Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Moja historia - Dżasta

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 12:54 #1

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Witam wszystkich. Jestem tu nowa. Historia jak wiele innych. Dlugo by pisac...moze pomalu sie otworze. Moj partner alkoholik zgodzil sie na terapie. Dlugo z nim rozmawialam ale czy pojdzie to nie wiem. Zadzwonilam do psychoterapeuty ale pani powiedziala ze on sam musi. Zadzwonil...Umowil sie na spotkanie, ale od dwoch dni nie odbiera telefonow. Wiec wiem ze pije...ze to jego czas i juz! Zapytal czy pojade z nim na ta pierwsza wizyte. Powiedzialam ze tak. W piciu pomagac mu nie chce a czy w terapii powinnam? Zreszta nie wiem czy juz sie nie rozmyslil...czy dzien przed nie zapije i nigdzie nie pojedzie. Ehhh
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 13:12 #2

  • mama2014
  • mama2014 Avatar
Hej :czesc: należy każdego wspierać tym bardziej chorego , jednak alkoholizm to taka "specyficzna" choroba, chory bardzo lubi wspierającym manipulować więc możesz nie dać rady i popaść w Wspóluzależnienie ...czytaj wszystko a nawet i więcej o alkoholizmie ..powodzenia kwiaaatek Ula
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 13:25 #3

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10251
  • Otrzymane podziękowania: 12871
Może jeszcze za niego pić przestaniesz i trzeźwieć będziesz, uszczęśliwiać go wedle własnej wizji? To on pije, w piciu Cię nie potrzebuje, więc w udaniu się po pomoc także, nie jest dzidziusiem, to jego życie i ma się sam zająć, on sam z siebie, wystraszył się, że to nie przelewki i wybrał to co zna najlepiej, on to on, a Ty to Ty. Może Ty też potrzebujesz pomocy, myślałaś nad tym? Gdzie Ty w tym wszystkim jesteś jako odrębna jednostka?
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Magda, Bea, Stokrotka2, pk77

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 13:32 #4

  • Waldek
  • Waldek Avatar
Witaj na forum :czesc:
jestem alkoholikiem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 13:45 #5

  • Dorota5522
  • Dorota5522 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1017
  • Otrzymane podziękowania: 919
:czesc:
ja osobiście z nikim nie gadałam przed pierwszą wizytą, dotarło do mnie, że jestem chora, potrzebuję pomocy,
obecnie rodzina mnie wspiera gdy pracuję nad sobą, ale jak upadnę znikają, wiedzą, że sama potrzebuję zacząć się podnosić
Dorota alkoholiczka
miej serce i patrzaj w serce
A.Mickiewicz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 14:23 #6

  • Marusza
  • Marusza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dziś nie piję
  • Posty: 502
  • Otrzymane podziękowania: 639
:czesc:
Dziś nie piję, dlatego właśnie dziś robię dla siebie coś, za co podziękuję sobie w przyszłości. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 16:13 #7

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Dziekuje za odpowiedzi. Ja mysle ze juz jestem wspoluzalezniona:( Jeden dzien twarda a drugi kompletnie rozbita:( Czytam duzo wrecz za duzo. Ksiazke Alkoholik instrukcja obslugi przeczytalam jednem tchem jak to sie mowi...I ciagle czytam. I czasami mam sprzecznosc w tym wszystkim. Z jednej strony: zostaw go niech robi co chce! A z drugiej: Nie wstawiamy linków na Forumo zaoferowaniu pomocy. Rozmawialam z nim tak jak tam pisza...bylam przygotowana do tej rozmowy. Dalam ultimatum: 2 tygodnie na rozpoczecie leczenia potem nie jestesmy juz razem. Jestesmy zagranica i leczenie w jezyku polskim jest troche utrudnione dlatego zaoferowalam tez swoja pomoc. A teraz juz sama nie wiem co powinnam byla zrobic:( I cytat z tej strony: ''ŻYCZLIWOŚĆ oznacza, że wszystko to dzieje się w atmosferze troski i miłości dla alkoholika. Bo jak ktoś pięknie powiedział: Prawda nie może mieć kształtu kamienia, który rani. Musi być podawana z miłością, tak, by człowiek się na nią otwierał, a nie zamykał.''
Ostatnio zmieniany: 2017/06/25 16:29 przez szekla.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 16:33 #8

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
Witaj
Zaczne trochę nieprzyjemnie i zaproszę do zapoznania się z Regulaminem tego Forum, który min mówi, że linków nie wstawiamy!, zwłaszcza gdy dotyczą one Ośrodków płatnych.
Przenoszę Twój wątek do Działu dla Współuzależnionych. Powitalnia jest miejscem tylko do krótkiego przywitania
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 16:38 #9

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Bardzo przepraszam:( I dziekuje za to uwage
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 16:49 #10

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
Pse bardzo :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 17:45 #11

