Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Kącik Isabell

Kącik Isabell 2017/09/25 11:37 #2871

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Zostałam jednak w domu po wcześniejszej konsultacji z szefową. I dobrze że zadzwoniłam bo. nie wyobrażam sobie tego jak bym te zajęcia prowadziła. Katar, gardło, gorączka i osłabienie. Robie sobie inhalacje żeby na oskrzela nie przeszło. Wziełam takie na złagodzenie objawów żeby chociaż ten katar i kichanie złagodził ale słabo działa. Łóżko, śpiworek przed tv, gorąca herbata z sokiem malinowym, kot mi leży na..płucach :lol: to lepsze niż maść na rozgrzanie. Mam wszystko co potrzebne bo M zrobił mi zakupy, herbatę i wogóle pilnuje mnie. To dobrze. Zajmuję síę tylko odpoczynkiem i kurowaniem. Reszta już nie na mojej głowie.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/09/25 11:41 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood

Kącik Isabell 2017/09/25 17:36 #2872

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • pierwszy raz uwierzyłem w siebie..
  • Posty: 1724
  • Otrzymane podziękowania: 2225
odpalaj kozę i grzać się proszę..! :grin:
Jarek - alkoholik

chęć, wiara i samozaparcie
powiem to głośno i otwarcie,
może zmienić dzień dzisiejszy
abym stał się dziś silniejszy..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/09/25 17:43 #2873

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5155
  • Otrzymane podziękowania: 6746
Zdrowiej Izus @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/09/25 20:12 #2874

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1142
  • Otrzymane podziękowania: 2070
Dużo zdrówka życzę, dbaj o siebie @};-
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/09/26 00:43 #2875

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Dziękuję Wam bardzo. Zawsze to raźniej cierpieć jak sld wie że ktoś chce w tym cierpieniu ulżyć bo czuję síę fa ta lnie fizycznie. Ja ponad rok nie bylam aż tak przeziębiona. Próbuje czymś zająć głowę bo wrócił ból gardła i schodzi w dół do krtani. Tak że Dona, mam nadzieję że Cię nie zmiażdżyłam moim tasiemcowym elaboratem u Ciebie w kąciku ale tak fajnie mi síę pisało i pisało że tego bólu nie czułam. Dałam síę ponieść ale mam nadzieję że mi wybaczysz :lol: taka forma znieczulenia bez przeciwbólh i ostatnio tematycznie można powiedzieć mój "konik" bo właśnie o tym rozmawiam na terapii)

A co do terapii. Jestem bardzo zadowolona. To taki progress dla mnie bo ostatni czas był bardzo trudny zanim zaakceptowałam chorobę M. Zanim zaakceptowałam że taka sytuacja zdarza síę właśnie w moim życiu..czyli ktoś bliski mi ma nowotwora. Ale do rzeczy. Pracujemy teraz nad tym na ile i jakie płaszczyzny mojego życia zostały zaburzone w skutek długiego kontaktu z czynnym alkoholikiem. Jak to było wcześniej na tych płaszczyznach, co síę zmieniło i jaki jest mój stosunek do tych zmian. Okazało síę że jest też kilka takich, które wyszły mi na dobre bo..tego chciałam. Tak po krótce. Wiele síę nowego o sobie dowiedziałam a przede wszystkim skonkretyzowałam to KIM jestem. Dalej to konkretyzujemy i jest to już dla mnie w miarę proste ale na początku zgłupiałam. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Czy w jakimś odniesieniu to "kim jestem" czy samoistnie czy jak wogóle? I to było pierwsze konkretyzowanie. Bo poza pełnieniem różnych ról jest jeszcze coś co nazwałyśmy poprostu moim "ja". Moje jestestwo, jakby rdzeń niezależny poza tym że przebywa w materialnym, zależnym świecie. Fajne są te spotkania. Wracam lekka i uśmiechnięta. Mniej poświęcamy czasu na roztrząsaniu przeszłości a bardziej skupiamy síę na mojej teraźniejszości. Na jakości że tak to ujmę mojego życia. Taka trochę mieszana terapia łącząca problemy współ, DDA ale w odniesieniu do teraz z nastawieniem na obecna jakość życia. No jakoś tak to czuję i odbieram. Jak trzeba to pyta o coś z przeszłości ale zaraz weryfikujemy i przekładamy na teraźniejszość. Ma bardzo miły i spokojny głos. Jestem wrażliwa na dźwięki więc mi to odpowiada :lol: i nie jest przy tym ani monotonna ani "mdła( no poprostu mi pasuje pod kazdym względem :) Rozmawiamy o nieuniknionych zależnościach a uzależnieniach o tym jak rozpoznawać co jest co bo to bardzo ważne żeby síę nie bać. Właśnie otto chodzi żeby przestać síę obawiać zależności, które są poniekąd naturalne i wpisane w ludzkie życie. Gdzie mogę rozbudowywać swoją niezależność i gdzie to jest konieczne. I wogóle wiele aspektów mojej osoby i w odniesieniu do otoczenia i jako samoistne jestestwo. Zamierzam kontynuować terapię u tej pani. Z czasem dojdą spotkania grupowe ale nie teraz. Za jakiś czas bliżej niewiadomy. Dają mi satysfakcję te spotkania. Rozmawiamy o tym jak solidarności radzę z emocjami wspierając osobę chorą onkologicznie. Kim jestem w tej relacji dla samej siebie itd. W kazdym razie głowa potem trochę paruje. Już czuję że chyba uda síę zasnąć. Dobrej nocki))
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/09/26 00:51 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Isabell 2017/09/26 11:13 #2876

