Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Pomóżcie bo sama nie dam rady

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 16:03 #1

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Witam. Jestem przekonana,że mój mąż ma problem z alkoholem.Ostatnimi czasy się pogorszyło. Codziennie ma piwa raz 2 raz więcej, a w weekend calkiem przegina. Kłamie, szuka spokoju, pije sam, nie patrzy czy nas stac. Mamy fajna rodzinkę, cudną córkę 6lat, z drugą jestem w ciazy 6 miesiąc. Kazde picie ma jakis powod. Rozmawialam z nim, powiedzialam ze ma problem. Niby wie ze przesadza ale co z tego? Jak robi to samo. Nie radzi sobie z emocjami, zamyka sie w sobie, nie chce rozmawiac bo twierdzi ze nie jest zle. A jest. Cale zycie mam pod gorke i jeszcze to... jest mlodym, przystojnym facetem a niszczy siebie i rodzine.
Jak z nim postepowac? Co robic jak mnie przytula a ja mimo ze tego chce i go kocham to odsuwam sie bo wiem ze mnie krzywdzi i oszukuje. Potem slysze ze oschla jestem. Ale nie pamieta jak go prawie dziennie prosilam o wspolny czas wieczorem...a on nie przychodzil bo piwo wazniejsze bylo.
Jak dbac o siebie? Co robic by czul ze go kocham ale jednoczesnie wiedzial ze zarty sie skonczyly.
Co z dziecmi? Ja nie mam dokad pojsc...za 3 miesiace rodze, sama nie dam rady ogarnac wszystkiego.
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 16:14 #2

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 812
  • Otrzymane podziękowania: 1525
Witaj na forum :czesc:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 16:17 #3

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 629
  • Otrzymane podziękowania: 818
Trudny okres dla Ciebie, ciąża, powinnaś mieć spokój. I postaraj się go sobie zapewnić. To ogromnie trudne. Czytaj tutaj jak najwięcej jak postępować. I na razie myśl o sobie i dziecku, do czasu rozwiązania z naciskiem na Ciebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 16:19 #4

  • wiktoria
  • wiktoria Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 190
  • Otrzymane podziękowania: 112
Widzę siebie sprzed 12 lat. 6 letnia córka i z drugą w ciąży. I te rozmowy o piciu i ze przesadza że niszczy rodzinę. Potem trochę spokoju. I kolejne nawroty i niewyobrażalny strach przed jego agresją i jeszcze mieć mogłabym napisać więcej Ale mam nie zajmować się przeszłością. Nie zrozum mnie źle ale ratuj się dziewczyno. Najchętniej napisalabym UCIEKAJ ale jak to kiedyś napisała Bea to twoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 16:32 #5

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Dobrze sie mówi uciekaj, jak nie mam dokąd. Agresji u nas nie ma, ale jest alkohol a to niszczy. Chce zadzwonic na tel zaufania jutro do poradni uzależnień, może nabiore sily by isc na Al-anon.
Mam 32 lata i tyle krzywd za soba a jeszcze pojawia sie problem alkoholowy. Nie wiem skąd brać siły, jak postepowac z mężem.
Na co dzien mi pomaga, zajmuje sie corka, wypierze, ugotuje...ale przychodzi wieczor i zawsze jest piwo i jego nieobecnosc...
Dzis mu powiedzialam ze w zadne slowo nie wierze, ze mu nie ufam i jesli chce bym dala mu szanse to musialby dlugo pracowac na to. Nie wierze. Jeszcze chcialabym umiec zajac sie soba i go olac.
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 16:34 #6

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Wiktoria jestes po rozwodzie? U mnie to ostatecznosc... jak dlugo tkwilas w tym zwiazku? Jak sobie poradzilas z dziecmi?
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 16:44 #7

