Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: W poszukiwaniu siebie

W poszukiwaniu siebie 2017/10/18 19:28 #141

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Nie chce tej jazdy w dół...tego jestem pewna.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 11:18 #142

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Witam...znów mam gorszy czas a to tym razem zasluga mojej mamy...Przestalam ukrywac co dzieje sie w domu..powiedzialam ze mąż przepija pieniadze ze ma dlugi zabrane prawo jazdy...i moja mama po przemysleniu tego wszystkiego stwierdzila ze powinnam walczyc o męża ze mam go pilnowac zeby dlugi splacal...zeby nie pil zeby z kolegami sie nie spotykal...a ja juz praktycznie bylam pewna ze najlepsze dla mnie bedzie rozstanie z nim bo juz mam dosc bycia ze wszystkim sama i patrzenia jak siedzi przy komputerze i pije...a moja mama obwinia mnie o wszystko...ze to przeze mnie bo nie pilnowalam.go.na imprezach rodzinnych i.mogl pic ile chcial...znow jestem dla niej ta najgorsza i glupia ...bo chce go zostawic...wczesniej dla niej bylam glupia bo chcialam z nim byc a ona byla przeciwna naszemu zwiazkowi...znów opadlam z sił i jest mi strasznie źle :(
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 11:29 #143

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3361
  • Otrzymane podziękowania: 4980
Jedno pytanie. Żyjesz z mamą? Moze to najwyższy czas na odcięcie pępowiny od mamy. Jakąkolwiek deccyzję podejmiesz to Ty poniesiesz tego konsekwencje a nie Twoja mama.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 11:36 #144

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Tak Chris wiem ze sama musze zadecydowac...ale strasznie mi przykro ze znow jestem postrzegana przez nią jako ta glupia Madzia ktora nie chce ratowac małzenstwa...a on niw widzi nawet ze ma problem z alkoholem...szuka winy u mnie bo zla dla niego sie zrobilam bo nie jest tak jak kiedys...nie kupuje mu piwka...nie splacam dlugow...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 12:36 #145

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 844
  • Otrzymane podziękowania: 1329
przypominam sobie jak mój mąż reagował na moje zmiany, wściekał się, nazwał moje spotkania sektą,drwił, że nagle stałam się taka stanowcza i opanowana, a ja spokojnie choć z bólem serca czasem robiłam swoje, stawiałam warunki i się ich twardo trzymałam, dla mojego i jego dobra, też czasem się obwiniałam, że może źle robię, za stanowczo i ostro, że moja wina, ale to były tylko chwile i wracałam na właściwą ścieżkę. Stój przy swoim.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Antea, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 12:41 #146

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 844
  • Otrzymane podziękowania: 1329
Jak ja mojej mamie powiedziałam jaki mam problem, że mój mąż, a jej ukochany zięć pije, nic nie powiedziała, wyszła do drugiego pokoju, po chwili wróciła i powiedziała, że to moja wina bo wiecznie mam skrzywioną gębę. Myślałam , że ją uduszę. Dodam, że była wtedy wypita i że ma problem z alkoholem od kiedy pamiętam, długo potem do niej się nie odzywałam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 13:46 #147

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1171
  • Otrzymane podziękowania: 1727
No muszę powiedzieć Marianno,że u mnie było trochę inaczej,dopóki nie wiedział z czym to się je,pozdrawiał koleżanki z grupy,ale niedługo to trwało,nastąpiły zmiany we mnie,już nie kochałam za bardzo,zaczęłam się rozwijać,ustalać zasady,koniec wyciągania z kłopotów,konsekwencja,no i zrobiło się nieprzyjemnie,mówił, nie wspierasz mnie,z myślą z jego strony nie załatwiasz moich spraw,nawet zwracał się do mnie per "matka",obraził się chłopczyk,kiedy powiedziałam,że nie jestem jego matką.W pewnym momencie nie podawał ręki koleżankom z grupy,nie mówiąc o pozdrowieniach.A ja zmieniałam się,ale nie tak jak On by tego oczekiwał.







w
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 20:16 #148

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Dokładnie Kalka...u mnie tez nie spodobało mu sie jak sie zmieniłam...bo wcześniej było dobrze ale tylko dla niego było dobrze.Teraz myśle o sobie i ta zmiana bardzo mu sie nie podoba...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 20:30 #149

