Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Czas na mnie

Czas na mnie 2017/10/27 08:36 #1

  • Dinka
  • Dinka Avatar
Czesc wszystkim,

Nie spodziewalam sie pojawienia w takim miejscu ale chyba nikt tutaj nie miał takiego marzenia.

Pisze bo potrzebuje chyba trochę rozjaśnienia. Ogolnie motam się, placze i nie umiem wyplatac z kręgu

Chyba nie ma sensu opisywanie całej historii. Mysle ze jest podobna do wszystkich innych.

Stan obecny jest taki ze zaszłam w ciaze. Wielkie objawienie, nowe postanowienia itp. Ale coz… byl miesiąc na terapii zamkniętej. Detoks, kraty w oknach i te sprawy. Pozniej przeniosl się na niby super-hiper polecana ambulatoryjna. Znalazl nowa prace (poprzednia stracil za alko). Ale co z tego jak mniej więcej co tydzień ma kryzys i się lamie. 2 tygodnie temu poszlo na ostro. Znowu doszło do rekoczynow ( mam za sobą niebieskie karty, pogotowia itp.). Dalam warunek: do czasu kiedy nie dostaniesz kasy z ZUS, możesz mieszkac. Pozniej out. Powachasz chociaż alko to nie patrze – wylatujesz natychmiast. Przestraszyl się i widać ze faktycznie cos dotarlo. Wzial się za siebie, cos tam tworzyl zamiast marnować czas przed komputerem. Może nie ma jakichś spektakularnych efektow brak ale od czegos zapita latami glowa musi zacząć. Ale coz… 2 tygodnie i nie wytrzymal. Przedluzyli mu umowę, cieszyl się, planowal jak to uczcimy, co porobimy itp. i w tym całym natłoku szczęścia…. Upil się znowu. Bo co? „zapomnial o konsekwencjach alko”
Przy okazji dowiedziałam się ze on nie uważa ze ma problem. On może przestać kiedy tylko chce i na jak długo chce. I już nigdy, nigdy więcej (czyli standard). Dla mnie przerażeniem było ze on nie widzi problemu. On nie jest uzależniony i nie ma problemu z alko. I on wie lepiej bo przecież był na tych terapiach.
Czyli co? Moim zdaniem nie ma szans. Ma się wyprowadzić.

Termin się zbliza i pod tylkiem się pali. Już nie mowi ze nie ma problemu. Przyzna się do wszystkiego, co będzie uwazal ze chce uslyszec, byle tylko zostać. Bo on chce uczestniczyć w ciąży, on chce być obok, on zrobi wszystko a ja jestem okrutnym potworem, który mu dziecko odbiera i to kara zbyt brutalna.

Przeciez on do szkoły miał wrocic (pomimo 40lat miał jednak ta mature zrobić). On teraz nie da rady bo się nie skupi nie bedac przy mnie (bo niby tyle zrobil bedac). I ogolnie do niego dotarlo wreszcie ile stracil przez alko i co jest dla niego w zyciu najważniejsze. i tak w kolko a mnie trafia.

Żeby nie było. Ja nie jestem tu taka calkiem niewinna. Przeczytalam tutaj ta liste zaleceń…. Absolutnie we wszystkich prawie punktach „nie rob tak” ja robie dokladnie tak(nooo może już przestalam go wyreczac). Ja wiem ze nie dostal ode mnie zbyt wiele wsparcia ostatnio. Szczerze, ja na niego patrze i widze wszystkie zmarnowane lata, zmarnowane szanse, marzenia itp. I po prostu nie umiem sobie poradzić z tym zalem. Dlatego ja nie potrafie już ciwerkac jaki to jest super jak nie pije. Mysle ze to tez nie jest dla niego dobre.

Teraz wyblagal w koncu miesieczny okres probny. Niezaleznie co bedzie robil, nie bedzie cieszenia sie soba i ukladania normalnosci. Nie potrafie w tej chwili tak na niego patrzec. Mieszkanie jest malenkie ale jakos da sie wykombinowac zeby kazdy mial swoje miejsce. Chce byc przy ciazy, niech sobie bedzie.
Wszedzie czytam - kochaj ale badz konsekwentna.
Jak kurcze patrzec z miloscia na osobe, ktora skrzywdzila tak wiele razy?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 08:48 #2

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5919
  • Otrzymane podziękowania: 3682
:czesc: jestem Misia,dobrze trafiłaś :P .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 08:58 #3

