Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Moja historia - Dżasta

Moja historia - Dżasta 2017/10/08 16:37 #211

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Czy coś nowego wniosła ta rozmowa?
Czy usłyszałaś coś czego wcześniej dziesiątki razy nie słyszałaś?
No sama pomyśl - do czego ci było potrzebne wchodzenie z nim w interakcję?
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moja historia - Dżasta 2017/10/08 17:16 #212

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Tomoe napisał:
No sama pomyśl - do czego ci było potrzebne wchodzenie z nim w interakcję?
By wiedział, że nie jest tak jak zawsze. Ze to już było, że moze i pol roku milczec a ja już zdania nie zmienie. Że te 1,5 miesiaca milczenia nie zlamalo mnie. Że teraz mysle o sobie, a co zrobi on to jego wybor.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moja historia - Dżasta 2017/10/08 17:25 #213

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Ależ Hogato, jest tak jak zawsze. Nic się nie zmieniło.
On się odezwał po długim milczeniu - a ty zareagowałaś.
Spróbował wejść na twoje terytorium i udało mu się.

Byłoby rzeczywiście inaczej niż zawsze, gdybyś tym razem w ogóle nie zareagowała na jego próby nawiązania kontaktu. A ty zareagowałaś i zrobiłaś to, jak sama mówisz, ze strachu że jeśli się nie odezwiesz, to on będzie cię nachodził w pracy. Nie zrobiłaś tego dobrowolnie, uległaś manipulacji, udało mu się ciebie przestraszyć.
Teraz on już wie, że może cię urobić i nadal będzie próbował cię zmiękczać i przesuwać twoje granice.
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/08 17:27 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora

Moja historia - Dżasta 2017/10/08 18:15 #214

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Dziękuje Tomoe za Twoja opinie. Choć ja uważam inaczej i dobrze się z tym czuje, z tym jak postąpiłam, jak przebiegła rozmowa "pisana", a to najważniejsze, bym ja czuła się z tym dobrze. Kierowalam sie rozumem, mysle że postąpilam słusznie i mądrze, nie wbrew sobie i przekonaniom. Nie chcialam rozmawiac i nie rozmawialam. Napisalam to co chcialam i uwazalam za słuszne. Nie czuje sie zmanipulowana i nie żałuje. Na początku mojego wątku, samsal napisal mi coś co do tej pory mam w swojej głowie...co wryło mi się głeboko w serce. Za co Ci Samsal bardzo dziękuję jeśli mnie czytasz, bo to poprowadzilo dzisiejsza rozmowe w dobrym kierunku, w dobrym dla mnie ^:)^
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): elzunia engelmohr

Moja historia - Dżasta 2017/10/08 18:37 #215

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
No cóż, ja tylko napisałam co widzę z miejsca, w którym jestem. I też się czuję dobrze z tym co ci napisałam.

Gdy mój terapeuta powiedział mi stanowczo że mam "zerwać z nim wszelkie kontakty" też uważałam że ja wiem lepiej i nadal te kontakty utrzymywałam.
Gdy terapeuta powiedział mi "jeśli chcesz coś do niego napisać, jakiś sms lub mejla, to napisz koniecznie, ale napisz to na kartce papieru i broń Boże tego nie wysyłaj ani nikomu nie czytaj, tylko podrzyj, wyrzuć do toalety i spuść wodę" - to ja i tak te swoje sms-y wysyłałam.
A wiesz czemu to robiłam?
Bo byłam głęboko współuzależniona, a współuzależnione to do siebie mają, że zawsze same najlepiej wiedzą, jak postępować z alkoholikiem.
Powodzenia zatem. :)
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/08 18:48 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, elzunia engelmohr

Moja historia - Dżasta 2017/10/08 19:33 #216

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Jedna z moich ulubionych książek o współuzależnieniu nosi tytuł "Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle liczą na to że on się zmieni". Autorką jest Robin Norwood.
W książce jest rozdział zatytułowany "Droga do wyzdrowienia". Chodzi oczywiście o wyzdrowienie z "kochania za bardzo".