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Gdy poznalam mojego partnera nie wiedzialam ze ma problem z alkoholem. Dlugo to skrzetnie ukrywal. Gdy sie zorientowalam juz kochalam i to bardzo. Sama radze sobie jakos. Pracuje, utrzymuje sie sama, pomagam mamie ktorej na emeryturze jest cieko finansowo. Jednak bardzo mi ciezko z tym zwiazkiem sobie poradzic:( Jestem osoba wierzaca, wiem ze mam za dobre serce i nidgy nie umialam obok drugiego czlowieka przejsc obojetnie. Czuje teraz nad soba ogromna presje, ze jesli ja nie pomoge to kto? A przeciez kazdy czlowiek zasluguje na uwage. A moze nikt mu nigdy nie powiedzial ze mozna inaczej zyc. Jego brat pije, mama pila i ojciec tez. W pracy pija...Kto mial mu powiedziec czlowieku - lecz sie! A jak mu powiedzialam a on na to: ''daj mi troche czasu. Pojde. Pojdziesz ze mna?'' To co mialam odpowiedziec? Zgodzilam sie. Wiem ze ten weekend tez pije. Ja od jutra nie chce do niego dzwonic ani tlumaczyc ze musi sie leczyc bo sam nie da rady (probowal w tym roku 2 miesiace, ale skonczylo sie ciagiem a w zasadzie ciagami). W sobote ma umowiona konsultacje z psychoterapeuta. Jesli zadzwoni i poprosi bym z nim tam pojechala, to czuje ze powinnam to zrobic. Jesli nie zadzwoni to mija termin moich 2 tygodni ktore mu dalam. Potem musze zaczac myslec tylko o sobie. Czuje ze zrobilam wszystko i na wiecej nie mam sil...Nie mam juz sil! Ani na jego klamstwa ani na obietnice ani na takie zycie jak na karuzeli. Niczego nie moge z nim byc juz pewna bo ta choroba u niego postepuje. Jak z nim mieszkalam to mialam cos do powiedzenia teraz juz nie. Poplynal... I picie, koledzy, imprezy, kasyno nawet juz bylo. Ma problemy w pracy, z poprzedniego zwiazku 2 corki na ktorych tez mu coraz mniej zalezy. Nawet upil sie przy nich gdy mial je pod opieka przez weekend, a to wczesniej sie nie zdarzalo. Traci juz wszystko, mnie tez... Ja jestem bezsilna...wiecej nie moge i nie umiem nic zrobic :( Czuje na sobie tez presje osob z pracy, bo tam sie poznalismy. On potem prace zmienil ale ciagle ktos o niego pyta...mowia: wez go zawiez na terapie, na AA...musisz mu pomoc! A co ja mam niby zrobic na sile? Teraz mowia ze pije przeze mnie bo go zostawilam :( Czuje sie juz bezradna bo robilam co moglam...co tylko moglam :(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 18:15 #12

  • Tatrzezwa
  • Tatrzezwa Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 69
Witaj Hogata,
Przedewszystkim powinnas zajac sie soba i szukac pomocy dla siebie, jestes osoba wspoluzalezniona. Polecam terapie indywidualna i mityngi Al anon. Alkoholika proponuje zostawic samemu sobie, jesli bedzie chcial sie sam leczyc to znajdzie sile, czas i ochote na wizyte u terapeuty. Ty tam nie musisz byc, on nie jest malym chlopczykiem.
Tak jak inni pisza, alkoholik to wspanialy manipulant, zrobi wszystko byle zapewnic sobie komfort picia. On musi sam osiagnac swoje dno tak aby ból picia byl wiekszy niz ból nie picia.

Sama zyje z alkoholikiem, jestem wspoluzalezniona i powoli wychodze na prostą. Zacznij od siebie :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 18:49 #13

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Ehhh:( Mialam nadzieje ze uslysze te slowa...ze jestem wspoluzalezniona. Zeby zaczac cos ze soba robic... Czytam i czytam. Mam troche utrudniona tu sytuacje z terapia. Tylko prywatnie, dosyc daleko i spotkania al-anon raz w tygodniu tez kawal drogi od mojego miejsca zamieszkania. Ale tak mysle ze jakos dam rade...przynajmniej sprobuje. Moze choc raz w tygodniu jedno. Przeciez inaczej zwariuje. Myslalam ze taka dzielna jestem, b utrzymuje sie sama, bo sie wyprowadzilam juz 7 miesiecy temu, bo nie musze patrzec co on wyprawia. Ale wcale taka silna nie jestem :( Napewno jest ciut lepiej bo nie mam juz takich obsesyjnych mysli jak dawniej...czy pije, co robi, gdzie jest... Ale sa nadal, tyle ze rzadziej...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/25 21:56 #14

