Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: właściwa droga

właściwa droga 2018/01/12 11:49 #1

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
Witam wszystkich serdecznie,

Z forum zetknęłam się w maju ubiegłego roku. Sporo wtedy poczytałam, wiele rzeczy zrozumiałam. Postawiłam mężowi jasne granice i warunki naszego dalszego wspólnego życia. I było OK, do końca grudnia. Wiadomo- wypił.
Wróciłam do forum i gdy teraz po 8 miesiącach czytałam, czytałam, czytałam wasze wątki zauważyłam jak się zmieniłam, jak zmieniłam podejście do jego alkoholizmu.
Ale od początku.
Mąż pije od 8-9 lat. Chociaż po dogłębnej analizie zauważyłam, że pił zawsze tylko że wcześniej można było to złożyć na karb młodości, życia studenckiego itd. Sama nie stroniłam od imprez i się dobrze bawiłam. Tylko- jak to dopiero z rok temu zauważyłam- ja nigdy nie zawaliłam z tego powodu żadnej sprawy, nie opuściłam zajęć, pracy itd.
Pobraliśmy się.
Mamy dwójkę małych dzieci (3 i 8 lat).
Ja mam twardy charakter, jestem uważana za silną, bystrą, obrotną kobietę dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Dobrze zarabiam, pracuję na wyższym stanowisku, duży dom. Mąż w oczach innych idealny, dałby się pokroić dla dzieci, sprząta, gotuje. Wydawać by się mogło, że nic do szczęścia nie może mi być więcej potrzebne. A jednak.
Gdy pierwsze dziecko miało z dwa lata zaczęłam zauważać, że ma bardzo duży problem z alkoholem. Pił przed pracą, po pracy. Brał wolne dni, mi nie mówił i pił. Ale po awanturach obiecywał, przestawał pić (teraz założę się, że pił dalej tylko lepiej się ukrywał) i przez miesiąc półtora było super. Ja przed całym światem grałam, że u nas jest cudownie. Ukrywałam. A on manipulował otoczeniem i wszyscy uważali/ uważają mnie za heterę, a on niewiniątko, który by zaspokoić moje zachcianki pokornie schyla głowę i mi ustępuje. Świetne usprawiedliwienie do napicia się. Nieprawdaż?
W końcu nadszedł dzień, że odebrali mu prawo jazdy za jazdę pod wpływem (Bogu dziękuję, że tak się stało- że nie spowodował wypadku, że nikt nie ucierpiał, że nie jechał z dziećmi). To było w drugiej połowie 2015 roku. Jakby to nim wstrząsnęło. Sam poszedł na terapię.
Nie mówił zbytnio o tym, zresztą nigdy ze mną nie rozmawiał (co mi nigdy nie odpowiadało, bo jestem osobą kontaktową, która uwielbia rozmawiać z innymi). Ja zaczęłam winy szukać w sobie: że może dlatego tak się dzieje, że ja się wszystkim zajmuję, że to ja zarobiłam i wyremontowałam dom, że to ja zarobiłam i wykupiłam wakacje itd. Oczywiscie niejednokrotnie rozmawiałam z nim na ten temat, że to nie jest istotne, że doceniam jego wkład w dom w inny sposób. Po prostu mam dobre kwalifikacje i z tego korzystam, ale robię to dla nas.
Terapię przerwał piciem kilkukrotnie. I standard, teksty typu "ja już nigdy tego nie zrobię. widziałem oczy syna- to mi powiedziało więcej niż wszystkie terapie". Przestawał na pół roku. Było normalnie. To czego oczekuję od małżeństwa: po prostu normalności- czasem z radością, czasem z fochem, ale ze 100% pewnością, że bez alkoholu.
Do zeszłego maja. Wtedy coś pękło we mnie. Usłyszałam od niego wiele bardzo przykrych słów (nie, nie przekleństw- są słowa które ranią bardziej niż przekleństwa wypowiedziane w emocjach). Zetknęłam się z tym forum. Ale nie wiem czemu nie wpadłam wtedy na trop, że jestem współuzależniona. Dopiero gdy przed Sylwestrem zdarzyło się jego kolejne zapicie i wróciłam na forum i poczytałam wasze historie dotarło.
Mam silny charakter, wręcz autorytarny- dopiero teraz widzę, że jest to formą mojej obrony przed jego nałogiem. Jestem wybuchowa- dopiero teraz widzę, że jest to formą wyrażenia mojej bezsilności.
Chciałam mieć normalny dom (przecież wiele rzeczy się mi w zyciu udaje to jak to się ma nie udać?), więc starałam się to tworzyć na siłę.
Teraz wiem, że nic na siłę. Nie da się przeprogramować człowieka jeżeli sam tego nie chce. Komputer tak- przeprogramujesz, oczyścisz, wymienisz dysk. Człowieka nie.
Ponad tydzień myślałam o tym wszystkim. Dotarło to do mnie, że nie powinnam żyć jego problemami. Powinnam popracować i oczyszczyć siebie. Wsłuchać się w siebie- przypatrzeć się swoim emocjom. Dokonać resetu.
Obecnie od dwóch dni nie pije i znowu zmienia się w najcudowniejszego człowieka na ziemi. I to właśnie teraz potrzebuję wsparcia u was, żeby nie ulec. Znowu nie zrezygnować, nie przykryć wszystkiego kocem i po tym dwutygodniowym epizodzie dalej "szczęśliwie" żyć.
To trzeba wyrwać z korzeniami i albo od początku pozwolić by na tej glebie wykiełkowało albo zmienić ogródek.
On się stara i będzie starał, dalej pójdzie na terapię lub aa (wykrzyczał, że terapia mu nic nie daje). Teraz już nie pił do upadłego, tylko jeden dzień nie poszedł do pracy (ale ja motywowana waszymi wpisami nie komentowałam, zamknęłam tylko drzwi do pokoju gdzie siedział trzy dni- by nie śmierdziało mi alkoholem). Oczywiście pisząc to nie usprawiedliwiam go, tylko chwalę siebie :).
Jest jeszcze jedna kwestia, zaczął palić marihuanę. Może faktycznie nie tyle pił co palił. Ja powiedział: by się uspokoić. Tylko ja wiem, że w jego przypadku jest to jedno i to samo (jestem super nie wypiłem! i co z tego... jak zapaliłem).
Mamy małe dzieci, więc na razie żyjemy w jednym domu. Chodzimy nie patrząc na siebie. Nie odzywamy się. Syn dzisiaj podchorował, więc siłą rzeczy musieliśmy się zdzwonić. Gdy temat zszedł na nasze sprawy powiedziałam tylko, że dla mnie jest jeszcze za wcześnie by o czymkolwiek rozmawiać. Bo tak faktycznie jest. Chodzę i robię i myślę i myślę, myślę. Może coś wymyślę.