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Isabell napisał:
A co do terapii.
Jestem bardzo zadowolona.
Fajne są te spotkania.
Wracam lekka i uśmiechnięta.
Dają mi satysfakcję te spotkania.
głowa potem trochę paruje.
:YMAPPLAUSE: :-BD :muza:

I tak trzymaj! :ymhug:

A co do wspierania osoby chorej onkologicznie - czy zajrzałaś na forum, do którego link ci wysłałam?

Na infekcję wirusową stosuję lek przeciwwirusowy, który nazywa się xxx i można go kupić bez recepty. Jedna tabletka rano, jedna wieczorem, plus końska dawka xxx (ja łykam 10 naraz) w ciągu dnia. Po pięciu dniach takiej kuracji jestem zdrowa. :)
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/09/26 11:32 przez Moni74. Powód: nazwa leku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/09/26 12:17 #2877

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1057
  • Otrzymane podziękowania: 2211
Bardzo się cieszę Iza, że się zdecydowałaś na ten krok. Dobrze, że głowa paruje, bo dotykane są ważne aspekty Twojego życia i zaczyna się remanent. Jeszcze trochę poparuje, ale to akurat nic złego. Kuruj się kwiaaatek
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/09/26 13:50 #2878

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Martuś ja już síę dawno zdecydowałam tylko pisałam o tym jaki termin dostałam. "za rok" bnggfgbfb
Więc troszkę czasu minęło zanim síę udało znaleźć wcześniej.

Miałam w nocy 40 stopni gorączki. Dziś już na antybiotyku alo bedzie dobrze zwyciesteoe
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Michael

Kącik Isabell 2017/09/26 18:47 #2879

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • pierwszy raz uwierzyłem w siebie..
  • Posty: 1724
  • Otrzymane podziękowania: 2225
Tomoe portal "niepijemy" nie zajmuje się leczeniem.. proszę Cię bardzo o nie pisanie więcej takich postów ostzezenie
patrz regulamin punkt pierwszy..
Jarek - alkoholik

chęć, wiara i samozaparcie
powiem to głośno i otwarcie,
może zmienić dzień dzisiejszy
abym stał się dziś silniejszy..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Isabell 2017/09/26 19:42 #2880

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Zauważyłam ingerencję Moni w mój post, Yarood, i zrozumiałam przyczynę tej ingerencji, ponieważ była w uzasadnieniu. :)
Nie będę więcej używała nazw leków na forum, zapewniam.
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Yarood

Kącik Isabell 2017/09/27 14:44 #2881

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Tomoe, dziękuję. Komuś życzliwemu udało síę przechwychć nazwy. Chyba sobie poprostu zapomniałaś. Następnym razem na priv )) Jestem na antybiotyku więc już raczej nie mieszam. Co do tego forum, zerkęłam tam ale póki co síę nie zalogowałam. Nie czuję síę na siłach nieść jeszcze czyjeś cierpienie itd itp choć pewnie z czasem chętnie skorzystam ))) Na razie za dużo...a co u Ciebie?

