamieszkalismy razem. Zdarzaly sie wieczory z wódeczką czy piwem - mieszkalismy w 3 pokojowym mieszkaniu, z jeszcze dwiema parami. Bylo normalnie - tak mi sie wtedy wydawalo. Teraz wiem, że picie piwa po pracy, codziennie - normalne nie jest. Pojechalismy na wesele kuzynki D, w góry (stamtąd D pochodzi) oraz mialam zostac przedstawiona rodzinie D. Liczne rodzeństwo, babcie, dziadkowie - niemal cala wioska to rodzina. Wesele udane do pewnego momentu - upicia sie D. Zniknął gdzieś. Wróciłam do domu z innymi. D odnalazl sie rano - spał w stogu siana. Już nawet nie pamiętam, czy mnie to bawilo wtedy. Inni, kuzyni zwlaszcza, smiali się. Oni tam piją, wszyscy i dużo. Imprezy bez alk nie odbywają się. Nawet małe rodzinne spotkania okraszone są piwem czy wódką.
Jak się domyślacie - moje myśli to - u nas będzie inaczej, miłość nasza zwycięży, przecież D obiecał że nie będzie taki jak ojciec, chce mieć normalny dom, etc.
Bylismy do siebie przywiązani, D wręcz chorobliwie zazdrosny, do czego się przyznał szczerze. Tata i dziadek mają tak samo - taki argument uslyszalam.
Żyliśmy pracą, wspólnymi wieczorami, snuciem marzeń. Planowalismy ślub. Drobne ukłucia wątpliwości miałam, jak iskierki - pojawiały sie, znikały. Poszlismy na kurs przedmałżeński, wybralismy kościół, datę, porozsyłaliśmy zaproszenia. W międzyczasie zaczęłam pracowac na caly etat, po okresie probnym umowa na stałe i od razu decyzja o kupnie mieszkania, na kredyt. Jeszcze panna, kredyt wzięłam na siebie. D z pracownika sklepu przebranżowił sie na budowlańca „złotą rączkę”. Od zera do stanu wykończonego. Umial wszystko. Na brak pracy nie narzekal.

Wesele, radość, szczęście. Potem powrot do normalności. Praca, remont mieszkania, niebawem zaszłam w ciążę. Po 7 tyg stracilismy dziecko. Szok, smutek, łzy. W szpitalu zostalam potraktowana jako nastepna do łyżeczkowania, na sali lezalam z kobietami w ciąży. Znowu niewiele pamiętam z tego czasu. Troche o tym rozmawialismy. Stalo sie i tyle. Nie ja pierwsza i nie ostatnia. Lekarz zalecił starania o drugie dziecko juz w następnym cyklu.
Udalo sie od razu.
Na świecie pojawił sie nasz syn.
Wcześniej niż powinien ale zdrowy i wspaniały.
C.D.N - musze poczytać do snu :)


D zostal namowiony przez prezesa do zalozenia firmy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, ...anna63, williwilli55, Waldek, Namika

