Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Kącik Anniki

Kącik Anniki 2017/09/16 15:54 #701

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6630
  • Otrzymane podziękowania: 9164
Anetko :-H wyślij fotkę, bo mnie wyobraźni nie starcza bnggfgbfb
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/09/16 16:29 #702

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7323
  • Otrzymane podziękowania: 11925
Czyli pewnie chodzi o tzw. boba :lol: nie wiem skad sie wziela taka nazwa, stawiam na : do ramion, z grzywka i troszke krotsze z tylu a po bokach dluzsze. Bardzo modne teraz.
Pozdraiam @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/09/25 08:25 #703

  • Jan53
  • Jan53 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 643
  • Otrzymane podziękowania: 2056
:czesc: Anetko. Wzywam Cię do tablicy i czekam na odpowiedź - jak obecnie wygląda sytuacja w Twoim pokoiku. @};- Janek.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/09/27 16:36 #704

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Przypadkiem zerknęłam na kalendarz.... to już 3 lata minęły, kiedy to pierwszy raz napisałam tutaj post. Szukałam pomocy.
Teraz po 3 latach tyle dzieje się w moim życiu, że nie mam kiedy tutaj na spokojnie przysiąść i opisać to wszystko, podzielić się tym z Wami. Jestem zabiegana i szczęśliwa. Jestem w TG i remontuję swoje mieszkanko. Pomaga mi Przyjaciel. Mam swój kącik, marzenia się spełniają. Do końca zostało jeszcze mnóstwo pracy, ale każdy dzień to radość.
Wracałam dzisiaj ze sklepu z siatką pełną zakupów i przyszła mi taka myśl do głowy, że w końcu czuję iż wracam do siebie :muza: .
W przyszły tygodniu będę chwilkę u rodziców, opiszę wszystko na spokojnie :) . Teraz chciałabym Wam bardzo podziękować, za te wspólne lata, wspólną drogę, mimo odległości. Dziękuję @};-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, budzik, andrzejej, Madzik, Magda, Bea, martasa, Michael, Donatella ten użytkownik otrzymał 5 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/09/27 16:42 #705

  • Yarood
  • Yarood Avatar
ja dziękuję, że jesteś z nami @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/09/27 17:01 #706

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4518
Annika75 napisał:
Jestem w TG

Ja też. Jakby coś, to pisz na priv. :)
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/11 10:00 #707