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholik
  • Posty: 653
  • Otrzymane podziękowania: 684
Hogata9 napisał:
W piciu pomagac mu nie chce a czy w terapii powinnam? Zreszta nie wiem czy juz sie nie rozmyslil...czy dzien przed nie zapije i nigdzie nie pojedzie. Ehhh
Witaj Hogato. Jestem alkoholikiem. Wiem o alkoholizmie wśród wielu innych to, że: jeśli pijakowi pozwolisz potrzymać palec to urwie Ci rękę. Okażesz serce to je zniszczy. On musi(!) wszystko sam. Sam zrozumieć że musi, sam pójść na terapię, sam z siebie uczestniczyć w mityngach AA etc. Komuś nieuwiązanemu w problemie podpowiedziałbym że na pierwszą wizytę w poradni potowarzyszyć nie zaszkodzi, ale tylko jeden raz. Tobie nie tylko nie doradzałbym ale gdybym miał prawo zabroniłbym. Ty już wsiadłaś na tę pijaną karuzelę i takie wspieranie szkodziłoby i Tobie i jemu. Jeśli chcesz coś dobrego zrobić to zostaw go jego losowi i nie pozwól by wciągał Ciebie w jeszcze gorszy wir. W tej chorobie może być tylko gorzej. Zadbaj o siebie: o swój uśmiech i radość którą już sobie sprofanowałaś, wierzę że tylko czasowo. Każdy dzień wyrwany ze szponów nałogu jest dla mnie i także dla moich bliskich zawsze najcenniejszym. To dno które dostałem od bliskich to był najcenniejszy dar jaki dostałem w życiu. Musiałem wszystko sam i teraz wszyscy możemy się cieszyć wspólną trzeźwością.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, Stokrotka2, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 08:56 #15

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Dziekuje Ci samsal za odpowiedz i podzielenie sie Twoimi przezyciami. Chcial zebym z nim pojechala na pierwsza wizyte. Myslalam ze moze brak mu odwagi, potrzebuje wsparcia. Kiedys powiedzial mi ze chcialby sie leczyc ale NIE MA MOCY. To bylo kilka dni przed tym jak postawilam mu ultimatum. Dlatego myslalam ze powinnam z nim jechac. Mieszkamy zagranica i on nie ma tu nikogo kto by z nim pojechal. Koledzy z pracy i cala reszta znajomych pija i polewaja. Ale po Twoich slowach juz nie wiem co robic. Ze mna do lekarza nie jechal bo wtedy pil i sobie musialam poradzic:( Wlasnie dzwonil do mnie. Od piatku milczal bo pil... Powiedzial tak: ''Czesc. Bardzo cie przepraszam." I ciiisza. Pytam za co? Ze pijesz bo jeszcze w ten weekend mozna a potem terapia? To teraz jeszcze mozna? Sobie rozwalasz zycie i tracisz wszystko, to mnie nie przepraszaj. Klamiesz ze bedziesz mial pod opieka dzieci w weekend, choc ja wiedzialam ze ich nie bedzie, ze ty chcesz chlac wiec mam sie odsunac. I nawet nie pytam gdzie byles i co robiles w weekend bo i tak naklamiesz. Ja nie jestem Twoim wrogiem, chcialam pomoc, ale skoro co innego wybierasz to Twoje zycie, rob jak uwazasz. Powiedzial ze zadzwoni pozniej bo jest w robocie i go wolaja. Po rozmowie z nim o rozpoczeciu lecznia obiecalam ze pojade jesli tego potrzebue, i jakos teraz moze nie powinnam sie z tego wykrecac skoro obiecalam. Ale co on wymysli jeszcze do soboty i czy dzien przed nie zacznie pic... Jestem przygotowana na wszystko. Probuje cos robic, czytam forum, szukam ebookow o wspoluzaleznieniu, i probuje zajac sie soba. Nie jest to latwe tak poprostu przestac myslec i go skreslic. Choc co chwila daje mi kolejne powody bym stracila do niego reszte szacunku i wiary w lepsza przyszlosc...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 09:08 #16

  • Mona...lisa
  • Mona...lisa Avatar
Lubie czytac historie osob wspoluzaleznionych. Wiesz czemu bo ja w zyciu nie wpadlabym na to.jak moje picie odzialuje na inne osoby bliskie.c
Choc trudno mi sie utozsamic z tym samemu.
I powiem Ci cos z perspektywy osoby uzaleznionej.
Alkoholikowi sie nie da pomoc jak on sam niezechce a pilnowanie,kontrolowanie alkoholika dbanie o niego tylko zacheca go do dalszego ilpicia.
Jedziesz z nim na terapie? Po co? Sam nie trafi? Moze podswiadomie chcesz jechac z.nim bo boisz sie ze po drodze moze sie rozmysli! ?
Po flaszke by szybko trafil wszedzie nawet z zamknietymi oczami....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 09:27 #17

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Moze masz racje Mona...lisa :( Moze podswiadomie chce miec pewnosc ze tam byl... Ze cos zaczal z soba robic, ze nie sprzeda mi bajeczki kolejnej typu: nie znalazl tego miejsca, nie zdazyl bo autobus sie spoznil, nie mial odwagi bo nie mial z kim...bo nikt nie pomogl, bo nie ma motywacji bo obiecalam a mam go gdzies teraz. Ale z drugiej strony nie wiem czego on chce tak naprawde!!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mona...lisa