PS. Tak przydługo, ale nie mam gdzie się wygadać.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Marianna, BialaNasturcja

właściwa droga 2018/01/12 12:05 #2

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 390
  • Otrzymane podziękowania: 402
Witaj , tu na forum pisz , pisz i jeszcze raz pisz ..ale pamiętaj,że pomoc dla ciebie jest ta najważniejsza w realu /psycholog ,terapia współuzależnionych etc/.Nowy Rok sie rozpoczął wiec zacznij zmieniać swoje życie -nikt tego nie zrobi za Ciebie. kwiaaatek Powodzenia i pozdrowienia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marianna, happylife

właściwa droga 2018/01/12 12:22 #3

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6208
  • Otrzymane podziękowania: 8305
happylife :-H pisz, wygadaj się zapewne inni wesprą Cię. @};-
Jeśli Twoja świadomość bycia zwykłym człowiekiem nie przeszkadza Ci, to polecam mitingi Alanon. Realne kontakty z osobami z takim samym problemem dają niesamowite wsparcie duchowe, no, i uczy się człowiek doświadczeniami innych nie klucząc bez sensu i po omacku.
Jestem alkoholikiem :-BD
Ostatnio zmieniany: 2018/01/12 12:23 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): happylife

właściwa droga 2018/01/12 12:27 #4

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
Witaj na Forum :czesc:
Chodzisz i myślisz :-? Może jednak wymyślisz w tym swoim myślenie spotkanie ze specjalistą?
Samej jest bardzo trudno otworzyć sie na siebie. Wydaje się, że to już-już, ze to jest dobre....jednak manipulacja alkoholika jest cwańsza, sprytniejsza.
To nic, że masz silną osobowość, mocno stąpasz po ziemi. To wszystko zbyt mało by zmienić swoje i Dzieci życie na lepsze, szcześliwsze, bezpieczne.
Współuzależnienie to proces, który już jakiś czas trwa. Potrzeba więc tez czasu by ogarnąć i zadbać o siebie %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): happylife

właściwa droga 2018/01/12 13:31 #5

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 196
  • Otrzymane podziękowania: 89
Witaj

No właśnie pozory " szczęśliwego" życia , niby wszystko jest , mąż pomaga w domu .. a jednak coś jest nie tak.. ALKOHOL, to on zabija radość życia najbliższych , pozbawia skrupułów osoby uzależnione.. Ile to ja razy słyszałam , przecież wszystko masz? robisz co chcesz( czytaj podróżujesz sama , gotujesz sobie co lubisz) , mieszkasz w fajnym domu , dobrze zarabiasz , a jeszcze narzekasz.. bo to właśnie brak spokoju i poczucia bezpieczeństwa. To stopniowo przez te wszystkie lata zabierał mi alkohol. To że masz silny charakter to plus ,będzie ci łatwiej być konsekwentnym , a to kluczowe w związku z alkoholikiem . Polecam gorąco terapię dla współuzależnionych- nie rozwiąże problemu picia , ale pomoże Tobie przejrzeć się w lustrze innych osób w grupie i spojrzeć inaczej na ten problem. Ja mimo ,że posuwam się wolno mimo terapii , już nie jestem tak zaślepiona jak kiedyś ,ostatnio partner przestaje mnie obchodzić , skoro on woli butelkę , niech do niej się przytula.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): happylife

