Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: rozstanie

rozstanie 2017/10/14 00:02 #1

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 51
czesc,
nie bedzie to temat nowy, a raczej stary i znany dla Was tu wszystkich, ale postanowilam napisac, zeby sie utwierdzic w decyzji i ewentualnie wesprzec sie Waszym doswiadczeniem.
Bylam przez 3 lata z alkoholikiem, pierwszy rok byl: najpierw imprezą, a potem- jak zorientowalam sie, ze jest problem- stopniowym, powolnym bardzo ograniczaniem przez niego picia (ja pije towarzysko i imprezowo). Owo ograniczanie przebiegalo standardowo- najpierw TYLKO! 2 piwa dziennie, z czasem pol wina na tydzien, az do imprezy, kiedy polecial na maxa. Byla klotnia, uderzyl mnie, rozstalismy sie, wrocil zaplakany, ze chce nie pic i ze pojdzie na terapie. Zgodzilam sie. Poszedl raz i odpuscil z haslem, ze sam sobie poradzi. Radzil sobie calkiem niezle, pil raz na 2-3 miesiace, zazwyczaj wtedy, kiedy wyjezdzalam. Albo prowokowal klotnie i wychodzil, na drugi dzien wracal. I tak 1,5 roku. Jego picie bylo sporadyczne, duzo robilismy super rzeczy, ja coraz mniej myslalam o jego piciu/niepiciu, mialam coraz mniej niepokoju w zwiazku z tym. Choc mialam caly czas poczucie, ze jestem strazniczka jego trzezwosci, ze uzaleznil niepicie ode mnie, ze to plytkie i sciemnione. Przy okazji napiec miedzy nami sugerowalam terapie, ale nie chcial. W koncu przyszedl kryzys. Zaczal pic przy szczegolnych okazjach, przy mnie. Zazwyczaj 1 piwo, wiec odpuszczalam, a nawet sie cieszylam, ze moze wypic 1 bez zadnych konsekwencji. To nie w piciu alkoholu byl problem, raczej w tym, ze zaczal zle znosic niepicie. Oddalal sie, zaczal byc napiety albo zdolowany. To byl chyba typowy nawrot. Mialam wrazenie, ze przestal mnie lubic, bo nie moze przy mnie pic. Wyzywal sie na mnie za swoje napinki. Byl zimny, nieczuly i z dystansem. Oczywiscie to bylo przeplatane okresami, ze bylo super. I tak z pol roku. W koncu wymiekl i wyszedl z domu. Po 3 dniach chcial wrocic, ale mu nie pozwolilam. Przez dwa miesiace nie moglam wyegzekwowac, zeby zabral swoje rzeczy ode mnie. W koncu zabral. Od tego czasu minely 3 miesiace. Pisze do mnie, probuje zmanipulowac, ze kocha, ze teskni, szuka pretekstow do kontaktu itd. Ja odpisuje tylko konkret. Dostal ode mnie jasny komunikat, ze mozemy porozmawiac o powrocie, jesli ostatecznie rzuci picie i bedzie na terapii. Zeby nie pisal, jesli nie zacznie pracy nad soba. Pisze. Ja nie odpowiadam, albo bardzo zdawkowo. Ale mam trudnosc, zeby zamilknac na amen, bo wydaje mi sie, ze to poczucie, ze ja jeszcze jestem, moze mu pomoc. Ze ma cel. I tu pytanie: czy wlasnie nie powinnam sie odciac totalnie, zeby on skonfrontowal sie ze strata? Ja jeszcze o nim mysle i tesknie, ale czas otula te emocje i jestem coraz dalej, coraz silniejsza. Detox od niego chyba juz mam powoli za soba. Mysle o terapii, bo to nie moj pierwszy facet - alkoholik. Choc mam poczucie, ze ta relacja byla dla mnie terapia :) Jestem pewna, ze nie chce wrocic na starych zasadach. Nawet w najgorszym porozstaniowym czasie nie zalowalam decyzji o rozstaniu, ale zarazem trudno mi go kompletnie odciac. Minelo juz kilka miesiecy, wiec wyglada na to, ze na terapie sie nie zdecyduje i to bylby dobry ruch. Kontakt z nim mnie niepokoi, napedza myslenie i wolalabym go nie miec, choc oczywiscie mam jeszcze ostatki nadziei, ze on sie na terapie zdecyduje. Poradzcie: odciac definitywnie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 05:37 #2

