Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Kącik Anniki

Kącik Anniki 2017/05/15 20:32 #666

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
Od jakiegoś czasu błądzi mi gdzieś po głowie pewna myśl i nie daje spokoju. Nie wiem do końca czym jest ona podyktowana i dlaczego właśnie teraz przyszła do mnie.
Nie jestem osobą specjalnie religijną. Jednak wierzę w jakąś siłę, która nami kieruje. No dobrze, niech będzie - nazwijmy ją Bogiem.
Opiekuję się starszymi osobami. Super małżeństwo w okolicach 90 lat. Dziadek ma silną demencję, a Babcia niedomaga fizycznie. Dziadek nie wszystko rozumie, ale gdy Babcia źle się poczuje, siedzi przygaszony, zagląda do niej. Kiedyś byłam świadkiem, jak przed snem podszedł do niej, pocałował ją w usta i życzył jej nocy bez bólu. Dużo rozmawiam z Babcią. Ona mi zawsze mówi: "Aneta, mieliśmy wspaniałe lata, teraz przyszły te cięższe, ale jesteśmy razem i jesteśmy za to wszystko co było i co jest, wdzięczni. Nasze życie było dobre..."
Moi rodzice - wspaniałe małżeństwo. Jedno przy drugim. Mogłabym jeszcze wymieniać, ale nie o to chodzi, nie chcę "rozmywać" tematu.
Zastanawiam się czy jest jakaś granica wieku, przeżyć, doświadczeń, po przekroczeniu której, będziemy odczuwać wdzięczność za życie, za to jakie ono było, albo.... żal.
Gdybym zapytała Babcię, czy ona jest wdzięczna za dotychczasowe życie- odpowiedziałaby, że bardzo. Moi rodzice, pokolenie niżej i oni są wdzięczni za to co dane im było. Jednak jedni i drudzy chcą więcej. Gdyby mogli poprosić tą siłę, tego Boga, poprosiliby, aby dane im było "JESZCZE"
Zastanawiałam się czy ja jestem wdzięczna, za to co mam i za to co miałam. Jestem. Dane mi było przeżyć te ponad 40 lat w zdrowiu, miałam wspaniałego męża, który odszedł za wcześnie. Poznałam potem Rafała, moje życie zaczęło biec inaczej. Wybrał picie. Szkoda, bo to wartościowy człowiek. Rozstaliśmy się. Czy chciałabym , by dane mi było coś jeszcze? Tak, bardzo bym chciała.
Zastanawiam się, co by było, gdybym zapytała o to Rafała. W sumie znam odpowiedź: Powiedziałby: " A za co mam być wdzięczny?" Żal... ale tak wybrał..., co nie znaczy, że nie może tego zmienić. Życzę Mu tego, ale drogę wybierze sam.
Gdybym odeszła wcześniej.... , tylko po co się nad tym rozwodzić. Odeszłam we właściwym dla siebie momencie. Nie umiałabym żyć obok, dlatego dla mnie rozwiązaniem był rozwód. Są osoby, które to potrafią i potrafią też się w tym odnaleźć. Gdybym z tym zwlekała, myślę, że kiedyś byłoby mi coraz bardziej żal, że czas nie stanął w miejscu i go już nie odzyskam. W tym wszystkim jest ważna nadzieja. Nadzieja na coś, co jest jeszcze przed nami, jeszcze pod znakiem zapytania.
Czy alkohol odbiera nadzieję? Nie znam odpowiedzi. Myślę, że pozwala o niej zapomnieć, odsunąć ja, a potem ona wraca. To chyba tak, jak przypływ i odpływ. Walka z samym sobą.
Jako osoba współuzależniona, też mocno trzymałam się nadziei. Myślałam, że może jutro coś się zmieni, a może za tydzień? Nadzieja, że on przestanie pić, że mnie zauważy. To też walka, ale to walka nie tylko z samym sobą, lecz przeciwko czemuś, albo o kogoś. Tyle, że na ten wynik tak naprawdę wielkiego wpływu nie mamy , nie wygramy go w pojedynkę. Nie można walczyć za dwie osoby, musimy stracić nadzieję, na to, że nam się to uda i zejść z ringu. Zauważyć siebie, to że też jesteśmy ważni, że wciąż możemy iść, że mamy jeszcze czas na to, żeby szala na wadze przechyliła się w stronę wdzięczności za to co mamy, a nie żalu, za tym co by być mogło. Chyba tak naprawdę nie ma na to granicy wieku, bo czas zawsze jest pojęciem względnym, tylko nie poczeka na nas %%- .
Takie dziwne myśli, troszkę takie jakby dekadenckie, chociaż w końcu przyszła wiosna.
Żal kontra wdzięczność - oczywiście nie należy odnosić ich tylko do choroby alkoholowej, czy współuzależnienia. To sięganie po to, co dla nas ważne. Zbieranie małych, czy większych "odważników", aby kiedyś móc je położyć na wadze i nie poczuć smutku %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, ursa, szekla, Hevelius, mariusz63, Michael, tommygun, fru_go69, Wera33 ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/06/07 19:09 #667

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
- Mamo, zgadnij co to dzisiaj za dzień?
- Jakiś ważny?..... Hmm, nie wiem....
- No jak to nie wiesz, rok temu był mój rozwód....
Tak dzisiaj zaczęłam rozmowę telefoniczną z mamą. Aż nie mogła uwierzyć, że minął już rok. Dla mnie ten czas minął równie szybko, chociaż ja daty nie zapomnę nigdy.
Rok temu, o tej porze, wracałam z Katowic do Niemiec. Miałam w sobie taką mieszaninę uczuć, była tam i radość, ale był i żal; była ulga, ale był też niepokój. Na orzeczenie rozwodu wystarczył kwadrans, króciutki kwadrans, który zamknął to, co tworzyliśmy prawie 5 lat. Prawie, bo do 5 rocznicy ślubu zabrakło 3 dni.
Co się zmieniło od tego czasu? Rafał pije nadal i jednocześnie układa sobie życie z kimś, aby po jakimś czasie znów to się rozpadło, a potem znów próba lepienia tych klocków, aż do burzliwego końca i .... od początku.
A ja sprzątam. Bo chyba tak można nazwać moje zajęcie. Próbuję posprzątać przeszłość. Poukładać w niej to, co można odłożyć na półkę, a resztę wynieść na śmieci i zapomnieć.
I jeszcze staram się to zrobić spokojnie, aby po pozamykaniu tych wszystkich spraw, jeszcze raz podać sobie ręce i definitywnie wszystko zakończyć. Co z tego wyjdzie? Czas pokaże i mam nadzieje, że czas ten przyspieszy. Są kupcy na mieszkanie, czekają na otrzymanie kredytu. Gdy wszystko przebiegnie sprawnie, może się okazać, że za miesiąc nie będzie już nic, co łączy mnie z Rafałem, oprócz wspomnień.
Ten rok wiele mi pokazał. Jestem sama, ale raczej nie czuję się samotna. Kiedyś wspomniałam, że mi nigdy się nie nudzi. Pochłania mnie praca, ale i znajduję czas dla siebie. Oczywiście są takie dni, kiedy to brakuje mi kogoś, kto by mnie przytulił, kogoś, kto by był blisko, ale jednocześnie cieszę się ze swojej niezależności. Lubię wieczory. Jestem sama i najczęściej spędzam je na rozmowach, na pisaniu, na muzyce. Zawsze byłam osobą, która nigdy nie miała problemów z nawiązywaniem kontaktów, ale jednocześnie nigdy o te kontakty nie zabiegała. Wolałam słuchać, przyglądać się ale stojąc gdzieś z boku.
Miałam propozycje spotkań ale... odsuwałam się. Tak mi minął ten rok. To był dobry rok, pierwszy od bardzo dawna tak spokojny. Nie żałuję decyzji o rozwodzie. Myślę, że wszystko ma swój czas. Myślę też, że i dla mnie przyjdzie czas na to, aby wyjść bardziej do ludzi. Taką granicą, którą sobie obrałam, jest pozbycie się tego wspólnego mieszkania. Już wiem co zrobię. Podam mu rękę, uśmiechnę się życząc mu wszystkiego dobrego (ze szczerego serca) i zablokuję jego numer lub zmienię swój. I wiem, że tak zrobię, on to też wie. Inaczej, nie miałabym spokoju od niego.
Mam też mnóstwo zadań do wykonania dla siebie na kolejne miesiące. Zakończenie sprzedaży mieszkania, w planach mam wyprowadzenie się od rodziców i powrót do swojego mieszkania w TG i.... wakacje :) . Już się cieszę, gdy o nich pomyślę. Jeszcze nie wiem dokąd pojadę, ale wiem, ze będzie pięknie. Najchętniej wybrałabym się nad morze. Już widzę siebie, jak siedzę na spokojnej plaży (spokojnej, bo to będzie wrzesień :) )i patrzę na fale, lub włóczę się godzinami po wybrzeżu. I będę zbierać muszelki i może znajdę jakiegoś bursztynka (a jak nie, to kupię :lol: ) i będę zerkać na zachody słońca ( na wschody zaśpię :lol: ) .
Jak dobrze mieć spokojne życie. Kiedyś pisałam, że nic nie planuję, bo życie samo układa plany, ale plany, to marzenia, z marzeń rodzą się decyzje, z decyzji - działanie....
To był dobry rok. Rok bez życia w oparach alkoholu, bez strachu i pretensji do siebie samej o własne decyzje. Rok, który pozwolił mi nauczyć się patrzeć bez żalu na mijający czas, a z ciekawością na to, co ten czas jeszcze mi przyniesie %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, Marta74, Magda, Bea, mariusz63, Michael, Grzegorz74, tommygun, Wera33 ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/06/07 19:25 #668

