Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Mąż w AA, a ja?

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 20:28 #1

  • Freya
  • Freya Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Otrzymane podziękowania: 2
Witam wszystkich. To mój pierwszy kontakt ze społecznością al anon.
Jestem osobą współuzależnioną. Ja mam lat 28, on 29. Mój mąż nie pije od 14 stycznia br. Ma sponsora, uczęszcza na mitingi, robi program. Na mitingi otwarte chodzę z nim. To 1 raz (i mam nadzieję że ostatni) kiedy zaczyna nad sobą pracować, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że coś jest z tym jego piciem nie tak. Póki co się trzyma.
A ja staram się trzymać z nim. Podjęłam decyzję o abstynencji, rzucamy palenie. Oprócz alkoholu problemem były również narkotyki, to też zniknęło.
Ej, wszystko wydaje się ok, no nie? Jest coraz lepiej! To skąd się tu wzięłam?
Bo nie mam pojęcia czasem jak z nim rozmawiać. Cały czas mam tendencję do obchodzenia się z nim jak z jajkiem, które potrzebuje opieki i pomocy. On się wkurza, jest nerwowy, pełen sprzecznych uczuc i uczy się je odbierać na trzeźwo. Wcześniej wszystko zapijał. Jego nerwowość wzbudza moją, bo denerwuje mnie to że czasem się na mnie wyładowuje. On stara się zmienić, szuka przyczyn swoich stanów depresyjnych i stara się radzić z nimi na trzeźwo. Zaczyna mówić i myśleć inaczej. A potem wraca do starych przyzwyczajeń myślowych. I ja tą chuśtawke przeżywam z nim.
To naturalne, że jego trzezwienie jest też pracą dla mnie, bo do życia z alkoholikiem się przyzwyczaiłam, a tu na moich oczach on przechodzi drastyczne zmiany. Nagle zdałam sobie sprawę z tego, że moje matkowanie jest patologiczne i złe, to przecież dorosły facet!
A co, jeśli on się ode mnie oddali i przestanie mnie kochać? Bo trzeźwemu już nie będę potrzebna? Znacie takie głupawe myśli? Walczę z nimi na codzień. Walczę, walczę, a potem się o jakąś niby pierdołę popsztykamy a ja nadal zamiast mu powiedzieć że np zachował się jak dupek widzący tylko koniec własnego nosa i wyładowujący na mnie swoje emocje, to potulnie cichnę i pozwalam mu myśleć że ma rację. Boję się konfrontacji? Nauczyłam się tak głęboko chować własne uczucia i emocje, "żeby go nie zranić", że już sama nie wiem co myślę i czuję. I potrzebuje się wygadać. Potrzebuję rozmowy z kimś, kto przeżywa coś podobnego. Jakiejś rady, wskazówki. Wsparcia. Czegokolwiek...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Havana

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 20:35 #2

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3019
  • Otrzymane podziękowania: 4293
Współuzależnienie również wymaga terapi, grup samopomocywych - jednym słowem - leczenia. Leczenia w rozumieniu zmiany siebie, swoich schematycznych, stereotypowych zachowań, wyzbycia się nadmiernej kontroli, nadopiekuńczości.
Bardzo często dzije się tak, że w chwili, kiedy alkoholik przestaje pić, podda się terapi, zdrowieje a jego partnerka czy partner nie robi nic, to się małżeństwa czy związki rozpadają. Tak samo jest i w drugą stronę.
Krzysztof alkoholik i współuzależniony.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 20:40 #3

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1049
  • Otrzymane podziękowania: 3832
Witaj Freya :ymhug:
Jestem Aga - DDA/DDD i wspoluzalezniona.
Mi w zdrowieniu pomogla bardzo ksiazka "Kobiety, ktore kochaja za bardzo". Tam na koncu jest 10 krokow zdrowienia (nie mylic z 12 Krokami w AA czy DDA lub 12 Stopniami w AL-Anon). Pierwszym krokiem jest poszukanie pomocy. Ty jestes tu i to juz jest maly kroczek. Ja od 6 lat jestem w terapii indywidualnej, mam grupe wsparcia, chodzilam na mitingi Al-Anon a teraz chodze na DDA/DDD i pracuje nad soba. Mysle, ze Al-Anon i jednoczesnie praca z terapeuta uzaleznien to byloby w obecnej sytuacji dobre rozwiazanie.
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 20:44 #4