W tym rozdziale jest wiele praktycznych wskazówek dla kobiet.
Jedna z nich jest bardzo lakoniczna i brzmi tak:
"Czego wymaga rezygnacja z kierowania i rządzenia mężczyzną? Wymaga niemówienia i nierobienia niczego. To jedno z najtrudniejszych zadań stojących przed tobą podczas leczenia."

Dobrej nocy. :)
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/08 19:47 #217

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
ja sobie myślę, że dopóki tli się nadzieja - nawet w najdalszym zakamarku serca - dopóty każda ze stron będzie reagowała na tę drugą w sposób przewidywalny.
Ja, jakiś czas temu też bym pewnie odpowiedziała- czułam się niejako "w porządku" wtedy.
Teraz tak nie myślę, ale do tego prowadziła mnie długa droga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Hogata9, Tomoe

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/08 19:57 #218

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
bea34 napisał:
dopóki tli się nadzieja - nawet w najdalszym zakamarku serca

Tak, zgadzam się. Chodzi o tę nadzieję "że on się zmieni" (jak w podtytule zacytowanej przeze mnie książki).
Lub, ściślej mówiąc, o nadzieję "że ja go zmienię".
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Bea, Angora

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/08 20:10 #219

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
bea34 napisał:
Kochana,
już się tak nie kamienuj.
Każdy człowiek ma nadzieję i nie ma w tym nic dziwnego. Dobrze, że jesteś świadoma, że dałaś z siebie ile mogłaś i już tak dalej nie chcesz. Wiele osób mimo to dalej dłubie w tym palcem, choć dziura na wylot.
Teraz czas na Twoje pozbieranie się, na terapię, na wzięcie życia w swoje ręce. Dziś czujesz złość i rozgoryczenie, ale będzie też dzień pełen tęsknoty i smutku.
Przygotuj sobie grunt na żałobę po związku i żyj dalej. Życie nie kończy się na drugiej osobie. Ono nawet nie zasadza się na drugiej osobie. Nasze życie zaczyna się i kończy w naszej głowie i naszym ciele. I szczęście Twoje zależy wyłącznie od Ciebie i tego, jak postrzegasz rzeczywistość.

Super jasno i szczerze napisane. Pamiętasz? Nie za wcześnie na zmiękczenie się?

Ale prawdą jest też to, że jak właśnie pisał Samsal..."trzeba samemu". Współuzależnienie jak i alkoholizm kieruje się podobnymi mechanizmami. Widocznie musisz doświadczyć. Cokolwiek by to było. Życzę Ci z całego serca żeby było poprostu tak jak piszesz...a "nawet lepiej". Tylko że nie wystarczy stworzyć grunt trzeba go potem bronić. Buziak. Bądź sobą..
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Donatella, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/08 20:20 #220

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Isabell napisał:
Współuzależnienie jak i alkoholizm kieruje się podobnymi mechanizmami.

Dokładnie tak.
I dlatego w jednym i w drugim nałogu nie ma zdrowienia bez radykalnego odstawienia swojego "uzależniacza" i bez wejścia w abstynencję.
W przypadku alkoholika chodzi o odstawienie alkoholu.
W przypadku współuzależnionej chodzi o odstawienie alkoholika. Bo to nim, alkoholikiem, współuzależniona się upija.
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/08 20:21 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Angora

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/08 21:37 #221

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Spodobał mi się post Bei u Stokrotki
bea34 napisał:
zrób tak, jak byś chciała. Nie tak, jak oczekują inni, rodzina, zwyczaje, schematy.
To Ty możesz zdecydować, co dla Ciebie jest ok. Nie dla innych. Żyj tak, żebyś czuła, że to Twoje wybory, a nie że "wypada".
To bardzo ważne.

