Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: W poszukiwaniu siebie

W poszukiwaniu siebie 2017/06/08 15:18 #36

  • ...anna63
  • ...anna63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • DZIŚ NIE PIJĘ
  • Posty: 1110
  • Otrzymane podziękowania: 1506
Magdo, to On z Tobą ma "jak w niebie". Komfort picia, że aż - aż.
Spróbuj tzw. twardej miłości. Wiem, że to nie jest łatwe. Wiem również, że da się tego nauczyć.
Nie wyobrażam sobie żeby mój mąż dał mi na alkohol, albo nie daj Boże mi go kupił......
Nigdy nie jest za późno,
żeby zacząć od nowa,
żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda

W poszukiwaniu siebie 2017/06/08 16:01 #37

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12383
  • Otrzymane podziękowania: 15671
Magdo piszesz tylko o nim, ciągle w Twojej głowie on, martwisz się o niego i za niego, a kto o Tobie myśli, Tobą zajmuje? On nie jest dzidziusiem, jesteś jego życiową partnerką, a nie mamusią, dorosły facet, niech bierze odpowiedzialność za własne czyny, szansę mu dać, nic za niego nie robić. Kupowanie alkoholu, dawanie pieniędzy to moja nazwa brzmi - zabijanie człowieka, alkoholizm czynny to choroba śmiertelna, to nie jest zabawa. Mówisz coś i tego się trzymaj, konsekwentnie, puste słowa, niedotrzymywanie słowa, robienie na odwrót Ciebie degradują, niebranie kompletnie pod uwagę Twojej wypowiedzi, bo i tak się zlitujesz. Dla mnie litość to zbrodnia, coś jak kopanie alkoholikowi dołu na cmentarzu.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/06/08 18:20 #38

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Wiem że musze cos zrobic.Tak naprawde moment w ktorym zabrali mu prawo jazdy byl przelomowy dla mnie.I dla niego.Bo teraz pije jeszcze wiecej. O 9tej rano potrafi otwierac piwo.I faktycznie mysle ciagle o nim.Ja jezdze z dzieckiem zepsutym samochodem bo nie ma pieniedzy na naprawe a daje mu na alkohol.On o samochod juz nie dba bo przeciez nim nie jedzi...wiem juz ze zle robie.Dla tego tu jestem.Chce sie przekonac ze mam racje ze problem jest i nie moge sie juz oszukiwac ze jego picie to nic takiego..
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/08 19:17 #39

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik itd
  • Posty: 1010
  • Otrzymane podziękowania: 1355
Magda1981r napisał:
często prosi mnie o pieniądze na setke piwo...albo pyta czy nie będę zła jak kupi sobie setke...
ja mu daje te pieniądze czesto też kupuje mu sama alkohol.
On ma taki charakter ze nie lubi gdy ktos nim rządzi lub mu cos narzuca a w jego mniemaniu ja nim probuje rzadzic...
nie lubi chodzic do lekarza ani nie lubi brac zadnych lekow.
Trzęsą mu sie ręce
chcialam żeby brał magnez bo pewnie ma niedobór przy takiej ilosci picia
nie chce.
Ma ciężki charakter.
Czy napewno chcesz coś zmienić? Ta droga prowadzi jedynie w kierunku by coraz gorzej było.

bea34 napisał:
Może poczytaj o twardej miłości. Jest tu w dziale taki wątek.
I jeszcze straszysz i niedotrzymujesz. Alkohol na młyn z pijakiem za młynarza. Jak dotąd ciągle szukasz tego co już powiedziane zostało. Twarda miłość. Jedyne co działa i uwierz że on już nigdy nie będzie takim jakim kiedyś był. Alkohol niszczy człowieka a w Twoim facecie zaszły ogromne zmiany. Trzeźwienie to nie odstawienie. Wymaga dużo i długiej pracy nad sobą. Nawet jesli miałabyś trwać przy nim dalej bez końca to sama musisz się przygotować by nie sfiksować. Zacznij leczenie od siebie. Jeśli siebie nie uratujesz to nikomu, nawet jemu, nie pomożesz.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/08 21:02 #40

