Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: współuzależniona

współuzależniona 2017/03/18 15:14 #1

  • anna1
  • anna1 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 51
Dziękuję Wszystkim za zainteresowanie się moją osobą. Zgodnie z Waszymi sugestiami zakładam swój wątek ( Zagubiona przepraszam, że "weszłam" w Twój wątek :) . Przypomnę mój pierwszy wpis:Jestem ponad 30 lat w toksycznym związku, w którym mąż pije mniej lub więcej ,ale od początku małżeństwa. Nasze małżeństwo to "mieszanka" odmiennych charakterów,zainteresowań, osobowości, systemu wartości. Przez cały ten okres głównie ja i nasze dzieci "żyliśmy życiem ojca i męża. On był "dowódcą i królem" życia.cały ten czas o stek awantur, strachu, przemocy, wulgaryzmów, poniżania, ośmieszania...( wiele jeszcze by wymieniać). Traktował nas przedmiotowo; ja to jego ofiara i narzędzie do zaspokajania potrzeb seksualnych.Jego priorytety to: alkohol i seks. Też przechodziłam i jeszcze przechodzę syndrom Otella ( sprawdza telefony, podsłuchuje rozmowy, nigdzie nie mogę wyjść, myślę tylko o romansach i jak go zostawić.... ale to koniec, koniec poniżania, obrażania, strachu... postanowiłam zadbać o siebie ( dzieci już się usamodzielniły,mają swoje rodziny i wyprowadziły się z domu. Mąż oczywiście uważa, że nie ma problemu z alkoholem i nie chce słyszeć o żadnej terapii; próbowałam wszelkich sposobów, ale nie dawały efektu...Postanowiłam, że kolejną metodą zachęcenia go do leczenia będzie.... wyprowadzenie się z domu ( szukam mieszkania do wynajęcia). Teoretycznie jestem pewna tego kroku, ale nie wiem czy uda mi się go zrealizować... ja nie chcę tylko spełniać jego potrzeb pierwotnych... pragnę być kochaną i mieć swoje marzenia... nie chcę już płakać...Czy dużo wymagam od życia???
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): teresa

współuzależniona 2017/03/18 15:24 #2

  • anna1
  • anna1 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 51
Dzisiaj jest sobota;przyjechała do nas córka z przyszłym mężem ( ślub w lipcu: ), oni poszli do kolegów, a mąż do pijalni... siedzę sama i myślę jak można się tak zachować - iść na piwo, gdy ma się gości... przyjdzie to będzie zły, nerwowy... a ja już się boję jak to będzie gdy wróci... znowu muszę udawać, że nic się nie stało, chcę chronić córkę, która już z tego powodu wiele przeszła. Jestem bardzo zdenerwowana i dlatego piszę, piszę ale w wielkiej tajemnicy, żeby on nie wiedział, bo znowu będzie awantura, że czatuję z gachami( chociaż nigdy tego nie robiłam). Musze kończyć bo może zaraz wrócić.. :( Odezwę się w poniedziałek kiedy będzie w pracy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

współuzależniona 2017/03/18 19:46 #3

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1596
  • Otrzymane podziękowania: 1376
%%- @};- Jak mozna sie tak zachowywac Mozna........................Gdy butelka wschemogaca jest krolem i prioytetem .................Mozna,maz ex maz tez moze,nawet samochod przepil mozna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

współuzależniona 2017/03/18 20:54 #4

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Witaj. Jeszcze niedawno byłam w takiej sytuacji jak Ty z dnia na dzień było gorzej ale wszystko zmieniło się w wrześniu ubiegłego roku...w ten pamiętny dzień osiągnełam swoje dno i znalazłam swojego Anioła Stróża i tak trafiłam do al anon. Po malutku z dnia na dzień zdrowieje... potrafię zadbać o siebie i o dzieci . Potrafię wezwać policję , mój mąż ma kuratora, wyrok za znęcanie psychiczne i niebieską kartę i trochę się już mnie boi. Ale doczekałam się również tego że trzy i pół miesiąca nie pił . Zapił stał się agresywny i został wezwany na komisję. Ale przy tym wszystkim ja przez pół roku zdrowieje to raz i staram się poznać mojego wroga czyli jego chorobę jaką jest alkoholizm na wylot chodzę do al anon i na mitingi otwarte aa , bo najważniejsze w tym wszystkim jest to że to nie mój mąż jest złym człowiekiem On poprostu jest chorym człowiekiem... Twarda miłość jest ciężka i trudna... ale tylko Ona może pomóc mi uratować rodzine , ona i praca na stopniach w al anon.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dahud, anna1, Stokrotka2

