Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Jak to przetrwać?

Jak to przetrwać? 2017/12/03 20:39 #1

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Witam. To forum czytam od dawna. Możecie się zatem domyśleć że od dawna trwa również mój problem. Nigdy jednak nie miałam potrzeby napisania wydawało mi się że czytanie wystarczy. Dzisiaj postanowiłam napisać bo potrzebuję wsparcia aby nie wycofać się ze swej decyzji. Może w skrócie o moim problemie. Mam męża który był uzależniony od narkotyków. Wydawało mi się że to juz przeszłość że sobie z tym poradziliśmy.4 lata temu urodziła nam się długo oczekiwana córka (mieliśmy problemy i długo staraliśmy się o dziecko) Jakiś rok temu kupiliśmy wymarzony dom mielismy chyba wszystko co potrzebne do szczescia a może tylko mi się tak wydawało. Od jakiegoś czasu maz jednak zaczął się znowu podejrzanie zachowywać miał wahania nastrojów często krzyczał i się awanturował co chwilę wychodził na papierosa. Potem natknęłam się na kilka podejrzanych SMS-ów do jakieś dziewczyny w których opisywał że tak jak i ona nie lubi spać a po nockach wystarcza mu 2 godziny snu. Najpierw zrobiłam mu aferę o tą dziewczynę dopiero później dotarła do mnie treść tych smsów i już zaczęłam się domyślać że wrócił do amfetaminy. Kilka dni później zrobiłam mu test na narkotyki - bez jego wiedzy po prostu jak wychodzi na rano do pracy to nie spłukuje wody żeby nas nie budzić. Moje podejrzenia okazały się słuszne i test wyszedł pozytywny.Wieczorem kazałam mu się wyprowadzić - było to w piątek. Podobno szuka mieszkania a ja jestem od 3 dni w rozsypce, ciągle poplakuje i rozmyślam nie mogę spac. Zastanawiam się czy dobrze robię za chwilę czuje złość że o nas nie walczy a za chwilę znowu nachodzą mnie myśli jak ja sobie sama poradzę. Nie ma mnie w domu 10 godzin razem z dojazdami do pracy. Mąż ma pracę zmianowa więc dotychczas mała nie musiała tyle siedzieć w przedszkolu bo on ja wcześniej odbierał. Żal mi jej strasznie że będzie tam teraz tyle godzin no i serce mi pęka jak pyta gdzie jest tata. On odkąd mu wszystko wygarnęłam przychodzi do domu późno jedynie się przespać. Jak ja mam jej wytłumaczyć że jej ukochany tata już nie będzie z nami mieszkał? Boje się jak to na nią wplynie. Najbardziej mnie boli że on o nas nie walczy przyjął moja decyzję ze spokojem i obojętnością. Jak narkotyki mogą być ważniejsze od rodziny? Nie pojmuje tego. Obym ja wytrwała w swojej decyzji na razie jest dosyć łatwo bo nawet się nie tłumaczy ale jak zacznie to nie chcę zmięknąć. A może wcale nie zacznie jesteśmy dla niego nikim
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AAnka

Jak to przetrwać? 2017/12/03 21:03 #2

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11145
  • Otrzymane podziękowania: 13974
Witaj :czesc:
Trochę dziwnie odbieram awanturę o kobietę, czytanie smsów, a o ponownym braniu narkotyków cisza, zero rozmowy, w tajemnicy test.
Nie napiszę, że to dobra decyzja i słuszna, wiem tylko tyle co napisałaś, to jest Twoje życie i to Ty decydujesz. Brak zaufania, ok, kontrola :-?
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/03 21:25 #3

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2470
  • Otrzymane podziękowania: 3538
Cześć. Jestem Krzysztof alkoholik
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/04 03:53 #4

  • Maksioluna
  • Maksioluna Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 85
  • Otrzymane podziękowania: 59
Cześć :czesc: Dobrze, ze zareagowałaś szybko i konsekwentnie. To, ze zrobiłaś test, jestem w stanie zrozumieć, czasem ciężko udowodnić komuś i sobie branie no bo jak mieć pewność. Alkohol widać i czuć. Teraz wszystko w jego rękach.
Ostatnio zmieniany: 2017/12/04 03:54 przez Maksioluna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/04 07:35 #5

