Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: W poszukiwaniu siebie

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 15:48 #106

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 624
  • Otrzymane podziękowania: 572
Jakie to smutne i niesprawiedliwe że niewnne dzieci muszą brać udział w całym tym wrednym alkoholowym szambie. I ile takich dzieci, rodzin, mężów, żon...
ile nieszczęścia.
W moich okolicach niedawno pijany kierowca zabił stojącą na przystanku kobiete, jak się okazało matkę sześciorga dzieci. Sam jechał w samochodzie z sześcio letnim synem...człowiekowi ręce opadają...
"Alkohol" czy aby na pewno substancja wymyślona przez ludzi?
Może to sam Szatan go zesłał na ziemię, jak mówił św.Maksymilian aby przy jego pomocy zabierać Bogu rzesze dusz nieśmiertelnych.
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 15:51 #107

  • Yarood
  • Yarood Avatar
cóż może go i wkurzyło - niech sobie idzie po imprezie na wódke - to są urodziny córki - myślę że trzeba uszanować jej prośbę.. nawet jak mąż uzna, że jemu na przekór.. ja natomiast wiem ile moje dzieci by dały wtedy kiedy chlałem za imprezę bez alkoholu i zainteresowanie się nimi..
może kiedyś zrozumie, że sam sobie robi krzywdę.. dzieci są naprawdę świetnymi obserwatorami..

udanej zabawy.. :YMPARTY:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/06 21:17 #108

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Uszanuje jej wole i alkoholu nie bedzie...nawet nie myslalam ze ona tak zareaguje....ale mąż potrafi bardzo krzyczec gdy wypije...Zdarza sie ze jest spokojny i kladzie sie spac ale potrafi tez wykrzyczec wszystkie żale i pretensje ktore ma do mmnie.Mnie ciezko zniesc jego zachowanie a co dopiero dziecku...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood

W poszukiwaniu siebie 2017/10/09 12:53 #109

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Miało nie byc alkoholu a mąż ze szwagrem i moim tata po kryjomu pili w kuchni wódkę...córka w pewnym momencie zauwazyla ze dziadek nie jest trzeźwy i nie chciala z nim rozmawiac i poszla do swojego pokoju.Powinnam byla zareagowac i zabrac im ta wódke...czuje sie jakbym ja zawiodla bo obiecalam jej ze alkoholu nie bedzie...niby nic nie mowila ale mysle ze czula sie zawiedziona.Nie wiem czy roztrzasac temat i z nia porozmawiac czy nie...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/09 13:53 #110

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1049
  • Otrzymane podziękowania: 2240
Ehhh Magdo...temat dzieci jest moim czułym punktem i zrobiło mi się smutno po przeczytaniu Twojego postu, ponieważ wiem i sama pamiętam, jak bardzo bolą niespełnione dziecięce nadzieje. Osobiście myślę, że warto by było z córcią porozmawiać o alkoholizmie jej taty. Bo niestety to, co obserwuje teraz i jak to wszystko funkcjonuje, może przełożyć się również na jej dorosłe życie, a to, czego doświadcza, to brak szacunku dla jej potrzeb.
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/09 14:15 #111

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Rozmawiać.
Nie wiem czy zabierać wódkę. Tu grozi awantura. A w czas awantury nie można wesprzeć dziecka byciem obok i przytulniem
Porozmawiaj z nią na spokojnie. Zapytaj co czuła.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/10 07:11 #112

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Też właśnie balam się że zabierajac wódke wywołam awanture a chcialam.zeby córka miała spokojne i fajne urodziny.Porozmawiam z nia chociaż straszne ciezko czasami cos z niej wyciągnąć...ma momenty ze sama tak poprostu mowi co sprawia jej przykrosc czy radość a czasami nic nie idzie z niej wyciągnąć. Ja teraz mam strasznefo doła...trace siły i pewność wlasnych decyzji.Mąż po spisaniu rozdzielnosci majatkowej zaczął spedzac z nami czas...nie upił sie na urodzinach córki...mimo ze codziennie pije piwo a wczoraj chcial napic sie ze mna wina wiem ze liczyl tez na seks...a ja nie chcialam nie potrafilam..nie chcialam tez z nim sie napic.Czuje ze go skrzywdzilam nie godzac sie na ta bliskosc.Powiedzial przeciez jestem normalny nie jestem pijany...a ja juz nie mam do niego zaufania.Boje sie ze udaje...ze to chwilowa zmiana..ale tez mam watpliwosci czy dobrze robie trzymajac go twk na dystans.Boje sie ze go krzywdze a z drugiej strony nie mam juz sily do ratowania tego zwiazku :(
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/10 07:27 #113