  • Freya
  • Freya Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Otrzymane podziękowania: 2
Znaczy mam przestać się wahać w związku z pójściem na spotkanie Al-anon... Tam też przerabia się jakieś programy, ma sponsorów? Nie chcę stracić związku w momencie, kiedy on stara się naprawić siebie... Jesteśmy razem 11 lat. A ja się zaczynam uczyć jak z nim żyć. To jakaś abstrakcja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 20:45 #5

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Idz śmiało do przodu i nie oglądaj się w tył.
  • Posty: 814
  • Otrzymane podziękowania: 2123
Witaj :-H jestem współ i żona czynnego alko. Niestety, ja mogę Ci tylko powiedzieć tyle: udaj się na terapie dla współ. Bo tak jak alkoholik nabył swoje uzależnienie, tak Ty nabyłaś swoje współ. A to trzeba leczyć. Doświadczenia w temacie: co zrobić jak mój alko trzeźwieje" niestety nie mam. Bo mój pije cały czas i na terapię się nie wybiera. Ja pierwsza trafiłam na swoją i na pytanie terapeutki co mnie tu sprowadza powiedziałam że mam już dość życia z alko. Ale cicha nadzieja w sercu była że moja zmiana spowoduje jego zmianę. Teraz wiem że na drugiego człowieka nie mam wpływu a tylko na siebie i swoje życie. I jestem naprawdę szczęśliwa. kwiaaatek
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 20:53 #6

  • Freya
  • Freya Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Otrzymane podziękowania: 2
Dzięki za odpowiedzi. Beniu, właśnie czytam tu, że większość osób wspoluzaleznionych zmaga się z czynnymi alko, czytałam też wypowiedzi jalby sugerujące opuszczenie swoich alko. Ja chyba właśnie potrzebuję pomocy innego rodzaju. Właściwie to chyba bardzo bym chciała żeby ktoś mnie poklepał po główce i zapewnił, że jak ja też zacznę się ogarniać, to na pewno się nie rozstaniemy. Boję się tej pracy nad sobą i nami.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 21:09 #7

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Idz śmiało do przodu i nie oglądaj się w tył.
  • Posty: 814
  • Otrzymane podziękowania: 2123
To naturalne że boimy sie zmian, a tym bardziej kiedy mają nastąpić w naszym życiu i do tego nie wiadomo jaki będzie efekt końcowy :-? Ale bez tego nic się nie zmieni czyli dalej coś nie będzie grało. Nie można tylko być. Trzeba być sobą i nie pozwolić sobie tego zabrać. A tego nauczą Cie na teapii. Więc myślę że to pora aby się udać do ośrodka leczenia współuzależnienia. ^^)
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 21:23 #8

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 528
  • Otrzymane podziękowania: 794
cześć. Jurek alkoholik jestem.
wrzucę tu kamyk;
moja żona nie poszła na terapię, była trzy razy na spotkaniu Al-anon i uznała że to nie jej bajka.
kiedyś powiedziała - nie interesuje mnie twoje picie/ nie picie, jest źle , rób coś z tym.
kiedy w końcu trafiłem do ośrodka terapii zachowywała dystans, ani nie pomagała ani nie przeszkadzała. taki kibic co nie klaszcze ani nie gwiżdże.
jestem wdzięczny małżonce za taką postawę.
aaa uprzedzę pytania.
nie piję 15lat a w poniedziałek będziemy 35 lat po ślubie
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

Mąż w AA, a ja? 2018/04/07 21:33 #9

  • Freya
  • Freya Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Otrzymane podziękowania: 2
Gratuluję pięknej rocznicy :YMAPPLAUSE: powiedz mi proszę jeśli możesz i chcesz, w trakcie Waszego związku kiedy zaczęły się problemy? W sensie poznała Ciebie alkoholika, czy alkohol zawładnął Twoim życiem gdzieś w trakcie związku? Ja się zastanawiam nad tym momentem u nas. W sensie czy wiem jaki on był przed piciem. Chyba nie. On jest DDA. Picie wyniósł z domu. Nie wiem co hmm... Co z niego wyrośnie w trakcie tego trzezwienia. Twoja żona wiedziała kogo się spodziewać jak już ogarniesz to picie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 05:51 #10