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 09:47 #18

  • Mona...lisa
  • Mona...lisa Avatar
Wiec moze i.lepiej zebys z nim poszla?
Przynajmiej nie sprzeda Ci bajki.
Zreszta podobno jak.sie alkoholikowi cos obiecuje to sie powinno dotrzymac slowa..
Ale wiesz co widze?
Mowia zeby najpierw przyszly nogi glowa sama potem przyjdzie:-) a ja uwazam ze im bardziej alkoholik ma komfort picia i pomoc i sa osoby ktore sie o.niego martwia to bedzie sie tak bujal.
Ja mam zajebisty komfort picia Zyc nie umierac. Twoj maz tez widze...
Stad pewnie to wachanie pic,niepic,a.moze jeszcze troche.
Ja ide na terapie ale powiem ci szczerze ze choroba robi ze mna co chce.
I tez sie wcale.nie dziwie ze on nie wie czego chce.
Nie dawaj sie wykorzystywac. Czynni alkoholicy to osoby podstepne. I moze to zabrzmi okrutnie ale ja jako alkoholiczka dziwie sie np mojej mamie. Jak mozna tak dawac sie wykorzystywac.
Z jednej strony przykro mi,bo ja na prawde nie upijam sie naumyslnie i nie moja wina ze zachorowalam. Ale tez mysle ze ultimatum moglby mi.pomoc.
Wiesz troche mi zal tych osob wspoluzaleznionych ale i troche wedlug mnie zalosne sa w tym swoim pomaganiu....
Jak mozna byc tak naiwnym i latwowiernym....
Przepraszam ze to.ci napisalam ale wlasnie tak mysli czynny alkoholik...
Przemysl to. I zadbaj na aerio.o siebie.
Pozdrawiam Cie cieplutko..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 10:03 #19

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholik
  • Posty: 653
  • Otrzymane podziękowania: 684
Hogata9 napisał:
Moze masz racje Mona...lisa :( Moze podswiadomie chce miec pewnosc ze tam byl... Ze cos zaczal z soba robic, ze nie sprzeda mi bajeczki kolejnej typu: nie znalazl tego miejsca, nie zdazyl bo autobus sie spoznil, nie mial odwagi bo nie mial z kim...bo nikt nie pomogl, bo nie ma motywacji bo obiecalam a mam go gdzies teraz. Ale z drugiej strony nie wiem czego on chce tak naprawde!!!
Hogato. Ty wiesz czego on chce. Pić i manipulować Tobą, byś miała poczucie winy, i go wspierała. Nie tylko on. Jest to wspólny mianownik dla każdego uzależnionego. Obronić swoje używki: alkohol, narkotyk, lekarstwa etc. przed ingerencją innych. Przed odebraniem mu największego skarbu jaki ma: tu alkoholu. Jeśli gość nie czuje motywacji to tym bardziej niewarto sobie zawracać nim głowy. Wiem że to może być trudne dla kobiety która już dała z siebie ale to jedyna prawda. Jeśli on nie czuje motywacji to co sobie możesz obiecać. Jeśli nie widzi chęci ułożenia sobie, dla siebie samego, waszego wspólnego życia to każda Twoja pomoc będzie zaprzepaszczoną możliwością.
Z alkoholem niewiele pamiętam takich przykładów ale inny z mojego życia. Kiedy przeszukałem swoje mieszkanie, już po odstawieniu alkoholu, Wiozłem znalezione lekarstwa do lekarza, komuś mogły się przydać, miałem, po tym, taki nawrót alkoholowy że nigdy indziej nie miałem podobnie silnego. Uratował mnie strach przed zapiciem i pragnienie zmian. Kiedy ponownie jeszcze dokładniej obszukałem mieszkanie jeszcze coś wygarnąłem. Nic nie jest porównywalne z tym bólem jaki czułem gdy niosłem torebkę z lekarstwami do śmietnika. Tylko kilkadziesiąt metrów, ale wszystkie motywacje się pojawiły i w jedną i drugą stronę. Szedłem i płakałem. Miałem motywację by przestać. B silną motywację, by nie ćpać. Jeżeli facet niema motywacji żeby samemu pójść i coś zmienić w sobie to lepiej nie zawracaj sobie głowy bo cokolwiek byś uczyniła tworzyś będzie złudną nadzieję. Nie warto.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 10:49 #20

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Dzieki Mona...lisa. Nie przepraszaj za to co piszesz bo masz racje a tych slow ja wlasnie potrzebuje, bo jestem tu bo chce slowa prawdy! Klamstwa i obietnic bez pokrycia mam dosc od niego:( Dziekuje za prawde. Nie dziw sie swojej mamie. Ona poprostu bardzo Cie kocha. Ja nieraz wiedzialam ze mnie oszukuje, czulam...z doswiadczenia. Ale wolalam udawac i sie nie odzywac dla swietego spokoju by sie nie klocic, by przezyc ten dzien w spokoju bo nie mialam juz sil. By nie dokladac mu od siebie kolejnego kopa gdy widzialam ze wystarczajaco podle sie czuje. Roznie bywalo... By nie uslyszec ze jestem nieczula jedza, ze nie pomagam itd. A jakis czas temu zdalam sobie sprawe z innej bardzo przykrej rzeczy. I tu wyznam to po raz pierwszy: Ehhh. Moj tato tez pil. Bylam mala dziewczynka. Nie leczyl sie chyba, nic mi o tym nie wiadomo. Potem powiedzmy ze przestal. Pil rzadko, nie robil awantur itd. Ale to nie byl juz ten sam czlowiek. Mieszkal z nami pod jednym dachem, ciezko pracowal, ale nie byl szczesliwy. Popelnil samobojstwo jak mialam 19 lat. Moze to bylo wolanie o pomoc bo czyms sie podtrul. Dwa dni byl w szpitalu, potem zmarl. Dzis, wlasnie dzis Boze mija 14 lat od tego dnia. Bylam wczoraj w kosciele, pomodlic sie za nim. Gdy wracalam wylam za kierownica cala droge, bo Moj gdzies jest a ja nie wiem gdzie. Bo to ten sam czas, bo wrocily wspomnienia :( Nie odbieral od 2 dni telefonu, ja sie zamartwiam i myslalam tylko: Boze zeby on mial sile cos z soba robic. Daj mu sile, bo juz nie wiem co robic! Czemu mnie to znowu spotkalo???!!! Drugiej takiej historii, z takim zakonczeniem ja poprostu nie przezyje...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 11:08 #21

