Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Kącik Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/21 08:12 #141

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5063
  • Otrzymane podziękowania: 8910
Isabell,
miało być do Ciebie, ale zatytułowałam do Lonki.
przpraszam:-)

Lonkę też ściskam oczywiście :-)
nie gniewajcie się dziewczyny:-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/21 14:25 #142

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Najpierw to ja muszę zrobić to, co mogę czyli:

1) Zacząć dowadniać organizm- potrafię przez cały dzień wypić tylko szklankę kawy, bo nie czuję,ze chce mi się pić. Zacznę sie pilnować to i pragnienie wróci

2) Posłuchać Mieci i zacząć się ruszać. To bardzo ważne. Skoro potraficie rano włączyć muzykęi sie trochę pogibać, to - nie jestem sama, też spróbuję.

3) Zaakceptować to, ze teraz wracam do pustego mieszkania i że to DOBRE, ze nie ma tylu bodżców, co wcześniej.

Kiedyś brałam słabe leki i czułam sie fatalnie. Jakis ucisk w głowie, jeszcze gorzej niz wcześniej. Odstawiłam i wróciłam do normy. Jestem zwyczajnie zmeczona samą sobą, tzn mysleniem co dalej i takie tam...znieczuliło mnie w samoobronie chyba bnggfgbfb

To co widzicie na forum to nie euforia dziewczyny. Ja jestem taka-śmieje się przez łzy i nie cierpie sie nad soba rozczulać, mam to po tacie. Ale mam termin do centrum psychoterpaii na styczeń, w związku z "współuzależnieniem", więc mysle, ze mi pomoga w kazdym aspekcie. Jeśli jednak nie postaram się sobie pomóc równiez sama, teraz i tutaj, to i żaden najlepszy psychiatra mi nie pomoze. Ja chce żyć, czuć, kochać i dalej śmiać się z wami. Zebyście mi czasem mojej radości powolnego wyzwalania się wewnetrznego, moich "przebudzeń" do życia i powrotów "Starej zdrowej Izy" pod chorobliwe stany euforyczne nie podciągnęły d xccxcxcxc :lol:

Te "przebłyski" to objawy zdrowienia-czuję to w kościach ;)
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Jadwiga

Odp: Kącik Isabell 2014/11/21 17:43 #143

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Wiecie co? Sama świadomość, ze w słusznej sprawie "cierpię" jeszcze, daje takie uczucie, którego chyba nie potrafię nazwać. Chodzi o ten SENS i stanie w prawdzie a nie w "zwidach" w których przez tyle lat cierpiałam bez SENSU. Teraz to do nikogo nie mam pretensji , jeśli chodzi o mój stan obecny - ani do losu, ani do Boga, ani do "niego", ani przede wszystkim do samej siebie, wiedząc,ze to dobry krok. Życie rodzi się w bólach. To mój czas, MOJE WŁASNE bolesne przeobrażanie.

A kto się urodzi? - dopilnuję,żeby to nie był kamień. Na tym mi teraz zależy najbardziej.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2014/11/21 17:50 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Lona, Jadwiga, jacor43, Bea

Odp: Kącik Isabell 2014/11/21 23:59 #144

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6771
  • Otrzymane podziękowania: 9618
Isabelle :czesc:
Praca, dom, internet, forum...
Tak naprawdę wśród ludzi jesteś tylko w pracy, no i w sklepie, czy gdzieś, gdzie coś załatwiasz.
A tak, sama. Może uderz gdzieś na miting Al-Anon, do ludzi, jestem pewnien, że Ci nie zaszkodzi.
Tę pustkę dobrze byłoby wypełnić innymi ludźmi, koleżanki, przyjaciółki z Al-Anon, no i konkretna pomoc, jak sobie radzić z różnymi "kłopotami".
Tak, gdzieś trochę przygasłaś, ale nie można być non-stop we wspaniałym nastroju, to przecież normalne. Gdybym się ciągle śmiał, to w końcu bym zaczął się poważnie zastanawiać, czym ja jest normalny osobnik, czy nieco walnięty. Dlatego czasem poważnieję =))
Ale tak na zupełnie poważnie, to chyba gdzieś naszły Cię może refleksje, czy aby dobrą drogę wybierasz? Zestawiasz, które cierpienia były lżejsze, czy te z nim, czy te obecne poczucie pustki i samotności. Wszak trudno przestać zaprzątać sobie głowę kimś, kto jest pod bokiem za ścianą, czasem go słychać, czasem sie go spotka, a i chyba pracujecie razem.
Dlatego moja sugestia mitingów dla Ciebie, poznanie innych ludzi z Twoim problemem.
To może być dobry ruch.
Pozdr. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/22 00:15 #145

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
bnggfgbfb Dzięki Andrzej, potrafisz wprawić mnie w dobry nastrój. Chętnie bym wkleiła ten jeden cytat,od "(...)Gdybym" do "(...) poważnieję", ale nie umiem bnggfgbfb
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2014/11/22 00:20 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

Odp: Kącik Isabell 2014/11/23 00:26 #146

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Dzisiaj ciężki dzień w pracy, na dodatek jutro też, chociaż niedziela. Ale może i dobrze.