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12383
  • Otrzymane podziękowania: 15671
Magdo tutaj nie chodzi, ze nie byl spity jak bela, chodzi o to, aby pic calkowicie przestal. Przeciez chcesz zmian, wiec dlaczego tak myslisz, ze mu przykrosc sprawilas, konsekwentnie i do przodu, odpuszczanie zabiera alkoholikowi szanse na mozliwe zmiany. Nie pije sie wspolnie z osoba, gdzie inaczej ma byc, bezalkoholowo. Ok, motasz sie, ale mozesz sobie zaszkodzic, alkoholik wszystko wykorzysta, a potem powie, no jak tez pilas, wiec o co Ci chodzi. Czym go skrzywdzilas? Bo nie dostal to czego chcial? Sorry, normalny, a co to znaczy w jego mniemaniu...nie widzi i widziec nie chce, nie chce bez alkoholu zyc, a takie tam gadki to jak dla mnie manipulacja i szukanie nie wiadomo czego...aby tylko o naduzywaniu alkoholu cicho bylo, taka niby naprawa.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/10 09:16 #114

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Moni74 w jego.mniemaniu normalny tzn.że się nie jest pijany..ale to ze wypil z dwa piwa wczesniej to.sie nie liczy.On nie widzi problemu...wedlug niego jak nie lezy po klatkach pijany to nie jest alkoholikiem. A to ze potrafi zastawic w lombardzie telefon czy zegarek zeby miec na piwo to nie widzi tego.Tak ja chce zmian.Chodze do psychologa...zaras po spotkaniach mam duzo energi i poukładane wszystko w głowie ale przychodzi taki moment jak teraz gdy on sie stara...spedza z nami czas...i dopadaja mnie watpliwosci ze moze przesadzam..ze mam wyrzuty sumienia bo on sie stara a ja go odtracam...ale nie potrafie zyc z nim normalnie jakby nic sie nie dzialo...bo nie ufam mu...bo wiem ze ciagle pije i nie widzi problemu...i.mysle ze chce mnie w ten sposob udobruchać zebym tylko nie drazyla tematu jego picia.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/10 14:01 #115

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Magda, o jakiej krzywdzie Ty mówisz? że jak raz, czy drugi nie wypił piwa, to już ma mieć żonę na zawołanie?
Ty masz swoje uczucia, emocje, potrzeby. Ty też masz.
Nie tylko on.
Bądź uważna na siebie. na siebie chuchaj i dmuchaj.
A on - jak pójdzie się leczyć, to kto wie - może odbuduje zaufanie i będzie jak kiedyś. Ale moim zdaniem na razie jemu chodzi o to, żeby uzyskać swoje, Ty się w tym nie liczysz. Liczy się Twoje ciało, ewentualnie obiad i zebyś zanadto nie gderała.
Zbuntuj się na to i skoro czas po spotkaniu z psychologiem jest ok, ale szybko paruje ten nastrój, to sobie wracaj do notatek, do rozmowy, do zdań, które są dla Ciebie ważne i przede wszystkim zacznij brać siebie samą pod uwagę.

Myslę też, że z córki nie ma co wyciągać. Można czytając wieczorem dziecku przytulić je i powiedzieć - widziałam, że było Ci smutno w niedzielę...I już. Niech wie, że ją widzisz. To ma kolosalne znaczenie dla budowania poczucia wartości w dziecku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Isabell, chris661211, Michael

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 04:13 #116

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Dziękuję Bea. Chyba faktcznie zaczne sobie zapisywac te najwazniejsze rzeczy ze spotkan z psychologiem.Córka bardzo do mnie lgnie...tate trzyma na duży dystans.Wytlumaczylam mężowi skad u niej tyle zlosci do niego ze zawiodl ja w jej urodziny.Słuchal skruszony..ale ile do niego dotarlo to nie wiem. Powoli wracam na te wlasciwe tory...i czuje sie lepiej.Dalej do przodu...malymi kroczkami...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Yarood