  • wiktoria
  • wiktoria Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 190
  • Otrzymane podziękowania: 112
Jestem wspouzalezniona już 21 lat. Nigdy nie podjęłam decyzji o odejściu. Miałam dwie próby samobójcze i ciągle wrażenie nieprzezytego życia. Cały czas myślałam ze coś się zmieni. Teraz chcę coś z tym zrobić. To dobre forum dodaje siły i wiedzy nadał nie wiem czy mi się uda. Zaczynam pracować nad sobą
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 16:48 #8

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15586
  • Otrzymane podziękowania: 19052
Hej Kurczak :czesc:
Jesteś w trudnej sytuacji ale na tyle ile to możliwe, że mąż zajmie sie dziećmi, Ty postaraj się skorzystać z terapii.
Terapia jest dla Ciebie byś nauczyła się życ obok alkoholika bez cierpienia bo to Ty jesteś w życiu ważna. Ty i Twoje Dzieci.
Nie podejmiesz decyzji za niego, nie zmusisz go do terapii. Dlatego zajmij sie sobą.
Telefon zaufania to bardzo dobry pomysł. Po prostu to zrób :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 17:05 #9

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5722
  • Otrzymane podziękowania: 3684
:czesc: jestem Misia :P .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 17:09 #10

  • wiktoria
  • wiktoria Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 190
  • Otrzymane podziękowania: 112
Przepraszam nie chciałam Cię nastraszyc. To taki odruch. Takich historii jak moja jest tu wiele Ale nie musi być twoją. Na pewno al anon to dobry krok. Tylko nie rezygnuj.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 17:19 #11

  • Tolek Banan
  • Tolek Banan Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Ut ameris, amabilis esto.
  • Posty: 508
  • Otrzymane podziękowania: 522
Witaj Kurczaku :cześć: jestem Marcin i jestem alkoholikiem trzymam za ciebie kciuki jak coś to pisz,możesz na mnie liczyć
Nullum potentius satellitum quam amici Fideles.
Nie ma potężniejszych obrońców nad wiernych przyjaciół.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 18:02 #12

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi...
Marcin cześć...szczerze jeśli zechcesz mi napidać, opowiedzieć jak ja powinnam postepować zeby moj maz nie mial komfortu picia to bede wdzieczna. Powiedz mi czy jak nie jest wciety to mam go przytulac? Okazywac milosc...nie chce zeby myslal ze mi "przeszlo" i jest ok.
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 18:22 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15586
  • Otrzymane podziękowania: 19052
Kurczaczku Drogi
Tu nie ma rad. Zrobisz to co uznasz za słuszne, co podpowiada Ci sumienie.
Jemu nie trzeba przytulenia bo już znalazł sobie coś co go przytuli, Ty do tego jesteś mu mało potrzebna.
Dzisiaj Cie pogłaszcze, jutro choroba może zmienić się w agresję, słowną lub fizyczną, bo tak ona właśnie postępuje. Będzie obwiniał Cię za to, że pije on.
Tu chodzi o to żeby jego picie nie wpływało źle na Twoje samopoczucie, żebyś nie dała sie wpędzić w poczucie winy.
Kurczaczku...do tego potrzebna jest profesjonalna pomoc.
Masz już (prawie) dwoje dzieci. Masz komu gotować, prać, robić zakupy. Jemu nie musisz. To taki jeden z podstawowych elementów Twardej Miłości. Tak ważne dla Ciebie, jak i dla niego.
Dopiero jak dostrzeże, że został sam jak palec w doopie zastanowi się nad sobą i swoim piciem.
Jest dorosły, pozwól mu więc podejmować dorosłe decyzje.
Nie pomoże głaskanie, nie pomoże rzucanie patelniami. Dopóki nie zrozumie, nie zapragnie wziąć odpowiedzialności za swoje życie, żadne namowy nie pomogą.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Hela, Piotr0203, kurczak85

