Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 09:22 #1

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
Witam Was serdecznie
To mój pierwszy post na tym forum ,mimo ,że już wcześniej przeczytałam sporo wątków tutaj.
Jestem z partnerem ponad 10 lat , zawsze popijał , ale chyba mniej niż teraz. Wcześniej ja z nim piłam 1-2 piwa dziennie , mam za sobą także mocny epizod depresyjny , gdy piłam trochę więcej.
Od kilku lat mam różne problemy ze zdrowiem choć ciężko je zdiagnozować mimo wielu specjalistycznych badań-bóle brzucha, drgania ciała, nerwica etc. Teraz niemal nic nie piję , mimo ,że mój partner niemal co dzień proponuje mi alkohol.
Od roku chodzę na terapię swojej nerwicy , niskiej samooceny .Mój partner wypija średnio 400g alkoholu tygodniowo , więc min 20 piw a nieraz jest do tego butelka wina. Nie ma dnia bez picia choćby 1-2 piwek, początkowo miałam ataki agresji , wylewając alkohol , krzycząc grożąc czy nawet wstrząsając nim ( mimo ,że on waży 2 razy tyle co ja).
Muszę zaznaczyć ,że on często ma ataki agresji słownej- wrzeszczy i czepia się o byle co ,wali pięścią w stół , rzuca czymś o podłogę czy trzaska drzwiami a ja zamieram z przerażenia. Zwykle jednak takie zachowania są , gdy pije mniej . Z kolei jak on pije więcej ,ja teraz zamykam się w swoim smutku , on ma cukrzycę i lekarz zabronił mu pić piwo-tego pije najwięcej.
Martwię się o jego zdrowie a jednocześnie wzmaga się moja nerwica , jak widzę , gdy pije. Jestem w trakcie do klasyfikacji do terapii z NFZ dla współuzależnionych , szukam pomocy dla siebie.
Mój partner twierdzi ,że nie zamierza zmniejszyć picia , że jeśli mnie tym krzywdzi jak mówię winnam odejść. Nieraz o tym myślę , nie mamy dzieci ani kredytów , jednak żal mi , bowiem przeżyliśmy sporo razem , on wyciągnął mnie z mega depresji. Poza tym jest człowiekiem który w domu robi więcej niż ja -lubi czystość i porządek , nie zaniedbuje pracy ,potrafi być czuły i kochany a ja mimo to się czepiam za jego picie czy wybuchy złości . Twierdzi że każda chciałaby mieć takiego męża co w domu wszystko umie zrobić i robi dużo .Podam przykład z tego tygodnia 31.10-3 piwa , 1.11-1,5 piwa ( jechał autem więc więcej nie było kiedy wypić) 02.11= 3 piwa ,3.11=ZERO BO MIAŁ BADANIE APNOGRAFEM I ZAKAZ PICIA W CZASIE PODŁĄCZENIA URZĄDZENIA , 4.11=4 piwa i ledwo uprosiłam by nie otwierał wina już , 5.11 =2 piwa +300 ml wina , 6.11 = 4 piwa +pół butelki wina
On twierdzi , że skoro nie zaniedbuje innych obowiązków to ja się czepiam .
Proszę Was o opinie , na jego pójście do terapeuty nie mam co liczyć
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 10:27 #2

  • Alerk
  • Alerk Avatar
judyta77 napisał:
Twierdzi że każda chciałaby mieć takiego męża co w domu wszystko umie zrobić i robi dużo

Wisz,kiedy ja piłam,twierdziłam ,że jestem wspaniałą matką.Bo dzieci miały uprane,ugotowane,jak działa się im krzywda-w szkole/przedszkolu,latałam i broniłam niczym lwica.
Miałam swietne mniemanie o sobie.
Nie umniejszam umiejętności Twojemu mężowi,jednak robienie wszystkiego ,to nie wszystko.
Co do ilości wypijanego alkoholu,nie ma to znaczenia.
Znaczenie ma ,czy on ma potrzebę codziennego wypicia,zachowanie.
Myślę,że warto byś udała sie po pomoc do terapeuty,poszła na spotkanie Al-Anon.
Jestem Aga,alkoholiczka.
Ostatnio zmieniany: 2016/11/07 10:27 przez Alerk.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 10:39 #3

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
Witaj :czesc:
Nie wydam Ci opinii ale zwrócę mocniej uwagę na pewien tekst...
judyta77 napisał:
Mój partner twierdzi ,że nie zamierza zmniejszyć picia , że jeśli mnie tym krzywdzi jak mówię winnam odejść.
....Judyto...tu otwarcie oznajmił co jest dla niego teraz najważniejsze i nie jesteś to Ty :(
Zauważ też, że wyciągnął Cię z mega depresji a dziś Cie wpędza w nerwicę. Proponowany alkohol równiez prowadzi do depresji. To sie robi błędne koło.
Można być wdzięcznym ale wszystko ma swoje granice a partner dzisiaj na tej wdzięczności zapewne żeruje.
Piękny, wspaniały, czysty, każda powinna Ci go zazdrościć. Zapytam: czego zazdrościć?

Tak po przeczytaniu Ciebie wspomniałam pewnego znajomego. Też czyściutki, pachnący....był. Potem spotykałam go już innego, w mokrych spodniach. Przykro mi o tym pisać więc się tu zatrzymam. Dziś nawet nie wiem czy żyje.