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Dziekuje samsal za Twoje slowa. Ja nie wiem czy on zna inne zycie...Z tego co wiem w domu rodzinnym pili wszyscy i w sasiedztwie itd. Nie wiem czy ma motywacje taka jaka miec powinien. Jakas tam ma... Gdy wyslalam mu link do strony psychoterapeuty, po 2 godzinach odpisal: Nigdzie nie pojde. Wiem ze moge Cie stracic i bede tego zalowal. Ale nie mam mocy. Po 2 dniach sie z nim spotkalam i bylam przygotowana. Znalazlam na jednej ze stron osrodka leczenia uzaleznien sposob w jaki ta rozmowa powinna przebiegac i zrobilam to najlepiej jak umialam. Dlugo to trwalo, zrobilam co tylko moglam zeby w koncu mu powiedziec jasno i wyraznie: Jestes alkoholikiem, nie musisz sie wstydzic leczenia, dasz rade jesli bedziesz tego chcial a moc przyjdzie na terapii i w AA. Tam znajdziesz moc, oni sa od tego by Ci pomoc. Sam nie dasz rady. Zgodzil sie, powiedzial ze pojdzie na terapie. Widzialam ze sie miota. Zapytalam czy chce bym zadzwonila ja. Zrobilam to. Naszczescie Pani z centum powiedziala: to on musi zadzwonic. Ja nie gryze. Prosze powiedziec ze czekam na jego telefon. Gdy wrocil z pracy pojechalam do niego, a on na to: Mam zadzwonic sam, tak? Wziol telefon, zadzwonil, umowil sie... Potem powiedzial: Mowilem Ci ze pojade, to pojade. Nie wiem jaka jest sila jego motywacji...Nie mam pojecia...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 13:48 #22

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholik
  • Posty: 653
  • Otrzymane podziękowania: 684
Hogata9 napisał:
Nie wiem jaka jest sila jego motywacji...Nie mam pojecia...
I się nie dowiesz dopóki nie będziesz pewna że leczy się dla siebie by godnie uczestniczyć w waszym wspólnym pożyciu. By być godnym miana partnera a nie żeby ciążyć i manipulować. Jeśli ma iść na odwal się kobieto, to tak jakby jedna jaskółka która jeszcze nie czyni wiosny.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/26 18:28 #23

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Ja również wcześniej próbowałam za swojego już eksmęża, załatwiać terapię. Poszedł na jedną, wszystkich tam przekonywał, że jest tam dla mnie. Wyszedł po dwóch miesiącach, do domu już wrócił pijany. Chciał podjąć kolejną terapię. Również pomogłam, zawiozłam, przysyłałam wszystko co chciał i chłonęłam jak gąbka jego słowa, że robi to dla najlepszej żony na świecie. Byłam taka szczęśliwa. Od wyjścia minęło kilka dni i zaczął pić. Miał iść na kolejna terapie, ale już nie pomagałam. Powiedział, ze tym razem zrobi to dla siebie i już nie będzie opowiadał, jaką to ma żonę. Tylko dla siebie. Do tej pory tam nie dotarł... bo nie dojrzał do tej decyzji. Od słów do czynów daleka droga. On musi być przekonany, ze właśnie tego chce, że potrzebuje. Jak to zrozumie, to drogę znajdzie sam.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Waldek, Stokrotka2, pk77, Hogata9

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/06/27 09:47 #24

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Dziekuje Wam za odpowiedzi. Choc je rozumiem i wiem ze macie racje, to mimo wszystko czuje ze przegralam i to bardzo boli. Ze to zabawa "w kotka i myszke" a nie zaden zwiazek. Ze przeciez ciagle musze radzic sobie sama...Ze przeciez on do niczego nie dazyl dobrego... o tych dazeniach tylko pieknie opowiadal. Wczoraj zadzwonil na szybko w trakcie pracy, powiedziec "Przepraszam", za kolejny weekend w JEGO wydaniu. I nawet nie zapytalam gdzie byl i co robil...i nawet nie wiem co w jego zyciu sie dzieje od dluzszego czasu bo robi co chce, nie pytajac mnie o zdanie i nawet sie z tego nie tlumaczac. Bo po co? Jest Panem i Wladca, tlumaczyc mam sie tylko ja... Ja juz ostatnio lapalam sie na tym, ze spotkania z nim wolalam utrzymywac w tajemnicy przed innymi-bo czulam sie jak idiotka, ktora ciagle z nim jest:( bo wiem ze NIC NIE WIEM o rzeczach ktore robi za moimi plecami...a inni ludzie tak. I mi poprostu juz za niego wstyd:( Nie raz slysze rozne komentarze...zostaw go, co on Ci daje, on sie nie zmieni itd. A ja ciagle w to brnelam...bo kochalam i kocham nadal. A lepiej bylo by dla mnie gdybym przestala.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldek, pk77, elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/07/02 10:11 #25