  • Adiko_88
  • Adiko_88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 41
Czesc :czesc: Jestem Adrian. Co do tych kontroli no coz "wporzadku" to nie bylo ale skoro juz to wszystko wiesz to badz silna. Maz wie co zrobil juz mieliscie tego typu sytuacje za soba. Zrobil to swiadomie. Dziecku napewno jest to ciezko wytlumaczyc ale pewnie lepiej taj niz zycie z ojcem narkomanem. Uwazam ze masz jednak obowiazki wobec corki. Zadbaj o siebie i o pocieche. Powodzenia i wytrwalosci
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

Jak to przetrwać? 2017/12/04 10:36 #6

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1562
  • Otrzymane podziękowania: 1339
Witaj,tatus narkoman nie jest zbyt odpowiedzialnym opikunem Prawda.Jak i moj alkocholik.Rozumniem ze Ci ciezko,a i to minie.Zycie w klamstwie to nie zycie,ciagla sprawdzanie Go czy nacpany ,badz nachlany.Nie potrzebne ci wam to.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/04 11:00 #7

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1430
  • Otrzymane podziękowania: 2890
Jestem alkoholikiem mam na imię Jerzy. Witaj tu. %%-
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/04 13:12 #8

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 588
  • Otrzymane podziękowania: 746
Rozumiem, ze Ci ciężko, ale ja bym też tak postąpiła. Dzieciom w takich sytuacjach ciężko zrozumieć, tym bardziej że małe i pragną obojga rodziców, ale mądrze jej to wytłumacz, tylko prawdę na miarę możliwości i wieku dziecka. Dasz radę , jesteśmy silne, to dla Twojego i dziecka dobra, a może i dla męża. Być może teraz tak się zachowuje, że obojetny i nie zależy mu, ale może zrozumie i zmieni się, a to czy zaufasz to już musi być Twoja decyzja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/04 16:10 #9

  • agusia35
  • agusia35 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 61
Witaj czy Twój mąż się ogarnie tego nie wiem ale jedno co możesz zrobić to zostawić go samemu sobie. Ja wiem pomyślisz łatwo mówić ale to niestety powinnaś zrobić oczywiste że nie zgadzałabym się z tym że przychodzi tylko na noc ale ja pistawilabym ultimatum albo leczenie albo do widzenia. Jeśli odejdzie to uwierz wróci ale ja stałabym przy swoim. Niech idzie się leczyć. Pozdrawiam Cię cieplutko
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/04 20:03 #10

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Dziękuję za wszystkie wpisy. Wiem że to nienormalne z mojej strony taka kontrola ale chyba bym już inaczej nie potrafiła funkcjonować w tym związku. Za dużo się stało w przeszłości żebym na 100 procent mu ponownie zaufała. Poza tym zadaje sobie pytanie czy on naprawdę z tym skończył czy tylko dobrze się krył. W ostatnim czasie dopiero jego podejrzane zachowania się nasiliły. Dzisiaj jakoś przetrwałam praca odciągnęła moje myśli od tego koszmaru poza tym wyglądałam się mojej przyjaciółce i zrobiło mi się lepiej. Ona uważa że powinnam go nakłonić do leczenia za wszelką cenę bo zniszczymy życie dziecku. Ale ja już czytając to forum wiem że nie można nikogo zmusić. On nadal nie zainteresował się z dzieckiem jak tak można nie pojmuję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/04 20:28 #11

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4791
  • Otrzymane podziękowania: 8120
Anka82 napisał:
. On odkąd mu wszystko wygarnęłam przychodzi do domu późno jedynie się przespać. . Najbardziej mnie boli że on o nas nie walczy przyjął moja decyzję ze spokojem i obojętnością. Jak narkotyki mogą być ważniejsze od rodziny? Nie pojmuje tego. Obym ja wytrwała w swojej decyzji na razie jest dosyć łatwo bo nawet się nie tłumaczy ale jak zacznie to nie chcę zmięknąć. A może wcale nie zacznie jesteśmy dla niego nikim

Bardzo to wszystko rozumiem. I bardzo Cię wspieram.
Mój mąż pił.
Nie przestał ani po rozstaniu, ani po rozwodzie. Ani po fakcie, że dziecko widzi go i odbiera telefony od niego rzadko.
Nic nie ma znaczenia w konfrontacji z nałogiem.
Mimo swoich doświadczeń uważam, że twarde reguły chronią samych przed zatraceniem.
Mimo - bo mój mąż jest teraz w szczęśliwym związku z jakąś kobietą - pije nadal ma teraz przyzwolenie. Ma wsparcie w piciu.