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Piszę już ze swojego mieszkanka. Za tydzień o tej porze będę już w pracy. Jak mi się nie chcę wyjeżdżać. Wcześniej bywało tak, że po 2 tygodniach pobytu w Polsce chciałam już wracać do pracy. Teraz jestem 6 tygodni już tutaj i nie mam ochoty wracać.
Każdy mój dzień jest wypełniony. Po przyjeździe z Niemiec byłam kilka dni u rodziców. Tata pożyczył mi autko na 3 tygodnie i mogłam przewieźć część swoich rzeczy, tych najpotrzebniejszych, a oprócz tego wiozłam wiertarkę, jakieś farby, które zostały siostrze po remoncie, pędzle....
Trzy tygodnie minęły jak jeden tydzień. Kupiłam pralkę, lodówkę, kuchenkę i telewizor. Ten ostatni plątał się tylko pod nogami, bo nie było go jak załączyć. W remoncie pomagał mi P , znamy się kilkanaście lat, to taki prawdziwy Przyjaciel. Kuchnia już wyremontowana, w łazience został prysznic do wymienienia. Wczoraj, już sama, malowałam w niej drugi raz futryny. Przed kilkoma tygodniami pomalowałam je pierwszy raz i zostawiłam paski ochraniające kafelki i listwy łączące. No i wczoraj próbowałam je oderwać- one prawie, że się zrosły z podłożem :lol: . Resztki zdzierałam paznokciami, posiłkując się zmywaczem do paznokci. Klej i resztki farby puszczały, ale razem z moim krwisto-czerwonym lakierem do paznokci. Nie zorientowałam się na początku i ze sporym zaskoczeniem patrzyłam na krwawe smugi na ścianach x_x :lol: .
Jeden pokój też jest gotowy. Tak jak wcześniej wspominałam - mam kanapę miętowego koloru. Stoi po stronie jasno-beżowej ściany. Reszta ścian jest koloru pistacjowego. Nad kanapą wisi ogromny obraz w odcieniach mięty. Jest tam park i droga i jadą nią dorożki, zlatują się gołębie i spacerują po ścieżce... Meble są prawie koloru białego. Nie ma ich wiele, ale są szerokie. Jest witryna i ogromna komoda. Nad komodą wisi półka. Dzisiaj przyjedzie kurier z małą szafką, która będzie stała obok kanapy. Kupiłam już lampkę na szafkę i tym sposobem będę miała swój kącik do czytania książek. Są firanki i zasłonki i nawet okna umyte :) . W drugim pokoju będzie sypialnia. Są już położone tapety, i kupione panele. Jeżeli się uda, to podłoga będzie wykończona przed moim wyjazdem do pracy. Łóżka nie ma jeszcze, bo nie było sensu go zamawiać, zanim nie będzie go gdzie postawić. Za to mam już wybrany obraz nad łóżko. Łóżko też mam wybrane , ale muszę je zamówić dopiero później, gdyż realizacja zamówienia trwa 3 tygodnie.
Zanim wyjadę chciałam jeszcze wymienić kabinę prysznicową w łazience. Strasznie trudno jest znaleźć kogoś, kto to zrobi. Dostałam z polecenia jeden numer telefonu, ale ten pan ma czas dopiero za miesiąc. Powiedział jednak, że w sklepach, w których kupuje się takie rzeczy, często też można zamówić umowę montażu. Dzwoniłam do jednego - niestety nie robią takich rzeczy. Zadzwoniłam do drugiego i chociaż też nie montują, to jednak udało mi się znaleźć pana, który robi to prywatnie. Przyjdzie jutro.
Oj ciężka była z nim rozmowa. Normalnie jakby mówił w obcym mi języku :lol: :
- Jaki tam jest odpływ?
- Nie wiem
- Jaki syfon?
- Nie wiem
- A przekrój rury?
- Nie wiem
- A jak wygląda .....?
- Panie, co pan, uwziął się pan na mnie ? :lol:
Dobrze, że ten pan, to (sądząc po głosie) młody chłopak z poczuciem humoru. Tylko czekałam, aż zapyta czy jestem blondynką (nie obrażając blondynek). Nie zapytał, za to zaproponował, że sam kupi, a jak nie będzie pasowało, to odda, a sam podjedzie do najbliższego sklepu i kupi właściwe części.
W piątek przyjdzie też inna firma, która wymieni mi drzwi wejściowe. Zależało mi na czasie, więc ucieszyłam się, iż znalazłam firmę, która zrobi to szybko i ( słuchając zapewnień telefonicznych) będę miała duży wybór. Kilka dni temu przyjechał przedstawiciel z 2 katalogami. Usiedliśmy sobie na mojej pięknej kanapie :lol: , rozłożył na niej katalogi i powiedział, że mogę się zastanowić i wybrać. Dużo tego było i wybór trudny. Jednak ten pan mi bardzo go ułatwił, gdyż powiedział ,że tylko kilka wzorów dostępnych jest na "już". Wybrałam jeden. Została kwestia koloru. Wybór imponujący, ale zanim zaczęłam się zastanawiać, na który się zdecydować, to pan powiedział, że na "już" , są dostępne tylko dwa kolory :lol: . Wybór był więc nadspodziewanie łatwy :lol:
Spotkałam się też z Rafałem. Okazało się, że z poprzedniego mieszkania zostawiłam na strychu karton z moimi książkami i notatkami ze studiów. To nie jest ważne już dla mnie i tak bym to spaliła, ale była tam też moja cała dokumentacja medyczna, z czasów, kiedy starałam się o dziecko, oraz album ze zdjęciami. Spotkałam się z Rafałem po jego pracy i pojechaliśmy do jego nowego mieszkania. Spokojne okolice na końcu świata. Mieszkanie do remontu ale ładne i widać w nim kobiecą rękę. Pełno bibelocików, obrazków, na stole ciasto, słodycze. Rafał mieszka z tą panią. Wypiłam z nimi kawę. Jak Rafał poszedł po moje rzeczy, to chwilkę porozmawiałyśmy na osobności:
- Nie było mnie dwa dni, bo musiałam wyjechać i on cały czas pił
- Tak wiem, to widać po nim
- Nie można go zostawić nawet na chwilę - powiedziała
- To też wiem, ale cieszę się, że to już nie moja troska.
Niech sobie żyją jak chcą. Ja też żyję po swojemu. Od nowego roku będę wyjeżdżać na krótsze kontrakty, bo mam gdzie wracać. A gdyby okazało się, że mam i do kogo wracać - to zamknę rozdział pracy w Niemczech i wrócę do Polski - na stałe....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, ursa, Wojciech, andrzejej, Madzik, Magda, Bea, martasa, Hevelius, Michael ten użytkownik otrzymał 7 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/10/11 21:31 #708

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 341
  • Otrzymane podziękowania: 269
Bardzo Ci kibicuję. oklaskiii
Cieszę się ,że wszystko układa się jak założyłaś.
Jesteś twardą babką zwyciesteoe
Tylko brać z ciebie przykład :muza:
kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/12 10:04 #709

  • Madzik
  • Madzik Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • współuzależniona
  • Posty: 395
  • Otrzymane podziękowania: 510
oklaskiii Cieszę się Anetko, że wszystko układać się tak, jak zapalnowałaś :-BD winmer
Żeby zmieniło się nasze życie, musimy najpierw zmienić samych siebie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/12 10:11 #710

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4166
  • Otrzymane podziękowania: 6759
Super. A z tą taśmą miałam kiedyś tak samo i też z futrynami bnggfgbfb
Cudowalam, moczylam, skrobalam a skończyło się tak że musiałam potem jeszcze raz przemalować. Taśmę odkleilam później już OD RAZU! :lol:
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/10/12 10:13 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/12 12:20 #711

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2056
  • Otrzymane podziękowania: 4764
Ja wszystkie futryny i listwy w domu by taśmy nie przyklejać pomalowałam pędzelkiem do oczu bnggfgbfb
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Annika75, Michael, Kojak, AgaMars

Kącik Anniki 2017/10/14 10:06 #712

  • Grzegorz74
  • Grzegorz74 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1414
  • Otrzymane podziękowania: 1970
:grin: skoro zastanawiasz się czy będziesz wracała do czegoś, czy do kogoś....
to tym bardziej nie zamawiaj jeszcze łóżka ^^) :lol:
Nie naprawiaj innych- pracuj nad sobą.
Nie oceniaj innych- każdy ma prawo żyć jak chce.
Nie krytykuj- a dawaj wsparcie.