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 764
  • Otrzymane podziękowania: 1109
Witaj. Jestem wspoluzalezniona, od 31 lat w małżeństwie, mąż od kilku lat miał problemy z alko. Chciałam żeby przestał, robiłam wszystko żeby mu pomóc dopiero na terapii okazało się że źle robiłam, więc zaczęłam wprowadzać zmiany. Terapia, grupa al anon to forum mi pomogło. Dzięki moim zmianom mąż przestał pić, wspieram go, jestem z nim. Spróbuj skorzystać z pomocy dla siebie, to może jeszcze bardziej pomóc Twojemu partnerowi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 05:57 #11

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 270
  • Otrzymane podziękowania: 230
Witaj... jestem Magda... współuzależniona. Polecam książkę '' Kobiety które kochają za bardzo". Rewelacyjnie tłumaczy temat współuzależnienia. Niestety nikt tutaj nie zapewni cię że wasze życie ułoży się super jak pójdziesz na terapię... Ale za to twoje życie zmieni się na lepsze. Dowiesz się rzeczy o których nie miałaś pojęcia... Dowiesz się jak pomóc sobie.. Z czasem będziesz spokojniejsza i zupełnie inaczej będziesz patrzyła na pewne sprawy. Ja od pół roku chodzę do psychoterapeuty. I naprawdę bardzo dużo zrozumiałam i bardzo mi to pomaga i jeszcze też dużo pracy przede mną...
Mieszkam z mężem alkoholikiem . W związku z nim bylam 16lat. Czekam na sprawę rozwodową i na to że zacznę w końcu żyć sama z córką bo narazie niestety razem musimy dzielić mieszkanie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 06:36 #12

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2758
  • Otrzymane podziękowania: 4203
Freya napisał:
Ja chyba właśnie potrzebuję pomocy innego rodzaju.

Cześć Freya. Al-anon powestał jako wspólnota żon alkoholików trzeźwiejących w AA, właśnie po to aby te kobiety we własnym gronie mogły sobie nawzajem pomagać i realizować własny duchowy program zdrowienia, w czasie gdy ich mężowie są zajęci swoimi mityngami AA.
We Wspólnocie Al-Anon, podobnie jak w AA, możesz albo tylko chodzić na spotkania i czytać literaturę, albo zrobić program 12 stopni Al-Anon ze sponsorką.
Jeśli zaś chodzi o profesjonalną terapię współuzależnienia, zaczniesz ją - jeśli się oczywiście zdecydujesz - od spotkań indywidualnych, podczas których, wspólnie z terapeutą lub terapeutką, wyznaczysz obszar, w którym chcesz pracować nad swoim rozwojem.

Prawdę mówiąc, twoje główne zadanie na teraz to - odczepić się od niego, od alkoholika. Ale to wcale nie jest łatwe... Więc potrzebujesz kawałka swojego i tylko swojego świata. Powodzenia!
Ja mam na imię Alicja, jestem alkoholiczka, współuzależnioną i DDA. :czesc:
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 07:02 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14651
  • Otrzymane podziękowania: 20225
Witaj na Forum :czesc:
Do tanga trzeba dwojga, więc warto byście oboje sie leczyli. Razem ale osobno. On swoje uzależnienie od alkoholu, Ty swoje uzależnienie od jego picia lub (jak czytam) nastrojów w zdrowieniu.
Wszystko to jest procesem, który jakiś czas trwa. Dajcie więc sobie czas.
Forum jest kopalnią wiedzy, warto poczytać, zapamiętać i w miarę możliwości wprowadzać w życie.
Np. to niepijemy.pl/forum/forum-dla-wspoluzalez...ktore-warto-wiedziec

Pozdrawiam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 07:12 #14

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2758
  • Otrzymane podziękowania: 4203
AgaMars napisał:
Witaj Freya :ymhug:
Jestem Aga - DDA/DDD i wspoluzalezniona.
Mi w zdrowieniu pomogla bardzo ksiazka "Kobiety, ktore kochaja za bardzo". Tam na koncu jest 10 krokow zdrowienia

