Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Projekt zmiana

Projekt zmiana 2016/01/20 18:08 #1

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Witam. Nie wiem od czego zacząć, co jest ze mną i moim życiem nie tak. Mój mąż od zawsze popija i to był zawsze powód konfliktów między nami. Pracuje za granicą i kiedy przyjeżdża to chce nadrobić wszystkie prace koło domu i w nim. Nigdy się nie wyrabia i staje się nerwowy i chamski. Ostatni urlop skończyliśmy jak zwykle skłóceni, on upił się sam, bluzgnął mnie i dziecku i pojechał. A ja siedzę i czuje że życie mnie przytłacza. chodzę na terapie już rok i dalej drepcze w miejscu. Terapeuta sugeruje mi rozwód a mnie paraliżuje strach. Czy ktoś z was też tak miał że strach był jedynym realnym uczuciem, kocham go ale mu nie ufam. On nie chce się leczyć chociaż po mału przyznaje że ma problem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/20 19:03 #2

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6604
  • Otrzymane podziękowania: 3283
:czesc:
malaasia1977 napisał:
chodzę na terapie już rok i dalej drepcze w miejscu. Terapeuta sugeruje mi rozwód a mnie paraliżuje strach.
Spróbuj pójść na Al-anon
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/20 19:56 #3

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5130
  • Otrzymane podziękowania: 6570
Asiu :czesc: oj, tak - dziewczyny z Al-Anon, to wiedza praktyczna, więc zapewne bardzo przydatna. Poza tym można się z niektórymi zaprzyjaźnić, wymienić telefonami,...
Jestem alkoholikiem. :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/20 21:24 #4

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1399
  • Otrzymane podziękowania: 1150
mozna znami sie zaprzyjaznic Wcalez nie jestesmy piranie bnggfgbfb
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/21 08:41 #5

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Dziękuję wam za dobre słowo. Do Al anon mam za daleko ale jestem po terapi grupowej a teraz na indywidualnej. Jest lepiej, nie jestem już taka agresywna w stosunku do syna(wstyd mi ale czasem byłam potworem), mąż stara się bardziej a ja czuję że mój próg przyjmowania rozczarowania się obniżył.Nie wiem jak to wytłumaczyć ale dużo we mnie nienawiści do niego i chociaż dzwoni częściej i bardzo się stara to ja czuję jak bardzo mu nie ufam i czekam na jego potknięcie. Chore to i smutne ale tak właśnie jest. Odejść nie mam gdzie z różnych względów i chyba nie jestem gotowa. W poniedziałek terapia i wiem że terapeuta znowu mnie opieprzy że nic nie robię. A ja na dzień dzisiejszy nie dam rady bo nie wiem sama czego chce.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/21 12:41 #6

  • Meryll
  • Meryll Avatar
Witaj,

A co wg terapeuty masz robić? Jak długo jesteś na terapii?

Napisałaś: „na dzień dzisiejszy nie dam rady”. Już pisałam o tym Reni w jej wątku i pozwolę sobie powtórzyć Tobie: to normalne, że czujesz spadek energii. Sytuacja wysysa z Ciebie wszystko, co masz. Im dłużej trwa ta sytuacja, tym mniej sił.
Im więcej emocji, koncentracji na problemie, tym mniej możliwości rozpoznania czego potrzebujesz. Emocje dominują nad myśleniem, stąd trudności w odnalezieniu „tego czego chcę”.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/22 09:47 #7

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Jestem po terapii grupowej a teraz od września indywidualna. Terapeuta twierdzi że moja praca mnie ogranicza więc powinnam ją zmienić- pracuje na etat w szkole, lubię to i zarabiam całkiem ok a co do małżeństwa to powinnam odejść od męża nawet do domu samotnej matki. Między nami są konflikty czasem mój m. jest chamski i wulgarny ale ja też nie jestem święta. Ja twierdze że kocham m. a terapeuta twierdzi że to co między nami jest to nie jest miłość tylko nie wiadomo co. Teraz jak to pisze to dociera do mnie jaka jestem żałosna bo sama nie umiem kierować swoim życiem tylko daje sobą sterować.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/22 10:52 #8