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 18:43 #14

  • partycja
  • partycja Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 14
Hej kurczaku. :-) ostatnio czytałam historie 2 alkoholików koło 30 którzy zdecydowali się na terapię i przeszli ją z sukcesem. Jeden zdecydował się na nią bo miał depresję a 2 bo miał od alkoholu napady lękowe i obu zalecił leczenie w ośrodku zamkniętym lekarz. Jeden z tych młodych mężczyzn mówił że jego żona bardzo mu pomogła bo zanim zdał sobie sprawę ze swojego problemu ona już chodziła na terapię i do Al anon i dużo uczyła się o alkoholizmie. Nie mówię że tak będzie u Ciebie ale myślę że jak zaczniesz szukać pomocy dla siebie i się sama wzmocnisz to na pewno tylko na plus.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hawana

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 18:58 #15

  • Hope
  • Hope Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 60
  • Otrzymane podziękowania: 69
Witaj kurczaczku serdecznie. Niestety dla twojego męża niewiele możesz zrobić. On musi sam. Naprawdę. Na razie pomaga, bo to widocznie początki choroby. Ja mogę ci tylko powiedzieć, że u mnie też tak było. W ciąży dawał czadu. Cały czas żyłam w nerwach. Potem jak urodziła się nam córka i zaczęła chorować to już popłynął całkiem. Miał powód do picia że Ho Ho. Nie mówię, że u ciebie tak będzie. Ale ja mam do siebie pretensje, że nie odeszłam wtedy, że czegoś nie zrobiłam. Może wtedy moje nerwy nie wpłynęły by na moją córkę tak bardzo. Życzę ci powodzenia i zdrowej córeczki. Dbaj o siebie. To też jest najważniejsze. Twój mąż już wybrał cookies dla niego jest ważne.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 19:00 #16

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1614
  • Otrzymane podziękowania: 3303
Jestem alkoholikiem mam na imię Jerzy. Uzależniałem się od alkoholu trzydzieści sześć lat. Alkohol zniszczył mnie, ja zniszczyłem rodzinę. Alkohol zniszczy wszystko będzie bezwzględny. Głaskanie nie pomoże. Wiem to z autopsji. Szekla ma racje!
A teraz :-H tu %%-
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 19:21 #17

  • Madzia123
  • Madzia123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 241
  • Otrzymane podziękowania: 179
Witaj. Proponuje udzial w Al anon i terapie. Na niego wplywu nie masz, a na siebie tak. Sciskam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 19:37 #18

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 629
  • Otrzymane podziękowania: 818
Ja przeszłam terapię prywatną indywidualną, chodzę na al-anon. Uczę się jak postępować żeby dbać o siebie tzn. o swoją psychikę. Mąż twierdZi że sam da radę, na razie walczy z piciem od roku jakoś mu to idzie choć średnio raz w miesiącu ma dzień dwa słabsze kiedy wypije jakieś piwo, ja to poznaje, jestem już w tym specjalistką :) ale nauczyłam się nie sprawdzać czy coś chowa, nie gderac, nie kłócić się, rozmawiać o tym co czuję,ale tylko gdy jest trzeźwy, stawiać warunki i twardo się ich trzymać. I jeśli coś obiecać to dotrzymać słowa. Znajdź fachową pomóc i czytaj nasze doświadczenia, to pomaga. Próbuj zawalczyć masz o co, a odejść jeśli podejmiesz taką decyzje.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kurczak85

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/27 20:37 #19

  • kat_ka
  • kat_ka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48
Witaj Kurczak1985! :czesc:

Twoja i moja historia są bardzo zbliżone. Mój mąż też zajmuje się dziećmi, zdarza się mu pomóc w kuchni i posprzątać, tylko dzień w dzień popija w swej "świątyni" (jak jedna z nas to pięknie ujęła ^^) ), czyli w garażu. 1, 2, czasem więcej piw i tak dzień w dzień. Też powiedziałam dość. No bo niby obecny, a nieobecny. Też pretensje o oschłość, totalny brak zrozumienia problemu. Z uporem maniaka twierdzi, że problemu nie ma. Mam go ja. No bo jakby nie patrzeć...go mam. Z nim. I tak w kole Macieju. Nie doradzę Ci, co zrobić, ale u nas momentem przełomowym była utrata prawo jazdy. To był mój as w rękawie. Postawiłam mu warunek: leczenie albo niebieska karta (no bo jak popije, to włącza mu się agresja słowna.) Też w ciąży niejedno przeszłam. Trudny przed Wami czas. Ja mam zamiar podjąć terapię jako współuzależniona, bo też nie wiem, jak z moim mężem postępować. Jak się przełamię, to Al-anon. Może od tego zacząć?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AAnka

