Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: W poszukiwaniu siebie

W poszukiwaniu siebie 2019/06/09 14:03 #386

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3733
  • Otrzymane podziękowania: 5716
A dlaczego mu pozwoliłaś?
Może po cichu liczyłaś że się zmienił i że tym razem wam się uda?
Kobiety i koty zawsze robią, co chcą, więc mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą. (Robert A. Heinlein)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2019/06/09 14:28 #387

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Pozwoliłam mu bo chyba chciałam wierzyć w to że jego psychika nie jest aż tak chora. Nie dla tego że chciałam żeby nam się udało. Ja wiem i nie mam wątpliwości że nie chce z nim być. Ale mamy córkę i chciałam żeby było tak jak na filmach... Że mimo że się rozstali sumy to on będzie tatusiem który zabierze córkę na spacer... Który płaci alimenty i jest takim fajnym tatą. Ale on taki nie jest... To było tylko takie moje chcenie a on obawiam się że jak nie będę miała z nim dobrego kontaktu to odsunie się od córki a ona jest za nim bardzo. Starsza córka w ogóle się nie interesuje.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2019/06/12 23:43 #388

  • Gojia
  • Gojia Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • ... błogo
  • Posty: 642
  • Otrzymane podziękowania: 897
Witaj Madziu
Chcieć to my sobie możemy. Ale odrębną jednostką i tak zrobi jak chce. Trzeba się z tym pogodzić i tyle.

Gosia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r

W poszukiwaniu siebie 2019/06/13 07:54 #389

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 1280
Wiesz ja też zawsze uważałam żeby go nie urazić bo zawsze był taki wyczulony na wszystko. W zasadzie nie mam sobie nic do zarzucenia bo nigdy ani nie nakrzyczałam ani nie wyzywałan, kompletnie nic. wyobraź sobie jak bardzo mnie bolało jak on mimo tego i tak czuł się urażony i wypominał mi jakieś bzdury na przykład "nigdy ci na mnie nie zależało" albo "nigdy nie chciałaś mojego dobra", "to wszystko było kłamstwem, nic nie było prawdziwe". Musiałam wbić sobie do głowy że to człowiek chory i nic na to nie poradzę
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r, olka2019

W poszukiwaniu siebie 2019/06/13 12:34 #390

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
No właśnie uczę się że on jest sam kowalem własnego losu. Owszem jest chory ale on nie chce widzieć swojej choroby. Dorosły facet a jak dziecko... Robiący zbolałą minę i ja na ten jego smutek już nie chce się nabierać. Chociaz wiem że to nie koniecznie jest smutek udawany żeby coś osiągnąć. Przynajmniej nie zawsze ale ja naprawdę już nie chce być jego mamusią ani jego kobietą. Mamy córkę i to nas tylko łączy. Nie chcę też go sobie idealizować. Bo patrząc na niego tak obiektywnie to jest zaniedbanym facetem który nie robi nic aby coś zmienić w swoim życiu. Tylko ubolewa jak to mu źle w tym wynajmowanym pokoju. A dom w którym wynajmuje pokój osobiście mu znalazłam i jest tam super urzadzona kuchnia łazienka... Ma telewizor ma internet... A jak mu źle to może złożyć wniosek o mieszkanie... Ale po co jak można ponarzekac jakie ciężkie jego życie :wmur: Co do tego jakim jest ojcem to tutaj też jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Bo alimentów nie płaci. Czasami dołoży jakieś 50 czy 100zl do jej wyjazdu czy butów ale to wszystko. Jedyny plus to to że utrzymuje z córką jakiś kontakt. Ale przecież ja muszę mieć na wszystkie podstawowe rzeczy jakie są dziecku potrzebne a on uważa że nie ma pieniędzy i już i takie tłumaczenie powinno mi wystarczyć i powinnam go zrozumieć. Ale ja tego nie rozumiem. Dla mnie to kolejny dowód na jego nie dojrzałość. Kiedyś go nawet próbowałam zrozumieć teraz już nie oszukuje się...To nie jest facet z którym bym chciała być. Już nie. Lubię teraz to swoje życie. Chociaz czasami jest ciężko. W sobotę po raz pierwszy biorę udział w biegu na 1600m i ogrmonie się cieszę :P Córka będzie kibicować :P A ja mimo stresu dam z siebie wszystko :grin:
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): olka2019

W poszukiwaniu siebie 2019/06/13 13:01 #391

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 1280
Tak jak piszesz o tej dojrzałości to sobie przypomniałam co kiedyś przeczytałam tylko nie pamiętam gdzie. W przypadku mojego alko było tak że zaczął pić regularnie alkohol w wieku 13 czy 14 lat, który jak wiadomo wpływał na mózg. Przez to ani się nie rozwinął emocjonalnie ani nigdy nie dojrzał. Jak zaczęłam się leczyć zaczęłam to zauważać, że jest osobą niedojrzała emocjonalnie i zachowuje się jak dziecko bo tak naprawdę jego umysł zaczął być niszczony przez alkohol zanim zdążył dojrzeć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r

W poszukiwaniu siebie 2019/06/13 14:16 #392

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 382
  • Otrzymane podziękowania: 369
Ja poznałam mojego byłego już męża jak miał 28lat. Wiem że bywał na imprezach i pił ale jak wcześnie zaczął to ciężko mi powiedzieć. Teraz już wiem dlaczego weszłam w ten związek mimo że miał długi i nie miał stałej pracy ale wtedy naprawdę go kochałam i chciałam z nim być pomoc mu i ogromnie ważne dla mnie było to że kochał mnie. W domu nie dostałam miłości tylko byłam krytykowany. Gdy byłam nastolatka myślałam że nikt mnie nie pokocha bo jestem beznadziejna głupia za wysoka i chuda... Więc jak już poznałam jego i mnie pokochał to walczylam o ten związek jak lwica. Wszystko dzieje się po coś. I teraz cieszę się że spotkało mnie to co mnie spotkało i się lecze uczę się dbać o siebie i uczę się siebie pokochać. Teraz już nawet mogę powiedzieć że zaczynam siebie lubić :) Ja też zaczynam dorastać bo byłam zagubionym dzieckiem... Teraz zaczynam widzieć w sobie nie Madzie a Magdę a nawet czasami Magdalenę :)
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka, Alchemia