Myślę że to uniwersalny przekaz dla każdego człowieka w jakiejkolwiek byłby sytuacji
A gdzie granica? Myślę że w głowie. Tam gdzie poczujesz niesmak. Teraz poczekaj i zobaczysz co będzie dalej. Nie ma co dywagowac nad tym jak i co będzie albo co by było gdyby. Poprostu dbaj o siebie i bądź roztropna . Słuchaj rozumu ale też swojej "mądrości" bo mądra z Ciebie kobieta )))
Nic zlego nie zrobiłaś. Podzieliłas się na forum tym co się wydarzyło a jak to na każdym forum dostałaś jedynie zwroty oparte na indywidualnym doświadczeniu. To Twoje życie i Ty sama budujesz swój bagaż doświadczeń. Pamiętaj o tym. Ja tam w Ciebie wierzę ^^)

Do przodu %%- @};-
Miłych snów i śpij spokojnie. Człowiek strzela a i tak Pan Bóg kule nosi :grin:
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/08 21:39 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Hogata9, elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/08 21:49 #222

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 1138
  • Otrzymane podziękowania: 1965
Czytam ostatnie posty i nie wiem, czy to późna pora, a może wzrok mi się psuje bo najzwyczajniej w świecie dostrzegam w nich wyraźną rywalizację.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, martasa, Angora

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/08 22:01 #223

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Isabell @};- @};- @};-
Nie umiem pisać o swoich myślach i uczuciach tak dosadnie i prawdziwie jak Ty. Nie pierwszy raz robisz to za mnie. Już kiedyś dziękowalam Ci za to w czyimś wątku. Umiem tak to czuć. Tak postępować by żyć w zgodzie z samą sobą. Z błędów wyciagać wnioski, choć dopiero pół roku temu poznalam termin "współuzależnienie". Ale jeśli kiedys noga mi się powinie, to dźwignę się i pojdę dalej, patrząc uważniej pod swoje nogi.
Dziękuję że jesteś @};- @};- @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/08 22:11 #224

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Chris? Ja też już nie wiem czy to późna pora czy jak ale nic takiego nie zauważam. Zwłaszcza że każda z dziewczyn na swój sposób się uzupełnia a każdej chodzi tylko o wyrażenie czegoś będąc w zgodzie z sobą. Proszę nie siej.."domnieman". Być może to temat, który w jakiś sposób wciąż budzi kontrowersje..i nie ma "2+2" itd.. dlatego trzymajmy się tego że to kącik Hogaty i że tak naprawdę życie wiele weryfikuje. Pozdrawiam @};-
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/08 22:15 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Donatella, Hogata9, elzunia engelmohr

Moja historia - Dżasta 2017/10/10 10:23 #225

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Cześć Kochani
Właśnie wróciłam od mojego fizjo. Dziś było dużo lepiej, choć jeszcze troche bolalo. Ale to tak ciepły i miły starszy człowiek, i z tak wielką empatią, że jakoś przy nim ten ból łatwiej zniesc :grin: On sam czuł, że napięcie mięsni nie jest już tak duże, że znacznie lepiej poruszam głowa: skręt w prawo, lewo i tył, nie stawia już takiego oporu. W końcu też "chrupneło" w części piersiowej kregosupa, tam gdzie jeszcze odczuwałam ból. Więc chyba tam dziś kręgi "zaskoczyły" w odpowiednie miejsce. Mam dalej ćwiczyć, okładać zimnym kompresem i jeśli bedzie lepiej to zgłosić się za 3-4 tygodnie. Jeśli ból będzie znów powracał, to wtedy szybciej. Stwierdził, że będę żyła ^^) Ale przy drzwiach, gdy wychodziłam zabrał mi torebkę. Zgłupiałam :shock: A on z uśmiechem mówi: Ale tu skarbie masz za dużo rzeczy...to jest za ciężkie :lol: Zamień ją na mniejszą i włóż do niej tylko to co niezbędne :lol: Hmmm W drodze powrotnej pomyślalam, że to chyba jasnowidz, bo kilka dni temu zarzucając ją na ramię w pośpiechu, poczułam ból w okolicy obojczyka, gdzie mialam ustawiane. A więc trzeba się jednak pozbyć tych wszystkich "niezbędników" z mojej sumki 3aa
Ostatnio zmieniany: 2017/10/10 10:30 przez Hogata9.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, elzunia engelmohr, Tomoe

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/10 14:15 #226

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Moja koleżanka w torebce nosiła nawet klucz francuski i śrubokręt bnggfgbfb. bo kiedyś síę jej rower psuł i nie wyciągnęła. Ja też muszę zrobić remanent. Z tym że przerzuciłam síę na mały plecak wogóle i powiem Ci że takie rozłożenie ciężaru wpłynęło na to że mnie rano plecy nie bolą kiedy wstaje. Cieszę síę że jest coraz lepiej a będzie jeszcze lepiej
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9, elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/10 14:20 #227