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 06:35 #117

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
ale po co mężowi coś tłumaczysz? Magda, Ty nie jesteś jego matką. Ty jesteś jego żoną. Nie Twoja rolą jest tłumaczenie mu rzeczywistości - dorosły jest przecież. Jeśli już masz coś tłumaczyć, to tylko dziecku.
Zostaw męża- niech robi dosłownie co chce. Nie zwracaj uwagi, nie mów mu co się zdarzyło jak zawalił kolejne sprawy.
Ciebie to angażuje, dla Twojeg współuzależnienia to pokarm - ale przecież Ty masz się z tego wzywalać.Więc sobie to kompletnie odpuść. Nie będzie to łatwe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 06:50 #118

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Zaskoczylo mnie to co napisalas...nie powinnam mu tlumaczyc?Rany...to naprawde ciezko bedzie...przeciez on sam moze tego niego widzi...odpuscilam z nianczeniem go czyli sam sobie robi kanapki...wstaje do pracy...nie budze go...sama tez z córką jezdze np.na sale zabaw...ale on wtedy mysli ze juz go nie obchodze...ze przez to rozwalam nasz zwiazek.To strasznie trudne.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 07:16 #119

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 624
  • Otrzymane podziękowania: 572
Tak nieraz odnoszę wrażenie że te współuzależnione kobiety które nie mają już mężów czy partnerów to w ten sposób doradzają tym co trwają w związku żeby ten związek się rozpadł. :-?
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 07:37 #120

  • Havana
  • Havana Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 961
  • Otrzymane podziękowania: 1325
Niepokojace nieprawdaz Kojak1976?

Tylko, ze w wielu przypadkach jest to jedyne wyjscie.
Jak inaczej zapobiec przemocy rodzinnej, szczegolnie gdy kierowana jest wobec bezbronnych dzieci.
Jestem alkoholiczka... i nie zasluguje na czwarte, piate i nastepne ustepstwo, ze strony partnera.
Starsi powiadali do trzech razy sztuka i tego sie w zyciu trzymam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Kojak

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 07:53 #121

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3361
  • Otrzymane podziękowania: 4980
Kojak, zastanawia mnie jak Ty byś postąpił żyjąc z żoną alkoholiczką? I zachowaj proszę tego typu oceny dla siebie. To taka koleżeńska wskazówka.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 08:06 #122

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15633
  • Otrzymane podziękowania: 22637
Kojak1976 napisał:
Tak nieraz odnoszę wrażenie że te współuzależnione kobiety które nie mają już mężów czy partnerów to w ten sposób doradzają tym co trwają w związku żeby ten związek się rozpadł. :-?
To nie doradztwo Kojaku, to życie namalowane właśnie takim a nie innym kolorem kredki.
To doświadczenia innych ale i również wskazanie Partnerom/kom drogi do dbałości o siebie.

To również pokazanie Współpartnerom, że są dorośli i niech w końcu wezmą życie w swoje ręce, z całą odpowiedzialnością za siebie i swoje czyny.
Bo życie w Partnerstwie Kojaku to nie Rock and roll ani Tweest, gdzie tańczyc można w pojedynkę. To tango albo walc, gdzie do tańca trzeba dwojga. Co sie jednak dzieje, gdy jedno z nich tańczyć nie chce?
Związek zamienia się w "trwanie", pojawia się niechęć i apatia, codzienne obowiązki, zwykła szarość.

Wychowywać to ja mogę Dziecko, rozmwaiać, tłumaczyć, przekazywać wiedzę o życiu. Dorosłej osobie moge tylko przekazać co mi się podoba a co nie, jak bym chciała żeby ten związek wyglądał, czego w nim pragnę, jakie mam priorytety. I wzajemnie :grin: Ale jednak od tej osoby zależy czy wysłucha, czy będzie chciała iść właśnie taką wspólną drogą? Czy wspólnie ustalimy kompromisy?
Czy ta osoba będzie chciała jednak żyć własnym życiem, tym wygodnym dla siebie. A do domu wracać po to by sobie odpocząć i zmienić skarpetki.