  • Melisa
  • Melisa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1632
  • Otrzymane podziękowania: 1276
To już chyba każdy alkoholik tak ma :)
''Powiedzenie mówi, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego co nas spotyka i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 21:04 #150

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3361
  • Otrzymane podziękowania: 4980
Zmiana jednej osby (współuzależniona czy alkoholik) powoduje niezadowolenie drugiej strony.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 21:35 #151

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Zgadza sie...zawsze tak jest.Kwestia tylko tego czy ta druga osoba chce sie zastanowic nad tym skad ta zmiana...U mnie moja zmiana spowodowala tylko złosc u męża nie sklonila go do zastanowienia sie nad cala sytuacja.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/13 21:37 #152

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3361
  • Otrzymane podziękowania: 4980
Na to akurat nie masz wpływu
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/14 07:43 #153

  • Melisa
  • Melisa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1632
  • Otrzymane podziękowania: 1276
Do takich refleksji też trzeba dojrzeć skąd taka zmiana, zamiast wściekać się i obrażać na drugą stronę.
''Powiedzenie mówi, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego co nas spotyka i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/20 20:57 #154

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Podjelam decyzje ze chce rozstac sie z mężem...Decyzja.sto razy przemyślana ale jestem pewna ze da mi to i mojej córce szanse na spokojne życie bez widoku pijanego taty ktory potrafi tak na nia krzyczec ze sie boi.Powiedzialam mu ze nie chce dalej takiego związku ze mamy zupelnie inny poglad na zycie ze moze bedzie lepszym tata gdy spotka sie z corka raz na tydzien i poswieci jej ten czas niz teraz gdy niby jest ale tak naprawde jakby go nie bylo.On nadal nie widzi problemu z alkoholem.Powiedzialam zeby sie zastanowil czy moze wyprowadzi sie do brata i jak rozwiazac sytuacje z mieszkanie bo w tym mieszkaniu chce zostac z córką bo on i tak nie jest w stanie go utrzymac.Co na to mąż? Wysluchal spokojnie bronil tylko swojego niby nie picia...a teraz od dwocj dni nagle chce wychodxic z nami chce bawic sie z córką i zachowuje sie jakby w ogole nie rozumial co do niego powiedzialam :wmur: Tylko ze ja juz nie wierze w jego cudowna zmiane...juz tyle razy to przerabialam...tym razem sie nie nabiorę. ..nie ufam mu..
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/21 00:28 #155

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 601
  • Otrzymane podziękowania: 2116
Madziu, cokolwiek postanowisz trzymaj się tego, to Twoja decyzja. Nie daj sobie wmówić mamie, że jesteś winna picia Twojego męża. Nie jesteś, bo nikt za nikogo odpowiadać nie może (mówię o dorosłych osobach). On pije, to jego sprawa. Dawałaś mu szansę i wiedział o tym, ale jednocześnie cofałaś się w swoich postanowieniach. Urodziny córki i alkohol. Nie można ustępować. Alkoholik to zawsze zauważy i wykorzysta Twoją słabość. Konsekwencja. Widzisz , oznajmiłaś mu swoją decyzję i nagle cudowna przemiana. Ja nie twierdzę, że alkoholik nie może się zmienić. Oczywiście, że może, ale on też musi w tym postanowieniu trwać i to nie dzień i nie dwa.
Twoja konsekwencja może pomóc i jemu. Jednak przede wszystkim myśl o sobie %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r

W poszukiwaniu siebie 2017/11/21 04:30 #156

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Annika75 juz killa tych cudownych przemian miał które trwały po kilka dni czasami z tydzień moze dłużej...Tylko ze ja tym razem wlasnie będę konsekwentna i zdania nie zmienie.Chodze do psychologa i gdyby nie te wizyty i jestem tutaj na.forum i dzieki temu sie zmienilam i juz nie uwierze w jego cudowna przemiane bo sam powiedzial ze przeciez on nie pije tak jak.każdy. ..no.kiedys.moze troche wiecej ale teraz juz nie...Hi hi...i tam ta Madzia by sie nabrała ale ta.teraz już nie...Zapytam poprostu czy juz wie gdzie sie wyprowadzi...A mama jeszcze duzo zdrowia mi napsuje gdy dowie sie ze rozstalam sie z męzem.Nie licze na jej wsparcie.Gdy kilka lat temu poroniłam powiedziala ze kara boska mnie spotkala bo chcialam miec dziecko z facetem ktorego nie akceptuje.Nie okazala mi nawet odrobiny wspolczucia wiec i tym razem na jej wsparcie nie.licze.Trudne to wszystko i boli czasami bardzo...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

