Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Ja i nadal moja druga połowa....

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/09/16 22:33 #1

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
Długo nie pisałam,ale cały czas zaglądałam tu. Czytałam byłam na forum nawet nawiązałam kontakt z jedną z was będąc w dołku. Do czego zmierzam zaczęłam bardziej myślęć o sobie i swoich potrzebach. I co się okazało że mój mąż jest mną przerażony. Twierdzi że nie umiem zrozumieć co pod kopułom mu się miesza. Zaproponowałam że może terapia małżeńska i może znajdziemy alternatywę dla naszego związku. Na początku się zgodził rozmawialiśmy o tym jak ja się czuje w martwym związku, nad czym powinniśmy popracować by zachować nasze małżeństwo. I wszystko byłoby ok gdybym nie dążyła do realizacji planu naprawy. I teraz okazuje się że to ja chce a on potrzebuje czasu.tylko ile. Prawda jest taka że od 7 lat nie układa mam się. Niby żyjemy normalnie rozmawiamy ze sobą,planujemy ale nic nie umie. Nas zbliżyć do siebie. A jak jest iskierka nadziei to się okazuje że chwilowa bo ja za dużo chcem. Nie wiem myślę o wyprowadzece ale do końca roku nie mogę sobie na to pozwolić. Nie wiem co powinnam. On twierdzi że nie umie żyć bez ze mnie. Ale nic nie robi by zmienić nasze relacje. Napiszcie bo za głupia jestem.
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/09/17 07:34 #2

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 810
  • Otrzymane podziękowania: 1133
Ja też swego czasu.chcąc ratować małżeństwo chciałam aby pójśc na terapię małżeńską,On był już jakiś czas po terapii,ja chodziłam na Al-anon,no niestety tego muszą chcieć obie strony,słyszałam daj mi czas,na moje pytania najczęsciej odpowiadał"nie wiem" nic nie było na pewno,zawieszeni w próżni ,tak wyglądał 3i4 rok trzeżwości,moje zmiany,które już były dla niego widoczne,były nie do zaakceptowania,na początku chciał,żebym się zmieniła,jednak odniosłam wrazenie,że nie takich zmian oczekiwał,konsekwencja,wprowadzenie zasad,reguł najwidoczniej mu nie odpowiadały,chciał iśc swoją drogą i odszedł aby zamieszkać z "dobrą" dla niego kobietą,no cóż ja zaczęłam swoje zmiany i konsekwentnie się tego trzymam,nie chcę się już do nikogo przystosowywać,to juz minęło,wiem kim jestem,może poczujesz,że jest to egoistyczne podejście,jedak dziś wiem,że gdyby ne ten zdrowy egoizm ,dziś byłabym w czarnej dziurze.
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Isabell, aga40

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/09/17 07:44 #3

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
dziękuje ci bardzo. to bardzo fanjna odpowiedź. naprawdę cały czas myślę co mogła bym zrobić by było lepiej ale prawda jest że nic jak dróga osoba nie chce to się nie da. szkoda mi tych lat ale jak dziś mi napisał na czacie jeden z nas muszę być Ja potem reszta może to ostani czas na moje Ja. dochodzę do wniosku że jednak nie zgłupiałam do konca myśląc ze to moja wina i nie tylko ja to przeżywam
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/09/17 08:13 #4

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 810
  • Otrzymane podziękowania: 1133
Aga,ja też na początku tak własnie myślałam,poczucie winy,beznadzieja,i upodlenie,bo mówił mi,że to ja powinnam sie leczyć psychicznie,no i tu miał rację ,niewiele już brakowało abym znalazła się w psychiatryku



,i własnie to był czas,kiedy grupa i terapia uratowały mi życie,ja dzis ciesze sie ,że w odpowiednim czasie,i miejscu ,był odpowiedni człowiek,który dał mi siłę i nadzieję, do działania,oczywiście nie było tak świetnie,robiłam krok do przodu ,i cofałam się, ale nikt tego nie krytykował i nie oceniał,dałam sobie takie prawo,jednak świadomość co się dzieje wokół,gdzie zmierza moje życie,i co to własciwie jest to małzeństwo,dało mi wiele przemysleń,a jednym się podzielę,nie jestem na ty swiecie po to ,aby spełniać czyjes oczekiwania,jestesmy odrębnymi jednostami,ja robię swoje,a ty robisz swoje,i jesli w tym się spotamy ,to cudownie,jesli nie,trudno.
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Marianna