Być może Twój mąż ma wsparcie gdzie indziej.
Nie to jest istotą Twojego życia.
Zadbaj o siebie i o dziecko.
Tylko to jest ważne.

A w tej sytuacji- mąż narkoman - brak przyszłości.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/05 16:39 #12

  • Adiko_88
  • Adiko_88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 41
Nie zmuszaj. Bardzo slusznie. Ania nie ma co tego pojmowac. Zaakceptuj to i podejmij dzialania. Twoj partner ma teraz inne piorytety. Pozdrawiam :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/05 20:33 #13

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Dzisiaj po moich pytaniach czy przyjedzie pobawić się z dzieckiem przyjechał w końcu krótko przed jej spaniem coby nie musiał zbyt dużo czasu tracic. Wiem że nie powinnam do niego pisać ale ona tak o niego wypytywała a jak przyjechał cieszyła sie ogromnie. Zal mi jej strasznie że czeka ją dzieciństwo bez ojca. Za nim póki co nie tesknie jedynie za obrazem pełnej rodziny. Jest do mnie wrogo nastawiony zachowuje się jak zbuntowany nastolatek w stosunku do matki. Oprócz tego chce ją odbierać czasem z przedszkola zabrać na święta do rodziców oczywiście samochodem na co ja że jak będzie czysty i sprawdzimy to testem to nie ma sprawy. Wściekł się że już nie powinno mnie obchodzić co on robi niby to prawda ale boje się żeby on ja gdzieś woził autem. Wogole dzięki jego zachowaniu jest mi lżej nie wiem jak bym zareagowała gdyby on prosił i błagał że już nigdy więcej. A tak widzę tylko nienawiść do mnie w jego oczach. Dzisiaj powiedziałam o tym swojej mamie i się załamała wiem że nie będzie mogła spać po nocach ale ciężko to było ukrywać. Ze mną na razie nie jest źle ale wiem że jak mi złość na niego minie to zatęsknię za dobrymi chwilami i będzie bardzo bolało. Czy macie pomysł w jaki sposób powiedzieć o rozstaniu dziecku? Ona już widzi że coś nie tak więc wolę ja uswiadomic
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/05 21:34 #14

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 1324
  • Otrzymane podziękowania: 2434
Kazde dziecko jest inne, ale kazde jest madre. Odpowiadaj na pytania w prosty sposob, zrozumialy dla dziecka w jej wieku, ale nie rozwijaj tematu i nie nastawiaj przeciw ojcu. To moje zdanie. A z tesknota, za jakis czas tez sobie poradzisz, uwierz.
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/06 04:39 #15

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 88
  • Otrzymane podziękowania: 78
Przypomina mi to moje życie na początku związku z moim ex. Gdybym wtedy miała dzisiejszy rozum byłabym pewnie zdrowsza.jeżeli chodzi o dziecko ja też miałam w głowie mit o pełnej rodzinie i jakie to cudo ze ho ho. Dziś śmiem twierdzić ze moje złudzenie doprowadziło mojego syna do pewnych cech współuzależnienia choć ma dopiero 14 lat. Walczę z jego nadkontrola a pewnie nie musiałabym gdybym nie ratowala złudzenia przez tyle lat. Myśl o sobie i dziecku a on jeżeli nie akceptuję twoich zasad i nie myśli o dobru dziecka sam się usuwa z jego życia. Jakkolwiek smutne to dzisiaj moja litość nad nim przyslonila mi realny obraz egoisty i samoluba i zepchnela mojego syna na dalszy plan..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/06 07:06 #16