W poszukiwaniu siebie 2017/11/21 07:37 #157

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 601
  • Otrzymane podziękowania: 2116
Madziu i właśnie chodzi o konsekwencję. Cokolwiek postanowisz, bądź konsekwentna. Ja też kiedyś postanowiłam się rozstać. Moje małżeństwo z Rafałem trwało prawie 5 lat. Chciałam, aby nam się udało, liczyłam, że terapia pomoże i w końcu doszłam do ściany i zawróciłam. Jednym z takich przełomowych momentów, kiedy powiedziałam sobie, że nie chcę samotnego życia we dwoje, była np. Wigilia, kiedy on spał pijany. To był taki punkt zwrotny, ale tych rzeczy było więcej, bo każda kolejna szansa, stawała się zawiedzioną nadzieją i coraz bardziej bolała. Bardzo ładnie opisał to Dark Poet, który przyrównał ten proces, to tzw. "przemiareczkowania". Tysiące kropel, które z pozoru nic nie zmieniają, ale zaczynają pewien proces, a potem przychodzi ta jedna, decydująca, która razem z tamtymi wcześniejszymi zmienia wszystko. Ta jedna, to właśnie nasza decyzja o zmianie, nasze pragnienie tej zmiany, a te wcześniejsze, to potknięcia, ból, kolejne zmarnowane szanse. One mają na nas wpływ, a ile ich będzie, to zdecydujemy my same. Niektórym wystarcza ta jedna, mi zabrało to kilka lat, innym kilkanaście, a u niektórych to będzie trwało i trwało. Cokolwiek zrobisz, niech to będzie Twoje i dla Twojego dobra %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dariusz, Ivi, Magda1981r, Marianna

W poszukiwaniu siebie 2017/11/21 08:37 #158

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 844
  • Otrzymane podziękowania: 1329
Pięknie to Annika napisałaś, kropla do kropli i naczynie przepełniło się, każda z nas inaczej się z tym naczyniem obchodzi, jedna odlewa i udaje że jeszcze nie było pełne, inna udaje że nie widzi jak dawno się z niego przelewa, ale na szczęście są takie co mówią dość, już pełno i więcej się nie zmieści. Wydaje mi się , że te wygrywają życie. Bo albo zaczynają je od nowa, choć ciężko na początku to w końcu żyją spokojnie, zdarza się też że to ich stop powoduje też stop w piciu ich alko, rzadko bo rzadko, ale zdarza się. Nie dajmy się zwariować i podporządkować, cieszmy się życiem i żyjmy tak jak chcemy, życie jest za krótkie żeby je marnować. A oni niech je marnują, skoro taka ich decyzja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Annika75, Magda1981r

W poszukiwaniu siebie 2017/11/21 08:42 #159

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Moje małżeństwo trwa 6lat a 8lat mieszkamy razem.Ostatni rok byl dla mnie przelomem i to ze zabrali mu prawo jazdy a mnie wbil w poczucie winy...bo przeciez po niego zadzwonilam...i jeszcze fakt ze popadlam w zadluzenie przez jego picie bo ciagle wołał ode mnie pieniadze a ja dawalam...To byla ta kropla..A to ze spotkalam gdziej po drodze ludzi ktorym zaczelam sie zwierzać z problemow to ze znalazlam to forum i psycholog to wszystko otworzylo mi oczy i zrozumialam ze tak zyc nie chce.Potrzebny byl czas i zrozumienie ze ja mu nie pomoge ale sobie pomóc moge...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dariusz