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12383
  • Otrzymane podziękowania: 15671
Magdo kiedy o siebie zadbasz, o własną psychikę? Męża nie zmienisz, jednakże szukając pomocy dla siebie, siebie zmieniając, własne zachowania kto wie, może wtedy i mąż jakieś wnioski wysnuje, działania podejmie. Ty dla siebie i tylko dla siebie, nie masz wpływu na drugiego człowieka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/09 03:27 #41

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Wszyscy piszą że musze myśleć o sobie i dziecku i oczywiscie jest w tym sporo racji. Ale czy to nie jest tak że przez to oddalimy się od siebie z mężem? On zawsze miał problem ze spedzaniem z nami czasu. Nawet jak wyjezdzalismy na wakacje to w ciągu dnia tylko raz wychodzil z nami gdzieś. Zazwyczaj na obiad. Tak to siedzial w domku czy pokoju i ogladal telewizje i piwko popijał. A my ciagle same. Córka co raz starsza zaczyna pytac i plakac prosic zeby tata pojechal z nami na sale zabaw basen piknik...a on jej mówi że zmęczony jest nie ma siły. Strasznie zal mi córki.Dzisiaj w jej klasie organizowany jest dzien rodziny.Mąż zły że wymyślają w szkołach takie rzeczy..nie wiem czy pojdzie...córka też sie juz boi ze tata nie bedzie chcial pójść.Mysli i pyta czy tata pojdzie z nami. Wiec wszedzie chodzimy same...tylko że teraz rozmawiam z ludźmi..Bo zawsze trzymalam dystans..bo przeciez mam męża i nie powinnam odpowiadac na zaczepki innych a tym bardziej facetów...teraz nie unikam ludzi...rozmawiam z nimi i staram sie cieszyc z wyjscia gdziekolwiek. ..tylko żal dziecka...i siedzi tez w glowie ze on tam sam w domu a my tutaj...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/09 04:50 #42

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6057
  • Otrzymane podziękowania: 3433
Moni74 napisał:
Dlaczego kryjesz jego picie, w sobie wszystko trzymasz, aby tylko nikt się nie dowiedział? To jest dla niego komfort. Niech wszyscy wiedzą,
Dokładnie tak,moja żona ukrywała moje picie przed bliskimi,sąsiadami etc:do momentu,kiedy przestała to robić i mówiła wszystko wszem i wobec wszystkim,że jestem alkoholikiem,nawet proboszczowi,to zaczęło mi to przeszkadzać,od tego momentu zacząłem wychodzić wcześnie z domu o 5 rano a wracałem 23-24 w nocy,czyli się czajnikowałem i manipulowałem ze swoją iluzją i zaprzeczeniami.Ja byłem alkoholikiem w białych rękawiczkach,więc trudno mnie było rozpoznać,bo nikt mnie nie widział ,nie słyszał,kombinowałem tak,aby wszyscy Ci oni uwierzyli,że baba farmazony plecie,bo przecież pieniądze były,dom umeblowany,jak na tamte czasy luksus,,nowoczesne meble,sprzet AGD,mieszkanie czyste ,zadbane ,dzieci też ,zakupy w osiedlowym sklepie bez ograniczeń,to co ona plecie jaki alkoholik,jak ich na wszystko stać.To tak trwało może 2 lata,kiedy żona nie uniosła tej hipokryzji i zdecydowała,że mam odejść i to natychmiast,nie jutro,nie za tydzień i bez żadnych szans obietnic,że się poprawię,dzieci miały córka 5 lat syn 6 a ja 33 latka,grunt mi się zawalił pod nogami,wiedząc,że sobie z tym nie poradzę,mając różne myśli,zdecydowałem się na pójście do lekarza i też w tym samym dniu wylądowałem w Ośrodku Odwykowym,przez 7 dni odtruwali mnie z chemi alkoholu a potem za moją zgodą podjąłem terapię 6 tygodniową.Powiem tak,dzisiaj z perspektywy czasu mówię dobitnie,że gdybym nie zwrócił się o pomoc do lekarzy,to nie było by mnie tu dzisiaj,bo choroba alkoholowa to nie zasada Silnej Woli i dotrzymania obietnicy,nie nie w tej fazie alkoholu w jakiej ja byłej,nie poradził bym sobie.Dziękuję Bogu,że tak to się skończyło,Kiedy skończyłem terapię nie było słodko,żona mnie przyjęła z powrotem,ale pierwsze lata to była cisza i próba czasu,masakra,jak ona cierpiała i ja.Dostałem szansę,ale nic za darmo.Nie ukrywam,że miałem wsparcie od żony,jeżdziła ze mną na otwarte spotkania,dzisiaj już nie jeżdzi.
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63