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Ostatie dni mialam dosc pracowite. Bylam z moim wczoraj na terapii. Dzwonil w czwartek i pytal ponownie czy moglabym z nim pojechac. Obiecalam-pojade. W piatek Po pracy zadzwonil i poprososil czy moglabym przyjechac juz wieczorem, zostac na noc i rano pojedziemy razem. Poczatkowo nie bylam chetna...ale pozniej pomyslalam ze moze on boi sie ze wypije jak co piatek od lat i nie bedzie mogll tego powstrzymac...lub ze brat zaprosi kolegow i bedzie impreza w domu, a gdy ja sie pojawie to wyjda na miasto. A moze chcial z kims pogadac i pobyc...z kims kto nie pije...A moze jedno i drugie i trzecie. Pojechalam. No i brat byl juz wstawiony i goscie w domu. Moj byl trzezwy. Gdy weszlam brat spojrzal na mnie niechetnie, a po chwili wyszli na miasto wiec zostalismy sami. Pojechalismy nastepnego dnia przed poludniem pociagiem bo osrodek oddalony 60 km od nas. Mielismy spory zapas czasu by odnalezc adres. Rozmowa trwala godzine. Nie pytalam o nic gdzy wracalismy na przystanek. Sam zaczal mowic nie o jakis szczegolach ale o tym jak ma wygladac terapia, ze mitingi i gdupa w osrodku, o kosztach itp. Dostal tam ulotki adresy itp. Nie byl wsciekly ani zniechecony. troche zamyslony. Dzis dzzwonil rano czy mam czas sie spotkac...ze moze pojdziemy na spacer...ze ma przemyslenia itd. Zobaczymy co bedzie dalej...czas pokaze. Trche jestem skolowana bo duzo sie dzialo przez ostatnie dni i musze troche ochlonac...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 08:01 #26

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Długo nie pisałam A było to tak... do psychologa więcej nie poszedł bo stwierdził że chce coś odłożyć pieniędzy bo jest splukany. Ze 200 euro na miesiąc ciężko mu płacić i jeździć tam w każdą sobotę gdy powinien być wtedy w pracy. Ale na mitingi AA chciał chodzić nadal. No i chodził przez 2 miesiące. Chciał brać kredyt by wynająć dla nas mieszkanie i zabrać mnie i dzieci z pierwszego małżeństwa na wakacje. Rozradzalam mu to żeby teraz jak nie ma kasy i odstawil alkohol brak na siebie jakieś dlugi. Ze pomału bez kredytu SĄ się wszystko zrobić. Nie pił 2 miesiące, kupiliśmy namiot i cały ekwipunek i pojechaliśmy z dzieciakami na kempng. Było bardzo fajnie. Terapia jest, wakacje były,więc czas rozglądać się za mieszkaniem. Ja u znajomych mogę mieszkać 2 miesiące bo mieszkanie wystawiono na sprzedaż. On w naszym mieszka Ale chielismy zacząć od nowa w nowym miejscu. Bo tam i okolica nieciekawa i umowa wynajmu zaraz się skończy.W ostatnią środę rozmawialiśmy na temat mieszkań A on ze czeka na nową umowę wynajmu. Pytam czy ma zamiar tam zostać bo plan był inny. A on ze nie ma planów i ucial rozmowę. Mieliśmy porozmawiać następnego dnia Ale stwierdził że ma dużo spraw do załatwienia i ze w sobotę. A wczoraj już nie odbierał ode mnie telefonu co się nie zdarzało przez ostatnie miesiące gdy nie pił. Więc myślę ze się zaczęło od nowa. Ja nie daje już rady żyć na 2 domy, jeździć tam u spowrotem i ze wszystkim sama. Od niego żadnej odpowiedzi. Dla mnie stało się jasne że nie chce ze mną mieszkać i taki układ mu odpowiada. Jestem kierowcą, opiekunka do dzieci,kochanka, pomocą w domu ale mieszkać razem nie. Nie wiem po co to obiecywał...czemu nabrał wody w usta i nawet rozmawiać o tym nie chce. Napisałam mu więc ja co czuję w związku z takim zachowaniem i jak mnue boli takie traktowanie z dnia na dzień skoro nic się nie stało.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 08:04 #27