Dziś gorszy dzień. Znam przyczynę więc nie dam síę. U mnie norma taka co miesiąc. Zawsze wtedy wychodzą na światło dzienne jakieś nie do końca zabliźnione rany lub tęsknoty za czymś tam albo za pewnymi osobami za którymi raczej nie powinnam tęsknić bo one za mną nie tęsknią. I jak to bywa..rozum mówi swoje a serce. w kropce. Staram síę stanąć z boku i chłodnym okiem spojrzeć co síę że mną dzieje. Popłakałam sobie trochę nawet. I dobrze. Nie wszystko dzieje síę na pstryknięcie ale ważne że wiem o co mi chodzi. Do tego jeszcze wiadomo nie czuję síę najlepiej bo mnie jeszcze trzyma. Cały dzień płaczę :lol: tak i z jakiejś przyczyny i bez przyczyny i z różnych żalów, tęsknot no poprostu łzy same síę leją :lol:. Dużo síę działo przez ostatnie tygodnie. Dużo wyjazdów do Warszawy i Ci chorzy ludzie na salach jedni z nadzieją, drudzy bez..zawsze jak wchodziłam do Marka do sali starałam síę być pełną życia i uśmiechu. Udawało mi síę wprowadzać wesołą atmosferę, pacjenci zaczynali że sobą rozmawiać, pojawiał síę uśmiech a nie tylko to okropne patrzenie w sufit. Bylam na obrotach. Tu terapia tu nowa praca tu sprawy do załatwienia. Danie Hogata napisała że chyba rozchorowała síę żeby to wszystko síę wtorek poukładało bo w wirze i tempie życia czasu jakby nie było. Myślę że spotkało mnie to samo. Zdaję sobie z tego sprawę. Do tego doszło jeszcze rozczarowanie pewną relacją, którego nie zdążyłam rownież przerobić. Wiem że to przejdzie wszystko )) i uważam że taki czas też jest potrzebny. Mam jeszcze 4 dni na kurowanie síę. Chcę być dobrej myśli )) %%-
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/09/27 15:00 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Isabell 2017/09/27 15:09 #2882

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
TAK JAK* Hogata napisała
ŻEBY SIĘ* Wszystko poukładało (a nie jakiś "wtorek" choć to właśnie było wczoraj czyli we wtorek :lol: )
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/09/27 15:10 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Isabell 2017/09/27 21:49 #2883

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
...jest dobrze..))
bo za chmurami przecież też jest słońce. @};- %%-
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Isabell 2017/09/30 09:29 #2884

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
martasa napisał:
Jest takie fajne powiedzenie, z którym zresztą osobiście bardzo się zgadzam, że prawdziwe cuda dzieją się tam, gdzie przekracza się swoją własną granicę komfortu

Dokładnie tak. W moim życiu wszędzie tam gdzie te granicę przekroczyłam zdarzyły się wspaniałe rzeczy. Zawsze była nagroda. Czy to walka żeby mieć ojca..pamiętam jak zrezygnowałam z wynajmu fajnego mieszkanka żeby miał możliwość mi pomóc. Zamieszkałam u niego.Nie było to komfortowe bo mieszkał już z inną kobietą i moja małą siostrą z tego związku. Miałam dyplom w szkole muzycznej a on nie potrafił pomóc inaczej. Dzięki temu w dużej mierze dziś. po latach mam super siostrę, która rok była razem ze mną..co mocno nas związało a tata pozbył się ciężaru winy "złego ojca" w stosunku do mnie i można było zacząć budować..

Kolejny przykład to ostatnie studia. Byłam zmęczona, związek z czynnym alko, brak pracy można pomyśleć ..ostatnia rzecz, na którą w takiej sytuacji można się było pokusić..i były bardzo trudne momenty, kiedy zwyczajnie zmęczona emocjonalnie nie miałam siły tam nawet jechać. Jak dobrze że te studia wtedy były. Dawały mi siłę przez fakt że robię dla siebie coś co ma sens. Coś dla siebie. Było ciężko i " nie wygodnie". Pracę znalazłam, studia skończyłam z bardzo dobrym wynikiem. Okazały się być odskocznią i w dużej mierze ochronily mnie przed wejściem głębiej we współuzależnienie. A myślałam że nie dam rady. Teraz ten czas pracuje na siebie chociażby tym że znalazłam fajna i dobra pracę w zawodzie logopedy.

