Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: W poszukiwaniu siebie

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 14:27 #71

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Liv...brzmi to strasznie...to jak tu poznac ze ktos jest uzalezniony od picia...?jak pozbyc sie tego strachu i podejrzen?
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 15:05 #72

  • aga1987103
  • aga1987103 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 59
czesc Magda
Napisze tylko tyle ze widac ze go kochasz I chcesz poprostu pomoc choremu czlowiekowi, widocznie jeszcze nie jego czas na przyznanie sie do problemu.
moze musi sie wydarzyc cos co nim wstrzasnie,ale ty niestety nie masz na to wplywu w tym momencie.
rozumiem twoja wscieklosc ..na to ze czlowiek ktorego kochasz sie powoli zabija I jak to wplywa na ciebie, mozna wyczytac z twojego wpisu.
dziewczyny pisaly zebys zajela sie soba I dzieckiem , zaczela wprowadzac twarda milosc I konsekwencje w tym co postanowisz .widzisz ja tez przez dlugi pomagalam swojemu partnerowi I pilam z nim az w koncu w takim stanie jak ty dalam mu zyc tak jak chce. I niedlugo potem sam chcial w koncu normalnie zyc .

zycze ci duzo wytrwalosci I usmiechu ,
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 19:09 #73

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 600
  • Otrzymane podziękowania: 2116
Magdo, kiedyś ktoś mi tutaj napisał, że to iż daję mężowi pieniądze, z których on może i kupuje alkohol, to tak jakbym go zabijała. Wstrząsnęły mną te słowa, no bo jak to... ja przecież chciałam mu pomóc, miałam nadzieję, ze może kupi sobie za nie chleb. Kupował alkohol, na chleb nieraz nie starczało. Tak wybierał, a ja naiwnie wierzyłam, że to się zmieni. Nie zmieniło się. Dopóki miał pieniądze, to pił. Jak się zbuntowałam i nie dawałam, to trząsł się cały, wymiotował, bolał go brzuch. Wszelakie objawy odstawienia alkoholu, aż do kolejnych pieniędzy.
Alkoholik, póki sam nie będzie chciał zerwać z nałogiem, będzie kręcił się wokół, jak w jakimś błędnym kole i będzie Cię chciał w ten wir wciągnąć. I sama widzisz , że mu się to udaje.
Musisz otworzyć szeroko oczy i zobaczyć, że on tam musi zostać sam i albo wyjdzie, albo będzie dalej krążył. Ty wyjść możesz, nawet małymi kroczkami, które zresztą robisz. To, że nie dajesz mu pieniędzy, to bardzo dobra decyzja. Musisz uwierzyć tylko w to, że tym nie wyrządzasz mu krzywdy, ale tak naprawdę go ratujesz i nie przykładasz ręki do pogłębiania jego choroby.
Pytasz, czy można rozpoznać alkoholika. Tak, ale nie zawsze to widzimy, bo my też jesteśmy chore. Póki nie poznamy samych siebie, będzie nam trudno.
Często jest tak, że powielamy swoje "błędy". Zanim wyszłam za mąż za Rafała, byłam związana króciutko z pewnym panem, który był alkoholikiem. Oj, ten związek dużo mnie sił kosztował i stresu. Obiecałam sobie, że nigdy więcej.... I co? Wyszłam za maż za alkoholika.
Teraz mówię .... nigdy więcej i.... mam nadzieję, że to koniec moich złych wyborów. Poznałam bardziej siebie, korzystałam jakiś czas z Al.Anon, dużo czytałam, dużo rozmawiałam. Czuję się pewniej i znam siebie lepiej. To jest taka broń. Osoba, z którą teraz się spotykam, z całą pewnością nie ma problemu z alkoholem. Tego jestem w 100% pewna.
Poznaj siebie, to czym Ty się kierujesz dokonując takich czy innych wyborów. Korzystaj z tego co może Ci pomóc - przede wszystkim z terapii.
Dużo siły Ci życzę i pisz co u Ciebie, jak sobie radzisz, tutaj dostaniesz wsparcie %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hevelius

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 19:44 #74

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 847
  • Otrzymane podziękowania: 1329
Niech się denerwuje, niech mówi że ktoś Cię buntuje. To chęć manipulowania Tobą. Mój też jak siostra mi pomagała to mówił głupia siostrunia. Jak zaczęłam chodzić na al-anon to mówił że dziwnie się zachowuje jak stamtąd wracam. Dziwnie bo nie po jego myśli. Wiem że czasem serce boli, ale bądź twarda. I oby to coś dało. I rozmawiaj o swoich uczuciach, spokojnie, ale tylko gdy trzeźwy. Tyle się nauczyłam i chyba dobrze. Tak mi się zdaje.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/08 04:00 #75

