Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Kącik Anniki

Kącik Anniki 2016/10/21 12:46 #596

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Czas w Polsce minął szybciutko, Od kilku dni jestem już w pracy.
Pierwszy raz będąc w Polsce nie pojechałam do Bytomia i nie widziałam się z Rafałem.
Odwiedziłam za to okulistę, który stwierdził, że przepowiada mi jeszcze długi czas, w którym nie będę potrzebowała okularów :) . Byłam też dwa razy w Karczmie Rzym na lodach i kawie w swoim własnym towarzystwie :) . Gdy przyszłam drugi raz podeszła do mnie ta sama kelnerka, która mnie obsługiwała za pierwszym razem. Powiedziałam, że proszę kawę, a nad wyborem lodów się jeszcze zastanowię.
- Ostatnio, gdy pani tu była, to wybrała pani lody Pani Twardowska.
- No tak, rzeczywiście. To proszę to samo :-).

Miło mi się zrobiło, że mnie zapamiętała, tym bardziej, że wymieniałyśmy się wspomnieniami z tego miejsca i sympatycznie mi się z nią rozmawiało.
Spotkało mnie wiele takich drobnych i miłych niespodzianek podczas tego pobytu.
Pojechałam też z rodzicami do Kłodzka na grób dziadków. Przenocowaliśmy u siostry mamy. Ona jest alkoholiczką. Przed snem przyszła do pokoju, w którym układałam się powoli do snu i objęła mnie. Poczułam zapach alkoholu i w pierwszym odruchu chciałam ją odepchnąć, cała się usztywniłam. Chciała być miła, powiedziała mi wiele ciepłych słów, ale ja myślałam o tym, aby mnie jak najszybciej wypuściła ze swoich objęć. Mimo wszystko pobyt tam był miły i podobał mi się. Oni też byli mili, tylko ja zareagowałam tak alergicznie. Wracając zapłaciłam mandat za zbyt szybką jazdę i zdobyłam pierwsze w swoim życiu punkty. Dziwna sprawa, normalnie jeżdżę o wiele szybciej, tym razem starałam się jechać ostrożnie ze względu na rodziców no i mi się dostało :-? :lol: . Ale parafrazując powiedzenie - widocznie kierowca bez punktów jest jak.... no właśnie, kto? :lol: Hmm, może : jak stolarz bez dłuta? :lol:

Już po powrocie tutaj zadzwonił do mnie Rafał.
- Wyjeżdżam do pracy do Holandii
- Jedź, tylko pamiętaj, że początkiem przyszłego roku rusza sprawa sprzedaży mieszkania.
- Dam ci pełnomocnictwo
- Co mi po nim? Co mam zrobić z Twoimi rzeczami. Nowego mieszkania też mam Ci poszukać?

Nie ukrywałam irytacji. Umówiliśmy się, że opłacam czynsz do momentu sprzedaży mieszkania, aby go nie zadłużyć. I teraz, po tylu miesiącach, on mówi, że sobie pojedzie...
Umawialiśmy się wcześniej, że zrobimy to w sposób przemyślany, na spokojnie; że on będzie w domu, gdy będą potencjalni klienci chcieli to mieszkanie zobaczyć. Miałam przyjechać w grudniu i pomóc mu ogarnąć to mieszkanie, umieścić zdjęcia w internecie, a potem , gdy znajdzie się chętna osoba, pomóc mu znaleźć kąt dla niego.
Bez jego obecności nie sprzedam mieszkania. Tam są jego rzeczy, umowy na dostarczanie gazu, prądu są na niego. Gdybym nawet wynajęła biuro nieruchomości i biuro to zajęło się szukaniem kupca, to właśnie co dalej?
Ja wywiązałam się z umowy opłacania tego mieszkania. Wydaje mi się, że on nie brał tego tak poważnie, nie zdawał sobie do końca sprawy jak to będzie wyglądało, bo termin był odległy. Teraz termin ten dobiega końca i on musi zacząć w pełni samodzielne i odpowiedzialne życie. Miał czas się nad wszystkim zastanowić, bo ja nie mieszkam tam już od stycznia, a rozwód był początkiem czerwca. Teraz, gdy czas biegnie tak szybko, to w jego głowie zaczynają się pojawiać jakieś pomysły. Wcześniej był to pomysł z wynajęciem mieszkania, teraz z wyjazdem.
Przyznam się, że nie wierzę w ten wyjazd, wierzę w jego pomysł, ale nie wierzę, ze dojdzie do skutku. Wcześniej już też słyszałam podobne pomysły. On próbuje mną nadal manipulować. Kolejna część rozmowy jeszcze mnie w tym umocniła:

- Koleżanka mi załatwia tą pracę, zapisała mnie na listę. Tam można tyle zarobić, a ja muszę mieć za co żyć. Zostało mi 3,85 gr, to na chleb na jutro, a potem nie wiem co będzie
- Dlaczego nie podejmiesz pracy w Polsce?
- Nawet gdybym chciał i nawet gdybym ją znalazł, to za co do niej dojadę? Przecież nie mam na bilet, a jak przyjdzie mi mandat zapłacić, to nawet nie zarobię na niego.
- O takich rzeczach myśli się wcześniej..
- To zadzwonię do mamy i powiem jej jaka jest sytuacja i aby mi wysłała trochę pieniędzy
- Zrobisz jak uważasz....

Wieczny Piotruś Pan. Myślał, że powiem, że wyślę mu pieniądze. Ugryzłam się w język i nie chciałam przypominać mu, jak opowiadał mi nie tak dawno, o nowej pracy, o dobrych zarobkach i o pomyśle, abym wróciła do niego, bo z przy jego zarobkach nie będę musiała pracować w Niemczech. Po kilku dniach pracę stracił....

Jest we mnie potrzeba odcięcia się od tego wszystkiego. Doprowadzenia tej sprawy do końca, z możliwie jak najmniejszymi stratami po obydwóch stronach i złapania głębokiego oddechu.
Chciałabym wracać do Polski, po to, aby odpocząć, a nie po to, aby rozwiązywać kolejne problemy. Nie da się zapomnieć, ale chciałabym aby te sprawy same z siebie pokrywały się kurzem i nie rzucały się tak ciągle w oczy. Jeszcze trochę to potrwa...

Wczoraj miałam taką nie do końca miłą sytuację w pracy, która mi jednak uświadomiła pewne rzeczy. Przyszła córka babci po kolacji i wspomniała, że wybiera się z koleżanką na targi w Hanowerze. Babcia pomysł podchwyciła i zaproponowała abym pojechała z nimi. Wykręcałam się, ale nie dość skutecznie, nie powiedziałam stanowczo, że nie pojadę. Andrea pojechała do siebie, a ja próbowałam babci wytłumaczyć moją niechęć. Wspomniałam, że mieliśmy inne plany na ten dzień.
Źle mi poszło. Efekt tego był taki, że babcia się rozpłakała, no bo ona przecież nie chciała źle dla mnie, chciała abym się trochę rozerwała, zobaczyła coś nowego. Ja zmiękłam jeszcze bardziej, bo zrobiło mi się jej żal i poczułam się niewdzięczną osobą. Poszłam "do siebie" ze spuszczoną głową, z wyrzutami sumienia i potężną złością na samą siebie. Noc miałam okropną. Ja nienawidzę miejsc pełnych obcych mi ludzi. Nie lubię zgiełku, przepychania się, a najlepszym miejscem targowym dla mnie jest Allegro, gdzie mogę kupić wszystko co chcę w ciszy. Jeżeli już wybieram się na takie "normalne" zakupy, to idę po konkretną rzecz, kupuję ją i wracam. Wstałam o świcie i zeszłam wcześniej na dół do nich. Powiedziałam babci, że chcę o czymś porozmawiać.
Powiedziałam jej, że doceniam jej troskę, jestem im wdzięczna za to, że mam tutaj możliwość zobaczenia te wszystkie piękne miejsca, chodzenia na koncerty, na przedstawienia, ale na targi nie pojadę, bo będę się tam źle czuła. Powiedziałam, że męczą mnie miejsca z tysiącami ludzi. Tym razem byłam stanowcza. Babcia przyjęła to spokojnie, powiedziała, że oczywiście rozumie i więcej tego tematu nie poruszaliśmy. Od razu poprawił mi się humor, uspokoiłam się.