Fajnie, że idziesz na terapię. Pozwoli Ci ona inaczej spojrzeć na to co sie w okół Ciebie dzieje.
Pozdrawiam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): judyta77

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 12:12 #4

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Witaj Judyto.
To, co często powstrzymuje kobiety przed rozstaniem z krzywdzącymi je partnerami, to wspomnienia ze wspólnej przeszłości, która była lepsza niż teraźniejszość. I poczucie, że szkoda rezygnować z czegoś, w co się tak dużo włożyło swojego czasu, uwagi, wysiłku.
Ale wierz mi, że dokonując wyborów życiowych warto się opierać na tym co jest TERAZ. I warto czasem coś stracić, aby coś znacznie ważniejszego zyskać.
Jesteś znerwicowana, masz silne dolegliwości psychosomatyczne, żyjesz w strachu.
Co może być ważniejsze dla człowieka, niż własne zdrowie, spokój, poczucie bezpieczeństwa? Czy twój partner ci to daje?
Miłość jest wtedy, kiedy ktoś traktuje cię tak, że chce ci się przy nim żyć. Czy jesteś tak traktowana?
Jeśli życie z kimś powoduje, że chorujesz, boisz się, żyć ci się odechciewa, czy to oznacza, że otacza cię miłość i troska?
Ostatnio zmieniany: 2016/11/07 12:13 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 12:23 #5

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
mogę Wam powiedzieć , że często targa mną poczucie winy , że on dla mnie dużo zrobił , dużo pomaga , wczoraj np. gdy cały dzień bolał mnie brzuch zrobił herbatkę i przytulił , a ja nieraz mieszam go z błotem na forach , u terapeuty czy do moich sióstr.
Jednak ja nie umiem emocjonalnie się odciąć od jego picia , mimo , iż mam sporo zainteresowań , nie jestem natomiast zbyt towarzyska , boję się wchodzić w relacje z ludźmi.
Czy Wy umiecie się odciąć od picia męża? jeśli nie jest agresywny i pije sobie w domu a potem idzie spać? Mój humor i chęć sprawcza by coś robić w swoim życiu , realizować jakieś cele , zależy od tego ile on pije i czy krzyczy . Pracujemy razem sami w jednym biurze , więc jesteśmy zależni od siebie w pracy i to generuje dodatkowe konflikty. Jednak zaznaczę ,że gdybym w domu miała spokój i relaks pewno lepiej znosiłabym stresy w pracy . Mieszkam także w jego mieszkaniu.
On z kolei uważa ,że wszystkim się stresuje , co w dużej mierze jest prawdą , z tego powodu nieraz sama siebie pytam czy powinnam się tak denerwować jego piciem? czy taki związek jest normalny?
Ogólnie za dużo myślę nad wszystkim co on powie , potem niestety są różne bóle i źle przespane noce .Nieraz myślę czy nie jestem sama sobie winna ,że wszystkim się nerwicuję? jednak na pewno na to miało duży wpływ przebywanie z nim 24h przez 10 lat ponad , od początku bowiem razem pracowaliśmy , a on zawsze był cholerykiem , który nieraz zniszczył klawiaturę czy rozbił okno w złości czy kopał w drzwi
Ja jednak podjęłam rok temu terapię by walczyć ze swoimi negatywami , choć nieraz mam wrażenie że kręcę się wokół swego ogona , stojąc w miejscu. Terapeuta nieraz mnie pyta co musiałoby się stać bym podjęła bardziej kategoryczne kroki- np odeszła, a ja sama nie wiem.. mówię pewno jakby pił 5 piw dziennie? tylko czy warto na to czekać? Mam już prawie 40 lat i owszem boję się samotności , a z drugiej strony już nie miałabym siły i ochoty wchodzić w nowy związek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 12:27 #6

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Cholerykiem?
Sądząc z twoich opisów, on jest po prostu agresywny. Niszczy przemioty, krzyczy, wyżywa się na tobie, a potem ci podaje herbatkę i wbija cię w poczucie winy.
Czy zdarzyła się przemoc fizyczna z jego strony?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 12:35 #7

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
judyta77 napisał:
Terapeuta nieraz mnie pyta co musiałoby się stać bym podjęła bardziej kategoryczne kroki

Podobne pytanie usłyszałam od swojego terapeuty od współuzależnienia.
Tylko że terapeuta nie zapytał mnie "co musiałoby się stać", tylko sformułował pytanie wprost: "Co on pani JESZCZE musi zrobić?"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 12:45 #8

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
NIE , nigdy nie uciekł się do przemocy fizycznej. Gdyby to zrobił pewno już bym odeszła. Niszczenie przedmiotów bardziej miało miejsce kilka lat temu , teraz zdarzy mu się trzasnąć pięścią w stół , ostatnio rzucił też z całej siły o ziemię pojemnikiem na kanapki bo nie napisałam email do informatyków o wymianę mojego telefonu służbowego , który zaczął szwankować , wrzeszczał ,że nie umiem prosić. Ogólnie ma 2 skrajności , potrafi wesprzeć mnie na duchu , ale też potrafi zrównać z ziemią swoim wrzaskiem , mimo ,że mnie nie wyzywa.
Mamy oboje kochane zwierzątko i dziwi mnie ,że on je uwielbia , a potrafi zarazem na mnie wrzeszczeć o byle co. Niedawno , mimo ,iż tego wieczoru robiłam własnoręcznie pizzę dla niego też) wydarł się ,że nastawiłam pralkę a on miał zamiar wyprać swoje rzeczy z siłowni( o czym wcześniej mnie nie informował) . Miewa okresy ,że jest bardziej spokojny i widzę ,że stara się panować nad sobą, ale są okresy jak między 17.10 a 21.10 miał aż 3 mega napady wrzasku, wtedy też pił mniej alko- może głód alkoholowy? ON wciąż mówi że go nie doceniam , a tylko się czepiam. Owszem ma dużo dobrych cen , ale jego krzyki/krytyka mnie oraz picie codzien po 2-4 piw, a bywa ze więcej , wymazują te wszystkie dobre cechy jego-czy jestem więc sprawiedliwa? Oczywiscie on mocno krytykuje ze chodze na terapię , mówi zobaczysz jak ci namiesza w głowie terapeuta i jeszcze będziesz płakać ,że go słuchałaś, więc często jestem zdezorientowana. Szukam tu na forum Waszych opinii i sprawdzenia czy ze mną wszystko w porządku , bo on nieraz mówi , że to ja jestem zła , nieraz też żartuje sobie w temacie alkoholu , mimo ,iż wie że to mi działa na nerwy-kwituje to tym że nie mam poczucia humoru
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 12:59 #9