Kolejny przykład to właśnie ta praca. Osoby z deficytami intelektualnymi i to głębokimi. Byłam pewna że podjęcie takiej pracy zburzy mój spokój i komfort. Lamalam się ponad tydzień. Nawet idąc już niby " z decyzją" do samego gabinetu nie byłam pewna. Serce drżało ale usta mówiły " tak, poradzę sobie i jestem zdecydowana" choć pani kierownik roztaczała przede mną najtrudniejsze i lekko przerażające obrazy z tego jak to u nich czasem wygląda. Bałam się bardzo ale się nie wycofałam. Jestem zadowolona a kierowniczka sprawdzała jedynie z jakim "materiałem" ma do czynienia :lol:
I ten tekst martasa " przecież zawsze o takiej pracy marzyłas " - a w mojej głowie - " Marta, chyba nie zdajesz sobie sprawy o czym mówisz" haha, ale Martusia.. brzmiał mi w uszach kiedy moja gęba mówiła " tak, chcę tu pracować i myślę że sobie poradzę". Dzięki ))

Sytuacja z M. Absolutnie nie miałam siły ani ochoty już o nic walczyć. I to daaawno już od dawien dawna. Było mi dobrze, nie obchodziło mnie już czy pije czy nie. Moment kiedy jego życie było zagrożone i to był dla mnie pewnik a nie jakieś domniemanie dotkną mnie na dany moment jakby.."Bożą ręką". Każdy mój krok był przemyślany i Bogu oddawany żebym się nie pogrążyła . Poszłam po pomoc do jego rodziny. Powiedziałam im jasno i wyraźnie " To Wasz syn i brat a mój nawet nie mąż. Moja rola w tym układzie się dawno skończyła i nie jestem w żaden sposób odpowiedzialna". Tu inna granica z mojej strony została przełamana .. taka jeszcze jedna ważna granica. Oni jednak przełamali swoją granicę komfortu. Bez wchodzenia w szczegóły udał się detoks, podjęta terapia i leczenie zarówno co do alkoholizmu jak i choroby nowotworowej. Byłam mózgiem ale inni mieli większą " siłę rażenia". Wizja utraty miłości matki i dobrych relacji z bratem miało odpowiedni kaliber. " Stworzyliśmy team. Wspólny front. Tego się kompletnie nie spodziewał. Poskutkowało.Teraz jasno widzi że wszyscy są blisko i może na każdego liczyć bo robi co może sam dla siebie. Przełamał własną granicę komfortu.. rozumianą swoiście swoim.. alkoholowym myśleniem. Wszyscy tu przekroczyli na początku swoje granice komfortu.
Każdy teraz ma poczucie satysfakcji i czuje się silniejszy i o tonę lżejszy. Każdy.

I tak...wieczna szkoła życia. Jak żyć, kiedy wstać, kiedy można się położyć itd..niby nic..a często decyduje o ważnych sprawach. Każdy sam najlepiej wie gdzie są jego różne granicę. Ważne żeby odróżnić które należy przekraczać a których nie. A gdzie one są? Jak to było powiedziane w jednym polskim filmie.." Tuż pod własnymi nogami" ))
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/09/30 10:14 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, chris661211, martasa, Grzegorz74, Alchemia

Kącik Isabell 2017/09/30 10:14 #2885

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Myślę, że dużo zależy od tego, jak zdefiniujemy swoją "strefę komfortu".
Czasami jest tak że mi się wydaje że z niej wyszłam, podczas gdy cały czas poruszam się w jej granicach.
Dla mnie wychodzenie ze strefy komfortu to przełamywanie moich, wyniesionych z dzieciństwa, a potem przećwiczonych przez długie lata używania schematów - mojego schematycznego myślenia, schematycznych przekonań i uprzedzeń, schematycznych działań.
Dopóki tkwię w swoich schematach, poruszam się w granicach mojej strefy komfortu.
:)
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, chris661211, martasa, Alchemia

Kącik Isabell 2017/09/30 10:42 #2886

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Tomoe @};-
: )))
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Isabell 2017/09/30 17:11 #2887