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7069
  • Otrzymane podziękowania: 10843
Czesc Aska. Ja mam na imie Ula i jestem alkoholiczka.
Jesli cos moge zasugerowac to to, zebys nie wracala do niego. Nie tak szybko. Najpierw niech on cos z soba zrobi, najpierw dzialanie! A nie piekne obietnice. To tylko puste slowa.
A teraz wroce do tego co napisalas, rowniez o sobie. Zaniepokoilo mnie to, ze pijesz "towarzysko i imprezowo". Nie, nie twierdze, ze masz problem, ale mysle, ze jesli bedziesz chciala zwiazac sie z trzezwiejacym alkoholikiem to takie imprezki i towarzystwo trzeba bedzie ograniczyc do minimum, a najlepiej zrezygnowac. Jestes na to gotowa? Twoje zycie powinno sie totalnie zmienic dla jego dobra. Alkoholizm to nie tylko zakrecenie butelki, to praca nad soba, rowniez Twoja praca.
Poza tym mysle, ze warto zebys wiedziala, ze dla alkoholika nie istnieje kontrolowane picie, wiec nie ma czegos takiego jak "jedno piwko", wierz mi, nie znasz nawet polowy ilosci alkoholu wypitego przez Twojego alko. Jesli alkoholik potrafilby kontrolowac picie to mysle, ze nie byloby nas tutaj ^^)
Posiedz tutaj z nami, poczytaj watki innych dziewczyn, zobacz jak to wyglada "od srodka" i odpowiedz sobie na pytanie; czy jestes na to gotowa? Bo to Twoje zycie i Twoje wybory.
Terapia dla Ciebie jak najbardziej wskazana. Slusznych decyzji zycze.
Pozdrawiam @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 05:44 #3

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4959
  • Otrzymane podziękowania: 8373
Postępujesz bardzo rozsądnie. Rozwazylabym terapię dla siebie. Jemu postawiłas warunek, a sobie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 06:05 #4

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11473
  • Otrzymane podziękowania: 14230
Witaj Asiu :czesc:
Kolejny związek z alkoholikiem, dlaczego takich wybierasz, myślisz naprawdę, że masz misję i im pomożesz? Ta relacja to żadna terapia, nic terapii ze specjalistą nie zastąpi. Skądś te schematy w wyborze partnera się biorą. Zaprzestanie picia dla kogoś wcześniej czy później się kończy i powrót do alkoholu. On dla siebie, Ty dla siebie, sama wiesz co przeszłaś i jak on reagował, gdy nie pił, prowokował, nosiło go. Strażnikiem dla siebie może być tylko on, a właściwie to nie, alkoholik na poważnie chcący nie pić, wie co jest najważniejsze, wybiera całkowitą abstynencję, zmienia swoje zachowanie i myślenie, od nowa życie w pewnym sensie zaczyna. Myślisz o terapii, uważam, że to dobry kierunek. Po co Ci te zdawkowe odpowiedzi jemu udzielane, wóz albo przewóz, nie ma nic po środku. Co daje Ci ten minimalny kontakt z nim, jakie korzyści? Może odpisując zabierasz mu szansę na prawdziwe podjęcie decyzji, myślałaś w ten sposób? Zawsze możesz numer zablokować, Twój wybór.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 09:37 #5

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 835
  • Otrzymane podziękowania: 1600
Witaj Asiu :czesc:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 09:43 #6

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
Cześć Aśka :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 10:07 #7