W poszukiwaniu siebie 2017/11/21 09:24 #160

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 601
  • Otrzymane podziękowania: 2116
Widzisz, mój eksmąż też miał zabrane prawo jazdy. Zabrali mu, kiedy jechał ze mną. On prowadził, ja siedziałam obok i nie spostrzegłam się, że był pijany. Prowadził pewnie, rozmawiał "trzeźwo", a tutaj nagle kontrola i dużo za dużo. Policjant nie mógł uwierzyć, że pozwoliłam pijanemu mężowi prowadzić, a sama miałam prawo jazdy. A ja nie zauważyłam. Mój tata (były policjant), powiedział, że ja już tak żyłam w oparach alkoholu, że nie zwracałam uwagi, dopiero, gdy Rafał się chwiał, przesypiał dnie, gdy mówił bełkotliwie. Odebranie prawa jazdy to było dla mnie za mało. Co gorsze, ja go usprawiedliwiałam. Powiedziałam, że tak widocznie miało być, że to szczęście, bo może go to czegoś nauczy. I na "szczęście" stało się to właśnie w taki sposób, i skończyło "tylko" zabraniem prawa jazdy, a nie zabiciem kogoś na drodze. No bo przecież to, że ja siedziałam obok i w zasadzie mógł nas zabić, to było mi jeszcze mało.
Kolejne sprawa, o której piszesz - dług. Tutaj też byłam dobra. Wzięłam na siebie jego długi ponad 87 tys. Naiwnie myślałam, że będziemy żyć długo i szczęśliwie, dług wspólnymi siłami spłacimy. Tyle....., że on przestał pracować, a ja aby podźwignąć nasz budżet, musiałam wyjechać do pracy za granicę. Znaczną część długu spłaciłam, ale zostało mi jeszcze ponad 20 tys. Dam radę.
Inne finansowe oszustwa, nawet hazard ... dużo tego. Nie piszę tego po to, aby się licytować, ale aby pokazać, że dla każdego taką przełomową granicą jest coś innego. Czasami musimy tak dużo stracić, aby się obudzić.
Dobrze Madziu, że zauważyłaś to na takim etapie, bo potem straty byłyby jeszcze większe, a przede wszystkim szkoda naszego życia, bo tego czasu nam nikt nie zwróci. Nie patrz wstecz, nie mów, ze mogłaś zrobić to wcześniej. Chociaż takie myśli przychodzą i przychodzić będą. Dla każdego jest odpowiednia pora i nigdy nie jest za późno, aby zacząć jeszcze raz %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Magda1981r, Marianna

W poszukiwaniu siebie 2017/11/21 09:35 #161

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Ja naiwnie wzielam slub z nim wiedzac ze ma dlugi za alimenty...no bo przeciez razem damy rade...latwiej bedzie mu to splacic...Nie splacil tych długów...doszly kolejne tysiace za jazde pod wplywem...Mysli ze ślepa bylam...ze moglam wczesnie zareagowac tez przychodza...Ale to juz nie wazne...Wazne jest to co teraz i ze mozna zacząć od nowa... :)
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

W poszukiwaniu siebie 2017/11/24 12:49 #162

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Mój mąż po kolejnej rozmowie gdzie uswiadomiłam mu że sie nie dogadamy i chce zeby się wyprowadził przeszedl na etap wkurzania się na mnie...do tej pory chyba mial nadzieje ze zmienir zdania a ja sie nie ugielam i nie ruszylo mnie jego nagle zainteresowanie córką.Strasznie to trudne...ciezko mi jak nie wiem mimo że wiem że to dobra decyzja dla mnie i córki...Tylko że w jakims takim ogromnym stresie wracam z pracy do domu...boje sie jego reakcji na całą tą sytuacje.Wiem ze napewno boli go moja decyzja i jest mu ciężko :(
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marianna, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/24 13:10 #163

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 844
  • Otrzymane podziękowania: 1329
Oj przechodziłam wielokrotnie nerwy męża, najbardziej wtedy kiedy się zmieniałam, stawałam stanowcza i stałam twardo przy swoim, stawiałam warunki, wytrzymałam. Dojrzałam do decyzji, że juz nie chcę i nie mogę z nim być, postanowiłam się wyprowadzić, choć dom wspólny, on by tego nie zrobił bo twierdził, że nikt przeciez nie musi. Misiał ktoś i padło na mnie. Dotarło do niego ,że to już nie przelewki. I zmienił się. I jesteśmy razem. I dałam szansę, już ostatnią. On to wie, choć nie rozmawiamy już na temat jego picia w ogóle. Ciesze się dniem dzisiejszym, a jak się nie uda? to mam siły na nowe życie bez niego. Ale szczęśliwe i spokojne. Wiem to. I tego też Tobie życzę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dariusz, Dahud, Magda1981r, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/24 16:57 #164