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
Zastanawiam się czy wychodzenie ze strefy komfortu to konieczność, czy przywilej. Czy gdyby nie zewnętrzne okoliczności, to czy wychodxilibysmy z niej? Czy pcha do tego nasza chęć rozwoju, przy przymus okoliczności.
Jakie macie zdanie dziewczyny?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, chris661211, martasa, Alchemia

Kącik Isabell 2017/09/30 17:34 #2888

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 233
  • Otrzymane podziękowania: 261
Strefa komfortu to nasz rozwój, więc jest super gdy z konieczności stanie się przywilejem.Kiedy się już jest na mocno ugruntowanym poziomie myślenie- świadomego myślenia, to zewnętrzne okoliczności są spójne z naszym ogólnie postrzeganym życia. ps. Isabell przyjemnie jest mi czytać i pisać u ciebie . kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, chris661211, martasa

Kącik Isabell 2017/09/30 20:11 #2889

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
bea34 napisał:
Zastanawiam się czy wychodzenie ze strefy komfortu to konieczność, czy przywilej. Czy gdyby nie zewnętrzne okoliczności, to czy wychodxilibysmy z niej? Czy pcha do tego nasza chęć rozwoju, przy przymus okoliczności.

To zależy, czy działamy świadomie, czy nieświadomie.
Jeśli tkwimy w strefie komfortu, która nas wprawdzie ogranicza, ale nie jesteśmy tego świadomi lub mamy korzyści z tego ograniczenia, to wyjść z niej możemy tylko pod przymusem, gdy już bardzo mocno zaboli.
Co innego, gdy działamy świadomie. :)
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, chris661211, martasa

Kącik Isabell 2017/09/30 21:12 #2890

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1057
  • Otrzymane podziękowania: 2211
Mój partner użył ostatnio fajnego sformułowania, że to samemu trzeba coś zmienić, bo samo nic się zmieni. Myślę, że do uświadomienia sobie pewnych rzeczy potrzebne są te "dna", które ja rozumiem przez momenty, w których wszystkie dotychczas wyuczone sposoby i mechanizmy przestają się sprawdzać i potrzebne jest szukanie nowych rozwiązań. Wtedy jest to koniecznością. Wcześniej umysł potrafi być bardzo sprytny i szukać coraz to nowych i bardziej wyszukanych sposobów, żeby tylko nie dopuścić do tego, czego sam jeszcze nie zna, czyli właśnie do przekroczenia tej strefy komfortu i do zmian. Ktoś kiedyś fajnie powiedział, że na tym etapie inteligencja może bardzo przeszkadzać. Jako ludzie jesteśmy bardziej uwarunkowani niż sami sobie z tego czasem zdajemy sprawę - wychowaniem, wpojonymi przekonaniami, religijnymi dogmatami, normami społecznymi itd. Ja od jakiegoś czasu staram się nie używać słowa "muszę", bo do niczego nie jestem zmuszana, a jeśli coś robię, to dlatego, że taką podjęłam decyzję i tak chcę, w zgodzie ze sobą, nawet jeżeli innym się to nie podoba. Tak rozumiem moją własną wolność. Dążenie do zmian i rozwoju stało się jakby naturalną częścią mnie. Ale był taki czas, że sama sobie nie zdawałam sprawy z moich własnych lęków i ograniczającego myślenia, potrafiłam je bardzo dobrze racjonalizować i nie podejmować albo odkładać w czasie pewne działania, bo "coś", bo "może samo się ułoży" albo w drugą stronę - walczyć zawzięcie, żeby koniecznie było tak jak ja chcę. Myślę, że tu jest właśnie ta różnica między nieświadomością a świadomością, o których napisała Alicja. Oczywiście tak ja to na ten moment odbieram.
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Bea, Isabell, chris661211

Kącik Isabell 2017/09/30 22:30 #2891

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 1138
  • Otrzymane podziękowania: 1965
Nigdy przedtem nie miałem takiego komfortu jaki posiadam obecnie. Trwa to od kilku lat. Uzyskałem go uwalniając się od "demonów". Ten komfort to nieograniczona niczym, świadoma wolność duszy i umysłu
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, martasa, Alchemia