Sięgnęłam po książkę i chętnie te 10 kroków zacytuję:
1. Poszukaj pomocy.
2. Niech twoje wyleczenie będzie sprawą najważniejszą.
3. Znajdź odpowiednią grupę samopomocy.
4. Pracuj nad swoim rozwojem duchowym za pomocą codziennych ćwiczeń.
5. Przestań kierować i rządzić innymi.
6. Nie dawaj się wciągać w żadne rozgrywki.
7. Przyjrzyj się uważnie swoim problemom i słabym stronom.
8. Dbaj o rozwój osobisty.
9. Stań się samolubna.
10. Podziel się z innymi tym, czegoś doświadczyłaś i czego się nauczyłaś.
Autorka książki szczegółowo omawia, co oznacza każdy z tych punktów, dlaczego jest ważny i jakie ma znaczenie. Ale całego rozdziału książki cytować nie będę.
Zachęcam do lektury. :grin:
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 07:52 #15

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6480
  • Otrzymane podziękowania: 8933
Freya napisał:
Właściwie to chyba bardzo bym chciała żeby ktoś mnie poklepał po główce i zapewnił, że jak ja też zacznę się ogarniać, to na pewno się nie rozstaniemy. Boję się tej pracy nad sobą i nami.
Freya napisał:
Cały czas mam tendencję do obchodzenia się z nim jak z jajkiem ...
Nagle zdałam sobie sprawę z tego, że moje matkowanie jest patologiczne i złe, to przecież dorosły facet!

A co, jeśli on się ode mnie oddali i przestanie mnie kochać? Bo trzeźwemu już nie będę potrzebna?
Znacie takie głupawe myśli?
Walczę z nimi na codzień.
... zamiast mu powiedzieć że np zachował się jak dupek widzący tylko koniec własnego nosa i wyładowujący na mnie swoje emocje,
to potulnie cichnę i pozwalam mu myśleć że ma rację.
Boję się konfrontacji?
Nauczyłam się tak głęboko chować własne uczucia i emocje, "żeby go nie zranić", że już sama nie wiem co myślę i czuję.
I potrzebuje się wygadać.
Potrzebuję rozmowy z kimś, kto przeżywa coś podobnego.
Witaj Freya :czesc:
Te kobiety, które trafiają do Wspólnoty Al-Anon, a których mężowie piją - często szukają recepty na ich niepicie.
Te kobiety, które trafiają do Wspólnoty Al-Anon, a których mężowie nie piją - szukają recepty na siebie. Są już na innym etapie świadomości, że skoro on nie pije, a one nadal cierpią - należy nauczyć się żyć inaczej, by nie cierpieć.

Twoje matkowanie, chowanie uczuć, strach przed rozstaniem - to chore współuzależnienie.
Al-Anon da Ci realne doświadczenia, wygadasz się, dowiesz się jak dbać o siebie, by poczuć swoją wartość i niezależność emocjonalną od chorych zachowań partnera. Zyskasz przyjaźnie, wsparcie, zrozumienie, koło ratunkowe na wypadek W. Zapewne zamienisz chęci powiedzenie mu, że jest dupkiem i egoistą, na coś bardziej strawnego i mniej emocjonalnego.
Zadbasz o siebie, wyjdziesz coraz spokojniejsza ze "starć" z nim. Może dasz tym mu do myślenia, na czym tak naprawdę polega praca nad emocjami, może zechce w sobie też takich zmian.

To nie oznacza końca związku. Związek może się skończyć, gdy jedna strona się odnajdzie, a druga nie.
Popatrz na siebie i spróbuj się odnaleźć. Na jego egoistyczne zachowania możesz reagować - tylko przemyśl jak, by było na spokojnie i konkretnie - powiedzieć mu, co czujesz Ty w takich chwilach. Jakikolwiek uniesiony głos z jego strony, możesz przecież uprzedzić lojalnie - kończy dyskusję i bądź konsekwentna w takim sposobie komunikacji. Wykrzykiwanie sobie swoich zarzutów - rozwala wszystko, co każde z Was próbuje zbudować. Twój mąż jak chodzi do AA i słucha dobrze innych, zapewne też chciałby osiągnąć pewien spokój w trzeźwym życiu. Ty możesz mu go dać tylko wtedy, gdy zadbasz o to, by nie wkraczać z nim w pyskówkę. Albo da sobie radę, albo nie. Na wszystko trzeba czasu i także Twojego przykładu.
Tak nawiasem, to czemu chodzisz na palcach?
Rób swoje, a dziecko Twoje trzeźwe niech dorasta samo. :lol:
Koniec dzieciństwa, pozwól mu dorośleć.
Nie wyręczaj tam gdzie ma się czegoś nauczyć.
Al-Anon Ci z serca polecam, choć jestem alkoholikiem. Czasem byłem na mitingu u nich (rzadko), ale z tych kobiet promieniuje radość życia, bo odnalazły siebie - swoją wartość. I dobrze, gdy tą wartością nie zachwieje ktokolwiek. Freya, powiem nawet, że zasady i doświadczenia Al-Anon, to sposób na spokojne życie, dużo pełniejsze i świadomsze niż wielu "normalnych" ludzi. :-BD @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Tomoe, Freya