  • kotnaboso
  • kotnaboso Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • rozpadające się iluzje boleśnie ranią
  • Posty: 1342
  • Otrzymane podziękowania: 2085
A ja Ci powiem,,,zmień terapeute.Terapeuta ma Ci pokazywać różne drogi i pozwolić podjąc decyzję a nie dyktować co masz robić.Rozwiązania dobre dla niego niekoniecznie muszą być dobre dla Ciebie.Nie powinien stawiać Ci warunków ani dyktować zachowań.Zaskoczony jestem Takim sposobem prowadzenia terapii.Nie ma prawa stawiać Cię pod ścianą.Sama powinnaś podejmować decyzje a on jest od tego by Cię wspierać i wskazywać jakie mogą być konsekwencje tych decyzji.
Mam na imię jacek,jestem alkoholikiem
Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, sylwia1975, Lena1974, Meryll, Poncelina

Projekt zmiana 2016/01/22 11:41 #9

  • karhu
  • karhu Avatar
witaj malaasia.pracuje za granica,jak przyjezdzalem do domu to pilem.zona zabierala mi karty bankomatowe i nie miala nic przeciwko temu ze pije.nie pije osiemnascie miesiecy i za tydzien sie rozwodze.pianym mogla manipulowac,trzezwym gorzej.a o co mi chodzi? jesli go naprawde kochasz,a on ciebie to przetrwacie,a jesli nie to nie.szanuj siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/22 17:54 #10

  • wodna
  • wodna Avatar
karhu
Dokładnie znam to z autopsji - mój związek przeszedł poważny kryzys po tym jak przestałam pić. Szczególnie, że mój facet poszedł na Al-Anon raz i zwiał.... bnggfgbfb .... piranie zobaczył, czy co....
to nie jest miłość tylko nie wiadomo co.
Ja zmieniłabym terapeutę. No... bo jak nie wie co to jest, to jak może pomagać współuzależnionym
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/22 18:02 #11

  • Liv
  • Liv Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 413
  • Otrzymane podziękowania: 540
malaasia1977 napisał:
Terapeuta twierdzi że moja praca mnie ogranicza więc powinnam ją zmienić- pracuje na etat w szkole, lubię to i zarabiam całkiem ok a co do małżeństwa to powinnam odejść od męża nawet do domu samotnej matki. (...) Ja twierdze że kocham m. a terapeuta twierdzi że to co między nami jest to nie jest miłość tylko nie wiadomo co.
Przede wszystkim upewnij się czy dobrze rozumiesz to, co mówi terapeuta, czy na pewno zaleca takie działania czy może innymi słowami powtarza to, co słyszy w Twoich wypowiedziach. Najprawdopodobniej między Tobą i mężem nie ma miłości, przecież piszesz o swojej nienawiści i jego agresji.
Zaskakuje mnie też tytuł wątku. Skąd my mamy wiedzieć czy on ma problem? Liczy się to jak Ty się czujesz z tym co on robi.
A po co chodzisz na terapię?
Tylko w zdrowej teraźniejszości zbuduję zdrową przyszłość.

One Breath at a Time
Ostatnio zmieniany: 2016/01/22 18:04 przez Liv.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): wodna, Meryll

Projekt zmiana 2016/01/22 20:48 #12

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Dla mnie jego picie to problem bo wtedy to już nie jest ktoś kogo znam tylko jakiś obcy :wmur: Miłość to chyba coś innego dla każdego z nas a ja czasem się na niego wściekam ale kocham czyli troszczę się, dbam i wspieram. On też stara się dać z siebie wszystko. Tylko że ja taka niedojrzała jestem, mam swoje filmy w głowie i chyba za bardzo chce idalnego związku. im więcej tu czytam tym bardziej dociera do mnie że dużo w tych naszych relacjach mojej winy. Ja też taka super nie jestem. Karhu smutne to co piszesz choć znam to z opowieści. Ważne żeby konto było pełne a reszta się nie liczy. Tytuł wątku jest taki bo czy on ma problem ciężko mi określić. Nic jeszcze nie przepił. Nic wiele nie zawalił ale ja mam problem. Dla mnie flaszka bez okazji albo wypita samemu dla rozładowania emocji to czerwona lampka zwłaszcza że u nas w okolicy wszyscy tak piją tylko ja tego nie trawię. Trzeźwego kocham na pijanego warczę. Szukam tu pomocy dla moich lęków i inspiracji jak go namówić do refleksji nad sobą. Może to zły kierunek, może błądzę ale to forum jako mi pomaga. Co do terapii to wiem co mówi terapeuta-zmień wszystko co ci szkodzi a szkodzi mi moje uzależnienie od m. i jego emocji.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/22 21:25 #13