Mój Matrix 2018/05/27 21:49 #11

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
D został namówiony przez swojego prezesa do założenia firmy. Został wyróżniony, pracował ciężko sam ale był też odpowiedzialny za innych. W domu w większości nam się układało chociaż zdarzały się sytuacje trudne, związne z alkoholem.
Podjęliśmy decyzję, że chcemy starać się o drugie dziecko. Udało się od razu. Na świat,błyskawicznie, o czasie i z krzykiem przyszła nasza córka. Czy może być większe szczęście - dwoje zdrowych dzieci? Obie ciąże przebiegły bez większych problemów, porody nie były dla mnie traumą. Chcieliśmy dwoje dzieci, były one na świecie.
Gdy córeczka miała 8 miesięcy, wydarzył się dzień, który mogę nazwać Pierwszym Najgorszym Dniem w moim życiu. Wracałam z pracy, telefon od D koleżanki, jego kadrowej. "Czy wiesz, co z D? Czy jest w szpitalu już?" Zdębiałam. Jak to w szpitalu?!? Przecież miał odebrać małą ze żlobka. D miał wypadek samochodowy, ciężki uraz głowy - krwiak podtwardówkowy. Jak automat odebrałam córke, pojechałam do przyjaciół, zostawiłam małą u niej i do szpitala. Jak dojechałam, D właśnie był operowany. Kiedy skończy się operacja? Nie wiadomo. Czy będzie żył? Nie wiadomo. Zadzwonimy, jak będzie po operacji. Proszę jechać do dziecka.
Syn był wtedy u dziadków - po mononukleozie nie mógł chodzić do przedszkola. Cały wrzesień miał mieszkać u nich i regenerować się.
Pojechałam do szpitala następnego dnia. D na OIOMie. Mnie pani doktor na SOR zaatakowała - jak człowiek z ponad 2 promile alk może prowadzić auto. To był jedyny moment, gdy usłyszałam że D był pod wpływem alkoholu podczas wypadku. Potem wszystko toczyło się jak w innym życiu. Żłobek, praca, OIOM, żłobek, dom. Jak wrócił synek, doszło jeszcze przedszkole. Zaczął się Matrix. D nic nie mówil, nie ruszał prawą nogą i ręką. Rehabilitacja tak szybko, jak to było możliwe. Po OIOMie, oddział neurochirurgii, potem wywalczony Oddział Rehabilitacji IPiN. Dużo dobrych ludzi na naszej drodze się pojawiło, dużo sytuacji które mogły się nie wydarzyć, a jednak się wydarzyły.
Po niemal 3 miesącach D wraca do domu. Mieszka z nami mój tata ale wkrótce musiał wrócić do siebie. Ja w pracy, D w domu, dzieci w żłobku i przedszkolu. D doprowadzony do stanu prawie samodzielności - sam korzystał z toalety, powolutku poruszał się po mieszkaniu.
Ja zadaniowo podeszłam do życia. Emocje schowane głęboko. Zadanie-wykonać, zadanie-wykonać, zadanie-wykonać. Córka nie chciała D dotykać, patrzeć na niego, siadać na kolana. Powoli, powoli to się zmieniało. Ona dorastała, D troszkę więcej mówił chociaż niezrozumiale i mylił słowa (afazja). Alfabetu uczył się od początku. Rehabilitant, neurologopeda - wspólna praca przynosiła efekty.
Szokiem dla mnie było, jak D postanowił że będzie pił piwo, jedno na dzień. W piątek, sobotę, niedzielę. Lekarze i osoby z nim pracujące zabraniali, odradzali. Na próżno. Mnie zupełnie nie słuchał.
Po jakimś czasie zdarzył się upadek - złamana ręka. Potem, kolejny - złamany palec, potem kolejny, złamana kość barkowa. Prawa ręka, której sprawność z takim trudem była wypracowana, po tylu usztywnieniach przestała pracować.
Ja wciąż ślepa, głucha, bezwolna można powiedzieć, w temacie picia D. Współuzależniona, ale jeszcze nieświadoma.
Kilka razy w garderobie znalazłam puste puszki, poupychane gdzies w kątach. Wiecie, co się działo. Awantury, krzyki, błagania, zaklinanie - pełne spektrum zachowań współuzależnieniowych. Mój stan psychiczny był dramatyczny. Pracowałam, zajmowałam się dziećmi, domem, D i jego rehabilitacją. Generalnie całość na moich ramionach, głowie.