Spicie? - śpijcie, spijcie ;) Dla mnie sen to jak wędrówka do innego świata, w którym się umacniam.Jaka to fajna świadomość, ze teraz śpicie, to znaczy,że jesteście w innym świecie.Błoga amnezja.. Tak jest jeszcze nad ranem, zanim dociera rzeczywistość. Ale skoro DA się czuć taką błogość, to znaczy, ze ona JEST w nas. Nie wiem, czy ktos mnie rozumie...ide spać. Pa - dobranoc.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Isabell 2014/11/23 09:28 #147

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5063
  • Otrzymane podziękowania: 8910
Niebawem i Ty będziesz mogła spać. Na każdego przychodzi pora :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/24 02:48 #148

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Bardzo sie dzisiaj śpieszyłam, a ze bus odjechał wcześniej niz powinien o 15 m (według zeznań niedoszłych pasażerów )machnęłam na stopa jakiejś babce. Całą drogę gadałyśmy, bo to była zoopsycholog od kotów i psów (w Polsce rzadki fach).Poradziła mi,że do swojej kotki mam stosować zasadę "twardej miłości", co do jej uporczywego drapania w drzwi,kiedy jestem w łazience.Nie ulegać!! bo już ją pani wcześniej przyzwyczaiła,że w końcu jej pani otwierała więc ona cierpliwie będzie drapać do usranej śmierci.Być twardym, nie ulegać, choćby się serce krajało i nerwica brała od tego drapania. Nieźle co? Wcale nam sie to z niczym nie kojarzy bnggfgbfb
Zycie to mi żadnej lekcji nie oszczędzi - wszędzie znaki i drogowskazy :-W

bnggfgbfb bnggfgbfb
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Melisa

Odp: Kącik Isabell 2014/11/25 00:20 #149

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
W tym momencie wiele bym dała,żeby ktoś przy mnie był. Chciałabym się przytulić i nic nie mówić. Nic. Tak sobie trwać. A łzy by mi ciekły i ciekły i ten ktoś by to rozumiał i nic by nie mówił. Nic.Tylko mocniej przytulił i trwał.

Stawiłam dzisiaj znów czoła pewnej sytuacji i ratowałam swoją...godność. Usłyszałam pytanie, czy przez ten czas, kiedy jesteśmy osobno, bo on nie wie ile to będzie trwało (Boże!! masakra), czy jak kupi proszek to czy pranie bedzie mógł sobie u mnie robić.I że on to moze robić jak mnie nie bedzie - bez obaw. Zostawie klucz i tyle. Masakra. Ma czelność prosić mnie o coś będąc pod wpływem.Dowiedział się,że nie. Nie ma takiej opcji, głównie dlatego,że nie szanuje siebie i mnie łamiąc zasadę,że jak jest chwycony, to ma do mnie nie pukać PO NIC!.Najpierw przyznał mi rację, potem zaprzeczył, potem dowiedział się gdzie są drzwi. Dowiedziałam się,że nigdy tak na prawdę go nie kochałam, on dowiedział się, że nie mam ochoty słuchać takich pierdół. Poza tym to "nie jest tak łatwo przestać pić i że na terapię dalej chodzi".Ja na to,że nie wierzę, a co do trudności z rzuceniem picia, to właśnie uważam,że jak się chce i jak się zmieni myślenie,to jest prosto - 24godziny. Powiedziałam, że widzę na forum jak inni się starają, że tyle rozumieją i potrafili znależć motywację. A tak w ogóle, że mam to gdzieś, bo teraz ja jestem ważna dla siebie, a to czy go kocham nie ma nic do tego,poza tym to jak zauważyłam kompletnie nic nie zmienia. Ech...bezsens, manipulacja, wygoda, pieron wie co!. Zapytał czy mam kogoś, odpowiedziałam, że nie, ale myślę o tym, bo nie będe sama. Powiedziałam mu, że to cudowne uczucie czuć się obok innych ludzi tak zwyczajnie i normalnie. Tak bezpiecznie. Dziwnie się uśmiechnął.Chciał jeszcze coś powiedzieć a ja na to: " cokolwiek teraz powiesz to będzie dla mnie tak, jakbyś nie powiedział kompletnie nic i Ty wiesz dlaczego.Dodałam,że nie chce mieć już z nim nic wspólnego, że radzę sobie świetnie a jak mi się coś w domu popsuje to kogoś poproszę o pomoc i to nie będzie on. Poszedł do siebie.Potem długo pukał, nie otwierałam. Zawołał, że jakieś papiery jego są w barku. Wzięłam i podałam mu przez szparę od drzwi. Było mi bardzo ciężko i przykro, ale już nie tak jak kiedyś.Kiedyś to była wręcz otwarta rana. Jest mi smutno, ale tak zwyczajnie, a nie jakby mnie ktoś łamał kołem.Chciał mnie wykorzystać - wygodniś, cwaniaczek - kompletnie nie licząc się z moimi uczuciami.Ciekawe co jeszcze wymyśli, co jeszcze będzie u mnie, co do niego należy, co jeszcze!!żeby mi pokazać, jak za przeproszeniem sra na tą granicę, którą ustanowiłam. "Ale to Ty ustanowiłaś" - powiedział kiedyś, pomimo wcześniejszej swojej akceptacji. Zastanawiam się, czy on nie ma jeszcze innego problemu w postaci jakiegoś sadyzmu psychicznego i zarazem masochizmu. Czasem odnoszę wrażenie, ze uwielbia oglądać ból psychiczny w moich oczach. Dziś widział oburzenie, wkurzenie, złość i twarde postanowienie zutylizowania intruza mojego spokojnego życia.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2014/11/25 00:33 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Madzik