W poszukiwaniu siebie 2017/06/09 17:44 #43

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1848
  • Otrzymane podziękowania: 1787
Magdo poczytaj prosze moj watek,bardzo podobne przekonania,wstydzenie sie meza alkoholika,trzymanie farsady przed swiatem i inne bzdury,moj juz ex malozonek ,pije sobie do dzisiaj,tyle ze chlopina stracil troche komfortu bo sam musi sie obwozic,Mojim nowym samochodzikem jak sie zlituje baba bnggfgbfb bnggfgbfb ,czasmi tak mam,Norbi zrobi wielke oczy moze nie,ale wkraju w ktorym otrzymuje sie socjal ,przynajmniej jak sie trzyma zasad i regol .moj byly malozonek nie ma Nic.Ja place hipoteke narazie.Ale tez bede musiala to hoby zakonczyc ,bo juz nie mam pieniedzy,na to.Oczywiscie ze nadziej umiera ostatnia,ale u nas bylo To samo ciagly brak pieniedzy,on byl szoferem autobusowym .........oczywiscie zlapano go,i starcil prace,pozniej i innej nie przedluzono mu kontaktu,bo sie rozchorowal na pluca..............On w domu klotnie jazda a dol .ja Pani od wszystkiego ,sama z dziecmi bo hrabia tzw zmeczony ehhhhhhhhhhh moze kazda znas KSIEGE napisac.Teraz ja no co mi on.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/09 22:46 #44

  • Ignacy
  • Ignacy Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 106
  • Otrzymane podziękowania: 120
Sorry zadałem to pytanie bo padło ono na odwyku ku mojemu zdziwienie uznałem ze alkoholik i pijak to samo.Jednak nie bo pijak upija się raz na rok a alkoholik pije codziennie czy tez rzadziej. Samsal ja tylko myślę ze pijakowi jest łatwiej wyjść z opresji jak alkoholikowi.Prawdą jest ze jestem świadomym swej nieuleczalnej choroby.A może się pogubiłem i zadaje takie pytania.Ignacy alkoholik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/10 05:58 #45

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
To mój mąż pije codziennie i tak od kilku lat...jak ja moglam byc taka ślepa i nie widzieć problemu? :-?
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/10 06:05 #46

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Sylwia1975 czytam twój wątek. Ja jestem na etapie że poinformowalam męża ze od teraz nie kupie mu zadnego piwa.Jak chce to sam sobie kupuje.Ja nawet kochana żona kupowalam mu setki i piwa.To ja place rachunki robie zakupy piore sprzatam zaworze i odbieram dziecko ze szkoly chodze z dzieckiem na spacery i inne atrakcje...a co robi mój mąż? Pracuje dorywczo i jest zmeczony i pije...czasami pracuje kilka dni w miesiacu..a ja kombinuje jak miesiac przetrwac bo brak kasy... :ojej:
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/10 07:28 #47