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Jak przezyc i nie zwariować? Teraz stwierdzil po raz kolejny ze chce sie dogadać. ..grzecznie bez nerw powiedzial ze rozumie o co mi chodzi...ze on wszystko zrozumial...i patrze na niego takiego smutnego... :( i modle zebym tylko nie dala sie zlamac...bo wiem co bedzie za tydzien dwa...bedzie to samo...wiec mu powiedzialam ze zdania nie zmienie...ze jesli zrozumial to dobrze...to wyjdzie z tych dlugow...to bedzie prawdziwym.tatą dla dziecka bo przeciez moze sie z nia spotykac...a jesli chodzi o alkohol to sam musi sie zastanowic nad tym czy ma problem...wykancza mnie to wszystko...nie chce mi sie wracac do wlasnego domu bo siedzi tam on...smutny...przybity...Przez to ze podjelam taka decyzje...ale nie moge jej zmienic...tyle lat musialam wszystko sama ogarniac...nie wierze ze cos zrozumial...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/24 17:44 #165

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Carpe diem...
  • Posty: 1781
  • Otrzymane podziękowania: 3535
Madziu, nie mnie osadzac, bo nie siedze w glowie twojego meza, ale dla mnie to MANIPULACJA. Zeby nie stracic komfortu picia, jakie mu serwowalas do tej pory. Postaraj sie wytrwac w twoim postanowieniu. Nie, zeby mu zrobic na zlosc, czy udowodnic cos sobie, ale po to, abys ty uzyskala swoj spokoj, odnalazla sama siebie. Wiem, ze teraz jest strasznie ciezko i bardzo boli, ale uwierz, to minie. Trzymam kciuki i przytulam mocno. Pamietaj, nie jestes sama :ymhug:
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r, Marianna, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/24 18:47 #166

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Dziękuję. ...wiem że musze to przetrwać...też mysle ze to manipulacja dla tego samo jego gadanie ze zrozumiał nie wystarcza mi.Przez wszystkie lata kiedy jestesmy razem był leniem który korzystał z tego ze ślepo go kocham i wszystkim się zajme.Nie raz prosiłam zeby córke ze żlobka przedszkola odbierał...żeby w koncu ruszyl ze splacaniem alimentów...itp. Wiec raczej wątpie ze nagle cos zrozumiał.A picie przyszło z czasem...co raz wiecej i wialkohola teraz zamiast splacac swoj dlug tak jak powinien woli cos tam wplacic a reszte mieć na alkohol.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/11/27 05:03 #167

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
I znów moja mama weszła mi w droge.Pojechalismy do niej z męzem po córke. Córka była tam trzy dni i opowiadała że była na basenie ze mna i moim kolegą i w ogóle czesto ten moj kolega przewijal sie w jej opowiesciach. Mama moja przerazona dlaczego corka nie opowiada ze z tata gdzies byls tylko ciagle ten kolega....No ale jak tatus widzi tylko piwo i komputer i nigdzie nie chce z dzieckiem jechac to nic dziwnego ze dziecko nic nie opowiada....no wiec mąż sie nasluchala od mojej mamy ze ona tak bardzo go prosi zeby dlugi splacal zeby nie pil tyle zeby z dzieckiem czas spedzal...a on grzecznie przytakiwal ze sie postara ze on sie zmieni...i to teraz znowu ja jestem ta zła bo on przeciez chce sie zmienic a ja nie chce mu dac szansy... :(
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/27 06:52 #168

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 844
  • Otrzymane podziękowania: 1329
Nie przejmowałabym się gadaniem nikogo i robiła swoje, jeśli zmiękniesz i odpuścisz to wrócisz do punktu wyjścia, trzeba czasu żeby zrozumiał, że nie blefujesz. Idz po pomoc do specjalisty, na spotkania al-anon, tam są ludzie z takimi samymi problemami i na ich doświadczeniach można się oprzeć, albo po prostu pogadać i wysłuchają , a przede wszystkim zrozumieją i nie będą oceniać. Sił i wytrwałości życzę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/11/27 08:30 #169

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Chodze do psychoterapeuty .Gdybym tam nie chodzila juz dawno pewnie uwierzylabym w jego obietnice.Tylko jeszcze moja mama potrafi zachwiac ta moja pewnosc siebie i ona wierzy w to co on jej obiecuje.No i przeciez mnie nie bije wiec uwaza ze wystarczy jak bede go pilnowala.Tylko ze ona z nim nie zyje tylko ja .I to ja widze go wypitego.I mam dosc jego obietnic.Jesli on chce zmienic swoje zycie to to zrobi i beze mnie u boku.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud

W poszukiwaniu siebie 2017/12/03 07:01 #170

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Mój mąż nie chce sie wyprowadzić z mieszkania bo mowi że nie ma gdziepójść.Do brata wyprowadzić sie nie chce bo nie ma jak stamtąd dojechac do pracy.Mieszkanie mamy komunalne.W PGK i M powiedzieli mi ze lepiej jak dogadamy sie sami kto opuszcza mieszkanie i nie są w stanie przewidzieć co sąd postanowi. Na wynajęcie mieszkania go nie stać.On się zaslania tym ze mial swoj kąt bo mial mieszkanie komunalne a teraz ja chce go tego wlasnego kąta pozbawic.Jestem wsciekła.Nie wiem co robić. Czy dobry adwokat doradzi mi cos czy w tym wypadku radca prawny? On sam nie garnie sie zeby cos sobie znalesc.Nie wyobrazam sobie świąt spedzac z nim w takiej atmosferze.A sam nigdzie nie pójdzie. ...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2018/01/06 08:50 #171

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Witam po dłuższej przerwie.Niestety mam wrażenie że zatrzymałam się w miejscu.Chodze do terapeuty ale zachowania męża ciagle maja na mnie wpływ. On dalej pije dalej ze mną mieszka.Zastawia rzeczy w lombardzie.Wczoraj zastawil obrączke w lombardzie.Zabolało.Mimo ze żyjemy obok siebie.On już nie prosi żebym z nim była. Twierdzi że daje mi wolność ale nie ma gdzie się wprowadzić. A ja wiem że póki ze mna mieszka ja nie zaczne żyć spokojnie.I koło sie zamyka.Szukam mu mieszkania do wynajęcia. I pisze pozew o rozwód. Tyle moge zrobić.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Tomoe

W poszukiwaniu siebie 2018/01/06 11:30 #172

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1848
  • Otrzymane podziękowania: 1787
Z wlasnego doswiadczenia Ja tez cigle stalam w mniejscu jak znim zylam,spostrzeglam po prostu TERAZ ze nie da kon ciagnac dwoch wozow i tyle.Ja chcilam do przodu On wiadomo obietnice ,dlugi ktore posypaly sie na nas bo ex maloznek stwierdzil ze golego kurczaka nie da sie obskubac,w takim razie uslyszy to pan sedzia ,nie sobie sam przemysli,windykator i tak go nawiedzi predzej czy pozniej ,tesciowa wieczna nie jest.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2018/01/06 20:58 #173

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Też czuje ze póki bedzie ze mną mieszkał to będę stała w miejscu.Staram się żyć obok niego...staram się nie reagować gdy jest wypity ale często sie nie da bo on wtedy gdy pijany to najchetniej chce sie bawić z córką. Udaje super tatusia co strasznie mnie wkurza :ojej:
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea

W poszukiwaniu siebie 2018/01/07 09:33 #174

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15633
  • Otrzymane podziękowania: 22637
Jestem Alkoholiczką, dlatego napiszę.....
W moim pijaństwie był w życiu etap, że alkohol działał na mnie jak paliwo napędowe.
Nie miałam pojęcia o nawrotach, głodach, etc.... Nawet Córka kiedyś powiedziała: "Mama, kropnij sobie kielicha bo upierdliwa jesteś". Kropnęłam i sie poprawiło.
Mówię o tym bo ona wcale nie musi udawać, tak być może naprawdę. Jednak to wszystko do czasu. Dalszy rozwój choroby pokaże, że wcale nie jest dobrym ojcem, że jest apatyczny, niechętny, zły, nerwowy, i tak dalej....
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2018/01/07 09:34 przez szekla.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak

W poszukiwaniu siebie 2018/01/07 17:04 #175

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Córka się z nim bawi póki nie wie że jest pijany.I sytuacja wygląda wtedy tak że bawi się ale jak musze zareagować bo chce np.nosic ja na plecach na co nie pozwalam bo moze sie z nia przewrocic wtedy ona dowiaduje sie ze jest pijany i ucieka od niego a on sie na mnie wscieka ze ja jej o tym powiedzialam i ze buntuje ja przeciwko niemu.Mam tak bardzo dość. ..czuje sie wykonczona psychicznie...dzis trzeci dzien jest wypity.Ja staram sie go nie denerwowac...staram sie tez corce nie mowic ze jest pijany zeby sie nie bała. ..juz nie wiem co robić... :(
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.