Dzieci z D mają jako taki kontakt. Często czuję się, jakbym miała troje dzieci w domu. Krok po kroku odbierałam D możliwości bycia dorosłym, biorąc na siebie wszystko właściwie, tym samym upewniając go że sobie nie poradzi. Dużo błędów mam na swoim koncie, nieodwracalnych. Dziś wiem, że biczowanie się nie ma sensu - przeszłości nie zmienię.
Dwa lata temu nastąpiło przebudzenie. D zamiast odebrać córkę z chóru, napił się. Ja na zebraniu, odbieram dzwoniący kilkukrotnie telefon, a tam obcy głos - witam, jestem lekarzem z karetki, zostaliśmy wezwani do pani męża. Czy pani mąż nadużywa alkoholu? - Czy jest z mężem córka? - nie, nie widzieliśmy jej. Obdzwoniłam sąsiadki - nie ma jej. Na placyku - nie ma. Panika wzrasta, już pędzę do tramwaju, na szczęście szkoła w miarę blisko domu. Syn w tym czasie na treningu piłkarskim. Jeszcze tel do trenera - tak, G jest z nami. Przyszła sama. G, lat 6.
Sprawa wyglądała tak - umawiam wizytę w przychodni leczenia uzależnień. Albo pójdzie na nią D, albo ja. Poszliśmy razem. Ja jako tłumacz, pamięć zewnętrzna. Po raz pierwszy tam usłyszałam o współuzależnieniu.
D został zdiagnozowany jako alkoholik, rozpoczął terapię, chodził na mityngi AA. Wielokrotnie słyszałam - g...o mi to daje, wciąż o tym samym klepią.
Po dwóch miesiącach zaprzestał chodzić i do terapeuty i na mityngi. Pił, w komfortowych warunkach.
Po pół roku od tego wydarzenia ja trafiłam wreszcie na terapię, na której dowiedziałam się co to jest choroba alkoholowa, jakie mechanizmy nią kierują, co to jest współuzależnienie. Szokiem dla mnie było, jak na grupie dziewczyny opowiadały swoje życie a ja myślałam, że mówią o mnie.
Czułam się bezsilna, nie miałam pomysłu jak odebrać D komfort picia.
Na innym forum, Kahape (która jest tez tutaj :)) napisała mi dosadnie - działaj!
Pamiętam to do dzisiaj. Pisała o konsekwencji mojej względem D, o ustaleniu zasad panujących w domu.
Ustaliłam zasadę - Pijany nie wchodzisz. I tak się stało. Nie wpuściłam D jak wrócił pijany. Spał na klatce. Trochę dało do myślenia, ale na krótko. Sprytnie wykorzystywał fakt, że chodzę do pracy.
Po Wielkanocy, którą spędziliśmy u moich rodziców, zaczął się 10cio dniowy ciąg. Po nim dwa dni przerwy i znowu. Zamknęłam drzwi na klucz, wzięłam pracę z domu. Nastała okupacja, kryzys rodzinny. D po osiedlu chodził brudny, zanieczyszczony i śmierdzący. Spał na klatce, dwa razy na izbie wytrzewień. W czwartek przed majówką było bardzo źle. Przygotowywałam się do interwencji kryzysowej ale nie dało się jej przeprowadzić - warunkiem jest trzeźwość głównego bohatera. W nocy z czwartku na piątek, około północy D przyszedł do domu. Nim go wpuściłam, zażądałam udania się na detox. Zgodził się, choć - jak się potem okazało - nie wiedział na co się zgadza. W piątek rano, po niemałych problemach, wylądował w Tworkach, na oddziale detoksykacji, na 10 dni.
Dla mnie 10 dni spokoju.
Po pobycie tam, nawet jakaś minimalna chęć udania się na leczenie. Niestety, po wizycie u psychiatry i psychologa, nie dostał kwalifikacji, ze względu na ograniczenia powypadkowe.
Lekarz wskazała oddział w Łodzi, co zostało skomentowane przez D - chcesz się mnie pozbyć z domu.
Zaliczyłam nawrót współuzależnienia tak silny, jak nigdy wcześniej. Rozmawiałam o tym z terap.
Nakręciłam się na to, że D pójdzie się leczyć a nic z tego nie wyszło. Teraz ogłasza, że na żadne leczenie się nie wybiera, sam da radę, pije, dobija się do drzwi, nie wpuszczam go. oskarża nas, że go nie kochamy, że jestem wredna, nie rozumiem go. Ja mówię o trzeźwości i leczeniu, o potrzebach dzieci i moich aby mieć trzeźwego ojca i męża. Żyjemy w dwóch różnych światach, mimo że pod jednym dachem. Matrix.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Trusia, ...anna63, Tsubasano, Tomoe, williwilli55, Dorcia66, AniaKr, Namika, Ema, Astral ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Mój Matrix 2018/05/27 23:18 #12