Pokora, wiara w dobro, zdrowie,
skarby nad skarbami.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/15 22:10 #713

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Wróciłam do swojego mieszkanka. Wczoraj wieczorem pojechałam do rodziców. Wyjechałam późno, a i tak był jeszcze korek na A4. Zasnęłam jak dziecko i dzisiaj powrót do siebie.
Plan wykonany z nawiązką. Prysznic stoi , drzwi wiszą.... Ostatnie pranie zrobione i jutro wyjazd do pracy. Jak mi się nie chce. Walizka ciągle w szafie, a szafa zasunięta, abym za często nie myślała o pakowaniu :lol:. A ja udaję, że jej tam nie ma . Cóż, jutro tego nie uniknę, ale to dopiero jutro, chociaż nawet nie, bo już po północy.
Wróciłam ok 17 i pomalowałam jeszcze kaloryfer i inne żelastwa. Mam nowy fach w ręce :lol:, więc jak ktoś potrzebuje ułożyć panele, tapety.....
Oj przechwalam się, a tak naprawdę sama bym sobie z tym nie poradziła.
Jedno zapamiętam - taśmy odklejać zaraz po malowaniu, plamy z farby zmywać zaraz po ich zrobieniu i włosy upinać mocno, to wtedy jest szansa, że nie przykleją się do świeżo pomalowanych rzeczy, albo nie wejdą do puszki z farbą :lol: .
Dziękuję Wam za ciepłe słowa....
Grzesiu, a co do łóżka.... nie zamówiłam go, ale już i tak wiem jakie będzie - ja tak czy inaczej potrzebuję dużo miejsca, bo śpię z miśkiem (maskotką), a on się strasznie rozpycha :wmur: :lol:
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, ursa, sylwia1975, Wera33, Ivi, AAnka, Havana, aniczekk, AgaMars

Kącik Anniki 2017/10/16 03:57 #714

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7323
  • Otrzymane podziękowania: 11925
No popatrz, to zupelnie tak jak moj misiek, tez sie rozpycha w zwiazku z tym kupilam najwiekszy rozmiar lozka jaki sie da :lol: i teraz czasem stukam sie w glowe... bo zajmuje 3/4 mojego pokoju.
Pozdrawiam i milego powrotu do pracy @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/16 09:10 #715

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6630
  • Otrzymane podziękowania: 9164
To już wiem czemu panie czasem mówią o facetach - mój Misiu. buahaha @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/26 13:56 #716

  • Havana
  • Havana Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 961
  • Otrzymane podziękowania: 1278
Anniko:)zycze by Twoje marzenia o powrocie do Polski i do bliskiego Twemu sercu czlowieka, jak najszybciej sie spelnily kwiaaatek .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/26 18:17 #717

  • Yarood
  • Yarood Avatar
kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/10/26 18:51 #718

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Doszłam do wniosku, że potrzebuję egzorcysty, lub kogoś w tym stylu :lol: . To cud, że ten dom jeszcze stoi.
Wczoraj wieczorem słyszę, że woda cały czas leje się do spłuczki w toalecie. Pomyślałam sobie, że pewnie słabe ciśnienie jest. Ale jak po 20 minutach nadal się leje, to postanowiłam to sprawdzić. Spuściłam wodę, podniosłam wieczko i patrzę co się dzieje. Woda się wlewa ale tak woooolno :lol: . Pomyślałam, że jej pomogę. Wzięłam kubek i dolałam prawie do pełna - wlewa się dalej, nadmiar wylewa się do toalety. Coś nie tak, myślę sobie... wypuściłam wodę i coś tam zaczęłam naciskać, przyciskać i nagle jak nie strzeli (chciałam użyć innego słowa, ale nie wypada). Strumień leje się do góry po ścianach, pryska we wszelakie strony. Przyłożyłam pokrywę (lało się wtedy bardziej na dół) , podłożyłam wiadro, ręczniki i biegiem na dół po dziadka, taka cała mokra. Na szczęście nie spał. Zanim się wygramolił do góry, to ja już na kolanach wodę zbierałam. Zakręciliśmy zawór przy spłuczce i on poszedł na dół ze słowami, że zajmiemy się tym jutro. Weszłam do łóżka, czytam i słyszę po chwili, że coś syczy. Biegiem do łazienki. Woda się wlewa do spłuczki, mimo, że dziadek przykręcił zawór. Dokręciłam go. Cisza. Idę do łóżka. Syczy coś.... biegiem do łazienki.... Tam spokój. Znów łóżko i znów wydaje mi się, że syczy.... Wstaję.... w łazience spokój. Już byłam zła na siebie. I tak sobie pomyślałam, że zamknę drzwi od łazienki i do siebie do pokoju, to nawet jakby się coś działo i syczało, to i tak nie usłyszę.... No i wykrakałam. Wstaję rano, idę do łazienki - pełno wody. Cała łazienka zalana, przedpokój też. Ja po dziadka i zbieram wodę. Taki miałam ranek. Ściągnęliśmy fachowca. Naprawił...
Przyszedł popołudniu ogrodnik. Babcia mu opowiada całą historię. Pan się śmieje.
- Aneta winna - mówi
- To nie jej wina, tylko nasza, bo spłuczka stara - mówi babcia
- Aneta winna, bo ktoś musi być winny - śmieje się ogrodnik.
- No no - mówię - a chce pan dla żony jeszcze jakiś dobry przepis na ciasto :lol: ?
- Oooo, teraz to już nie chcę. Nie wiadomo co byś tam napisała, jakie składniki, jeszcze byś mnie wykończyła rękami mojej własnej żony bnggfgbfb