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1142
  • Otrzymane podziękowania: 2070
Witaj Anniko.
Jak się pojawilam na tym forum parę miesięcy temu Twój wątek był pierwszym, którego przeczytałam od początku do końca nie pomijając ani jednego słowa. I czytam Cię wciąż. W Twoich postach jest tyle spokoju, mądrości, kobiecości. Kiedy się Ciebie czyta to tak jakby było się obok Ciebie. Bardzo Cię podziwiam, mimo tego ile już w życiu przezylas przykrości bierzesz z niego to co najlepsze dla Ciebie nikogo przy tym nie krzywdząc. To ogromna sztuka, którą chciałabym się kiedyś nauczyć. Pozdrawiam Cię serdecznie @};-
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/06/07 19:37 #669

  • Waldek
  • Waldek Avatar
Jesteś Anetko osobą niezwykłą.To ogromna przyjemność, Ciebie czytać,słuchać...Masz bardzo bogate,dobre serce.Czuję się zaszczycony faktem,że Ciebie poznałem,że mogę od czasu do czasu porozmawiać z Tobą na skype,Wiem,że poukłada się Tobie życie osobiste...Będę zawsze trzymał za Ciebie kciuki.Pozdrawiam serdecznie @};- %%- kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/06/07 20:17 #670

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • pierwszy raz uwierzyłem w siebie..
  • Posty: 1724
  • Otrzymane podziękowania: 2225
bardzo rzadko spotyka się takiego człowieka jak Ty aniołku.. cieszę się, że Cię znam i zarazem podziwiam..
Jarek - alkoholik

chęć, wiara i samozaparcie
powiem to głośno i otwarcie,
może zmienić dzień dzisiejszy
abym stał się dziś silniejszy..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/06/07 20:49 #671

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Choć nie miałem przyjemności poznać Cię osobiście,to czytam od samego początku Twoje wpisy.Kiedyś mieszkałaś niedaleko mnie,dosłownie rzut "beretem",bo przecież miasto L to tak jak tam gdzie mieszkam/tam chodziłem do szkoły tam chodziły moje dzieci,tam pracowałem,tam pracowała moja żona,mieszka od wielu lat moja siostra-na oś Flagówka/Tam dziś na ul Makowej mamy swój klub Abstynenta,tam mam wielu kolegów,koleżanek.Tam też chodzę na groby moich znajomych i odwiedzam Śp H .A Ciebie czytam i podziwiam,podziwiam Twój spokój,subtelność,takt.Mam nadzieję że kiedyś może Cię spotkam,a może już kiedyś spotkałem,choć nie wiedziałem że to TY.Może kiedyś jeszcze zajrzysz do L.Wtedy daj znać z chęcią wraz moją Perełką Cię powitamy i wypijemy wspólną kawę.Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze-zasługujesz na to. @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/06/07 20:50 #672

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
Wero, Waldku, Jarku i Ty Laku @};- - bardzo mnie wzruszyliście. Dziękuję Wam %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Ostatnio zmieniany: 2017/06/07 20:50 przez Annika75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku, Yarood, Wera33, Waldek

Kącik Anniki 2017/06/10 07:15 #673

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5023
  • Otrzymane podziękowania: 6433
Czytam Cię Aneto, bliskie mi te muzyczne refleksje kwietniowe i wspomnienia na temat muzyki. Nie napisałem o swoich, bo temat morze, może kiedy indziej napiszę - nie puszcze Ci tego płazem. buahaha Jestem zaskoczony Twoimi muzycznymi zainteresowaniami - mile zaskoczony. :muza:
Z Rafałem jakoś bym inaczej rozegrał ten finisz, bo jemu przydałby się kubeł zimnej wody na głowę - a tak, to żyje być może w ułudzie, że jednak Wasz związek, to nieporozumienie, a problemu z alkoholem chyba nie ma.
Nie gniewaj się na mnie, ale ja prawdopodobnie nie pozwoliłbym na jego czy ich pomieszkiwanie choćby mieszkanie miało stać puste, a nie wykluczam, że tej pani bym w cztery oczy otworzył oczy na to, w co się pakuje.
Ja to piszę Anetko poprzez pryzmat zdrowiejącego alkoholika. Gdzieś tam post czy dwa wcześniej próbowałem sobie sam i Tobie uzasadnić swoją "surowość" i "brak serca". Wierz mi mam serce, jestem czuły na czyjąś krzywdę, ale odnośnie komunikacji z drugim alkoholikiem jestem gorącym zwolennikiem "twardej miłości". By szybciej się ogarnął jestem za asertywnym rozwiązaniem - mam prawo powiedzieć NIE.
Po rozwodzie nie będziesz tutaj mieszkał ani Ty, ani ja.
Ja czasem myślę, że Twoja wspaniałomyślność Anetko wobec Rafała jest przez niego odbierana na korzyść jego picia. Przecież unieszczęśliwia być może kolejną kobietę? Czy jednak nie powinien najpierw zająć się sobą?
Ja wiem, że wprost wpływu na to nie ma, ale chyba dzisiaj nie umiałbym życzyć szczęścia w życiu czynnemu alkoholikowi, który nie widzi problemu.
Życzyłbym mu, żeby problem zobaczył, zabrał się za niego uczciwie i zdrowiał. I chyba bym wykorzystał wszystkie możliwe dla mnie środki łączące mnie z nim jeszcze, by dotarł do dna w miarę szybko.
Ale to ja - zdrowiejący alkoholik.
Pozdrawiam :ymhug:
Zapraszam do Lichenia na weekend 28-30.VII. @};- :-BD pomyśl nad tym. :-?
Ostatnio zmieniany: 2017/06/10 07:23 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/06/10 12:49 #674