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Marianna czy to znaczy ze osoba z którą sie spotykasz nie pije wcale alkoholu? Bo boje sie ze wpadne w jakas paranoje ze jak ktos lubi piwo to znaczy ze wpadnie w naług...gdy moj dziadek dawno temu z powodu zakazu picia wódki przez lekarza zaczął doslownie wariować i ubzdural sobie ze zabije mojego tate powiedzialam sobie ze nienawidze wódki. ..ze nigdy nie bede piła. ..a dziadek podobno codziennie kieliszeczka sobie pił. Na imprezach rodzinnych byl zawsze pijany. To bylo taki cichy nałóg. Policja zamykanie drzwi zeby nie wszedl...trwalo to kilka miesiecy.Ja mam spokojny.charakter. On sie wscieka gada...a ja milcze.Gdy go wkurza ze nie chce mu kupic piwa to mowie ze robie to dla jego dobra. Nigdy nie bylam kłutliwa. Tym bardziej przy córce nie chce sie z nim.kłocic. Ale ona jego wrzaski slyszy..
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/08 05:27 #76

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 847
  • Otrzymane podziękowania: 1329
Mój mąż od jakichś 3 lat zaczął pić sporo, sam w domu , w piwnicy , garażu , ogrodzie. Wracałam z pracy już był napity, oczywiście zawsze zaprzeczał, nie zataczał się to prawda, na imprezach natomiast często pił do upadłego. Ja też lubiłam się napić, okazjonalnie piwko, wino, ale zawsze starałam się o umiar, myślę, że to kontrolowałam, jednak od czasu gdy walczę z jego piciem, nie piję. Nie ma tak jak kiedyś, że szliśmy gdzieś na spacer, siadaliśmy w knajpce, ja piwko on 2 lub 3. Oj na początku bardzo go to dziwiło i denerwowało powiedział -To tak teraz będziesz robić? Nic się nie odzywałam, w końcu dotarło. Jak z nim piłam to miał usprawiedliwienie i mógł sobie pozwolić na więcej. Kiedyś też się zdarzało, że kupiłam mu piwko, z głupoty własnej, widziałam, że ma zły humor, to kupowałam, gęba mu się wtedy cieszyła, a ja durna myślałam że robię dobrze, na chwilę niestety. Teraz nie robię już tak, i twardo stoje przy swoim, nie tłumaczę tylko mówię NIE.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/08 07:22 #77

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Oj wlasnie mojego męża też boli bardzo zeijuz nie chce sie z nim napic...rzadko z nami gdzies wychodzil a teraz to juz w ogole nie ma ochoty jak jest jakis piknik a ja piwa nie chce mu kupic to po co ma isc...a tez z nim siadalam kiedys i wodke pilam bo wolalam zeby w domu sie napil niz gdzies szedl.A teraz wyjechal do pracy z kolegą i po pierwszym dniu jest tak optymistycznie nastawiony..ma plany ze dlugi posplaca...a ja w takich momentach mysle ze moze przesadzam...moze wcale nie ma problemow z piciem...moze wszystko bedzie dobrze... jak kiedys...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/08 10:53 #78

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 847
  • Otrzymane podziękowania: 1329
Póki mam taką wiarę , jestem z nim, ale nie mam wątpliwości co do jego problemu z alkoholem niestety, nie wiem dokładnie jak jest u Ciebie, ale z tego co piszesz mogę wnioskować, że nie różowo. Mój mąż jak nie pije jest bardzo dobry, dużo czasu spędzamy razem, dużo rozmawiamy o planach, o nas i tym co dzisiaj zrobimy i wtedy też mam nadzieję, że teraz już bez tak zawsze, tak jak kiedyś, ale nagle zaczyna się zmieniać, denerwować z byle powodu i już czuję że coś się dzieje, być może sama staję się wtedy spięta, nerwowa i mówi że go to denerwuje wtedy, i chwilka wystarczy żeby się napił. Jedno jest pewne, nie możemy się czuć winne ich picia, nie możemy wątpić, że nasze zmiany prowadzą do lepszego, myślmy o sobie. Każdego dnia zróbmy coś tylko dla siebie!!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, majak