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 899
  • Otrzymane podziękowania: 2226
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 00:19 #13

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2073
  • Otrzymane podziękowania: 6507
Tsu :czesc: Besia

Dobrze, że tu jesteś
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 05:24 #14

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2305
  • Otrzymane podziękowania: 5230
%%- .Witaj. Jerzy alkoholik.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 06:35 #15

  • AniaKr
  • AniaKr Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 878
  • Otrzymane podziękowania: 1960
Witaj. Ania alkoholiczka jestem :czesc:
"Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody. Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od traw..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 07:00 #16

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5019
  • Otrzymane podziękowania: 8573
Szczerze mówiąc to żaden Matrix tylko codzienność głębokiego współuzależnienia.
Na szczęście - o ile tylko chcesz - da się z tego wyjść. Jedyna zasada- nie liczyć na nic że strony alkoholika. Odbudować swoje życie, sprawy,pasję.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 07:06 #17

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Dziękuję Wam za ciepłe przyjęcie.

Dziś obudziłam się z lękiem - pomogła modlitwa o pogodę duchą. Zajęłam się sobą. Wyszłam z psem, zjadlam sniadanie, odebrałam zamowione książki. Kupilam 24 godziny na dobę - medytacje, alkoholizm - grzech czy choroba, 12 krokow z Jezusem - te wzielam ze sobą na drogę do pracy. Kupilam też Gdzie sie podzialo
moje dzieciństwo cz. 1 i 2 i jeszcze kilka tytulow, nie pamietam ich teraz dokladnie. Napiszę wieczorem.
Pisalam, że jestem chrześcijanką, od pół roku jestem we wspólnocie neokatechumenalnej. Spotkałam w niej ludzi, ktorzy stali sie mi i naszym dzieciom bliscy. Zalezy mi aby syn - za tydzień kończy 11 lat, poznawał mężczyzn trzeźwych, kochających, opiekuńczych. We wspólnocie jestem ja, ale dzieci korzystają bardzo. Dużo czytania bliblii, modlitwy ale też rozmów, śmiechu, spotkań poza kościołem - na ping ponga, wspólną zabawę.

Mam od kilku dni myśl - jak trudno uznać mi bezsilność wobec choroby D. Nie chodzę na spotkania al anon, jeszcze nie. To pierwszy krok do zdrowienia a ja go jeszcze nie zrobilam. Po latach dzialania, organizowania oglosić bezsilność? Doswiadczylam juz wielokrotnie, że działanie nie przynosi oczekiwanego efektu ale kroku 1 nadal nie zrobilam.
Mam poczucie, że wraz z dziećmi - one o chorobie taty wiedzą, rozmawiamy i nie jest to temat tabu, zyjemy w takim dualizmie zdrowo-chorym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Trusia, ...anna63, Tomoe

Mój Matrix 2018/05/28 07:15 #18

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11786
  • Otrzymane podziękowania: 14660
Witaj :czesc:
Może czas najwyższy na ten pierwszy krok, lżej będzie.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 07:45 #19

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Idz śmiało do przodu i nie oglądaj się w tył.
  • Posty: 814
  • Otrzymane podziękowania: 2126
Aniu, przeczytałam Twoją historię i nie wiem co powiedzieć. Bardzo Ci współczuje.... Bardzo dużo już przeszłaś... Teraz zawalcz wreszcie o swoje szczęście. Trzymam kciuki i przytulam :ymhug:
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 08:45 #20

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Jestem po lekturze kilkunastu stron książki 12 kroków z Jezusem. Wciągnęła mnie. Czas dojazdu do pracy za krótki był dziś :)

Bea - chcę, działam - mozolnie - ale działam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mój Matrix 2018/05/28 10:30 #21

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5019
  • Otrzymane podziękowania: 8573
Mam pytanie. Dwukrotnie już w kilku Twoich postach padlo- jestem chrześcijanką.
Odpowiedź mi, co to dla Ciebie oznacza w odniesieniu do Ciebie samej, do zadbania o siebie, do sięgania po różne rozwiązania.
Oczywistości w postaci - nie rozwiodę sie, nie zostawię męża podejrzewam, że się domyślam. Mnie interesujesz tylko Ty.Wiec jak to jest,?
Ostatnio zmieniany: 2018/05/28 10:30 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63