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
Witaj Andrzeju :) . Co do muzyki ... jeszcze bym Cię mocno zaskoczyła, gdybyśmy weszli głębiej w te tematy :muza: . Kocham muzykę. To jest aż jakiś nałóg, zaczynam słuchać i nie umiem przestać ...i tak nieraz upływają mi godziny nocy. W ciągu dnia, też muszę czegoś słuchać.
A jeżeli chodzi o Rafała.... Wiesz, znam Twoje zdanie, wiem, że Twoje zachowanie byłoby inne. Przemawiają przez Ciebie inne doświadczenia, wiele rzeczy znasz z autopsji, wiesz co Tobie pomogło, co pomaga innym. Ale ja.... jestem zmęczona i chcę spokoju. Mam już swoje życie, oczywiście to mieszkanie jest w pewnym sensie "kulą u nogi" , ale mam nadzieję, że to nie potrwa już długo.
Wiesz, ja nie mogę go ot tak wyrzucić z mieszkania. Nie mam takiego prawa. To mieszkanie jest tak samo jego, jak i moje. On tam jest zameldowany, a ja nie. Mam swoje mieszkanie w TG i tam mam stały meldunek, a tymczasowo zameldowana jestem u rodziców. I druga sprawa : ja nie mam nad tym mieszkaniem kontroli, bo mnie w Polsce nie ma. Nie mogę sprawdzać, doglądać. Sprzedaż mieszkania zleciłam firmie, ja to tylko nadzoruję telefonicznie. Nie mam fizycznej możliwości tam być. I nawet gdybym pokazała mu drzwi, to za dwa dni byłby tam znów. Po co mi to?
Jeżeli chodzi o tą kobietę.... oni są ze sobą i ona zna prawdę o Rafale, ale brnie w to dalej. Nie opisywałam na forum szczegółów i tych cyrków, bo inaczej tego nie można nazwać. Wspomnę tylko, że Rafał dał tej pani mój numer telefonu i ona wysyła mi sms typu:
- on pije,
- jak wyjechałam, to mieszkanie wygląda strasznie, jest tak brudno,
- jak zobaczyłam ten syf, w jakim on żyje, to pozbierałam swoje rzeczy i zamówiłam taksówkę, która mnie kosztowała 200 zł, bo już nie chcę go oglądać,
- zależy mi na nim,
- on kłamie, chowa butelki.... itd. itd.
Po co mam już uczestniczyć w tym przedstawieniu? Ona ucieka, za kilka dni wraca. Nie jest osobą, przed którą Rafał się maskuje, ona świadomie idzie w jego stronę. Kiedyś wspomniałam, że była w 3 związkach z alkoholikami. Wybrała kolejnego.
Czy Rafał ma świadomość swojej choroby? Oczywiście, że ma. Przed wieloma laty był na leczeniu w Gdańsku, potem 2 razy po 2 msc w Parzymiechach. No i jak to mówi, on zna to też "naukowo", z racji studiowania resocjalizacji. On chce pić, bo jak mówi, on to lubi, jemu to smakuje i on jest dorosły i może robić co chce (to są jego słowa), a jak ktoś, tego nie akceptuje, to droga wolna. I ja skorzystałam z tej wolnej drogi i jestem już daleko.
Nie chcę go już nawracać, prawić mu morałów, nie chcę prosić, grozić, czy cokolwiek tam jeszcze mogłabym zrobić. I nie chcę z nim walczyć. Chcę zakończyć to spokojnie, bo walka odbiłaby się na mnie i kosztowałaby mnie dużo stresu i zdrowia. I ja naprawdę nie mam natury wojownika, raczej jestem taktykiem.
Nie chcę się wracać po to, aby "przybliżyć mu dno", to dno samo się do niego zbliża i Ty to wiesz Andrzeju i ja również. To już nie moja rola.
Życzę mu szczęścia, bo dla każdego to szczęście ma inne znaczenie. Dla mnie to spokój, przespane noce, muzyka, życzliwe twarze itd. , a dla innych może picie? Wolny wybór :) .
Pozdrawiam cieplutko %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, andrzejej, Hevelius, tommygun, Wera33, ...anna63, Waldek, Jan53

Kącik Anniki 2017/06/29 09:05 #675

  • Jan53
  • Jan53 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 363
  • Otrzymane podziękowania: 497
:czesc: Anetko. Tak długo nie piszesz u siebie. Stęskniłem się. @};- :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/06/30 13:03 #676

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
Tak dużo się u mnie działo i dzieje nadal. Chciałam to jakoś zebrać razem, ale końca widać nie było, a potem tyle tego wszystkiego się nazbierało, że ciężko było znaleźć czas i przysiąść przed komputerem.
W poprzednich postach wspomniałam, że ostatnią rzeczą, która mnie łączy z Rafałem jest nasze mieszkanie. Ja nie mieszkam tam już od stycznia 2016 roku, kiedy to wyjechałam do pracy. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że ja już tam do Bytomia nie wrócę na stałe. Wróciłam dwa miesiące później po swoje rzeczy. Wzięłam książki, ubrania , wrzuciłam je do bagażnika, zgarnęłam kluczyki od autka i pojechałam do rodziców. Tam też zapadła decyzja o moim rozwodzie. Mieszkanie opłacałam ja, bo Rafał nie pracował, albo pracował po kilka dni. Nie chciałam, aby mieszkanie było zadłużone. Ostatnio wspominałam, że znaleźli się kupcy na mieszkanie. Wynajęłam biuro nieruchomości, które zadziałało bardzo sprawnie. Mieszkanie chciało kupić młode małżeństwo. Kobieta w zaawansowanej ciąży. Im też się spieszyło, aby sfinalizować sprawę, aby dzieciątka (bliźniaki), urodziły się już we własnych kątach. Będąc jeszcze w Niemczech, pod koniec swojego kontraktu, dostałam wiadomość, że otrzymali kredyt. Na 23 czerwca umówiona była wizyta u notariusza w sprawie sprzedaży mieszkania. 21 czerwca wróciłam do Polski, a 22 wyjechałam już do Bytomia. Wynajęłam hotel. Rafał przyszedł punktualnie, był ze swoją znajomą panią. Rozmawiałam wcześniej z prawnikiem i on wyjaśnił mi, jak poprowadzić całą tą transakcję, aby Rafał nie stracił dachu nad głową. Przyznam się, że podczas tych wszystkich przygotowywań, nie obyło się bez stresujących sytuacji. Rafał nagle oświadczył, że niepotrzebnie wynajęłam biuro, gdyż, stracimy na tym pieniądze, a ponieważ ja podpisałam z nimi umowę, to w zasadzie ja powinnam im zapłacić. Zobaczył kiedyś ogłoszenie na bloku, że ktoś szuka w tej okolicy mieszkania. Przeczytał mi je i wypomniał, że za bardzo się pośpieszyłam. Nie wziął jednak pod uwagę tego, że ja sama wcześniej dawałam takie ogłoszenia dosłownie gdzie tylko się dało - na słupach, tablicach ogłoszeń, w internecie. Chętni byli, ale mieszkań w tej okolicy do sprzedania, było jeszcze więcej. Cenę mieszkania obniżyłam na tyle, aby on był w stanie kupić też coś dla siebie. U samego notariusza też nie obyło się bez stresu. Rafał zaczął się dosłownie trząść, kiedy pani z biura wyjaśniała mu w jaki sposób będzie przebiegać kupno jego nowego mieszkania, jak wyglądają sprawy podatkowe:
- Niech pani mówi to Anecie, ja nic z tego nie rozumiem!!!!
- Rafał, ale co ja mam z tym wspólnego?
- Ty się znasz na tych podatkach, na urzędach!!!
Kobieta z biura nieruchomości, widząc moją minę, pospieszyła mi z pomocą i obiecała, że o każdej czynności, którą ma wykonać, będzie wcześniej poinformowany.
Małżeństwo, które będzie mieszkać w tym mieszkaniu, okazało się naprawdę bardzo sympatyczne. Miło mi się z nimi rozmawiało, żartowało. Widać było, że bardzo się cieszą. Naprawdę życzyłam im dużo szczęścia, na tym nowym miejscu. Zostawiliśmy im dużo rzeczy. Zabudowaną kuchnię, urządzoną sypialnię. Z tą sypialnią, to też była nie za wesoła sprawa. Rafał już wcześniej powiedział, że on sypialni nie potrzebuje, bo jego mieszkanie będzie miało jeden pokój i nie będzie miał gdzie tych mebli wstawić. Za jego więc zgodą, oferowałam mieszkanie na sprzedaż wraz z wyposażeniem sypialni. Pani z biura w swojej ofercie wymieniła meble w sypialni, które zostają, ale zapomniała o szafkach nocnych i wtedy Rafał stwierdził, ze skoro zostały one pominięte, to on je bierze. Zestresowałam się. Powiedziałam, ze całą sypialnię ja kupiłam, na co mam rachunki i to ja będę decydować. Szafki zostały dla nowych właścicieli. Piszę o tym, aby pokazać, te niektóre "schody", niby nie za wysokie, ale uzbierało się ich mnóstwo i na wszystkie trzeba się było wspiąć. Każde z nas (ja i Rafał), dostaliśmy po kilka tys. gotówki. Część z niej poszła na zapłatę za pośrednictwo w sprzedaży, ale zostało nam po 3 tys. Po podpisaniu aktu sprzedaży mieszkania, porozmawiałam jeszcze z panią notariusz już sama. Miałam przygotowany pismo wypowiadające umowę najmu mojego mieszkania w TG i chciałam, aby poświadczyła notarialnie mój podpis. Nie była to dla mnie łatwa decyzja. Wynajęłam to mieszkanie małżeństwu z dzieckiem na okres 3 lat, a upływała dopiero połowa tego okresu. Umowa najmu stanowiła, że każda ze stron może wypowiedzieć umowę z 3 miesięcznym okresem wypowiedzenia, lub - ja mogę wypowiedzieć je w trybie natychmiastowym, w przypadku, kiedy będą ponad miesięczne zaległości w opłatach. Miałam więc podstawy, aby rozwiązać umowę w trybie natychmiastowym, ale ze względu na dziecko, nie chciałam tego zrobić. Dałam im 3 miesiące czasu na opuszczenie mieszkania. Wypowiedzenie mogłam wysłać pocztą i byłoby to dla mnie łatwiejsze. Bałam się tam stanąć przed nimi i powiedzieć im to otwarcie. Biłam się z myślami, ale potem stwierdziłam, że skoro jestem kilka kilometrów od tego miejsca, to jednak spotkam się z nimi. Podjechałam pod swój blok. Na domofonie było moje nazwisko. Zadzwoniłam. Kobieta była w domu, przedstawiłam się. Zaprosiła mnie do środka. W mieszkaniu ujadał pies. Drzwi wejściowe były brudne i takie odrapane. Otworzyła drzwi. Dawno nie widziałam takiego bałaganu. Nie wiem jak oni przemieszczali się po tym mieszkaniu, wg mnie, to tam trzeba było skakać, aby ominąć te wszystkie zalegające rzeczy. Ściany w przedpokoju wyglądały strasznie. Na łóżku, wśród pościeli leżał ich nastoletni syn i grał w jakaś gierkę. Gierka była tak zajmująca, że "nie usłyszał" mojego przywitania. Meble, te które znalazły się w polu mojego widzenia, były pozaklejane jakimiś naklejkami. Nie wchodziłam głębiej, nie chciałam już nic oglądać. Kobieta zaczęła mnie przepraszać. Powiedziałam z czym przychodzę.... Chwila ciszy.....
- To się dobrze składa, bo ja dostałam 500+ na dziecko i skreślili mnie z listy oczekujących na mieszkanie socjalne. I tak myśleliśmy o kupnie swojego mieszkania. Oczywiście powiadomilibyśmy panią wcześniej.
(Jaka ulga.... x_x x_x ).
Nie wspomniałam już o tym, co zastałam w tym mieszkaniu. Ja i tak liczyłam się z tym, że zanim się tam wprowadzę, będę chciała zrobić remont. Pożegnałyśmy się ciepło. Wyszłam na miękkich nogach, ale bardzo zadowolona.
Następnego dnia wróciłam do rodziców. Obiecałam Rafałowi i kobiecie z biura nieruchomości, że jak będę miała resztę pieniążków na swoim koncie (swoją część), to dam im znać. Rafał dzwonił do mnie i pytał się o to ciągle. No i jeszcze wyszły sprawy przekazania mieszkania. Z mojej strony sprawa była "czysta", gdyż, ja nie byłam tam zameldowana, a media były przepisane na Rafała już wcześniej.
Zadzwonił kiedyś, że pokłócił się ze swoją panią i rozstali się. Powiedziałam, że mają mnie nie wciągać w swoje rozgrywki, bo to mnie nic nie interesuje i nie życzę sobie telefonów od żadnego z nich.
- Wiesz co? - powiedział - ja nie umiem być sam. Ja muszę kogoś mieć.
- To sobie poszukaj...
- No tak, to nie jest trudne, tylko powiedz, co będzie, jak będę spał z tym kimś w łóżku i np. podczas snu chwycę ją za udo i wyszeptam nieświadomie : "Aneta"
- Oj, Rafał, to proste.... musisz znaleźć sobie kogoś, kto też będzie miał na imię Aneta :wmur:
- No widzę, że ciebie to humor nie opuszcza .
Dostałam resztę pieniędzy na konto. Przyznam się, że bałam się je przelać na spłatę kredytu (o tym też wspominałam wcześniej ). Bałam się, bo gdzieś podświadomie nie dowierzałam, że to koniec tych wszystkich perypetii z mieszkaniem. To było myślenie irracjonalne, gdyż mieszkanie miało już nowych właścicieli. Stali się nimi w momencie podpisania aktu i - co najważniejsze- przekazania pieniędzy na nasze konta. Wstrzymałam się jednak z tym. Pieniądze leżały na moim koncie. Czułam niepewność, bo Rafał pił. Dostał te pieniądze i pił. Dzwonił i płakał. Płakał, bo zaczął tęsknić za dziećmi, płakał, bo bał się nowego i płakał z tysiąca innych powodów. Nie umiał ogarnąć przeprowadzki, bałam się, że będzie problem. Gdzieś zakodowałam w sobie wizję tego, że on nie chce się wyprowadzić i nowi właściciele odstępują od umowy. Wiem, że to było niedorzeczne i nie mogło mieć miejsca, jednak wizja ta blokowała kolejne moje czynności.
Blokowała je aż do dzisiaj..... Dzisiaj przyjechała mama Rafała i to ona ogarnie resztę. Ja doprowadziłam sprawę do końca, najlepiej jak potrafiłam. Nigdy nie chciałam jakieś "zemsty". Zresztą na kim niby miałabym się mścić - na chorym człowieku? Miałam w sobie poczucie krzywdy, ale ono minęło. Czas mi bardzo w tym pomógł. Tak bardzo się cieszę, z tego co mam przed sobą, z tego co dopiero czeka na mnie. Cieszę się też, że nasz rozwód i sprawy majątkowe, udało nam się załatwić w porozumieniu i w zgodzie. Rafał ma szansę na życie mając swój dach nad głową. To też się udało. Nie chciałam go skrzywdzić. Gdybym zrobiła to wszystko w ten sposób, że on by tą szansę stracił, to ja nie umiałabym się cieszyć ze swojej nowej drogi. Nie wiem co będzie się działo w jego życiu. Tylko on już będzie za nie odpowiadał. Życzę mu właśnie tej odpowiedzialności w podejmowaniu decyzji. Ja już od teraz odpowiadam tylko za siebie. Moja droga będzie prowadziła mnie dalej. Gdzieś tam po drodze widzę już urządzanie swojego mieszkanka. Widzę pokój, popielate ściany, jedna ze ścian będzie ciemniejsza. Przy niej będą jasne meble, takie prawie białe, duży telewizor, książki. Widzę kanapę taką niebieską i maleńki niebieski dywanik, pod białą ławą. Otwarte drzwi balkonowe i wiatr, który będzie bawił się firanką. I będzie takie świeże powietrze, już bez zapachu papierosów. Na ławie będą kwiaty - moje ukochane słoneczniki. A jak już nie będzie na nie sezonu i nie dostanę ich w kwiaciarni - to frezje. Sypialnia nie wiem jaka będzie jeszcze, ale będzie tam sprzęt audio i wieczorami będę słuchać muzyki. Ciekawa jestem czy z okien kuchni, będę widzieć tak jak wcześniej drzewo z gniazdkiem. Zawsze na nie patrzyłam. Gniazdko było jakieś 2 metry dalej, miałam wspaniały widok. To jest moje szczęście, moja wolność ....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, andrzejej, Magda, Hevelius, Michael, tommygun, Waldek, Jan53

Kącik Anniki 2017/06/30 14:23 #677

  • Waldek
  • Waldek Avatar
Jesteś bardzo dzielna Anetko @};- Ogromnie się cieszę,że Twoje sprawy poukładałaś w taki sposób.Jesteś osoba niezwykłą...trzymam i zawsze będę Trzymał za Ciebie kciuki.To ogromne szczęście znać Ciebie.Serdecznie pozdrawiam @};- %%- kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/07/11 11:25 #678

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
Ale mnie coś dopadło :lol:. Totalne rozleniwienie i nie mogę się pozbierać w jedna całość i postawić do pionu x_x . Jeszcze tak nie miałam. Od tygodnia jestem w pracy, a wydaje mi się, że już miesiące minęły, odkąd wyjechałam z Polski. Usłyszałam na pocieszenie, ze powinnam się cieszyć, bo będę dłużej młoda, ale .... nie tędy droga :lol: . Ja chcę się szybko zestarzeć i to koniecznie o 7 tygodni i chcę wrócić znów do Polski.
Muszę się przyznać, że ten czas spędzony w Polsce był wspaniały. Załatwiłam wiele ważnych i trudnych dla mnie spraw i znalazłam jeszcze sporo czasu na przyjemności. Było i kino, i zoo, i ogród botaniczny . Były też góry i spacery, i spotkania . Bywało tak romantycznie i bywało wesoło :muza: . Znalazłam czas na książki, na muzykę , lody i jazdę autkiem przed siebie. Muszę się pochwalić, że spotkałam się z "forumową" koleżanką i spędziłyśmy kilka wspaniałych godzin, które minęły szybciutko. Fajnie jest spotkać kogoś tak wesołego i jednocześnie kogoś, komu nie obce są i poważne egzystencjonalne tematy, a jednak ma w sobie duszę dziecka, które potrafi się zachwycać drobiazgami :muza: .
Może to wszystko razem sprawiło, że najzwyczajniej nic mi się nie chce, a raczej chce mi się - chce mi się wrócić i mieć to wszystko jeszcze raz :) .
Pamiętam poprzednie swoje wyjazdy do pracy. Nie mogłam się doczekać, kiedy rozpocznie mi się kontrakt. Często sama te kontrakty przedłużałam. Ta praca w pewnym sensie była ucieczką i zapomnieniem. Teraz nie chcę zapominać i nie mam przed czym uciekać. Pojawiają się kolejne plany, już takie piękne. Remont swojego mieszkanka, oj to będzie radość. Tyle rzeczy bym chciała tam zrobić, nie wiem czy finansowo wyrobię tak wszystko od razu :ojej: .Hmm, wzięłam się za czytanie książki "Potęga podświadomości" i tam jest napisane, że jak w coś mocno uwierzymy i będziemy sobie to powtarzać, to wszystko nam się uda (albo ja coś nie do końca zrozumiałam :lol: ). W każdym razie od jutra rana zacznę sobie powtarzać - jestem bardzo bogata (no może wystarczy bogata, pominiemy bardzo) i wyremontuję wszystko tak jak chcę i wystarczy mi nawet, aby kupić sobie szklanki i łyżki, i talerze :lol: . Chociaż w sumie nie muszę mieć wszystkiego , samo oczekiwanie i planowanie jest cudne %%- .
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Isabell, Michael, tommygun, Waldek, Jan53, pk77

Kącik Anniki 2017/07/11 12:04 #679

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 173
  • Otrzymane podziękowania: 127
kwiaaatek żeby nie było smutno.
Zapraszam Cię jutro na 20 na miting internetowy Al anon.
Napewno poczujesz się lepiej. kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/07/11 12:12 #680

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 173
  • Otrzymane podziękowania: 127
na prywatnej wiadomodści namiary
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/07/11 12:24 #681

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
taaak, jak się już przed niczym nie ucieka, to dopiero zaczyna się przyjemność życia.
Czuję to samo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/07/11 18:44 #682

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
aypererew
No i radość . A te łyżki i widelce to ważna rzecz. Ja to każdy mam z innej parafii haha chociaż przecież kiedyś były te komplety. To co síę porobiło ? :-?
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/07/12 12:25 #683