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/09/30 14:31 #5

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
Witam serdecznie wcześniej zastanawiałam się jak ratować mój związek z mężem. Teraz już mnie olśniło nie ma co ratować. Chciałam jeszcze iść na terapię małżeńską ale on nic nie chciał wykazać inicjatywy a ja straciłam do tego sece. Zdecydowałam że czas na radykalne kroki. Złożyłam pozew o rozwód. Teraz muszę czekać. Ale wiecie co dobrze mi z tym. Nie wiem co przyniesie przyszłość ale tu stałam w miejscu. Na wieść o rozwodzie i chceci wyprowadzki mąż skwitował że nie mogę go zostawić bo on nie umie gotować. A nie bedzie jadł zupek chińskich i suchego chleba. To tylko mnie utwierdza że dobrze robię. Tak o to zaczynam nowy etap.
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/09/30 14:34 #6

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6052
  • Otrzymane podziękowania: 3928
:czesc: jestem Misia.Świetny argument mężusia :lol: .
Ostatnio zmieniany: 2017/09/30 14:36 przez MISIA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/09/30 14:47 #7

  • Tolek Banan
  • Tolek Banan Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Ut ameris, amabilis esto.
  • Posty: 359
  • Otrzymane podziękowania: 369
:czesc: NA forum ,pytanie tylko jaki to ma związek z alkoholizmem ?
Nullum potentius satellitum quam amici Fideles.
Nie ma potężniejszych obrońców nad wiernych przyjaciół.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/09/30 15:09 #8

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5923
  • Otrzymane podziękowania: 8060
Aga40 przenioslam Twoj post do Dzialu Wspoluzaleznien i polaczylam watki. Jesli chcesz zmienic tytul watku to powiedz, nie zakladaj nowych watkow.
Pozdrawiam Ula alkoholiczka @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Yarood

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/01 03:50 #9

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
Dziękuję pisałam z telefonu i nie zawsze umiem jeszcze nim się posłużyć. Bo nowy ale bardzo mocno dziękuję. Na wcześniej zadane pytanie mąż jest alkoholikiem może nie pije ale nic ze sobą zrobić.
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/16 03:29 #10

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
trochę czas mineło jak tu zaglądałam, ale dziś mam potrzebę podzielić się moimi spostrzeżeniami. Od złożenia pozwu już trochę mineło czekam z niecierpliwością na dokunenty z sądu. codziennie kontrola skrzynki z niecierpliwością. ale nie o to mi chodzi. W tym czasie podzieliśmy się z mężem ja zajełam pokoik córki( wyprowadziła się )w naszym. trochę dziwnie to wygląda ale ja jestem spokojniejsza. na niego nie mogę czasem patrzeć poprostu dostaje febry. W tym czasie on przypomniał sobie że może sam załatwić sprawę przygotowania drewna na opał, więcej udzielać się w domu a co jeszcze to był zanieść cv i w środę idzie na rozmowę.wszysto to tak w krótkim czasie to sprawia że jeszcze bardziej go nienawidzę. Dotej pory nic nie dawało rezultatu a tu taka odmiana. Mam żal i do siebie i do niego bo ciągnełam na siłe to wszystko. On oczywiście zażuca mi ze nie dajemu szansy ale a poprostu już nie chcę. obawiam sie powrotu nawyków. Poza tym poznałam kogoś całkiem jakby z innej gliny także ze złymi doświadczeniami wiem że nie powinnam tego robić bo nie zakończyłam starego zwiąsku. Ale się stało narazie nie jesteśmy ze sobą tak całkiem nie poszliśmy do łóżka raczej utrzymujemy telefoniczno internetową znajomość. oboje mamy wiele obaw. mimo tego mam wrażenie że znamy się nie od dziś. dziwne jest to że rozumiemy się i umiemy przewidzieć swoje reakcje, pomóc w chwili krytycznej. zawszsze mi się wydawało że łączy mnie coś wyjątkowego z mężem teraz mam bardzo duże wątpliwości. Od złożenia pozwu zauważyłam jeszcze jedną zmianę zaczełam się lepiej czuć fizycznie i psychicznie. Moje dolegliwości zdrowotne uległy poprawie mniej zarzywam medykamentów wyniki poprawiły się, a waga zaczeła iść w dół i to bez ogromnnych wyżeczeń. to wszystko sprawia że zaczynam myśleć że oboje sobie szkodziliśmy. Córka będąc ostatnio u nas powiedział że to wszystko dla tego że ja za bardzo chciałam wszystko utrzymać w kupie a to był błąd. Może ale w tedy wydawało mi sie to naturalną sprawą lecz widocznie myliłam się.
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/16 03:52 #11