  • Lena1974
  • Lena1974 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 767
  • Otrzymane podziękowania: 841
Myślę podobnie jak Kotnaboso. Mój terapeuta tez sugerował mi, że mam odejść od męża mimo iż to ja jestem uzależniona a nie mój mąż. Nie mogłam zrozumieć podejścia terapeuty. Moim zdaniem nie należy od razu opuszczać alkoholika, gdyby mój mąż zamiast wsparcia i pomocy odszedł ode mnie - wtedy zapilabym się na śmierć. On mnie uratował swoją miłością. To choroba. Ona zmienia człowieka. Powodzenia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejka

Projekt zmiana 2016/01/23 13:10 #14

  • maciejka
  • maciejka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 182
Witaj, piszesz że skończyłaś terapie grupową. Dla mnie to jest dziwne bo dziewczyny z mojej grupy w tym ja sama po skonczeniu terapii grupowej koncentrowały sie na tym na co mają wpływ. Po takiej terapii nie próbowałam nikogo zmieniać, kontrolować, chodzić wokół na paluszkach ale uczyłam sie stawiac granice, mówić jasno o co mi chodzi, jak stawałam przed jakaś decyzją to umiałam zrobić bilans zyskó i strat z konsekwencjami każdej opcji.
Jaką grupę skonczyłaś, wstepną tylko?
Jak nie ja to kto, jak nie teraz to kiedy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Meryll

Projekt zmiana 2016/01/23 13:11 #15

  • maciejka
  • maciejka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 182
Mnie strach blokował przed terapią , po terapii motywował, dawał motywację do zmiany.
Jak nie ja to kto, jak nie teraz to kiedy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/23 13:12 #16

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Staram się dzisiaj czerpać radość z wolnego dnia. Napaliłam w mojej kuchni węglowej i jestem już po pysznym rosołku.
Czytam właśnie o granicach w relacjach i coś mi zaczyna kiełkować w tej mojej dyńce. Praca nad sobą to jest to co chce zacząć. Powiedzcie mi co rozumiecie pod hasłem zadania o siebie. Ja ćwiczę czytam i lubię być sama ale to wg. mojego terapeuty nie o to chodzi. jak pytam to o co to mam to sama odkryć. Pisanie tu trochę mnie otwiera, chyba zaczynam czuć też inne emocje niż tylko złość i strach.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/23 13:19 #17

  • maciejka
  • maciejka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 182
A co to znaczy kochać siebie Twoim zdaniem?
Jak nie ja to kto, jak nie teraz to kiedy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/23 13:29 #18

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Siedze i myśle. Trudne pytanie jeśli mam być szczera bo nie wiem co odpowiedzieć. No chyba na nie nie odpowiem. Tak jakby dociera do mnie że mnie nie ma tak naprawdę. Mogę dbać o innych ale nie o siebie bo nie wiem jak.
Terapia była na oddziale leczenia nerwic-psychodynamiczna. Stracili tam na mnie tylko czas jak widać
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/23 14:32 #19

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 3193
  • Otrzymane podziękowania: 2977
malaasia1977 napisał:
Stracili tam na mnie tylko czas jak widać

bnggfgbfb Chyba aż taka skromna nie jesteś ... :grin:
I potrafisz o siebie zadbać ... pyszny rosołek, to przecież coś, bo napisałaś, ja zjadłam, a nie ... dałam mężowi :grin: Ja myślę, że to dobry kierunek w miłości do siebie.
Pozdrawiam !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/23 14:51 #20