  • Adiko_88
  • Adiko_88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 41
Dokladnie jak pisze Dahud. Kazde dziecko jest inne. Najlepiej prostymi slowami i nie komplikowac juz ciezkiej sytuacji. Co do zachowania partnera to wszystko jest w normie. Takie reakcje byly do przewidzenia. Uwazam ze z tym odbieraniem malej (byc moze pod wplywem) to masz racje. A on niech sie wscieka. Postepujesz rozsadnie. Wiadomo ze jest Ci ciezko ale widac ze podejmujesz stanowcze i madre dzialania. Nie ugnij sie tylko :YMAPPLAUSE: Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/07 20:20 #17

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Jest mi cholernie smutno mój mąż wczoraj się wyprowadził jak byłam w pracy. Wróciłam i dobiły mnie puste półki i wieszaki. Czuję ogromną samotność to takie straszne nie mieć się do kogo odezwać, mam na myśli kogoś dorosłego. Tak już ma wyglądać moja codzienność do końca życia? Zastanawiam się czy powiedzieć o wszystkim jego rodzinie. Nie chcę żeby potem mieli do mnie żal że im nie powiedziałam jakby coś mu się stało. Z drugiej strony nie chcę żeby on pomyślał że nasylam kogoś na niego żeby przywołał go do porządku. Poza tym od czasu do czasu nachodzi mnie myśl że może powinnam to rozegrać inaczej np postawić mu ultimatum my albo narkotyki. A nie od razu się wyprowadzać. Tylko że to już było jakieś parę lat temu a teraz jestem w tym samym miejscu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/07 20:32 #18

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 600
  • Otrzymane podziękowania: 1859
Witaj Aniu.
Widzisz, powiedziałaś mu, że ma się wyprowadzić. Często jest tak, że mówimy jakieś słowa, które mają być straszakiem i wierzymy w to, że sam dźwięk tych słów wystarczy a nie dojdzie do realizacji.
Twój mąż się wyprowadził. Nie znasz przyszłości , ale znasz przeszłość. Wspomniałaś, że czas płynie, a Ty ciągle jesteś w tym samym miejscu. Nie ufasz, kontrolujesz, boisz się, nie masz pewności jutra. To ciężkie życie, tym bardziej, że jest dziecko. Zastanawiasz się czy dobrze zrobiłaś... Najgorsze co mogłabyś zrobić, to nie zrobić nic i czas by płynął dalej.
Zostań z nami %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Jak to przetrwać? 2017/12/07 21:20 #19

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4791
  • Otrzymane podziękowania: 8120
Anka82 napisał:
Jest mi cholernie smutno mój mąż wczoraj się wyprowadził
Czuję ogromną samotność to takie straszne nie mieć się do kogo odezwać, mam na myśli kogoś dorosłego. Tak już ma wyglądać moja codzienność do końca życia?

to, że Ci smutno i czujesz się źle to rozumiem - jak inaczej miałabyś się czuć. Zrobił to z zaskoczenia, Ty może wierzyłaś, że on się przestraszy, zrozumie - a tu wyprowadzka.
Ale nie sądź, że dziś oznacza stan do końca zycia.
Życie nie kończy się na działaniu kogoś. Zycie zależy od Ciebie i Twoich działań. Twój stan psychiczny zależy od Ciebie- jeśli nauczysz się dbać o siebie, o swoje potrzeby - okaże się, że drugi dorosły nie musi być mężem i mieszkać z Tobą, żeby można było przegadać trudne sprawy.

Dziś czujesz się tak, jak się czujesz, ale nie wiesz, co będzie jutro, za miesiąc, za rok.
Ja wiem natomiast, że samo się nic nie staje. Trzeba własnego wysiłku, żeby zmienić rzeczywistość.
I za to trzymam kciuki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Arachne, Magda1981r