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5923
  • Otrzymane podziękowania: 8060
Aga, to super, ze otwieraja Ci sie oczy i opadly klapki... ale czy jestes gotowa na nowy zwiazek? Sama musisz sobie odpowiedziec na to pytanie. Czy to prawdziwe uczucie, czy po prostu zrozumienie, ktorego nigdy wczesniej od mezczyzny nie doswiadczylas (a mozliwe, ze Twoj nowy znajomy roniez nie doswiadczyl od kobiety) i jestes nim oczarowana? Badz ostrozna.
Pozdrawiam @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga40

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/16 04:32 #12

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
nie powiem że wiem czy jestem gotowa ale napewno muszę się przekonać. Obydwoje badzo ostrożnie podchodzimy do żucania jakich kolwiek obietnic. Nawet wydaje mi się że on bardziej, ja jako kobieta bardziej jestem emocjonalna. jesteśmy na etapie fascynacji rozmów i poznawania się to jest piękne. To on sprawił że zaczynam się czuć jak kobieta którą gdzieś zapomniałam. Nie wiem jak się potoczy moje życie ale zobaczymy. Napewno nie żucę się od razu na głeboką wode ale będę delikatnie stąpać. obydwoje odokrywamy czy jesteśmy w stanie zaufać drugiej osobie. ja po tylu latach zamknięcia w związku, on po kilku nie udanych próbach. czas pokarze dzięuje i pozdrawiam.
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Isabell, Dahud

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/16 13:46 #13

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4393
  • Otrzymane podziękowania: 7554
aga40 napisał:
jesteśmy na etapie fascynacji rozmów i poznawania się to jest piękne. To on sprawił że zaczynam się czuć jak kobieta którą gdzieś zapomniałam.

ja po tylu latach zamknięcia w związku, on po kilku nie udanych próbach.

Mnie się zapaliła czerwona lampka.
A to dlatego, że potrzebujesz kogoś, kto sprawia, że czujesz się atrakcyjna.
Głodnej kobiecie łatwo prawić komplementy. Łatwo też ja schwytać i juz mieć. A poten jakby coś tam się nie podobalo- pogroxic palcem . I ona znów jest we wladaniu

Krótko mówiąc Aga, warto by popracować nad poczuciem własnej wartości zanim wejdziesz w kolejny związek. Bo czuję, że jesteś łakoma tych wszystkich pięknych słówek, obdarzenia Cię zaufaniem itd.
Oby to nie był następny manipulant
Ostatnio zmieniany: 2017/10/16 13:47 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood, aga40, agusia35