Ja nie wiem z czym to jest związane, ale tego typu rzeczy przytrafiają mi się stale. Jakbym wzięła pod uwagę tylko to miejsce, to zdążyłam już :
- dwa razy ich zalać ( w tym raz musieli kuć ściany)
- popsuć suszarkę
- trochę krzywo wjechać do garażu (auto nie chciało się zmieścić)
- wywalić prąd, ale tak skutecznie, ze elektryk ledwo sobie poradził
- kilka rzeczy rozbić (niechcąco :lol: )
Tak na szybko, to tylko to mi przychodzi do głowy. A oni nadal chcą, abym tutaj wracała. Dziwni ludzie :shock: :lol:
Jak wrócę do domku, to idę podwyższyć kwotę na ubezpieczenie mieszkania :lol: . Licho nie śpi, a moje umiejętności w tym kierunku rosną z wiekiem :lol:
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Myszka, Wojciech, andrzejej, Marta74, tommygun, Wera33, Jan53, Ivi, Havana ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/10/27 10:44 #719

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6630
  • Otrzymane podziękowania: 9164
Anetko :-H nie wiń się awariami, no chyba, że faktycznie uważasz, że traktujesz sprzęta różne - nie tak jak powinnaś. :ojej:
Ja jestem zdania, że do takich katastrof jak ta w łazience - dochodzi na skutek ciągu zaniedbań i niesprzyjających warunków w danym momencie.
Podchodząc do tego profesjonalnie :lol: powiem, że składać się na to mogły: aktualne ciśnienie wody w sieci wodociągowej (nocą wyższe z uwagi na zmniejszony jej pobór), czas żywotności zaworu pływakowego w spłuczce, stosowanie niecertyfikowanych elementów podczas napraw, czas żywotności zaworu przed spłuczką, poprawność procedury użytkowania spłuczki, stan emocjonalny użytkownika buahaha spłuczki, ... a może nawet stan pogody (ciśnienie atm.)
Zaleca się wymianę urządzenia przez egzorcystę hydraulika bnggfgbfb
A może po porostu zbieg okoliczności :-BD
Ze spłuczką masz spokój na parę ładnych latek bnggfgbfb
Pozdrawiam :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Havana

Kącik Anniki 2017/10/27 15:18 #720

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 341
  • Otrzymane podziękowania: 269
Uśmiałam się bnggfgbfb
Wczoraj mój alk. już po piwku wymieniał system do spłukiwania,
praca paliła się w dłoniach ,a przytym tyle słów nawet niecenzuralnych.
Tak, zrobione i szybko na piwko.A ty obserwuj co się dzieje to były słowa do mnie. :shock:
A ty kapie, siurkiem leci a pod nami teście mieszkają.
Zakręciłam zawór i tyle.Nic nie robie bo kiedyś to ja takie rzeczy w domu naprawiałam malowałam przykręcałam.A dziś jak nie zrobi to niebędzie zrobione.
A ja dziś po pracy do domu a on już widzi że nie działa, chce naprawiać od nowa ,nawet do łazienki nie wchodze .
Biedak nie daje rady , prosi o pomoc,Ok
I znów kapie.
Tak wyniósł uszczelki i kapie bnggfgbfb
I dopiero gdy widze że czegoś brakuje ,to przyniósł z garażu bo wczoraj wyniósł z zepsutym systemem.
Naprawione.
I to tak jak naprawia lub coś robi pod wpływem.Wiele spraw miał zrobić a tu roku brakuje bo już prawie listopad. :wmur:
Ja nic za niego nie robie, może chłopina liczył że ja zrobie.
Tak był też nauczony, miał złotą rączkę w domu,a ja chore myślenie .
Dziś już nie aypererew
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Annika75

Kącik Anniki 2017/10/27 19:02 #721

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3065
  • Otrzymane podziękowania: 4392
Anetko, Jerzy Stuhr śpiewał: "...Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent..." Myślę, że drzemią w Tobie niebywałe talenta i powoli się objawiaja aż do tego największego.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/10/27 19:08 #722

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Oj, a w dalszych zwrotkach piosenki zaśpiewał : " bo ja się wcale nie chwalę
ja niestety mam talent " :muza: . :lol:
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): chris661211, Havana

Kącik Anniki 2017/10/27 19:19 #723

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7323
  • Otrzymane podziękowania: 11925
To chyba ten rocznik Anetko :lol: bo jak ja mam cos waznego przed soba do zalatwienia czy przezycia i nic pechowego sie nie dzieje, to zaczynam sie martwic :lol:
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Havana

Kącik Anniki 2017/10/27 20:47 #724

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6630
  • Otrzymane podziękowania: 9164
I jeszcze śpiewał, że spłuczka
"... to betka, bo nie ma takiej rury,
której nie można odetkać". buahaha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Annika75