właściwa droga 2018/01/12 14:28 #6

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2235
  • Otrzymane podziękowania: 3307
Witaj happylife :czesc:
"Słowa prawdy nie są piękne, a piękne słowa nie są słowami prawdy." (Tao Te Ching)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): happylife

właściwa droga 2018/01/12 14:28 #7

  • kahape
  • kahape Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Mam wybór, świat się nie zawali.
  • Posty: 370
  • Otrzymane podziękowania: 633
happylife napisał:
Ja mam twardy charakter, jestem uważana za silną, bystrą, obrotną kobietę dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Dobrze zarabiam, pracuję na wyższym stanowisku, duży dom..... Mam silny charakter, wręcz autorytarny- dopiero teraz widzę, że jest to formą mojej obrony przed jego nałogiem.
Witaj. A czy myślałaś o tym, że nie spotkaliście się przypadkiem? Że wyłowiliście się z tłumu? Ja po prostu uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Albo... wszystko jest po coś.
Mam dla Ciebie ciekawy tekst.

cyt"..Silna pozna słabego nieudacznika
Córki alkoholików często wychodzą za mąż także za alkoholików. Nieświadomie szukają kogoś podobnego do swego ojca. Nie wiedzą, że mąż może być silny, opiekuńczy, dający wsparcie albo nie wierzą, że na kogoś takiego zasługują.

"Kobieta będzie wysyłać do otoczenia bezsłowny komunikat, który po przetłumaczeniu na język matrymonialnego anonsu, brzmiałby:
<<Poznam słabego, nieodpowiedzialnego mężczyznę, który pragnie być ofiarą i pozwolić innym na kierowanie swoim życiem. Będę jego silną matką. Wezmę na siebie odpowiedzialność za jego życie, pozwalając mu trwać w kłamstwie>>.

W tej samej gazecie spotkać można ogłoszenie:
<<Poznam w celach matrymonialnych panią w odpowiednim wieku, pragnącą nieść odpowiedzialność za wszystko i wszystkich. Będę dla niej ofiarą losu i nieudacznikiem>>.
Spotkaniu takich osób towarzyszy często uczucie określane jako «zakochanie się». Większość małżeństw alkoholików to efekt tego typu spotkań" - pisze w swej książce Tommy Hellsten..."kcyt
niepijemy.pl/forum/wykopane-w-sieci-link...am-w-pokoju-stolowym

Powiem tak, z picia wychodzi się trudno (jak piszą alko). A jeżeli do tego dochodzi marycha, to robi się niewesoło.
Bez terapii, która daje solidne wsparcie trudno będzie Ci znaleźć jakieś rozwiązanie w tej sytuacji.
Pomyśl o niej.
Pozdrawiam
"NIKT NIE NADEJDZIE"
Nie pojawi się nikt, kto mnie wybawi, naprawi moje życie, rozwiąże moje problemy.
Jeżeli sam czegoś nie zrobię, nic się nie polepszy. Nathaniel Branden
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Alchemia, Marianna, happylife

właściwa droga 2018/01/12 16:31 #8

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11473
  • Otrzymane podziękowania: 14230
Witaj :czesc:
Bo i o czym tu rozmawiać, że dwa dni nie pije. No i co, łaskę robi? Trzymaj się mocno swojego, tylko czyny, gadkę jednym uchem, drugim niech wyleci. Ile to razy ja obiecywałam, co wygadywałam, na sierotkę marysię leciałam, no i dostawałam to czego chciałam, do czasu i bardzo dobrze, w końcu poszłam po rozum do głowy, że tak dalej już nie chcę. Nie wierzę takim zachowaniom, to próba szabkiej naprawy, zagłaskania, uśpienia, że niby wszystko cacy, aby za chwilę powtórzyć. Tylko konsekwencja, nieodpuszczanie i pomoc dla siebie, tylko dla siebie, na siebie wpływ posiadasz.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): happylife

właściwa droga 2018/01/12 20:22 #9

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1826
  • Otrzymane podziękowania: 3849
Jestem alkoholikiem mam na imię Jerzy. Witaj tu. %%- .
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): happylife

właściwa droga 2018/01/12 20:43 #10

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
witaj Alchemio,
Będę pisać. Właśnie znalazłam telefony do odpowiedniej poradni w moim mieście i w poniedziałek od razu o 8.10 dzwonię. Mam tego świadomość, że muszę.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/12 21:08 #11

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 835
  • Otrzymane podziękowania: 1600
Witaj :czesc:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/12 21:10 #12