Odp: Kącik Isabell 2014/11/25 00:59 #150

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Ja dalej nie potrafię rozmawiać tak, jak Miecia nas uczy. Ze czym bardziej spokojnie tym lepiej. Nie potrafię bnggfgbfb Miecia, z Twoich postów emanuje taki spokój ^:)^ Wyższa szkoła jazdy. Kiedy mówię do niego spokojnie-a tak zaczynam, to on kompletnie mnie nie słucha, przerywa, dopiero jak podniose głos zauważam,że mu się włącza słuchanie, jakoś się wówczas reflektuje,że np" rzeczywiście przed chwilą mówił odwrotnie niż teraz.. Ja go tylko kilka razy widziałam "pijanego" - on utrzymuje stały poziom alkoholu we krwi.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2014/11/25 01:04 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Madzik

Odp: Kącik Isabell 2014/11/25 05:51 #151

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5063
  • Otrzymane podziękowania: 8910
Isabell napisał:
Ja dalej nie potrafię rozmawiać tak, jak Miecia nas uczy. Ze czym bardziej spokojnie tym lepiej. Nie potrafię bnggfgbfb Miecia, z Twoich postów emanuje taki spokój ^:)^ Wyższa szkoła jazdy. Kiedy mówię do niego spokojnie-a tak zaczynam, to on kompletnie mnie nie słucha, przerywa, dopiero jak podniose głos zauważam,że mu się włącza słuchanie, .

Iza,
jesteś być może na początku drogi zawalczenia o to jak ma wyglądać twoje życie na twoich zasadach.
Jeśli spokój chwilowi niemożliwy - a może być z nim jeszcze długo trudno, bo emocje, uczucia... - to nie wchodź w żadne dyskusje. Za drzwi i koniec. żadnych negocjacji, kto gdzie pierze i kto komu czyta na dobranoc.
Poczuj się we własnym domu jak we własnym domu - tam mieszkasz tylko Ty i nikt więcej.
U mnie na przykład sąsiad nie pierze.

Mocno przytulam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/27 01:03 #152

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Tak sobie myślę...:

This message has an attachment image.
Please log in or register to see it.

"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Madzik, Bea

Odp: Kącik Isabell 2014/11/27 08:48 #153

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3392
  • Otrzymane podziękowania: 5090
To dobrze myslisz Iza. Wszystko dzieje sie we wlasciwym czasie i miejscu. Ludzie pojawiaja sie w naszym zyciu w jakims celu. Sytuacje, ktorych doswiadczamy rowniez nie sa dzielem przypadku. Sztuka jest zrozumiec jaki jest tego cel. Odpowiedz pojawi sie wczesniej czy pozniej
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Madzik, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/27 10:29 #154

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12508
  • Otrzymane podziękowania: 16006
Napiszę Ci z własnego doświadczenia, w tamtym roku i w tym roku, niedawno czasowo, ktoś się w moim życiu pojawił.
Nawet nie myślałam, nie zastanawiałam się, że kogoś takiego potrzebuję, że możemy nawzajem sobie pomagać i jestem wdzięczna za tą możliwość, jaką los mi w prezencie dał, za tą przyjaźń. Jak Krzysztof napisał, wszystko ma swoje miejsce i czas.
Przyjaciele są bardzo ważni, a w Polsce już nie długo odnowię kontakt z moimi przyjaciółkami, myślę, że nie jest za późno.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/27 10:54 #155

  • Melisa
  • Melisa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1632
  • Otrzymane podziękowania: 1276
U mnie jak zaczęłam stawiać granice to też były takie pytania czy mam kogoś :lol: ale się boją że nas stracą, chyba wiedzą że już tak łatwo nie znajdą kobiety która zaakceptuje ich wybryki
''Powiedzenie mówi, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego co nas spotyka i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/27 11:17 #156

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3392
  • Otrzymane podziękowania: 5090
Masz racje Melisa!
Ostroznosci nigdy za duzo. Jest tylko jeden maly szkopul. Czy to kobieta, czy - jak to piszesz facet -, jesli beda zyli przeszloscia, nieudanym zwiazkiem, to chocby i bardzo sie starali beda patrzec na te potencjalna partnerke czy potencjalnego partnera przez pryzmat zadry siedzacej w sercu. I ni stad ni zowad pojawia sie podswiadomy lek przed odrzuceniem i zaczyna sie poczatek konca. I teksty tupu - Bo kazdy facet to.../Bo kazda baba to...
Czy warto wobec tego wchodzic w jakikolwiek zwiazek, w ktorym mam ponosic konsekwencje tego, czego nie zrobilem? Niestety lekow tych nie da sie ukryc
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/27 11:36 #157

  • Melisa
  • Melisa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1632
  • Otrzymane podziękowania: 1276
Trzeba się wyleczyć ze starego związku żeby wejść w nowy. A pytanie na końcu jest chyba retoryczne ;)
''Powiedzenie mówi, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego co nas spotyka i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 02:03 #158