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/16 14:18 #14

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1087
  • Otrzymane podziękowania: 2282
Witaj Ago :czesc: Kiedy zaczynałam związek z moim obecnym partnerem, byłam kilka miesięcy po rozstaniu z byłym alko i już w trakcie terapii. Obawiałam się, czy przypadkiem znów nie działa we mnie jakiś "schemat wyboru". Rozmawiałam o tym z moją terapeutką i powiedziała mi tak: "Marta, po pierwsze jesteś już dużo bardziej świadoma siebie, a po drugie - jesteś w tej komfortowej sytuacji, że tym razem możesz ze mną wszystko konsultować". Rozpoczynałam ten związek z wiedzą i nastawieniem, że nawet "rycerz na białym koniu" nie jest w stanie wypełnić moich braków, bo to jest moje zadanie i to ja nadal muszę nad tym sama pracować. I tak się dzieje do dnia dzisiejszego. Dlatego Ago myślę, że bez względu na to, czy będziesz kontynuować tę relację czy nie, to nie rezygnuj z Twojej własnej pracy nad sobą, nie idź na skróty, bo jeśli w jakiś sposób on teraz zaspokaja Twoje braki, to to prędzej czy później prawdopodobnie da znać o sobie. Pozdrawiam kwiaaatek
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga40

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/16 14:42 #15

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
Bardzo dziękuje za słowa które tu piszecie to prawda że jestem spragniona. ale wiele rzeczy zaczełam robić dla siebie przedewszystkim dla siebie. zaczełam wcześniej już malować się delikatny makijaż to coś tylko dla mnie bym czuła się atrakcyjna, kolczyki które uwielbiam noszę co dziennie inne, nauczyłam się mówić nie i otwarcie co myślę o pewnych sytuacjach głośno robię to dla siebie by nikt już nie próbował na mnie wymuszać poczuciem winny pewnych zachowań. a reszta się zobaczy nie wiem jak będzie ale rozwód to dobra decyzja tak to czuje. A tak naprawdę to życie wszystko zweryfikuje,
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, martasa

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/16 16:47 #16

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4393
  • Otrzymane podziękowania: 7554
aga, ale pamiętaj, żebyś nie rozwodziła się dlatego, że ktoś ewentualnie czeka i ma na Ciebie chrapkę.
Żeby to nie było wejście w drugi związek bez przepracowania poprzedniego. Bo wtedy porażka murowana.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, aga40, Tomoe

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/16 20:57 #17

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
rozwód dawno wisiał w powietrzu mimo tego starałam się ratowac zrozumieć dla czego pewne rzeczy sę dzieją. ostatnio mój jeszcze mąż stwierdził że nawet teaz może ze mną wspólzyć to między inymi takie stwierdzenia utwierdzają mnie że on boi się tego że zmienisię wszystko. ja nie rozwodzę się dla kogoś tylko dla siebie bo czuje się wreszcie wolna i tyle.
co bedzie nie wiem ja chce odzyskac siebie i tylko siebie
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood, Dahud

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/21 08:27 #18

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
dzisiaj mam potrzebę wpisu więc wpisuje. Wczoraj był fajny dzień mimo różnych perypeti i problemów Ja miło spędziłam tu czas ale i nie tylko tu. Pomiedzy mną i mężem chyba zaczynaja opadać emocje. łatwiej nam się zesobą porozumieć ja daje proste komunikaty nie robie mu nadzieji na zmianę decyzji w sprawie rozwodu. Utwierdzam go w tym że musi smodzielnie podejmowac decyzję od najprostrzych po te poważne. Ewidętnie każda decyzja jest problemem ale uczy się to dobrze dla niego i dla mnie. nawet udało nam się wczoraj porozmawiać przed moim dyżurem na spokojnie. W miłej atmoswerze nie wiem co życie przyniesie ale on zawze bedzie w jakiś sposób mi bliski. mimo tego wiem że to wszystko co robię jest dla nas dobre. poprostu za długo to wszystko trwało zamiast ratować niszczyło nas od środka. to tyle moich wywodów. pozdrawim serdecznie świat
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, martasa, Yarood, Dahud

Ja i nadal moja druga połowa.... 2017/10/21 12:44 #19

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1087
  • Otrzymane podziękowania: 2282
Witaj Ago. W Twoich słowach czuć ten spokój i to jest fajne. Emocje nie trwają w nieskonczoność, ewentualnie mogą jeszcze powrócić. Twój mąż potrzebuje wzięcia odpowiedzialności za siebie i myślę sobie po cichu, że tym rozwodem pomagasz również jemu. Pozdrawiam kwiaaatek
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga40, Dahud