To taka szara codzienność u wielu a przecież podobnie jak Ja, inni też chcą namalować swoją tęczę i żyć jej kolorami. Czy to tak dużo do zrozumienia, do współpracy, do partnerstwa?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, stokrotka, Magda1981r, Kojak

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 08:16 #123

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Magda1981r napisał:
nie powinnam mu tlumaczyc?Rany...to naprawde ciezko bedzie...przeciez on sam moze tego niego widzi...
...ale on wtedy mysli ze juz go nie obchodze...ze przez to rozwalam nasz zwiazek.To strasznie trudne.

Magda, nie siedzisz w jego głowie, więc odpuść sobie zastanawianie się, co on myśli. Jeśli chcesz wiedzieć co myśli - zapytaj wprost. Zasanawianie się, co on tam sobie sądzi to strata czasu.
Skoro on sam tego nie widzi, że pije, że rozwala wasze życie - to czy jak mu o tym powiesz, to to zobaczy? Zdaje się, że dlatego tu jesteś, bo jakoś on nie słyszy, że jego picie Cię boli...
I to dotyczy wszystkiego co się dzieje w jego życiu póki pije. Możesz mówić aż gardło zedrzesz. I nic. SAM musi zobaczyć, doświadczyć, przejrzeć na oczy. SAM. Bez Twojej pomocy, bo ona i tak idzie w przyszłowiowy gwizdek.
Zobaczyć można wtedy, kiedy usuwają się doradcy, pocieszyciele, uzmysławiacze itd. Kiedy człowiek widzi, że żona nie gotuje, nie głaszcze, nie pyta, nie tłumaczy się - tylko wychodzi, jest zajęta, pracuje, odpoczywa. I ona to robi SAMA. Bez niego! Tylko z dzieckiem! I z rodziną/znajomymi/przyjaciółmi...
To jest punkt wyjścia dla niego, to jest sygnał.
A nie tłumaczenie jak matka dziecku. On jest dorosły. Nie wychowuj go. Traktuj go jak dorosłego - broi - niech broi, ale To nie ma nic wspólnego z Tobą, z Twoimi potrzebami, z Twoimi planami. Niech żyje jak chce. Być może przejrzy na oczy. Ale na pewno nie z pomocą Twoich tyrad.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 08:22 #124

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Kojak1976 napisał:
Tak nieraz odnoszę wrażenie że te współuzależnione kobiety które nie mają już mężów czy partnerów to w ten sposób doradzają tym co trwają w związku żeby ten związek się rozpadł. :-?

czy ktoś napisał - Magda, rozwiedź się? Nie. To Twoja interpretacja. Piszemy o oddaniu odpowiedzialności za picie alkoholikowi. Ze wszystkim z czym picie się wiąże. A wiąże się z utratą bliskości, zaufania, odpowiedzialności, wspólnoty, miłości...Wymieniać dalej te stopnie degradacji wspólnego życia?
Póki ktoś nie uzmysłowi osobie współuzależnionej, że trwoni swoje życie na próbach życia życiem drugiej osoby, póty pat trwa i współuzależniona kręci się dookołoa orbity pijącego coraz bardziej się w tym pogrążając.
Kto chce skakać na bungee co wieczór niech skacze. Ale czy to znaczy, że trzeba do tego przywiązywać całą rodzinę? Jeśli rodzina lubi siedzieć na kanapie z książką? albo się panicznie boi? Zgodzisz się, że nie.
Wspólne życie, to wspólne życie. Jeśli robi się życiem pod pijącego - to już nie ma to nic wspólnego z rodziną.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Carmela87, Magda1981r, Kojak