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Teraz nagle nie przejmuje się ani mną ani moimi problemami. Przestał się odzywać i tyle. Jedyne co mi przychodzi do głowy to spakować rzeczy i w ciągu 2 miesięcy wracać do Polski na stałe. Mam 35 lat,nie mam dzieci i nikogo z rodziny czy bliskich poza nim. Jestem bardzo zmęczona tym wszystkim. Tam mam swój dach nad głową i rodzinę. Skoro on po tym wszystkim nie czuję się w odpowiedzialności mną się zaopiekować to ja przyszłości zadnej juz nie widzę. Nie wiem co z nim ...może zaczął pić znowu. Ale ja nie mam na to wpływu. Temat wspólnego zamieszkania A on pije z tego powodu??? To widać radością go to nie napawa. Nawet wytłumaczyć mi się nie potrafi? I znowu jestem w dole...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 08:16 #28

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 65
Hogata9 my wlasnie tak mamy...robimy dla nich wszystko, a w zamian, jak sie nad tym zastanowic nie dostajemy nic...Ja mam męża alkoholika który nie widzi u siebie problemu.Też jestem o krok od rozstania...kilka miesięcy przemyslen odkad zrozumialam ze ma problem i tlumaczenia go,dawania kolejntch szans, w sumie teraz widze ze nie wiadomo po co bo nic sie nie zmienia.I wiem ze jestem coraz blizej decyzji o zakonczeniu tego zwiazku.Ja chce byc z kims kto bedzie ze mna.A on jest w zwiazku z butelka piwa ktora jest dla niego najwazniejsza.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9, elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 10:24 #29

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Magda1981r Dzieki za odpowiedz. Tak to jest z naszymi Alko...najgorsze jest to że przez ostatnie 2 miesiące było super. Rozmawiał ze mną o wszystkim,zwierzal się,spędzaliśmy fajnie czas. I nagle temat mieszkania A on zaczął ze mną rozmawiać jak z wrogiem...Tak jak kiedyś gdy pil. A potem cisza. Brak telefonu i odpowiedzi. Napisałam mu wiele. Ze go kocham ale tak dłużej żyć nie mogę. Ze nie chce być dłużej dziewczyna na weekend,kierowca i opiekunka do dzieci. Tyle ile mnie potrzebuje to tyle dostaje. Ale wspólne mieszkanie to już nie? Może sam sobie nie ufa i czuję ze zacznie pić a wtedy mieszkanie ze mną byłoby uciążliwe? Napisalam mu ze jesli nie chce ukladac sobie ze mna zycia to ja wracam do Polski i daje mu spokoj. Zejde mu z oczu skoro jestem takim problemem. Walczylam o niego ile moglam bo kocham bardzo. Ale chcialabym poczuc ze jestesmy razem i zyjemy razem a ja tego nie czuję. Po 4 latach związku to chyba nienormalne. Nie moge byc do konca życia tak traktowana bo jestem kobietą i potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. A nie ciągle czekać na weekend by pojechać do niego i poczuc przez chwile ze nie jestem sama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): elzunia engelmohr, wiktoria

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 10:25 #30

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Kolezanka w pracy powiedziala ostatnio: czemu jestes smutna? Robisz nadgodziny, zarobisz wiecej pieniedzy i kupisz swojemu piwko, zeby byl zadowolony. Tak przy ludziach powiedziała. Myslalam ze zapadne sie pod ziemie ze wstydu! Tak mnie ludzie postrzegaja?! I jeszcze temat mieszkania w ten sam dzien... cos we mnue peklo. Chciał dziecka, ja też bardzo. Ale coś nie wychodzilo. A ja przez to czuję się bezwartosciowa jako kobieta... Ale nic nie mogę z tym zrobić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 12:10 #31

  • wiktoria
  • wiktoria Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 190
  • Otrzymane podziękowania: 108
Zdarza mi się brać niektóre rzeczy do siebie. Może twoją koleżanką palnela bez zastanowienia. Pomijamy takie historie. Szkoda na nie czasu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9, elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 12:19 #32

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 65
Widzisz u mnie jest inaczej bo mimo ze z mężem mieszkamy razem prawie 9lat to ja czuje sie przy nim samotna.Zawsze same z córką bo on woli komputer lub znajomych z ktorymi moze wypic i swietnie sie bawić. Wyobraź sobie ze znam go od 16lat i tak bardzo bylam zaślepiona...zawsze go bronilam...a odkad zamieszkalismy razem to wszystkie obowiazki wzielam na siebie.Taka kochajaca żona...wszystki na mojej glowie...a on ciagle bez pieiniedzy...prace dorywcze i dlugi za alimenty na dziecko z poprzedniego zwiazku a teraz jeszcze doszla mu kara 5tys. za zabrane prawko.
Moze boi sie zamieszkania razem bo bedziesz go kontolowala...pewnie mu wygodnie tak jak jest.Na pewno chcesz założyc rodzine z kims takim...?Ja tez ostatnio uslyszalam od kolezanki ktora miala meza alkoholika ktorego zostawila ze patrzac na mnie widzi siebie z przed lat...jej mąż tez by tylko pił a praca zadna odpowiednia dla niego nie byla.Takie uwagi chociaz bolesne ale pomogaja przejrzec na oczy....ja juz nie odpuscilam.Nie walcze.Bo on widzi tylko alkohol.Nie mnie...nie córke tylko piwo.Zaczęłam chodzic tez do psychologa. To też mi pomaga.Ciężko odciąć sie i zacząć myślec tylko o sobie ale mi powoli sie to uudajeSana z córka wyjechalam na wakacje 100km samochodem...pierwszy raz sama samochodem taki kawał drogi...balam sie ale dalam rade z czego jestem dumna...i odpoczelam psychicznie od widoku jego z piwem przed komputerem.Ty też zacznij mysleć o sobie.Przeciez zaslugujesz na to zebys byla kochana i szanowana...ale nie czasami...nie wtedy kiedy on ma na to ochote.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hogata9, wiktoria