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 05:28 #20

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Ja wiem, że głaskanie nie pomoże...właśnie tu potrzebuję nakierowania z tą twarda miłością. Alkoholik też człowiek. Mój mąż też jest wrażliwym facetem choć nie zawsze okazuje, ale jak w małżenstwie-jest potrzeba przytulenia, sexu itp. Jak popija to mam wstret oczywiscie ale jak jest czysty i to jakis czas to mi go poprostu brakuje.
Ja wiem ze musze zrobic 1 krok i zadzwonic do poradni. Potem Al-anon. Tylko aby bylam silna.
Ja sama jestem po terapiach...jako nastolatka chorowalam na bulimie, maz mi bardzo pozniej pomogl...jezdzil na terapie, rozmawial. Wiem jak dzialaja choroby emocjonalne i dlatego tez jesli moge jakos pomoc to pomoge bo te chorobysa jedne z gorszych.
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 05:54 #21

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Szelka ja potrzebuje konkrety proste twardej milosci...
Obiadu nie robic mu wcale jak zapije? To wyglada jak kara.
A jak czysty jest? To tez mam go olac calkowicie?
Tez potrzebuje rozmow. Corka co ma ogladac...tata jest ok a mama i tak z nim nie gada.
Mamy spotkac sie na grillu ze znajomymi w piatek...tez sama mam ochote. Mam to odwolac? Mam nigdzie z nim nie wychodzic? To wyglada jak kara...a to nie jest dziecko. Mam zrezygnowac ze znajomych?
wiesz...wiele razy slyszalam, ze jak przesadzi to go niby karze, bo sie nie odzywam, unikam, odrzucam, niby przekreslam... a ja tylko mowie co czuje i to ze ma problem z ktorym potrzebuje pomocy. Że nie chce dla niego zle.
Ile razy slyszalam ze inni nadi znajomi tez wypija piwo i razem i jakos jest ok...tak ale nie dopijaja sie po katach. Ze jak raz na tydzien (!!!!) wypije piwo wiecej to nie musi byc alkoholikiem. A za jakis czas zas sam mowi ze przesadza...
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 06:22 #22

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15586
  • Otrzymane podziękowania: 19052
Stawiasz to w świetle kary. Myślę, że na karę lub nagrode zasługuje każdy, bez względu na wiek. Czyni to swoim zachowaniem i jedno albo drugie otrzymuje za swoje zachowanie. Odrzucenie lub przytulenie.
Nie byłoby Cie tu na Forum gdyby Ci jego picie nie przeszkadzało, drażniło, szkodziło. On się tuli do Ciebie kochającej, pachnącej. Ty się tulisz do kufla piwa. Sprawia Ci to przyjemność?
Nie chodzi tu o to, że pijany nie dostanie obiadu, trzeźwy dostanie. Tu trzeba wyznaczyć granice, powiedzieć co czujesz jak jest pijany a co, jak jest trzeźwy. To udzielenie informacji o poczuciu Waszego bezpieczeństwa. bo już dziś nie masz pewności czy w chwili rozwiązania będziesz mogła liczyc na jego pomoc. Narodziny Dziecka to ogromne emocje a alkoholizm to chore emocje i one szargają alkoholikiem.

Tu jest taki wątek. Myślę, że warto abyś to przeczytała
niepijemy.pl/forum/forum-dla-wspoluzalez...ktore-warto-wiedziec
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 07:37 #23

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Wiesz napisałam o karze, bo mąż mi mówi,że go karzę i że tak to czuje. A ja tego tak nie odbieram.
Jest czysty, to i życie w domu jest inne-przyjemne, ale jak jest wypity to mam udawać? no nie. Dlatego mu tłumaczę moje uczucia. Oczywiście nie obywa się bez tekstów, że przesadzam, że zrzędzę - no tak, bo jak ma problem to trudno słuchać prawdy.
Dziś umówiłam się na konsultację do poradni uzależnień. Zapytałam kobitę czy mówić mężowi...mam powiedzieć i mieć siłę.
Nie ukrywam tego...rozmawiałam z teściem, że z xxxx jest problem, przedstawiłam sprawę mojej mamie, która zawsze twierdziła, że może przesadzam, bo to facet i sobie piwo wypije. Ok! wypije od czasu do czasu...ja też mogę, bo wszystko dla ludzi, ale nie dziennie i nie że 1 na tydzień jest po prostu wcięty a bo to weekend, a bo to ktoś go wnerwił, a to a tamto. I pije sam.
I'm still standing
Ostatnio zmieniany: 2017/08/28 08:55 przez Norbi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Stokrotka2

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 08:01 #24

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
kat_ka napisał:
Witaj Kurczak1985! :czesc:

Twoja i moja historia są bardzo zbliżone. Mój mąż też zajmuje się dziećmi, zdarza się mu pomóc w kuchni i posprzątać, tylko dzień w dzień popija w swej "świątyni" (jak jedna z nas to pięknie ujęła ^^) ), czyli w garażu. 1, 2, czasem więcej piw i tak dzień w dzień. Też powiedziałam dość. No bo niby obecny, a nieobecny. Też pretensje o oschłość, totalny brak zrozumienia problemu. Z uporem maniaka twierdzi, że problemu nie ma. Mam go ja. No bo jakby nie patrzeć...go mam. Z nim. I tak w kole Macieju. Nie doradzę Ci, co zrobić, ale u nas momentem przełomowym była utrata prawo jazdy. To był mój as w rękawie. Postawiłam mu warunek: leczenie albo niebieska karta (no bo jak popije, to włącza mu się agresja słowna.) Też w ciąży niejedno przeszłam. Trudny przed Wami czas. Ja mam zamiar podjąć terapię jako współuzależniona, bo też nie wiem, jak z moim mężem postępować. Jak się przełamię, to Al-anon. Może od tego zacząć?
Kat-ka ja dziś dzwoniłam...w czwartek mam konsultację. Obym miała siły. Jeszcze tylko mężowi muszę powiedzieć...i albo się wścieknie, albo będzie dobry by mnie zmylić.
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 08:25 #25

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15586
  • Otrzymane podziękowania: 19052
BRAWO TY :YMAPPLAUSE: Idziesz...i to w Tobie szanuję ^:)^ %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 08:49 #26

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Pomału...czwartek daleko, a targają mną różne myśli :(
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 09:21 #27

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 629
  • Otrzymane podziękowania: 818
I tu musisz być stanowcza, twardo stać przy swoich postanowieniach, bez względu na to co mówi i jak to nazywa, skoro potrafi pić wiedząc jakie będą konsekwencje to i potrafi o siebie zadbać czy to gotując sobie czy piorąc. Mój też się denerwował, dziwił ,że inaczej postępuję, że zrobiłam się uparta jego zdaniem, na luzie hihi, różnie to nazywał, karą też, ale z czasem do niego docierało, że tak już będzie, że jak wypije nie spi ze mną, nie piorę mu i nie sprzątam w pokoju w którym śpi, gotowanie to dla niego akurat nie problem. Że nie ma picia w domu i nigdzie przy mnie. Jak przychodził po dniu, lub dwóch porozmawiać, rozmawiałam, oczywiście jak był trzeźwy, mówiłam co czuję i że tak już będzie, że chce mu pomóc i będę z nim jeśli będzie coś z tym robił. Wyczuł moją konsekwencję i chyba wie, że jeśli nie będę miała już sił to odejdę. Sama też się zmieniam, dużo czytam o współuzależnieniu. Przestałam pić zupełnie przy nim i z nim, a wcześniej tak było, jak impreza i ja piwko to on 3-4, ja drinka on 3-4, teraz nie ma, ja nie piję. Jemu nie mówiłam już, żeby nie pił, gdy pytał na początku to mówiłam, ja Ci nie będę mówiła co masz robić, Twoja sprawa. Kiedyś zawsze przed imprezą robiłam kazanie, on się denerwował, że przecież wie no i tak się upijał, czasem miałam wrażenie że na złość mnie. Naucz się zmieniać swoje zachowanie, na terapii, na al-anon, czytając, a i on się może zmienić, kto wie. Sam musi chcieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 10:32 #28