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
dobry wieczór wszystkim,
dziękuję za miłe przyjęcie. Tak jak pisałam: chodziłam, myślałam i wymyśliłam, a nawet znalazłam już numer do poradni i w poniedziałek o godz. 8.10 dzwonię.
Tymczasem wyjechałam z dziećmi do rodziców. Dobre jedzonko i prowizoryczny święty spokój :lol: Oczywiście mąż wie gdzie jesteśmy. Dzwonił kilka razy, ale tak potwornie nie miałam ochoty z nim rozmawiać, że nie oddzwoniłam. Dzieci ze mną, czyli bezpieczne i zadowolone, więc o to się nie martwiłam.
Zastanawiam się czy w takich przypadkach odbierać telefon, bo wizja wyrzutów sumienia mnie przeraża. Ale z drugiej strony czy to ja mam być odpowiedzialna za to co on robi? Chyba mam prawo zachować się jak czuję w tym momencie i nie tłumaczyć się nikomu.
A może powinnam odebrać i rzeczowo spytać o co chodzi. Nie wiem.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

właściwa droga 2018/01/12 21:27 #13

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1596
  • Otrzymane podziękowania: 1376
Witaj na forum ,marycha uhmmmmmmmmmmmm ja unikam takich typow alez zem rozwiedziona,Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): happylife

właściwa droga 2018/01/12 21:27 #14

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
judyta77: dokładnie, mogłabym skopiować Twoje słowa i skopiować pod swoim imieniem.
Taka parodia losu: inni uważają, że masz super życie a sama wiesz, że boisz się kichnąć by się nie rozsypało.

kahape: być może faktycznie coś w tym jest. Na pewno nie było to w jakimkolwiek stopniu świadome działanie, ale podświadomie bardzo możliwe.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/12 21:31 #15

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4959
  • Otrzymane podziękowania: 8373
nie zmuszaj się do odbierania telefonu. Nie czujesz tego, nie odbieraj. Bierz to, co czujesz, a nie to co wypada.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

właściwa droga 2018/01/12 21:39 #16

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1596
  • Otrzymane podziękowania: 1376
Ach moj ex maloznek tez byl calkiem dobrym mezem bnggfgbfb ,dopoty nie przesadzil z hlaniem,wowczas przemoc ,wyciagal mnie z lozka w nocy ,bil wyzucal z domu potem jak byly dzieci grozil ze zabierze.Dobre strony moglam robic co chcialam i gdzie,kupowac co chcialam i planowalam,Oczywiscie ze JA baba hetera ,on byl zawsze zajety swiadomnie pod swiadomnie ale byl lataniem za chlaniem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/12 21:56 #17

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7069
  • Otrzymane podziękowania: 10843
Witaj. Mam na imie Ula i jestem alkoholiczka.
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/14 07:16 #18

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
Wczorajszy dzień mi pokazał, że się zdecydowanie przełamałam. On nie pije, znowu zmienił się w idealnego człowieka. Przez chwilę pomyślałam, że może warto się uśmiechnąć i zapomnieć o tym epizodzie. Ale po sekundzie oprzytomniałam: szybko przypomniałam sobie co czułam, gdy się napił, gdy znalazłam trawę.
Jestem na etapie wszystkiego na nie, co tylko związane z nim. Nie chcę z nim rozmawiać, nie chcę na niego patrzeć i czuję, że nie chcę z nim dłużej być.
Może to egoistyczne, ale ja muszę sama sobie wszystko poukładać. W ogóle muszę pomyśleć czego ja jako kobieta chcę i zacząć do tego dążyć. A nie swoją wizję życia tworzyć na bazie jakiejś zgniłej relacji, w której trzecią stroną jest uzależnienie ze wszystkimi swoimi blaskami i cieniami.
Muszę sobie dać czas, przemyśleć. Zburzyć wszystko do zera i budować jeszcze raz.
Jutro dzwonię do poradni. Najpierw potrzebuję rozmowy z psychologiem/ terapeutą.

Gdzie mi się ostatnio obiły słowa Janis Joplin i nawet uczyniłam je mottem swojego roku 2018: NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ.
I tym się zamierzam kierować.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Moni74, deck, judyta77, Marianna, Tomoe, Niezapominajka4

właściwa droga 2018/01/14 08:05 #19

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7069
  • Otrzymane podziękowania: 10843
I tak trzymaj :-BD
Dobrej niedzieli @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/15 08:42 #20

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
Jak mówiłam, tak zrobiłam. Umówiłam się na spotkanie w Poradni. Jestem z siebie bardzo dumna!
Już przez telefon łamał mi się głos jak mówiłam w jakiej sprawie dzwonię. Ciekawe co będzie tam. Ale mam stresa.
Mój mąż wczoraj chciał na spokojnie pogadać. Odpowiedziałam, że nie chcę jeszcze rozmawiać. Obawiam się, że podświadomie w ten sposób wymierzam mu karę. Żle zrobiłeś to teraz czekaj aż jaśniepani zechce z Tobą pomówić. Chociaż z drugiej strony to jest taki pancerz ochronny- by nie dać się wciągnąć w normalne życie.
Z góry wiem co chce mi powiedzieć: że go nie wspierałam, że czuł się taki a taki, że on chce się zmienić, ale ta terapia nic mu nie daje i musi znaleźć coś innego itd. Doda, że przecież się zmienił, nie pije już tak często, każdemu po kolei się przytrafia, żeby wypić w trakcie terapii.
Tylko ja nie wiem czy ja mogę i chcę dalej z nim żyć. Po tym jak mnie skrzywdził, co od niego usłyszałam.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, judyta77, Ice

właściwa droga 2018/01/16 08:59 #21

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 196
  • Otrzymane podziękowania: 89
Fajnie ,że idziesz na terapie. Nie stresuj się , zobaczysz ,że warto.
Najgorszą chyba przeszkodą w byciu konsekwentnym jest ten kołowrotek emocjonalny, gdy alko zmienia się w miłe i kochające stworzenie -włączają się wątpliwości i myślenie ,że może nie jest aż tak źle??..tu jest klucz do sukcesu , nie dać się wciągnąć w jego zmienne zachowanie.
Z tym milczeniem - kiedyś to stosowałam w ramach " kary" , teraz , gdy milczę robię to z tego samego powodu co Ty - by chronić siebie . Nie udawać samemu przed sobą ,że jest dobrze , gdy nie jest i tez nie dac się wciągać w raniące dyskusje , tak ja to widzę . Cisza może nas chronić i dać trochę spokoju.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/17 12:51 #22