Mój Matrix 2018/05/28 11:02 #22

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Bea - jestem chrzescijanką - oznacza, w odniesieniu do mnie, że wierzę w Chrystusa, w jego miłość do mnie. To część mojej osobowosci wiec skoro piszę o sobie, piszę też o tym.
Nie zamierzam epatowac moją wiarą, nawracać, przekonywać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63

Mój Matrix 2018/05/28 11:31 #23

  • maluczka
  • maluczka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 88
  • Otrzymane podziękowania: 72
Witaj.
Dziękuję ci za Twoją historie.
Pozdrawiam
W sercu miec dobro a w glowie troche dzikiego porno?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 11:42 #24

  • anikaa
  • anikaa Avatar
Witaj Aniu
Napiszę do Ciebie od serca, bo poruszyłaś we mnie jakieś stare zakurzone sprawy.Czytając Cię, wróciły do mnie stare uczucia,o których już zapomniałam,przemyślałam i domknęłam.
Jestem alkoholiczką, ale przez jakiś czas byłam osobą współuzależnioną.I to nie piszę o czasie opisanym na moim wątku,który był powodem zapicia.
Kiedyś dawno temu byłam żoną tak jak ty, miałam malutkie dziecko tak jak ty i mój mąż chorował na przewlekłą chorobę cukrzycę i też stał się alkoholikiem.Był...bo zmarł w wieku 33 lat oficjalnie przez zaburzenie układu krążenia, nieoficjalnie prawdopodobnie udusił się własnymi wymiocinami przez sen.
Nigdy przenigdy nie poruszałam tego tematu, bo chcę by w pamięci mojej córki, która miała 13 lat jak tata zmarł został obraz Taty, którego kochała.Nigdy do niej nie powiedziałam złego słowa na jej tatę i zawsze tłumaczyłam chorobą.Odwagi dodaje mi to, że mogę napisać to tu zupełnie anonimowo.Mąż nie żyje od 14 lat. Niestety nie mam mocy cofnąć tego czasu, mimo że bardzo chciałam, by moje dziecko miało różowe dzieciństwo i wszystko co najlepsze w tym idealnych rodziców.
Byłam bardzo młodą kobietą, mamą,uczącą się sama żyć. Alkohol bardzo po cichu wkradał się do naszego życia, a choroba męża ( niby tylko cukrzyca) zdominowała całe nasze życie.Też nie zauważałam,że on popija np kiedy sąsiadka mi powiedziała,że na podwórku leży mnóstwo pustych butelek po ćwiartkach i że to mój mąż wyrzuca.On - biedny? o kuli( bo dostał porażenia nerwu jak wylądował w szpitalu z powodu za wysokiego cukru.. nie dopilnował insuliny i pił piwo).
Drugi raz pielęgniarka nie spytała,czy wiem,że mój mąż pijany przyszedł na badania...ale ja go broniłam,że bełkocze i ten zapach acetonu z ust...to za niski cukieer!! a to była wóda.Potem zabrali mu prawo jazdy, kiedy jechał z naszą córką ...za alkohol.

I tak człowiek będący w centrum dowiaduje się na końcu z czym ma doczynienia.
Do tego jego zawód ( mundurowy) a tam wszyscy imprezowali ostro.
Po kolejnej awanturze w domu, kiedy przyjechała policja, to owszem założyli niebieską kartę, ale było tak jak zwykle ( koledzy z policji) a weź nie rób wstydu..dogadajcie się.Teściowa....dogadajcie się...a potem po śmierci...a on to przez ciebie pił,bo cyrki robiłaś.Byłam " czarną owcą" i cukrzycę to też przeze mnie dostał....
Tylko ona nie widziała,kiedy córka rano idąc do szkoły przechodziła przez tatusia pijanego śpiącego na podłodze.To ja prałam osikane łóżka, albo siedziałam z córką w łazience z szybą w drzwiach zasłoniętą kocem,żeby nie było widać,że ktoś jest w domu,kiedy dobijał się pijany do okien i drzwi.