  • wiktoria
  • wiktoria Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 190
  • Otrzymane podziękowania: 112
Kiedy mój mąż się do mnie przytulna to wiem ze to nic nie znaczy. Nauczyłam się tego tutaj na forum. Nie odpycham go Ale nie mam już nadzieji ze to coś znaczy że on coś zrozumiał że teraz będzie już dobrze. Jest to duży postęp bo jak zapije to nie jestem rozczarowana. Tak samo jest z pomaganiem mi gotowaniem itd. On będzie pił. Bardzo to przykre ale dasz radę. Zawalcz o siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 11:52 #29

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
No właśnie też nie mam nadziei.
Wczoraj był spokój...więc dziś normalnie rano z nim gadałam, odpowiadałam, i przytuliłam choć wiem, że jutro może zaś z piwem latać.
Z pracy wysłał mi wiadomość jakby nigdy nic...wyczułam, że myśli iż pewnie mi przeszło, że minie 2 dni i zaś będzie swoje robić.
Powiadomiłam go, że to, że dziś z nim normalnie gadałam, że się przytuliłam, bo najzwyczajniej w świecie za nim normalnym tęsknię i też mam swoje potrzeby, to nie znaczy, że problem zamiotłam pod dywan. Że ostatni tydzień i weekend był ostatnim na który się nabierałam...i ma to potraktować poważnie bo nie żartuję.
Powiadomiłam, że w czwartek mam wychodne i ma to zapamiętać.
Pytał gdzie, ale nie powiedziałam jeszcze. Boję się reakcji...ale trudno. On mojej się nie obawia ani razu, nie szanuje, kłamie. Po prostu mu powiem, ze skoro twierdzi, że ja przesadzam, że nie umiem wyluzować, że wyolbrzymiam...to chcę to potwierdzić u specjalisty. Potem może mi powiedzieć ew. że miał rację...ale tak nie będzie.
Co mam do stracenia? A może kiedyś albo mi podziękuje, albo ja będę wiedziała, że robiłam wiele by pomóc jemu i sobie i dzieciom. %%-
I'm still standing
Ostatnio zmieniany: 2017/08/28 11:58 przez kurczak85.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jan53, Tolek Banan

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 15:44 #30

  • wiktoria
  • wiktoria Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 190
  • Otrzymane podziękowania: 112
Jedna z zasad mówi nie odgrazaj się jeżeli nie jesteś pewna ze to zrobisz. Nie dogadyj mu nie pouczaj i nie bądź najmadrzejsza. Odwróci się to przeciwko tobie. I jak to ktoś już napisał " nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie przestanie"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 16:21 #31

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4873
  • Otrzymane podziękowania: 8240
ale czemu masz powiedzieć, ze szukasz potwierdzenia jego choroby u specjalisty?
Przecież idziesz na spotkanie dla siebie. To Ty potrzebujesz pomocy. Moim zdaniem oświadczenie, że idziesz nauczyć się jak o siebie zadbać, jak sobie lepiej radzić jest poważniejszym kubłem wody dla niego niż oświadczenie, że idziesz w jego sprawie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Annika75, Magda, Isabell, Marianna, wiktoria