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 08:41 #125

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 624
  • Otrzymane podziękowania: 572
No rozumiem Cię Szekla i też tak uważam. Jednak wiesz że bardzo trudno zmienić alkoholika i bardzo szkoda mi tych wszystkich współ.
Wiem po sobie że zanim dotarło mi coś do łepetyny to mijały lata...
Pomału małymi kroczkami zacząłem rozumieć jak czuje się moja żona, co przeżywa. Zacząłem stawiać się na jej miejscu i w końcu dotarło. I tak jestem jej winny pomnik za to że jest ze mną nadal.
Twarda miłość jaką w końcu stosowała sama z niej wypłynęła bo zupełnie nie ma żadnej wiedzy w temacie. No i to na pewno pomaga alkoholikowi zrozumieć problem, jednak jakby było takie łubudubu od razu, brutalnie to nic by z tego wszystkiego nie wyszło.
No i wiadomo że każdy zasługuje na drugą szansę pod warunkiem że druga nie oznacza piętnastej...
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 09:08 #126

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15633
  • Otrzymane podziękowania: 22637
Dlatego Kajaku w tym wszystkim bardzo ważne jest zrozumienie i wprowadzenie w związek Twardej Miłości. A gdy ta nie pomoże... to właśnie rozpad związku.
Zauważ, że to jest dwa w jednym.
1 - mam szansę zadbać o siebie i Rodzinę
2 - daje bezcenną możliwość czynnemu alkoholikowi zastanowienia się nad sobą. Nad tym co robi źle a co mógłby zrobić dobrze. zostaje sam i sam ma o siebie zadbać.
Dlatego najlepszą pomocą jest nie pomagać! Postawić przed faktem dokonania wyboru.
Co czynny alkoholik wybierze to będzie jego. Szansę jednak na zmiane otrzymał.
A związek jak to związek. Tworzy się go, potem może sie rozpaść ale nigdzie nie jest napisane, że ten sam związek ma się już więcej nie zejść :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r, Kojak

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 12:51 #127

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Bea to faktycznie prawda z tym tlumaczeniem mu...a raczej z tym ze to nic nie daje...ile razy ja juz mu tlumaczylam ze dziecko widzi co sie dzieje ze widzi ze pije...i nic to nie dalo.Pije dalej i problemu dalej nie widzi...
Kojak nigdy to nie jest takie łubudu...bo zanim my współuzaleznieni zaczniemy stosowac tą twarda miłość to wszystko robimy małymi kroczkami.U mnie to trwa misiacami...klika lat trwalam w zwiazku z alkoholikiem zanim zrozumialam ze ma problem.Teraz powoli przez te kilka miesiecy zaczynam w tym zwiazku myslec o sobie bo ciagle staralam sie tylko zeby jemu bylo dobrze...zeby byl zadowolony...bo przeciez jestem żoną musze dbac o męza dom...o wszystko...a dopiero teraz chodzac do psychologa zaczynam rozumiec skad mi sie to wzielo...to całe posiecanie sie dla kogoś a nie myslenie o sobie.Ucze sie dbać o siebie i idzie mi to bardzo powoli.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kojak

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 12:59 #128

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Tak naprawde gdybym miala teraz zrobic cos dla siebie cos co daloby mi poczucie spokoju i zlapanie oddechu to chcialabym zeby mąż sie wyprowadził. Bo ja juz nie mam siły ratowac tego małzenstwa...nie mam do meza zaufania...on widzi tylko siebie i swoje picie...funduje mi hustawki lepszego zachowania po czym znow robi cos co mnie dobija i tak w kółko.Mam tak bardzo dosc tego...i w tym wszystkim nasze dziecko.Córka ktorej funduje patrzenie na tate pijanego i spiacego przy komputerze...jej mi najbardziej szkoda.Tylko skad wziac sily zeby powiedziec "wyprowadz sie.." tym bardziej ze on nie ma gdzie pójść.
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 13:04 #129

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
A czy to Twój problem, żeby się martwić, gdzie będzie mieszkał? Powiedz mu o tym, że ma się wyprowadzić. Że masz dość. Że w takim życiu jak teraz z nim nie czujesz się dobrze.
To dość jasny komunikat. Nie kontynuuj dlaczego, po co, jakie powody...Nie prowadź rozmowy. Określ swoje stanowisko. I nie bądź matką- dokąd ty synku pójdziesz...Bądź człowiekiem, który ma prawo do spokoju, a obowiązek do zadbania o bezpieczne wychowanie dziecka.
Ostatnio zmieniany: 2017/10/11 13:05 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 17:28 #130