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Oj, aż mi się zachciało pochodzić na masaże pleców i kręgosłupa... Myślę że dobrze by mi to zrobiło, bo mam ostatnio siedzącą pracę.
Jak się obrobię z jesiennymi porządkami w ogródku, to sobie fundnę serię masaży. :-BD
Takich rozluźniająco - relaksacyjnych... :muza:
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/10 14:21 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Hogata9

Moja historia - Dżasta 2017/10/11 00:22 #228

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Dziewczyny polecam. Ja zaniedbałam, za długo zwlekałam i mam co mam. Ja myślę, że już przyzwyczailam sie do sztywnego karku...z roku na rok był coraz bardziej "nie mój". Przestałam odróżniać całodzienne zmęczenie od powstającego problemu. Nie zdawałam sobie sprawy, że przez drobne rzeczy, "rozsypie" się jak domino cała reszta itp. Może mi się wydaje, a może nie, ale z psychiką też jest lepiej. Albo napięcie zeszło, albo organizm pobudziło, albo ból miesieczny ustąpił i stąd ta poprawa nastroju. Wykrył też inne drobne rzeczy - nie na swoim miejscu, ktore nie bolały i nawet nie pomyślalam że coś może być nie tak: to biodra lekko ustawił...to obojczyk troszke, to nóżki porozciągał (nie polecam - dziś nie dałam sobie tego zrobić po raz drugi) to jeszcze to i tamto. A suma wszystkich drobnych wad, skutkuje po latach takim dramatem jak u mnie. Tylko znajdzcie kogoś dobrego, z polecenia i doświadczonego. Ten mój ma 30 lat praktyki, stosuje różne techniki, masaż, ucisk, nastawianie kregów itp.
Za dużo mam teraz na głowie niezałatwionych spraw, ale gdy z tego wybrnę to czas na zmiany, bo w mojej pracy fizycznie długo nie wytrzymam. Niestety, ale nie jestem pierwsza która stracila tam zdrowie, a dokładniej padł kręgosłup :(
Zaraz po zabiegu jest euforia, ale kilka godzin po, i następny dzień jest ciężko...boli wszystko. Teraz czuje się jak po zderzeniu z ciężarówka. A więc: Dobranoc kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, Dahud, elzunia engelmohr

Moja historia - Dżasta 2017/10/13 14:55 #229

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Cześć Kochani
Mam pytanie. Od kilku dni czuję coś czego do tej pory nie doświadczyłam. Mam jakiś opór, wstet czy niechęć...nie umiem tego nazwać do tematu alkoholizmu. Jutro alanon a ja drugi dzień kombinuję by nie jechać. Dziś dotarło do mnie ze nie chce bo znów ten temat! Czy to normalne? Jechać czy nie? Czy to normalna reakcja?
Ostatnio zmieniany: 2017/10/13 14:56 przez Hogata9.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/13 15:11 #230

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1057
  • Otrzymane podziękowania: 2211
Hogato, a może to opór przed tym, co próbuje Ci powiedzieć Twoja podświadomość? Może nie chcesz tego usłyszeć i umysł jeszcze próbuje wypierać? Nie wiem, po prostu pytam, bo kiedy ja miewałam momenty "zmęczenia", to zwykle oznaczało u mnie, że jakieś nowe emocje próbują dojść do głosu, a nowe sposoby myślenia wypierają te stare, choć nie obywało się bez buntu. Wiem, że w AA funkcjonuje takie powiedzenie - "jeśli nie masz siły iść na miting, to biegnij". Może spróbuj sobie jakoś te myśli i uczucia uporządkować, poobserwować siebie, posłuchać swojego wewnętrznego głosu. A na miting moim zdaniem warto pójść choćby po to, żeby to z siebie wyrzucić.
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, chris661211, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/13 15:44 #231