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Witaj Magdo.Przepraszam że powiem tak,pomagasz swemu mężowi który w moim mniemaniu jest 100% alkoholikiem/jak razi czyt osobą uzależnioną od alkoholu/.Ukrywanie wokół że mąż ma problem z alkoholem jest wielkim błędem,masz 8 letnią córeczkę-przecież to dziecko już dokładnie wie że tata ma problem,rozmawiasz z nią na ten temat?.Rodzina-ojciec brat,Twoja rodzina czy oni wszyscy już wiedzą że jest problem,może i tak,lecz po co się wtrącać jak sama Ty milczysz kryjesz.Pamiętam jak parę lat temu rozmawiałem z córką,powiedziała mi wtedy "Tato wiesz kiedy najbardziej się bałam w swoim życiu-odpowiedziałem -nie-wtedy kiedy pojechałeś na jakieś warsztaty i nie wróciłeś przez 3 dni po nich do domu-piłem"Córka ma dziś 22 lata,wtedy miała bodajże 4,myślałem że tego nie pamięta,że była za mała by to pamiętać-do końca życia już nie zapomni tego strachu,tam została w jej życiu rysa,głęboka rysa.Małżonka też "zamiatała" wszystko pod dywan,ukrywała mój alkoholizm,ba też sama kupowała,też próbowała pić ze mną sącząc drinka -ja opróżniałem flachę,wychodząc do wc czy piwnicy drugą.Jak wypiłem obiecywałem dzieciom i żonie że jutro pojedziemy nad wodę,do zoo,-tak jutro raniuteńko jedziemy na cały dzień-i co i nie jechaliźmy,nie byłem w stanie bo już zły,nerwowy zmęczony,Dzieci ze spuszczoną głową wracały do swego pokoju,żona do prac domowych a ja TV,i ukradkiem piwsko.Skończyły się "dobre"dni dla alkoholika,żona poszła na Al anon,na terapię wszystkim w koło mówiła dla czego nie przyszła ze mną/np imieniny,spotkania/ mówiła też znajomym -nie pożyczajcie mu żadnej kasy-wtedy dla mnie to była największa wiedźma,zołza i jeszcze gorzej że dziś wstyd się przyznać-dziś jest największym moim przyjacielem,najukochańszą z żon,moją Perłą.To Ona pokazała mi drogę że można,że jak się kocham to dam radę.Z córeczką rozmawiaj,mów że tata jest chory-i pamiętaj nigdy go nie krytykuj przy niej,dziś oboje z żoną wiemy że to jest największy błąd jaki można zrobić,największe kuku jaki zrobić własnemu dziecku.Pozdrawiam Cię i życzę odwagi by zmienić tylko i wyłącznie swoje życie i dziecka.Alkoholik sam musi podjąć decyzję o swoim życiu i jesteś w stanie mu pomóc nie pomagając w piciu-zajmij się sobą.Pozdrawiam. %%- @};-
ps.Znajdź mój pierwszy wątek tu na forum "Droga życia.Czy można wygrać życie" tam opisałem całe moje pijane życie,.Dbaj o siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/10 10:16 #48

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15633
  • Otrzymane podziękowania: 22637
Magda1981r napisał:
Ja jestem na etapie że poinformowalam męża ze od teraz nie kupie mu zadnego piwa.
Ja bym to liste powiększyła o pranie, prasowanie....itp... Wystarczy, że podzielisz się obiadek, bo to tak trochę niemiłe jeśc samej jak ktoś głodny siedzi obok. Ale to też do czasu.
Mówiąc krótko gdy odbierzesz mu komfort picia, pomożesz mu docenić życie, jego codzienność a w niej obowiązki. Nie tylko Twoje ale i jego obowiązki.
Kupowałaś mu alkohol więc wiesz ile na niego wydawałaś Ty, on pewnie pokątnie tez coś dokupywał i zebrała się sumka, która mogła być spożytkowana na potrzeby Twoje i Dziecka, na Waszą rozpustę bo myślę, że też macie pragnienia, marzenia, na które Was po prostu nie stać, bo mąż zarabia w dorywczej pracy na swoje picie. To go męczy bo picie męczy i osłabia a tu trzeba jeszcze iśc do pracy. Trzeba z czegoś zrezygnować. Jak myślisz....z czego zrezygnuje?

Magdo, tu jest to co warto poznać i wprowadzić w życie niepijemy.pl/forum/forum-dla-wspoluzalez...ktore-warto-wiedziec bo myślę, że tylko tak możesz mu pomóc, pomagając jednocześnie sobie.
Pozdrawiam %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