Nowy związek, stare duchy. 2018/01/06 16:54 #20

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
Witajcie. Postanowiłam napisać bo tracę grunt pod nogami. Po 22 latach zakończyłam moje małżeństwo postanowiłam być szczęśliwa. Poznałam człowieka żywego z przeszłością nie koniecznie idealną ale cóż kto w tym wieku ma idealną przeszłość. Od momentu spotkania wszystko potoczyło się bardzo szybko poczułam się jak bym wsiadła do pendolino. Zakochałam się, zamieszkałam z nim u jego rodziców i chciałam by było idealnie. Zdarzyło się ze alkohol wypity włączył w nim agresora i to mi się nie spodobało ale usłyszałam,że to sporadyczne. Agresja nie była w moim kierunku. i od tamtej pory nie mogę powiedzieć o powtórce ale piwo jest w naszym życiu. wiem że nie jest on tym człowiekiem co mój były mąż. ma w stosunku do mnie pozytywne uczucia ale ja mam obawy i wszyscy w koło z mojego otoczenia mają. Nie wiem z czego to wynika bo nie znają go. Jest czuły, martwi się o mnie twierdzi że bardzo mnie kocha nawet chce ślubu. No i niby wszystko ok ja Bardzo mocno się zaangażowałam i myślę czy to nie błąd. Poprzednie życie nie pozostaje bez echa córka mi zarzuca,że nie mam dla niej czasu były mąż teraz twierdzi,że chciał iść na terapie ale teraz nie widzi sensu. Ja w całym oku cyklonu moja rodzina która twierdzi że zachowuje się jak dziecko. A zaczynam faktycznie czuć się jak we mgle i tracę grunt pod nogami. Dodatkowo zmiana pracy sprawiła że wszystko bardziej stało się skomplikowane. proszę po prostu o pomoc w zdrowym podejściu do sprawy bo czyje się coraz gorzej i czasem mam chęć zniknąć by nikt nie miał problemów ze mną. Do tego wszystkiego dziś umarła moja ciocia do której nie zdążyłam już pojechać ale rozmawiałyśmy często przez telefon dodatkowo ta sytuacja wpływa na mnie negatywnie. piszcie coś nawet krytykę
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Nowy związek, stare duchy. 2018/01/06 18:51 #21

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
Witajcie. Postanowiłam napisać bo tracę grunt pod nogami. Po 22 latach zakończyłam moje małżeństwo postanowiłam być szczęśliwa. Poznałam człowieka żywego z przeszłością nie koniecznie idealną ale cóż kto w tym wieku ma idealną przeszłość. Od momentu spotkania wszystko potoczyło się bardzo szybko poczułam się jak bym wsiadła do pendolino. Zakochałam się, zamieszkałam z nim u jego rodziców i chciałam by było idealnie. Zdarzyło się ze alkohol wypity włączył w nim agresora i to mi się nie spodobało ale usłyszałam,że to sporadyczne. Agresja nie była w moim kierunku. i od tamtej pory nie mogę powiedzieć o powtórce ale piwo jest w naszym życiu. wiem że nie jest on tym człowiekiem co mój były mąż. ma w stosunku do mnie pozytywne uczucia ale ja mam obawy i wszyscy w koło z mojego otoczenia mają. Nie wiem z czego to wynika bo nie znają go. Jest czuły, martwi się o mnie twierdzi że bardzo mnie kocha nawet chce ślubu. No i niby wszystko ok ja Bardzo mocno się zaangażowałam i myślę czy to nie błąd. Poprzednie życie nie pozostaje bez echa córka mi zarzuca,że nie mam dla niej czasu były mąż teraz twierdzi,że chciał iść na terapie ale teraz nie widzi sensu. Ja w całym oku cyklonu moja rodzina która twierdzi że zachowuje się jak dziecko. A zaczynam faktycznie czuć się jak we mgle i tracę grunt pod nogami. Dodatkowo zmiana pracy sprawiła że wszystko bardziej stało się skomplikowane. proszę po prostu o pomoc w zdrowym podejściu do sprawy bo czyje się coraz gorzej i czasem mam chęć zniknąć by nikt nie miał problemów ze mną. Do tego wszystkiego dziś umarła moja ciocia do której nie zdążyłam już pojechać ale rozmawiałyśmy często przez telefon dodatkowo ta sytuacja wpływa na mnie negatywnie. piszcie coś nawet krytykę
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Nowy związek, stare duchy. 2018/01/06 18:56 #22