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 51
dzieki za reakcje! :)
misji nie mam, gdybym miala to pewno bym w tym jeszcze tkwila. Choc popelnilam blad i dopiero teraz to wiem. Dalam sie nabrac na to "sam sobie poradze". Choc wtopa pierwsza byla dopiero po 3 miesiacach, kiedy nasze relacja po rozstaniu osiadla i ciezko bylo sie z niej wyrwac wtedy. Pomyslalam, ze to "wpadka" i, ze one przeciez musza sie zdarzyc...
Zadziwiajace jest dla mnie to, ze te mechanizmy sa tak proste. Ja jestem DDA, moj ex byl DDA, tylko on mial naprawde ciezkie dziecinstwo, u mnie byl alkoholizm ojca nieodczuwalny, dopiero teraz dotarlo do mnie, ze ojciec jest alkoholikiem, takim max dobrze funkcjonujacym.
BYlam na terapii psychoanalitycznej, ale malo wygrzebalam z siebie, bardzo duzo wiem, jestem swiadoma wielu spraw, ale nie dotarlam do tego, co w emocjach. Tylko glowa, glowa.Wybieram sie na terapie raz jeszcze. Jesien/zima to dobry czas :)
Co mi daje kontakt z nim- to swietne pytanie. Poczucie, ze jeszcze jest i ze moze sie uda. Spokoj a zarazem niepokoj. Sporo myslalam i analizowalam te relacje przez te miesiace. Probowalam odfiltrowac milosc od wspoluzaleznienia. Czy my naprawde jestesmy tak bardzo dobrani i kochajacy sie, jak myslalam? czy rzeczywiscie bylismy super para? Dojsc, czy on mnie naprawde kocha, czy kochal raczej to, ze przy mnie stanal na nogi i mial wszystko: trzezwosc, funkcjonowanie, znajomych, super zycia, a jak wymiekal to i picie. Odpisuje mu, by dac mu motywacje, choc nie mam pewnosci, czy to nie dziala wlasnie odwrotnie :) Monika ma racje, ze to tylko zawieszenie konca, a dopiero koniec daje poczatek. Chcialam mu w tych wiadomosciach dac poczucie, ze go kocham, ze bedzie mial wsparcie, jak sie ogarnie. Kiedys moj kolega- alkoholik powiedzial, ze alkoholik musi sam dla siebie zmienic zycie, ale ze to czasem jest bardzo trudne a nawet niemozliwe, ze ten cel - zwiazek, dzieci itd. moze uratowac. Ale to rzeczywiscie chyba pulapka. Moj ex z pewnoscia pije z poczuciem, ze jeszcze nie wszystko stracone :) Ostatnio wymyslil ze chce odzyskac szafke, o ktorej zapomnial! hehe. Napisalam, zeby zrobil ostateczna liste rzeczy, ktorych zapomnial. Pretekst, zeby sie spotkac zapewne. Po co mu to? Od kilku miesiecy nie drgnelam na zadne jego akcje, nawet kotka malego wzial, zeby mnie zmiekczyc. Wie ze bez terapii nie da rady. I wciaz probuje? eh. Rzeczy mu odesle taxa :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 13:43 #8

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1092
  • Otrzymane podziękowania: 2298
Witaj Asiu na forum i rozgość się ~O) Uśmiechnęłam się po tym zdaniu:
tylko on mial naprawde ciezkie dziecinstwo, u mnie byl alkoholizm ojca nieodczuwalny, dopiero teraz dotarlo do mnie, ze ojciec jest alkoholikiem, takim max dobrze funkcjonujacym.

A uśmiechnęłam się dlatego, że zupełnie jakbym o sobie czytała. U mnie było podobnie - jeszcze niedawno nie uznawałam mojego taty za alkoholika, bo problem alkoholu nigdy nie był na pierwszym planie i nie był tak odczuwalny, jak jego niektóre zachowania pozornie z tym nie związane. Kiedy się z nim całkiem niedawno spotkałam, podczas mniej więcej godziny wypił przy mnie 3 albo 4 piwa i jakby nigdy nic poszedł dalej. Po tym spotkaniu terapeutka zapytała mnie, czy dalej uważam to za "normalne". Bo próbowałam to wcześniej porównywać ze związkiem z moim byłym alko, w którym doszło już do "bełkotów", wypadków, zaników świadomości i ataków padaczki. Fajnie, że próbujesz grzebać w sobie, docierać głębiej, bo to tam właśnie jest schowane. Nie ma co porównywać Twojego DDA do DDA Twojego chłopaka, bo objawiać się to może w różny sposób. W skrócie, na przykład - rola dziecięcego bohatera często przekłada się na współuzależnienie w dorosłym życiu, a rola kozła ofiarnego - na alkoholizm lub inne uzależnienia. Role też mogą się mieszać, tak było u mnie, ale źródła są podobne i leżą w rodzinnych dysfunkcjach, brakach i zaniedbaniach.
A co do chłopaka - mój były alko chyba jeszcze przez pół roku albo nawet trochę więcej próbował różnych sztuczek z nadzieją, że zmienię zdanie i dopiero, kiedy zrozumiał, że już nic nie może zrobić, zajął się sobą i układaniem siebie.
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek

rozstanie 2017/10/14 14:02 #9

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5723
  • Otrzymane podziękowania: 3690
:czesc: jestem Misia :P .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 15:51 #10