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Chciałabym bardzo, aby ktoś kompetentny wypowiedział się na temat....uzaleznienia od forum (proszę mnie żle nie zrozumieć). Tak z doświadczenia osób, które są dłużej, bo ja dopiero od 7 listopada bodajże. Czy istnieje szansa oderwania się od tematu związanego z problemem, jesli zagłębiamy się w niego coraz bardziej? W moim przypadku po niecałym miesiącu jest tak,że nie czuję sie taka samotna, jak wczesniej. Poznałam super ludzi, rozumiemy o czym piszemy i rozmawiamy ze sobą. Jest mi super. Jednak zaczęłam się zastanawiać czy dla "współuzależnionych" dobre jest przebywanie na forum bardzo długo? Moja pierwszą myślą po powrocie do domu jest forum. Kiedyś zajmowałam się czymś innym, nawet na necie. Odkrywałam dużo ciekawych rzeczy,wynajdowałam sobie różne zajęcia domowe. Teraz nie. Forum wciąga coraz bardziej i bardziej. Czy uda się małżeński wyjazd dziewczynie, która np. wszystkie swoje poczynania, rozmowy z mężem alko poddaje pod ocenę forumowiczów, jesli nie będzie miała dostępu do internetu? A co z intymnością i niepowtarzalnością każdego związku - on już np. nie pije od dawna, stara się, nawet może dobrze mu wychodzi odbudowywanie relacji,ona być może juz mogłaby wierzyć w swoją siłę wewnętrzną, ale dalej nie wie, czy teraz już może wierzyć, czy może to jeszcze nie teraz. Siada na forum i pisze. Dostaje różne odpowiedzi, z regóły mało przychylne co do męża (nie zawsze i nie każdy oczywiście tak odpowiada. Ciągle porównuje do sytuacji innych osób, przerabia pewne tematy na okrągło...czy będzie potrafiła kiedyś sama oceniać, dostrzegać siebie jako wolną osobę, której życie może potoczyć się zupełnie inaczej niż u koleżanki z forum? W tym co piszę wybrzmiewa lekka przesada-wiem o tym, ale nie potrafię do końca ująć tego co bym chciała. Proszę czytać "między wierszami" i starać się zrozumieć moja dobra intencję.
Kobiety, które przebywają cały czas z alko czynnymi, mają każdy dzień trudny. Forum daje im wsparcie - to oczywiste i zrozumiałe, ponieważ siedzą w tym "kokonie" cały czas. A takie kobiety jak ja, które są już same, starają się w sumie oderwać od tematu - bo są same i chcą zwyczajnie odchorować swoje i zacząć żyć WOLNE OD TEMATU?- wydaje mi się, ze dla nich powinien być osobny pokój w którym już nie będzie sie gadało w ogóle o tych facetach alko. Zauważyłam, że czym bardziej "zdrowieję" tym mniej potrafię zrozumieć alkoholizm (mniej go czuję) i coraz mniej potrafie się w to wgłębiać.Temat jakby odchodzi.....jednak wracam na forum (bo muszeeeee) i temat wraca. I tak w kółko -czy to dobre? - to trudny temat. Czuje, ze forum jest mi potzebne jednoczesnie czując, że nie powinnam czytać niektórych postów. Chcę pomagać, bo wiem, ze mogę dużo od siebie dać a jednocześnie nie wiem, czy mi to pomaga. Na jedno tak na drugie chyba nie. Nie wiem. Czy ktoś juz z Was to przeszedł? Jak to jest póżniej? Czy będe umiała być kiedyś WOLNA od tematu w moim życiu?? - kocham Was - proszę o pozytywne podejście do moich pytań....strasznie koślawych w swym wyrazie, bo może dało by się to jeszcze inaczej i prościej ująć.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 06:19 #159

  • Korek
  • Korek Avatar
Isabell, jeszcze nie wiem co i jak ci napisać, ale rozumiem o co ci chodzi. Po rozstaniu z alkoholikiem proporcje się zmieniają, jest w życiu kobiety bez alkoholika - powoli - coraz mniej tematów okołoalkoholowych a dobrze, gdy jest coraz więcej innych... ale może chodzi o to, że z jakiegoś powodu związałyśmy się z alkoholikami albo mimo wszystko nie potrafiłyśmy od nich odejść jak już wiedziałyśmy i widziałyśmy jak jest źle (chociaż w końcu się rozstaliśmy ale ile było tych powrotów wcześniej...), może odpowiedzi na to pytanie również szukamy tutaj.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 07:12 #160

  • Lona
  • Lona Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Nie chcemy żyć przeszłością ale musimy się z nią z
  • Posty: 2204
  • Otrzymane podziękowania: 3223
Iza ,czy ty czytałaś fachową literaturę o alholiźmie ,o współuzależnieniu ? jeśli tak ,to podaj przykłady .To nie jest tak ,że jak alkoholik przestaje pić to już ,żona ma być szczęśliwa i wszystko jest ok ,no bo przecież o to chodziło ,żeby nie pił dureććć .W wielu przypadkach jest tak ,to wyczytałam w fachowej literaturze i przekonuje się o tym we własnym życiu ,że kiedy alkoholik przestaje pić to przeważnie może być ,gorzej ,może być nie do zniesienia ,dalej ma tzw.pijane zachowania ,a to dlatego że teraz nie zapija swoich strachów ,emocji ,problemów .Jeśli on idzie na terapię ,mitingi ,warsztaty i faktycznie ciężko pracuje nad sobą ,to i tak potrzeba nawet kilku lat żeby funkcjonował prawidłowo ,dla siebie i otoczenia .Tak samo ze współuzależnieniem .Im dłużej trwał taki destrukcyjny związek ,jeszcze jak ktoś jest dda lub ddd tym dłużej będzie trwało naprawianie relacji .Dlatego terapeutka powiedziała mi ,że co najmniej dwa lata .
Mam pytanie do ciebie ,czy rozmawiałaś z terapeutą od uzależnień i współuzależnień lub psychiatrą o sobie ,o swoim związku .
Ja jestem na tym forum rok ,właśnie dzisiaj mija rok ,chociaż zaglądam tu prawie codziennie to nie jestem od niego uzależniona ,nie zaniedbuje swoich obowiązków ,a doświadczenia jakie mi przekazują tu ludzie tylko mi pomagają ,jeszcze nawet raz ,nie było odwrotnej sytuacji .
Uważam ,że forum to jednak tylko kropla w morzu ,jeśli chodzi o nasze wychodzenie ze współuzależnienia ,tu dowiadujemy się co robić dalej i tylko od nas samych zależy czy z tego skorzystamy .Niektóre osoby myślą ,że jak poczytają forum i kilka książek to już wszystko wiedzą i już problemu nie mają albo ,że już same wiedzą jak postępować a to tak się nie da za bardzo :lol:

A tu masz ode mnie piosenkę z przytupem na początek dnia :lol:
www.youtube.com/watch?v=qh0Ep-e9X3o
Mogę mieć tylko to,co Bóg chciałby ,żebym otrzymała .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 08:55 #161

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3392
  • Otrzymane podziękowania: 5090
Prosisz Iza o wypowiedz kompetentnych ludzi odnosnie potencjalnego "uzaleznienia od forum". Ja z pewnoscia fachowcem w tej dziedzinie nie jestem, niemniej wyraze swoje zdanie na ten temat.
Czy to osoba wspoluzalezniona, czy uzalezniona - kiedy podejmuje decyzje o zmianie zycia, o wyrwaniu sie ze szponow uzaleznienia czy wspoluzaleznienia, poszukuje wdszelkich mozliwych rozwiazan. Pytan i watpliwosci w poczatkowym etapie zdrowienia jest wiele. samemu niejednokrotnie trudno jest znalezc jednoznaczna odpowiedz.Przypominam sobie jak bardzo garnalem sie do rozmow z trzezwiejacymi alkoholikami na poczatku bo tylko oni mnie rozumieli, "prostowali" mnie i moglem na wiele spraw spojrzec z zupelnie innej perspektywy.
Wowczas nie bylo takiego forum. Mijal czas i zauwazylem, ze coraz rzadziej mowie o piciu a czesciej o zyciu bez alkoholu. Oczywiscie pamietam ten okres i pelni on funkcje "czerwonej lampki ostrzegawczej".
Mysle, ze ta chec powrotu na forum ma zwiazek z jednym, istotnym czynnikiem. Rozmawiasz z ludzmi, ktorych tak naprawde nie znasz. "Zaslona" internetu dodaje odwagi, mozna sie bardziej otworzyc. A najwazniejsze - ktos to przeczyta, odniesie sie do tego. Wypowiedzi sa rozne - czasem ktos Cie poprze, czasem jakas wypowiedz Cie wrecz zdenerwuje, niemniej wracasz tu.Ciekawe, prawda?
Tak jak napisala Lona - zdrowienie to proces, to praca i poszukiwanie. Jak dlugo on zajmuje zalezy od predyspozycji indywidualnych zainteresowanego. Fachowa literatura jest przydatna, pomoc fachowcow rowniez. Sa to tylko wskazowki, sugestie, ktore moga pomoc, nie znaczy to jednak, ze masz postepowac dokladnie tak, jak to napisane. To samo dotyczy wypowiedzi chociazby tutaj. Nie masz obowiazku z kazda sie zgadzac a tym bardziej robic tak, jak w podobnej sytuacji postapil ktos. Rozwiazanie dobre dla kogos, niekoniecznie musi byc dobre dla Ciebie.
Zdrowienie, to przez duze Z, zaczyna sie z chwila, kiedy przeszlosc nie ma nad Toba wladzy. Kiedy bol, zal, poczucie krzywdy, poczucie winy i strach nie paralizuja kazdego kolejnego kroku. Zrozumiec siebie - to wybaczyc sobie swoje bledy. Zrozumiec drugiego czlowieka to wybaczyc krzywdy doznane z jego strony. Podkreslam slowo "wybaczyc". Wtedy - jak to poetycko ujelas - otworzysz drzwi pokoju WOLNEGO OD TEMATU.
Tego Ci zycze
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Ostatnio zmieniany: 2014/11/28 08:58 przez chris661211.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dana73, Madzik, Melisa, Magda

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 09:06 #162

  • Miecia
  • Miecia Avatar
Nie wiem czy dobrze rozumiem co miałaś na myśli, ale jeśli czujesz zmęczenie tematem współuzależnienia to zwyczajnie trzeba pozostawić go na jakiś czas i zająć się tym co sprawia Ci przyjemność. Jednak nie zapominaj, ze przez fakt iż nie jesteś już ze swoim uzależnionym to pozbyłaś się choroby. Ona wypłynie na pewno przy kolejnym związku. Znów się zauroczysz, zakochasz po uszy i niestety będzie to kolejny uzależniony. Oczywiście nie życzę Ci tego ale najczęściej tak jest.
To forum służy przede wszystkim do wymiany doświadczeń, udzielania wsparcia i dzielenia się nadzieją. Podobnie jak na mitingach należy wziąć z niego co dla nas korzystne a resztę pozostawić.
Mnie osobiście to forum bardzo pomaga i to przez to, ze jestem tu codziennie.U mnie hasło "pomagasz innym pomagasz też sobie" bardzo dobrze się sprawdza. Nie czuję bym była uzależniona od forum, ale dzięki niemu codziennie pracuję na Programie 12 Stopni, czytam literaturę czy rozważania na dany dzień. Nie jest tak, ze można tym tematem zajmować się raz na jakiś czas a potem odłożyć go na bliżej nieokreślony czas. Nad nim trzeba pracować każdego dnia
Izo myślę, ze lepiej zrozumiałabyś to o czym piszę gdybyś skorzystała z terapii i zaczęła chodzić na Al-Anon.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 10:37 #163

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5063
  • Otrzymane podziękowania: 8910
Iza,

doskonale rozumiem co piszesz i pozwolę się odnieść do tego.
Ja w swoim zyciu z alko nie szukałam żadnego forum. Jak podjęłam decyzje o terapii, separacji, rozwodzie - też nie. Byłam otoczona przyjaciółmi, dziewczynami z terapii, psychologiem, książkami, przytłoczona własnymi problemami i nie chciałam, ani nie potrzebowałam niczego innego, żeby zrozumieć o co tutaj, w tym moim życiu chodzi.