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10506
  • Otrzymane podziękowania: 13195
Aga połączyłam wątki, aby była ciągłość. Proszę nie otwieraj nowych, tytuł mogę zmienić.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Nowy związek, stare duchy. 2018/01/06 19:22 #23

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10506
  • Otrzymane podziękowania: 13195
Aga co to znaczy idealnie i dla kogo idealnie? Nie za wcześnie tak bliska relacja? Piwo to alkohol. Tak trochę z deszczu pod rynnę? Jak Ty się czujesz tak naprawdę, wiele wątpliwości, rozterek, takiego związku chciałaś?
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, williwilli55

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/06 19:36 #24

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1414
  • Otrzymane podziękowania: 2549
Witaj Aga @};- No to rzeczywiście wsiadlas do pendolino, tylko nie zapominaj, że to Ty jesteś maszynistą swojego życia i Ty decydujesz z jaką prędkością je przeżyjesz. Mnie się osobiście wydaje, że wszystko za szybko się u Ciebie dzieje, tak naprawdę, to nawet nie dałaś sobie czasu pobyć w swoim własnym towarzystwie. Niedawno wzięłaś rozwód po 22 latach małżeństwa a już mieszkasz z innym mężczyzną w dodatku z jego rodzicami. Rozumiem, że jesteś spragniona, głodna miłości i czułości ale z doświadczenia wiem, że wszystko co się szybko zaczyna to szybko się kończy. Sama piszesz, że się trochę pogubilas, zapętlilas w tej sytuacji, łatwo się pogubić nie dawając sobie i partnerowi czasu na poznanie się. Zmiana pracy, zmiana partnera, zmiana miejsca zamieszkania - czasami takie szybkie cięcia są potrzebne ale wszystko od razu to chyba za dużo. Może troszkę zwolnij, uspokoj się, pobadz ze sobą, zastanów się czego tak naprawdę chcesz, czego Ci potrzeba. Jeśli tego będziesz pewna to zdanie innych ludzi nie będzie dla Ciebie problemem. Przynajmniej tak jest u mnie. Kiedy jestem 100 procent pewna o słuszności moich decyzji nikt nie jest w stanie zachwiac mojej pewności siebie. Życzę Ci stabilizacji i spokoju, bo chyba tego teraz najbardziej potrzebujesz. Pozdrawiam serdecznie @};-
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): pk77, williwilli55, teresa

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/06 19:37 #25

  • teresa
  • teresa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
  • Otrzymane podziękowania: 3
ty musisz sie czuć szczęśliwa życie to ciągłe zmagania ale jeśli złapałaś oddech w nowym związku to dobrze co ma być to będzie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/06 20:53 #26

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
Dziękuję ślicznie. Pobyć sama ze sobą to nie realne. Bo z byłym mężem nie umiem mieszkać pod jednym dachem. A nie stać mnie na wynajem. Nie wiem co mogę ale musze to jakoś ogarnąć.
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/07 00:33 #27

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1414
  • Otrzymane podziękowania: 2549
Aguś, nie musisz wynajmować mieszkania by pobyć sama z sobą. Kolejna przeprowadzka to kolejna drastyczna zmiana w Twoim życiu, a mnie bardziej chodziło o to byś znalazła czas dla siebie. Piszesz, że Twój nowy partner wspominał coś o ślubie, nie wydaje Ci się to trochę za wcześnie? Moim zdaniem oboje powinniście troszkę zwolnić, jesteście dorośli i nikt Wam siebie nie odbierze. Nie pisałam wcześniej o tym na forum i raczej nie zamierzam ale też kogoś poznałam. Narazie świetnie się dogadujemy i to nam wystarczy. Sama nie wiem co będzie w moim terazniejszym związku i dopóki nie poukladam sobie w głowie nie mam zamiaru iść do przodu na oślep. Co nieuniknione i tak się wydarzy, ale lepiej dać sobie czas by nie popełniać wciąż tych samych błędów. Powodzenia życzę.
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Ostatnio zmieniany: 2018/01/07 00:43 przez Wera33.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga40, williwilli55