W poszukiwaniu siebie 2017/06/11 05:09 #49

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
No właśnie. To zawsze ja odkladalam zeby gdzies na wakacje wyjechac zeby corka chodzila na jazde konna...a teraz gdy zupelnie brakuje ob twierdzi ze nie musimy nigdzie jechac...inne dzieci nigdzie nie jezdza i żyją. ..żeby córka nauczyła sie ze nie mozna miec wszystkiego bo jest rozpieszczona...i takie jego tlumaczenie...A ja corka dopytuje gdzie na wakacje pojedziemy...i ja tez chce wyjechac chociaz na 3-4dni.Ale jak pojedziemy razem to on jak co roku przesiedzi i bedzie pil zamiast pobyc z nami.Jak gdziekolwiek wychodzimy on chce szybko wracac.Jak zyc z nim dalej...niby sie stara bywa bardzo mily a zs chwile sie wkurza o pierdole o dzieci ktore przychodza do corki o telewizje bo nie ogladamy tego co on chce...ze go nie doceniam nie obchodze..ze to on ciagle jest ten niedobry bo pije..
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/11 06:25 #50

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15633
  • Otrzymane podziękowania: 22637
Jasne, że będzie tłumaczył, że dziecko jest rozpieszczone, że nie ma potrzeb, bo one kosztują. Jeśli wyda na Ciebie i Dziecko to może zabraknąć mu na alkohol.
Wbrew pozorom alkoholik to myśląca istota. Myśli asekuracyjnie jak zapewnić sobie pijaną przyszłość, by miec alkohol nie starając się o niego.
a Ty? Załóż mu sprawę alimentacyjną bo jego obowiązkiem jest łożyc na utrzymanie dziecka.
W ten sposób odłożysz szybciej i więcej na swoje upragnione wakacje. W ten sposób zaserwujesz mu jedną konsekwencje picia.
On oczywiście ma prawo pić ale nie Waszym kosztem. Wy macie prawo do swojego życia i domu czystego od alkoholu.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, 57laku, Annika75, Magda

W poszukiwaniu siebie 2017/06/11 13:56 #51

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Magda1981r napisał:
corka dopytuje gdzie na wakacje pojedziemy...i ja tez chce wyjechac chociaz na 3-4dni.Ale jak pojedziemy razem to on jak co roku przesiedzi i bedzie pil zamiast pobyc z nami...

To bierz córkę i jedź. Wyrzuć z głowy myśli co on robi aktualnie. Potrafisz?
Zadaje się, że nie potrafisz bez niego egzystować.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/06/11 14:53 #52

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik itd
  • Posty: 1010
  • Otrzymane podziękowania: 1355
Ignacy, czy to ma jakieś znaczenie jak nazwiemy pijusa który przepił i rodzinę i siebie. Wystarczy że obaj nadajemy na tej samej fali i niezależnie od użytych słów wiemy co te rożne słowa określają. Nie było moim zamiarem sprawianie dyskomfortu wypowiedzi. Rozumię co piszesz i lubię Ciebie czytać

bea34 napisał:
To bierz córkę i jedź. Wyrzuć z głowy myśli co on robi aktualnie. Potrafisz?
Zadaje się, że nie potrafisz bez niego egzystować.
Nie sądzisz Magda że bea ma 100% rację. Nie oglądaj się na niego bo; sama wiesz że jedyne co dostaniesz, to dyskomfort realizacji, nawet odrobiny wypoczynku. Myślę że brak Ci odwagi by sama wyjechać bez opiekuna, choćby był Twoim katem. Naprawdę nie potrafisz niczego sama zrobić? Nie obawiaj się, gdy wrócisz z wyjazdu on gdzieś w pobliżu będzie. Nie zgubi się.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/06/13 13:54 #53

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Generalnie to ja mam problem z tym jak sie o niego nie martwić. ..że tak naprawde nasz zwiazek sie sypie...On potrafi byc mily widze ze sie stara nie pic tyle, a za chwile znow sie wkurza ze robie z niego alkoholika i ta huśtawka mnie wykańcza..
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