Jestem tu od niedawna. Znalazłam forum, bo potrzebowałam wsparcia, podzielenia się tym, co tamtego dnia mnie gniotło.
Potrzebowałam napisać to komuś, kto nie jest znaną mi już na wylot koleżanką, ale szerszego grona osób, które są być może mądrzejsze niż ja i moje przyjaciółki.
Potrzebowałam też spojrzenia mężczyzn, bo Ci, których znam nie mają takich doświadczeń.
Chciałam się też przejrzeć w lustrze innych i zobaczyć gdzie tak naprawdę jestem teraz?

Dostałam od nieznanych mi osób potwierdzenie tego, że idę dobrą drogą. (choć przecież o tym wiem).
widzę, że niektórzy podnosza się razem ze swoimi mężami czy żonami. Czytam o tych zmaganiach i odnoszę do siebie. To pozwala mi na nowo zobaczyć, że moje decyzje były dla mnie dobre.

Pozwalam sobie na wsparcie lub zapisanie innego spojrzenia osobom,które tu umieszczają swoje posty. czasem jestem bezwględna - wiem, ale alkohol jest jeszcze bardziej bezwględny - dlatego upsrawiedliwiam się, e moje opinie są czasem surowe.


Mam też tak, że zaglądam tu częściej niż to konieczne, żeby poczytać o kłopotach innych.
Też pomyślałam, że to może za częste i może coś mnie tu przywiazuje.
Pewnie tak jest. Sporo tu osób z kłopotem, przez który przeszłam i przechodzę wciąż.

Ja widzę to tak - im bardziej zdrowa jestem, im dalej od alko, tym mniej myślę o tym wszystkim. Choć czasem mam spadek formy - stąd mój pierwszy post.
Moja obecność teraz jest podyktowana raczej chęcią pomocy niż opisywaniem swojego dnia i kolejnych rozterek.

Iza, jesli tu jesteś - w opinii swojej - zbyt często lub za dużo, to dla mnie oznacza, że tego potrzebujesz, że dostajesz tu zrozumienie i wsparcie.
Może czujesz się samotna? może słaba i bezbronna?

My tego nie widzimy, ale możemy Cię wesprzeć.
Skoro czujesz, że za dużo czasu spędzasz na forum, to pogadaj z psychologiem, na grupie, czy z innymi ludźmi.

Ja nie widzę w tym nic złego, ze potrzeba zapedza Cię tu częściej niż może byś racjonalnie potrzebowała.
Ale zawsze racjonalnie człowiek wie, a emocjonalnie chciałaby może inaczej.

Dla mnie problem współuzależnienia to kłopot na całe życie. Może teraz już trochę więcej wiem o tej rysie w moim dzieciństwie, może więcej umiem zrozumieć, ale mam cechy współuzależniającego się człowieka.
Forum daje mi - jak już napisałam - wiarę, że kroczę w dobrą stronę.

Cieszę się, że się szczerze podzieliłaś swoimi wątpliwościami. Im więcej szczerości, tym prościej do celu,żeby je rozwiązać.
Twoje doświadczenia i wątpliwości są cenne nie tylko dla Ciebie ale i dla innych. Być może część osób też je ma.

ściskam mocno, w nadziei, że jednak nadal tu będziesz.

B
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Miecia, Korek, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 10:59 #164

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1043
  • Otrzymane podziękowania: 2153
:czesc: Izo napiszę Ci o swoich odczuciach ja to forum traktuję jako pierwszy krok w kierunku szukania pomocy dla siebie. Przez piętnaście lat kłamałam, oszukiwałam i bardzo się wstydziłam. To tutaj pierwszy raz powiedziałam ( napisałam) głośno, że moj m. jest alkoholikiem. Czytając historie i wypowiedzi osób ktore są w podobnej do mojej sytuacji upewniam się , że powinnam zmienić swoje życie,a przede wszystkim siebie . Czy mi się uda? Mam nadzieję że tak.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 11:35 #165

  • Kasia 39
  • Kasia 39 Avatar
Ja twierdzę tak jak moje poprzedniczki. To na forum powiedziłam..."Mój T jest Alko"...to tutaj przyznałam się ze jestem wspołuzalezniona i zaczełam stosowac ten slogan. Przestałam trakotwac alkoholizm i współuzaeżnienie jak cos wstydliwego. Dzisiaj mówię wprost o moim problemie. Wiem, jednak ze musze brac pod uwagę tę drugą strone, ja współuzalezniona - strone alkoholików. To takze ludzie, chorzy, ale ucze sie ich szanować,własciwie najwiecej daja mi wskazówki trzeźwych alko..Cieszę się z ich opinii, bo oni musieli poradzić sobie z dwoma problemami i alkoholizmem i współuzależnieniem...bardzo mnie cieszą historie szczesliwie zakończone, ale zdaje sobie sprawe, ze szczęscie jest przez nas subiektywnie odbierane (dla jednych to odbudowa zwiazku, a dla innych to rozstanie)...Wszystskim, którzy odpisywali na moje posty, chce bardzo podziekować, za każde wsparcie, radę, wirtualnego przytulasa...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 11:49 #166

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3392
  • Otrzymane podziękowania: 5090
Tak jak doswiadczenia trzezwiejacych alkoholikow sa pomocne wspoluzaleznionym, tak samo dziala to w druga strone.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasia 39, Madzik, Magda, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 13:35 #167