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/07 07:55 #28

  • aga40
  • aga40 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 19
ok. Postaram się pracować nad sobą i swoim nowym związkiem. Może faktycznie wszystko za szybko ale tyle lat brak uczuć, i poczucia że jestem chciana. Wcześniej się użalałam nad swoim swoim życiem i małżeństwem. Teraz chce tego co będzie dla mnie dobre i chcę być szczęsliwa.
Być tym, kim jesteśmy, stać się tym, kim stać się możemy-oto jedyny sens życia. R.L. Stevenson
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/07 08:28 #29

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5923
  • Otrzymane podziękowania: 8060
Ja piernicze, Aga... nie no po prostu nie moge uwierzyc...
Pije, wlancza mu sie agresor, a Ty nadal nie widzisz problemu? Jak dlugo sie znaliscie zanim sie do niego wprowadzilas? Masz wciaz klapki na oczach, te klapki zwa sie "wspoluzaleznienie".
Moja rada to pakuj manatki i uciekaj poki jeszcze nie wlazlas w to glebiej!
Pozdrawiam @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, williwilli55

Nowy związek, stare duchy. 2018/01/07 08:53 #30

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14227
  • Otrzymane podziękowania: 16535
aga40 napisał:
Poznałam człowieka żywego z przeszłością nie koniecznie idealną ale cóż kto w tym wieku ma idealną przeszłość. Od momentu spotkania wszystko potoczyło się bardzo szybko poczułam się jak bym wsiadła do pendolino. Zakochałam się, zamieszkałam z nim u jego rodziców i chciałam by było idealnie. Zdarzyło się ze alkohol wypity włączył w nim agresora i to mi się nie spodobało ale usłyszałam,że to sporadyczne.
Wszystko tak bardzo szybko. Szybko sie zakochałaś, szybko spostrzegłaś, że nadużywa alkoholu i szybko dostaje w stosunku do Ciebie agresora.
A Ty, kobieta już doświadczona, udajesz przed samą sobą, że jest wszystko OKI a agresja to wydarzenie sporadyczne.
Może i sporadyczne, przed ślubem, przed tymi kajdankami jakimi jest urząd, prawo, itp...
Być może, że po ślubie uzna Cię za swoją własność, i że będzie mógł z Tobą robić co ON chce.

Nie pamiętam czy coś robisz ze sobą w realu ale jeśli nie to polecam terapię, Al-Anon bo widzę, że pakujesz się w niezłe bagno, że nie wyzbyłaś się naiwności i wiary. @};-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, williwilli55

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/07 09:07 #31

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 625
  • Otrzymane podziękowania: 867
Bea napisał:
aga, ale pamiętaj, żebyś nie rozwodziła się dlatego, że ktoś ewentualnie czeka i ma na Ciebie chrapkę.
Żeby to nie było wejście w drugi związek bez przepracowania poprzedniego. Bo wtedy porażka murowana.

Aga pomyśl nad słowami Beaty. Mnie by zastanowiła agresja i to piwsko, które przecież też jest alkoholem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/07 09:49 #32

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 330
  • Otrzymane podziękowania: 540
Agresia pozostanie agresia i moze sie kiedys skierowac przeciwko Tobie.
Ursa ma racje.Znikaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/07 10:31 #33

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1447
  • Otrzymane podziękowania: 1201
Witaj przypomniala mi sie moja ucieczka przed frankiem pan stalker,przed zwiazkiem z alkholikem agresja i tylko zekome piwo jak ja nie widzialam ,po zawarciu zwiazku malozenskiego tez sporadyczna zekomo agresja 10 incytendow w 20 latach o 10 za duzo licze wszystko nawet popychanie.5 powaznych powiedzmy.Czy ty tak pragniesz spedzic zycie?Otoczenie widzi ,u mnie tez widzialo,czytalas kiedys ksiazke Robin Noorwood,a po za tym , Aga Co to za facet ze mnieszka z rodzicami <Ile on ma lat?Wybacz.Nie chce dla ciebie zle,moj ex tez nagle zaluje i cudowne odmiany zekomo dokonuje nawet nie pali juz.,Ja w to nie wierze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55