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
majak napisał:
kwiaaatek żeby nie było smutno.
Zapraszam Cię jutro na 20 na miting internetowy Al anon.
Napewno poczujesz się lepiej. kwiaaatek
Dziękuję @};- . Wiesz, mi nie jest smutno, jest we mnie radość i cieszę się, że odzyskuję coś, czego nie powinnam była stracić, cieszę się, że wszystko wraca na właściwe tory. A ta tęsknota, o której pisałam, to taka pozytywna tęsknota, bo nie tęsknię już za niepewnością, za ciągłym potykaniem się, nie staram się wyżebrać czułości, albo zrobić wszystko, aby na nią zasłużyć. Nie tęsknię za krótkimi chwilami trzeźwości męża, albo chociaż stanem, kiedy to w jego krwi będzie na tyle mało alkoholu, że będzie mógł ze mną normalnie rozmawiać. Nie martwię się finansami, nie czuję za wszystko odpowiedzialności. Oczywiście nie wszystko było złe, było wiele wspólnych, cudownych chwil, które zostaną w mojej pamięci.
To jest właśnie to co Bea napisała :
jak się już przed niczym nie ucieka, to dopiero zaczyna się przyjemność życia
.
Tęsknię za tym, co jest już realne, pozytywne, na wyciągnięcie ręki i jestem tym zachwycona. Mam taką pracę, przez którą muszę na to troszkę poczekać, ale również taką, dzięki której pozwolić sobie mogę na realizację planów i którą lubię. Ale na to warto czekać. Postanowiłam też, że moje kontrakty będą się zamykać najwyżej w dwóch miesiącach, a potem i tak będę je ograniczać. Może kiedyś postanowię pracować w Polsce, teraz nie wiem tego jeszcze, ale i na to jestem otwarta, to już będą tylko moje wybory.
Tak czasami sobie myślę, że chciałabym się przed samą sobą się usprawiedliwić i wybielić i powiedzieć: "Czekałam na to wszystko tak długo, bo miłość mnie zaślepiła". To nie jest do końca prawda. Nie mogę powiedzieć, że nie kochałam- kochałam bardzo. Ale to nie miłość, nie ta miłość, która tak naprawdę powinna być. Nie można kogoś prawdziwie kochać, jeżeli nie kocha się samego siebie. Współuzależnienie przyciemnia obraz i traci on na swojej jaskrawości. Miłość powinna być bezinteresowna, powinno się dawać i otrzymywać, akcja i reakcja. We współuzależnieniu często, jak nie cały czas, żyje się wyobrażeniami. I tak można w tym trwać do końca życia i nie być szczęśliwym, a wręcz mieć poczucie straty, mijającego czasu, którego nie nadrobimy. Ja sobie wyobrażałam ciągle, jak to będzie pięknie....kiedyś, ale nie dzisiaj , nie za tydzień, nie za miesiąc. A na to piękne nie trzeba czekać i odsuwać je w nieskończoność. Rezygnowałam z tego, co było dla mnie ważne ale... (ciężko się do tego przyznać ), - oczekiwałam wdzięczności.
Jakbym chciała powiedzieć: zobacz, jak ja się poświęcam, a ty jesteś "taki", a powinieneś być "inny". Taki, jak ja chcę, jak ja sobie wyobrażam. A człowiek nie jest z plasteliny, nie będzie nam robił się miękki w dłoniach i nie będzie się formował na kształt, który pasuje do naszych wyobrażeń.
Możemy komuś pokazać możliwości, ale na którąkolwiek z nich musi się sam zdecydować, a może też wybrać całkiem po swojemu. Ma prawo, nie ważne, czy jest czynnym alkoholikiem, czy osobą współuzależnioną, czy jest "z całkiem innej bajki". Każdy musi o sobie decydować sam. Oczywiście to normalne, że w tym wszystkim ważne są uczucia, że ktoś będzie się zmieniał pod wpływem kogoś. Ludzie żyjąc obok siebie stykają się na różnych płaszczyznach i to wzajemne oddziaływanie zawsze będzie. Może ono wpłynąć na życie, ale decyzja zawsze musi być indywidualna.
Przez ostatnie lata życia z Rafałem miałam wrażenie, że tylko ja się poświęcam, wyciągałam pełne ręce i mówiłam : Bierz. A on nie chciał. Dawałam mu przygotowany plan na życie i znów mówiłam : Bierz. A on znów nie chciał. Nie rozumiałam dlaczego. Przecież mój plan był genialny. Tam było wszystko. Była czułość, wycieczki, wspólna praca, wspólne łóżko, kolacje bez alkoholu, wspólne poranki. Dlaczego nie brał? Przecież mogło być jak w bajce, na końcu której, jako podsumowanie, znalazłyby się słowa- i żyli długo i szczęśliwie.....
Nie chciał, bo tą bajkę ja sobie stworzyłam, a on miał swoją. Tylko, ja długo nie potrafiłam zrozumieć, że tak naprawdę nie my decydujemy o drugim człowieku. O sobie możemy decydować, możemy wybierać. I właśnie on zdecydował i wybrał inaczej niż ja sobie to wyobrażałam. Miał prawo. Wybrał alkohol, a ja to zaakceptowałam, bo nie potrafiłam zaakceptować życia w trójkącie, z wszędobylską butelką.
Pamiętam, jak ktoś, chyba Bea, napisała mi dawno temu, że tak łatwo jest pomylić miłość ze współuzależnieniem. Ja w pewnym sensie pomyliłam.
Na początku naszego związku była miłość, taka czysta miłość, taka wymarzona. Potem, przyszedł alkohol i zaczęły się problemy, coraz większe problemy. Miłość została ale... była inna. Wiele rzeczy spadło na mnie i o wielu musiałam decydować, coraz większe poczucie odpowiedzialności nie tylko za siebie ale za nas, za życie, za finanse, coraz mniej mogłam liczyć na męża, poczucie osamotnienia. I zaczęłam nagle stawiać warunki:
- Daję ci miłość i wierność, daję ci siebie... Bierz, ale chcę czegoś w zamian, bo przecież coś mi się należy za moje poświęcenie.... Chcę kontroli, chcę wdzięczności, chcę, abyś nie pił, chcę abyś mi dał swój czas, chcę.....
STOP. :lol: Wyrzućcie mnie :lol: . Miałam napisać kilka słów w odpowiedzi na Wasze posty. Mi nie wolno dawać klawiatury do ręki :lol: .
Już krótko - reasumując :lol: . On ma takie życie jakie chce i ja mam dokładnie to samo. Każde z nas zdecydowało za siebie %%- ( Jednak krótko też da się wszystko ująć ) :lol:
....................
Iza
A te łyżki i widelce to ważna rzecz. Ja to każdy mam z innej parafii haha chociaż przecież kiedyś były te komplety. To co síę porobiło
,to czas upłynął, ale kiedyś będziesz mogła wziąć łyżeczkę do ręki i powiedzieć np: "Kupiłam ją jak byłam w Krakowie, a ten widelec dostałam od mamy, a z tego kompletu filiżanek została mi tylko jedna, bo resztę rozbiłam o ściany bnggfgbfb ". Sentymentalna jestem, Ty pewnie też :lol: .
Dawno temu obiecałam sobie, że na każde Święta Bożego Narodzenia kupię jedną wyjątkową bombkę. Ale najczęściej było mi żal pieniążków, albo spędzałam święta gdzie indziej... zawsze jakiś powód się znalazł, chociaż nigdy nie zapomniałam, że ją chciałam kupić. I później, w każde kolejne święta, wieszając je na choince, chciałam sobie przypominać czas, kiedy ją kupiłam. To tak prawie jak z Twoimi łyżeczkami. W tym roku kupię ją jednak, chociażby miała być jedyną, która będzie wisieć na choince :lol: %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Ostatnio zmieniany: 2017/07/12 12:38 przez Annika75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Magda, Bea, Isabell, Michael, tommygun, zagubiona, Waldek, Jan53

Kącik Anniki 2017/07/12 12:37 #684

  • Jan53
  • Jan53 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 363
  • Otrzymane podziękowania: 497
:czesc: Zawsze jak Ciebie czytam odzywają się we mnie wyrzuty sumienia - ja jestem po drugiej stronie. I zawsze brakuje mi sensownych słów sympatii.
Pozdrawiam. Jaśko. :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/07/12 13:18 #685

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4180
  • Otrzymane podziękowania: 6669
A żebyś wiedziała że parę rozbiłam kiedyś hahaha z tą óżnicą że o podłogę :lol:
I rzeczywiście jest tak że nie wyrzucę tych pojedynczych sztućców.bo jest chociażby taki aluminiowy, postkomunistyczny, którego do dziś pamiętam jak mama wkładając mi go do buzi mówiła "am" albo "leci, leci (coś tam) leci.." :lol:
Podobnie z resztą..każdy na swoją historię i różne ważne "osobistości" mojego życia nimi jadły.

Co do tego co piszesz. Ja też nie wyczułam jakiegoś smutku..nawet odebrałam że to nie do Ciebie post jakby--no ale kwestia chyba tego że ludzie czytają i odbierają często przez pryzmat siebie.
Ważne rzeczy piszesz. Opowiadasz o nich na swoim przykładzie. Nie są mi obce te odczucia i wrażenia które opisujesz. Jednak od dwóch lat coś síę we mnie zmieniło. Mimo że nie zmieniła síę jakby sytuacja zewnętrzna to mocno zmieniło giełdzie ja sama. Myslalam dużo przestrzeni, przestałam uzależniać swoje życie od drugiego człowieka. Potrafię żyć swoim "równoległym" życiem wobec sytuacji, w której
jestem. Właśnie. Jestem a mogłabym nie być ktoś pomyśli. Tylko że różnica jest taka że to "jestem w takiej sytuacji" już torby oznacza mniej więcej "moje życie stoi obok życia kogoś, kto jest w takiej sytuacji" Niby mają różnica ale naprawdę wielka. Rozpoznawać na co mamy wpływ i że każdy na prawo żyć jak chce. Też jestem tego zdania..o ile ten ktoś jest poczytalny :lol:
Ale już jest. Na prawo w każdej chwili wyjść jednak podpisał zgodę na dalszy pobyt i pomoc psychiatry i terapeuty. Jest poczytalny. Jego decyzje. Nie czuję síę już za to odpowiedzialna co nie znaczy że nie wyrażam swojej opinii. Ale nadal to ten ktoś decyduje )))
Cieszę síę wciąż razem z Tobą z Twoich radości. Wogóle cieszę síę z siebie że tak mnie cieszy jak síę ktoś cieszy :lol:
I wogóle...eh, choć tyle trudnych dróg to ważne żeby w miarę prosto iść. I okazuje síę że życie wraz ze swoimi wszystkimi kolorami, blaskami i cieniami jest wspaniałą przygodą. Pouczającą przygodą wyborów, konsekwencji, nowych możliwości i że NIC w życiu nie gdzie na marne. Naprawdę NIC.