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 23110
Pytasz Isabell cy istnieje możliwość oderwania sie od problematyki? Tak, oczywiście. Po to stworzony jest Hyde Park niepijemy.pl/forum/21-hyde-park aby można było pogadac tam o wszystkim i o niczym.
Czy mozna sie uzależnić? Wszystko zależy od zainteresowanego ale myślę, że tak. Mnie zdarzało się, że nie mogąc spać w nocy zaglądałam na Forum, z ciekawości, aby poczytać. Myślę, że to Forum mnie budziło, że ktoś mnie potrzebował itd.... Myśle jednak również, że powinno sie przed tym wystrzegać i to dość mocno, chociażby z powodu jego tematyki, problemowej, gdzie większość postów to smutne przezycia, kłopoty itd...
Prawda jest to, że pomagając innym pomagasz też sobie. Jadnak nie możesz dac więcej niż sama posiadasz.
Przeszłam tu okres, że nic nie było ważne. Głodny Partner lub chcący porozmawiać....wszystko szło na bok, na później bo ja pisałam na forum.
To był dobry okres bo trzeźwy ale też zły bo za dużo chciałam udźwignąć.
Dlatego teraz stawiam na siebie, moich najbliższych, na real a potem Forum.
Nie wiem na ile moje słowa będą Ci pomocne ale myślę, że warto od czasu do czasu odskoczyc w inne tematy :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Lona, Madzik, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 18:40 #168

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Moje pytanie(złożone :-)) nie dotyczyło przydatności forum i jego znaczenia w życiu osób - alko, oraz osób, które na codzień żyją z osobą alko- to jest wręcz niepodważalne!! Zapytałam jako samotna obecnie osoba, która walczy o siebie, czyli o "normalność" w każdej chwili życia. Dziękuje za wszystkie wypowiedzi, bo dało to obraz pewnej całości również dla innych osób, które czytają ten wątek.
Szekla, chyba najbardziej "empatycznie" podeszła do mojego nieudolnego postu. Dziękuję wszystkim, dziękuje Szekla @};- Nie zamierzam porzucać forum, jednak postaram się bardziej rozważnie z niego korzystać.

Bea, wierzę, że kiedyś będę w tym PUNKCIE w którym jesteś i z tej perspektywy spojrzę na wiele spraw. Na razie moją pierwszą potrzebą jest wreszcie "oddychać" :-). Już oddycham, nie czuję takiego bólu jak na początku, chcę tylko zacząć żyć normalnie.

Mieciu, moja Ty Mieczysławo kochana :-)od Ciebie uczę się siebie. Na terapię pójdę, ale to się okaże jaki będzie jej "kierunek". Póki co, nie czuję się na siłach iść do Al-Annon, obawiam się, że wejdę w zamknięty krąg problemów związanych z "współuzależnieniem". Ja chcę NA PRAWDE sie uwolnić i nad tym pracuję.
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2014/11/28 18:50 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Miecia, Bea

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 20:00 #169

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 23110
Wirtual ma to do siebie, że możesz w nim tak samo szybko zaistnieć, jak i szybko zniknąć. To dobre na początek, tak intymnie i anonimowo rozpocząc pierwsze kroki.
Tu jednak nikt nie usiądzie z Tobą w złych chwilach i nie posiedzi w milczeniu. a przeciez to tak bardzo potrzebne, czuć przyjazna duszę przy sobie, namacalnie.
Wiele razy piszemy a Hanys szczególnie chyba, że Forum jest uzupełnieniem, prawdziwy jest jednak real.
Wiele z Nas tu zna się, jak nie telefonicznie to na żywo. Ty tez możesz @};- Po takim poznaniu inaczej odbiera się słowo pisane, którego ton jest czasem mylny :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 20:17 #170

  • hanys
  • hanys Avatar
skoro można się uzależnić od internetu jako całości to dlaczego nie może być uzależnienia od konkretnego miejsca które w nim sie znajduje?Więc można i od forum.
Jestem na fm ponad 3 lata (ło matkobosko aż tyle??) i czasem też zadawałem sobie pytanie czy to miejsce za bardzo mnie nie wkręca,czy nie zamieniam jednego na drugie? ale po przemyśleniach znalazłem przyczynę-to jest moje lenistwo w realnym życiu.Gdy nie chciało mi się iść "do ludzi" "wisiałem" na forum.Więc trzeba było ruszyć tyłek i zmienić priorytety.Dziś wiem że najpierw realne życie a potem internet.Dla mnie forum teraz to też trochę inna sprawa,grono osób poznałem w realu więc troszkę inaczej patrzę na to wszystko.Nie chcę stracić kontaktu z tymi co już znam i chętnie poznam kogoś nowego a gdzie lepiej utrzymać kontakt jak nie tu? Fb?Nk? telefon?to dla mnie nie to samo.
Druga sprawa to często widzę że (po sobie też) u ludzi jest taki "czas zachłyśnięcia" daną stroną,portalem itp że wisi się tam non stop,pisze,wkleja i tylko odświeża strony żeby tylko nie przegapić czegoś nowego.I tak jest jakiś czas,później przychodzi znużenie?przesyt? i człowiek odpuszcza albo przeskakuje na coś innego.i to jest normalne myślę