W poszukiwaniu siebie 2017/08/05 04:25 #54

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Jak radzić sobie z wybuchami alkoholika...mój mąż zaczyna się wkurzać ponieważ nie kupuje mu piwa...ani papierosów...nie chce też z nim pić.Wczoraj był wieczorem już dobrze wypity i zapytał czy zrzucimy się może na wódke i wypijemy sobie a ja sie nie zgodzilam.Mimo tego poszedl ze mna i córka na spacer wieczorem. Po drodze wszedl do sklepu i wypil setke..ja juz az sie gotowalam.z wscieklosci ale córka cieszyla sie że razem idziemy.Takie wyjscia razem zdarzaja sie nam bardzo rzadko bo mąż zazwyczaj nie ma ochoty.Tylko co to za wyjscie jak on byl taki wypity...niby sie z córką bawil ale...pijany nie jest sobą...po powrocie sie wsciekl...ze nie traktuje go normalnie że o tylu latach razem psa lepiej traktuje niż jego że ktos mi pranie mózgu robi bo robie z niego alkoholika...on gadał a ja sie nic nie odzywalam..a przy tym wszystkim byla córka która zapytala dlaczego wzięliśmy ślub? Skoro teraz sie kłócimy...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/05 04:33 #55

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Ja tak nie potrafie żyć...takie zycie obok mnie wykańcza...ja albo z kimś jestem albo nie...Ale życ normalnie z nim też sie juz nie da...codziennie piwo..jak tylko ma troche wiecej pieniedzy to juz wtedy chodzi wypity.Od poniedzialku jedzie do pracy po za domem.Wróci dopiero w piatek.Jedzie z kolega od picia. A ja w srode pierwszy raz do psychoterapeuty. Musze jakos sobie pomóc bo wiem ze sama sobie nie poradze.Nie wiem już co robić. Ja chce spokojnego normalnego życia..zycie z nim juz chyba nigdy takie nie bedzie.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/05 06:58 #56

  • Madzia123
  • Madzia123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 315
  • Otrzymane podziękowania: 311
Hej. Mamy podobne historie. Moj maz tez twierdxil, ze to ja zrobilam z niego alkohoholika. Prawda jest taka, ze pil id zawsze tylki ja mialam klapki na oczach. Na poczatku bardzo o mnie zabiegal, adorowal a jak mu sie udalo mnie przywiazac do siebie, to sie zaczelo... To ciezka sytuacja, bo mamy dziecko i kredyt i trzeba sie jakos dogadac, tylko jak to zrobic z czynnym alko. Sciskam Cie mocno. Dobrego dnia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/05 07:15 #57

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
To co Cię z nim trzyma?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/05 08:08 #58

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Madzia123 tobie też życze miłego dnia...czytalam twoj wątek.Jesteśmy chyba na podobnym etapie.Własnie...jak sie dogadac? Ciężko jest...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/05 08:11 #59

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Bea34 strach trzyma..boje sie tego momentu w ktorym mam mu powiedziec ze chce sie rozstac.Boje sie ze go skrzywdze.Tym bardziej ze on nie widzi u siebie problemu z piciem.Nie rozumie o co mi chodzi...twierdzi ze sie czepiam i wkurzam go tym czepianiem...No i musze jakos wszystko wytlumaczyc córce...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/05 09:09 #60

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 624
  • Otrzymane podziękowania: 572
Cześć. Zachowania waszych mężów to typowe zachowanie alkoholika, zaprzeczanie,manipulowanie,racjonalizowanie,oszukiwanie.Alkoholik(tym bardziej nie przyznający się do nałogu lub nieświadomy, w co wątpie)zrobi wszystko żeby tylko mógł pić. Wyjdzie na spacer, posprząta itd. Alkoholik zaraża swoimi manipulacjami całe swoje otoczenie, głównie najbliższą rodzine.
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kris66

W poszukiwaniu siebie 2017/08/05 18:01 #61

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Ale kto tu kogo krzywdzi?
Nie zachowuj się jak samarytanka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63

W poszukiwaniu siebie 2017/08/06 06:12 #62

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Wiwm Bea34 tylko ja mam taki głupi charakter ze każdym się przejmuje tylko nie sobą. Jeszcze jak on chodzi po mieszkaniu czasami taki przybity i akurat nie pijanynto wtedy dopadajamnie watpliwosci ze moze przesadzam...moze faktycznie nie ma problemu z piciem.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/06 07:12 #63