W poszukiwaniu siebie 2017/08/08 13:30 #79

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 272
Witajcie, to nasze podobne historie.
Ja od jakiegoś czasu walcze z piciem piwa w donu- taka granica.
I jak ostatnio był w sklepie ,napił się co nie miara.Awantura w domu, wezwałam policje,zabrali na wytrzeźwiałke (pierwszy raz coś takiego zrobiłam)To po jakimś czasie usłyszałam że przezto że nie w domu pije.
Narazie ponad tydzień nie pije.
Wczoraj mnie się zapytał jak się czuję.Chodziło o atmosfere że taka sielanka ,żyć nie umierać aypererew
A ja zadałam pytanie,jak ty się czujesz- :-?
Zero odpowiedzi.
Twarda miłość, granice TO JESt TO
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/08 15:42 #80

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Mój mąż codziennie pije przynajmniej jedno piwo...to zalezy czy ma pieniadze...Jak nie ma to jedno dwa piwa...jak jest przy kasie to kilka piwe...plus setka, dwie setki...Mocno wypity jest dwa,trzy razy w miesiącu. No wlasnie...z tym warunkiem ze ma w domu nie pić to boje sie go postawic bo pewnie wlasnie bedzie tak ze bedzie poza domem sie upijal...oj widze ze dluga droga przede mna.Boje sie tego wszystkiego co nas czeka gdy zaczne bardziej walczyc z jego piciem bo córka na to wszystko bedzie patrzec a ona jest takim wrazliwcem ze wszystko bardzo przezywa. Na przelomie żlobka i przedszkola zaczela sie jąkac...z czym walczylismy bardzo dlugo.Jąkanie znikalo...pojawialo sie..bylo tez nocne moczenie.Reagowala tak na zmiany i stresy.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/08 20:35 #81

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 272
U mnie jest tak, ale to nie znaczy że i u ciebie.
Ty wiesz na co możesz sobie pozwolić!
Wybierz co ci pasuje,wysłuchaj różnych sytuacji, opinii
Ale pamiętaj że to twoje życie, kieruj się dobrem swoim i ze swoją wolą.
Nierób co jest sprzeczne z tobą.Do pewnych decyzji trzeba dorosnąć.
ponieść ich konsekwencje.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/09/10 05:01 #82

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Dawno nie pisalam...chodze do psychologa...analizuje wszystko...i wiem co powinnam zrobić.Powinnam powiedzieć zeby sie wyprowadził. Bo ja juz nie mam sily ciągnąc tego dalej. Ostatnio sie wsciekl bo chce zeby zaprowadzal córke do szkoly.Ja musze ja zawozic na 7mana świetlice.On bedzie chodzil do pracy na południe wiec po co ma dziecko siedziec godzine na świetlicy jak moze ja zaprowadzic..do szkoly ma jakies 300m..a dla niego to powod do wsciekania sie...bo musi ja zaprowadzic...i wrocic do domu...a potem...znowu isc do pracy...Caly tydzien wracajac z pracy po poludniu nie pomyslal zeby ja odebrac ze szkoly a przechodzi prawie obok szkoly.Wraca do domu z pracy to widzi tylko komputer i piwo. To jego zycie.Mam dosc.Pieniedzy nie ma.Pracuje ale mowi ze zarabia grosze.W ciagu 3tygodni dal mu 100zl na dom...A caly poprzedni weekend byl pijajny.Trzezwial i pil dalej...jak nie sam to wychodzil do kolegi. Na to pieniadze musza byc a nie pomysli czy ja mam za co jedzenie kupic...rachunki zaplacic...Mam dosc takiego zycia z nim. Wole byc sama.Tylko ten strach...jak on zareaguje gdy powiem ze ma sie wyprowadzic. Boje sie ze wbije mnie w poczucie winy ze przekreslam nasz 16letni zwiazek...ale ja mam dosc tego zwiazku...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/09/10 07:05 #83

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5062
  • Otrzymane podziękowania: 8874
To co byś chciała zrobić? Jakie widzisz rozwiązanie dla siebie i dziecka?zastanawialas się?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/09/10 07:33 #84

  • aniczekk
  • aniczekk Avatar
To on powinien mieć poczucie winy, bo to on a nie ty rozwala wasz związek. Nie pozwól sobie wmówić że jest inaczej. Duzo siły kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/09/10 08:03 #85

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Bea...ja nie widze innego rozwiazania jak rozstanie...on nie widzi problemu z alkoholem.Uwaza za nachodzi sie w pracy jest zmeczony i nie moze zaprowadzic czy odebrac dziecko ze szkoly...a ja mam lepiej bo jezdze samochodem...nie moja wina ze mu prawo jazdy zabrali... :ojej:
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/09/10 08:06 #86