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1399
  • Otrzymane podziękowania: 1150
kocha siebie ,zuwazyc swoje potrzeby,swoje pragnienia,swoje dyficyty typu oczekiwania ,samo akceptacja tez tego co nam sie w sobie nie podoba 3aa i akceptowanie tego co zrobila dobrze i tego co zrobilam zle.pozniejsze robieni sobie przyjemnosci,wyrazanie uczuc <TYPU co sie wydazylo ,co top zemna robi i co czuje :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejka

Projekt zmiana 2016/01/23 15:18 #21

  • maciejka
  • maciejka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 122
  • Otrzymane podziękowania: 182
Widzisz , są różne terapie a terapia na oddziale nerwic jest inna jak terapia współuzaleznienia. Może warto rozważyć wizytę w Poradni leczenia uzależnień i współuzależnień i porozmawiać z innym terapeutą. Jesli jesteś współuzalezniona to tamta terapia nie da Ci takich narzędzi i wiedzy jak terapia czyli program leczenia dla współuzaleznionych.
Jak nie ja to kto, jak nie teraz to kiedy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/23 18:20 #22

  • Meryll
  • Meryll Avatar
malaasia1977 napisał:
Siedze i myśle. Trudne pytanie jeśli mam być szczera bo nie wiem co odpowiedzieć. No chyba na nie nie odpowiem. Tak jakby dociera do mnie że mnie nie ma tak naprawdę. Mogę dbać o innych ale nie o siebie bo nie wiem jak.
Terapia była na oddziale leczenia nerwic-psychodynamiczna. Stracili tam na mnie tylko czas jak widać

Nie dokładaj sobie! Nie każdy nurt psychoterapii, dla każdego!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/23 19:04 #23

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Mój m. chyba zwariował wydzwania do mnie w tym tygodniu jak nigdy po tym jak mu zagroziłam separacją jeżeli nie zmieni swojego chamskiego stylu odzywek. Podrywa, komplementuje, czaruje a mnie z tym jakoś tak dziwnie. Niby fajnie ale ja to już znam. Nie wiem czy pije wydaje się trzeźwy ale kto go tam wie. Zaproponowałam mu żeby poszedł chociaż raz na miting skoro twierdzi że nie ma problemu to niech się w tym upewni buahaha entuzjazmu nie było ale ja to mam gdzieś. Boli mnie gardziołko i zaraz się opatulę kołderką i poczytam jakiś kryminał. Uwielbiam skandynawskie kryminały a teraz mam czas nadrobić zaległości w czytaniu.
Dam sobie jeszcze jakiś czas na tą terapię a jak dalej tak będę dreptać bez sensu to poszukam al anon. Byle do wiosny
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/23 22:21 #24

  • aguska114
  • aguska114 Avatar
Witam,
rok temu byłam bardzo zrozpaczona. Mój mąż był na powtórnej terapii, bo na poprzedniej zapił i go dyscyplinarnie wyrzucono, a przed terapiami to nie ma co opisywać, bo było okropnie. Nie miałam siły by żyć. Ratował mnie mój syn, wiedziałam, że muszę wstać, że muszę się nim zająć i zarobić pieniądze dla niego.
Myślałam, że gorzej być nie może. Myślami nawet boje się do tego wracać. Nie miałam czasu żeby chodzić na spotkania, wieczorami, nocami pisałam tu na forum i czat.
Jakoś powoli , małymi kroczkami mój mąż w marcu wyszedł i znowu zaczęliśmy próbować tworzyć rodzinę. Nie wiedziałam jak to będzie wyglądało czy nasze wspólne życie miałoby jeszcze sens. Wszystko robiłam tylko dla syna. Wczoraj mój mąż miał 1 rocznicę abstynencji. Co prawda chodzi na 2 razy w tygodniu na mitting i 1 na terapię, ale nie mam z tym najmniejszego problemu. Do czego zmierzam:
myślałam, że moja sytuacja nie ma już wyjścia , że będzie tylko cały czas tak źle, a było okropnie, a po leczeniu okazało się, że można z alkoholikiem żyć, co więcej nasze relację są lepsze niż przed terapią, ja zrozumiałam, że to choroba i staram się męża wspierać, a on mnie. Ma świadomość jaką krzywdę mi wyrządził, a ja inaczej do niego podchodzę.
Z tego morał: terapia! i nie ma co się tłumaczyć tym, że nie ma czasu, że nie będzie z czego żyć jakby mąż zrezygnował z pracy! Ze wszystkim można sobie poradzić! Byłam w okropnej sytuacji. Zostałam z kredytem, z gospodarstwem, masą pracy i 9 miesięcznym dzieckiem i dałam sobie radę, więc Ty też dasz!
Tylko trzeba się zastanowić i to poważnie czy chcesz być z tym człowiekiem! Jeśli tak to robić wszystko żeby poszedł na tą terapię. Po wyjściu też nie ma pewności, że będzie dobrze, ale przynajmniej nie będziesz miała sobie do zarzucenia, że mogłaś pomóc mu, sobie, swojej rodzinie, a nie wykorzystałaś tej możliwości!