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
Twardo nie odzywam się do niego i próbuję kompletnie nie zwracać uwagi na to co robi (na szczęście mamy duży dom i nie musimy sobie wchodzić w drogę). Ale on próbuje na siebie zwrócić uwagę.
1) Przez ostatnie dwa dni nie nałożył sobie obiadu tylko ostentacyjnie jadł kupione przez siebie jedzenie. Ja gotuję normalnie- dla siebie i dla dzieci. Oczywiście na tyle by i mu starczyło. Wychodzę z założenia- ja chce niech je, jak nie chce to nie.
2) Co godzinę mierzy sobie ciśnienie i mówi "niby dzieciom", niby sam do siebie, że słabo się czuje.
Leki widzę bierze i jestem pewna, że to gra. Lub może faktycznie to samopoczucie powodują wyrzuty sumienia.

Dzisiaj napisałam do niego list i powiedziałam mu o tym, wraz z informacją, że dam mu go jeśli go przeczyta. To jest to co chcę jutro powiedzieć na pierwszej terapii.
Na jego słowa, że nie powinniśmy pisać tylko porozmawiać powiedziałam mu, że to bez sensu ponieważ każde moje zdanie tak przetrasformuje by poczuć się ofiarą, że to jest atak na jego osobę. A tak nie jest i nigdy nie było. On chyba musiał się ciągle czuć winny by mieć w razie co usprawiedliwienie.
Poza tym nawet w tej krótkiej kilkuzdaniowej rozmowie rzucił tekstem "ale popatrz też na siebie. czy myślisz, że jesteś bez winy?". Przerwałam szybko rozmowę, tłumacząc mu, że nie zamierzam się denerwować.
Na razie nie pije, ale wiem, że to nie ma znaczenia.
Wiem, że się okrutnie męczy, że nie wie co robić. Jest zagubiony.
Jednak to on sam powinien sobie z tym poradzić. Ja jestem gotowa zaakceptować każdy jego wybór.
Nie chcę już prowizorycznego życia z "przebojami" co kilka miesięcy. Brania na siebie odpowiedzialności za każdą najdrobniejszą sprawę życia codziennego. Wmawiania mi, że jestem wredna, więc dlatego się napił.
Doszłam też do wniosku, że owszem może mnie obwiniać i mieć pretensję za niektóre rzeczy (nikt nie jest święty i każdy ma swoje wady), ale nie za to, że on znów sięgnął po alkohol.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

właściwa droga 2018/01/18 02:13 #23

  • Aneta84
  • Aneta84 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 56
  • Otrzymane podziękowania: 26
happylife napisał:
ale popatrz też na siebie. czy myślisz, że jesteś bez winy?".
Skąd ja to znam bnggfgbfb
Choroby i zle samopoczucie tez na porzadku dziennym, mierzenie temperatury, jak mu slabo, chyba zaraz zemdleję, serce mu wyskakuje, ma zawal, ostatnio nawet umierał. Wszystkie plagi swiata na niego spadają. Ale dobrze robisz oklaskiii , niech wie, ze nie jest pepkiem swiata. Ja tez powoli sie tego uczę.
Ostatnio zmieniany: 2018/01/18 10:38 przez Moni74. Powód: poprawa cytatu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/18 09:21 #24

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 665
  • Otrzymane podziękowania: 887
Ja też jak juz wreszcie zrozumiałam w czym rzecz tak robiłam, żyłam swoim życiem, nie reagowałam na jego jęki i narzekania, że coś boli, że obtarł nogę bo ktoś go potrącił jak jechał rowerem ( nie dodał że po piwku i to chyba nie jednym) a to pies go jakiś ugryzł, jakaś dziwna zbieżność złych zdarzeń. Wcześniej zaraz bym mu robiła opatrunki, namawiała na lekarza, nawet dzwoniła i rejestrowała, teraz cisza, jednym uchem wpuszczałam, drugim wypuszczałam, masz problem, rozwiązuj. Długo trwało nasze już spokojne szarpanie zanim dotarło, że na mnie to już nie działa. A pij człowieku skoro taki twój wybór, ja nie pozwolę swojego życia zmarnować bo nie wiem ile go jeszcze mam, będę się cieszyć szczęściem dzieci, wnuków, mam dla kogo żyć i będę szczęśliwa z Tobą czy bez Ciebie, ale będę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/18 11:58 #25