  • wojgrawoj
  • wojgrawoj Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 3285
  • Otrzymane podziękowania: 4922
Witaj @};-
Z mojego doświadczenia wiem jedno ,jest to tylko przedłużanie agonii.
Oczywiscie Wybór nalerzy do Ciebie.
Ps.
Ćwiczyłem to wiele razy ,za każdym razem było tak samo ,dopiero twarde postanowienie
Było dla mnie początkiem końca .
Pozdrawiam
Wojtek AA
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Tomoe, williwilli55, Joaśka, AgaMars

Czas na mnie 2017/10/27 09:06 #4

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1399
  • Otrzymane podziękowania: 1150
Witaj jak patrzec zMILOSCIA pytasz ................JA PATRZE na bylego meza jak na ludzkie stworzenie,co prawda mam ten komfort ze ON mnieszka u siebie,pozatym zycie nie jest czarno biale,moj byly maz jest ojcem mojich dzieci a tegi im zabierac nie bede,dla mojego naszego bezpieczenstwa zyjemy rozwiedzieni,Przypomniala mi sie taka piosenka akurat KOCHAC TO NIE ZNACZY ZAWSZE TO SAMO...................mozna kochac tak troche ,mozna kochac na odleglosc itp...........zawsze sie utwierdzam jak JA slysze ,jaka to prawda.Tak spostrzeglam ze przedluzasz mu pobyt bo........................... ze 100 powodow do tego z pewnoscia intencje szczere lecz pytanie czy to COS DA?NIE BADZ MATKA TERESA ANI RATOWNICZKA ANI MECZENICA ANI ZOLZA,chociaz moje DDA odzywa sie czesto w sposub zozlowaty.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Matylda, elzunia engelmohr, Tomoe, williwilli55, AgaMars

Czas na mnie 2017/10/27 09:30 #5

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 562
  • Otrzymane podziękowania: 796
sylwia1975 napisał:
mozna kochac na odleglosc

Dokładnie to samo pomyślałam. Od siebie dodałabym jedno słowo: na bezpieczną odległość.

Dinko, jeśli już była przemoc fizyczna, jeśli były rękoczyny, niebieska karta itepe... to twój alkoholik jest dodatkowo przemocowcem. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
I w dodatku, jak sama powiadasz, nie widzi u siebie żadnego problemu. Skamle, bo kazałaś mu się wyprowadzić i boi się, że straci dach nad głową. Po prostu.
Zrobisz jak zechcesz, ale ja ci powiem jedno: pozwalając mu zostać - ryzykujesz. Narażasz na niebezpieczeństwo siebie i dziecko.

Ja żyłam z alkoholikiem pod jednym dachem osiem lat, ale gdy w ostatnim roku naszego związku on zacząć używać przemocy - najpierw werbalnej, psychicznej, a w końcu także fizycznej - to najpierw zaczęłam się bronić, a w końcu uciekłam.
On dwukrotnie podejmował terapię, przyznam że robił to pod moim naciskiem, ale jego motywacją nie było zaprzestanie picia, tylko poprawienie sobie bytu materialnego. Gdy tylko swój cel osiągał, gdy tylko mu, jak to się mówi, d... tłuszczem obrosła - od razu wracał do picia.
Zobaczyłam wreszcie, że on nie chce przestać pić, że na te terapie zgadza się tylko po to, żeby sobie poprawić byt u mego boku - i odpuściłam sobie dalsze próby zmieniania go. Rozstałam się z nim.

Witaj na forum, Dinko :czesc:
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/27 09:31 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Matylda, elzunia engelmohr, williwilli55, Joaśka, AgaMars

Czas na mnie 2017/10/27 09:33 #6

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
Witaj na Forum :czesc:
Kontynuując Twój post dalej to: On jest pokrzywdzony przez Ciebie, bo odbierasz mu mozliwośc uczestniczenia w rodzicielstwie, przez cały świat... On jest taki dobry a wszyscy mają do niego pretensje i to niesłuszne.
Wojtek ma rację...to jest tylko przedłużanie agonii, Twojej i Dziecka, choć jeszcze nienarodzone.

Każdy ma prawo do drugiej szansy, wspierać również potrzeba ale w tej sytuacji zróbcie to osobno. Pomóż mu podjąć decyzję, określić co oczekuje od życia, zacząć działać, leczyć się, samemu, tylko dla siebie. I to jest chyba wszystko co na chwile obecną możesz dla niego dobrego zrobić. Pozwolić mu dorosnąć!!!.