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
Jechać.
Mnie się czasem tak nie chce wyjść z domu, żeby zażyć ulubionego ruchu, że aż strach, a jak wracam to myślę- rety, jak dobrze, że jednak wyszłam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Hogata9

Moja historia - Dżasta 2017/10/14 00:45 #232

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Wróciłam dopiero z pracy. Chciałam przelać tu swoje uczucia i mysli które krążą mi po całym ciele aniodiabel i wiecie co? Spisałam caaaałłłłe dłłuuugie litanie...wcisnęłam coś niechciacy na klawiaturze, strona się zamknęła...iiii wiadomość poszła w matrix :ojej: chyba pójdę spać bo nie dam rady tego odtworzyć :wmur: To może znak, bym już dziś dała sobie z tym spokój 3aa
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/14 06:24 #233

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5155
  • Otrzymane podziękowania: 6746
To moze znak, ze powinnas to przerobic jeszcze raz? ^^)
Pozdrawiam @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9

Moja historia - Dżasta 2017/10/14 16:41 #234

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Kochani
Dostanę kopniaka od Was napewno, ale po to też Was mam. DZIĘKUJĘ dziewczyny za odpowiedzi. Z każdej skorzystałam, ja ... jak to ja na swój sposób.
Ale nie pojechałam na Alanon choć walczyłam z soba by pojechać. Ciężka to była bitwa do ostatniej minuty.
ursa - Tobie odpowiem ciut później, tylko muszę to przerobić, masz rację.
martasa, trafiłaś w sedno problemu. Coś w mojej podświadomości jest. Myślę od wczoraj, chce się do tego dogrzebac. Jak to znajdę, spróbuję opisać. Już coś mam. Tylko nie wiem czy to jest to.
Bea - dziś idę do kina pierwszy raz w życiu sama. Jest polski film w kinie, a tu na obczyznie to nie lada swieto. Wiec rusze tylek, zrobię sie na .... powiedzmy bostwo i pojde :ymhug: tego dziś mi potrzeba.
Mam z tego taki ubaw aypererew
Wcześniej myślałam tak:ja?sama do kina?! A po co? czemu mam isc sama? A dzis chce i wiem czemu! Chce dzis...jutro choć te 2 dni zobaczyć trochę słońca. Wyjść z tego mroku. Zostawić na chwilę temat alko i współ. Może tempo było za duże...nie wiem. Dziś chce trochę radości. Nie chciałam tam jechać. Pewnie powinnam,ale nie chciałam dziewczyny.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, martasa, Matylda

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/14 17:07 #235

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1057
  • Otrzymane podziękowania: 2211
Hogato, ja tam nie mam zamiaru kopać bnggfgbfb Fajnie, że coś się poruszyło i że tak czy inaczej postanowiłaś wyjść z domu. Co do kina - też kiedyś postanowiłam przełamać moje własne stereotypy i pojechać sama. Z sentymentu do książki wybrałam "Małego Księcia". Po wejściu na salę okazało się, że jestem w niej jedyną osobą dorosłą wśród dzieci, głównie dziewczynek przyprowadzonych przez swoich rodziców. Na początku poczułam się trochę skrępowana, ale to szybko przeszło, popłakałam sobie nawet i wyszłam bardzo zadowolona. Udanego wieczoru! @};- kwiaaatek
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/14 18:53 #236

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Przeczytałam Twój post już jakiś czas temu i czekałam na rozwój sytuacji. Pomyślałam.. jeśli to wymówka z mitingiem to znając Ciebie pójdziesz bo wyrzuty sumienia nie daly by Ci spokoju bnggfgbfb A jeśli to zwyczajnie zmęczenie tematem (alkoholizmu, cierpienia wspol) to trzymałam kciuki żebyś nie poszła ze zwykłego np. braku samoświadomości. Nie wiem czy mnie rozumiesz ^^)
Myślę że zdrowienie u współuzależnionych to przede wszystkim obudzenie w sobie na nowo potrzeby życia i radości z jego poznawania, doznawania, cieszenia się sobą. I takie właśnie wyjście do kina moim zdaniem i w moim odczuciu jest pewnego rodzaju wypadkową zdrowienia :-BD
Zawsze możesz pójść na mitibg jeśli poczujesz potrzebę. To instytucja wspierająca przecież. Nikt Ci tam chyba obecności do dziennika nie wpisuje :lol:
Natomiast "nieobecności" we własnym życiu raczej nie procentują pozytywnie. Fajnie że słuchasz swoich potrzeb i sygnałów jakie wysyła Twoje wnętrze. Więcej wiary w siebie. Jesteś wolna i świat jest dla Ciebie a nie Ty dla świata. Przy okazji zawsze chyba warto pamiętać że " to czyń a tamtego nie zaniedbaj " @};- %%-