  • Alerk
  • Alerk Avatar
judyta77 napisał:
NIE , nigdy nie uciekł się do przemocy fizycznej. Gdyby to zrobił pewno już bym odeszła.
Na pewno?
Ja byłam w dwóch takich związkach,i musiało wydarzyć się COŚ,żebym je zakończyła.
Właśnie czytam na necie wywiad z Ewą Woydyłło pt. ,,Jak mszczą się kobiety" .Polecam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 13:06 #10

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Rozumiem. Czyli na dzień dzisiejszy jest tak, że używa przemocy psychicznej i emocjonalnej, ale dopiero wtedy, gdyby użył przemocy fizycznej - popchnął cię, szarpnął, szturchnął, obezwładnił, uderzył - wtedy byś na pewno odeszła?
Obyś tego nie musiała sprawdzać na własnej skórze. Nie warto czekać aż to się zdarzy.

A jak wygląda twoja sytuacja materialna od strony praktycznej?
Jesteś od niego zależna finansowo? Poradziłabys sobie, gdybyś od niego odeszła? Miałabyś gdzie zamieszkać? Mogłabyś sobie znaleźć inne źródło utrzymania niż wspólna praca z nim?

Wpisz sobie w google hasło "Cykl przemocy w rodzinie" i poczytaj, ze szczególnym uwzględnieniem "miesiąca miodowego".

Ja żyłam z alkoholikiem osiem lat pod jednym dachem. W ciągu tych ośmiu lat jego choroba alkoholowa się rozwijała. Narastała też - stopniowo - jego agresja. W ostatnim roku pojawiły się zachowania typowo przemocowe. Kiedy podjęłam decyzję o terapii, o ratowaniu siebie - wyprowadziłam się do mamy. Nie wyobrażałam sobie że byłabym w stanie cokolwiek zmienić w sobie, żyjąc z nim w jednym mieszkaniu, pod jego ciągłą presją.
Dodam, że mieszkanie, w którym go zostawiłam, było moje. W ciągu pół roku on je zamienił w brudną, śmierdzącą denaturatem melinę.
Ale już wtedy wiedziałam, że dopóki on pije, ja tam nie wrócę. :)
Ostatnio zmieniany: 2016/11/07 13:08 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 13:24 #11

  • Poncelina
  • Poncelina Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 288
  • Otrzymane podziękowania: 361
mogę Wam powiedzieć , że często targa mną poczucie winy , że on dla mnie dużo zrobił , dużo pomaga , wczoraj np. gdy cały dzień bolał mnie brzuch zrobił herbatkę i przytulił , a ja nieraz mieszam go z błotem na forach , u terapeuty czy do moich sióstr.


Zrobienie herbaty-5 minut
Przytulanie-to trudno powiedzieć,bo nie uściśliłaś ile przytulał-jak 11 godzin bez przerwy na siku-to facet zaliczył opiekę nad Tobą,jak nie -to nie.
Piszesz,że masz terapeutę-na jaki zatem egzemplarz trafiłaś,że piszesz dalej-takie głupoty???
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 13:51 #12

  • Poncelina
  • Poncelina Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 288
  • Otrzymane podziękowania: 361
Ja jednak podjęłam rok temu terapię by walczyć ze swoimi negatywami , choć nieraz mam wrażenie że kręcę się wokół swego ogona , stojąc w miejscu. Terapeuta nieraz mnie pyta co musiałoby się stać bym podjęła bardziej kategoryczne kroki- np odeszła, a ja sama nie wiem.. mówię pewno jakby pił 5 piw dziennie? tylko czy warto na to czekać? Mam już prawie 40 lat i owszem boję się samotności , a z drugiej strony już nie miałabym siły i ochoty wchodzić w nowy związek[/quote]

Wybacz-ale tak ciężko mi się to czyta-ze mam ochotę krzyknąć.
Może poczekaj,aż łyknie 10 browarków...
Może poczekaj,aż Ci walnie...
Bo Ty nie masz ochoty...
Jak nie masz-to po co latasz po różnych forach i go oczerniasz?. Widocznie tak Ci dobrze.
Ja mam 40 lat, i też boję się samotności-ale bardziej chcę godnego życia i spokoju.Po cholerę Ci w tej chwili nowy związek-jak wszystko masz na tacy-brak szacunku,brak zrozumienia i nerwicę.Zresztą wydaję mi się,żeby wejść w nowy związek-trzeba najpierw poukładać sobie wszystko w środku.
Może mój post jest zbyt niemiły-przepraszam,ale mnie aż trzęsie w środku. Że tak siebie nie szanujesz,że masz tak małe mniemanie o sobie. Że przekładasz jakiegoś nietrzeźwego choleryka,nad własny spokój.
Mam koleżankę -matkę 3 dzieci-jej mąż jest od roku w ciągu-kawał chłopa,przemocowiec,bije ją. Ona utrzymuje cały dom i jego chlanie. Ma gdzie iść-ale nie pójdzie , niebieskiej karty też nie założy,bo to wstyd. Nie rozmawia już ze mną,bo ja przemoc zgłosiłam-jestem jej najgorszym wrogiem. Dzisiaj znowu ją widziałam,siniak na twarzy,prawdopodobnie wybity ząb. Chce mi się wyć z bezsilności. Podobne odczucia mam jak czytam Twoje wypowiedzi.
Jeśli Ty nie będziesz się szanować-nie uszanuje Cię nikt inny. Walcz o siebie. Nie daj sobie wmówić,że taki związek jest ok-bo nie jest. Zasługujesz na dużo więcej,bo na razie to masz tylko pożywkę do karmienia swojej nerwicy,która lada chwila przerodzi się pewnie w depresję.
Wybacz Judyto jeszcze raz-nie chciałam przelewać u Ciebie w wątku moich frustracji związanych z koleżanką i chciałam mój post usunąć-pomyślalam sobie,że może za brutalnie pojechałam. Ale potem stwierdziłam,że nie-zostawię tak jak jest-może skłonie Cie przez chwile do pomyślenia o sobie,a nie o nim.O własnym komforcie,uczuciach i pragnieniach.
Paulina-żona alkocholika od 10 lat- współuzależniona.
Ostatnio zmieniany: 2016/11/07 14:00 przez Poncelina.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 13:51 #13