Jak to przetrwać? 2017/12/09 20:07 #20

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Wiem że życie z nim nie było normalne macie rację ciągła kontrola brak zaufania kłamstwa i moje przeczucia że coś jest nie tak. Tak bardzo starałam się zagłuszać te przeczucia nie chciałam wiedzieć chciałam żeby ta iluzja trwała. Sama nie wiem czemu, chyba że strachu przed prawda i zmianami które muszą nastąpić. Nie wiem od czego zacząć te zmiany. Rozwód, przepisanie kredytu to wszystko mnie przeraża, powiedzenie znajomym jeszcze bardziej. Nie mam na to siły na razie. Ciężko będzie im uwierzyć nasi znajomi nie wiedzieli o jego przeszlosci tak samo jak moja rodzina. Wczoraj była u mnie mama było mi lepiej jak z nią porozmawiałam poczułam że dam radę. Dzisiaj z kolei kryzys ubieralysmy z córką choinkę, to taka rodzinna rzecz a my robiłyśmy to tylko we dwie, nie cieszyło... On przyjechał dziś na dwie godziny do córki dosyć miły ale obojętny. Wiem że to koniec, widać że jemu nie zależy. Myślę że ma kogos. Teraz przyjedzie do małej dopiero za tydzień bo jak twierdzi ma dużo pracy.. smutne to będą święta dla nas i smutny nowy rok. Pogoda też nie sprzyja podniesieniu się z tego dołka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/10 00:24 #21

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4791
  • Otrzymane podziękowania: 8120
Nie wyolbrzymiajmy.
Ubieranie choinki to głównie radość dla dzieci. To po pierwsze.
Po drugie znajomi - co Cię przeraza? Nie musisz się nikomu tłumaczyć. Jak zapyta możesz powiedzieć szczerze i krótko.
Czy nowy rok będzie smutny? Od Ciebie to zależy.
Twoje szczęście nie jest ulokowane w nikim. Tylko w Tobie.
I terapię polecam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2, Magda1981r, Tomoe

Jak to przetrwać? 2017/12/10 20:00 #22

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Moje szczęście i humor zawsze były zależne od tego jak nam się układało jak było ok to tryskalam energia jak nie to w pracy siedziałam smutna i milcząca. Myślę o terapii poszłabym gdyby nie to że nie mam z kim zostawić małej ale może to się zmieni. Sama nie poradzę sobie z tym rozstaniem jest coraz gorzej chyba to kwestia weekendu, zawsze staraliśmy się go spędzać razem ze znajomymi albo na jakiejś wycieczce. Brakuje mi tego i tęsknię. Do tego stopnia było mi źle że się złamałam i napisałam do niego czy myślał o terapii. Czego ja się spodziewałam? Oczywiście że na razie nie. Zaprosiłam dziś na kawę sąsiadkę z dzieciakami,powiedziałam jej o naszym rozstaniu bo wypytywała gdzie mąż. Trochę się zmuszam do tych spotkań towarzyskich bo jak siedzimy w domu we dwie to chce mi się tylko płakać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/10 23:03 #23

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4791
  • Otrzymane podziękowania: 8120
Kwestia zostawienie dziecka z kimś to zawsze jakiś prog.
Ale czy jak alkoholik nagle wyjeżdża na terapię zamknięta to jest inaczej? Czemu wtedy kobiety nie mowia- nie mam z kim zostawić dziecka?!
Twoje życie jest najważniejsze.
NSJWAZNIEJSZE

Od Ciebie zależy jak je przeżyjesz i jakie życie bedzue miało Twoje dziecko.

Ty się liczysz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Matylda, AAnka, Tomoe

Jak to przetrwać? 2017/12/16 20:01 #24

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Witam, troszkę nie pisałam ale intensywnie czytałam forum. Tak mało szczęśliwych zakończeń, i moje takie będzie. Nie umiem sobie poradzić z samotnością, w tygodniu jak chodzę do pracy jest znośnie ale weekendy są trudne. Wszedzie widzę szczęśliwe rodziny i czuję zazdrość i żal. Wieczory też ciężkie, nie potrafię byc sama, zastanawiam się czy tak ma być do końca życia? Mi to szczęścia nie da choćbym nie wiem co robiła, ja potrzebuję drugiego czlowieka.. teraz moja córka chora więc od 3 dni siedzę z nią w domu. Był dziś u niej tata, więc wyrwałam się do fryzjera i na zakupy. Gdy wróciłam zaczęłam rozmowę o terapii i co u niego. Ja się chyba wciąż łudzę że jeszcze będziemy wszyscy razem. Nawet jak dostaje od niego jasne komunikaty ze nie.. że to jego sprawa i że już mnie to nie powinno obchodzić. Nie wiem czy dobrze zrobiłam każąc mu się wyprowadzic ale jakie miałam wyjście skoro on nawet nie chciał o tym gadać? Do tej pory wszystkiego mogę się tylko domyślać, zero chęci rozmowy od kiedy to trwa dlaczego i co z tym chce zrobić. Chciałabym to wszystko wiedzieć a nie wiem nic. Jak znieść samotność po rozstaniu i czy z czasem będzie mniej dokuczliwa?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/16 20:16 #25