Pozdrawiam ciepło ))
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/14 18:55 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9, elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/14 20:04 #237

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 634
  • Otrzymane podziękowania: 1187
Hogatko, alanon nie jest obowiazkowy. Jesli cos cie ,,wzbranialo'' przed tym spotkaniem, to znaczy, ze mialas nie isc. Ja zawsze slucham mojego wewnetrznego glosu i nigdy na tym zle nie wychodze.Uwazam, ze nasze cialo, umysl i dusza zawsze wiedza najlepiej, co dla nas w danej chwili najlepsze. 3aa Super, ze poszlas do kina aypererew Oby wiecej takich ,,zdarzen'' w twoim zyciu.. :-*
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/14 20:09 #238

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
no i super.
Ja nie mam problemu z samodzielnym wyjściem do kina. Nie jest mi potrzebny nikt u boku. Jestem kinomaniakiem i jak tylko jest coś wartego obejrzenia to idę i bez znaczenia czy sama czy z kimś.
Jedna rzecz mnie tylko uderza - wszechobecne jedzenie w kinie, ssanie przez rurkę płynów, które wystarczyłyby na pół dnia,ciamkanie popornu, chrupanie chipsów....
Wybieram kina bez popkornu, ale nie zawsze się da niestety :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, Dahud, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/14 23:58 #239

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Isabell napisał:
Przeczytałam Twój post już jakiś czas temu i czekałam na rozwój sytuacji. Pomyślałam.. jeśli to wymówka z mitingiem to znając Ciebie pójdziesz bo wyrzuty sumienia nie daly by Ci spokoju bnggfgbfb A jeśli to zwyczajnie zmęczenie tematem (alkoholizmu, cierpienia wspol) to trzymałam kciuki żebyś nie poszła ze zwykłego np. braku samoświadomości. Nie wiem czy mnie rozumiesz ^^)
Moja Kochana
Tak...teraz rozumiem x_x Tylko to była droga przez mękę. Choć przedzierałam się przez łąki, pola i lasy...sadzawki z kijankami też zaliczyłam, to dotarłam do tego co Ty już wiedziałaś. Ale choc lekko nie było, to dziękuję Ci za cierpliwość bnggfgbfb Bo ja z tych "zosiek samosiek" co muszą same, choć droga dłuższa. A jaki z tego morał...to w następnym wpisie.
I cóż ja mogę Ci za to dać? kwiaaatek @};- kwiaaatek @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Moja historia - Dżasta 2017/10/15 00:26 #240

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
Dziewczyny...Co do kina to muszę - chce jeszcze raz i to w najblizszych dniach. Chcę bo mi sie spodobało tak - samej ^^) A muszę bo nie obyło się bez przygod bnggfgbfb Jadę...1,5 godziny przygotowan, wystrojona jak choinka na boze narodzenie, makijaż, włos rozpuscilam, nawet na bucik na koturnie sobie pozwolilam. W końcu wyjście zycia :grin: Myślalam że bedzie tylko kilka osob jak to było ostatnio, gdy byłam na polskim filmie tutaj z moim A. Proszę o bilet a Pani mowi: nie ma już. Powtarzam pytanie bo może mojego mimo wszystko polskiego akcentu nie zrozumiala, ale pani z uporem powtarza ze biletow juz nie ma. Słysze obok przy kasie, że koleś z wygladu Polak, też coś probuje wskórać. Myśle, nieee to jakiś kiepski żart! Odeszlam...i myślę ja tego tak nie zostawie. Wracam do kasy. Czy macie jakis bilet na inny film, bo wiem ze sale są 4. A pani mówi że tak, a na jaki chcę. A ja ze wszystko jedno byle szybko. A ona że wlasnie sie zaczyna Blade Runner. Mowię, ze ok. Bilet jest to wchodze. Oooo matko! Ja miłośniczka dramatów, filmów o miłości, na faktach, komedii itp. a tu taki zonk: krew, przyszłość, przemoc. Ufff Ale nie poddam sie...Obejrze. Prawie 2 godziny wytrzymalam, lecz przed koncem uznałam ze musze do toalety a skoro sie i tak już kończy, a ja glodna jestem...to może z toalety prosto do domku i zrobie sobie tosty po francusku bnggfgbfb Mimo wszystko wróciłam w super humorze, bo cała sytuacja była komediowa buahaha Tak czy owak, muszę jeszcze raz do kina i to w tym tygodniu, bo polski film jeszcze przez kilka dni będzie. Tym razem bilet kupie wcześniej ^^)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Isabell