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Wiem ze tak powinnam zrobić. ..ze mecze sie w obecnej sytuacji...że ciagle bedzie mi fundowac takie hustawki nastrojow...no wlasnie..i wszystko to wiem i w koncu zdobede sie na ten krok..Mieszkanie jest na nas oboje.i jest komunalne.Pierwsze ktore mielismy bylo meza...ja wychodzilam i zamienilam na wieksze..wiec w pewnym sensie czuje sie jakbym pozbawiala go.mieszkania :-?
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/11 18:13 #131

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1049
  • Otrzymane podziękowania: 2240
wiec w pewnym sensie czuje sie jakbym pozbawiala go.mieszkania

Magdo, litość i poczucie winy u współuzależnionych to również dość typowe mechanizmy. Ale gdyby tak pomyśleć i zestawić sobie to z listą rzeczy, których Ty i Twoja córcia jesteście pozbawione w tym układzie, który jest teraz? Mam na myśli właśnie m.in. ten spokój, stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i komfort życia. Co jest ważniejsze - Ty i Twoja córcia czy jego komfort picia? On nie widzi u siebie problemu, ale może gdyby stracił ten swój komfort picia i musiał zacząć się martwić o miejsce zamieszkania, może szybciej by osiągnął swoje dno i zaczął szukać fachowej pomocy dla siebie? Z moim byłym alko tak właśnie było. Wystawiłam go za drzwi i po jakimś czasie przestał pić i chyba nawet nie pije do teraz. Oczywiście tu nie ma reguły, co alkoholik zrobi ze sobą dalej, bo to tylko od niego zależy, ale skoro już czujesz, że się dusisz, to działaj. Powodzenia kwiaaatek
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): chris661211, Magda1981r

W poszukiwaniu siebie 2017/10/12 03:46 #132

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Magda
Czy Ty masz jakiś staly kontakt z psychologiem?
Czytając co piszesz odnoszę wrażenie, że wiele już widzisz, uzmyslawiasz sobie, ale brak Ci odwagi, żeby to wdrożyć i żeby stosować. Bovtu żal, tam obawa, gdzieś niepewnosc. I to raczej dotyczy tego jak on zareaguje, jak się zachowa.

Może przydałoby się omówienie tego z profesjonalista, z którym można pogadać otwarcie i dostać realne wsparcie?
Mnie takie spotkania bardzo budowały
Nie dość że ktoś mnie słuchał to jeszcze dyskutowalam czy i jak poradzic dobie z poczuciem winy w całym galimatiasie.
Ostatnio zmieniany: 2017/10/12 03:48 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): chris661211

W poszukiwaniu siebie 2017/10/12 04:06 #133

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Bea chodze do psychologa co dwa tygodnie.Masz racje ja rozumiem i wiem co powinnam zrobic ale sie boje..rozmawiam.o tym z psychologiem...o tym.czego sie boje itp. I ja wiem.ze ja sobie poradze w sensie organizacyjnym finansowym bo teraz tez sobie radze praktycznie caly czas sama... no ale wlasnie to poczucie winy...Pracuje nad tym...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/12 04:33 #134

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Na pewno dasz sobie z tym radę.To kwestia czasu.
Widzę jak juz dziejà się zmiany w Twoim życiu.
Nie upadaj na duchu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/12 05:36 #135

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Dziękuję Beatko...Do psychologa chodze dopiero 2,5 miesiaca..wiec w zasadzie bardzo krótko. ..na pewno sie nie poddam...juz duzo zrozumialam...nie cofne sie teraz...teraz juz tylko do przodu.Są chwile załamania ale podnosze sie i ide dalej...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea

W poszukiwaniu siebie 2017/10/17 10:57 #136

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
Mój mąż znów zaczął sie starać...chociaż chyba nie starac tylko manipulować...na kacu ale pojechal z nami do cebtrum handlowego...cierpliwie znosil marudzenie córki w sklepie.Zebral sie na odwage i zaczal rozmowe ze mna dla czego trzymam go na dystans...czy jestem z nim z rozsadku...a ja niego wiedzialam co odpowiedziec...Tak naprawde jedyne co powinnam powiedziec to to ze chce sie z nim rozstac ale nie potrafilam bo zaczal płakać..ja mu mowie ze jest alkoholikiem ze sam sobie z tym nie poradzi ze nie chce zeby robil cos dla mnie ze musi sie leczyc dla siebie.A on ze nie ma problemu...ze jak to moge miec pretensje o to piwo co wypija wieczorem..a ja wiem ze nie pije tylko wieczorem...wiec teraz znów jest mily i grzeczny i interesuje sie mna i córką a ja jestem rozwalona psychicznie... :( Jak sobie z tym jego zmiennym zachowaniem poradzić? Męczy mnie to...chce spokoju a ciagle chodze i placze po kątach..
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/10/17 14:33 #137