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 51
hej wszystkim!
przekonujecie mnie, ze odciecie sie jest najlepszym rozwiazaniem!
te rzeczy to preteksty, ale chcialam uniknac nagabywania mnie przez kolejne tygodnie...
pomyslalam, ze lepiej oddac i miec z glowy, dlatego jak juz postanowilam nie odpisywac definitywnie, to sie po raz kolejny zlamalam. a on tez wiedzial, ze na to zareaguje, bo to w koncu jego rzeczy i wokol nich sie rozgrywa cale to nasze rozstanie. Najpierw ja cisnelam, zeby zabral, a teraz on szuka powodow do kontaktu.
eh.
a jesli chodzi o kwestie, czy jestem gotowa zyc z niepijacym alkoholikiem, to tak. imprezy i alkohol nie sa mi potrzebne do zycia, planowalismy zbudowac domek na dzialce i sie wkrecic w ogornictwo, nature... myslalam nawet, zeby miec maly rezerwacik z uratowanymi z opresji zwierzetami. czasem oczywiscie trudno uniknac spotkania ze znajomymi i alkoholem. Uwazam, ze taki max radykalizm tez nie jest dobry, ze po terapii alkoholik nie moze w 100% unikac alkoholu, w sensie towarzystwa pijacego, bo co to za rozwiazanie? chyba chodzi o to, zeby dojsc do powodow picia i ustawic nowa konstrukcje w sobie, a nie unikac alko? co Wy o tym sadzicie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 18:09 #11

  • aniczekk
  • aniczekk Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 105
  • Otrzymane podziękowania: 101
Nie wiem. Ale mąż ma w grupie ludzi ktorzy ponad 20 lat nie piją i dalej unikają towarzystwa pijacego. Tlumaczyli mu, ze np idąc na wesele, mozna zostac na obiedzie, posiedziec, ale gdy zacznie się lać alkohol i zacznie sie czuć niekomfortowo, powinien wyjść. Tym bardziej, ze ludzie po alkoholu naklaniaja innych do wypicia, potrafią też wjeżdżać na ambicję. W głównych zasadach grupy jest to, że nie można brać udziału w imprezach rodzinnych z alkoholem, nie wolno kupować innym alkoholu itp.
Ostatnio zmieniany: 2017/10/14 18:10 przez aniczekk.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 18:15 #12

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1092
  • Otrzymane podziękowania: 2298
Asiu, pozwól, że zadam Ci pytanie - czy Ty cały czas żyjesz nadzieją, że on w końcu pójdzie na terapię i kiedy już to nastąpi, spełnią się wszystkie Wasze wspólne plany i marzenia?
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 18:43 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
Czytając Twój ostatni post zauważam jak małą posiadasz wiedzę o tej chorobie.
Chciałabyś zjeść ciastko i mieć ciastko. A tak się nie da bo nie można być alkoholikiem tylko trochę.
Dla alkoholika, który chce zdrowieć sa pewne zasady a nawet zakazy, o tym mówi terapia.

Myślisz podobnie jak moja Rodzina, że wyszłam z terapii i już jestem zdrowa. Reszta bez zmian. Inni moga pić ale mnie nie wolno. I obserwacja jak się zachowam. Prawie zawsze odbijało mi się to czkawką i chlaniem.
Przemyśl to i określ co byś chciała.
Zdrowiejący partner i sącząca alkohol pratnerka to po prostu absurd
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda

rozstanie 2017/10/14 18:50 #14

  • pk77
  • pk77 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 302
  • Otrzymane podziękowania: 517
Emilki masz 100 procentową rację bo mam identyczną sytuację w domu do którego nie chce mi się wracać i jak powiedziała jedna z naszych koleżanek bańka mydlana pęknie i byłem już bliski kilkanaście razy żeby zejść zdrogi
Jeśli mamy mówić o przeszłości, to po to, by byl z niej pożytek na przyszłość. Cyt. AA str. 110
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/14 22:27 #15

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 51
szekla---ale ja nie jestem alkoholiczka, wiec wydaje mi sie, ze nie musze rezygnowac calkowicie z picia, dlatego, ze moj partner bylby niepijacym alkoholikiem. zakladam, ze terapia polega na tym, zeby znalezc powody swojego picia, zrozumiec pustke, ktora sie wypelnia alkoholem, poznac mechanizmy kontrolowania uczuc poprzez alkohol, przerobic trudne doswiadczenia i byc na tyle stabilnym, ze okazyjne wypicie przez partnera kieliszka wina jest ok. ale moze to jest tylko teoria, nie wiem. wydaje mi sie, ze po to wlasnie jest terapia, zeby moc normalnie funkcjonowac w swiecie, a w tym tez jest kontakt z ludzmi pijcymi, nie sposob tego uniknac. zycie w izolacji to tez nie jest rozwiazanie. chodzi chyba o to, zeby nauczyc sie w swiecie takim, jaki on jest funkcjonowac? rozumiem unikanie imprez, gdzie sie leje alkohol, ale spotkania ze znajomymi, ktorzy pija po kieliszku wina?
martasa-- nadzieja umiera ostatnia, wiec nadzieje mam, pewnie, ale czy spelnia sie nasze marzenia i plany? nie zastanawiam sie nad tym, bo malo mam wiary, ze na terapie pojdzie, a jak pojdzie, to byloby z pewnoscia bardzo trudne dla nas obojga, bo nawet bym nie wiedziala, po jakim czasie mozna do takiego partnera wrocic? ale raczej nie mysle o tym, nie planuje nic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kojak

rozstanie 2017/10/15 06:55 #16

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4959
  • Otrzymane podziękowania: 8373
To dość niedojrzałe sądzić, ,że jak ktoś podejmie leczenie, to Ty nadal możesz sobie sięgać po alkohol.
Przecież alkoholik jest wrażliwy nie tylko na stojące butelki, ale też na zapach, sytuację...

Może jak leczenie idzie ok, jak ktoś już jest wzmocnioby- to inaczej. Mam kolegów niepijacych juz po naście czy dziesiąt lat i przy nich spotkanie towarzyskie z alkoholem może nie być destrukcyjne. Ale na poczatku,,lub w sytuacji osób wrażliwych- może być inaczej

Tak ja to widzę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, Kojak, aniczekk

rozstanie 2017/10/15 07:37 #17

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4198
  • Otrzymane podziękowania: 6772
M jest alkoholikiem. Przy okazji choroba nowotworowa. Jeden raz zapije i koniec z szansą na przeszczep. Ja płucze włosy po umyciu piwem. On nie pije już prawie 4 Ty miesiąc i chodzi 3 razy w tygodniu na terapię. Parę dni temu kupiłam sobie piwo do płukania. On wie do czego mi służy . Natychmiast je zauważył. Zupełnie niby luźno bez żadnych tam...ale było tyle rzeczy na stole a on zauważył piwo!! Niby nic. Cały dzień był rozdrażniony. Znam to. Niby nic... przecież wolna jestem. Przecież on się nie przyzna żeby mnie nie ograniczać... Zła byłam na siebie. Mój błąd. Jeszcze zbyt wcześnie na takie sytuacje. Zbyt duże ryzyko.

Pozdrawiam ciepło.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/15 07:42 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): pk77, Kojak

rozstanie 2017/10/15 08:27 #18

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 633
  • Otrzymane podziękowania: 568
Zgodzę się z dziewczynami że na początku rzeczywiście może być ciężko (choć i mnie nie jest).
Ale denerwuje mnie takie ortodoksyjne myślenie niektórych typu...przy nim nie wolno, nie prowokować, uważać żeby czasem mu ochota nie przyszła...biedulek, nieboraczek, niewiniątko itp. Chlać się umiało bez opamiętania i bez kompromisów... :ymdevil:
Teraz nie ma że boli....to nie fabryka coca coli, to jest wojsko...tuu się strzela ostzezenie
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Marianna

rozstanie 2017/10/15 08:50 #19

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1596
  • Otrzymane podziękowania: 1376
I co wspouzalenienie,co mozna sie liczyc z partnerem ,ale bez przesady,Bo w sklepie tez jest alkochol i Co nie zamkna samu ani monopolu.rozumniem ze by nie prowokowac ,ale tez nie uciekac z lampka winna,bo partner nie moze,a co ma zrobic pertner diabetyka tez nie kupic sobie ciasta,sa jakies regulu owszem nie chlac bezczelnie,nie odwiedzac imprez gdzie alkochol litrami idzie i nie biegac po kanjpach
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 09:03 #20

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4198
  • Otrzymane podziękowania: 6772
No i trzeba znaleźć złoty środek. We mnie nie ma nienawiści za ten czas jego picia. Z resztą po co?? Co by to komu dało? Nie mam w sobie chęci rekompensaty za ten czas. Nie mam potrzeby udowadniania niczego i pokazywania. Sklep to sklep. Ale dom to dom. Myślę że nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić ile on już płaci za "ten czas". Nie jestem Panem Bogiem. Niech jest na tym świecie miejsce gdzie nie musi walczyć . Gdzie może czuć síę bezpieczny "w tej materii". Jeśli pójdzie gdzieś gdzie piją to jego wybór. Tu wyboru nie ma..w takim miejscu jak dom. Po co mam sztucznie tworzyć takie sytuacje? Alkohol dla mnie nie jest ważny. Czy nie mogę zrezygnować z tego żeby nie był na widoku póki co? Wolna jestem z tego wszystkiego. Stać mnie na to żeby było normalnie i bezpiecznie. Czy normą jest alkohol w domu? Dla jednych tak dla drugich nie. Nie jest to dla mnie priorytet ani wyznacznik wolności. Dla mnie to tylko produkt, z którego MOGĘ zrezygnować. Jest wiele innych sposobów na to aby manifestować swoją wolność. Sposobów i... powodów ^^)
A uważam że naprawdę wolny człowiek wogole nie potrzebuje swej wolności manifestować. Może właśnie dlatego potrafi z czegoś ZWYCZAJNIE zrezygnować .
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/15 09:14 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kojak, Tomoe