Kącik Anniki 2017/11/05 22:06 #725

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Mijają kolejne dni. Nie lubię tutaj niedziel, nawet nie wiem dokładnie dlaczego. Chyba należę do mniejszości, która z utęsknieniem czeka na poniedziałek.
Prowadzę tutaj skomplikowane działania matematyczne na kalendarzu :lol: . Zerkam na niego setki razy (nawet drzwi zostawiam uchylone, aby mi nie zasłaniały widoku) i liczę... Wychodzi mi na to, że mija mi 1/3 pobytu, ale muszę to kilkakrotnie sprawdzić w ciągu dnia. Działania na ułamkach, to jedna z możliwości. Swój pobyt na tym kontrakcie obliczam też odejmując, licząc procenty, dzieląc :lol: . Nigdy aż taka pilna nie byłam z matematyki. Jakbym jednak nie policzyła tego, to i tak dochodzę do jednego wniosku : tych dni zostało wciąż za dużo :wmur: :lol: .
Jestem w tym miejscu już ponad 2,5 roku. Polubiłam tych ludzi. Biłam się długo z myślami co zrobić. Jednak postanowiłam już tutaj nie wracać. Tak, jak wspominałam wcześniej, chcę aby moje kontrakty zamykały się najwyżej w 6 tygodniach. Nie chcę już wyjeżdżać na dłużej i więcej czasu chcę spędzać w Polsce. Kolejnym dylematem było to, jak im o tym powiedzieć. Chciałam, zrobić to później, jednak zbyt często o tym myślałam i w końcu powiedziałam ich córce. Poczułam się lżej. Moim podopiecznym miałam powiedzieć za jakiś czas, ale nie udało mi się to. Nie umiem zmyślać i gdy pewnego razu przyszła na kawę zbyt wścibska sąsiadka z mnóstwem pytań, to chociaż wiłam się jak piskorz, to i tak nie udało mi się uniknąć odpowiedzi . Wiedzą już wszyscy, że nie wrócę. Teraz myślę, że dobrze się stało. Po pierwsze nie ma ludzi niezastąpionych, a po drugie, oni zrozumieli moją decyzję. Będę z nimi pozostawać w kontakcie. Dziadek o mnie szybko zapomni, a Babcia bardzo się cieszy, że w moim życiu tak bardzo się uspokoiło, że wszystko się układa. Do mojego wyjazdu zostało jeszcze 6 tygodni, a ja już żyję kupnem choinki, cukierków na nią, ozdób. Tęskno mi, bo wiem, że tam na mnie czeka spokój, swoboda, moje świece, książki.... i trochę jeszcze pracy :) .
Myślę też o tym, w jaki rejon trafię ponownie, co mnie tam czeka, co będę mogła poznać. Lubię stabilizację, ale czasami przychodzi taki czas, że chcę czegoś nowego. I ten czas znów nadszedł.
Kiedyś z nudów, rozwiązywałam sobie testy psychologiczne. Wyszło mi w nich, że jestem typowym melancholikiem, ale z domieszką .... choleryka :-? :lol: . Jak mnie coś "napadnie", to klękajcie narody :lol: . Jestem też niekiedy strasznie "roztrzepana" x_x , aby nie użyć gorszego określenia. :o) .
Ostatnio robiłam zakupy, zaparkowałam samochód z boku sklepu. Po zakupach, wsiadłam grzecznie do samochodu, zapaliłam , załączyłam wsteczny i widzę w lusterku, że auto za mną, zrobiło dokładnie to samo. "Mam czas" - pomyślałam sobie - "niech jedzie".
Ale ono nie jedzie. Czekałam jeszcze chwilkę . Nic.. Pewnie jakaś niezdecydowana "baba". No nic, jak nie to nie. Ruszam.... Auto za mną też postanowiło ruszyć. Zahamowałam. Dopiero wtedy zauważyłam, że widzę swoje autko, które odbija się w szybie sklepu :lol: . Tak to bywa, kiedy tylko jedną półkulą mózgu myślimy o tym co robimy, a drugiej pozwalamy bujać w obłokach :lol: .
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, szekla, andrzejej, Michael, tommygun, Wera33

Kącik Anniki 2017/11/05 22:24 #726

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5024
  • Otrzymane podziękowania: 8623
dobrze rozumiem ten moment zawahania co dalej.

Poza wszystkim choinka i to, co za chwilę będzie to dla mnie czas wyjątkowy - ze względu na oprawę i nastrój. I na to czekam.

Tymczasem spędzę 2 tygodnie na wysiłku w ciepłym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/11/05 23:19 #727

  • Grzegorz74
  • Grzegorz74 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1414
  • Otrzymane podziękowania: 1970
No właśnie od dłuższego czasu w okolicach TG/P słychać syczenie. Ciekawe skąd to syczenie jest :grin:
Nie naprawiaj innych- pracuj nad sobą.
Nie oceniaj innych- każdy ma prawo żyć jak chce.
Nie krytykuj- a dawaj wsparcie.