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 13:20 #33

  • aniczekk
  • aniczekk Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 105
  • Otrzymane podziękowania: 96
Myślę że zrobiłaś błąd pisząc ze go kochasz, że masz dość, że wracasz, ze on nie chce wspólnego mieszkania itd. Pokaż mu że mało obchodzi Cię on, gdy pije. Jakież by było jego zdziwienie gdybyś nie zabiegala o kontakt gdy on się nie odzywa? Zajmij sie sobą, nie pokazuj mu jak bardzo Ci na nim zależy, pokaż, że zależy Ci przede wszystkim na sobie. Bądź silna i walcz o siebie. Dodam tylko, że ja robiłam tak samo. Wypisywalam i wydzwanialam gdy pił. Pisałam o swoich uczuciach, o swojej rozpaczy, bezsilności. Zwykle bez odpowiedzi z jego strony, albo takiej,ktora dotyczyla tylko jego (jestem beznadziejny ble ble ble, uzalanie sie nad soba, wspominanie o chęci odebrania sobie życia, brak odniesienia do tego co napisałam, pytanie czy ma sie wyprowadzić (jakby to mialo cokolwiek zmienić)). Czułam sie wtedy źle, upokorzana przez własną siebie, czego mogłam sie spodziewac, ze pijany zrozumie, wroci, powie ze kocha, ze jestem wspaniala, przestanie pic? Glupia bylam i sama siebie tym krzywdzilam. Juz sie nie otwieram. Nie pisze, nie dzwonie. Pokazuje obojętność, bo to on ma problem nie ja,bo to jego zachowanie, jego życie, a ja mam swoje i je lubie. Z nim czy bez niego, wybierze juz sam. A wystawianie sie na zranienie przez alkoholika poprzez pisanie o swoich uczuciach, ponizanie sie, blaganie, to zwykly masochizm. Bo on mysli tylko o jednym, o sobie i piciu. Pokazujac ze ma wsparcie i milosc, pozwalasz mu dalej pic, bo przeciez ktos go kocha, komus zalezy i chocby nie wiadomo co zrobil i jak sie zachowal-pomoze, pozwoli wrocic, ukoi, przebaczy. I żadne argumenty tu nie pomogą. Sam musi chcieć zmienić swoje życie. Życzę dużo energii i pozytywnego myślenia. Pozdrawiam
Ostatnio zmieniany: 2017/09/03 13:31 przez aniczekk.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Norbi, andrzejej, Donatella, Hogata9, elzunia engelmohr

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 14:21 #34

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Hogata9 napisał:
Jedyne co mi przychodzi do głowy to spakować rzeczy i w ciągu 2 miesięcy wracać do Polski na stałe. Mam 35 lat,nie mam dzieci i nikogo z rodziny czy bliskich poza nim. ...

Wracaj.
Nie ma co się czepiac nadziei, czyny i fakty się liczą. Szkoda Twojego życia dziewczyno
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Norbi, Hogata9, elzunia engelmohr, aniczekk

pomagac czy nie...okazywac milosc czy nie 2017/09/03 15:36 #35

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 266
  • Otrzymane podziękowania: 345
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i odpowiedzi. Czuję ze zrobilam wszystko co mogłam. Coś się zmieniło bo chodził na AA, ale to ja ciagle to ciagnelam do przodu. Ja tłumaczyłam ze powinien,jechałam do psychologa i wozilam na AA. To nie pił 2 miesiące. A teraz choć nie widziałam go od kilku dni to czuję ze pije bo nie odbiera telefonu. Nie ma sensu dłużej to ciągnąć. Nie mam siły i jestem znerwicowana. Napisałam jeszcze raz do niego żeby oddał mi pieniądze z kaucji za dom bo skoro tam zostaje to czemu mam za to płacić i robić prezent. I pudlo z telewizora bo zapomnialam i tam zostawilam a potrzebuje do wysyłki. I ze podjedzie po to moja koleżanka. Ja go nie chce widzieć. Zadzwonilam ale nie odebral a potem wylaczyl telefon bo sms jeszcze nie doszedl. Mam dosc wszystkiego... Ile ja sil i energii poswiwcilam zeby on sie leczyl. Bo tu w języku polskim jest ograniczone to trochę. Wozilam na AA 40 km, czekałam pod budynkiem, pomoc przy dzieciach, wozenie wszędzie bo on nie ma prawka, realizowanie planu krok po kroku ...pomału żeby dla niego nie za dużo na raz...dochodzi do szukania mieszkania razem a on nie odbiera telefonu??!! Czuję się strasznie upokorzona! Wszyscy mówili że to się nie uda,a ja wierzyłam...stałam za nim. I mam za swoje...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.