Nowy związek, stare duchy. 2018/01/07 11:45 #34

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4393
  • Otrzymane podziękowania: 7554
aga40 napisał:
Poprzednie życie nie pozostaje bez echa córka mi zarzuca,że nie mam dla niej czasu były mąż teraz twierdzi,że chciał iść na terapie ale teraz nie widzi sensu.
Ja w całym oku cyklonu moja rodzina która twierdzi że zachowuje się jak dziecko. A zaczynam faktycznie czuć się jak we mgle i tracę grunt pod nogami.

No wiesz, mnie to ani trochę nie dziwi, że czujesz się w oku cyklonu i tracisz grunt pod nogami. Nie zdążyłaś bowiem odpocząć i przeżyć oraz przepracować kwestii poprzedniego związku, a już władowałaś się w następny, który jak widać budzi Twoje zaniepokojenie.
Ja to myślę sobie, że rzeczywiście jest w Tobie dużo dziecka - zobacz- zamiast przekuć czas na siebie i swoje własne dziecko, zamiast zająć się terapią i zrosummieniem własnych ograniczeń wskoczyłaś w nową relację. Miałaś nadzieję, że ta relacja zaspokoi Twoje potrzeby i oczekiwania. Wiemy ( np. z terapii), że póki człowiek nie pozna samego siebie i swoich schematów zachowań, póki nie pojmie dlaczego reaguje tak, a nie potrafi inaczej - póty szuka się w następnym związku tego, czego zabrakło w poprzednim. I po jakiś czasie zdumienie - nowy związek nie daje tego, co obiecywał? Co się dzieje? Czy to ja jestem jakaś inna?

Otóż tak. Jesteś inna- Twoje wybory nie są dojrzałe. One są podyktowane silnymi potrzebami bycia widzianą, kochaną, docenioną. Ale dorosły, dojrzały człowiek potrafi dać to sobie sam. Nie szuka potwierdzenia w drugim człowieku. Bo tam można znaleźć inne rzeczy. Niekoniecznie te, których tak wypatrujesz.
Póki sama siebie nie pokochasz, nie zrozumiesz, nie dorośniesz - póty Twoje nogi będą tracić grunt i będzie coraz większa mgła dookoła.
Niestety - sama sobie to fundujesz. Ale możesz też sama sobie zafundować leczenie. To proces, który zajmie więcej niż tydzień i nie jest to pendolino.
Ale moim zdaniem - warto. Bo to co masz teraz niebawem się skończy, a Ty wyskakując z tego pociągu nadal będziesz w malignie rozterek.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, szekla, Dahud, judyta77, williwilli55, Ice, Niezapominajka4

Ja i nadal moja druga połowa.... 2018/01/09 08:23 #35

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 162
  • Otrzymane podziękowania: 49
Jak coś dzieje się za szybko , to już jest podejrzane. Co do agresji,ze swoich doświadczeń powiem ,że nawet jeśli nie była do Ciebie a ujawniła się po tak krótkim czasie , to znaczy ze z czasem przejdzie i na Ciebie. Poza tym ja często byłam świadkiem agresji , która mimo ,że nie była do mnie skierowana , ale przy mnie się działa ( wyładowywanie się wrzaskiem , niszczeniem przedmiotów, bo był zły na kogoś innego) to powodowało moje zastraszenie i lęk. Nieważe czy agresja jest to Ciebie czy innych , to zły znak.
Do tego znów alko - daj sobie spokój zanim znów będziesz cierpieć, to za szybko się kręci.
Rozumiem Twoją potrzebę bycia kochaną i adorowaną ? ale czy za wszelką cenę? skoro udało ci się wyzwolić z sideł alkoholika męża? warto wpadać w następne? daj sobie czas...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2