Teraz to wiem,że to patologia była i powinnam pakować od razu manatki i uciekać....ale...
No właśnie mała miejscowość, praca, mieszkanie,rodzina daleko wspólni znajomi....bycie samemu mamą i odbieranie ojca dziecku. Wtedy czułam się jak szczur w potrzasku no i go przecież wciąż kochałam mimo wszystko.Miałam wtedy dwadzieścia kilka lat, a czułam się jak stuletnia babcia.
Twarda miłość się nie sprawdzała, bo on podobnie jak u Ciebie nie chciał się leczyć, nie akceptował swojego alkoholizmu i był niepełnosprawnym od pewnego momentu młodym rencistą.
Rozwiodłam się...ale to nie znaczyło wcale,że moje życie zrobiło się nagle super.Została rzeczywistość, którą trzeba było ogarnąć i ten bałagan co został we mnie.U mnie "na szczęście" tak się stało,że jego już nie ma.Wiem, to straszne co piszę.Gdyby żył, pewnie do dziś nie byłabym tu gdzie jestem.Zresztą kto to wie.Być może on po stracie rodziny ogarnąłby się w którymś momencie..niestety nie zdążył.
Widzę, że ułożyłaś sobie jakoś życie obok,że wspierasz się religią. Tylko na jak długo to starczy?Ten Matrix to nie życie, a gdzie ty sama jesteś? ty ANIA..nie matka,żona, synowa, córka, członkini zgromadzenia?
To są tylko tematy zastępcze,które nie rozwiązują tego co jest co dzień.
Już wiesz,że to choroba, a nie grzech, ale co dalej?
Ja żałuje,że wtedy w tym czasie nikt mnie nie skierował do Alanonu.
Nie miałam pojęcia,że istnieje coś takiego jak współuzależnienie.Myślę,że tam ludzie, terapeuta pomogliby mi dojść szybciej do normalnego życia i nie straciłabym kolejnych 4 lat na wygrzebywanie się samej i też " z pomocą" alkoholu.
Bycie "Panią Załatwiaczką i Siłaczką" w pewnym momencie prowadzi do ściany.Cieszę się,że trafiłaś na to forum..to też coś znaczy.Ściskam ciepło
Ostatnio zmieniany: 2018/05/28 11:53 przez anikaa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mój Matrix 2018/05/28 12:18 #25

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1364
  • Otrzymane podziękowania: 3609
Witam Besia :czesc: Namika, dziękuję za twoją historię.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 13:25 #26

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1666
  • Otrzymane podziękowania: 1487
Tez nalezalam do wspolnoty sychar,nawet na mitingach bylam,niestety mnialam dosc po 5 latach grzebania sie w bloscie zrozumnialam ze tA walka jest przegrana ,poniewaz moj maloznek,wcale nie uwaza sie za alkoholika.Bardzo mi pomogla moja terapeutka ,mowiac jedno zdanie PANI UNIKA ODPOWIEDZIALNOSCI ZA SWOJE ZYCIE,uj uderzylo na 10 dni az w dniu 7 bylam umowiona do adwokata ,zreszta pisze to tez w mojej histori.POZDRAWIAM
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/05/28 14:32 #27

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Siłaczka - Zalatwiaczka to jeszcze ja ale juz w zdecydowanie mniejszym stopniu niz rok temu. I to również w kontekście dzieci. Nadkontrola i nadopiekuńczość to siostry współuzależnienia. Obie są mi bliskie ale już bardzo ich nie lubię.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mój Matrix 2018/05/28 18:08 #28

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5019
  • Otrzymane podziękowania: 8573
Moje pytanie odnosiło się raczej do tego jakie działania i rozwiązania w swoim życiu uważasz za możliwe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mój Matrix 2018/05/29 08:21 #29

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witam Was,

odbyłam dziś poważną rozmowę z kuratorem D w kwestii działań, które on, jego przełożony a docelowo sąd planują przeprowadzić. Zadał mi pytanie, czego konkretnie oczekuję. Odrzekłam, że konsekwencji w działaniu. Skoro jest decyzja, że D ma się leczyć, a uchyla się od tego, to jaki jest następny krok.
Wiem - przymusowe leczenie zwykle nie przynosi rezultatów zwłaszcza długoterminowych, jednak uważam, że żaden ruch ze strony tej instancji jest błędem.