współuzależniona 2017/03/18 21:19 #5

  • anna1
  • anna1 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 51
Jednak jestem tutaj jeszcze dzisiaj. Mąż wrócił pijany i z zaopatrzeniem. Po awanturach, bluźnierstwach i poniżaniu śpi, ale nie wiem czy to będzie spokojna noc? Jest mi źle, czuję się bardzo samotna.... Wszyscy mówią, że powinnam zacząć terapię, czyli od czego powinnam rozpocząć pracę nad sobą? czy muszę zgłosić się do grup wsparcia? Mieszkam w małym miasteczku i wstydzę się tam chodzić.... może sama mogłabym jakoś działać nie wychodząc z domu? od czego powinnam zacząć? jak się zachowywać gdy jest pijany? a jak gdy trzeźwy - czy wtedy powinnam być dla niego miła, czy wręcz odwrotnie? rozmawiać o problemie? ale on uważa, że go nie ma... nie chce o tym słuchać, co mam robić?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

współuzależniona 2017/03/18 21:22 #6

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4959
  • Otrzymane podziękowania: 8373
no to decyzje chyba podjęłaś dobrą- warto zawalczyć o siebie i nie żyć w strachu.
Warto też poszukać pomocy profesjonalisty - terapia dla współuzależnionych.
Samej trudno się wywikłać z różnych pętli w tym poczucia winy, które alkoholik potrafi wzbudzać w nas, ale także - jak już z horyzontu zejdzie - trudno trzymać się obranego szlaku. Wiele dziewczyn wraca w końcu, ulegając jakimś tam obietnicom.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/18 21:35 #7

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 1567
  • Otrzymane podziękowania: 2887
Anna, a czego się wstydzisz? Że szukasz pomocy? Grupa wsparcia, to nie ludojady...to ludzie z takim samym problemem, jak twój, którzy wspierają się nawzajem. Spróbuj, a jeśli naprawdę tak ci zależy na opinii innych, to rozejrzyj się za czymś oddalonym od miejsca twojego zamieszkania. Sama sobie nie poradzisz. Wierz mi, nie da się. Prędzej, czy później,,pekniesz". Jeśli jesteś na tym forum, to znaczy, że już masz niedaleko do tej granicy. Nie pasuje Ci twoje życie, mimo, że może nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę. Zaczynasz już szukać pomocy. To dobrze.Ale nie szukaj pomocy dla alko, nic z tym nie możesz zrobić. Jeśli chodzi o ciebie, to co innego. Tu możesz wiele zmienić, ale to wymaga wiele pracy, albo nic i zostanie jak jest, albo będzie gorzej.
W swoim poście napisałaś,,pragnę być kochana i mieć marzenia. Nie chce już płakać..." Płacz czasem pomaga, ale tylko czasem, nie notorycznie. A Być kochana - zacznij od pokochali samej siebie, a zobaczysz, ilu ludzi okaże ci miłość, no i marzenia...masz prawo do nich i do ich spełnienia. Każdy ma. Daj sobie tylko szansę i nie patrz na to, czy twój alko będzie zadowolony, czy nie.TO TWOJE ŻYCIE. Masz je tylko jedno.z serca życzę Ci, abyś wybrała siebie. :-*
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1, teresa

współuzależniona 2017/03/18 22:03 #8

  • anna1
  • anna1 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 51
To jeszcze nie wszystko...mój mąż często zmusza mnie do seksu jak jest pijany....łazi za mną obmacuje i siłą ciągnie do łóżka. Ja się bronię, ale on mam dużo siły więc zrobi co chce...i jeszcze ma pretensje że mu " nie pomagałam".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, samsal

współuzależniona 2017/03/18 22:42 #9

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 1567
  • Otrzymane podziękowania: 2887
Wybacz, Anna, ale to ma już swoją nazwę i podchodzi pod paragraf. Nazywa się GWAŁT i nieważne, że mąż. Tzw. ,,obowiązki małżeńskie " to bzdura. Nikt nie ma prawa wymuszac na innej osobie seksu, czy czynności seksualnych. Koniec i kropka. Myślałaś o tym, aby założyć mężowi niebieska kartę? Bardzo Ci współczuję, ale nie musisz być bierna. Jest większy, silniejszy i agresywny po piciu...czy nie masz nikogo, u kogo mogłabyś się schronić, gdy męża zaczyna nachodzi chetka na seks? Rodziców, rodzeństwa, przyjaciółki...kogokolwiek. Wiem, że to też nie jest za dobre rozwiązanie, bo potem musisz wysluchiwac, ale znam uczucia związane z takim zachowaniem pijaka. Mój pierwszy mąż tak robił. To dla mnie osobiście było obrzydliwe i upokarzajace, a co się z tym wiąże, strasznie oddziaływalo na moją psychikę. Poczucie upodlenia pozostawało długo w mojej pamięci..dlatego doskonale cie rozumiem. I powtarzam z uporem - zawalczyć o siebie.
Pamiętam, jak ja się strasznie bałam mojego pierwszego męża..do czasu... Okazało się bowiem, że bil mnie tak długo, jak mu pozwalalam. Pewnego dnia nie wytrzymałem i zaczęłam rzucać w niego nożami. Jako nastolatka bardzo dużo grałam z chłopakami w noża i całkiem niezłego cela mialam bnggfgbfb a że mój ex stał akurat pod drzwiami łazienki, które były z drewna...miał pecha ...rzuciłam 4, dwa po bokach, a dwa nad nim, w ręku trzymałem następny. Powiedziałam mu, Ze to było ostrzeżenie, a teraz celuje w środek, czyli w jego serce. Ma do wyboru, albo tu za chwilę zginie, albo ma spier...Uciekł. Wrócił następnego dnia i rzucił się do mnie z rękami...znów miał pecha, bo akurat prasowałam....oberwal gorącym zelazkiem w pysk.( a za czasów mojej młodości żelazka były dość ciężkie aypererew ) Od tamtej pory już do mnie nie ,,wyrywal" po pijaku. I tu leży puenta...okazało się, że mój ex był mocny do czasu, gdy nie okazało sie, że też mam ręce i umiem sie bronić. Poza tym znalazłam kurs samoobrony dla kobiet maltretowanych. Nawet nie wiesz, do jakich rzeczy mogą posłużyć klucze od domu, czy buciki typu ,,szpilki", które uwielbiałam i nadal uwielbiam nosic, albo naszyjnik :muza: .To świetne narzędzia do obrony, wierz mi.
Nie twierdzę, że masz walczyć z mężem, ale bronić się przed takim zachowaniem masz prawo.
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, anna1, Bonaqa, Stokrotka2