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 196
  • Otrzymane podziękowania: 89
happylife napisał:
Poza tym nawet w tej krótkiej kilkuzdaniowej rozmowie rzucił tekstem "ale popatrz też na siebie. czy myślisz, że jesteś bez winy?.
Te argumenty również i u mnie padały... gdy tylko próbowałam mówić co mnie boli.. zaraz był atak na mnie. Taka postawa niestety zamyka pole do rozmowy , bo są tylko wzajemnie pretensje.
Wady ma każdy , jednak wada a uzależnienie to dla mnie dwie różne sprawy. To że ja też mam wady nie znaczy ,że mam akceptować uzależenienie partnera - to wiele razy mówiłam swojemu-bez efektu ,więc szkoda się produkować - robię tak jak Ty - ostatnio nie rozmawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): happylife

właściwa droga 2018/01/18 13:50 #26

  • kahape
  • kahape Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Mam wybór, świat się nie zawali.
  • Posty: 370
  • Otrzymane podziękowania: 633
happylife napisał:
Poza tym nawet w tej krótkiej kilkuzdaniowej rozmowie rzucił tekstem "ale popatrz też na siebie. czy myślisz, że jesteś bez winy?". Przerwałam szybko rozmowę, tłumacząc mu, że nie zamierzam się denerwować.
Na razie nie pije, ale wiem, że to nie ma znaczenia.
Wiem, że się okrutnie męczy, że nie wie co robić. Jest zagubiony.
Jednak to on sam powinien sobie z tym poradzić. Ja jestem gotowa zaakceptować każdy jego wybór.
Nie chcę już prowizorycznego życia z "przebojami" co kilka miesięcy. Brania na siebie odpowiedzialności za każdą najdrobniejszą sprawę życia codziennego.....
no popatrz jaki zagubiony, nieszczęśnik. Ale jakoś flaszkę to umie sobie załatwić. Tu też sobie poradzi (jeżeli będzie chciał, oczywiście)

"Wmawiania mi, że jestem wredna, więc dlatego się napił."
Mój mąż nawet specjalnie wywoływał awantury, o cokolwiek. Aby potem "wkurzony" z czystym sumieniem mógł wyjść z domu i napić się. Stare numery.

"Doszłam też do wniosku, że owszem może mnie obwiniać i mieć pretensję za niektóre rzeczy (nikt nie jest święty i każdy ma swoje wady), ale nie za to, że on znów sięgnął po alkohol." Happy, nikt nie będzie Cię oceniał.
Oceniać może nauczyciel - ucznia, kierownik-pracownika itd
Twój mąż może najwyżej wyrazić swoje, własne zdanie na jakiś temat. Typu "Uważam, że moja żona..... coś tam.

Dlatego Ty też nie będziesz oceniać swojego męża. Nie będziesz mu mówić czy trzeba/można/wolno.. pić.
Chcesz chlej, ale ja z pijanym facetem żyć nie chcę.
Bo tak naprawdę przecież można napić się, prawda?

Terapka zapytała mnie: a co, nie wolno napić się?
Mało nie skoczyłam pod sufit.
A potem przyszła refleksja- to Ja!! (mając w domu pijanego faceta) uważam, że NIE WOLNO pić. Ale mylę się, taka jest prawda. Nikt, nikomu nie bedzie zabraniał. Każdy ma wolną wolę.
I to musiało do mnie dotrzeć, Że nie mogę "rządzić, dyrygować.." moim mężem. Zabraniać mu. Mogę najwyżej dokonać wyboru o swoim życiu.
I wybrałam - Życie bez pijanego faceta.

Nawet w sądzie (o separację) mówiłam: nie czuję nienawiści do mojego męża. Więcej, kocham go. Ale on nie chce przestać pić, a ja dłużej tak żyć nie będę.

Z innej beczki.
Ja uważam, że ludzie nie mają "wad i zalet". Raczej... cechy charakteru, osobowości..
Mój mąż jest uparty jak osioł. Niektórzy mogą to uważać za "wadę".
Ale tak naprawdę.... tylko ludzie uparci dochodzą do celu.
Dzięki swojemu uporowi wyszedł z wódy, zdobył nowy zawód, obecną pozycję w pracy.... itd.

Życzę Ci Happy, żebyś "uparła się", żeby Twoje życie było szczęśliwe. aypererew aypererew

Pozdrawiam serdecznie
"NIKT NIE NADEJDZIE"
Nie pojawi się nikt, kto mnie wybawi, naprawi moje życie, rozwiąże moje problemy.
Jeżeli sam czegoś nie zrobię, nic się nie polepszy. Nathaniel Branden
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/18 14:24 #27

  • Niezapominajka4
  • Niezapominajka4 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 44
judyta77 napisał:
Te argumenty również i u mnie padały... gdy tylko próbowałam mówić co mnie boli.. zaraz był atak na mnie. Taka postawa niestety zamyka pole do rozmowy , bo są tylko wzajemnie pretensje.