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Anniczek...ja niby wiem ze to on rozwala nasz zwiazek...ale sama sie na siebie wsciekam...bo nawet analizujac sytuacje u psycholog ja co chwila w jakis dziwny sposob go tlumacze...moze sama przed soba wstydze sie przyznac ze zwiazalam sie z nieodpowiednim mezczyzna...ze mnie przed nim ostrzegali a ja slepo bylam w niego zapatrzona...poza tym rozpad malzenstwa to taka moja zyciowa porażka...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aniczekk

W poszukiwaniu siebie 2017/09/10 09:43 #87

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Carpe diem...
  • Posty: 1767
  • Otrzymane podziękowania: 3490
Magda, na dobra sprawe wszystkie, albo wiekszosc, moglybysmy tu powiedziec, ze nas ,,ostrzegano'', a my bylysmy slepo zapatrzone...ale nie w tym rzecz. Wybierajac sobie partnera, widzialas w nim cechy, ktore ci, na tamten czas, odpowiadaly. To, ze po 16 latach sie zmienil, to juz inna bajka. Wszscy sie zmieniamy, z roznych powodow. Czemu uwazasz, ze rozpad malzenstwa, to zyciowa porazka? Czy nie bierzesz tego zbyt ,,osobiscie''? Nie musisz byc zawsze idealna, nikt nie musi. Pozwol sobie na popelnianie bledow, ale wyciagaj z nich wnioski, ucz sie, jak zyc, aby nie popelnic bledu po raz drugi. Zamiast myslec ,,porazka'', zacznij myslec ,,nowe doswiadczenie'', to zmienia calkowicie punkt widzenia na siebie sama. Zamiast myslec, ze cos ,,spapralas'', mysl, ze wlasnie odkrylas, jak cos ulepszyc ( w tym wypadku, twoje wlasne zycie. Aby bylo spokojniejsze, lepsze...). Przestan sie wciaz oskarzac, a takze oskarzac meza. Kazdy z nas ma swoj punkt widzenia swiata i ma do tego prawo. Spokojnego dnia ci zycze. %%-
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Donatella, Wera33, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/09/10 15:55 #88

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
No własnie ciężko mi przestawic sie na myślenie ze to nowe doświadczenie a nie porażka...bo mialo byc tak pięknie...ze zawsze juz razem...na cale życie...Tylko nie o takie życie mi chodzilo...Myśle że czasu mi potrzeba zeby tak na to spojrzeć...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/09/10 18:50 #89

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5062
  • Otrzymane podziękowania: 8874
Razem i do końca to tyło w bajkach
Szkoda, że tylko w to wierzymy, a nie w siebie.
Czas na zmianę!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/09/11 08:17 #90

  • aniczekk
  • aniczekk Avatar
Magda1981r napisał:
Anniczek...ja niby wiem ze to on rozwala nasz zwiazek...ale sama sie na siebie wsciekam...bo nawet analizujac sytuacje u psycholog ja co chwila w jakis dziwny sposob go tlumacze...moze sama przed soba wstydze sie przyznac ze zwiazalam sie z nieodpowiednim mezczyzna...ze mnie przed nim ostrzegali a ja slepo bylam w niego zapatrzona...poza tym rozpad malzenstwa to taka moja zyciowa porażka...
U mnie jest tak samo. Też mojego ciągle tłumaczyłam. Teraz staram sie tego nie robić. Załatwił sobie sam terapie, idzie w czwartek,mam nadzieję że wytrwa do tego czasu, i że mu tam pomogą walczyć ze swoją chorobą. Ciężko mu było przyznać się przed samym sobą że ma problem, mam nadzieję że złość jaką ma na siebie, że nie może sobie z alkoholem poradzić, sa mu siłę i determinację do walki. Życzę nam dużo siły kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/09/11 12:49 #91

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Tylko ten strach przed zmianami jest bardzo duzy....ja generalnie nie lubie zmian...lubie spokojne ulożone zycie.Wiem ze ze wszystkim radze sobie sama i wiem juz ze sobie poradze z dzieckiem i organizacja dnia.Ale przebrnac przez to zeby powiedziec mężowi spakuj sie i wyprowadź i patrzec na to jak sie pakuje ciagle jest dla mnie strasznie trudne i odwlekam to mimo ze wykancza mnie obecna sytuacja.I czekam na ten odpowiedni moment ...zeby wydusic to z siebie.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/05 11:33 #92