Agnieszka, żona alkoholika
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/24 14:38 #25

  • Liv
  • Liv Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 413
  • Otrzymane podziękowania: 540
malaasia1977 napisał:
Siedze i myśle. Trudne pytanie jeśli mam być szczera bo nie wiem co odpowiedzieć. No chyba na nie nie odpowiem. Tak jakby dociera do mnie że mnie nie ma tak naprawdę. Mogę dbać o innych ale nie o siebie bo nie wiem jak.
Terapia była na oddziale leczenia nerwic-psychodynamiczna. Stracili tam na mnie tylko czas jak widać
Terapia psychodynamiczna ma dać świadomość emocji. Kiedy terapeuta psychodynamiczny mówi o rozstaniu z pracą i partnerem, raczej nie radzi, tylko chce usłyszeć reakcję pacjenta. Co przyszło mu do głowy, co pomyślał, czego chce i dlaczego, a czego nie chce.
Terapia współuzależnienia to nauka radzenia sobie z emocjami inaczej niż poprzez kontakt z nałogowcem.
Nerwica i współuzależnienie to dwa różne rodzaje emocjonalnego cierpienia, których leczenie wymaga różnego podejścia.
Tylko w zdrowej teraźniejszości zbuduję zdrową przyszłość.

One Breath at a Time
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/01/24 17:10 #26

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Terapia nauczyła mnie radzić sobie przede wszystkim z negatywnymi emocjami z moim wnętrzem i agresywnymi reakcjami na innych. Dużo mi lepiej teraz niż jeszcze rok temu i inaczej też reaguje na wyskoki mojego m. Olśniło mnie nie tak dawno że zaczynam wychodzić z roli ofiary która lubiłam grać i już tak nie manipuluje innymi jak kiedyś ale ciągle mam do tego talent :ojej: Starego psa ciężko się uczy nowych sztuczek. Co mnie dziś zaskoczyło to to że zaczynam dostrzegać w moim m. pozytywne cechy a nie tylko jego potknięcia i błędy. Dziś znowu pogadaliśmy dwie godzinki przez tel i zobaczymy. Z synulem byłam na lodowisku i na kebabie a teraz każdy z nas zaszył się przed kompem. ot taka leniwa niedziela.
Mam problem z pisaniem w wątkach innych, coś mnie blokuje. Czuje tak jakby moje przemyślenia były zbyt naiwne czy głupie żeby coś napisać. Brak mi wiary w siebie ot co.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): elzunia engelmohr

Projekt zmiana 2016/08/30 07:20 #27

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Witam wszystkich ponownie po długiej przerwie. Kiedyś zaczęłam wątek ale to chyba nie był jeszcze mój czas. Czytałam forum i przyszło do mnie olśnienie. To nie mój m. ma problem-chociaż też, ale to ja przede wszystkim pływam w szambie. Najgorsze jest to że to ja tak naprawdę jestem żródłem tego szamba w moim domu. Mąż pije i jest chamski a ja wyładowuje się na synu i jestem gorsza od niego bo trzeżwa. Cała jestem złością. Szukam grupy al- anon w mojej okolicy i zaczynam pojmować hasło zajmij się sobą. Gdyby nie to forum i wy długo bym jeszcze pewnie obwiniała wszystkich o wszystko dalej polewając się wybielaczem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, kalka, mariusz63, elzunia engelmohr