Z tego co wyczytuję to dość mocno stąpasz po ziemi. Zatem myślę, że lepiej będzie Dziecku bez ojca niż z ojcem patologicznym, konfliktowym.
Obietnice nie podparte czynami są nic nie warte. Zadbaj o siebie i Dzieciaczka, bo mimo, że jeszcze nienarodzone, odbiera Twoje stany psychiczne. :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): wojgrawoj, Joaśka, AgaMars

Czas na mnie 2017/10/27 09:34 #7

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Witaj - jestem Aneta . Tak mi się wydaje, że mężczyzna powinien dawać kobiecie oparcie, poczucie bezpieczeństwa , a już zwłaszcza, gdy ta kobieta jest w ciąży. Przedłużając mu pozwolenie na mieszkanie, wszystko to sobie zabrałaś A nawet więcej, bo narażasz siebie na niebezpieczeństwo. Pisałaś, że dochodziło już do rękoczynów. Jesteś odpowiedzialna teraz również za dzieciątko . Dobrze, że tutaj jesteś %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, AgaMars

Czas na mnie 2017/10/27 09:56 #8

  • wojgrawoj
  • wojgrawoj Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 3285
  • Otrzymane podziękowania: 4922
Aniko w chorobie Alkoholowej czy w jakim innym uzależnieniu zmieniającym myślenie ,nie ma podziału na kobiety czy męszczyzn choroba jest chorobą ,nie wybiera a Skutki jakie mogą mieć miejsce są nieobliczalne ,rękoczyny,kradzieże,śmierć .
I tu jest problem który może doprowadzić do tragedi jeśli druga strona świadomie to toleruje.
W myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć.
Trudne ale wykonalne.
Pozdrawiam ^:)^
Ps.
Piszę o tym dlatego ,że głównym powodem dla którego przestałem pić nie był świat zewnętrzny tylko sam bałem się o siebie ,że w chwilach zamroczenia nie wiem co robię brak kontroli i bezsilność jest najgorszym a zarazem najlepszym sygnałem że coś się dzieje ze mną .
Miałem to szczęście i wspaniałą kobietę przy swym boku ,choć wtedy tak nie myślałem,świat był przeciwko mnie,wszyscy coś chcieli a ja biedny ,pokrzywdzony cierpiałem .
Tu nie ma sentymentów ,jest albo albo.
ja miałem to szczęście.
Wojtek AA
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, Joaśka, AgaMars

Czas na mnie 2017/10/27 11:35 #9

  • fenris
  • fenris Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
A ja odpowiem ci innaczej niz poprzednicy...
Kazdy tuaj jest nastawiony na "uciekaj, to przedłuzanie meki, nie rob tego"...
a jak mozna tak mowic nie znajac danej osoby, sytuacji,itp???
bardzo przepraszam ale to jest szufladkowanie
bylem/jestem w podobnym zwiazku, nawet bardziej extreme. ale tak,wbrew rodzinie,poradom, internetom, psychologom itp dalem jej szanse i nie zaluje, zadzialalo
wiec moze poczekaj i obserwoj,
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 11:46 #10

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Trzasnac drzwiami trzeba.
Chce być przy ciąży? A nie chce być w leczeniu?
To oznacza,;że chce być w cieplym, z kobietą, z jezeniem i bez trosk.
Wybacz dosadność
Ja juz wierze w żadne obietnice.
Twarde fakty to jest Twoja przyszłość. Na obietnica nie zbudujesz ani dzieciństwa dziecka ani swojej przyszłości. .
Im wcześniej uderzy się w tyle tym większa szansa na leczenie i konsekwencję w leczeniu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): wojgrawoj, elzunia engelmohr, williwilli55, Joaśka, AgaMars

Czas na mnie 2017/10/27 12:54 #11

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 65
Fenris...szanse dać?A ile ona juz tycha szans dawała...? Dziewczyna jest w ciąży...jest picie i przemoc...Ona musi sie ratować.Myslec o sobie i dziecku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Czas na mnie 2017/10/27 19:14 #12

  • fenris
  • fenris Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
tak, dac szanse. tez Ja przekreslalem i mowilem"na h.. mi to?" i co? wbrew tym zapewnienom ze nie ma szans-udalo sie. zaraz powiecie "taa, kryzys nadciagnie i wroci na dobre"...
a teraz jest obok mnie i jakos nie potwierdza waszych teorji
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 19:32 #13

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 760
  • Otrzymane podziękowania: 842
Jestem alkoholikiem mam na imię Jerzy.Witaj tu %%-
Żyj i uśmiechaj się do ludzi.
Świat będzie ubogi beze mnie!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 19:56 #14

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6604
  • Otrzymane podziękowania: 3283
:czesc: na Forum :)
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 20:21 #15

  • Joaśka
  • Joaśka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 116
  • Otrzymane podziękowania: 149
Witaj :czesc: tu.
Szanuj siebie na tyle,by odejść od wszystkiego co Ci nie służy,co Cię nie rozwija i co nie daje Ci szczęścia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 20:31 #16