Pozdrawiam jadąc z Krakowa do domu sobie busem )))
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Ostatnio zmieniany: 2017/07/12 13:24 przez Isabell.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Annika75, Michael, tommygun, Waldek

Kącik Anniki 2017/08/07 13:02 #686

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
Coraz rzadziej zaglądam do swojego kącika. Dzieje się tak najczęściej w przypadku jakiś rocznic, świąt, ważnych dla mnie dat. Dzisiaj też jest taki dzień.
To moje 3 urodziny spędzane z Wami. Dziękuję Wam, za obecność w moim życiu.
Pamiętam te pierwsze. Było we mnie dużo smutku, bo tak dużo sobie obiecywałam i miałam nadzieję, że Rafał przestanie pić. Nie przestał. Kolejne urodziny spędzałam już tutaj po naszym rozwodzie. Było o wiele lepiej. Już wiedziałam, że nikogo nie będę próbowała zmieniać, że odpowiadam za samą siebie. To były już spokojne i radosne urodzinki, chociaż spędzałam je w pracy. Teraz też tak jest... tylko, że one są jeszcze radośniejsze niż ostatnie. Moje życie nabiera kolorów, takich cieplutkich.
Kiedyś wspomniałam tutaj, że swoje życie osobiste zacznę układać, jak pozamykam inny rozdział. Czekałam z tym do sprzedaży mieszkania. Chciałam nie musieć się już odwracać do tyłu. I tak zrobiłam. Zamknęłam tamten rozdział, otwieram coś innego. Nie wiem jak to się ułoży, jedno wiem, że pozwolę tej układance samej dopasowywać się do siebie. Uczę się oddawać kontrolę, nie chcę już o wszystkim decydować sama, nie chcę być ciągle kimś silnym, bać się okazywać słabość i bać się popełniać błędy. Uczę się .... być kobietą? - z wszystkimi plusami i minusami tego stanu 3aa :) .
Ostatniego sierpnia wyjeżdżam do Polski. Wpadnę do rodziców, a potem jadę do swojego mieszkania i zacznę "odbudowywać" swoje miejsce. Miejsce, gdzie będę mogła zamknąć drzwi, jak będę chciała pobyć sama, gdzie będę mogła nie wstawać z łóżka, jak nie będę miała na to ochoty , albo wręcz przeciwnie - zaprosić kogoś, wypić wspólnie kawę, zaplanować dzień, wyjechać na wycieczkę....ale to wszystko ze świadomością, że mam dokąd wrócić. Tak bardzo się cieszę. Zamówiłam już pierwszą rzecz do tego mieszkania - wersalkę. Ja tam nie będę miała na początku nic, no pewnie poza zabudowaną kuchnią, o ile jej stan nie będzie wymagał pozbycia się jej. Muszę kupić wszystko, bo zabrałam tylko swoje ubrania, pamiątki, dokumenty i książki.
Będę miała więc w dniu przyjazdu wersalkę (sprawa omówiona ze sklepem)i nie będę musiała wynajmować hotelu. Długo ją wybierałam. Ma piękny miętowy kolor i mocne podłokietniki, aby wytrzymały długie godziny, kiedy będę, opierając się o nie, czytała książki :lol: . No jeszcze muszę jakąś kołderkę i podusię kupić. Meble też mam już wstępnie upatrzone, ale najpierw ściany, podłogi. Tak często myślę o tych chwilach, że bardzo mi zwolnił czas w pracy. Ten sierpień końca nie ma :lol: . Jeszcze zostałam z samym Dziadkiem, bo Babcia jest w szpitalu, bo miała operację biodra. Mam teraz tak spokojnie. Dziadek nie jest absorbującą osobą i jest do mnie przyzwyczajony. Ma mocną demencję i zapomina praktycznie wszystko. Wie, że Jego żona jest w szpitalu, ale nie wie dlaczego, kiedy poszła, kiedy wróci, co Jej tam robili. Bardzo Ją kocha. W ciągu jednego dnia, odpowiadam na te pytania kilkadziesiąt razy. Odpowiem i on za minutę pyta o to samo. Wpadłam na pomysł i wszystkie ważne rzeczy zapisuję Mu na kartce. Tam ma wszystkie informacje. Kiedyś słyszałam, jak po 22 w nocy, zadzwonił do córki, aby ją właśnie poinformować o tym wszystkim. Przeczytał jej to co napisałam. Andrea podziękowała Mu za informacje. Jak zeszłam do Niego, powiedzieć dobranoc, to też wziął tą kartkę, którą napisałam i mi wszystko ładnie przeczytał. Też ładnie podziękowałam.
Postanowiłam też trochę zrobić dla ciała :lol: i zaczęłam ćwiczyć Callanetics . Wybrałam go, nie tylko dlatego, że kiedyś wiele miesięcy właśnie to ćwiczyłam, ale głównie dlatego, że to są najbardziej statyczne ćwiczenia jakie znam :lol: .Dla takich leniwców jak ja :wmur: . Tylko, jakoś chyba forma mi spadła, albo lat doszło i kilogramów, bo jak je kończę, to wstać z podłogi nie mogę. Jest tego jeden plus, nie muszę odkurzać :lol: , jestem tak spocona, że wszystkie śmieci z podłogi przyklejają się do mnie i zabieram je ze sobą pod prysznic :lol: . Nie wiem na jak długo mi w tym przypadku konsekwencji wystarczy, bo takie myśli mi dziwne chodzą po głowie, że może z całego cyklu ćwiczeń, poprzestać tylko na rozgrzewce :-? :lol:
Nieraz na skype lub telefonicznie "ktoś" zaczynając ze mną rozmowę pyta :
- I jak tam u ciebie?
- Fajnie - odpowiadam.
I to jest moja niezmienna odpowiedź. Chociaż potem, czasami wchodząc głębiej i rozwijając poszczególne tematy, pomarudzę sobie troszkę, to jednak mogę powiedzieć : "Jest fajnie, mam fajne życie" %%- :)
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, ursa, Moni74, 57laku, andrzejej, thomas, Magda, Bea, Isabell, kalka ten użytkownik otrzymał 8 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/08/07 17:34 #687

  • thomas
  • thomas Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 716
  • Otrzymane podziękowania: 586
I TAKĄ CIĘ LUBIMY. oklaskiii oklaskiii oklaskiii
Tomek alkoholik szuka sponsora.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, tommygun

Kącik Anniki 2017/08/07 20:55 #688

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 173
  • Otrzymane podziękowania: 127
Jesteś dzielna
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/08/07 20:55 #689

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 173
  • Otrzymane podziękowania: 127
kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek oklaskiii
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/08/12 17:29 #690

  • ...anna63
  • ...anna63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • DZIŚ NIE PIJĘ
  • Posty: 914
  • Otrzymane podziękowania: 762
I FAJNIE :ymhug:
Nigdy nie jest za późno,
żeby zacząć od nowa,
żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/08/15 14:57 #691

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5023
  • Otrzymane podziękowania: 6433
Annika75 napisał:
Tak często myślę o tych chwilach, że bardzo mi zwolnił czas w pracy.
Ten sierpień końca nie ma :lol:
Anetko :-H ma koniec - 31.VIII. - czwartek. :lol:
Marzenia przyśpieszyły, to i czas zwolnił. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Isabell