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Beata po raz pierwszy mnie zadziwiasz.
Magda,czytałem Twój wątek,od samego początku.Trochę Cię tu nie było,wracasz piszesz.Ja jestem alkoholikiem i prawdopodobnie wiem co przeżywa Twój mąż.Dziś rozumiem co ty przeżywasz,Kochasz nadal-czy się mylę??.Tak zachowuje się jak ja kiedyś,spacer dla Was,dla córki a właściwie to tylko pretekst by coś "chlapnąć",zły prawie wściekły,bo cóż jest setka wódki dla uspokojenia nerwów-dlaczego zły,nerwowy,nie zrozumiesz tego-ja z swej strony tylko powiem Ci że ja nie potrafiłem żyć,długo trwało by to zrozumieć by to co siedzi we mnie doszło do mej mózgownicy,A przecież kochałem i wiem że kiedy został bym sam dziś bym był gdzieś pod mostem lub już nie było by mnie wśród żywych.Co Ty robisz by Ciebie było lepiej,czy już masz swego terapeutę? Czy chodzisz na spotkania dla współuzależnionych? Czy chodzisz na Alanon??Czy już Rodzina wie że mąż ma problem alkoholowy,rozmawiasz o tym z przyjaciółmi??-pytanie "co cię z nim trzyma" uważam nie na miejscu Beato,wiesz że Cię lubię ale powiem Ci że mnie alkoholika Zygmunta to zabolało,a krzywdzą się dziś na wzajem,nie robiąc z sobą nic sam się krzywdziłem,żona gdyby nie poszła po pomoc sama by się krzywdziła,i wiem że to ona mi pomogła,pomagając sobie,Alanon,terapia, terapeutka.
Magdo posłuchaj serca,chcesz pomóc pomagaj jednak żeby komuś pomagać trzeba zadbać przede wszystkim o siebie.Pozdrawiam. @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 04:24 #64

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Do terapeuty ide w czwartek.O tym że ma problem z alkoholem zaczynam powoli mówić.Najpierw znajomym teraz chyba nadszedł czas na moich rodziców.Strasznie to wszystko trudne. A co mnie przy nim trzyma? Mimo wszystko dobre pytanie. Bo nie o taki zwiazek mi chodzilo. I teraz jak probuje sobie przypomniec kiedy tak naprawde bylo mi z nim dobrze to byly to chyba czasy kiedy sie spotykalismy. Gdy zamieszkalismy razem.bylam juz w ciąży i tak naprawde dopiero wtedy dostrzeglam ze dla niego jazda po piwie to żaden problem...że czas lubi spedzac ze znajomymi nie koniecznie ze mna i dzieckiem że na wczasy jedziemy razem ale on woli siedziec w pokoju i pić piwo...wszedzie bylam niby z nim ale sama. Mimo że wtedy jeszcze nie pil codziennie.A ja o niego walczylam z całą rodziną bo byli przeciwni mojemu zwiazkowi z nim...nie.o taki związek walczylam.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 06:33 #65

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Życie jest tylko jedno. Trzeba zadbać o swoje zęby moc dbać o inne.
Związek ma być symetryczny.
Skoro trzyma strach i poczucie krzywdy, obawa ze on sobie cis zrobito to nie jest dbanie o siebie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 07:17 #66

  • Liv
  • Liv Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 412
  • Otrzymane podziękowania: 540
Magda1981r napisał:
że na wczasy jedziemy razem ale on woli siedziec w pokoju i pić piwo...wszedzie bylam niby z nim ale sama. (...)A ja o niego walczylam z całą rodziną bo byli przeciwni mojemu zwiazkowi z nim...nie.o taki związek walczylam.
Bardzo mnie poruszyło to, co napisałaś, bo miałam podobnie. Moje bycie w związku wbrew radom rodziny i siedzenie partnera w pokoju z piwem po tym, jak jechaliśmy 5 godzin niby po to, żeby zwiedzać, spacerować i być blisko natury... Eh...
Pytanie co w Tobie spowodowało, że on wydał się Tobie atrakcyjny.
Zdrowa kobieta nie będzie żyła z pijącym. Po prostu spokojnie powie "nie interesuje mnie takie życie" i szybko pożegna nałogowca.
Ja trzymałam się byłego, bo niezaspokojenie moich potrzeb w związku to był jedzeni model bliskości, jaki znałam. Tego modelu nauczyła mnie rodzina, która też nie umiała inaczej.
Do tej pory czuję się nieswojo w relacjach, gdzie jest uważność na moje potrzeby, spokój, po prostu pogodne bycie w teraźniejszości.
Tylko w zdrowej teraźniejszości zbuduję zdrową przyszłość.