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 10:07 #16

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 926
  • Otrzymane podziękowania: 1813
Witaj Freya :czesc:
Ja także miałam tendencje do obchodzenia się z mężem jak z jajkiem, robiłam to z obawy żeby nie poszedł i się nie nachlał. Nie raz siedziałam cicho, choć w srodku się gotowałam. Nic tym nie osiągnęlam, chciał i pić poszedł, a to tylko na mnie się odbijało. Każdy ma prawo do wyrażania swoich uczuć. Teraz mówię co chcę i kiedy chcę, bo zrozumiałam, że nie mam na niego żadnego wpływu. Chce to pije, nie to nie i ja nie mam tu nic do gadania. Jak z jajkiem obchodzi się z jajkiem, a nie z dorosłym chłopem. Dorosłemu człowiekowi trzeba dać przestrzeń, nikt nie chce być kontrolowany.
Ostatnio zmieniany: 2018/04/08 10:10 przez Magda.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Havana

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 11:25 #17

  • Havana
  • Havana Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 924
  • Otrzymane podziękowania: 1238
Witam:) nie pomoge, jestem uzalezniona, od 10 m=cy nie pije :).
Krotkie pytanie nie zwiazane z piciem okey:)
Jestes Freya z Dark Souls II?

Kocham Dark Souls-y i dodatki do nich.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 13:24 #18

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 528
  • Otrzymane podziękowania: 794
Freya napisał:
powiedz mi proszę jeśli możesz i chcesz, w trakcie Waszego związku kiedy zaczęły się problemy? W sensie poznała Ciebie alkoholika, czy alkohol zawładnął Twoim życiem gdzieś w trakcie związku? (....) Twoja żona wiedziała kogo się spodziewać jak już ogarniesz to picie?
mogę i chcę :grin:
dzisiaj wiem że osobowość nałogową miałem od zawsze, mimo że nie piłem zawsze byłem jakiś inny.
poznaliśmy się mając 17 i 19 lat i nie piłem wtedy nałogowo.
tzn piłem na spotkaniach towarzyskich ale w rozsądnych ilościach. jako 20 latek zostałem ojcem, ślub wesele, po trzech latach mieszkanie zakładowe, drugie dziecko.
i taak 10 lat było normalnie, skromnie ale normalnie.
a potem znalazłem sobie dodatkową robotę, byly pieniądze ale do domu wpadalem zjeść i spać.
chyba nie wyrabiałem tempa , zacząłem pić tłumacząc sobie i nie tylko sobie że mi się należy.
zapieprzam 400 godzin w miesiącu to muszę odreagować. fucha się skończyła po 5 latach a ja dalej odreagowywałem. piłem dziesięć lat z tego 5 masakrycznie.
myślę że żona nigdy nie straciła nadziei, słyszałem rozmowę (myslała że śpię zamroczony)
powiedziała do swojej matki- mamo to dobry człowiek, tylko zło go opanowało, poczekajmy jeszcze.
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, andrzejej, cardwell, Freya

Mąż w AA, a ja? 2018/04/08 14:22 #19

  • cardwell
  • cardwell Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 353
  • Otrzymane podziękowania: 258
Takie historie wzmacniają moją wiarę w siebie i drugiego człowieka.Ja może nie piłem aż tak( nie nazwałbym ten etap masakryczny) ale moja żona też nie zwątpiła we mnie i mam nadzieje ,że nie zwątpi.
Na pustyni jest się trochę samotnym.
- Równie samotnym jest się wśród ludzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, ...anna63, jeryho 1