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Witam po dłuższej przerwie...Powoli małymi kroczkami myśle o sobie...Żyjemy z mężem obok siebie...chodze do psychologa ktory bardzo mi pomaga poukladac wszystkowidzący w glowie.Mąż pracuje bo postraszylam go ze bedzie musial sie wyprowadzic jak rzuci kolejna prace.Wiem ze to na dluzsza meta pewnie nie pomoze ale chociaz jakies nie wielkie pieniadze daje.Kupuje sobie tyton a reszte przepija.Jego sprawa.Ma swoje dlugi ktore sam musi splacac.Juz za niego nieplace.Niestety zastawil.kolejna rzecz w lombardzie.Jak brakuje mu na picie to kombinuje bo wie ze ja mu nie bede chciala dac.Dla tego idziemy dzis podpisac rozdzielnisc majatkowa bo boje sie ze zacznie brac jakies kredyty i bede tez ja miala problemy przez niego.Najpierw sie wsciekl...a teraz chodzi przygnebiony...powiedzcie czy rozdzielosc majatkowa to dobry pomysl?Momentami czuje siebie jakbym mu tym krzywde robila.Mieszkanie mamy komunalne na nas oboje.Jak bedzie mozliwosc wykupienia bede chciala wykupic na siebie bo on ma komornika za dlugi alimentacyjne z przed slubu.On boj sie se wyrzuce go na ulice bo on nie ma gdzie pojsc.Nie chce tego robic ale wczewniejszw mieszkanie komunalne bylo na niego.Ja to wyprosilam z urzedu i zamienilismy na wieksze.Moi rodzice wyremontowali wlozyli w nie duzo pieniedzy...glupia sytuacja...on czuje sie pokrzywdzony a ja zaczynam czuc sie winna ze straci do niego prawo jak bym je wykupila...w ogole ta rozdzielczoscia...rozdzielam tez w pewien sposob nas.Ale musze to zrobic dla wlasnego dobra...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/05 11:45 #93

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12050
  • Otrzymane podziękowania: 15182
Magdo sama w ostatnim zdaniu dałaś sobie odpowiedź. Trzymałabym się ustalonego, to decyzja związana z przyszłością, a wiele przykrego może się zdarzyć, o ile mąż się nie opamięta i to on ma konsekwencje ponosić. Trzymam kciuki %%-
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/05 12:05 #94

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Wiem ze musze to zrobic dla wlasnego dobra i dziecka.Tylko to jak chodzi przygnebiony wpedza mnie w poczucie winy.Ja widze co robi.Widze jak codziennie pije piwa...jak caly weekend przesiedzial przed komputerem i pił pił pił....te piwa az sie opił.Itak calą sobote i całą niedziele.I to ze zastawil zegarek w lombardzie...wczesniej telefon.Nie kupuje jedzenia...rachunki tez na mojej glowie.On sobie tylko papierosy kupuje i kawe.Ma tez swoje dlugi na ktore cos tam wplaca.Na dom daje co tydzien 150-200 zl.Reszte swoich zarobionych pieniedzy przepija....Niby wiem ze dobrze robie..ale ciagle szukam potwierdzenia wlasnych decyzji.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/10/05 14:14 #95

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1049
  • Otrzymane podziękowania: 2240
Witaj Magdo, to bardzo dobra decyzja, chronisz w ten sposób siebie i dziecko. On jest dorosły i jako dorosły człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. A może ta rozdzielność pomoże mu szybciej upaść i osiągnąć własne dno, żeby coś zrobić w kierunku trzeźwienia...kto to wie...
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Ostatnio zmieniany: 2017/10/05 14:16 przez martasa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/05 14:49 #96

  • Yarood
  • Yarood Avatar
ja wyczytuje u Ciebie stanowczość twych decyzji.. ja odbieram to co piszesz jako zapewnienie sobie przyszłości bez długów i bezpieczeństwa dla dziecka.. działasz i widzisz sens swoich poczynań.. to bardzo dużo.. oklaskiii
trzymam kciuki..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/05 20:17 #97

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Yarood dziękuję za dobre słowo....Zrobilismy tą rozdzielność.Teraz będe spokojniejsza.Mąż wsciekły był ale się zgodził.Uspokoił sie jak mu powiedzialam ze nie wyrzuce go z domu na ulice.Że nie o to mi chodzi.Na pewno ta rozdzielnosc go dotknęła.Martasa...moze faktycznie w koncu cos do niego dotrze...moze w koncu osiagnie swoje dno i zrozumie ze ma problem.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): martasa, Yarood