Projekt zmiana 2016/08/30 10:30 #28

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
A czy myślisz tez o terapii?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/08/30 12:59 #29

  • malaasia1977
  • malaasia1977 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 64
Leczę nerwice ale jedyne sugestie terapeuty to rozwód i wyprowadzka a ja według niego jestem zbyt mało kobieca żeby coś wymusić na moim męzu. Ogólnie po ostatniej sesji w zeszłym tygodniu choruje do dzisiaj. Odeszłabym gdybym miała gdzie i nie bała się życia. Ale na dzień dzisiejszy chciałabym zacząć odnajdywać siebie. Mężowi już nie ufam i wiem że jemu na nas nie zależy- czasem nam ubliża i straszy a czasem twierdzi że kocha. To gdzie tu sens i logika. Bardziej kocha butelkę i takie są fakty.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka

Projekt zmiana 2016/08/30 13:55 #30

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Na mężu i tak nic nie wymusisz.
Co tu ma do rzeczy kobiecość.
On jest chory.
Nie ma wątpliwości że to na Tobie spoczywa obowiązek o bezpieczeństwo Twoje i dzieci.
Dzwon bez wahania na policje jak będzie agresywny.

Pisząc o terapii miałam na myśli te dot. Wspoluzaleznienia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka, mariusz63

Projekt zmiana 2016/08/30 18:35 #31

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1399
  • Otrzymane podziękowania: 1150
Co to znaczy Boje sie zycia ..............bo co wiec siedze i trace zycie,trac dalej ja stracilam 21 lat na co i po co,TAK balam sie bac,tak balam sie wziecia odpowiedzialnosci za swoje dorosle zycie,tak wychowlam sie bez ojca ,i tak bylam tchorzem i tak juz nie nie chce byc i nie jestem,skoro ja moge bo i chce to i ty mozesz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/08/30 18:59 #32

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10251
  • Otrzymane podziękowania: 12871
A nie boisz się życia z alkoholikiem, że tylko gorzej będzie i Ty z nim na dno szła będziesz wraz z synem?Jesteś dorosłą kobietą, siedzisz w tym bagnie, bo czego się boisz, nowego, nieznanego? Tak, niestety, tak to jest, w znanym się odnajdujesz, umiesz reakcje przewidzieć, jednak nie wiesz jak byłoby w nowym, nie dowie się nikt dopóki nie spróbuje. Nie mogę powiedzieć, że alkoholik kocha butelkę, nie jest prawdą, nie umie się z nią rozstać, boi się bez niej żyć, nie wyobraża sobie życia bez alkoholu, łudzi się, nie widzi prawdy, u innych wszystko widzi, u siebie nic. Jest takie coś jak przymus picia, obsesja picia, alkohol rządy przejął i tak łatwo nie popuści, a alkoholik może przestać pić, o ile coś go osobiście dotknie, może, ale nie musi. To nie jest takie proste jakby się wydawać osobie nieuzależnionej mogło, to trzeba przeżyć, ale nikomu, nikomu nie życzę. Może ten wpis Ci pomoże:
niepijemy.pl/forum/13-forum-dla-wspoluza...ktore-warto-wiedziec
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea

Projekt zmiana 2016/08/30 19:17 #33

  • sel87
  • sel87 Avatar
Ja się nie znam,ale co to za terapeuta który mówi Ci, że jesteś za mało kobieca żeby jakkolwiek wpłynąć na męża?..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/08/30 20:35 #34

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Nie sądzę, żeby to był terapeuta znający się na uzależnieniach i współuzależnieniu.
:shock:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Projekt zmiana 2016/08/30 20:45 #35

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10251
  • Otrzymane podziękowania: 12871
W styczniu już była sugestia o zmianie terapeuty, przecież on nie jest jedynym w ośrodku, to samo do tej pory gada, a Ty dalej słuchasz, mam wrażenie, że nie chcesz usłyszeć tego co dla Ciebie lepszym okazać się może. Na mężu wymusić? Nie picie wymusić? :wmur: Ten to okaz jest, z innej planety jakiejś, nie ma pojęcia, co to za określenie, Ty żoną, partnerką jesteś.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.