współuzależniona 2017/03/18 22:54 #10

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 757
  • Otrzymane podziękowania: 819
anna1 napisał:
To jeszcze nie wszystko...mój mąż często zmusza mnie do seksu jak jest pijany....łazi za mną obmacuje i siłą ciągnie do łóżka. Ja się bronię, ale on mam dużo siły więc zrobi co chce...i jeszcze ma pretensje że mu " nie pomagałam".
Wstyd mi. Jestem alkoholikiem, facetem i pewnie nie bylem lepszym człowiekiem. Nie potrafię dać Ci anno1 kobiecej rady jak działać natomiast jako człowiek owszem. Wstydziłem się kiedyś pójść na mityng blisko miejsca zamieszkania, wstydziłem się odezwać bo przecież co inni sobie o mnie pomyślą. etc etc. Mimo oczywistej wiedzy i tak nie mogłem się przemóc by uwierzyć że to co mnie spotkało nie jest jedyne i najgorsze ze wszystkich doświadczeń ludzkich. Bardzo chciałem być wyjątkowy. To pozostałość z mojego tamtego życia. Chciałem być podziwiany za moje doświadczenia i opowiadać jakim jestem kozakiem.Być może Twój men też chce być lepszym od innych, mówić jak się krótko trzyma żonę, imponować tym?!
Właśnie wróciłem z mityngu. Pogadałem sobie i jest mi lżej. Mimo że wcale ciężko nie bylo. Byłem krótki czas z takimi samymi ludźmi jak ja. Nikt nie potrafi określić jak to działa, ale ja wiem że działa. Kiedy już znalazłem takich ludzi jak ja, zobaczyłem że nie jestem wyjątkowy dziwolągiem, mogłem skorzystać z wielu doświadczeń tych którzy z problemami radzili sobie przedemną. Piszę o tym wszystkim by Ci zaproponować odnalezienie jakiś ludzi mających związane z tematem lub takie same problemy i mówić o tym. Nawet na mit alkoholików też znajdziesz zrozumienie. Większość alkoholików to osoby współuzależnione. Grupa terap, mityng itp to tylko odmiany tego samego. Ludzie którzy czują i rozumieją. Szukaj takich, Znajdź i wyrzuć z siebie ten ból lat doświadczeń. Prościej nie będzie, ale na pewno łatwiej. ^:)^ Nie poddawaj się.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/19 07:16 #11

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
anna1 napisał:
Odezwę się w poniedziałek kiedy będzie w pracy
Te słowa pokazują jak bardzo uwikłana jesteś we współuzależnienie. Wszystko co w domu się dzieje jest pod dyktando męża, jego humorów.
Myślę podobnie jak Dziewczyny, że potrzebna Ci jest specjalistyczna pomoc.
Sam seks, na siłę, pod przymusem....to nic innego jak gwałt. Nawet wtedy kiedy to się dzieje w małżeństwie.
Nie pozwól sobie na to, idź po pomoc nawet jak się wstydzisz. Lepszy taki wstyd niż utrata godności i wartości własnej.
Zrób to a udowodnisz sama sobie, że ten wstyd, który dzisiaj czujesz, wcale wstydem nie jest. Nie jest Twoim wstydem ale żeby to zroumiec trzeba zacząć działać :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/19 07:18 #12

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Witaj. Odczytałam Twoją wiadomość i powiem Ci że ja miałam tak samo co ludzie powiedzą co myślą itd ale wiesz mi oni i tak wiedzą co się dzieje i nawet pewnie lepiej od Ciebie. Jak zaczniesz zdrowieć to pomalutku zrozumiesz moje słowa. Nie mogę Ci radzić ale powiem Ci co ja zrobiłam w sytuacji takiej w której Ty się znalazłaś. Zaczym trafiłam do al anon zadzwoniłam po policję zabrali go na dołek i wrócił skruszony przez jeden dzień sytuacja była okropna jeszcze gorzej niż jak przed wezwaniem policji jak mogłaś to zrobić ? itd. Ale On nie wiedział o tym że ja złożyłam zeznania i założyłam sprawę o znęcanie . Póżniej kolejne kroki kolejne wezwania policji zaczełam się bronić a On zaczął bać się że pójdzie do więzienia i zaczął trzeżwieć. Dziś myślę że dobrze zrobiłam. Proszę Cię spróbuj znaleść al anon w swojej miejscowości tam są ludzie tacy jak Ty i ja i pomogą CI jeśli będzies tego chciała nikt inny nie zrozumie Cię tak jak Oni.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1, Stokrotka2

współuzależniona 2017/03/19 09:51 #13

  • Leta
  • Leta Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 16
Wybaczcie jeżeli kogoś urażę, ale to wszystko jest bardziej skomplikowane. Ja dowiedziałam się od specjalistów, że tylko jeden procent alkoholików z tego wychodzi. Swoje przeszłam, może kiedyś opiszę.
Jedyna rada, to odejść jak najszybciej, bo z każdym dniem będzie coraz trudniej. Z każdym dniem stajemy się coraz bardziej uzależnione i bezradne. Poniżane do granic wytrzymałości tracimy resztki godności i poczucia własnej wartości. Trwanie w tym piekle spowoduje trwałe zmiany w psychice i później trudno sobie już poradzić. Ja mam do siebie wielki żal, że nie odeszłam lata wcześniej i nie dlatego nawet, że doprowadziłam siebie do takiego stanu jaki mam, a dlatego, że nie zabrałam dzieci z "takiego życia" i one płacą za mój brak siły, za moją niewiedzę. Historia się powtarza. Nie czekajcie Kobiety ani dnia dłużej choćbyście miały wynająć tylko pokój, pozwólcie dzieciom cieszyć się normalnym spokojnym życiem, bo kiedyś będziecie żałować okrutnie widząc jak dzieci pakują się w podobne związki, wtedy to boli o wiele bardziej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Bea, anna1, Bonaqa, Stokrotka2, Joaśka, Natasza76, teresa

współuzależniona 2017/03/19 10:24 #14

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1596
  • Otrzymane podziękowania: 1376
anna1 napisał:
To jeszcze nie wszystko...mój mąż często zmusza mnie do seksu jak jest pijany....łazi za mną obmacuje i siłą ciągnie do łóżka. Ja się bronię, ale on mam dużo siły więc zrobi co chce...i jeszcze ma pretensje że mu " nie pomagałam".
nie mam Slow,robi sobie co chce.........Gwalci ,zaciga to przemoc.Moj byly malozonek mnie bil i dusil,siedzialm w przekonaniu ze dzieci musza mniec ojca............a ja Meza,a on myslam ze nigdy go nie opuszcze i sobie bedzie mnie traktowac ,jak czlowieka drugiej kategori.Bylo minelo,dzieci ojca maja nadal,zyje przeciez.A ja jestem wolna od przemocy i smrodu,i nastrojow Pana
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/19 10:38 #15

  • anna1
  • anna1 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 51
Dziękuję za wszystkie "ciepłe słowa". Jest 11.30 niedziela, a mąż już jest w pijalni... czepia się wszystkiego. Boję się dzisiejszej nocy; teraz jest jeszcze córka z przyszłym mężem...ale wieczorem pójdę do drugiej córki - ona ma małe mieszkanko , ale mnie przyjmie na noc... Mam też wyrzuty sumienia, że zmarnowałam dzieciństwo swoim dzieciom... nie byłam dobrą matką, starałam się być dla nich ojcem i matką... ale się nie udało, chociaż one twierdzą, że maja najwspanialszą mamę na świecie... zawsze mnie wspierają, a to ja powinnam ich wspierać... To są moje refleksje, dzielę się nimi z Wami jak z dobrymi znajomymi. Przepraszam za moje użalanie się nad sobą, ale jestem w takim stanie, że nie potrafię oderwać się od tego, sorry. Kończę, bo muszę pójść gotować obiad dla gości :) pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

współuzależniona 2017/03/19 10:52 #16

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 1567
  • Otrzymane podziękowania: 2887
Anno, nawet najświętszej Panienka nie była idealna matką. Takich po prostu nie ma. Kochałas i kochasz nadal swoje dzieci. Wyszły,,na ludzi" .Zrobiłaś wszystko, co mogłaś, dla nich. Więc nie wyrzucaj sobie rzeczy, na które nie masz i nie miałaś wplywu. Twoje córki mówią, że byłaś i jesteś najlepsza mama na świecie. Więc w to uwierz. Mają rację. Poświęciłas się dla nich, a one to doceniają i kochają cie za to. To jest najważniejsze. Przeszłości nie zmienisz, więc się niepotrzebnie nie zadręczaj.Patrz w przyszłość. Daj sobie szansę na bycie szczęśliwa. Niekoniecznie z mężem.
A co do wsparcia...najpierw my wspieramy nasze dzieci, a potem przychodzi czas, gdy od nich potrzebujemy wsparcia....nie każdy rodzic ma takie szczęście, jak ty, że to wsparcie od dzieci dostaje. Więc masz następny powód do radości i dumy. I tylko o tym powinnaś myśleć. Możesz być z siebie dumna za taki stan rzeczy. Gratuluję Ci. :-*
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1, teresa

współuzależniona 2017/03/19 11:21 #17

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 602
  • Otrzymane podziękowania: 1873
Witaj Aniu. Twierdzisz, że zmarnowałaś dzieciństwo dzieciom. Czasu już nie cofniesz. Twoje dzieci mają teraz swoje życie, układają je sobie po swojemu. Nie patrz wstecz. One radzą sobie, pomyśl teraz o sobie, abyś kiedyś nie powiedziała, że zmarnowałaś swoje życie. Każdy dzień może być początkiem czegoś dobrego. Rób to małymi kroczkami i nie bój się. Twój mąż nie jest tytanem, alkohol dodaje odwagi, ale tak naprawdę to chwilowe, pod tymi oparami procentów jest słaby człowiek, który Cię zastrasza, a Ty masz broń, on jej nie ma. Po Twojej stronie jest cała sieć instytucji, która jest w stanie Ci pomóc, jest policja, są terapeuci, grupy wsparcia, jest to forum. Po Twojej stronie są dzieci, od których słyszysz, że jesteś wspaniałą matką. Pozwól im też uwierzyć w to, że ich matka to silna kobieta, która potrafi zadbać i o swoje szczęście, a im też będzie lżej, bo one dużo się już naoglądały w swoim życiu i chcą dla Ciebie jak najlepiej. Nie bój się prosić o pomoc, to nie oznaka słabości, lecz oznaka siły, oznaka że nie poddajesz się, a zaczynasz walczyć o siebie.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/19 11:33 #18

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
Tak sobie myślę :-? czy jest reguła kto, kogo powinien wspierać?
Wsparcie powinno być w życiu, w codzienności, w razie potrzeby i sytuacji, w partnerstwie, Przyjaźni, i jeszcze....
Wspierałaś Córki cały czas, teraz sa dorosłe i wspierają Ciebie. Widzą inaczej, myśla inaczej, są dojrzalsze. Nie wahaj się więc oddać temu wsparciu, pomocy, której potrzebujesz.
W międzyczasie zastanówcie sie razem co można zrobić by Twoje życie stało się godne, lepsze..
Czy masz możliwość odejścia, zamieszkania osobno a przede wszystkim jakiego życia pragniesz.
Ucieczka na dzisiejsza noc do Córki jest tylko ucieczką. Jak długo chcesz uciekać przed katem, przed sobą.
Może to jest akurat dobry czas by uporządkować swoje życie. Inaczej będziesz cały czas tkwić w poczuciu winy i beznadziei.
Pomyśl, oddaj się trochę marzeniom i pomóż im się realizować :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, anna1

współuzależniona 2017/03/19 12:37 #19

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1982
  • Otrzymane podziękowania: 4392
Anno, moja mama jest najwspanialszą mamą na świecie, nigdy bym jej nie zamieniła na żadną inną i nie wyobrażam sobie, żebym miała jej nie wspierać kiedy tego potrzebuje. To działa zawsze w dwie strony. Moja mama lubi się oskarżać za każde moje małe niepowodzenie, czasem powtarza "co ja zrobiłam nie tak? " ale ona nic nie zrobiła nie tak, boli mnie jej myślenie bo w końcu nikt nie jest idealny. Najważniejsze jest to że kochasz swoje dzieci i że jesteś z nimi i pragniesz dla nich dobra, to się liczy.
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/19 13:40 #20

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 757
  • Otrzymane podziękowania: 819
anna1 napisał:
Mam też wyrzuty sumienia, że zmarnowałam dzieciństwo swoim dzieciom... nie byłam dobrą matką, starałam się być dla nich ojcem i matką... ale się nie udało, chociaż one twierdzą, że maja najwspanialszą mamę na świecie... zawsze mnie wspierają, a to ja powinnam ich wspierać...
Anno1. Wspieranie, pomaganie, zawsze działa w obie strony. Tego co było już nie cofniesz. W tej sprawie możesz jedynie dziś, brać, dawać, zaciągać długi, wszystko by być ok na ile możesz. Nie myśl proszę o tym czego nie możesz mieć a chciałabyś. Pomyśl o tym co masz i jak wykorzystać to co masz. A myślę że masz wspaniałe dzieci i wspólnie dacie sobie radę z każdym problemem. Z tym mężem też. Razem jesteście wielką siłą. Jako ten, który, po prywatnym piekle dzieciństwa i dorastania, po wszystkich konsekwencjach przeszłości, wiem jak się wstaje z kolan i podnosi głowę, potrafiłem nawet zrozumieć postępowanie mojej mamusi, mówię Ci: razem jesteście ogromną siłą. Przestań się bać i działaj. Tylko tu i teraz, w każde tu i teraz, ile się da.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/19 19:30 #21

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4959
  • Otrzymane podziękowania: 8373
Na pewno nie można się godzić na NIC, na co nie masz ochoty. Jeśli będzie chciał seksu- zagroź, że zadzwonisz na policję i zrób to nawet, gdybyś trzęsła się ze strachu jak galareta. Możesz przerwać ten zaklęty krąg, w którym tkwisz sama z własnej woli. Nie jesteś ubezwłasnowolniona, żeby tkwić przy nim, żeby wymykać się do córki i tam przeczekiwać.

Podejmij kroki - terapia, postawienie granic, sięgnięcie po policję gdy tylko będziesz czuła się przyciśnięta do muru i pod przemocą.
Czas pokazać, że Ty też masz w ręku argumenty. Czas pokazać, że nie jesteś poddaną, niewolnicą, tylko wolną kobietą.

Początki na pewno są przerażające, ale tylko na takie wyglądają. W rzeczywistości alkoholik boi się bardziej niż Ty.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1, Stokrotka2

współuzależniona 2017/03/21 09:57 #22

  • anna1
  • anna1 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 51
Witajcie, przeczytałam wszystkie Wasze posty i dziękuję za "podniesienie mnie na duchu" Dzieci mam wspaniale: dwie kochane córeczki( 31 lat i 27) i kochanego synka( 32lata)i troje a właściwie to od kwietnia będę mieć czworo wspaniałych wnucząt :grin: Oni są moją radością i całym moim życiem. Pracuję zawodowo, ale tera przebywam na dłuższym, rocznym urlopie; mam więcej czasu, więcej analizuję, rozmyślam.... marzę ( jestem romantyczka.. :lol: ), czytam książki i tęsknię za "spokojem ducha". Wewnętrznie czuję się rozdarta, niespokojna i zalękniona.... znajduję wsparcie w modlitwie czuję obecność Boga.... chwilowo, a później znów jestem niespokojna... Mąż chyba domyśla się mojego odejścia ( po weselu córki). Wczoraj wrócił z pracy trzeźwy, ale w ogóle się nie odzywał...tylko "służbowo" zamieniliśmy kilka słów, mijamy się, a dzisiaj - dzisiaj będzie zdenerwowany bo nie robię obiadu dla niego ( zgodnie z Waszymi zaleceniami). NIe wiem jak wówczas mam się zachować? chyba powiem, aby sam sobie zrobił..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

współuzależniona 2017/03/21 10:01 #23

  • anna1
  • anna1 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 38
  • Otrzymane podziękowania: 51
Przepraszam za " literówki", ale teraz dopiero dostrzegłam :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

współuzależniona 2017/03/21 11:00 #24

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
Nie musisz mu gotować, nie jesteś służącą. Jest dużym chłopcem niech więc sam o siebie zadba.

Tak dla rozluźnienia przypomniał mi sie kawał:
- Kochanie co dzis na obiad?
- NIC
- Wczoraj też NIC nie było
- Ugotowałam na dwa dni :lol:

Możesz to kiedyś wykorzystać :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/21 16:55 #25

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Witajcie. W całej walce z alkoholikiem chodzi o to żeby przestać z nim walczyć . On jest chorym człowiekiem i jedynym rozwiązaniem jest zająć się sobą. A jedynym sposobem walki z alkoholikiem jest miłość ale nie taka chora która nas wszystkich wspoluzależnionych łączy. Nie chodzi w tym o to żeby przestać gotować obiady i robić mu na złość tylko o to żeby dać mu żyć tak jak on chce . Chce pić niech pije nie chce nic z tym robić niech nic nie robi ale jak robi Ci krzywdę nie można czekać trzeba wezwać policję i to jest ta miłość ta twarda miłość bo tylko konsekwencje jego czynów mogą go uratować. Ale trzeba pamiętać o tym że On nie jest zly w rzeczywielości jak trzezwieje ma duże poczucie winy i żeby znikło znowu je zapija. Tę chorobę trzeba poznać żeby ją zrozumieć ale na petnograficzne robienie mu na złość nic nie da ten sposób wypróbowałam i nie przynosi efektów .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zmeczona1, Stokrotka2

współuzależniona 2017/03/21 16:56 #26

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Przepraszam za błędy literowe
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

współuzależniona 2017/03/21 17:01 #27

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Anno fajnie że zajmujesz się sobą to super . Gratuluję oklaskiii
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/21 21:12 #28

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4959
  • Otrzymane podziękowania: 8373
Mnie się ciśnie na klawiaturę żeby nie kręcić w głowie scenariuszy- co powiem, jak zareagować, co zrobić jak on...
Nic nie robić. Nie reagować. Nie przepraszać, nie tlumavzyc się. Zając się swoim ciałem i duchem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/22 06:16 #29

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Masz całkowitą rację ale nie można również traktować alkoholika jak powietrze a szczególnie wtedy gdy jest trzeżwy On tak naprawdę wtedy potrzebuje Twojej pomocy. Aby uzyskać spokój trzeba nad tym pracować.Nie nad tym nad samym sobą. Popatrz na niego tak jakby On był dla Ciebie obcym człowiekiem, kolegą z pracy itd. czy taka obcą osobę katowała byś milczeniem ? Spróbuj życ tak jak chcesz, rób to co chcesz, ale nie rezygnuj z rozmów dopłuki nie bedzie chciał wmówić Ci że pije przez Ciebie albo że to to Twoja wina spróbuj potraktować go inaczej zachować życzliwy dystans. Mnie to pomogło. Tego wszystkiego nauczyłam sie na al anon. A jak mam jakis problem zawsze i o każdej porze moge zadzwonić do sponsorki . Jestem w al anon od pół roku mój mąż miał już prawie 4 miesiące trzeżwości w domu zapanował spokój, miłość.Pomyślisz sobie co to 4 miesiące dla mnie to cała wieczność jak przez ostatnie 15 lat mojego życia było codzienne picie. Ale to tylko dlatego że ja uczę się z nim rozmawiąć na nowo. Mam 30 lat i 15 lat żyję z czynnym alkoholikiem. I tak naprawdę nie znam ,, tego człowieka,, alkoholizm strasznie go zniszczyl a al anon pomaga mi jak sobie z tym poradzić i gdyby nie to że chodzę raz a czasem dwa razy w tygodniu na grupę chyba zwariowałabym . Chodze też na aa miting otwarty dzięki temu rozumiem jak to sie dzieje że on zapił ale już teraz tym sie nie przejmuje jak pije zajmuje sie sobą i dzieciakami a On nie ma dostępu do nas. Pozatym mam swojego Pana Boga i wiem że po cos to wszystko jest.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1, Stokrotka2

współuzależniona 2017/03/22 07:52 #30

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 19359
sugerujesz Natalio, że jeśli "łaskawie" on jest dzisiaj trzeźwy, nie wypił to ja powinnam z nim rozmawiać, tak jakby nic sie nie stało? Podstawić obiadek, podać czyste ubranka, nagrodzić go?
Jestem Alkoholiczką i zastanawiam się...jaką wtedy miałabym motywację do zaprzestania picia?
Wiem, że żadnej, gdyż dzień, dwa, trzy.....przerwy w piciu aby sie posilić, wzmocnić, umyć, przebrać, to żaden wielki problem.

Czynny alkoholik traktuje partnera jakby go nie było, albo jak służbę, albo jak worek treningowy. Dopuszcza się gwałtu. Tak jest w przypadku Anny.
Daje upust swoim emocjom nie licząc się s tym co partnerka chce, czuje, pragnie. Zabiera jej wolność, szacunek do siebie, godność osobistą.

Odwala mu i dziś nie pije. a ja mam wrócić do porządku dziennego jak gdyby nic. Tak Natalio mam rozumiec Twój post?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Leta, anna1

współuzależniona 2017/03/22 09:39 #31

  • Poncelina
  • Poncelina Avatar
Natalia napisał:
Masz całkowitą rację ale nie można również traktować alkoholika jak powietrze a szczególnie wtedy gdy jest trzeżwy On tak naprawdę wtedy potrzebuje Twojej pomocy. Aby uzyskać spokój trzeba nad tym pracować.Nie nad tym nad samym sobą. Popatrz na niego tak jakby On był dla Ciebie obcym człowiekiem, kolegą z pracy itd. czy taka obcą osobę katowała byś milczeniem ? Spróbuj życ tak jak chcesz, rób to co chcesz, ale nie rezygnuj z rozmów dopłuki nie bedzie chciał wmówić Ci że pije przez Ciebie albo że to to Twoja wina spróbuj potraktować go inaczej zachować życzliwy dystans. Mnie to pomogło. Tego wszystkiego nauczyłam sie na al anon. A jak mam jakis problem zawsze i o każdej porze moge zadzwonić do sponsorki . Jestem w al anon od pół roku mój mąż miał już prawie 4 miesiące trzeżwości w domu zapanował spokój, miłość.Pomyślisz sobie co to 4 miesiące dla mnie to cała wieczność jak przez ostatnie 15 lat mojego życia było codzienne picie. Ale to tylko dlatego że ja uczę się z nim rozmawiąć na nowo. Mam 30 lat i 15 lat żyję z czynnym alkoholikiem. I tak naprawdę nie znam ,, tego człowieka,, alkoholizm strasznie go zniszczyl a al anon pomaga mi jak sobie z tym poradzić i gdyby nie to że chodzę raz a czasem dwa razy w tygodniu na grupę chyba zwariowałabym . Chodze też na aa miting otwarty dzięki temu rozumiem jak to sie dzieje że on zapił ale już teraz tym sie nie przejmuje jak pije zajmuje sie sobą i dzieciakami a On nie ma dostępu do nas. Pozatym mam swojego Pana Boga i wiem że po cos to wszystko jest.
Mój mąż nie potrzebował mojej pomocy jak pił,nie potrzebuje również żadnej gdy trzeźwieje. Nie pije 8 miesięcy-rozmawiamy,dogadujemy się-jest dobrze-ale w czym ja mam mu pomagać Natalio. W tym momencie to on pomaga mi-bo jak pił,to tylko pił i pracował-a poza tym niewiele robił.Ja jestem spokojna,a mój mąż nie jest moim kolega z pracy-tylko człowiekiem,którego poślubiłam i mam z nim dziecko. Niczym go nie katuję,nie pozwalam tylko na głupie zagrywki z jego strony,reagując bez awantur.Masz w domu spokój i miłość-a jednocześnie jak mąż pije- Ty się tym nie przejmujesz i ogólnie jest zen.
I jeszcze jedno Natalio-broń Boże nie neguję wiary-jestem wierząca i praktykująca-po coś to wszystko jest-tak napisałaś-możesz to wytłumaczyć. Bo przez chwilę mi się skojarzyło,że cierpienie uświęca,jak walnie w jeden policzek-to nadstaw drugi,żeby opuchlizna i siniaki równomiernie się rozłożyły.
Dalej Natalio-dawaj mu komfort picia i niepicia-bo to właśnie robisz.I nie ma to w żaden sposób związku z traktowaniem Twojego męża,jak najgorszej istoty pod słońcem.
Ja kiedyś u siebie pisałam,że zrezygnowałam z AL-anon. Na mojej grupie były panie,które przez cały czas żyły z czynnymi alkoholikami-ja tego nie chciałam.Szczytem szału na grupie było,jak współmałżonek nie zalał się na weekend. I żeby nie było jechania-ja podziwiam AL-anon,ale mi nie podpasował przekaz-nie to chciałam osiągnąć w moim związku.Być może była to specyfika tej konkretnej grupy-mam na swojej terapii osoby,które chodzą też na AL-anon w innym mieście-i one są bardzo zadowolone.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

współuzależniona 2017/03/22 10:01 #32

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Nie chodzi o komfort picia mój mąż ma wyrok za znęcanie niebieska kartę i kuratora i to są sposoby na jego drogę do trzeźwości. Nie pozwala nie mu na gwałt i to żebyś właśnie nie wezwała policji itd
Widocznie może warto spróbować innej grupy ale anon w tej mojej jest średnio 20 osób i każda z nich żyję jużytkownika z trzeźwiejącym alkoholikiem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/22 10:10 #33

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Jestem tak samo wspoluzależniona jak Ty ale zapięcie mojego męża jest jedno dwu dniowe narazie ma psychologa przymusowego następnym razem jak coś się zdarzy ma przymus terapi a jak to nie pomoże to separacja i nakaz zbliżania się do domu tylko On już szuka tej drogi do trzeźwości a podobno ona polega na wzlotach i upadkach nie męczy mnie a ja jestem a ja się już nie boje bo On stracił już komfort picia. Traktowanie sprawy gdzieś obok to nie jest sposób jak dla mnie to ucieczka. Trzeba rano jasno określić zrobiłeś mi krzywdę itd ja juz dalej tak nie mogę jak następnym razem tak zrobisz to ja wezwę policję i trzeba być w tym konsekwentnym w tym co się robi. Ja tez nie wiem czy to dobra droga na allegro anon nauczyłam się ze jedyna a alkoholik nie może sie domyślać tylko trzeba jasno mówić o tym czego sie od niego chce
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/22 10:17 #34

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Być może mnie nie zrozumieliscie ale brąk rozmowy itd nic nie daje . Na Al anon uczę się traktować alkoholika z dystansem. A jeśli chodzi o trzeźwiejących alkoholików to większość z nich to kanapowcy przynajmniej 8 na 10 jeżeli nie pracują nad sobą i tylko nie piją to tak jest ale ja naprzyklad modliłam się o trzeźwość i to mi wystarczy resztę jestem w stanie zrozumieć potrzeba na to czasu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1

współuzależniona 2017/03/22 10:39 #35

  • Natalia
  • Natalia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 79
Ja zacznam pracę na stopniach i każycia dzień powierzam Bogu☺I jest mi o wiele łatwiej. Ale ja potrafie powiedzieć mojemu mężowi słuchaj zapileś byłeś agresywny powiadomiłam kuratora. Czy to jest dawanie komfortu picia? Wydaje mi si zę nie. Oznajmiłam mu również ze jeżeli znowu będzie agresywny to wnoszę wniosek o terapię. Ale On już nie jest w domu panem i władcą.A ja czuję się silniejsza . I nie chodzi o podanie obiadu i wpranie ubrań. Jak mam ochotę to to robie jak nie to mówię jutro wychodzę zrobisz coś sobie do jedzenia itd dziś musisz to sam załatwić czy tamto. Założę się że jest u Ciebie tak jak u mnie na początku nawet nie potrafiliśmy rozmawiać ze soba☺Dziś jest troszkę inaczej On potrafi zająć się dzieciakami a przez prawie 8 lat tego nie robił potrafi naszym owacja mi kolacje itd i mówi otwarcie jak czegoś nie to że nie chce nie potrafi zrobić. Być może nie uda nam się być może to nie tedy droga ubiegłym rozstanie my ale czy nie warto spróbować? Wiem że jeśli byłoby gorzej to pewnie odejdę ale może warto jeszcze spróbować
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anna1