Moja historia - Dżasta 2017/10/15 01:43 #241

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 325
A teraz juz na poważnie Kochane. Film o przyszłości tragicznej zmusił mnie do rozważań nad swoja. No i tak. Tu dziewczyny odpiszę Wam na pytania, nad którymi myślałam jak psychopatka. Prawie dziś nie spałam.
Na Alanon nie chcialam iść z wymienionego wczesniej powodu. Ale jest jeszcze coś a w zasadzie nie jedna rzecz w tej mojej podświadomości lub czymś do czego dojść tak trudno było. Dziewczyny na alanon są super. Potrzebowałam sie wygadać, wyżalić, pobyć z nimi itd. to tam byłam. Tylko teraz zdałam sobie sprawę, że ...nie mogę sie tam odnaleźć. Bo? No właśnie. Dziewczyny z ktorymi miałam kontakt: powtarzam są super. Ale one maja swoich facetow w domach, o nich rozmawiają itd. A ja? No właśnie...nie widziałam go 2 mce i moja sytuacja jest inna. Napewno tam kiedys wrócę żeby pobyć, wypić kawkę, pogadac. Tylko jak będę sie dalej sama "przedzierać" ( nie sama bo mam WAS, ale jednak bez przewodnika) to mi życia braknie i sił. Ja potrzebuję psychoterapeuty teraz. Takiego mojego dla mnie - dla moich potrzeb, bo każdy ma inne. Czemu dostałam klina ostatnio? No chyba dlatego. Temat alko, same wiecie że trudny i daje nam popalić, ale Moj temat wisi w powietrzu. Tamten przerobiłam jak umiałam, aż mi sił brakło, aż zmęczenie tematu czy wręcz materialu powstalo. A kto mi w moim pomoże? Ostatnie pisanie z moim (niech bedzie ze jeszcze moim) A. było formą wyrzucenia z siebie tego, czego nie miałam odwagi mu wczesniej powiedzieć, a też nie zdążyłam. Podczas uświadamiania jemu, że każde z nas musi teraz coś SAMO robić, dało i mi do myślenia, tyle że kilka dni później...
Sytuacje widzę teraz tak (doszłam do tego podczas rozmowy telefonicznej z jedną z Nas). Ciągnęłam z Nim linę...siłowałam się długo. Każdy na swoją strone. W końcu (w przenośni i realu) padł mi kręgosłup i to był koniec moich zmagań. Nie przegrałam, poprostu świadomie ją puściłam. Linę trzyma on. Ja idę w swoją strone, liże rany i sie oddalam. Staram sie jak mogę nie patrzec w tył, bo tracę wtedy swój kierunek. Efekt końcowy? Pozostawię go Sile Wyższej... Nie odcinam sie od niego, nie noszę żałoby po związku, bo tego poprostu jeszcze nie czuję. Żałobę mam po tym, jaki był związek, a do takiego "mroku" więcej wchodzić nie chcę. Może w ktoryms momencie nasze drogi się przetną. Czas pokaże.
Ja będę sobie teraz żyć, dbać o siebie, a On niech w końcu zadba o siebie, jesli chce.