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Online
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 6637
  • Otrzymane podziękowania: 9596
Witaj. Mam na imie Ula i jestem alkoholiczka.
Maz sie dopiero niedawno wyprowadzil a Tobie juz jest zle samej? Moze warto sie temu przyjzec? Co sprawia, ze czujesz sie zle sama z soba?
Pozdrawiam @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/16 20:16 #26

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11145
  • Otrzymane podziękowania: 13974
Anka82 napisał:
U mojego m też zero chęci do rozmowy, wyjaśniania, brak obietnic poprawy na które ja tak naprawdę czekałam. . Przytulam

Te obietnice, ja już nigdy, ja naprawię i będzie cudownie, wspaniale kochanie, zaufaj mi i uwierz, tak to w bajkach bywa, a życie swoje scenariusze pisze. Wpływu brak, to trzeba zrozumieć, nikogo się do czegoś nie zmusi, nic na siłę i wbrew komuś, a nawet jak coś tam choć trochę, to i tak finalnie nic z tego będzie, ten ktoś ma sam chcieć, być przekonanym o słuszności decyzji, a nie dla kogoś, bo ktoś tak bardzo pragnie, tylko czego tak naprawdę pragnie? Może tak zaakceptować, pogodzić się z sytuacją? Myślenie życzeniowe, to też życie iluzją, nikt i nic za kogoś.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2

Jak to przetrwać? 2017/12/16 21:15 #27

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Ursa myślę że właśnie dlatego że niedawno to mi ciężko. Liczę że z czasem będzie lepiej. Chociaż sama nie wiem. Mam potrzebę rozmowy z kimś, nie potrafię tak sama w 4 ścianach. Znajomi i rodzina są tylko na chwilę.. czuję pustke i na razie nie umiem jej wypełnić. Nie mam pomysłu na siebie na to co miałabym robić i co mogloby mnie cieszyć.
Obietnice? Pewnie bym uwierzyła i za jakiś czas znowu byłoby to samo. Dlatego może i lepiej że ich nie słyszę. Nie sądzę żeby on podjął kiedyś decyzję o leczeniu sam z siebie. Ciężko mi zaakceptować jego wybór. Nie potrafię zrozumieć. Jak można wybrać ćpanie zamiast rodziny.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/16 21:31 #28

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Online
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 6637
  • Otrzymane podziękowania: 9596
Ja kiedy czulam taka pustke to zalewalam ja alkoholem i innymi uzywkami.
Teraz mam swoja duchowosc i jest lepiej niz kiedykolwiek.
Mysle, ze powinnas rozwazyc rozpoczecie terapii, dla siebie samej.
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/17 00:02 #29

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 51
anka! kazdy mapustke po rozstaniu, czas w tym pomaga, trzeba przejsc kolejne etapy zaloby. u was wspoluzaleznionych dochodzi jeszcze dodatkowa pustka, bo bylysmy uzaleznione od osoby, z ktora sie rozstalysmy .
trzeba sie na jakis czas z ta pustka pogodzic, a potem bedzie lepiej i tylko lepiej.
ja na poczatku non stop myslalam o swoim partnerze, obsesyjnie. musialam sie zmuszac, zeby sie od tych mysli oderwac i wyjsc spotkac sie ze znajomymi, na koncert, do kina. ogladalam film w kinie i polowy nie pamietalam, bo myslalam o nim. minelo kilka miesiecy i wrocilam do formy. czuje sie czasem samotna, bo wracam do pustej chaty, ale juz mnie to nie zalamuje i nie smuci tak przemoznie.
pomagaja seriale! wkreta w cos!
czas!
badz dla siebie wyrozumiala i dobra :P nie musisz od razu miec pomyslu na siebie i wypelnic pustki. na tym zreszta polega choroba, ze mamy te pustke i wypelniamy ja w pewnym sensie druga osoba- opieka, wsieranie, myslenie, martwieniem sie, zmienianiem. potrzeba czasu, zeby to zmienic.
usciski
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia

Jak to przetrwać? 2017/12/17 07:19 #30

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 1324
  • Otrzymane podziękowania: 2434
Aniu,
Piszesz w jednym z postow, ze podczytujesz forum i ci smutno, bo tak malo szczesliwych zakonczen... :-? Sprobuj, moze je poczytac jeszcze raz, tylko tym razem ze zrozumieniem.( bez obrazy). Prawie wszystkie watki maja szczesliwe zakonczenia. Rozni sie tylko droga do szczescia, jaka wybraly piszace tu, wspoluzaleznione. Jedne ucza sie twardej milosci i zyja nadal z partnerem, ale na wlasnych, ustalonych przez nie zasadach, a inne odchodza. I zadna nie pisze, ze jest z powodu swego wyboru samotna. Dlaczego? Otoz dlatego, ze skozystaly z fachowej pomocy. czy to terapii dla wspol, czy grup Alanon..samo czytanie forum jest pomocne, ale nie zalatwi wszstkiego. Ty nie robisz ze soba nic. I tu tkwi twoj problem. Nie wiesz, jak sie wyplatac z tego, chorego, ukladu. Twoje mysli nadal sa skoncentrowane na partnerze. Nikt i nic sie dla ciebie tak nie liczy. A gdzie jestes TY? Gdzie twoje potrzeby, pragnienia, marzenia? Choroba wspoluzaleznienia tak dziala, ze zatracamy siebie, swoja osobowosc, prawdziwe JA. Wyjscie z takiego stanu calkowicie samemu jest, pokusze sie o stwierdzenie, po prostu niemozliwe. Potrzebne jest wsparcie.
Rozmawialas z mama i poczulas sie lepiej. To juz pierwszy krok. Nastepny, to nieukrywanie nalogu partnera. Nie musisz opowiadac na ,,lewo i prawo''. ale odpowiadaj szczerze. Nie usprawiedliwiajac go.
Wiem, ze na poczatku jest bardzo ciezko, ale z czasem, jesli zaczniesz pracowac nad soba, bol zacznie malec. Pomalu. Daj sobie czas.
Ja na poczatku, tu na forum, dostalam taka wskazowke: skup sie na jednej, malej rzeczy, ktora sprawi radosc TOBIE. Choc na chwile. Przyznam, ze szlo po grudzie, ale trenowalam twardo :grin:
Wierze, ze tobie tez sie uda. Tylko daj sobie szanse i sproboj.
Masz mala coreczke, ciesz sie, bo nie jestes sama. Mimo, ze to dziecko, to widzi, slyszy i rozumie wiecej, niz ci sie wydaje.
Zagladaj do nas, jak najczesciej i pisz. O wszystkim. Nie tylko o sukcesach, ale takze o, wedlug ciebie, porazkach. A tu masz misiaka na dobry dzien :ymhug:
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, jedynataka, Dorcia66

Jak to przetrwać? 2017/12/17 14:19 #31

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Dziękuję Dahud za twój post, chyba rzeczywiście powinnam pomyśleć o terapii. Minęły już 2 tygodnie a ja nie czuję się lepiej. Nie pogodziłam się z tym. Mam poczucie porażki ze względu na córkę, że nie potrafiłam jej stworzyć pełnej rodziny, wybiegam w przyszłość myśląc o wakacjach których już nigdy nie spędzimy we trójkę. Boli cholernie. Od nowego roku rozejrzę się za terapia, to będzie moje noworoczne postanowienie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud

Jak to przetrwać? 2017/12/17 15:54 #32

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 1324
  • Otrzymane podziękowania: 2434
Aniu, nie tylko pomyslec, ale i zadzialac.
Minely dwa tygodnie? I czego sie spodziewasz? Ze na zadanie przestaniesz kochac? To tak nie dziala, Aniu. Bedzie jeszcze dlugo bolalo, ale uwierz, z kazdym dniem coraz mniej. A jesli dasz sobie szanse, to za jakis czas pozostana tylko blizny, a bol ustapi calkowicie. Wiem co pisze. Jesli zechcesz, to zapraszam cie do mojego pokoiku. Rozsiadz sie wygodnie i poczytaj... Moze ci troche pomoze? Albo pokoik Marianny. Bedziesz mila porownanie, bo ja oposcilam mojego meza po 29 latach, a Marianna zastosowala twarda milosc i nadal jest z mezem. Trzymam za ciebie kciuki, a poki co.... ciesz sie swietami spedzonymi z coreczka i baw sie jak dziecko, nie patrz na nic wiecej. Jak to pisza w dziale dla alko:
przeszlosc juz byla, jutro niepewne... zyje tylko dzis :-*
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marianna, Dorcia66

Jak to przetrwać? 2017/12/19 06:48 #33

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 588
  • Otrzymane podziękowania: 746
Trudno Ci po prostu skoncentrować swoją uwagę na sobie i dziecku, bo zawsze koncentrowałaś ją na mężu, to typowe we współuzależnieniu, powoli to zmieniaj, od razu się nie da, jesteśmy tak samo chore jak nasi alkoholicy. A obwiniać się za to że nie stworzyłaś córce pełnej rodziny absolutnie nie powinnaś. To dla niej też rozstałaś się z mężem, dla jej spokoju psychicznego i szczęścia, może ona tego nie rozumie teraz, może nigdy nie zrozumie, ale tak jest. Im wcześniej ten spokój będzie miała tym lepiej, mniejsze symptomy DDA w przyszłości. Trzeba żyć swoim życiem, a wszystko jeszcze przed Tobą. Uśmiech i pogoda ducha przyciągają szczęście, uwierz mi. A męża zostaw samemu sobie, nie pytaj o jego terapię, nie proś o spotkania z córką, a jego obojętność może być pozorna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2017/12/20 20:09 #34

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
Pomału do przodu, chyba zaczynam pomału godzić się z tym co się stało, zaczynam widzieć że nasz związek wcale nie był dobry, nie opierał się na zaufaniu, miłości przyjaźni. Dawał mi po prostu poczucie że nie jestem sama a jemu? poczucie normalnosci? Zaczynam wierzyć że dam radę i jestem w stanie zapewnić szczęście mojemu dziecku bez niego. Moje poczucie wartości jest bardzo niskie i muszę nad tym popracować, i nad swoją nieśmiałością która nasila się w ostatnim czasie, po ostatnich wydarzeniach.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak to przetrwać? 2018/01/01 20:30 #35

  • Anka82
  • Anka82 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 14
To była trudna i smutna dla mnie końcówka roku. Cały mój świat runął, do dzisiaj czuję bol, nie umiem się cieszyć, TO cały czas mi towarzyszy, opętało mój umysł. Wczorajszy wieczór spędziłam z rodziną, jego również zaprosilam, nie przyszedł. W ciągu ostatnich dni kilkukrotnie dawałam mu do zrozumienia że jak y tylko się postarał, jakby poszedł na terapię.. ale on wyraźnie tego nie chcę, jemu jest dobrze, zero obowiązków, przyjdzie od czasu do czasu pobawić się z dzieckiem. Oczywiście życzeń żadnych się mała od ojca nie doczekała. Zastanawia mnie co on powiedział swojej rodzinie. Po pierwsze nawet do mnie od tego czasu nie zadzwonili po drugie nawet nie odpisali na życzenia które im wysłałam. Boli mnie obojętność jego i na dodatek jego rodziny. Z miłych spraw to od dzisiaj jest z nami przesłodki mały kociak- chociaż tak chciałam wynagrodzić małej brak ojca. Już się w nim obie zakochaliśmy chociaż jest na razie trochę nieufny i chowa się po kątach ale to w końcu jego pierwszy dzień u nas.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2