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10251
  • Otrzymane podziękowania: 12871
Witaj Dinko :czesc:
Dużo wiesz i widzisz, rozumiesz jak alkoholik funkcjonuje. Myśl tylko o sobie i dzidziusiu, a ten dorosły dzieciak niech konsekwencje ponosi, dosyć niańczenia, niech bierze odpowiedzialność za własne czyny. Trzymaj się mocno swojego, sobą się zająć i dzidziusiem @};-
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 20:35 #17

  • dziewczynaskie
  • dziewczynaskie Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Pragnę godnie żyć.
  • Posty: 45
  • Otrzymane podziękowania: 70
po mojemu wóz albo przewóz, obiecywać można wiele, ale to jest chwilowe udobruchanie..
nie ma takiej siły, która sprawi, że zacznę pić - chyba, że ja sama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/27 20:40 #18

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1353
  • Otrzymane podziękowania: 2238
Witaj na forum. Jestem Krzysztof alkoholik. Istnieje wiele różnych dróg do odzyskania siebie i szczęścia. Z pewnością różne sugestie pojawią sie w Twoim wątku. Którą z nich wybierzesz - tego nie wiem. Wierzę, że wybierzesz tę, która okaże się najlepsza dla Ciebie.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 10:40 #19

  • Dinka
  • Dinka Avatar
Dziękuję ślicznie wszystkim za tak liczne odpowiedzi.
W tej chwili mam mętlik w głowie i chyba lepiej nie będzie, dopóki coś radykalnie nie odwróci.

Luby teraz jest wzorem nad wzorami. Ja jestem ta zła i niedobra. On się "stara" i duuuużo obiecuje. Bardzo wielce wszystko zmienia, bo "wreszcie dotarło" a ja jestem ta zła co wyłączyła telefon i nie chce z nim rozmawiać.
Ostatnio jak wracał tak z podkulonym ogonem błagać mnie o możliwość mieszkania, to z "wygnania" weekendowego do rodziny wrócił nawalony z flaszką w plecaku. Ciekawe jak pójdzie mu tym razem. Szczerze? wierzę, że będzie grzeczny. Wydaje mi się, jakiś tydzień wytrzyma w "walce". Ale tez wiem ze nie ma odwrotu. On się napije. Napije się albo dlatego, że mu tu będzie źle (więc jest wymówka), albo dlatego, że będzie dobrze (skoro problem rozwiązany to już przecież można)

Podczytuje sobie tutaj co piszecie. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to, że idealnie pasuję do wzorca tego trójkąta (zapomnialam jak to się dokadnie nazywało). Czuję sie jakoś zobowiązana, żeby mu w czymś pomóc (bo szkoda człowieka), jak już załatwię to zostaje tylko niesmak i brak szacunku do niego, a na koniec odbija się to na mnie.

W tej chwili mam totalne rozerwanie. Miałam gdzieś tam w swojej głowie obrazek ładny. Byłam pewna, że będąc w ciązy, do tego momentu to już będę miała wszelkie poradniki w jednym palcu, diete cud i ogólnie wszystko idealnie. Luby będzie i będziemy sobie razem się cieszyć i przeżywać. No i cóż.... zostaje mi kot. I to, że w wieku 32lat będę chyba musiała podkulić ogon i wrócić do mamy, żeby chociaż miał mnie kto ze szpitala odebrać. A ciąża? Zamiast się cieszyć, traktuje to jako problem. Gdyby mi lekarz nie powiedzia pare dni temu to bym nawet nie wiedziała który to tydzień. Radości było pare dni... jak siedział w tym psychiatryku....

Myślę, że wyciszyłam na tyle, że pozwole Lubemu na spokojne znalezienie sobie nowego mieszkania ale będzie musiał się wyprowadzić. Już nie tylko dla mnie ale i dla siebie. Bo ja się zgadzam ze wszystkim co piszecie - on biedny, pokrzywdzony przez cały świat ale robi co chce i nigdy nie ponosi konsekwencji. Poza tym wspólne mieszkanie to będzie koszmar. Ja na niego patrzę i mi się ciśnienie podnosi. Jeszcze żeby sie zajął sobą ale nie.... cały dzień gadania o miłości...

On też teraz pije inaczej. Kiedyś pił do czasu aż padł.Teraz pije "na lepszy humor". Czyli wypije troche, staje się pobudzony, wielce zabawny, odważny i piekielnie upierdliwy (przy okazji zachowując się jakby serio był upośledzony). Szczerze? Chyba wolałam to pierwsze. Wtedy byłoby prosto. Pił codziennie, pił aż padł i z głowy. Obrazek ewidentny. Teraz potrafi pare dni nie pić i to strasznie w głowie miesza.