Pokora, wiara w dobro, zdrowie,
skarby nad skarbami.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/11/06 09:31 #728

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Grzegorz74 napisał:
No właśnie od dłuższego czasu w okolicach TG/P słychać syczenie. Ciekawe skąd to syczenie jest :grin:

Grzesiu, aż tak bardzo się to niesie? To jakieś 900 km od miejsca, w którym jestem :lol: . Co to się dopiero będzie działo, gdy będę na miejscu..... Dobrze, że sąsiedzi mnie nie znają od tej strony.... jeszcze :lol: .
Kiedyś, dawno, dawno temu, gdy nie miałam jeszcze swojego mieszkania i wynajmowałam je, postanowiłam upiec ciasto. W wynajmowanym mieszkaniu była kuchenka z gazowym piekarnikiem, a w całym bloku był gaz ziemny. Włożyłam ciasto do piekarnika, zapaliłam i poszłam sobie do pokoju. Nagle mąż widzi, że z kuchni wydobywa się dym. Biegniemy, a za kuchenką widać czarne obłoki i języki ognia. Tuż pod rurami z gazem ziemnym. Próbował zakręcić zawór, jednak ogień płonął. Kazał mi szybko biec po sąsiada. Na całe szczęście sąsiad nie dość, że był w mieszkaniu, to jeszcze akurat majstrował pod zlewozmywakiem i dzięki temu miał całą torbę z narzędziami przy sobie. Przybiegł zaraz, a za nim jego żona. Żona, jak to zobaczyła, to chciała ewakuować cały blok. Ja spanikowałam i pootwierałam im okna, bo dym gryzł w oczy. Na szczęście szybko znalazła się przyczyna. Okazało się, że do tej szuflady na dole, którą ma kuchenka, poupychałam przedłużki i inne plastikowe rzeczy i to one (nie wiem jakim cudem) się zapaliły . To było tam moje ostatnie ciasto :lol: .
Zresztą to mieszkanie było jakieś pechowe, bo kiedyś też wypadło mi okno i to razem z futryną, a raczej wpadło, bo na szczęście do środka mieszkania, a nie komuś na głowę.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Wojciech, tommygun, Wera33, Havana

Kącik Anniki 2017/12/07 20:02 #729

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Ostatnia prosta. Zostało 10 dni. Jutro przechodzę na "jednocyfrówkę". Uprawiam tzw. "pozytywne odliczanie" :lol: , czyli nie liczę obecnego dnia, chociaż to by miała być dopiero 6 rano, ani dnia wyjazdu, chociaż wyjeżdżam o 22.45 (ale kto by się tym przejmował).
Tak czasami się zastanawiam, czy wypada mi się tak ogromnie cieszyć. Moi Podopieczni wiedzą , że nie wrócę. Nie umiałam udawać, że może być inaczej. Dziadek zapomina o tym, ale Babcia płacze. Wcześniej zawsze mi powtarzała, że życzy mi, abym była szczęśliwa, mówiła, że życie tak długo na obczyźnie, to nie jest prawdziwe życie, jednak teraz płacze. Jak położę Ją do łóżka, to zanim idę "do siebie", długo trzyma moją rękę. Mówi, że będę też im kojarzyła się z muzyką i zawsze, jak w radiu będą melodie czy piosenki, które ja chętnie słuchałam, to będą myśleć o mnie.
Teraz w niedzielę jadę z Nimi jeszcze raz na koncert - ostatni. Wiele rzeczy robię tutaj po raz ostatni.
Czuję jednocześnie smutek i radość i do końca nie wiem czy to właściwe. Będę z Nimi w kontakcie.
Tak jak postanowiłam, od następnego roku będę jeździć na krótsze kontrakty. Zmienię też firmę. Chcę bywać częściej w domku.
Teraz ciągle myślę o choince. Nie mam jej jeszcze, ale wiem już jaka będzie. Wyjątkowa :) . Zawsze przywiązywałam się do niektórych rzeczy.
Pamiętam swoją pierwszą choinkę. Nie kupiliśmy jej, tylko pożyczyliśmy od teściów ich starą, malutką choineczkę. Za to kupiliśmy na nią piękne lampki. Takie cudne latarnie. Były drogie, ale mojemu mężowi tak się podobały, że zgodziłam się, abyśmy kupili komplecik. A On potem (już poza moimi plecami) dokupił kolejny. Miałam je tyle lat. Zawsze cieszyłam się z tego, że mam 2 kompleciki, bo gdy już mieliśmy swoją większą choinkę, to ten jeden, by nie wystarczył.
Nasza choinka była śliczna. Oprócz ozdób, wieszaliśmy na niej kilka kilogramów cukierków. Cukierki wieszaliśmy jako pierwsze i zawsze później zastanawiałam się, jak ja jeszcze upcham tam lampki, kiedy tam już prawie nie ma miejsca. W 2007 roku w grudniu, kupiliśmy nową choinkę. Ciemnozieloną, z jaśniejszymi końcami. Ubraliśmy ją jak zawsze razem. Potem gasiliśmy światło i patrzyliśmy jak świecą na niej piękne latarnie. Zaraz po świętach mąż trafił do szpitala. Wyszedł 7 stycznia, ale 9 stycznia już nie żył. Nigdy nie rozebrałam tej choinki, zrobiła to za mnie moja siostra. Zresztą dałam jej ją.
Moi rodzice przysłali mi dzisiaj zdjęcie choinki. Moja siostra kupiła sobie nową, a tą moją dała rodzicom. Widziałam ją więc jeszcze raz. Taką jak dawniej, ubraną w przepiękne latarnie. Zatrzymał się czas.... tylko cukierków aż tylu nie ma. Pojadę do rodziców na kilka dni po świętach. Dotknę ją znowu.
Gdy byłam z Rafałem, kupowaliśmy prawdziwe choinki. Takie malutkie. Najczęściej po świętach wyjeżdżałam do pracy i nie mogłam się nią tak do końca nacieszyć.
Teraz będę miała znów swoją choinkę. Nie będzie wysoka, ot tak mojego wzrostu, czyli 150-160. Przynajmniej nie będę musiała wspinać się na palce, aby założyć jej szpic :) . Nie będzie miała już tych latarni, bo nigdy już potem nie widziałam ich w sprzedaży, zresztą nie wiem czy chciałabym je mieć. Za to będą cukierki i w końcu kupię sobie tą jedną wyjątkową bombkę. Zawsze obiecywałam sobie, że tak będę robić i chociaż nigdy o obietnicy nie zapomniałam, to zawsze było coś na przeszkodzie. Czasami żal mi było pieniążków, a czasami mówiłam : "innym razem". Teraz będzie tu i teraz, nie zostawię tego już na potem.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, ursa, Marta74, Bea, Michael, tommygun, Wera33, Ivi, Magda1981r, Havana ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/12/07 21:31 #730