One Breath at a Time
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 08:12 #67

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Poznalam go gdy wyjechalam do innego miasta do szkoły. Byl starszy ode mnie. Opiekunczy.Wydawalo sie ze mysli powaznie. Wydawol sie bo tak naprawde przez caly czas malo pracowal. Mial dlugi za alimenty ale myslalam ze to splaci.Nie splacil do tej pory mimo ze mowilam zeby zaczal cos z tym robic...ale trzeba by bylo isc do normalnej pracy a nie dorywczej zeby to splacic a jemu z ta praca jakos caly czas nie po drodze..W domu moim rodzinnym to tata pracowal a mama zajmowala sie domem...dla tego ja tez chcialam wszystko w domu robic sama...pranie sprzatanie zakupy placenie rachunkow...wszystko ja.Tylko ze mąż nie garnal sie do zarabiania na dom jak moj tata.W domu alkohol byl...jak chyba wszedzie...teraz sie boje ze kazdy facet ktorego poznam a bedzie pic piwo bedzie powodowal u mnie strach...ze tez sie uzalezni od alkoholu...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 09:06 #68

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 844
  • Otrzymane podziękowania: 1329
Magda 1981 jestem w podobnej sytuacji, też trudno było mi zrozumieć, że jedyny sposób żeby mu pomóc to myślenie o sobie, życie po prostu, a on może wtedy zrozumie i coś z tym zrobi lub nie, u mnie jeszcze jest różnie, niby zrozumiał, niby coś zmienia , choc wpadki się zdarzają. Kocham go bardzo, nie wyobrażam jeszcze sobie życia bez niego i mam nadzieję , że do tego nie dojdzie. Zmieniłam wiele, chodzę na al-anon, mam terapie za sobą, wprowadziłam nowe zasady, nie piję z nim, nie pozwalam mu pić przy mnie, jeśli wypije, nie ma spania razem, nie ma gotowania razem, nie piorę mu nie sprzątam po nim, staram się wtedy spędzać czas tak jak lubię, spacer , spotkanie ze znajomymi, no i wszystkim mówię że ma problem (choć o tym wiedzieli mimo mojego ukrywania) niby żyję wtedy swoim życiem, ale w poduszkę jeszcze często płaczę, ale tak żeby nie widział, jeszcze mam chwile załamań, zwątpień. Wiele zrobiłam, ale wiem , że wiele przede mną. I jeśli nadejdzie chwila , że pomyślę, już dość, już nie chce, wtedy odejdę. I zacznę wszystko od nowa, pewnie będzie trudno, ale nie trudniej niż teraz. Trzymaj się i zmieniaj to co możesz zmienić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 09:30 #69

  • Liv
  • Liv Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 412
  • Otrzymane podziękowania: 540
Magda1981r napisał:
Poznalam go gdy wyjechalam do innego miasta do szkoły. Byl starszy ode mnie. Opiekunczy.Wydawalo sie ze mysli powaznie.
Niestety nałogowcy, których spotkałam, doskonale wiedzieli, jak robić dobre wrażenie. Robili to dobre wrażenie dopóki nie zaczęłam czuć się w związku, przywiązana emocjonalnie, potrzebująca tego związku. Wtedy maska spadała i widziałam smutną prawdę o tym człowieku, tylko już nie potrafiłam bez pomocy odejść.
Tylko w zdrowej teraźniejszości zbuduję zdrową przyszłość.

One Breath at a Time
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/08/07 14:25 #70

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Marianna mój mąż uważa ze nie ma problemu...nie widzi go...uważa ze ktos mnie buntuje przeciwko niemu a ja mam juz coraz bardziej dosyc...ja dopiero ide na terapie i przestalam mu kupowac piwo papierosy...tez z nim nie pije. Male kroczki ale robie.A on jest zdziwiony. I uwaza ze ktos mi pranie mózgu robi.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.