A teraz z bardziej "ziemskiego" punktu widzenia...Z racji tego, że tu nie mam nic za free, a na płatną terapie nie mogę sobie teraz pozwolić, myślę że może przez skype z Polski spróbuję. Mój angielski nie jest najgorszy ale mimo wszystko wole po polsku :grin: Posłuże się cytatem A. Wajdy "Będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po polsku" ^^)
Przepraszam z góry za mój długi wpis, ale dla mnie to forum to też taki moj dzienniczek uczuć i myśli.
Dzięki że jesteście @};-
Ostatnio zmieniany: 2017/10/15 02:02 przez Hogata9.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/15 06:46 #242

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
Każda forma terapii jest dobra. Być może przed skajpa tez bedzie satysfakcjonujaca.

Zastanawia mnie tylko gdzie widzisz problem, że Ty sama a inne mają partnerów w domu.

Jak przypomniałam sobie swoje początki, to tylko ja wyprowadziłam się z domu. Reszta w grupie do której należałam nadal tkwila w swoich patologicznych zależnościach. I zapewniam Cię,ze do dziś żaden -prócz jednego- związek się nie rozpadł. Mężowie piją, kobiety bardziej swiadome tkwią.
Wiele ma na to wytlumaczenia: kredyt, żal ogrodu, już się przyzwyczaiłam. ...

To tak jak z alkoholikami- tylko co niektóry z tego wychodzi. A i tak do końca życia ma na uwadze swoje uzależnienie.


Wiec skoro dziewczyny są super-warto pozostać w grupie. Pytanie brzmi- czy to daje Ci to czego szukasz?
Ostatnio zmieniany: 2017/10/15 06:46 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Isabell, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/15 07:19 #243

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Hogatko, ale ja nic nie wiedziałam :lol: nie wiedziałam co naprawdę w Tobie siedzi. Uchron mnie Panie od jasnowidztwa bnggfgbfb Miałam jedynie nadzieję że postapisz według siebie i w zgodzie z sobą ))) @};-
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/15 07:31 #244

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5155
  • Otrzymane podziękowania: 6746
Czesc Hogato. A ja mysle, ze niepotrzebnie porownujesz sie do innych. Po co chodzisz na Al-anon? Ano dla siebie. A po co inne dziewczyny chodza? No tez dla siebie. Terapeuta indywidualny jak najbardziej wskazany, ale nie odmawiaj sobie pomocy w postaci grupy, tylko dlatego, ze czujesz sie inna.
Mysle, ze warto sie temu przyjrzec, bo dla mnie to wyglada jak zal za strata. Wiec zamiast zalowac, ze inne maja swojego alko a Ty nie, skup sie na tym, czym Ty bys sie chciala podzielic z grupa.
W przyszlosc nie ma co za bardzo wybiegac, bo terazniejszosc to jedyny czas kiedy cos mozemy zrobic. Do dziela.
Pozdrawiam @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Hogata9, Tomoe

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/10/15 09:08 #245

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
To dobry pomysł z tą terapią indywidualną prze skype`a, tylko wydaje mi się, że w Polsce - podobnie jak w Holandii - nikt takich usług nie świadczy za darmo.

A co do twoich problemów z zaaklimatyzowaniem się w grupie Al-Anon to podobnie jak Ursa uważam, że twoim problemem jest brak identyfikacji z grupą, to poczucie że ty jesteś inna i twój problem jejst inny.
Ja uważam - i nie jestem w tym poglądzie odosobniona - że współuzależnienie jest współuzależnieniem, niezależnie od tego czy współuzależniona obecnie przebywa z alkoholikiem pod jednym dachem z alkoholikiem, czy nie.

Jeszcze ci powiem, że w pierwszym roku swojego zdrowienia z alkoholizmu i współuzależnienia nieraz miałam "przesyt" tej tematyki. Czasami marzyłam żeby się pewnego dnia obudzić i już nie być alkoholiczką i współuzależnioną.
Wiadomo, że życie w iluzji, we śnie, jest łatwiejsze, lżejsze i przyjemniejsze niż życie na jawie, w kontakcie z rzeczywistością, która jest taka jaka jest.

Powiedz co to za polski film, który przyciągnął takie tłumy do kina, że biletów zabrakło. :)
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Hogata9