rozstanie 2017/10/15 09:18 #21

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
Oczywiście, że nie musisz rezygnować z picia alkoholu, z imprez towarzyskich.
Jednak prawdą jest to, że alkohol w zasięgu ręki, jego zapach i zachowania ludzi pod wpływem jest dla alkoholika wielkim wyzwalaczem. I to on ma zdecydować czy chce sie narażać na niebezpieczeństwo zapicia czy nie?
Od Ciebie natomiast zależy szacunek, zrozumienie, tolerancja i akceptacja partnera wraz z jego chorobą.
Bardzo dużo mówimy tutaj, że alkoholizm to choroba Ciała, Umysłu i Duszy. To choroba uczuć i emocji. a Ty z tego co wyczytuję chcesz tylko jego terapii i dalej sielankowego życia, imprezowego.
Na alkoholizm jedynym lekarstwem jest praca nad sobą, nad emocjami, nad samokontrolą i oceną zachowań.
Terapia tego nie zmieni. Zmienić to może tylko alkoholik, który chce i będzie korzystał z narzędzi jakie otrzymał. Z zaleceń terapeutycznych.
A są to min:
Nie przebywanie wśród pijących!!!
Nie przebywanie w miejscach gdzie sie kiedyś piło!!!
Nie trzymanie alkoholu w zasięgu ręki i w domu!!!
Nie kupowanie, nie dawanie, nie przyjmowanie prezentów w postaci alkoholu!!!
Przestrzeganie Planu Trzeźwienia!!!

Nie rozumiem czemu nie chcesz tego pojąć? Chcesz partnera trzeźwego ale go nie wspierać.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 09:20 #22

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 51
zgadzam sie, ze w domu alkoholu nie musi byc. ja nie mysle o piciu piwa co 2 dni. Ja okazyjnie i bardzo malo, chodzilo mi raczej o sytuacje wyjatkowe, kiedy raz na kilka miesiecy przychodza znajomi i maja ochote napic sie wina do kolacji.
w koncu wsoluzaleznienie polega na tym, ze laczysz chorobe alkoholowa partnera ze soba, ze go kontrolujesz, opiekujesz sie itd. To czymze jest zrezygnowanie kompletnie z alkoholu dla partnera? tez swoistym wspoluzaleznieniem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 09:25 #23

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
Kojak napisał:
Ale denerwuje mnie takie ortodoksyjne myślenie niektórych typu...przy nim nie wolno, nie prowokować, uważać żeby czasem mu ochota nie przyszła...biedulek, nieboraczek, niewiniątko itp.
To nie jest ortodoksyjne myślenie Kojak. To jest współpartnerstwo, szacunek, zrozumienie, wsparcie i znajomość mechanizmów choroby.
Jasne, że zależy to od zdrowiejącego ale chciałbyś żeby w Twoim związku, Rodzinie dowalano Ci pokus? Żebyś siedział cały czas na bombie bo alkohol nie jest już dla Ciebie obojętny?
Że stojący na półce w sklepie nic Ci nie zrobi dopóki go nie kupisz i nie wypijesz?
I w końcu świadomość, że świata nie zmienisz i z powodu choroby nie wysadzisz w powietrze producentów np. browaru.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Magda, Isabell

rozstanie 2017/10/15 09:32 #24

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4198
  • Otrzymane podziękowania: 6772
Szekla @};- ^:)^ ~O)
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 10:55 #25