Kącik Anniki 2017/08/20 20:14 #692

  • Dark Poet
  • Dark Poet Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 100
  • Otrzymane podziękowania: 305
Tylko nie porzuć swojego "Kącika" na zawsze. To jeden z najlepszych wątków na tym forum. Ja cieszę się, że możemy wymieniać doświadczenia i nawet nie wiesz jak cenne dla mnie okazało się to o czym mi pisałaś i mówiłaś i co tu przeczytałem. Dało mi to możliwość spojrzenia na siebie oczami bliskich mi osób. Przyznam, że od początku kibicowałem Twojemu związkowi z Rafałem. Temu jak walczysz o wasze małżeństwo. Dopiero później zrozumiałem, tak prawdziwie, że dobrze robisz kończąc to, że on nie dał Ci innego wyjścia, że musisz to zrobić, by nie spłonąć w ogniu własnego uczucia. Cóż... cieszę się, że mogę Cię czytać taką zadowoloną i umiejącą cieszyć się z małych rzeczy :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Annika75, Yarood

Kącik Anniki 2017/08/22 14:31 #693

  • ja
  • ja Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 2
Dzień dobry, Wasze wpisy pozwalają mi przetrwać. Kiedy jest mi ciężko, otwieram forum i leczę chory umysł. Tak ze mną źle.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/08/22 19:07 #694

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
ja napisał:
Dzień dobry, Wasze wpisy pozwalają mi przetrwać. Kiedy jest mi ciężko, otwieram forum i leczę chory umysł. Tak ze mną źle.

Nie bój się podzielić z nami swoimi problemami. Pisz o sobie, tak jak każde z nas to robi i zobaczysz, że nie jesteś sama. A jakaś rada też się zawsze znajdzie . Tylko daj się poznać . Odwagi %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, sylwia1975, Dark Poet

Kącik Anniki 2017/08/22 20:33 #695

  • ja
  • ja Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 2
Czytając wypowiedzi innych, to odzwierciedlenie mojego życia, dlatego nie piszę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/09/04 18:52 #696

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
Jutro jadę do TG do swojego mieszkania. Umówiłam się z wynajmującymi na przekazanie kluczy, rozliczenie wynajmu, kaucji... Nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę. Moje plany urzeczywistniają się. Odzyskanie swojego mieszkania było dla mnie takim ostatnim schodem, na który musiałam się jeszcze wspiąć. Zgranie tego wszystkiego w czasie z moim przyjazdem i zgoda lokatorów na opuszczenie tego mieszkania przed upływem terminu wypowiedzenia. Oni kupili sobie mieszkanie i też zaczynają nowy etap w życiu. Jutro również sklep dostarczy mi zakupioną wcześniej wersalkę, tak abym mogła już tam przenocować i abym nie musiała płacić za hotel. Ja kupiłam podusie, kołderkę i pościel, niebieskie ręczniki.... Zaczynam prawie od nowa. Nie mam wiele, muszę kupić wszystko od początku. Jednak mam to co jest ważne, mam te swoje 4 kąty, do których będę mogła wracać, reszta to kwestia czasu i pieniędzy. W tych 4 kątach czeka na mnie spokój, swoboda, wolność i czeka na mnie radość z meblowania, z kupowania drobiazgów.
Od siostry dostałam piękny serwis kawowy, jutro kupię do niego kawę no i czajnik elektryczny, abym miała jak tą kawę przygotować. Cukierniczkę też mam, ale nie dla mnie, bo ja nie słodzę, ale może ktoś kiedyś wpadnie na tą kawę :) . Będę musiała pić bez mleka, bo lodówkę też muszę najpierw kupić, no może kupię mleczko w proszku :lol: . Woda w kranie na szczęście jest :lol: .
Będąc te ostatnie kilka dni u rodziców, segregowałam "swój dobytek". Moja mama ma taką naturę, że wszystko jest jej żal wyrzucić. Muszę się przyznać, że chociaż wcześniej tłumaczyłam jej, że powinna pozbywać się niektórych rzeczy, to jednak ona zawsze mówiła, że : "to może się jeszcze przydać ...." Uff, jak dobrze, że mnie nie posłuchała :lol: . Dzięki temu mam kilka praktycznych rzeczy na "nowy początek ".
Z pomocą rodziców i siostry poukładałam swój niewielki dobytek w kartony i czeka to wszystko na zabranie. Jutro wezmę część rzeczy, tych najpotrzebniejszych.
Przy okazji tego całego pakowania się, odkryłam wiele rzeczy, o których istnieniu zapomniałam, a które kiedyś wydawały mi się niezbędne. Mnóstwo porcelanowych figurek, bibelotów z wycieczek, widokówek.... Wyrzuciłam je, część oddałam, Widocznie nie były aż takie ważne, a ja nie chcę ich na nowo odkurzać.
Były też rzeczy, które były bardzo osobiste. Brałam je do ręki i wracały wspomnienia. Zamknęłam się z nimi w pokoju i pozwalałam tym wspomnieniom na powrót. To było ciężkie dla mnie chwile, potrzebowałam jednak zrobić jeszcze raz te porządki. Musiałam się jeszcze raz z nimi pożegnać. Przyniosłam dwa kartonowe pudła i do jednego włożyłam stare albumy, do drugiego całą resztę. Na wierzch przykleiłam kartkę z moim imieniem. Zakleiłam je mocno taśmą i za zgodą rodziców wylądowały na strychu w ciemnym kącie. Moja przeszłość - zamknięta w dwóch kartonowych pudłach....
Teraz mogę w końcu otworzyć przyszłość. I chociaż każdy budzący się dzień i każda w nim godzina jest przez jakiś czas przyszłością, to jednak ta jutrzejsza przyszłość jest dla mnie bardzo ważna, taka symboliczna, wyczekiwana.... Wystarczy tylko przekręcić w zamku klucz....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, lipero, andrzejej, Marta74, Magda, Yarood, tommygun, Wera33, Ivi

Kącik Anniki 2017/09/04 19:00 #697

  • lipero
  • lipero Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jesteśmy dziecmi wszechświata
  • Posty: 529
  • Otrzymane podziękowania: 899
A misiek gdzie? ha ha ha w pudle? bnggfgbfb
Nie ma wczoraj, nie ma jutra więc pozostaje dziś.
Dzień zawsze przynosi miłe niespodzianki tylko ja nie zawsze je zauważam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/09/04 19:05 #698

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
lipero napisał:
A misiek gdzie? ha ha ha w pudle? bnggfgbfb
Nie :lol: . Przecież ma dzisiaj jeszcze jedną noc do spędzenia ze mną, a potem zabieram go ze sobą. Będzie siedział sobie wygodnie na tylnym siedzeniu. Na szczęście to nie autobus i nie będę musiała mu dokupić dodatkowego biletu :lol:
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): lipero

Kącik Anniki 2017/09/04 19:20 #699

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4232
  • Otrzymane podziękowania: 7308
jakżesz to podobne do moich doświadczeń.
Moje kartony w ilościach wielu stoją w piwnicy mojego byłego domu i choć spakowane i gotowe do zabrania po ostatniej mojej wizycie w domu, to czuję, jakby były w kącie strychu. nie mam gdzie ich przewieźć - stosy książek, zdjęć, dokumentów, innych drobiazgów.
Jakżesz podobne kupowanie do zera czajnika, lodówki i innych. A wcześniej mieszkania...

I cieszę się tym, o czym też piszesz - swoboda, spokój, bezpieczeństwo - moja przystań. Najcudowniesza.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/09/07 18:18 #700

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 552
  • Otrzymane podziękowania: 1679
- Pokaż włoski - mówi tata po moim powrocie od fryzjera . (Ogląda mnie z każdej strony)
- No śliczne masz , wyglądasz teraz tak, jak wojowie Mieszka I
:lol: :wmur:
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Wojciech, Yarood, tommygun, Wera33