U mnie bylo podobnie. Zawsze znalazl argument - to juz nie mozna sie napic w piatek? To juz nie nalezy mi sie nagroda po ciezkim dniu pracy? Przeciez kazdy jezdzi na kacu! Wolalabys miec grzecznego faceta, ktory siedzi i nie pije?
I jeszcze milion innych argumentow. Ja swoje, on swojez takie odbijanie pileczki, rozmowa do niczego nie prowadzila i nie konczyla sie sensownymi wnioskami.
I zfodze sie z Judyta, nie ma co porownywac wad z uzaleznieniem. Kazdy ma jakas ceche charakteru, ktora moze byc frustrujaca u innej osoby. U mnie tez bylo szukanie win. I zawsze konczylo sie to jego krzykiem "teraz wychodzi na to, ze to ja jestem najgorszy", biedaczek...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/18 17:33 #28

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
Dlatego Ty też nie będziesz oceniać swojego męża. Nie będziesz mu mówić czy trzeba/można/wolno.. pić.
Otóż to. Chyba do tej pory tu był mój błąd. Oceniałam, wskazywałam właściwe zachowania. Dopiero teraz widzę, że to nie były jego wybory tylko moje. To ja brałam na siebie wszystkie odpowiedzialne obowiązki i decyzje. Dotarło do mnie, że nie chodzi jednak o to by budować za nas oboje życia tylko o to by budować je z kimś wspólnie.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Ostatnio zmieniany: 2018/01/18 17:34 przez happylife.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/18 17:51 #29

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
Kolejna rzecz, którą sobie dzisiaj uświadomiłam to jest to, że życie z alkoholikiem to jest zycie na wiecznej bombie. Może nie pić i kilka lat, a przyjdzie moment, że się napije.'
Czy ja jestem na to gotowa? Czy bym potrafiła?
Dzisiaj wznowił wizyty u pani terapeutki- poszedł znowu. Czy zacznie znowu chodzić regularnie na terapię? Nie wiem.
Nie wiem na ile jego przekonanie o zaprzestaniu picia i kontynuacji leczenia jest jego decyzją a na ile manipulacją. Czy on chce żyć ze mną czy żyć w komforcie jaki ma żyjąc ze mną.
Kompletnie nie wiem co do niego czuję. Czy coś jeszcze czuję.
Tyle nie wiem mam w swojej głowie, że od trzech nocy wybudzam się w nocy- co wcześniej nie miewało miejsca.
Byłam dzisiaj na pierwszym spotkaniu z terapeutką i ona zasugerowała mi jednak spokojną rozmowę.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/18 18:42 #30

  • podparty
  • podparty Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 285
  • Otrzymane podziękowania: 254
Dobry wieczór, :) Ja jako uzależniony mogę ci tylko potwierdzić wcześniejsze wpisy koleżanek dotyczące mężów. Większość jego zasłabnięć, większość obecnie intensywnego zaangażowanie się twojego m. w życie domowe to teatrzyk dla jednego widza. Dla ciebie. Sugestia spokojnej rozmowy? No nie wiem czy cię stać na spokój w rozmowie. Do rozmowy zasiądziesz z doskonałym manipulatorem, wirtuozem gry na twoich emocjach. Jesteś już na tyle opanowana i chłodna?
Zastanów się o czym chcesz rozmawiać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, happylife

właściwa droga 2018/01/18 20:20 #31

  • happylife
  • happylife Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 28
A no i racja: o czym ja chcę z nim rozmawiać? Przecież wiem co usłyszę.
Nie chcę go usprawiedliwiać, ale przez 8 miesięcy nie pił, chodził na terapię było ok. I tak się zastanawiam czy już zawsze go będę podejrzewała o manipulację? Czy może kiedyś przychodzi kres. Pewnie nie.
Ile więc trzeba siły i empatii by żyć z alkoholikiem.
NIE CZYŃ SIEBIE PRZEDMIOTEM KOMPROMISU, BO JESTEŚ WSZYSTKIM, CO MASZ. (Janis Joplin)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/18 20:59 #32

  • krolla
  • krolla Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 14
Hej kwiaaatek
Ania,wspoluzalezniona.
Bardzo mi "podoba" sie okreslenie zycia z alkoholikiem jako tykajaca bomba. Moje zycie tak wygladalo. Nigdy nie wiedzialam,w jakim stanie I humorku wroci jasnie pan...
co tym razem bedzie zle, brudna podloga,szklanka w zlewie,klocki dzieci na podlodze,tejze wiecznie brudnej...czy ogolnie dzis wygladam jak flejtuch a to on sie napije z tego powodu. A co wolno mmu,pije za swoje. Obwinianie mnie za jego picie przerabialam. stracil prawko po alko jak jechal,czemu,bo pil bo go zostawilam,moja wina. On kupe lat mnie utrzymywal jak nie pracowalam,a ja go z domu wyrzucilam,wredna jedna. za co,przeciez nic mi nie zrobi....wyrok ma za przemoc domowa. ale co tam,no nic sie nie stalo,zly byl,reke podniosl,wyzywal mnie odto kur#, szmat, grubasow,swin,nieudacznikiw,ano moja wina,zdenerwowalam biedaka...