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5024
  • Otrzymane podziękowania: 8623
@};-
Życzę Ci wszystkiego co najlepsze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/12/07 21:40 #731

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 341
  • Otrzymane podziękowania: 269
Coś musi się skończyć,by coś nowego się zaczeło
powodzenia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/12/07 23:05 #732

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3065
  • Otrzymane podziękowania: 4392
Refren jednej z piosenek mówi - "...Nic się nie kończy, nic nie zaczyna, tak bez powodu w jednej chwili..."
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/12/08 11:42 #733

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6630
  • Otrzymane podziękowania: 9164
Anetko :-H ja dzisiaj kupiłem 1kg-wą mieszankę i pójdzie ona na choinkę.
Będę zjadał po jednym, nie będę się obżerał. :lol:
Fajnie, ze wracasz na święta - nie ma to jak w domu.
Odpoczywaj @};- , a 19-stycznia melduj się w Gnieźnie. :lol:
Zobacz ile forumowych mordeczek miałabyś okazję zobaczyć. :ymhug:
Ostatnio zmieniany: 2017/12/08 11:45 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Wera33

Kącik Anniki 2017/12/08 16:21 #734

  • aska
  • aska Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 40
  • Otrzymane podziękowania: 52
czesc Anniko
przeczytalam Twoj caly watek, bo jak juz wielokrotnie bylo powiedziane, jest niemal jak literatura. Przyznam, ze bylam wsciekla na Ciebie czesto, ze nie widzisz swoich bledow, ze dajesz sie lapac na manipulacje, obietnice, ze nie potrafisz sie z tego uwiklania wyrwac. Bardzo mnie podnioslo, ze w koncu otrzasnelas sie z tego i zaczelas dzialac konkretnie i nagle wszystko przyspieszylo i mialas sile na zamkniecie zwiazku/ relacji/ uzaleznienia. U mnie bylo jakby odwrotnie. Ja po 2 latach zwiazku, kiedy byl ex partner staral sie nie pic na wlasna reke i w zasadzie calkiem niezle mu to wychodzilo, bo wyszedl moze z 5 razy sie napic i pil, jak kilka razy wyjezdzalam, postanowilam sie rozstac. Zycie z nim nie bylo jakos bardzo uciazliwe, bylo fajnie, ale nie radzil sobie z trzezwoscia i nie dalam mi tego, czego potrzebowalam - bliskosci, czulosci, atencji, inicjatywy w zyciu. Po tych kilku miesiacach wiem, ze zdecydowalam sie na to, zeby nim wstrzasnac i myslalam, ze pojdzie na terapie. Bo przeciez radzil sobie calkiem niezle, wiec z terapia poszlo by lepiej. Tak sie nie stalo. Przez te pol roku regularnie sie do mnie odzywal i probowal wrocic na starych zasadach. Pije, ale umiarkowanie - jak twierdzi. A nasze rozstanie nie bylo spowodowane choroba alkoholowa :mrgreen: . Popelnilam blad, ze z nim gadalam. Mimo, ze w tych rozmowach nie lapalam sie na obietnice i manipulacje, ze bylam konkretna i tylko jedno mnie interesowalo: czy jest na terapii? to teraz wiem, ze to blad, bo podtrzymywalam swoja nadzieje, probowalam mu "pomoc". Fizycznie go odcielam i to z pewnoscia pomoglo miec sile na ten konkret w rozmowach, ale emocjonalnie caly czas liczylam na jego leczenie sie. Rozsadek trzymal mnie w konsekwencji, ale emocje mna szarpaly i mialam wiele dolow i smutkow. Wciaz je czasem mam, wciaz tesknie, ale nadziei mam juz bardzo niewiele. Mysle, ze jestem na ostatniej prostej, zeby ja w sobie zabic. Oby to nie trwalo dlugo. Odcielam ex na fb, zeby mnie nie kusilo odczytywanie od niego wiadomosci, co jest dobre, ale skoro musialam go zablokowac, zeby nie czytac, co pisze, to znaczy, ze jeszcze mi na nim zalezy i emocjonalnie w tym wciaz tkwie. Podswiadomie chyba czekam na to, ze napisze, zebym mogla mu nie odpisac. Jestem dla siebie wyrozumiala, daje sobie czas na przejscie zaloby i calkowite odciecie. Ale, jak czytalam Twoja historie i finisz, kiedy tak malo Cie kosztuje emocjonalnie kontakt z Rafalem, spotykasz sie z jego paniami... to pozazdroscilam. Pomyslalam, ze mimo ze odeszlam, to swoje musze przejsc, zeby sie wyplatac emocjonalnie i uczuciowo. Informacja, ze ex ma nowa dziewczyne bylaby dla mnie bolesna, mimo ze wiem, ze ona bylaby w moich butach i zaliczylaby te sama historie, z ktorej ja ucieklam. Ty dobilas do swojej sciany i masz teraz latwiej. Taka refleksja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Bea, Havana