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 633
  • Otrzymane podziękowania: 568
Wiadomo Szekla że bez pokus będzie łatwiej, ale gdy jest ciężko, trudno, nieznośnie wtedy ćwiczymy prawdziwą siłę "charakteru". Sytuacje w życiu będą różne, pewnie nieraz trzeba będzie sięgnąć do swoich granic, ja nie mam zamiaru od nich uciekać. Moja żona piła wczoraj herbatkę z wódką, sama bez okazji...flaszka dalej stoi w kredensie. Brzydko powiem - wali mnie to. Nie chciałbym żeby inni zachowywali się przy mnie inaczej bo jestem alkoholikiem, czuję się odpowiedzialny za swoją chorobę. Nikogo za nią nie winie oprócz siebie samego, nie robię z siebie ofiary. Niech piją jeśli pić mogą i umieją, ja nie umiem i już nigdy umiał nie będe.
Siła i honor...maszeruj albo giń...
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marianna

rozstanie 2017/10/15 12:03 #26

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 51
zgadzam sie z Kojakiem.
utrzymywanie alkoholika w izolacji i zyciu bez pokus nie jest rozwiazaniem. Zycie przynosi wiele pokus, szczegolnie w naszym pijackim -niestety- spoleczenstwie. jak bedzie chcial sie napic, to zawsze znajdzie sie nie tylko pretekst, ale takze sytuacja, impuls, ktory to wywola. To, co na zewnatrz jest pewnie wazne na poczatku leczenia, ale po poglebionej terapii? Podtrzymywanie chorej opieki nad uzaleznionym, trzymanie go w inkubatorze moze byc szkodliwe- bo to wciaz branie odpowiedzialnosci za alkoholika. Mysle, ze po terapii alkoholik powinien sam dbac o minimalizowanie ryzyka i radzic sobie z sytuacjami, kiedy ma kontakt z alkoholem, a nie oczekiwac tego od bliskich, bo to prosta droga dla partnera do poczucia winy i znow obciazenie. Kluczem sa przeciez emocje, nauczenie sie przezywania emocji bez alkoholu.
mozliwe, ze wszystko zalezy od etapu terapii, stopnia zaawansowania choroby i indywidualnych mozliwosci.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marianna

rozstanie 2017/10/15 12:17 #27

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4198
  • Otrzymane podziękowania: 6772
Hmm..
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/15 12:19 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 12:18 #28

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4198
  • Otrzymane podziękowania: 6772
Kojak, to ćwicz tę swoją siłę charakteru i walcz z alkoholem i ze swoim nałogiem jak tak bardzo chcesz skoro jesteś taki mocarz ^^)
Ja już tu na forum i taki sposób na auto terapię czytałam jak dawkowanie sobie alkoholu i ćwiczenie siły woli żeby się więcej nie napić bnggfgbfb
Może masz dużo życia przed sobą na eksperymenty .. i czasu.. może ^^)

Pozdrawiam
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/15 12:25 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 12:31 #29

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1092
  • Otrzymane podziękowania: 2298
Asiu, osobiście myślę, że tu nie ma sensu "gdybać", bo on nawet jeszcze nie poszedł na terapię i nie wiadomo, czy kiedykolwiek pójdzie. Zapytałam o to życie nadzieją, ponieważ w którymś momencie odniosłam wrażenie, że próbujesz kontrolować sytuację, tzn. że czekasz po cichu, aż on osiągnie swoje "dno", pójdzie na terapię i wszystko samo się rozwiąże. A to może nigdy nie nastąpić. Nadzieja umiera ostatnia, owszem, ale jeżeli pod nadzieją kryje się oczekiwanie, że będzie po Twojemu, to już jest mechanizm współuzależnienia i to oczekiwanie może przynieść ogromne rozczarowanie i ból, kiedy się nie spełni. Tak jak alkoholicy próbują czasem kontrolować ilość wypijanego alkoholu, tak współuzależnione próbują kontrolować alkoholików, a to nie tędy droga. I ważna jest też motywacja - czy robisz to dla siebie czy dla niego. Jemu jest potrzebna terapia, ale Tobie również. Czy Ty chcesz wyleczyć jego czy pomóc sobie?
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Isabell

rozstanie 2017/10/15 12:40 #30

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4959
  • Otrzymane podziękowania: 8373
aska napisał:
.
utrzymywanie alkoholika w izolacji i zyciu bez pokus nie jest rozwiazaniem. Zycie przynosi wiele pokus, szczegolnie w naszym pijackim -niestety- spoleczenstwie. jak bedzie chcial sie napic, to zawsze znajdzie sie nie tylko pretekst, ale takze sytuacja, impuls, ktory to wywola. .

Ja to myślę, że gdyby mój były mąż przestał pić - na czym mi zależało, a co nigdy się nie stało- to u nas w domu alkoholu nie byłoby wcale. Nie dlatego, że chciałaby trzymać alkoholika pod kloszem. Ale z szacunku i z miłości do niego. Wyrwanie się w tej choroby nie jest łatwe. Tylko znikomy procent nie wraca do nałogu.
Ktoś, kto jest mi bliski i walczy z czymś, co jest mi obce - jest wart tego, co niektórzy mogą nazwać poświeceniem, a co dla mnie byłoby naturalnym odruchem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Annika75, Magda, Isabell, martasa, Michael, judyta77, garbiolka, aniczekk

rozstanie 2017/10/15 13:26 #31

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
Bea
Jesteś Wielka @};-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea

rozstanie 2017/10/15 15:13 #32

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 51
martasa-- juz nie czekam, zyje swoim zyciem, ukladam je na nowo. jakby moj expartner wrocil i oznajmil, ze sie leczy, bylabym raczej w szoku i nie wiedzialabym, co zrobic? moze to zabrzmi okrutnie, ale mam swiadomosc, ze lepsze byloby dla mnie nie byc juz z nim. przechodze kolejne etapy zaloby, czasem dopada mnie smutek i tesknota, ale emocje sa juz slabsze, zarosly czasem. a jego dziwne ruchy tylko mnie od niego oddalaja. nadzieja umiera ostatnia, ale ona jest w jakis sposob abstrakcyjna, wypelnia brak, ktory juz nie jest przypisany do tej konkretnej osoby, tylko brak po stracie.
z rozmow tutaj wynika, ze nie jestem gotowa na bycie z alkoholikiem niepijacym. nie oszukujmy sie, ze alkohol jest czescia zycia towarzyskiego i nie chcialabym z niego totalnie rezygnowac, dlatego ze moj facet nie pije. nie chcialabym czuc sie niekomfortowo, ze poszlam ze znajomymi na wino. oczywiscie trzeba wspierac, wszystko z wyczuciem, ale bez radykalizmu.
bea-- z milosci i szacunku, czy z wdziecznosci, ze nie pije? z szacunku, ze nie pije? czy to przypadkiem nie wspoluzaleznienie wlasnie?
uwazam, ze to jednak byloby chronienie go przed nim samym
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 15:55 #33

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1092
  • Otrzymane podziękowania: 2298
Asiu, we wszystkim masz prawo postępować w zgodzie ze sobą. Już dziś w jednym wątku pisałam, że według mnie to wszystko zależy od intencji. Gdyby moją intencją było "chuchanie na alkoholika, żeby przypadkiem przeze mnie się na napił", to faktycznie rezygnacja z imprez mogłaby u mnie pogłębić współuzależnienie. Ale gdybym - tak jak napisała Bea - robiła to w zgodzie ze sobą i z szacunku do partnera, to to się już odbywa z innego poziomu świadomości. I wiem też, że gdyby mój były alko poszedł na terapię i zaczął trzeźwieć, a ja nadal byłabym w tym samym miejscu, bez pracy nad sobą, to wtedy on mógłby ze mną nie wytrzymać :grin:
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 16:24 #34

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4959
  • Otrzymane podziękowania: 8373
aska napisał:
bea-- z milosci i szacunku, czy z wdziecznosci, ze nie pije? z szacunku, ze nie pije? czy to przypadkiem nie wspoluzaleznienie wlasnie?
uwazam, ze to jednak byloby chronienie go przed nim samym

Nie zgadzam się z Tobą. Ja przezyłam 25 lat w związku z alkoholikiem. Gdyby na którymś etapie chciał pójść na leczenie - postąpiłabym tak, jak napisałam. Z szacunku do człowieka, który sam nie może wyjść z choroby i sięga po pomoc, z miłości do niego. Nie z wdzięczności. Wdzięcznosć mogłabym czuć do kogoś, kto robi coś dla mnie. A leczenie jak wiemy ma mieć inne podłoże.
Poza tym, to dość złożone - gdybyś miała w domu kogoś chorego na alergię i np. okazałoby się, że to z dywanów i mebli, to czy zostawiłabyś sobie w sypialni ulubiony perski dywanik? No nie.
Tyle mam w tym temacie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie 2017/10/15 17:47 #35

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 633
  • Otrzymane podziękowania: 568
W sumie to nie chodzi o ten dom, chodzi o trudne sytuacjie z którymi muszę się zetknąć. Na codzień nie ma sprawy, pewnie, ...po co kusić los. Ja dzisiaj byłem na takim rodzinnym obiedzie w restauracji, Ojciec pił piwo, szwagier whiskey, reszta nie piła. Nie rozkminiałem, obojętne mi to, jestem ja i moja głowa, my nie pijemy :grin:
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Marianna
  • Strona:
  • 1
  • 2