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
Jak to rozwalona psychicznie?
NIe bardzo rozumiem czemu. Bo się rozpłakał? Bo zaprzeczył temu, co widzisz na co dzień? Bo pojechał do centrum handlowego?
Magda.
Tylko dlatego z nim jesteś, bo jesteś bardzo współuzależniona. Gdybyś była zdrowiejącą kobietą widząc go na kacu nie wpuściłabyś goo do samochodu. Co to za frajda jechać z mężem na kacu? Po co Ci on w centrum handlowym. W dodatku - cierpliwie znoszącym córkę.
A czy to jakiś niezwykły wyczyn?
Twój mąż widzi, że przebrał miarkę i chwilowo ma okres położonych po sobie uszu. Daj mu tak z tydzień...Zapewne pokaże co potrafi od nowa.
I od nowa
I od nowa
I od nowa
Ile czasu będziesz to znosić? I w imię czego?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/10/17 19:56 #138

  • Magda1981r
  • Magda1981r Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jest taka cierpienia granica...
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 413
No wlasnie dla mnie to frajda nie byla ze pojechal z nami taki śmierdzący alkoholem...zgodzilam sie sama nie wiem dlaczego. ..chyba dlatego zeby mogl sie wykazac...ze corka sie ucieszyla...Wlasnie chyba tym placzem mnie tak rozbil...On nie rozumie ze ma problem z alkoholem...uwaza ze ktos mnie buntuje ze nie mozliwe ze ja tak sama z siebie sie zmienilam...Ja tez wlasnie sie boje ze to tylko manipulacja...ze chce w ten sposob zmienic mnie na ta magde ktora bylam...ktora nie czepiala sie picia...kupowala piwko i nie czepiala sie za duzo przepija...Ja sie nie cofne w swoich decyzjach..ale mam chwile zalamania.Nie chce kolejnych zludnych nadziej...wiem ze nie raz tak bylo ze sie niby zmienial interesowal nami a po jakims czasie znow mial swoj swiat bez nas...
Jest taka cierpienia granica za którą się uśmiech pogodny zaczyna..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W poszukiwaniu siebie 2017/10/18 16:37 #139

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1171
  • Otrzymane podziękowania: 1727
Madziu,tak własnie funkcjonuje alkoholik,jak małe dziecko tupie nózkami,aby dostać to co chce,kompletny komfort picia,zaprzeczająć,ponad miarę"na chwilkę małą"troszcząć się,to daje złudny obraz,ja też wielokrotnie wypierałam rzeczywistość,racjonalizowałam,po czym brnęłam jeszcze głębiej i głebiej.Zapewne takiej żony,to On nie zna,zaczynasz stawiać warunki,ustalać reguły.Madziu,to orka na ugorze,ale warto,jesli kiedykolwiek przyjdzie Ci się cofnąć,pomyśl zawsze o sobie,dziecku,przecież nie zasłużyliście na takie zycie.
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Magda1981r, Havana

W poszukiwaniu siebie 2017/10/18 18:17 #140

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5059
  • Otrzymane podziękowania: 8876
nie ma co się zastanawiać. Alkohol kołem się toczy. Jeśli sam nie podejmie kroków, nie przyjdzie i nie powie - Magda, zgłosiłem się na leczenie - to wszystko co mówi, łzy którymi płacze są funta kłaków nie warte. Bo tu chodzi o to, żeby Cię mieć, i żeby móc pić. Na razie to ma.
Od Ciebie zależy tak naprawdę to, co się zdarzy.
Bo nie od niego - on może zaproponować Ci tylko jazdę w dół - co prawda wolną, ale w dół. NIc więcej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Magda1981r, Havana