Piszesz Isa że chcesz się uwolnić....a ja zapytam od czego? od siebie?
podam Ci przykład znajomej al-anonki Magłosi.Małgosia bardzo aktywnie działa i w Al-Anon i w klubie abstynenta i regularnie przyjeżdża na zjazdy byłych pacjentów ośrodka tam gdzie ja choć sama nigdy problemu z piciem nie miała.Ba mało tego jej mąż zerwał z nałogiem kilkanaście lat temu a jest już 10 lat jak nie żyje.Zawsze przedstawia się -Malgosia al-anonka,byłam żoną alkoholika...Pytałem raz po co jej jeszcze to wszystko (Al-Anon,zjazdy itp) skoro jej Z. już tyle lat nie żyje a i wcześniej już tyle lat nie pił.Wiesz co usłyszałem? Bo od siebie nie ucieknę,choć się zmieniłam choć Z. nie żyje to zawsze gdzies tam w środku we mnie jest ta współuzależniona Małgosia.I to wszystko jest po to żeby tamta ona nie miała szans na powrót.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 20:33 #171

  • Miecia
  • Miecia Avatar
To co napisałeś Hanys o Małgosi mogę potwierdzić z obserwacji mojej grupy Al-Anon. Mam w niej osoby, które są od samego początku i w tym roku będą obchodzić 35 rocznicę założenia Al-Anon w Polsce. Ich mężowie już nie żyją lub uporały się ze swoimi pijącymi dziećmi ale one dalej uważają ze grupa jest im potrzeba, bo wiedzą ze współuzależnienie zawsze może się cofnąć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 20:56 #172

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5063
  • Otrzymane podziękowania: 8910
Isabell,

mnie się wydaje, że to może być Al - Anon, może być AA, może być jakakolwiek inna terapia dla współuzależnionych - ale to konieczność, a nie wybór. Bez tego nie będziesz szła na przód, tylko zawiśniesz w pozornie swoim świecie.
Tearpia pozwala zobaczyć dlaczego tak się stało jak się stało, co trzeba zmienić, nad czym pracować.
Samemu się nie da, bo się tego po prostu nie wie, w którą stronę iść, jak się wyzwolić z zaklętego kręgu.
Będąc sama bez terapii za chwilę wrócisz (choć dość powolutku) na pierwotne tory.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 21:29 #173

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3392
  • Otrzymane podziękowania: 5090
Duzo tu informacji o grupach AA czy Al- Anon. Bylem na wielu meetingach - pewnie bedzie ich ponad 1000. AA bedzie istnialo beze mnie, a ja bez AA mam marne szanse. Dlatego w pelni zgadzam sie z przedmowczyniami i sugeruje pojscie na grupe Iza
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Isabell

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 21:34 #174

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 3876
  • Otrzymane podziękowania: 6295
Ja ide w styczniu na terapie. Przecież już napisałam :-)
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): hanys, Bea, chris661211

Odp: Kącik Isabell 2014/11/28 22:11 #175

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6771
  • Otrzymane podziękowania: 9618
Iza :czesc:
Nie będę dumał, czy jestem uzależniony od forum, czy nie. Jestem Tu, bo jest mi z tym dobrze. Mitingi, jak czasem odpuszczę parę tych u siebie, też jakoś tęsknię za ludźmi.
Tak mam. Myślę podobnie jak Zbyszek. Powiem Ci od siebie, że podejście do życia jakie wypracowuję sobie przy okazji chodząc na mitingi jako alkoholik, zapewne nie zaszkodziłoby normalnym, zwykłym ludziom bez nałogów, bez współuzależnień. Im też byłoby lżej psychcznie przechodzić przez życie. Myślę nawet, że gdyby było na tym ziemskim padole więcej ludzi tak myślących, świat byłby dużo lepszy u uczciwszy. A tak to - człowiek człowiekowi gotuje ten los.
Realne kontakty z ludźmi są nieuniknione, ale nie wszyscy myślą dziś tak jak ja. We Wspólnocie chociaż wiem z kim "tańczę" i czuję się bezpieczny. Realne przyjaźnie. Lubię samotność, czasem jej potrzebuję dla siebie, ale nie zamierzam się izolować. Też bym Ci sugerował Wspólnotę jako styl życia, uduchowienie (nie kojarz z religią i wiarą) czyli wejrzenie w siebie, swoje wnętrze, poznanie siebie bardziej. Praca nad zachowaniami wobec innych otaczających nas na codzień ludzi, utrzymywanie z nimi właściwych relacji z dbałością o swoje samopoczucie.Sama możesz przejrzeć się w lustrze, ale poczucie swojej wartości daje nam drugi człowiek, nie tylko my sami. Schować wstyd, bo mam wrażenie, że to dla Ciebie obciach, bo hasło Wspólnoty Al- Anon kojarzy się się światlejszym ludziom z nałogiem. Ja cieszę się, że mam możliwość spokojniej kroczyć przez życie, że też tego wcześniej nie liznąłęm, trza było aż się uzależnić, by pójść po rozum do głowy bnggfgbfb.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem siostro Isabell, =)) cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są Twe pragnienia...
Tak naprawdę, to nasze życie to umiejętność odnalezienia się pośród ludzi, zachowania właściwych relacji z nimi z naciskiem na własne zdrowie psychiczne. W zdrowym ciele zdrowy duch, tak powinno być, ale czy jest ? Myślę, że zdrowa dusza to równie ważne jak zdrowe ciało. Chyba dopiero dojrzalsi ludzie, ci bardziej dociekliwi, gdy zaczynają tracić zdrowie fizyczne, zaczynają szukać poprawy również psychiki. No i my, nałogi dostaliśmy tę szansę.
Ale wyszła epistoła, jeszcze Cię przekonam i wyczaisz mnie gdzieś w Częstochowie czy Licheniu i Jędrek przepadł, nawet Hanys i Szekla mnie nie uratują bnggfgbfb
Ps. Pracuję nad jakowymś wierszem, dziś miałem lekką wenę, ale czuję, że za małą, bo się żreć zachciało i część myśli uleciało. #-O
Pozdr. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell