Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Pijana kobieta w związku. Pomocy.

Pijana kobieta w związku. Pomocy. 2017/10/15 11:30 #36

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Chmurynadziei napisał:
stałem się współuzależnieniony zupelnie tak jak mama w sytuacji z ojcem

No cóż, sam to zauważyłeś, a kiedy czytasz potwierdzenie twojej własnej (trafnej!!!) diagnozy, to się buntujesz, że cię wrzucamy "do jednego worka". Wybacz, ale ty w tym "worku" siedzisz po czubek głowy. Ciesz się że jeszcze oddychasz i szukasz pomocy.

Chmurynadziei napisał:
Po kierujcie mną proszę i powiedzcie co mam robić dalej.

Ja spełniłam twoją prośbę i wskazałam ci kierunek, ale widzę, że jest to mocno nie po twojej myśli i nie chcesz iść we wskazanym kierunku.
Skoro masz lepsze pomysły - to je realizuj. Jesteś dorosłym, wolnym mężczyzną.
Powodzenia :)
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/15 11:35 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Pijana kobieta w związku. Pomocy. 2017/10/15 12:30 #37

  • Chmurynadziei
  • Chmurynadziei Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 14
Przepraszam może się zle wyraziłem i ująłem. Już tłumaczę. Mówiąc o terapii w poprzednim poście miałem na myśli jej terapie nie swoją. Ja wiem, że mnie to nie ominie i pisząc o "oczyszczaniu z toksyn" miałem między innymi właśnie terapię na myśli. Nie buntuje się nie odbierajcie tego tak, poprostu na tą chwilę trochę rozpadłem się na kawałki zdając soboe sprawe z tego wszystkiego. Ale już je podnoszę, podnosze siebie i swoje życie. Między innymi dzięki temu co się tutaj dowiedziałem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Isabell

Pijana kobieta w związku. Pomocy. 2017/10/15 12:40 #38

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Nic na "hura". Kiedy już "opadną mgły" zobaczysz wszystko wyraźniej w lepszej ostrości. Takie full HD :lol:

Do przodu %%-
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9

Pijana kobieta w związku. Pomocy. 2017/10/15 12:51 #39

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1057
  • Otrzymane podziękowania: 2211
Kobietki, może i macie racje coś w tym być musi ale to nie oznacza, że będę brał na siebie to wszystko.

Mateuszu, Ty nie masz brać na siebie wszystkiego. Nie jesteś winny temu, że ona pije i że zachowuje się tak, a nie inaczej. My tutaj próbujemy pokazać Ci, że jej nie możesz pomóc ani jej zmienić, bo to może zrobić tylko ona sama, a to się raczej nie dzieje u alkoholika wtedy, kiedy ktoś nad nim skacze i się nim opiekuje, tylko co najwyżej wtedy, kiedy alkoholik osiąga swoje "dno" i orientuje się, że alkohol zabrał mu już za dużo.
Ty możesz pomóc tylko sobie, poznając lepiej siebie i swoje własne mechanizmy myślenia i działania. Nie chciałam tego robić, ale znając trochę DDA, ja tu widzę osobiście taki schemat: Podczas, gdy Twój tato pił, Ty jako bohater przejąłeś nieświadomie część jego obowiązków i zastąpiłeś go trochę w relacji z mamą, przejąłeś część jego odpowiedzialności i zbyt szybko stałeś się dorosły, zacząłeś się również opiekować mamą i wyszedłeś ze swojej roli dziecka. Kiedy poznałeś swoją dziewczynę, znów przyjąłeś tę rolę bohatera, który wyciągał ją z opresji, kompleksów, niskiego poczucia własnej wartości itd., bo w tym czułeś się dobrze i znajomo. Czy nie tak było? Zebrałam to, co sam w międzyczasie o sobie napisałeś. Mogę się mylić, ale czy nie ma tu właśnie takich zależności?
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Hogata9, Marianna, Tomoe

Pijana kobieta w związku. Pomocy. 2017/10/15 13:14 #40

  • Chmurynadziei
  • Chmurynadziei Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 14
Martsa... masz racje..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

Pijana kobieta w związku. Pomocy. 2017/10/15 13:38 #41

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
To ja dodam, ze w tej roli będziesz tkwił do końca życia. O ile nie przepracujesz tego w terapii i nie zobaczysz, że możesz być osobny, oddzielny. I od matki i od kobiety i od ojca.
Że możesz być słaby i nieporadny. Że nie we wszystkim trzeba być rycerzem na koniu. I że dorosłość to wyjście z domu, świadome szukanie swojej drogi, odrzucanie tego, co nam nie służy i wybór tego, co jest dla nas dobre.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hevelius

Pijana kobieta w związku. Pomocy. 2017/10/15 18:38 #42

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1375
  • Otrzymane podziękowania: 1129
JA zawsze bylam rycerzem na koniku ,rozwiazywalm wszystkie problemy matki,bylego kogo sie dalo,NAPISZE MOJE ROLE 5 do 14 lat smieszek rozbawiajaca towarzystwo tzw dziecko nie widzialne,16 -19 lat nastolatka wszystko mam gdzies,20 -36 lat wybawca ratownik Zabraklo czasu na wlasne zycie.36-42 lata do teraz ..................nie ratuje ,nie wzbawiam zycie soba w pelni na ile moge.Ucze dzieci tego samego kwiaaatek kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood, Dahud

Pijana kobieta w związku. Pomocy. 2017/10/15 23:29 #43

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Mateusz, napiszę Ci tak: przyjdzie czas, będzie rada. Ja się boksowałam bardzo. Czemu? Z nieświadomości problemu trochę. Czy żałuję...nie. Tak wybrałam, tak zrobiłam, tak musiałam. Dostalam kopniaka w tylek po raz kolejny, wstalam i zaczełam robic inaczej. Zajęło mi to kilka ładnych miesięcy ciężkiej pracy nad sobą w domu, przy udziale książek i tego forum. Nie byłam gotowa na alanon, ani na terapie. Potem do alanon zasuwałam z bolem plecow, pociagiem i 5 km spaceru. Teraz aż mnie korci żeby znaleźć na JUŻ terapeute i zazdroszcze że inni maja za Free. Przyszedl i na mnie czas. Kiedys zadzwonilam z płaczem, bezsilnościa do kolezanki z alanon. Powiedziala mi cos bardzo ważnego: "Chcesz mu pomoc? To najpierw pomóż sobie. Żeby komuś pomóc, najpierw trzeba tą siłę mieć w sobie. Ty nie jesteś psychoterapeutą, a to tak jakbyś nie była chirurgiem a chciala robic operacje na otwartym sercu. Bo ty wiesz jak serce wygląda, jak pracuję, gdzie się znajduje, to uważasz że wiesz wszystko co Ci potrzebne? A to nie tak."
Alkoholizm to choroba, ale inna niż wszystkie. Trzeba wiedzieć jak pomagać, bo można przy okazji zaszkodzić i sobie i temu komu się pomaga i pomoc ale w dalszym piciu. To Mateusz bardzo boli... Jak widzisz ukochana osobę, czujesz że musisz jej to dać, a nie powinienes...Bo niechcacy dajesz komfort picia. Poczytaj o twardej miłości. Tak piszę Mateusz z mojego punktu widzenia, po moich doświadczeniach. Czytaj forum, czerp wiedzę garsciami. Bo wiesz co...wspoluzaleznienie dla mnie ma teraz inny obraz. To nie ma zwiazku z życiem z alkoholikiem tylko i wylacznie. Jak zaczelam nad soba pracowac, zmienily sie moje stosunki z moją mamą. Zmienilo się coś w pracy. Zmienia się moj sposob postrzegania swiata. Tu też chyba asertywnosc zaczela się dobijac do drzwi. Moje potrzeby w życiu codziennym zaczełam dopuszczac do glosu. Ja dopiero jestem na etapie raczkowania :grin: ale coś się zmienia na lepsze... Co by nie było z Twoim związkiem, to przemyśl to wszystko bo warto. A to co piszą dzieczyny...czasami dla nas początkujących nie jest tak oczywiste od razu. Czasami po miesiacu to do mnie docieralo, i mialo zupelnie inne znaczenie. To trzeba czasami przetrawic...przerobic, by zrozumieć w pełni głęboki sens.
Pozdrawiam Cie Mateusz i trzymam kciuki za Twoje dalsze kroki i decyzje :ymhug:
Ostatnio zmieniany: 2017/10/15 23:34 przez Hogata9.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Ivi, Marianna, aniczekk, Tomoe
  • Strona:
  • 1
  • 2