Kącik Isabell 2017/09/30 23:03 #2892

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
Od jskiegos czasu mam swoją luksusową strefę komfortu.
Mimo, że pracuje 16 godzin na dobę. Wiec nie jest to komfort wolności czasu...
Ale czy mimo tego chce z niego wyjść?
Tak.
Chce mniej pracować. I byc.
Juz niechę mieć. Chce czuć i być.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, martasa

Kącik Isabell 2017/09/30 23:11 #2893

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5155
  • Otrzymane podziękowania: 6746
Ja tez jestem jak ten statek z watku Wery, stoje sobie w bezpiecznym porcie, zacumowana, bez strachu, ze sztorm... ale czy do tego zostalam stworzona? Czuje, ze powinnam wyplynac na szerokie morze, poczuc wiatr w pelnych zaglach... ale sie boje. Mysle o tym zeby robic na prawde szalone rzeczy, takie, jak Ci od ktorych slysze, ze zrobili to czy tamto, to ogarnia mnie zazdrosc... bo ja tez bym tak chciala, ale cuma trzyma mnie w bezpiecznym porcie.
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, martasa

Kącik Isabell 2017/10/01 00:05 #2894

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3492
  • Otrzymane podziękowania: 6425
Bea czy strefa komfortu jest tą prawdziwą strefą komfortu kiedy coś uwiera. Moim zadaniem już nie.
Tylko pytanie jaka lina (strach) nas trzyma w tym porcie. Ulu nie zazdrościć innym bo nie wiesz o co w ich życiu chodzi. Czy Ty na pewno jesteś w porcie. Ja obserwuję już od dawna Ulę, która śmiało i odważnie, zegluje, biorąc odpowiedzialność za swoje świadome życie.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, andrzejej, Isabell

Kącik Isabell 2017/10/01 06:32 #2895

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5023
  • Otrzymane podziękowania: 6433
A mnie zastanawia, czy w ogóle taka strefa komfortu istnieje ?
Jeśli tak, to kto ją może mieć w dzisiejszych czasach ?
Przecież co jakiś czas, życie rzuca wyzwania, podsuwa "dyskomfort".
Strefa komfortu funkcjonuje tylko w mojej głowie i każdy dyskomfort jest dla niej wyzwaniem do korekcji sposobu myślenia i działania.
Ja tam wcale nie chcę mieć zupełnego komfortu, bo nudziłbym się, a to już rodzi dyskomfort. bnggfgbfb
Teoretycznie - jest ślicznie. buahaha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/10/01 06:46 #2896

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Dzień dobry w słoneczny niedzielny poranek.
Może warto wyjaśnić, co to jest ta słynna "strefa komfortu". Jest to pojęcie psychologiczne. Zamiast definiować, pokażę na konkretnym przykładzie, o co kaman.

Strefa komfortu to jest to wspaniałe miejsce, gdzie uwielbiamy przebywać. Dlaczego? Wszystko tam jest znane. Pewne. Przewidywalne. Sprawdzone. A co za tym idzie, daje poczucie bezpieczeństwa. Stąd też kochamy nasze strefy komfortu.
Co nam to daje?
Przede wszystkim spokój i świadomość kontroli. Kontroli nad sobą. Nad innymi. Nad rzeczywistością.
I dlatego dla mnie moja strefa komfortu jest moim ulubionym miejscem.
Jednak tkwienie w niej pozbawia mnie otwartości na nowe, podejmowania ryzykownych decyzji a także ogranicza możliwość uczenia się.

Poza strefą komfortu jest mało wygodnie, mało przewidywalnie i można spodziewać się, że pojawią się jakieś trudności, które nie były znane i zaplanowane.
Zatem postanowiłam doświadczyć jak to jest?
Zdecydowałam, nawet dość świadomie, aby sprawdzić jak to jest poza strefą komfortu.
Wyjechałam na kurs językowy. Angielski był moją piętą Achillesową. Dotychczasowe lekcje, korepetycje czy grupowe zajęcia były bardzo komfortowe. Zawsze mogłam powiedzieć, że nie wiem, czy nie rozumiem. Wówczas szybciutko dostałam rozwiązanie trudności w języku polskim. Łatwo było znaleźć wymówkę, aby odwołać zajęcia. Wyjaśnić brak odrobionego zadania. Przecież to właśnie jest komfort.
A tu nagle, niespodzianka. Wokół ludzie, którzy nie mówią po polsku. Nie da się zapytać i dostać natychmiastowego rozwiązania. Głowa pęka po kolejnej godzinie, wszyscy mówią tylko w obcym języku.
Włącza się bunt i wewnętrzne dyskusje samej z sobą. Co ja tu robię i po co mi to? Przecież nie muszę. Mogę wynająć tłumacza. Tyle osób wokół mówi po angielsku. To był głośny krzyk w mojej głowie. Stop!
Wracaj tam, gdzie jest wygodnie.
I ten cichutki szept, prawie niedostrzegalny na początku, a potem coraz wyraźniejszy:
„A może teraz, kiedy jest ci niewygodnie uczysz się”?
Eureka!
Rzeczywiście!
Ten stan niewygody, wewnętrzna walka, ból głowy i nie tylko. I wolnym krokiem wyszłam z owej strefy wygody.
To nie było łatwe. Wejść w rolę ucznia. Potykać się. Robić błędy. Być poprawianą, korygowaną.
Budzić uśmiech politowania na twarzy rozmówcy, kiedy składasz nieudolnie zdanie w obcym języku.
Kiedy, jako wieloletni trener, po tysiącach godzin na sali szkoleniowej, nagle stajesz przed ludźmi i dukasz kilkuminutową prezentację. In English. Pierwszy raz w życiu. Czujesz jak pot spływa ci po tyłku. Jak czerwieni się twoja twarz. Jak nieudolnie czujesz się, kiedy zerkasz do notatek na kartce…
No dobra! Nawet nie zerkasz, ale czytasz całe frazy… To było mega doświadczenie

Strefę kom fortu opuszczają ludzie, kiedy muszą podejść do obcej osoby.
Kiedy trzeba coś publicznie powiedzieć, nawet w swoim języku.
Albo, kiedy brak umiejętności i kompetencji zostaje obnażony.
Wychodzenie ze strefy komfortu nie jest łatwe.
Pomaga w nim wiara w siebie. Świadomość tego, co wiem, co umiem. A także przekonanie, że tylko wtedy następuje nasz rozwój. Że to tak naprawdę jedyna okazja do uczenia się zupełnie nowych rzeczy.

Przykład z naszego forumowego podwórka: dla córki alkoholika małżeństwo z alkoholikiem jest pozostawaniem w strefie komfortu. Zaskakujące stwierdzenie? Przecież nie jest szczęśliwa, więc co to za komfort? Jasne, że nie jest szczęśliwa ani zadowolona, ale przebywa w znanej od dzieciństwa, oswojonej rzeczywistości. Zna jej reguły, wie jak się w niej poruszać.
Mój terapeuta od DDA mawiał: "Dziadostwo, ale ZNANE, a przez to BEZPIECZNE. Dziadostwo, ale MOJE".
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/01 06:51 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Isabell, martasa, Michael, Alchemia, Kojak

Kącik Isabell 2017/10/01 07:19 #2897

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
Ubiegłą mnie Alicja. Nic dodać nic ująć. Ja oczywiście krocej napisałabym :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/10/01 07:33 #2898

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 448
Czyli wynika z tego że nawet żebrak na ulicy jest w swojej strefie komfortu...Fajnie to opisałaś :-BD
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Isabell, Alchemia, Tomoe

Kącik Isabell 2017/10/01 07:48 #2899

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 233
  • Otrzymane podziękowania: 261
Zgadza się Kojak żebrak tez ma swoją strefę komfortu -jaką przykrą i bolesną jednocześnie ale do jego on tak chce i tak też ma/ Ja dodałabym że wyjście poza strefę komfortu to jest odwaga /a odwaga to działanie pomimo strachu,lęku/każdy dzień to w jakimś sensie wychodzenie ze strefy komfortu -czyli życie ..a nuda jest bardzo niebezpieczna dla wszystkich -wciąga szybko , uzależnia . kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, Kojak

Kącik Isabell 2017/10/01 09:24 #2900

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 556
Kojak1976 napisał:
nawet żebrak na ulicy jest w swojej strefie komfortu...

Jeśli jest to dla niego łatwiejszy sposób zdobywania pieniędzy niż poszukanie i podjęcie pracy, to tak - jest w swojej strefie komfortu.
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Ostatnio zmieniany: 2017/10/01 09:25 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/10/01 10:06 #2901

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 1138
  • Otrzymane podziękowania: 1965
Dużo tutaj o komforcie w znaczeniu wygody. Ten komfort znacznie różni się od komfortu wewnętrznego, emocjonalnego i to ten komfort jest dla mnie zdecydowanie ważniejszy.
Reszta to niedogodności, które mogę zmieniać na miarę i sił i możliwości
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Kącik Isabell 2017/10/01 12:15 #2902

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Ja tam się zgadzam z dziewczynami bo nic nie funkcjonuje "w oderwaniu" i wszystko posiada swój kontekst i punkt odniesienia.
Komfort wewnętrzny, emocjonalny często "burzy się" przy zmianach, które mają źródło w życiu zewnętrznym gdyż żyjemy w materii i nie jesteśmy jedynie istotą psychiczną ale całością psychofizyczną.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/01 12:21 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Isabell 2017/10/01 12:23 #2903

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
chris661211 napisał:
Dużo tutaj o komforcie w znaczeniu wygody. Ten komfort znacznie różni się od komfortu wewnętrznego, emocjonalnego i to ten komfort jest dla mnie zdecydowanie ważniejszy.
Reszta to niedogodności, które mogę zmieniać na miarę i sił i możliwości

I tak i nie moim zdaniem.
Strefa komfortu też daje wygodę, ale też spokój wewnętrzny.
Jak przypomnę sobie moje małżeństwo - nie było komfortowe. Ale dawało mi coś - dziś wiem, że strefę komfortu - dom zbudowany, firmy prowadzone, inne działania rozruszane. A że coś w związku nie tak? Tłumaczyłam sobie, że nie ma idealnych związków.
To była moja strefa komfortu- znane zachowania męża, przewidywalne - gdzieś dawało mi to poczucie bezpieczeństwa i gdzieś w środku mimo wszystko czułam spokój. Poza niektórymi momentami, kiedy go nie czułam.
Pójście na terapię pokazało mi jak bardzo jestem uwiązana do swojej strefy komfortu. I jak dużo musiałabym zmienić, żeby z niej wyjść i żyć tak jak bym chciała.
Min. wiązało się to z perspektywą zakończenia związku.
I co dalej?
Gdzie zamieszkam z dzieckiem? Jak sobie poradzę? Czy na wszystko mi wystarczy finansów? Co powiedzą inni? A co, jak zachoruję?
Niby proste pytania, ale nieproste.
Wymagają spojrzenia na siebie jak na dorosłego i pełnoprawnego obywatela. To naprawdę trudne zostać samemu, wyjść ze znanego układu. I w dodatku wyjść na własną prośbę, a nie po bójce czy jakimś innym wydarzeniu.
Każdy etap w życiu moim zdaniem to jakaś strefa komfortu, którą sobie mościmy najlepiej jak umiemy.
Pytanie brzmi - na ile wygodnie potrafimy sobie to zrobić, w zgodzie z naszymi wartościami i hierarchią ważności tych wartości.

sorry Iza, że u Ciebie tak.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Isabell

Kącik Isabell 2017/10/01 12:30 #2904

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
Mnie nie przeszkadza Bea. Przynajmniej zajmuję czymś głowę i nie myślę o bólu głowy i jelit. Jeszcze trzyma to dziadostwo. Teraz taka "faza". Burzy mi to strefę komfortu czymkolwiek by ona nie była :lol:
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Isabell 2017/10/01 14:45 #2905

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1057
  • Otrzymane podziękowania: 2211
A gdyby tak przyjąć, że nie ma czegoś takiego jak komfort, że to jest tylko iluzja umysłu, bo w gruncie rzeczy nic nie jest stałe, nawet ludzkie życie i nie jest się w stanie przewidzieć nawet tego, co stanie się za chwilę, co jest za rogiem? Całkowicie odpuścić kontrolę nad swoim życiem i swobodnie płynąć przez kolejne doświadczenia bez dzielenia ich na te dobre i te złe, słuchając jednocześnie tylko swojego własnego wewnętrznego głosu, dającego kierunek, w którą stronę płynąć? :muza:
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, siwy, Isabell, chris661211