Moge byc dla niego beznadziejna,zona matka, brzydka,gruba,glupia....
Jego problem ze mu moja osoba nie odpowiada, nie moj.
Wyrzucilam go z zycia,z mojej glowy,z serca. Najlepsza decyzja jaka w zyciu podjelam odejsc od niego. urwac kontakty,tyle ze naasze opieraly sie, glownie na obrazaniu mnie,potem jednak bylam cudowna,a potem znowu zla,a teraznew powtorka z rozrywki "pojde siedziec chcesz tego,albo pojde powiesze sie..." kiedys to mnie przerazalo,wywolywalo poczucie winy,ale mam w glowie glos mojej pani psycholog: jesli maz pije to NIE PANI WINA,jesli maz Pania obraza,wyzywa to NIE Z. PANII WINY,jesli jest mu zle to NIE PANI WINA,jesli popelni samobojstwo to NIE PANI WINA,nie Pani wina ze maz jest aljoholikiem. nie Pani odppowiada za zycie meza,on jest dorosly,wie co robi. Zajelo mi to kupe czasu,ale smialo moge powiedziec,ze to jaki.on jest TO NIE.MOJA WINA :)
...Jeśli dzwoni do Ciebie przeszłość, nie odbieraj, ona nie ma Ci nic nowego do powiedzenia...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, judyta77

właściwa droga 2018/01/18 21:05 #33

  • kahape
  • kahape Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Mam wybór, świat się nie zawali.
  • Posty: 370
  • Otrzymane podziękowania: 633
happylife napisał:
Ile więc trzeba siły i empatii by żyć z alkoholikiem.
między "alkoholikiem" a "czynnym alkoholikiem" jest ogromna różnica.

To z czasów mojej nauki, mojej terapii:

"Małżeństwo to nie więzienie.
Zaufaj przede wszystkim sobie. Konfrontuj to wszystko z własnymi uczuciami.
To tobie ma być dobrze z tym co się wokół ciebie dzieje.
A godności swojej broń i żądaj szacunku.
To jest Twoje święte prawo - niezbywalne"
(Jobael)
"Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie. Ale nie można go znaleźć nigdzie indziej.
Masz to, na co godzisz się..."
(Migotka)
Pozdrawiam
"NIKT NIE NADEJDZIE"
Nie pojawi się nikt, kto mnie wybawi, naprawi moje życie, rozwiąże moje problemy.
Jeżeli sam czegoś nie zrobię, nic się nie polepszy. Nathaniel Branden
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

właściwa droga 2018/01/18 21:10 #34

  • kahape
  • kahape Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Mam wybór, świat się nie zawali.
  • Posty: 370
  • Otrzymane podziękowania: 633
Na spokojną rozmowę to ja byłam gotowa dopiero po rocznej terapii. Byłam silna, przygotowana.... Miałam na kartce spisane co chcę powiedzieć. Patrzyłam na niego "z boku" mając już w sobie ugruntowaną decyzję, że z czynnym alkoholikiem nie będę żyć. I jeżeli wybierze wódę, to rozstajemy się.

Daj sobie czas na taką decyzję. Na razie korzystaj z terapii i wzmocnij się.
Pozdrawiam serdecznie
"NIKT NIE NADEJDZIE"
Nie pojawi się nikt, kto mnie wybawi, naprawi moje życie, rozwiąże moje problemy.
Jeżeli sam czegoś nie zrobię, nic się nie polepszy. Nathaniel Branden
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): judyta77

właściwa droga 2018/01/19 08:25 #35

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 196
  • Otrzymane podziękowania: 89
krolla napisał:
co tym razem bedzie zle, brudna podloga,szklanka w zlewie,klocki dzieci na podlodze,tejze wiecznie brudnej...czy ogolnie dzis wygladam jak flejtuch a to on sie napije z tego powodu.
Oświeciłaś mnie krolla... co tym razem będzie źle... wiele lat to przerabiałam , ale nie łączyłam tego z piciem.
Nieraz miałam wrażenie że im więcej się wysilałam tym więcej było źle. Gdy np. robiłam kolacje niespodziankę dla dwojga , on wpadł do domu i od progu już były wrzaski np. jak mogłam włączyć pralkę bo przecież on potrzebuje wyprać coś sobie , czy że buty są źle poustawiane.. gdy wyjeżdżał sam gdzieś to ja pucowałam dom by był zadowolony i mnie pochwalił , a i tak zawsze znalazł coś co było niedomyte / nie poukładne etc.. koszmar
W końcu stwierdziłam ,że nie będę się wysilać i teraz aż mam trochę zaniedbany dom , robię tylko to co sama uważam że jest potrzebne , on za to więcej sprząta i lata ze szmatką -skoro ma takie potrzeby to niech pucuje.
Mnie nie mówił ,że jestem brzydka , gruba , chuda etc .. ale np. jak kupiłam sobie buty i wystąpiłam w nich na chrzcinach siostrzenicy , cały dzień mi jęczał ,że okropnie w nich wyglądam , że są brzydkie z, plastiku etc ( były skórzane i kosztowały mnie 600pln)
To taki mechanizm wpędzania w poczucie winy , obniżania własnej wartości , teraz już mnie mniej to dotyka , jednak to terapia pomogła mi się zdystansować do tego
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): krolla
  • Strona:
  • 1
  • 2