Kącik Anniki 2017/12/08 20:32 #735

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 606
  • Otrzymane podziękowania: 1944
Beatko, Majaczku - bardzo Wam dziękuję za wsparcie, które zawsze mam od Was @};-

Andrzejku - kg. cukierków to mało, jak dla mnie, bo ja zaczynam je jeść już ubierając choinkę . Muszę przecież spróbować z każdego rodzaju, chociaż po jednym :lol:

Chris - nie znałam tej piosenki. Z ciekawości poszperałam w internecie i.... ma tak smutne słowa. Rzeczywiście, każda chwila swój powód ma %%-

Asiu- to jest wszystko normalne co czujesz. Przyznam się, że ja, gdy dawniej jeszcze wracałam do swojego wątku, to też czułam żal do siebie, iż nie widziałam czegoś, co było tak bardzo widoczne. Tyle osób to widziało, podpowiadało mi drogę, ale ja musiałam zrobić po swojemu. Każdy ma jakiś swój etap w odczuwaniu emocji.
Ja teraz, gdy czytam watki, szczególnie nowych osób, chciałabym czasami potrząsnąć tą osobą i krzyknąć - "Czy Ty tego nie widzisz co się dzieje?!".
Czasami to jest wszystko tak przewidywalne, tak wręcz szablonowe. Tylko przewidywalne jest dla nas, dla tych, którzy stoją z boku, którzy już jakiś etap przeszli, czegoś doświadczyli. I to może okazać się też złudne, bo my oceniamy często przez swoje doświadczenie, często smutne. Dlatego musimy tym osobom pozwolić też przejść swoją drogę. U nich ta droga może skręcić w całkiem innym kierunku niż nasza. To normalne, że znaczna większość ma nadzieję. Znamy te osoby ze słów, ale tak naprawdę nie znamy do końca ich sytuacji, ich wnętrza. One maja swoja drogę do przejścia, krótszą, albo dłuższą, same muszą zdecydować. Nie dostrzegaliśmy swoich błędów tak samo, gdybyśmy je od razu zauważali, wyłapywali i potrafili je w sekundzie naprawić, to nie bylibyśmy ludźmi, tylko zaprogramowanymi maszynami.
Ja już dawno przestałam traktować nadzieję, jako tylko coś pozytywnego. Nadzieja potrafi odebrać spokój. W związku, ta nadzieja wynika z miłości, wynika też ze współuzależnienia, wynika ze wspólnych lat.
Asiu, ja też długo się nią żywiłam. Każda obietnica, przywracała ją , potem już nie wierzyłam w obietnice, ale w jakieś działanie, tylko te działania w większości były pozorowane. Były po to właśnie, abym ja mogła znów uwierzyć i wierzyłam.
Tak mi się życie potoczyło, że nie ja sama znalazłam drogę jak z tego wyjść. Tak naprawdę tę drogę pokazał mi Rafał. Tylko, ja w końcu zaczęłam widzieć, który kierunek on mi pokazuje.
Mogłam zostać, ale tam nie było miejsca na odpowiedzialny związek, tam nie było dla mnie bezpiecznie Były tam głosy innych kobiet i ich obecność, brak stabilności finansowej, poczucie bezsilności.
Wy rozstaliście się, a jednak macie kontakt. To też jest ciężka sprawa, gdy w grę wchodzi uczucie. Ja ciągle wyjeżdżałam, aby zarobić na życie. Nie widywaliśmy się po kilka tygodni. Taka rozłąka, to też w pewnym sensie pułapka, bo jest tęsknota i nie widząc się, często zaczynamy mocniej wierzyć w słowa, bo chcemy w nie wierzyć. Działa wyobraźnia, wracają dobre wspomnienia, pragnienia. Wraca też nadzieja, w lepsze jutro po powrocie. I koło zaczyna się znów kręcić.
Ja też się obracałam w tym kole i tak jak Ty, zaczęłam się bronić przed nim, całkiem małymi kroczkami. Zostawiałam telefon w domu, aby na niego nie zerkać, wyciszałam go. Niby coś małego, ale pozwalało zauważyć przestrzeń i siebie.
To wszystko doprowadziło do tego, co jest teraz.
Rafał nigdy nie będzie kimś zupełnie mi obojętnym. Nie staliśmy się dla siebie wrogami. Żyjemy po swojemu. On nie podjął terapii, mieszka z tą panią. Musiał stać się bardziej odpowiedzialny, przynajmniej za finanse. Nadal pije. I wciąż jest dobrym człowiekiem, bardzo wrażliwym. Kontakt mamy bardzo, bardzo sporadyczny i nie ma w nim złych emocji.
Każde z nas ma jeszcze trochę do przejścia, tylko każde idzie już osobno i wyszło nam to na dobre.
Pozdrawiam Cię serdecznie %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.