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
Moja sytuacja materialna -mam swoją dobrą pensję , jednak problem polega na tym ,że w tej branzy , gdzie działamy , on ma klientów , a ja szukam na to podwykonawców , jeśli chciałabym odejść do innej firmy z branży nie miałabym wiele do zaoferowania , bo nie mam klientów i nie mam osobowości do ich pozyskiwania- a to jednak jest najważniejsze. Jeśli szukałabym pracy w innej branży pewno coś bym znalazła , jestem po studiach , władam jednym językiem na poziomie C1 , drugim B1 , więc nie jest źle teoretycznie.
Wiem jednak , iż jeśli zmienię branżę zarobię sporo mniej i nie będę mogła za wiele podróżować , a to jest dla mnie sensem życia , nie umiałabym bez tego żyć i wynajmując musiałabym wciąż liczyć każdy grosz . W obecnej firmie dostaję duże premię i to pozwala na realizację tego kosztownego hobby. Uwaga podróżuję nisko/średnio budżetowo na własną rękę , nie jest to snobizm a wielka moja pasja.
Mój tereapeuta bardziej nakłania mnie to zmiany mieszkania , niż pracy , skoro ta daje mi duże możliwości zarobkowania .
Mieszkam w jego mieszkaniu , wynajem kawalerki kosztuje miedzy 1000-1200 PLN + opłaty , raz mieszkałam przez rok sama w 2013 i wpadłam w straszną depresję-wówczas rozstałam się z tym partnerem na rok , wpadłam w ramiona innego ( niestety żonatego , który też zgotował mi piekło emocjonalne) Wdałam się w romans bo mój facet wiele rozmów o rzeczach na których mi zależało kończył krzykiem , wciąż mnie krytykował o wszystko , więc nie wytrzymałam i myślałam ,że znalazłam bratnią duszę- a popełniłam spory błąd.
Temat odejścia jest stąd dla mnie tak bardzo trudny , wciąż wierzę ,że może się opamięta i będzie mniej pił lub ja przestanę się tak denerwować z tego powodu. Z niecierpliwością czekam na terapię grupową- na razie jestem po pierwszym spotkaniu z terapeuta NFZ , 9.11 mam jeszcze konsultację psychiatryczną , potem jeszcze raz spotkanie z terapeuta tym samym z NFZ i dopiero wtedy zdecyduje czy mnie przydzieli do grupy. Jest to jedyne miejsce z NFZ , które ma grupy po 17h .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 13:57 #14

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
DZięki i za te krytyczne słowa , nieraz myślę , im więcej opinii innych usłyszę , że tkwię w bagnie , tym może szybciej zdobędę się na odwagę coś więcej z tym zrobić. W moim domu nie było nigdy problemu z alkoholem , stąd pewno ciężko docierają pewne rzeczy. Mój facet też jest z porządnego domu choć jego ojciec też popijał ale nigdy nie skończył jak typowy alkoholik, więc stąd nieraz myślę ,że może u niego się to więcej nie rozwinie? może jestem naiwna?
DLA TYCH CO PYTAJĄ CZY NA PEWNO MNIE NIE UDERZYŁ- NIE NIGDY , ANI NIE PRÓBOWAŁ , PO ALKOHOLU JEST SPOKOJNIEJSZY NIŻ BEZ PICIA.. TYLE ZE WE MNIE NIERAZ WZBIERAŁA AGRESJA NA WIDOK JEGO PICIA..
GDYBY BYŁO W 100% WIECZNIE ŹLE , BYŁOBY MI ŁATWIEJ COŚ KONKRETNIEJ ZDECYDOWAĆ , ALE TEŻ BOJĘ SIĘ ,ŻE OBUDZĘ SIĘ ZA PÓŹNO I NIE BĘDĘ POTRAFIĆ BUDOWAĆ ŻYCIA OD NOWA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 14:05 #15

  • Poncelina
  • Poncelina Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 288
  • Otrzymane podziękowania: 361
judyta77 napisał:
DZięki i za te krytyczne słowa , nieraz myślę , im więcej opinii innych usłyszę , że tkwię w bagnie , tym może szybciej zdobędę się na odwagę coś więcej z tym zrobić. W moim domu nie było nigdy problemu z alkoholem , stąd pewno ciężko docierają pewne rzeczy. Mój facet też jest z porządnego domu choć jego ojciec też popijał ale nigdy nie skończył jak typowy alkoholik, więc stąd nieraz myślę ,że może u niego się to więcej nie rozwinie? może jestem naiwna?
DLA TYCH CO PYTAJĄ CZY NA PEWNO MNIE NIE UDERZYŁ- NIE NIGDY , ANI NIE PRÓBOWAŁ , PO ALKOHOLU JEST SPOKOJNIEJSZY NIŻ BEZ PICIA.. TYLE ZE WE MNIE NIERAZ WZBIERAŁA AGRESJA NA WIDOK JEGO PICIA..
GDYBY BYŁO W 100% WIECZNIE ŹLE , BYŁOBY MI ŁATWIEJ COŚ KONKRETNIEJ ZDECYDOWAĆ , ALE TEŻ BOJĘ SIĘ ,ŻE OBUDZĘ SIĘ ZA PÓŹNO I NIE BĘDĘ POTRAFIĆ BUDOWAĆ ŻYCIA OD NOWA.