No i teraz owszem, on wie że ma problem, opowiada że ma świadomość że nigdy nie będzie mogł pójść ze mną na piwo itp (nie raz tak mówił, zwykle po paru tygodniach odmieniało się i wychodziło, że może jednak kiedys). On nie widzi w terapii sensu na AA to by pewnie poszedł ale też to jest takie...Jezeli będzie się palić pod tyłkiem to pewnie pójdzie pare razy. A po 2-3miesiącach się dowiem że to bzdura, on tego nigdy nie potrzebował i to jest tylko dla alkoholików, którym on nie jest.

Kurcze tak strasznie staram się zrozumieć... co może siedziec w głowie osoby, która kurcze chyba musi widzieć że wszystko przez ten alkohol zawsze ją pokonuje a dalej jest na tyle butna, że twierdzi po raz kolejny "to nie tak, ja sobie poradze".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 11:10 #20

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 562
  • Otrzymane podziękowania: 796
Dinka napisał:
Kurcze tak strasznie staram się zrozumieć... co może siedziec w głowie osoby, która kurcze chyba musi widzieć że wszystko przez ten alkohol zawsze ją pokonuje a dalej jest na tyle butna, że twierdzi po raz kolejny "to nie tak, ja sobie poradze".

Wpisz sobie w google "system iluzji i zaprzeczeń" albo "mechanizmy iluzji i zaprzeczeń". W internecie jest dużo informacji na ten temat.
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/28 11:11 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 11:26 #21

  • fenris
  • fenris Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
powtarzalnosc zachowan?
sprawdzilem juz chyba wszystkie polskie fora itp... wszedzie odpowiedzi zgrywaja sie do jednego "daj sobie spokoj, ja mam/mialem zle to po co ci to..."a gdzie jakies inne podejscie?

Dinka, jako jedyny tu nie mowie ci tego co inni, daj mu krutka,obwarunkowana szanse. oberwuj i wyciagaj wnioski.
latwo powiedziec -idz mi stad, a ja wiem ze czasem oplaca sie sprawdzic.
powiedzcie mi dlaczego w odroznieniu od zachodnich(a znam francuskie i angielskie) for gdzie ludzie staraja sie sobie nawzajem pomoc w ulozeniu zycia, tylko polskie sa pod tytulem-"niech pierd... a nie ma szans,nie mieni sie itp
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 11:50 #22

  • Dinka
  • Dinka Avatar
fenris,
Ja rozumiem co piszesz i w jakimś sensie się z tobą zgadzam. Gdzieś mi przecież mryga nadzieja, że to tak być nie musi.
Problem jest inny. Ja tu nie widzę zmiany i zrozumienia. Ja wiem, że on teraz zrobi wszystko byle zostać. Zebym mu kazała to się będzie w g*wnie czołgać i będzie uważać się za bohatera, że tak dzielnie walczy o mnie czy dziecko.
Ale nie ma nic co by mu nasunęło refleksje "o ja pierdziele, jest dramat. nie radze sobie, potrzebuje pomocy i zrobię wszystko, żeby odzyskać panowanie nad swoim życiem"
Jedyne co w nim widzę to paniczną ucieczkę przed konsekwencjami. Kiedy konsekwencje znikają, jest ok.

Mam wrażenie że pare minut refleksji miał na tym detoksie. Nagle został zamknięty, kraty w oknach, nie wiadomo co dalej itp. Pamiętam jak wtedy do mnie dzwonił, mówił że dotarła do niego moja sytuacja. Że oglądał "Żółty szalik" (który notabene gorąco wszystkim polecam) i że miał wrażenie, że to co mówią te kobiety do głównego bohatera, to ja do niego mówię.

Teraz co? Co mu będę jakiś bzdurny film wyciągać. To jest prawdziwe życie, z którym ja się nie licze. Jeszcze jak mi wyjechał, że jestem najgorszą potworą, która mu dziecko zabiera. Do wszystkich opowiada jaka to ja jestem histeryczka, ciągle mu robie awantury a przecież on tak bardzo się stara... biedny on, taka zła ja.
I wiesz co? ma racje.
Bo on tego nie zmieni. Ja mogę. a kurde, ciągle w tym trwam ;/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/28 12:03 przez Dinka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 14:04 #23

  • fenris
  • fenris Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
i wlasnie o to mi chodzi. ona tez tak nie raz mowila i docieralismy do sciany/butelki.
sam sie 3 razy wyprowadzalem, bo tak bedzie lepiej itp
widze co inni ci radza i mnie to przeraza, odemnie jest jedno - ty go znasz, ty go widziszty wiesz jaki jest poza szfladka, ty masz z nim dziecko itp- daj mu szanse,bo jak sama mowisz chce walczyc, jest chory i musi cos z tym zrobic (Mojej zonnie na serio pomogly spotkania AA). ale popatrz wkolo i powiedz sobie czy rzeczywiscie chcesz odpucic skoro on sie zacial na rechabilitacji itp
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 14:25 #24

  • Dinka
  • Dinka Avatar
nie powiedziałam że się zaciął na rehabilitacji.

W momencie kiedy przetrzeźwiał i zobaczył że na serio mówię, że się ma wyprowadzić to nagle stwierdził że faktycznie ma problem. Ze się zaszyje, że bedzie chodził na AA byle tylko móc zostać.
Wiesz ile zrobił w tym kierunku? Nic.
Bo to nie jest kwestia, że on czuje taką potrzebę. On to będzie robił żeby pozbyć się konsekwencji. A w tym czasie wszędzie rozpowiada jaki to on biedny, bo on tak się stara a ja robię ciągłe awantury i mu dziecko zabieram.

Właśnie tu jest cały ten problem. Ze nie ma w nim zrozumienia. Juz go raz wysłałam na leczenie. W sumie sam poszedł bo 1) wiedział że to jedyna szansa przy mnie 2) dzięki temu będzie kasa z L4.

Ja zadowolona, bo przecież poszedł się leczyć. Zrozumie, będzie pracował, będzie lepiej. I co? miesiące detoksów i terapii a on stwierdza, że nigdy z alko problemu nie miał i właśnie te terapie mu to potwierdziły. Ze ja się nic nie znam, tylko czytam te swoje bzdurne fora. A on wie, bo chodził. I też mi mówi o myśleniu o człowieku. Ze to nie poradnik, każdy jest inny i że mam w nim człowieka zobaczyć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 15:07 #25

  • fenris
  • fenris Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
no to raz na zimno z nim usiadz i pogadaj.tak zwyczajnie. u mnie sie udalo i nadal dziala.jesli bedziemy przekreslac ludzi za ich choroby to moze czas na obozy? mowie ci. daj mu szanse i obserwoj, mysle ze dziecko itp do niego dotrze.postawz warunki.bo to ze nie pije to oczywite?jesli facet teraz sie nie zbierze do kupy to nie odpuszcaj.ale jesli cos tam jeszcze w nim widzisz... u mne zadzialalo ,w ciagu jej trzezwego roku nadrobilismy wiele ostatnch lat
mowisz ze sie nie przyznaje do choroby- moze tak jest ze sie wstydzi tego itp, czy przypadkiem nie ubiera tego w inne slowa?
z mojej strony- nie zeruj go jesli macie miec dziecko.patrz, obserwoj,jesli sie nie zmieni/poprawi to wtedy zamknij sprawe.ale jests/bylas z nim ne bez powodu i nie dlatego ze wywleklas go z jakiejs szuflady do ktorej te fora sprowadzaja ludzi-mi sie ie udalo to na pewno u was tez tak bedzie.
u nas sie super udalo i zycze Wam tego samego
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 15:49 #26

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Dinka
Nie ma o czym gadać. Tu chodzio Ciebie, Twoje dziecko i Twoja przyszłość.
Buduj swoje klocki.
On może dołączy a może nie.
Na niego nie masz wplywu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Randia, elzunia engelmohr

Czas na mnie 2017/10/28 15:55 #27

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
fenris napisał:
powiedzcie mi dlaczego w odroznieniu od zachodnich(a znam francuskie i angielskie) for gdzie ludzie staraja sie sobie nawzajem pomoc w ulozeniu zycia, tylko polskie sa pod tytulem-"niech pierd... a nie ma szans,nie mieni sie itp

Odpowiem na to z chęcią - bo w odróżnieniu od prawa za granicą, w Polsce prawo rodzinne NIE DZIAŁA.
Bita kobieta może stracic życie zanim polskie prawo ja obroni. Polskie dziecko może być uduszone zanim polskie prawo się spostrzeże ze jest potrzebne.
Prawo eksmisji alkoholika? Nie w tym kraju.
Rozwód z orzeczeniem o winie? Nie w tym kraju.
Alimenty? Wystarczy nie pracować lub dobrze ukryć dochody.