W poszukiwaniu siebie 2017/10/05 20:34 #98

  • Madzia123
  • Madzia123 Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 313
  • Otrzymane podziękowania: 307
Magda dobrze, ze macie rozdzielnosc. Ja tez mam od paru miesiecy, do tego alimenty na dziecko i zglosilam go do KRPA i na razie bez rezultatow- straszy, grozi i nadal pije, zaprzecza i nie widzi problemu. Moja cierpliwosc sie konczy i mam nadzieje, ze dojrzeje do decyzji oststecznej. Zycze Ci by Wam sie udalo, pozdrawiam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 03:37 #99

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Madzia 123 czytam Twoj temat...w ogóle dużo tutaj czytam i też powoli dojrzewam do podjęcia ostatecznej decyzji. Rozdzielnosc to pierwszy chyba tak powazny mój krok. Chodze do psychologa.Dużo mi to pomaga.Analizuje na przyklad dlaczego on potrafil mi wmowic ze to przeze mnie zabrali mu prawo jazdy a ja w to uwierzylam...dlaczego wbilam sie w tak ogromne poczucie winy.Dlaczego to zawsze on byl najwazniejszy. Ja robilam wszystko zeby nasz zwiazek byl idealny. On nie robil nic a ja robilam wszystko zeby tylko byl zadowolony.Okropne to wszystko.Madziu123 ty zrobilas juz duzo tych kroczków...Życze ci dużo siły na kolejne...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 07:23 #100

  • Yarood
  • Yarood Avatar
może w końcu zacznie myśleć.. i zobaczy, że jego życie kręci w okół alkoholu.. a życie na trzeźwo jest fajne.. :grin: z rodziną :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 07:38 #101

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Hmm...poki co mam wrazenie ze my mu przeszkadzamy...bo dziecko płacze. ..bo telewizja za glosno...nie moze sie wyspac...i generalnie wedlug niego to w tym domu w ogole nie mozna miec spokoju... :ojej:
A nawet gdy nie pił to wolał siedziec sam przed komputerem...ja z córką gdzies zawsze z boku, zawsze wszedzie same.To juz chyba taki charakter ze on woli byc sam :-?
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 07:48 #102

  • Yarood
  • Yarood Avatar
jak piłem to wszystko mi przeszkadzało.. że telewizor za głośno, że tupią jak chodzą.. wszystko było złe.. tylko ja idealny.. dopiero jak w domu straciłem komfort picia - i żona zaczęła zajmować się sobą i izolować się ode mnie to wtedy zaczęło w mojej głowie coś trybić, że jest coś nie tak.. moja żona miała takie samo poczucie, że już na nich mi nie zależy.. ja widziałem tylko ich złe działania, że nie chcą ze mną przebywać i ze mną nawet rozmawiać.. ja szukałem dziury w całym tym zachowaniu..
jak postanowiła zona odejść z dziećmi - zobaczyłem siebie w tym i moim złym świecie i postanowiłem przestać pić dla nich.. po wielu wpisach jakie tu zobaczyłem na forum dotarło do mnie, że ja muszę przestać pić dla siebie i to zadziałało u mnie i teraz jestem szczęśliwym trzeźwym człowiekiem..
uwielbiam przebywać z rodziną.. już nie jestem samotnikiem z alkoholem.. jestem tatą, ojcem, mężem i partnerem..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 08:05 #103

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Moj mąż zachowuje sie dokladnie tak jak opisujesz...tylko ze on nadal nie widzi u siebie problemu z alkoholem..Juz mu zagrozilam ze jak zrezygnuje z tej pracy to bede chciala zeby sie wyprowadzil. Widac ze sie wystraszyl...ale nadal pije codziennie.Moze kiedys zrozumie...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 08:17 #104

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2129
  • Otrzymane podziękowania: 1756
No i dopóki nie zobaczy swego problemu, raczej nie ma co liczyć na to, że zmieni swoje zachowanie, wszyscy będą winni, tylko nie on, też tak miałam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood, Tomoe

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 15:36 #105

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Zgadza sie...uwaza ze psycholog robi mi pranie mózgu dla tego robie z niego alkoholika...A jutro córka ma 8 urodziny. I powiedziała z płaczem ze nie chce zeby na jej urodzinach ktos pił wino albo wódke...strasznie mnie to poruszyło ... A męza wkurzyło że nie bedzie wódki.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.