Nigdy nie jest w 100% źle-czasem w 1 % tak dobrze,a Ty czy ja -jesteśmy tak mocno współuzależnione,ze w d....ie mamy te 99%.Ale wszystko do czasu-do choroby,do depresji,do nerwicy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 14:06 #16

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
judyta77 napisał:
wciąż wierzę ,że może się opamięta i będzie mniej pił lub ja przestanę się tak denerwować z tego powodu

Ale przecież to nie jego picie jest problemem, tylko jego zachowania wobec ciebie i twoja podaność na wikłanie się w krzywdzące ciebie związki z mężczyznami.
Z jednego toksycznego związku od razu wpakowałaś się w drugi. Tak jakbyś nie mogła istnieć bez mężczyzny i bez cierpienia.
Mój terapeuta mnie kiedy ś zapytał "Czy pani lubi cierpieć"? Bardzo się wtedy na niego obraziłam.
Może rzeczywiście terapia grupowa wyrwie cię z tego zaklętego kręgu. Jest na to szansa. Na razie jesteś bardzo silnie uwikłana. Zgadzam się z sugestią terapeuty, że byłoby dla ciebie najlepiej, gdybyś się od swojego partnera wyprowadziła. Przynajmniej na czas terapii. Bo on wywiera na ciebie bardzo silną presję i z tego powodu jesteś całkiem skołowana.
Bardzo ci współczuję, bo też kiedyś tak funkcjonowałam i wiem co czujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 14:41 #17

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
Niestety dla mnie jest także problemem jego picie , jak pisałam on ma cukrzyca , w dodatku bierze leki na nadciśnienie , diabetolog przy mnie mówił mu o udarze mózgu , zawale serca , wzroście bardziej cukru we krwi przez opijanie się piwem , ale on ma to gdzies , mowi ze nie chce długo zyc.
PO WYPICIU PRZEZ NIEGO 2 PIW I SIEGNIECIU PO KOLEJNE, SMUTEK ZAWŁADA MNĄ CAŁĄ , BEZSILNOŚĆ I BEZNADZIEJA. MOZE TE 2 PIWA DZIENNIE , GDYBY TEGO NIE PRZEKRACZAŁ UMIAŁABYM STOLEROWAC , ALE JA NIGDY NIE WIEM KIEDY SKONCZY SIE NA 2 A KIEDY NA 6.
NIEDAWNO MUSIELISMY ZMIENIC PLANY WYJAZDU DO MOICH RODZICOW NA POZNIEJSZE GODZINY , BO BALAM SIE Z NIM JECHAC AUTEM PO TYM JAK PIL DO 2 W NOCY- ( ŁACZNIE 6 PIW +JAKIES 300 ML WINA) dopiero o 16h wsiadłam z nim do auta , ja nie mam prawo jazdy.
PROBLEMEM JEST WIEC DLA MNIE JEGO PICIA ORAZ AGRESYWNE ZACHOWANIE ( które zdarza się raz częściej raz rzadziej)
WSZYSTKIM DZIEKUJE ZA KOMENTARZE!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 15:15 #18

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
judyta77 napisał:
Niestety dla mnie jest także problemem jego picie , jak pisałam on ma cukrzyca , w dodatku bierze leki na nadciśnienie , diabetolog przy mnie mówił mu o udarze mózgu , zawale serca , wzroście bardziej cukru we krwi przez opijanie się piwem , ale on ma to gdzies , mowi ze nie chce długo zyc.

To oznacza, że jego picie jest większym problemem dla ciebie niż dla niego samego. Ty się przejmujesz jego zdrowiem i życiem bardziej niż on sam.
On ma to gdzieś, a ty sobie wyobrażasz, że go uratujesz wbrew jego woli.
Coś tu chyba nie gra, nie sądzisz?
A czy ty mu ten alkohol wlewasz na siłę, przez lewatywę?

Kochana Judyto, nie jesteś dobrą wróżką, nie masz czarodziejskiej różdżki i nie zamienisz tego Kopciuszka w królewicza. Nie masz takiej nadprzyrodzonej mocy.
Ostatnio zmieniany: 2016/11/07 15:17 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 16:00 #19

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
[quote="judyta77" post=290505
Mój partner twierdzi ,że nie zamierza zmniejszyć picia , że jeśli mnie tym krzywdzi jak mówię winnam odejść. Nieraz o tym myślę , nie mamy dzieci ani kredytów , jednak żal mi , bowiem przeżyliśmy sporo razem , on wyciągnął mnie z mega depresji. [/quote]

Ja to sądzę, że żal żalem, a twoje wychodzenie na prostą z depresji, nerwicy też się liczy. I to na pierwszym miejscu.
Może tak być, że po wydobyciu się z tego doła świat widzisz inaczej i masz inne wartości niż wcześniej.
I może tak być, że to się nie da pogodzić z tym, co partner Ci proponuje.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 17:25 #20

  • Elżbieta
  • Elżbieta Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 435
  • Otrzymane podziękowania: 1015
Witaj.
Przeczytałam całość i jestem przerażona.
Nie nim - Tobą.
Czego TY chcesz od życia?
Miłości, partnerstwa, dobrego związku? Chyba nie, bo tkwisz w bagienku i nie masz ochoty wyściubić z niego nosa. Bo stracisz możliwość podróży?
Więc dlaczego jesteś nieszczęśliwa?
Bo musisz przy sobie mieć faceta? Wszystko jedno jakiego, tak wedle porzekadła: niech by pił, niech by bił, byle był?

Parę chwil temu byłam gdzieś blisko Ciebie. Dzisiaj potrafię delektować się swoją niezależnością.
Po wyjściu z bagienka można żyć w pięknym świecie.

Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, sylwia1975, Bea, Arien79

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 18:44 #21

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
Jest jeszcze cos..czuje sie niepewnie odnosnie wlasnego zdrowia.od soboty boli mnie teraz zoladek.drzy mi cialo .nieraz mam problemy z oddychaniem...wiec nieraz tez mam lek ze cos powazniejszego sie stanie i sobie nie poradze.Chcialabym miec dosc sily by podejmowac odwazne decyzje ,ale zawsze mialam z tym problem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 18:51 #22

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Toksyczny związek zatruwa nie tylko duszę, ale i ciało.
Kiedy dusza cierpi - ciało choruje.
Ja swój toksyczny zwiążek odchorowywałam przez rok po jego zakończeniu - lecząc się u neorologa, psychiatry, terapeuty i w Al-Anon.
To nie jest tak, że kończysz taki związek i od razu wszystko mija, jak od pstryknięcia palcami, i czujesz się od razu rewelacyjnie.
Im silniej jesteś uwikłana, tym trudniej się potem odwikłać.
ALE WARTO!!!

Myślę, że popełniasz ten sam błąd, co kiedyś ja - szukasz ulgi tam, gdzie jest źródło napięcia. Szukasz ratunku tam gdzie jest źródło cierpienia.
Ostatnio zmieniany: 2016/11/07 18:56 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 18:55 #23

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 533
  • Otrzymane podziękowania: 745
A przyszło Ci do głowy że gro z twoich dolegliwości to własnie ON? Nerwica, duszności, bóle żołądka to własnie życie jakim żyjesz? Że ciało zwyczajnie sie buntuje?
"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność." Konfucjusz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 18:58 #24

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
Judyto
Jego picie nie jest Twoim problemem, to jest jego problem.
Twoim problemem jest to, że w tym tkwisz.
Że żyjesz w długu wdzięczności, braku bezpieczeństwa, poczuciu niskiej wartości, braku Szacunku i Miłości.
Wszystko to co człowiek powinien mieć Tobie jest tego brak. a przecież Twoja jest ziemia i wszystko co na niej
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Arien79

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 20:34 #25

  • Alerk
  • Alerk Avatar
judyta77 napisał:
MOZE TE 2 PIWA DZIENNIE , GDYBY TEGO NIE PRZEKRACZAŁ UMIAŁABYM STOLEROWAC , ALE JA NIGDY NIE WIEM KIEDY SKONCZY SIE NA 2 A KIEDY NA 6.

PROBLEMEM JEST WIEC DLA MNIE JEGO PICIA ORAZ AGRESYWNE ZACHOWANIE ( które zdarza się raz częściej raz rzadziej)

Kręcisz ,kręcisz Judyto,aż się sama zakręciłaś.
Nie jego picie jest dla Ciebie problemem,ale ilość wypitych piw.Na dwa się godzisz,na sześć już nie.
Pisałam Ci wcześniej,nie ilość wypitego alkoholu jest wyznacznikiem.
Chciałabyś wiedzieć,czy kiedy sięga po pierwszą butelkę,nie skończy na szóstej.No i klops w śmietanie,bo alkoholik nigdy sam nie wie na ilu i kiedy zakończy dzień.

Piszesz tu ,że jego agresywne zachowanie Cię drażni,a wcześniej piszesz :
judyta77 napisał:
PO ALKOHOLU JEST SPOKOJNIEJSZY NIŻ BEZ PICIA..
Czyli,kiedy nei ma alkoholu we krwi to furiat? Bo nic już nie rozumiem.

judyta77 napisał:
Niestety dla mnie jest także problemem jego picie , jak pisałam on ma cukrzyca , w dodatku bierze leki na nadciśnienie , diabetolog przy mnie mówił mu o udarze mózgu , zawale serca , wzroście bardziej cukru we krwi przez opijanie się piwem , ale on ma to gdzies , mowi ze nie chce długo zyc.
A czemu aż tak martwią Cię jego wyniki badań? jest dorosły,ma gdzieś co się z nim stanie-chcesz na siłę chłopa uszczęśliwiać,skoro sam ma plan sobie skrócić życie o kilka lat?
Lubi pić,i tyle,alkohol jest ważniejszy dla niego od Ciebie.
Przynajmniej tu jest szczery.
Gdybyś usłyszała,że inna kobieta jest ważniejsza,wtedy bardziej by do Ciebie dotarło,co jest priorytetem dla Twojego faceta?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/07 21:42 #26

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1399
  • Otrzymane podziękowania: 1150
czesc judyto poczytaj ksiazke koniec wspouzalenienia albo robin noorwood kobiety co kochaja za bardzo ,bo taka ci wlsanie chyba potrzebna,widzisz moj alkoholik tez mnie wyrwal z depresji i tez mnie wspieral.....jak potrafil,jednak To mi nie wystarczylo,a pozniej bylo Co raz gorzej i juz NIC nie ratowalo tego zwiazku ,i nikt znas juz nie umnial sie wspierac,zaufania brak,odpowiedzialnosci tez.takze jesli czekasz na szczesliwy final,to tak moze wygladac
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 11:09 #27

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
Nieraz jak czytam to forum to jestem w szoku ile osób jest uwikłanych w taki związek jak mój i dopiero wtedy można zrozumieć , ze nie tak łatwo to skonczyc, tym bardziej jeśli partner wciąż podkreś la swoje dobre strony,jednak picie powoduje ze stają się mniej znaczące.
@ Alerk- tak mam wrażenie ,że kiedy on pije a ja się nie czepiam , co najwyżej chcę mnie wciągnąć w sentymentalno -smętne pogadanki albo mówi że świat jest beznadziejny etc. Jednak niedawno jak na tydzień ograniczył picie do 1-2 piw dziennie, wtedy zaczęła się duża agresja słowna/emocjonalna.
Nie powiem że w innym momencie nie zdarza mu się to , ale dużo częściej zdarza się mu agresja , gdy jest trzeźwy więc np. w pracy lub gdy mało wypije.. coś w tym jest..
Martwią mnie jego wyniki badań bo w końcu jest moim stałym partnerem , nie chcę patrzeć na pogorszenie jego choroby z jego własnej winy np. utrata wzroku czy zawał czy inne..
Nie chcę zostać sama na stare lata , teraz znosząc jego picie , jeśli szybciej umrze.
Alek masz rację , gdyby miał romans z inną pewno bym odeszła, jestem bardzo zazdrosna( pewno za niskiego poczucia wartości, które stale dołuje też moja matka-)
Sylwio: książkę koniec współuzależnienia wczoraj zamówiłam i czekam na jej przyjście a między czasie kończę inną KOchając gniewnego człowieka , staram się dokształcać a mimo to tak często mam mentlik w głowie..
@ Cytryna - tak przyszło mi do głowy , że wiecznie bóle i problemy zdrowotne sa związane z sytuacją w jakiej żyję , miałam już tyle badań ,że mało kto mnie przebije i nie ma wytłumaczenia moich problemów ze zdrowiem.. chyba tylko nerwica- jednak tu chodzę na terapię prywatnie. Jutro mam ocenę mojej osoby u psychiatry i na kolejnym spotkaniu to zdecyduje czy dostanę oki na grupę z NFZ dla współuzależnionych.
Poza tym mój mężczyzna nieraz mi mówi-chyba nie obarczysz mnie ,że to przeze mnie ciągle coś Cie boli , a ja mówię ,że nie mam pewności czemu ale zapewne przewlekły stres mi nie służy .. gdy go przpieram do muru, on proponuje bym zamieszkała bez niego , jednak jeśli się kiedyś na to zdobędę i tak się obawiam cyrku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 11:35 #28

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
On, on, on, on, on....
Cały czas myślisz i mówisz tylko o nim.
To jest obsesja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 11:50 #29

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
tak pewno coś mam z obsesyjnej miłości , pewno stąd ,że nieraz sobie myślałam że trzeba na nią zasłużyć etc . Nieraz od mojego partnera słyszę ,że jestem egoistką-że tylko podróże mnie interesują. jednak nie zgadzam się z tym -max 30 dni w roku jestem w podróży a rok ma 365 dni , mam też inne zainteresowania: wędrówki po górach ( chodzi ze mną ale nieraz mam już wątpliwości czy to go kręci) , gotowanie ( ostatnio rzadko je co ja gotuję -od roku nie jem mięsa , choć wcześniej nieraz jadł też bezmięsne potrawy ), w weekendy on gotuje i jemy razem ryby -bo to jadam , nieraz proponuję kino to jakoś ogólnie ciężko go namówić. On z kolei narzeka ze za wolno jeżdżę na rowerze , że nie chcę chodzić z nim na siłownię i basen ( nie mam zbyt na to chęci, jestem za chuda , wolę spacery np. 8km po parku, jednak on rzadko ze mną na nie chodzi-ale nie mam pretensji o to. De Facto robimy wiele rzeczy oddzielnie , jednak wiadomo jak każdy tęsknię za chwilą czułości , dobrym słowem ,chcę móc się dzielić moimi marzeniami , problemami , życiem codziennym.
Nie uważam się za egoistkę ponad normę, wszyscy trochę nimi jesteśmy , jednak ja często od niego słyszę ,że myślę tylko o sobie.Od roku śpimy oddzielnie bo on mocno chrapie , dopiero teraz dał się namówić na badanie i zamówiłam to co lekarz polecił -zobaczymy , jednak nawet jeśli przestanie chrapać a będzie pijany -tj śmierdzi po ponad 3 piwach , nie będę z nim spać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 12:05 #30

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
On, z nim, bez niego, dla niego, od niego, jemu, o nim... jeden zaimek odmieniany ciagle i wciąż przez wszystkie przypadki...

Gdzie jesteś TY?
Ciebie nie ma. Nie istniejesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 13:10 #31

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
judyta77 napisał:
Od roku śpimy oddzielnie bo on mocno chrapie

Jeśli twój partner jest cukrzykiem, to chcę ci powiedzieć, że jednym z pierwszych skutków ubocznych cukrzycy u mężczyzn jest impotencja. I może to jest prawdziwy powód tego że śpicie oddzielnie. Nie jest wykluczone, że on już wie że ma problemy z erekcją i stara się to przed tobą ukryć.

Zmartwię cię - impotenci są przemocowcami. Znęcają się nad partnerkami, ponieważ w ten chory sposób rekompensują sobie niemożność współżycia seksualnego. Porozmawiaj o tym ze swoim terapeutą.

Mój ojciec był alkoholikiem. Rozchorował się na cukrzycę w wieku 35 lat (prawdę mówiąc przepił sobie trzustkę, która przestała produkować insulinę). Cukrzyca wywołała impotencję. Od tego czasu w domu zaczęło się prawdziwe piekło, bo ojciec stał się bardzo agresywny. To były czasy, gdy jeszcze wymyślono viagry. Dla 35-letniego faceta to był dramat. Dramat, który rekompensował sobie piciem i agresją. To był koszmar.
Ojciec "regulował" sobie poziom cukru we krwi na przemian alkoholem i insuliną, aż sobie tak rozregulował organizm, że zmarł w wieku 52 lat.
Ostatnio zmieniany: 2016/11/08 13:14 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 13:19 #32

  • Alerk
  • Alerk Avatar
Judyto,przeniosłam Twoje pytanie ,do innej współuzaleznionej:judyta77 napisał:
Powiedz proszę jakie ilości wypija Twój dziennie/tygodniowo?

Wytłumacz mi proszę,jakie ma znaczenie ile wypija alkoholu ktoś inny?
Dwa razy tu w tym wątku napisałam Ci,że ilość nie ma znaczenia.
Dla alkoholika nie ma znaczenia ,czy będzie to kieliszek,czy cysterna pod oknem.Będzie pił,póki organizm się nie nasyci.Jeden będzie pił tydzień po litrze dziennie,inny przez pół roku codziennie inne ilości.
Rodzaj alkoholu też nie ma znaczenia.Byle były procenty.
Ludzie ,których widzisz czasem na ulicy,w rowie z denaturatem,czy piwem w plastikowej butelce, niejednokrotnie zaczynali od koniaków czy innych ,,lepszych" alkoholi.
Ciebie martwią wyniki badań męża,jego nie martwią.
On ma gdzieś co się z nim stanie i ma gdzieś,Twój niepokój.
Czytam i oczy przecieram.judyta77 napisał:
śmierdzi po ponad 3 piwach
Dla Ciebie widzę 2 piwa to magiczna granica.Wcześniej bardzo zaznaczasz tę ilość,a tu otarłaś się o absurd-piwo śmierdzi samo w sobie,już pierwszy łyk jest wyczuwalny.
Może ubłagaj chłopa niech dla Twojego spokoju wypije tylko dwa piwa,ze będziesz wtedy przeszczęśliwa ?
Kompletnie nie rozumiem,współuzalezniona się czujesz,bo pije ponad dwa piwa....
Błagam odpuść sobie te ilości,a skup się na tym co tak naprawdę Ci przeszkadza...
Ostatnio zmieniany: 2016/11/08 13:20 przez Alerk.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 13:50 #33

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1399
  • Otrzymane podziękowania: 1150
Prosze powiedziec jaka ilosc piwa wypija...................ja nawet jakbym kamere zalozyla w domu to i tak tego bym sie nie dowiedziala,moj pil cale nasze malozenstwo,raz mniej raz wiecej ale pil.Juz potem nie czekalam az przekroczy Swa magiczna granice,zycze mu szczescia ,Sobie tez bo wiem ze daje rade w zyciu bedac sama i wcale nie tak strasznie...............,a jaki spokuj bez wystepow alkoholika,i wystepow typu ex numero jeden stalking i nie zapowiedziane w cudzy slowiu wizyty ,jenki az sie przyzwyczajam do tego.Powaznie...........przyzwyczajam sie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 14:07 #34

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
Akurat tu nie masz racji ,w tym związku to ja straciłam ochotę na seks , zaczęło się od moich problemów bólu brzucha przez wiele dni w roku , bólu w lewym boku i podwyższonych wskaźników trzustkowych , dopiero tomografia mnie trochę uspokoiła ,że to chyba jednak nie rak.. podejrzewano nawet autoimmunologiczne zapalenie trzustki , wiele badań , brak konkretnej odpowiedzi. Tak zaczęłam tracić ochotę na seks , potem mimo ,że z tego się dość otrząsnęłam , pewno z powodu ogólnej nerwowości ,braku odprężenia etc TO JA NIE MAM OCHOTY NA SEKS. Ostatnie podejście skończyło się komentarzem mojego faceta ,że jestem zimna jak lód , pewno dużo w tym prawdy. Reasumując NIE ŚPIĘ Z NIM BO CHRAPIE , A JA NIE MOGĘ SPAĆ , PRÓBOWAŁAM 3 M-CE , CHODZIŁAM W NOCY Z JEDNEGO POKOJU DO DRUGIEGO a w pracy miałam duże kłopoty z koncenstracją
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Chyba jestem współuzależniona-proszę Was o opinie 2016/11/08 14:12 #35

  • judyta77
  • judyta77 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 28
Po prostu wiem , że na absytencję u niego nie ma szans , więc starałam się szukac kompromisu.
2 piwa więc uznałam za coś co jeszcze byłoby do zaakceptowania , gdyby się tego trzymał.
Niestety ja co dzień myślę ile on wypije , im więcej jest w domu to wtedy więcej pije , jak idzie na siłownię ogólnie mniej czy gdzieś wyjeżdżamy.Nieraz jak wypije 2 piwa i by nie pić więcej potrafi iść spać o 20h , co dla niego ogólnie jest dziwne. Mieszkamy w małym mieszkaniu i przebywamy stale razem , więc ogólnie ciężko byłoby ukryć , gdyby gdzieś na boku dopijał.
Staram się nie być zołzą , dlatego mu proponowałam układ 2 piwa dziennie, a on teraz mi mówi ze ani ja ani mój terapeuta nie będziemy go MODELOWAĆ JAK PLASTELINĘ. W sumie macie racje ,że ważne jest zachowanie , że co dzień się musi napić , nawet choćby 2 piwa, że tu już problem jest głębszy niż targowanie się o 1 piwo w tą czy w tamtą
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.