Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Powoli nie daję rady

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 13:53 #36

  • Luna
  • Luna Avatar
Czy uwierzycie, że poszłam spać koło 1 i obudziłam się około 14... ale mnie ta cała sytuacja wykończyła, sińce pod oczami jakby mi ktoś przyłożył, o rety...
podjęłam decyzję, że pojadę dopiero jutro albo we wtorek - jakoś dalej nie mam siły się z nim widzieć... trudne musi sobie poradzić bez papierosów, jak chce wody niech poprosi o kranówkę albo o kompot z kuchni. Miał na picie i mógł żyć bez papierosów to niech żyje dalej, ja się zbuntowałam na amen. %-( ( %-( (
Dajcie znać co u Was, jak sobie radzicie:)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 15:42 #37

  • Śmieszka
  • Śmieszka Avatar
:czesc: Luna Doskonale wiem co przeżywasz U mnie była troche inna sytuacja bo chodziło o moja mame, ale i jak podobna Mnie też zadziwiają te wszystkie mechanizmy które sie zawsze powtarzają Im więcej zaczęłam czytać na ten temat i poznawać te chorobe tym bardziej ja sama rosłam w siłę Juz nie byłam ja przechytrzana przez alko tylko ja mogłam przechytrzyć ... A tym samym taka sytuacja wyciszyła moje lęki i obawy, nadal bylo ciężko ale już zarazem lżej Czytaj, słuchaj i patrz... Życze Ci z całego serca abys sama w sobie odnalazła spokój To podstawa Terapia to dobre rozwiazanie (radze chociaż sama nie byłam) :oops: -mi bardzo pomógł terapeuta mojej mamy a i na terapie też chce sie wybrać i żałuje że nie zrobiłam tego wcześniej więc Ty nie trać czasu i pomóż sobie prędzej jak ja Żaden z tych stanów co teraz przeżywasz nie jest mi obcy, znam tą niemoc znam to zmęczenie psychiczne i wszystko co z tym idzie w parze Bądz dobrej myśli bo to minie Martwisz sie ciągle o niego, byc może juz nawet za niego myślisz i żyjesz a czas zrobić coś dla siebie i żyć swoim życiem -tak Ci tu radzili i wszystko to szczera prawda.
A co do jakichkolwiek leków to trzeba uważać aby ze skrajności nie popadł w skrajność ...
Ściskam Cię mocno :ymhug: i trzymam kciuki za Ciebie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 15:48 #38

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2447
  • Otrzymane podziękowania: 1198
mariusz345 napisał:
uważaj badz czujna jeżeli on poczuje "grunt pod nogami " to znów moze sie zaczać , to czy osiagnał swoje dno wie tylko on.
Świeta racja Mariusz.....
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 21:26 #39

  • Luna
  • Luna Avatar
Dokładnie też tak sądzę, myślałam, że te reanimacje, próby samobójcze, lądowanie x-razy na Kolskiej czy na tzw. dołku to będzie dla niego dno, a tu ... nic dla niego nie było, normalka.
Jak się okazało wczoraj nigdy w życiu przez tak długi czas nie miał gdzie się podziać, był bezdomny, bez pieniędzy wszystkie drzwi były zamknięte.
Naprawdę te kilkanaście godzin snu zrobiło dla mnie swoje+spotkanie z jego byłą kiedy pogratulowała mi zaciętości i takiego konsekwentnego działania, przepraszała mnie, że przez swoją miłość tyle szkody mu narobiła i trzyma jak Wy za mnie kciuki w wytrwałości.
Spotkała mnie tylko dzisiaj przykrość ze strony teściowej, która stwierdziła, że proszony obiad jest ważniejszy od zawiezienia mu papierosów i wody, że życzy mi smacznego - zabolało i to jak, ale wiecie co... moja odpowiedź była krótka - on musi zrozumieć, że nikt nie będzie leciał jak na skrzydłach bo ma potrzebę zapalenia papierosa, trudno wypalił przez 1 dzień całą paczkę - jego problem - niech uczy się oszczędzać, chce pić - niech pije kranówę. Może to teściową postawi na nogi i w końcu zrozumie, że to co robię jest dla jego dobra:)
Teraz ja będę u niego wtedy kiedy JA będę chciała i kiedy JA będę miała czas. Może to brzmi egoistycznie, ale trudno, on był i jest egoistą bo wszystko do tej pory było nastawione na jego pijackie problemy, widzimisię i zachcianki. BASTA i STOP!!!! [-x x [-x x [-x x [-x x [-x x Teraz niech on mnie zdobędzie i przekona do siebie, oczywiście jak będzie trzeba to mu pomogę, ale z dystansu, pokażę drogę, ale niech idzie nią sam. Będę jego światełkiem we mgle, ale nie cienką nitką do głębka. Kochani - czyżbym nabierała sił i odżywała - chyba tak. Boję się tylko, żeby uczucie nie przekształciło się w zrażenie i odepchnięcie, bo to krótka droga, ale pewnie jak go zobaczę to wszystko wróci i pojawią się miękkie nogi i motylki w brzuchu.
W każdym razie życzę Wam i sobie wytrwałości i wspaniałego tygodnia, w razie czego jestem!!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 21:41 #40