Ja konsekwentnie nie wpuściłam wczoraj D do mieszkania. Rano sąsiadka mnie uprzedziła że będzie z D rozmawiać - jak D nie wchodzi do mieszkania, śpi pod jej drzwiami.
Nie biorę odpowiedzialności za jego czyny i ich konsekwencje. To jej też powiedziałam.

Z przyjemnych spraw - przyjaciółka z Holandii zaprosiła mnie i dzieci do siebie, w wakacje. Moje dzieciaki marzą o podróży samolotem gdzieś dalej niż do Gdańska.

Bea - dopuszczam różne rozwiązania. Jesli jedno nie działa, próbuję innego. Obecnie trzymam się konsekwentnie nie wpuszczania D do mieszkania gdy jest pijany. Jak napisałam wyżej, nie odpuszczam też kuratorowi i sądowi. Co dalej - czas pokaże.
Dla mnie najważniejsze jest tu i teraz. 24 h pracy nad moim współuzależnieniem, czerpanie radości z życia i zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom.
Sformułowanie - "podejrzewam, że się domyslam" - jeśli chcesz mnie zapytać o jakiś konkret - pytaj.
Ostatnio zmieniany: 2018/05/29 08:24 przez Besia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Tomoe, Benia, Babeczka

Mój Matrix 2018/05/30 16:27 #30

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Dzis za mną trudny zawodowo dzień ale wieczorem spotykam się z długo niewidzianymi koleżankami. Uda się mi odprężyć - liczę na to.

Czytam książke o 12 krokach Al anon. Dobrze i przystepnie napisana. Rozjaśnia mi w głowie.
Cieszę się, że na nią trafiłam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Benia

Mój Matrix 2018/06/05 19:13 #31

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witam Was,

dokładnie 11 lat temu zostałam mamą. Gratuluję sobie zwyciesteoe

D wczoraj pojechał do poradni uzależnień, zapisać się do psychologa. Nie chcę pić - taki komunikat usłyszałam. Czekam na działanie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Tsubasano, Tomoe, Benia, anikaa

Mój Matrix 2018/06/05 19:55 #32

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Idz śmiało do przodu i nie oglądaj się w tył.
  • Posty: 814
  • Otrzymane podziękowania: 2126
To gratuluje @};-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/06/05 20:54 #33

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2073
  • Otrzymane podziękowania: 6507
Czuję, Besia, że masz w tym wszystkim siłę i jasne zasady. Ciszę się.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Besia

Mój Matrix 2018/06/12 11:27 #34

  • Besia
  • Besia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witam Was

koniec roku szkolnego już niebawem. Dzieci czekają na ten dzień, ja chyba nie mniej.
Dziś rano rozmawiałam z D o wakacjach nadchodzących i naszym ew. wyjeździe do jego rodziny w górach.
Tam flaszka wódki czy piwo to norma. Ja nie chcę w tym uczestniczyć i nie chcę aby dzieci były tego świadkami. Powiedziałam D o moich obawach. Decyzję, jak on się na to zapatruje zostawiam jemu. Jak twierdzi - walczy. Czy zupełnie nie pije - nie wiem i nie rozmyślam nad tym. Spotkania z terapeutą ma raz w tygodniu, w najbliższy piątek drugie spotkanie.
Na AA się nie wybiera.
Nie nakręcam się na jego zdrowienie, moje zdanie na temat mojej potrzeby i potrzeb dzieci się nie zmieniło. Oczekiwania są źródłem rozczarowań więc lepiej ich nie mieć.
Ja byłam wczoraj na grupie i cieszę się, że tam chodzę. Doszły nowe osoby, opowiedziały o swoich doświadczeniach. Dla mnie możliwośc wysłuchania to dużo. Poza tym po zwariowanych w pracy dwóch tygodniach, dwie godziny w spokojnym miejscu, w skupieniu na sobie - doceniam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Havana, Tomoe

Mój Matrix 2018/06/12 12:54 #35

  • Ema
  • Ema Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 236
  • Otrzymane podziękowania: 333
Witaj.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2