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/28 18:43 #32

  • ...anna63
  • ...anna63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • DZIŚ NIE PIJĘ
  • Posty: 1202
  • Otrzymane podziękowania: 1414
wiktoria napisał:
Jedna z zasad mówi nie odgrazaj się jeżeli nie jesteś pewna ze to zrobisz. Nie dogadyj mu nie pouczaj i nie bądź najmadrzejsza. Odwróci się to przeciwko tobie. I jak to ktoś już napisał " nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie przestanie"

Tak własnie. Ja wiedziałam, że mój Mąż nie blefuje i to mi pomogło - między innymi - mimo wszystko to przestałam dla siebie - mnie przestało się podobać picie, chlanie, klinowanie, głupie tłumaczenie się, że przecież tylko jedno piwo, przepraszanie,a wręcz kajanie się, obiecywanie
Lubię moje ( nasze) obecne życie
Nigdy nie jest za późno,
żeby zacząć od nowa,
żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Magda, Antea, Jan53

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/29 05:13 #33

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
Słuchajcie ja czytam te zasady ale mogę też popełnić błąd, bo potrzebuję nakirowania. Dlatego tu jestem.
Powiedzialam meżowi o wizycie u terapeuty...reakcja "to Twoja sprawa" i wyszedł. Jakby mu kto w glowe strzelil, nie odzywał sie, grzecznie odpowiadal na pytania. Za jakis czas stwierdzil ze kombinuje za jego plecami (czyt.moze kogos mam), że cale zycie bede po terapiach lazic i ze znalazla sie milionerka bo to kosztuje.
Bylam spokojna...odp.ze nic nie komvinuje bo mowie prawde, ze jestem uczciwa i ze spotkania sa darmowe i robie to dla siebie, dla swego i dzieci spokoju. Ze jesli kombinuje jego zdaniem to nie robir nic co by mialo zaszkodzic.
A i pytal gdzie alkomat (zawsze jak wypil piwa to rano sprawdzal czy do pracy moze jechac)...a ja go zabralam. Nie powinnam ok, ale zrobilam to.
Powiedzialam ze go zabralam.

Ogolnie jest nie swoj. A jeszcze powiedxial ze bede komus gadac jaki to nie jest zly.... Mysli cze klamie z ta terapeutka. Musze wytrwac do czwartku. Ja chodzilam niedawno jeszcze na terapie z depresja i nerwica. Sypalo mi sie zycie ale zawalczylam o siebie i o malzenstwo, o rodzine, ale nie widzialam jeszcze wtedy nadmiaru piw. Teraz wiem ze moj spkoj i pogodd ducha zabiera maz i jego pociag do piwa. Mimo ze jest dobrym czlowiekiem, mezem, ojcem...nie wrzeszczy po piciu, nie bije ale sie smieje w twarz i twierdzi "o co mi chodzi" i nie raz slysze bo ja jestem oschla i go niby odrzucam. Gowno prawda. Prawda taka ze nis radzi sobie z emocjami.
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/29 05:16 #34

  • kurczak85
  • kurczak85 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 76
bea34 napisał:
ale czemu masz powiedzieć, ze szukasz potwierdzenia jego choroby u specjalisty?
Przecież idziesz na spotkanie dla siebie. To Ty potrzebujesz pomocy. Moim zdaniem oświadczenie, że idziesz nauczyć się jak o siebie zadbać, jak sobie lepiej radzić jest poważniejszym kubłem wody dla niego niż oświadczenie, że idziesz w jego sprawie.
Bea wytlumaczylam tak jak napisas...ale jak mowie-moge czasem popelnic blad.
I'm still standing
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pomóżcie bo sama nie dam rady 2017/08/29 06:29 #35

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4873
  • Otrzymane podziękowania: 8240
Nie oglądaj się na jego reakcje. Jesteś jeszcze słaba i będziesz je brala do siebie.
Rób swoje. Nie tłumacz się zanadto. Ale też nie ustępuj.
Początki są trudne. On to on, Ty to Ty.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2, AAnka