  • ydnert
  • ydnert Avatar
Ja tylko tak króciutko :ymapplause: :ymapplause: :ymapplause: :ymapplause:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 21:46 #41

  • Luna
  • Luna Avatar
Trędowaty - Ty to potrafisz motywować i jak mogę doradzić proszę - zmień nicka, bo nikt nie jest trędowaty, tylko trochę z cięższymi problemami, a przez Ciebie przemawia dużo mądrego i wspaniałego i wcale nie brzmisz tak:) Jejku ile optymizmu się we mnie pojawia dzięki Wam!!! :x x x x
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 21:46 #42

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2447
  • Otrzymane podziękowania: 1198
Jak się ciebie wspaniale czyta...dajesz mi siłe w zmaganiach z rodzicami alko.....Moja mama pijana szła dziś sie powiesić do lasu...przyszła cała i zdrowa.Teraz smacznie chrapie....
Miała dwie próby samoboójstwa już ,odtruwali ją w szpitalu bo wzięła tabletki.Ratowałam ją wtedy wsadzałam palce do gardła,dzwoniłam 2 razy po ##R##-ke,byłam zszokowana,wystraszona.Lekarze ze szpitala Kazali jej się udać do Ośrodka leczenia Uzależnień...Poszło w zapomnienie.Nic nam nawet o tym nie wspomniała.
Wiem co mam zrobić.........................tylko to sprawia mi dużo trudu.......................
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 21:58 #43

  • ydnert
  • ydnert Avatar
Luna napisał:
jak mogę doradzić proszę - zmień nicka

Jeszcze troszkę i będę mógł zmienić np. na Rifampicyn :D
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 22:05 #44

  • Luna
  • Luna Avatar
Trędowaty vel Rafampicyn - uwielbiam Ciebie za to!!!! :)) )) )) )) ) =)) ) =)) ) =)) ) =)) ) =)) )
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 22:21 #45

  • Luna
  • Luna Avatar
MONIKA - on przy mnie łykał tabletki, mówił, że go tramwaj przejechał, że rzygał krwią, że ma wrzody i mu pękły, wpadł do jeziora i się prawie utopił, ale dziwne zawsze ktoś był przy nim, wiesz ile razy go okradli i jaką byłam zdzirą że nie chciałam mu kupić papierosów czy kanapki - ja tylko mówiłam - mogłeś wykombinować alko, to możesz i inne rzeczy sobie załatwić - czyż nie???
Bycie twardą/-ym to jest dla nas najgorsze, wydaje się że my niczego nie czujemy, że jesteśmy egoistami, albo wariatami, którzy żyją z pijakami, że się marnujemy z takim gnojem albo ... - nie to jest błąd w postrzeganiu i myśleniu innych ludzi - my czujemy i mamy serce i chcemy pomóc stanąć na nogi, czy jak ktoś jest bardzo chory to zostawiamy taką osobę na pastwę losu - samemu sobie, otóż - NIE - pomagamy i wspieramy jak tylko się da i to właśnie my robimy, ale w odwrotny sposób zamiast wyciągać rękę, wspierać - my musimy się odsunąć, zapomnieć, że ma się serce, że się kocha, że jest chemia, że ma się miękkie nogi, motylki w brzuchu, że ma się szacunek do rodzica, itd. To jest potwornie trudne, ale mając wokół przyjaciół, czy takich ludzi jakich tu poznałam czy w ośrodku dla alko - można przenieść góry, które ważą bardzo dużo ale w pewnym momencie robią się lekkie jak piórko i masz siłę je dźwignąć i odrzucić gdzieś hen daleko. Pomyśl jaka potem może być piękna dolina, ale niekoniecznie, bo może coś zostać brzydkiego, ale zawsze można to poprawić i popracować żeby było lepiej i ładniej, ale to już zależy od Was i to musi być chyba bardzo ciężka praca - mam nadzieję, że to właśnie mnie czeka za niedługo:):):)
Nie wiem może to moje proszki też jakoś działają na uspokojenie i lepsze myślenie albo te rozmowy z moimi znajomymi, w każdym razie ja na 100% zaczynam czuć wiatr w żaglach, aczkolwiek nadal nie wiem jak się zachować i co mu powiedzieć jak się zobaczymy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 22:31 #46

  • ydnert
  • ydnert Avatar
Luna, ja zawsze mówiłem, że mam raka, że właśnie go wykryli... Kuźwa ale to było głupie. Jak się ktoś mnie zapytał "jak to znów wykryli u ciebie raka? "(przecież nie pamiętałem komu i kiedy ten kit wciskałem) Osłupiałem i zmieniłem patent na współczucie - próby samobójcze . Dzisiaj dopada mnie wściekłość, że byłem taki głupi i zakłamany :(
Ale to się zemściło, rok temu miałem "przyjemność" robić badania pod kątem czerniaka skóry. Na szczęście wynik był negatywny.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 22:53 #47

  • Luna
  • Luna Avatar
A wiesz co jest dla mnie niesamowite, że ten rozrabiaka postawił mnie na nogi jak miałam ciężką depresję, przez umieranie mojego ojca (o dziwo na raka płuc) przeciągnął mnie bez problemu i przetrwałam, więc teraz przyszła kolej na mnie i go kurczę przeciągnę na "jasną stronę mocy" , przeciągnę go jak nic - hahhaha:)
Kolejna rzecz, że ludzie na których nigdy bym nie spojrzała, bo to alko i pijaki, ostatnie meliniarze, właśnie to oni mi najbardziej pomagają, wspierają, dzwonią i się pytają, wyciągają rękę, a przyjaciele ci dobrze ustawieni, zdrowi - odsuwają się patrzą się na mnie jak na wariatkę, a ja chcę tylko wygrać tą cholerną walkę i wiesz co nie poddam się wygram ją. Niestety należę do tego grona osób, które jak coś sobie postanowią to będą to mieć i będę miała moją połówkę zdrową i szczęśliwą - tylko jeszcze nie wiem kiedy i w jaki sposób to osiągnę :ympray: :ympray: :-?? -?? ??
Poradź mi proszę jak się zachować jak się ewentualnie spotkamy podczas jego detoksu, co mu powiedzieć, dać mu buziaka, podać rękę?? tego nie wiem...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 23:03 #48

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2447
  • Otrzymane podziękowania: 1198
To ta sama Luna? :-? ?
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 23:07 #49

  • ydnert
  • ydnert Avatar
To jest trudne pytanie, ale ja mogę Ci powiedzieć co dla mnie było by jeszcze mocniejszym dnem.
Spotkanie z żoną w takiej sytuacji jak Twoja, ja leżę, a ona przychodzi daje mi to co przyniosła i wychodzi...
Bez ręki, bez buziaka, bo i po co, spadłem na dno, wielokrotnie wyciągała do mnie rękę, którą ja zawszę odtrąciłem, więc teraz z jakiej racji, bo jestem na detoksie??!! To chyba tylko i wyłącznie z własnej winy. Nie tak by być nie mogło, nie po tym wszystkim co zrobiłem, za te wszystkie kłamstwa, miałaby mnie spotkać nagroda??? Wiesz jak ja bym to odczuł ... Kolejny raz mi się udało, jak ponownie będę na dnie to i tak będzie przy mnie....
Ale za jakie grzechy miałaby ona jeszcze raz przeze mnie cierpieć.
Ja sobie obiecałem, że jak nie będę sobie radziła z alkoholem to się zaszyję, wiesz ile razy się zaszywałem, ale tylko w kuchni, w nocy, otwierając kolejną puszkę pifa, użalając się nad sobą, jaki ten świat jest niesprawiedliwy .... Nie zaszyłe się bo się bałem, tego co inni powiedzą, że wreszcie wyjdzie na to jaki jestem słaby. Na szczęście dojrzałem do terapii i jestem z tego powodu szczęśliwy. Co by mi dało zaszycie..? Tylko blokadę fizyczną, psychicznie i tak by mnie dopadały skoki ciśnienia, jeszcze mocniejsze głody alkoholowe... (to zaobserwowałem u swoich znajomych, którzy się zaszywają non stop, z małą przerwą na zapicie)
Chciałbym zostać sam na detoksie, żebym miał możliwość odczucia, że nie wszystko mi się upiecze, że nie zawsze ktoś mnie będzie głaskał po ręku.
Zostałbym sam z myślami, że stracę swoje dzieci....
To jest moje prywatne zdanie odnoszące się do mnie...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 23:17 #50

  • ydnert
  • ydnert Avatar
Luna napisał:
a przyjaciele ci dobrze ustawieni, zdrowi - odsuwają się patrzą się na mnie jak na wariatkę
Ja z doświadczenia wiem, że ten co mniej ma to więcej Ci da i to od serca, a nie dla tak zwanego "odczep się"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/10 23:25 #51

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6465
  • Otrzymane podziękowania: 3472
Luna napisał:
a przyjaciele ci dobrze ustawieni, zdrowi - odsuwają się patrzą się na mnie jak na wariatkę

Luna to nie przyjaciele -to materialiści-zostaw ich w spokoju.Tu szukaj przyjaciół-też jesteśmy dobrze ustawieni ,zależy jak staniemy :lol: :D D ) ;)
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Re: Powoli nie daję rady 2011/04/11 07:30 #52

  • Luna
  • Luna Avatar
Jestem tą samą Luną co zwykle tylko po przemyśleniach i długich rozmowach:):):)
No ty chyba po prostu zostawię rzeczy a jak mnie przypadkiem zobaczy to jak zwykle - "nie mam jeszcze siły'', niech rozrabiaka wie jak tym razem dał czadu... niedługo sie zacznie przerwa po detoksie i kolejne problemy gdzie ma się podziać itd, ale na razie dzisiaj przyjeżdża moja psiapsiółka do końca tygodnia i weźmie mnie w obroty:):) Dobrego dnia dla Was!!!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2