Wyliczać dalej?
Namawiasz dziewczynę na związek z nieleczacym się alkoholikiem .
Niech próbuje. ..a co dalej? Jak się nie uda?
Kto ją obroni przed nim i skutkami jego picia? Kto obroni dziecko?
Może Ty?
Ostatnio zmieniany: 2017/10/28 15:56 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Marta74, Randia, elzunia engelmohr, Tomoe, AgaMars

Czas na mnie 2017/10/28 16:02 #28

  • Dinka
  • Dinka Avatar
Fenris, rozmawiam.
Wiesz w którym momencie skończyło się mówienie o AA?
Kiedy powiedziałam że może dłużej zostać. Od tego momentu jest zwrot w tonacji 180stopni.
On nic nie potrzebuje bo "tamtego gościa już nie ma". Sprawa rozwiązana

To jest postawa osoby, która życie odda zeby być z dzieckiem, pomimo że niecałe 3tygodnie temu tym dzieckiem, w moim brzuchu rzucał po ścianach
Ostatnio zmieniany: 2017/10/28 16:04 przez Dinka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 16:31 #29

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10251
  • Otrzymane podziękowania: 12871
Bea popieram w całej rozciągłości. Fenris wróżbitą jesteś, że piszesz iż na pewno u Dinki i jej partnera tak będzie?
No to napisz mi jak się wam udało, bo po mojemu to w partnerstwie nic się nie udaje, w alkoholizmie to już w ogóle mowy nie ma, chyba zmiany wprowadziliście, ze strony żony duże zmiany? i nie samo z siebie się zmieniło, że nadal razem jesteście i dobrze się wam układa, tak czy nie?
Dinko według mnie robić jak czujesz, przy czym rozsądek włączyć, serce często zakłamuje i też iluzja się włącza i wyobrażenia, a realia inne.
Fenris proszę, abyś nie kropkował wulgaryzmów możesz inne słowa dobrać, polski język jest bogatym językiem.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 16:34 #30

  • fenris
  • fenris Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
aha, czyli wszystko rozbija sie o prawo bo tam jest inne. ? bo ja zauwazylem ze tam anonimowi ludzie sa inni, wspieraja a nie mszcza sie za swoje zycie mowiac innym -wyrzuc! pobyj sie! jak jakies chieny( mi sie nie udalo no to niech wszyscy to poczuja)
dinka, na powaznie, popatrz na niego przez ten miesiac. jesli byliscie razem(jak dlugo?)to cos jednak w tym bylo. powtarzam i bede powtarzal-daj mu ta chwile, niech sie zwija i kombinuje, jesli wygra-pomysl o nim innaczej, u mnie to na serio zadzialao i tego wam zycze
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 16:40 #31

  • Dinka
  • Dinka Avatar
i szczerze - ja bym mu pewnie była gotowa dać tą szansę.
Gdybym widziała tą zmianę. Ale szczerz, im więcej z nim rozmawiam, tym bardziej widzę że to nie ma szansy.

Dostał szanse 3 tygodnie temu, po pobiciu. dostał czas na wyprowadzkę tygodniowy, przedłużony do konca października. Nie wytrzymał nawet tego. Jest koniec października a ja znowu mam tą samą bajkę.

Ale ok, bym mogła łyknąć "człowiek chory, będzie miał wtopy". Ale kurcze...przeraża mnie ta buta. Ta pycha. Wszystko co było się nie liczy bo "to nie on, tamtej osoby już nie ma". Pomimo, że nie raz dostałam, nawet pomimo ciąży, on wie że skoro sobie postanowił to już w życiu mnie nie uderzy. On swój problem już rozwiązał. Wie że pic nie będzie bo tak sobie powiedział i już. A skoro pod tyłkiem przestało się palić bo gdzieś tam palnęłam, że do końca listopada, to ogólnie jest już luz. On mi pokaże że nie pije i będziemy żyli długo i szczęśliwie.

A gdybym zamiast kręgosłupem, to w ten kant szafki, trafiła brzuchem? On się nawet nie zorientował, że coś się stało dopóki się nie okazało że nie mogę się pozbierać z podłogi. Ale przecież on nie chciał, nie zauważył rzucając mną że komoda stoi. A że pare razy jeszcze mi walną głową w ścianę to przecież już dziecku nie zagraża

Poza tym co to za gadanie.... to nie był on, to przeszłość, tego już nie ma.
A jak sobie z kolegami gada (tak zerknęłam na jego fb) to wszędzie on taki biedny, znowu awantura, znowu problemy, znowu go z domu wyrzucam. Takie jego życie ciężkie.

Tak tylko dodam... mam szwagra. Całe życie pił tak, że serio do domu go nie było miło zapraszać. Pił aż padł, przy każdej okazji. Ale jakoś swoje życie prowadził. Agresywny nigdy nie był. Obrotny był na tyle, że w wieku niecałych 50lat żyje juz tylko z profitów. Aż przyszła refleksja. Nie jest tak, że nie pije. Pije, lubi itp. Ale sam zauważył że jak zacznie pić, to nie przestanie. I nawet kiedy byliśmy na Woodstocku, gdzie picie jest bardzo powszechne. Pił dopóki mógł, ale na 2dni przed wyjazdem stwierdził że koniec. Pomimo wielu prób przekonania, nie dał się skusić na ani nawet łyka piwa. Nie miał przy okazji problemu, żeby przyznać - nie kontroluje swojego picia. Jeżeli zaczne, to nie przestane. A skoro muszę prowadzić, to muszę mieć pewność ze będę trzeźwy. Nie wstydził się przyznać, że alkohol jest silniejszy od niego.
W tym przypadku jest inaczej. Tu ciągle słysze - sytuacja rozwiązana. a wszystko co było to nie ja. Wiecej się nie powtórzy - zaufaj mnie, kochaj i patrz na mnie jak na swojego misia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 16:48 #32

  • Dinka
  • Dinka Avatar
Fenris ja nie wiem co będzie.
On wie, że jezeli pić nie przestanie, to to dziecko nawet jego nazwiska mieć nie będzie. Mam wszystkie dokumenty i pełną możliwość (do której namawiała mnie policja) żeby załatwić sobie zakaz zbliżania.
Jeżeli się ogarnie to ma szanse. Ale ta szansa nie jest taka jaką on chce. Bo on chce, żeby juz w tej chwili było tak, jak gdyby nic się nie stało.

I przede wszystkim. On mówi. Bardzo dużo mówi. Obiecuje, przysięga itp. Ale ja widzę że nic za tym nie stoi. Bo wszystko ma wyparte. To nie on, on taki nie jest, takie rzeczy go nie dotyczą a ogólnie to takie rzeczy jak terapie nie działają na takie wybitne jednostki jak on.
Gdybym zobaczyła cień zrozumienia. Cokolwiek. Jakikolwiek znak, że to wszystko dotarło. Ze go przeraziło to co zrobił. Że faktycznie, on w swojej głowie widzi że trzeba, to inna rozmowa
Ale widzisz... ja strasze, jest panika, jest powiedziane wszystko co on wie ze ja chce usłyszeć. Konsekwencje znikają i problem znika. On sobie sam poradzi

Jaki ja mam w tym momencie punkt zaczepienia?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 16:58 #33

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 798
Witaj Dinko :czesc: napiszę dosadnie, pogoń przemocowca w cholerę. A co będzie jak wpadnie w furię i zamiast Twoją głową będzie dzieckiem o ścianę uderzał?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 17:18 #34

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 151
  • Otrzymane podziękowania: 363
Witaj Dinko, jestem Aga-DDA i wspoluzalezniona.
Ty przeciez doskonale wiesz, ze on tylko z toba gra. On narozrabia, ty jestes na niego zla i mu grozisz, on przeprasza i obiecuje poprawe, ty wybaczasz, przez chwile jest wszystko w porzadku (te chwile beda coraz krotsze), on rozrabia itd... I tak to bedzie trwalo do konca swiata i jeden dzien dluzej. Teraz wejdzie w to dziecko. Koszmar. Mowie z wlasnego doswiadczenia. Najlepsza rzecza jaka mozesz dla waszej trojki zrobic to byc konsekwentna. Ile razy ci juz obiecywal? Sto tysiecy? Bedzie stotysieczny pierwszy i drugi i... Obydwoje jestescie chorzy. On jest uzalezniony, ty (tak ja to widze) jestes wspoluzalezniona. To tez ciezkie zaburzenie. Choroba taka sama jak alkoholizm. Czy bylas na spotkaniach Al-Anon? Czy masz namiary na terapie uzaleznien? Bedziesz mama :YMPARTY: warto abys o siebie zadbala :D Pozdrawiam i zycze sil w wytrwaniu w postanowieniach. No i milej niedzieli ~O)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czas na mnie 2017/10/28 17:22 #35

  • fenris
  • fenris Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
a skad wiesz ze tego nie widzi? wybacz jestem w trasie i nie mam jak pisac, ale z wszystkich tzw. rozumiejacych itp tu na stronie ja ci powiem- ty sama wieszi widzisz codziennie, ludzi nie da sie szufladkowac
Nam sie udalo i przez aa znam wiele par ktore nie skonczyly tak jak chieny ci doradzaja,nie wyrzucaj na smietnik tylko daj mu podzialac, zawsze masz margines bezpieczenstwa. tu ci mowia -mysl o sobie i dziecku- a jesli on rzeczywiscie jest wspanilym ojcem da tego malucha i tak jak mowi ze da rade to da rade?
moja zona po latach sama z siebie walnela piescia w stol i od tej pory (nie tylko to)dziala swietnie, (pod tym katem)
powtarzam i bede powtarzac- znasz goscia. wyprobuj go, obserwuj, itp, ale nie skreslaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3