Ja zawsze miałam ogromny problem w odmawianiu komuś czegoś. Wydawało mi się, że to będzie źle widziane, a ja sama dużo stracę w oczach tego kogoś. Jednak, jeżeli ktoś ma mnie lubić, czy mnie lubi, niech zna mnie tą prawdziwą, z moim własnym, chociaż może i odmiennym, niż jego własne, zdaniem. To, że w oczach kogoś, może i będę miłą osobą, to nie znaczy, że będzie mnie szanował, a już na pewno ja sama siebie nie będę, mając uczucie, że w rękach innych osób staję się marionetką.
Uniknęłabym wczorajszej sytuacji i nieprzespanej dobrze nocy, gdybym od początku powiedziała grzecznie, ale stanowczo swoje zdanie. Oszczędziłabym sobie stresu, Jednak ta sytuacja pokazała mi moją wadę (o której zresztą wiedziałam), pozwoliła mi powalczyć z nią i w efekcie końcowym poczuć malutką dumę z samej siebie. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - jak to mawiała moja babcia %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Michael, tommygun

Kącik Anniki 2016/10/21 13:56 #597

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5130
  • Otrzymane podziękowania: 6570
Aneto :czesc: fajnie, że poprawiłaś swe niezdecydowanie wobec propozycji targów dnia następnego.
Odmawiać trzeba bez zostawiania furtek dających powody do namawiania. Nie ma niezdecydowania.
Wyobraź sobie, że również dla mnie odmawianie, nigdy nie było mocną stroną. Teraz zdrowiejąc, poznając asertywne zachowania robie to bez wyrzutów sumienia, bo wiem, że mam prawo odmówić, nawet bez "uzasadniania wyroku" buahaha czyli bez tłumaczenia się, dlaczego? Cieszą takie małe "zwyciestwa" ze starym stylem rozumowania i postępowania.
Co do Rafała, gdzieś mi przemknęło, że może Ci trochę utrudniać akcję sprzedaży, czyli grać na zwłokę. Z prostej przyczyny - mieszka prawie darmo, bo z tego co rozumiem płacić ma tylko za media. Ja wiem, że jest Ci bliski, ale zabrakło Ci konkretów w rozwiązaniach. Nie trzeba było się oglądać, bo Rafał to, bo Rafał tamto. Po to się rozwiedliście, by nie zależeć od siebie. Ustalasz konkretny termin, przepisujesz na siebie to, co jest na niego, by nie być od niego zależnym. Sprzedaż mieszkania pilotujesz sama. Pozwoliłaś mieszkać pijącemu, pewnie trochę zniszczy to mieszkanie, czy to miało sens? I tu pewnie wychodzi to Twoje miękkie serce. Domyślam się, że w zakupie mieszkania nie miał udziałów finansowych. Utrzymywałaś Rafała i nie skończyłaś w 100% tego sponsoringu. Czy część pieniędzy za mieszkanie mu się należy? Z pewnością liczysz się z tym, że mogą zostać przepite?
Życzę Ci Aneto, byś bez wyrzutów sumienia, zadbała o to, co Twoje i zdecydowanie odcięła się jego manipulacji. Raczej dzisiaj nie jest tak, że Rafał jest Ci już obojętny emocjonalnie. To wszystko jest świeże i pewnie boli. Nie bądź na koniec miękka. Bądź konsekwentna, nie zostawiaj już żadnych furteczek. Finito - jest finito.
W Twym poście wyczułem nutę pretensji do niego za komplikowanie.
Sama dałaś mu takie możliwości.
Wiesz Anetko, z litości - to mogliście dalej być razem i mogłaś go utrzymywać.
Chciałaś z tym skończyć - to skończ.
Pozdr. @};- :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Michael

Kącik Anniki 2016/10/21 14:51 #598

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
miło się czyta i o zmianach i o bieżących przemyśleniach.
Jeśli naprawdę zależy Ci na sprzedaży mieszkania- można przepisać liczniki w tych czasach emailowo. Nie jest potrzebna wizyta w żadnym urzędzie.
Tylko czy Ty chcesz sprzedać? I czemu martwisz się jego rzeczami?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2016/10/21 16:01 #599

  • E-Truska
  • E-Truska Avatar
Moze powinien spakowac swoje rzeczy w pudla i torby, wywieźć do rodziny lub znajomych na przechowanie i niech sobie jedzie gdzie chce, zostawi ci puste mieszkanie gotowe na sprzedaż. Tylko gdyby to wszystko było takie proste...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2016/10/21 16:10 #600

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Andrzeju, Beatko już Wam odpowiadam...

Tak, chcę bardzo sprzedać to mieszkanie. To już jest postanowione i nie widzę innego rozwiązania.

Nie kupiłam tego mieszkania tylko za własne pieniądze. Wkład w to mieszkanie był porównywalny, więc nie potrafiłabym "zagarnąć" tego mieszkania tylko dla siebie. Rafał ma 50 % tego mieszkania i gdybym nawet chciała coś "przejąć", musiałabym to zrobić sądownie, a ja nie chcę się szarpać. Adwokat namawiała mnie do tego kroku, ale :
- musiałabym pokryć opłaty sądowe i koszty adwokata, a nie ukrywajmy tego, ze koszty te są spore i chociaż sąd przerzuciłby je na Rafała (w przypadku mojej, z tego co wiem, pewnej wygranej), to ja od niego i tak nie miałabym szans ich wyegzekwować
- to wszystko by trwało i trwało, a ja nie chcę tego przeciągać w czasie, ja jestem zdecydowana na jak najszybsze rozwiązanie
- podjęcie tego kroku kosztowałoby mnie niewspółmiernie wiele nerwów, a to mi się już zupełnie nie opłaca

Andrzeju, ja nie jestem też w stanie spłacić Rafała. Musiałabym wziąć kredyt, z tym wiążą się odsetki i chociaż w efekcie końcowym zostałoby mi mieszkanie, które sama urządzałam - to ja nie chcę mieszkać w Bytomiu i tak naprawdę tego mieszkania nie chcę. Do tego doszłyby koszty kredytu i koszty bankowe - to mi się nie opłaca.
Z powodu wysokiego podatku za zbycie nieruchomości przed upływem 5 lat, który musiałabym zapłacić do US, to dużo bardziej opłacało mi się płacić ten czynsz (media płaci on)

Czy zdaję sobie sprawę, że Rafał może te pieniądze przepić i czemu martwię się jego rzeczami....
Jego rzeczami się nie martwię, ale on nie zgodziłby się, abym je wystawiła na śmietnik czy oddała pod jego nieobecność. Jeżeli znajdzie się kupiec, to on chce mieć te sprawy uporządkowane. Ustalone było, że w jednakowym czasie mieszkanie zostanie sprzedane i on kupi sobie kawalerkę i te rzeczy pozabiera i tego chcę się trzymać.
Pieniędzy nie przepije, gdyż jego rodzice będą w momencie sprzedaży mieszkania z nim. Oni "niby" kupią to mieszkanie razem z nim (współwłasność), ponieważ w przeciwnym razie, komornik by mu je z miejsca zabrał na długi alimentacyjne.

Andrzejku, Rafała nie jest mi żal i to nie litość. Mam już inne życie, jak dla mnie dużo szczęśliwsze. Wiem o próbie manipulacji z jego strony, to ona mnie zirytowała.
Chcę, jak wspomniałam, przeprowadzić tą sprawę do końca i zamknąć ten rozdział. Została już tylko kwestia tego mieszkania. Chcę to zrobić w ten sposób, aby nie odbierać mu szansy na to, aby zaczął wg mojego przekonania i np. jego rodziców, lepsze, trzeźwe życie. Jak napisałam, to jest tylko moje przekonanie i on nie będzie się musiał z tym zgadzać. Jeżeli uzna, że wybiera co innego, to będzie miał do tego prawo i nikomu nic do tego.
Ja jednak będę umiała na siebie spokojnie spojrzeć w lustrze. I to spokojne spojrzenie warte jest więcej dla mnie niż pieniądze, które mogłabym zyskać. On też chce sprzedać to mieszkanie, bo zdaje sobie sprawę, że ja nie będę płaciła w nieskończoność czynszu. Jeszcze jednak próbuje mną manipulować. Takie były ustalenia i ja się ich trzymam.
To jest jedna strona, jak dla mnie ta pierwsza. Jest jeszcze druga strona medalu, gorsza, bo ja unikam kłótni, wojen. Jeżeli on jednak te ustalenia złamie, to ja wtedy, aby zakończyć definitywnie tą sprawę, nie będę się wzbraniać przed wstąpieniem na drogę sądową, bo inaczej to się nie skończy.

Moi Kochani, ja już nie chcę wracać do przeszłego życia. Nie biorę takiej opcji pod uwagę, że mogłabym znów być z Rafałem. Ja tylko chce uniknąć przepychania się, o ile to będzie możliwe...
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Bea, Michael, Grzegorz74, tommygun

Kącik Anniki 2016/10/21 16:52 #601

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5130
  • Otrzymane podziękowania: 6570
:czesc: Anetko, dzięki za rozjaśnienie mi paru kwestii. Ja sobie coś tam wyobrażałem po swojemu, teraz wiem jak jest faktycznie. Gdzieś tam chyba nie doceniłem Ciebie, wiec bardzo mile mnie zaskakujesz swoimi przemyśleniami. Rozumiem bardziej Twoje motywy działania. Trzymam kciuki za Ciebie, by sprawy Twoje toczyły sie spokojnie, bez wiekszych emocji i przeszkód.
Jak się kiedy spotkamy, to strzelę z Tobą misiaczka. :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2016/10/21 17:49 #602

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Dobrze, Anetko, że masz "plan B". Bo ja z doświadczenia wiem, jak trudno jest wyegzekwować jakiekolwiek ustalenia poczynione dobrowolnie z czynnym alkoholikiem. :)
Powodzenia ci życzę w realizacji twoich planów. :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2016/10/23 20:52 #603

  • Hevelius
  • Hevelius Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Nemo iudex in causa sua
  • Posty: 651
  • Otrzymane podziękowania: 1316
Annika75 napisał:
Oni "niby" kupią to mieszkanie razem z nim (współwłasność), ponieważ w przeciwnym razie, komornik by mu je z miejsca zabrał na długi alimentacyjne.

Anetko, czy dobrze zrozumiałem? Rafał chce sprzedać swój udział w mieszkaniu pomimo zadłużenia alimentacyjnego? W sumie to już nie Twój problem, ale Rafał powinien mieć świadomość, że w ten sposób jako dłużnik działa na szkodę wierzyciela (w tym wypadku alimentacyjnego). Ja bym się bał.
Art. 300 § 2 k.k. przewiduje za to do 5 lat pozbawienia wolności. Poza tym jest coś takiego jak "skarga pauliańska", dzięki której można unieważnić taką sprzedaż. Oczywiście pozwać Rafała musiałby pokrzywdzony, czyli w tym wypadku wierzyciel alimentacyjny. Możliwe, że nie dowie się on o tej transakcji i będzie cisza, ale mimo wszystko wygląda mi to na śliską sprawę. No, ale w końcu Twój były mąż jest dorosły i zakładam, że wie co robi. Miłego wieczoru. :P
Honi soit qui mal y pense!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Bea, Tomoe

Kącik Anniki 2016/10/24 04:27 #604

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Ja raczej zapytałam czy nie lepiej sprzedać szybko, nie względem zgarnięcia czyichś pieniędzy.
I we mnie budzi sprzeciw problem alimentów. Do żywego
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Tomoe

Kącik Anniki 2016/10/24 08:32 #605

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Po przeczytaniu całego wątku Anety odnoszę wrażenie, że odkładanie sprzedaży mieszkania jest podyktowane jej nadzieją, że do tego stycznia Rafał się ocknie, zacznie się uczciwie leczyć i wytrzeźwieje.
Dla mnie historia Anety i Rafała jest bliska z tego względu, że Aneta wspomina miejsca, które znam, a nawet ludzi, których prawdopodobnie znam, choć my obie sie nie znamy.
Mieszkam w pobliżu Bytomia i bywałam w tamtejszym klubie Odrodzenie. :)
Ostatnio zmieniany: 2016/10/24 08:33 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2016/10/24 08:46 #606

  • mariusz63
  • mariusz63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 823
  • Otrzymane podziękowania: 1468
Czytałaś niezbyt uważnie. Aneta napisała bardzo wyraźnie i to co najmniej dwa razy, dlaczego chce sprzedać dopiero w styczniu. Podatki. I nic więcej.
Ten świat jest rządzony przez miłość.
Ludzką miłość do pieniędzy.
dom wśród pól
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Grzegorz74

Kącik Anniki 2016/10/24 09:02 #607

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Czy na pewno chodzi o podatki i nic więcej?
Annika75 napisał:
Chcę to zrobić w ten sposób, aby nie odbierać mu szansy na to, aby zaczął wg mojego przekonania i np. jego rodziców, lepsze, trzeźwe życie. Jak napisałam, to jest tylko moje przekonanie i on nie będzie się musiał z tym zgadzać. Jeżeli uzna, że wybiera co innego, to będzie miał do tego prawo i nikomu nic do tego.

Czytałam uważnie. Pamiętam, jaki Aneta podała powód takiej a nie innej decyzji w sprawie sprzedaży tego mieszkania. To nie były "tylko podatki i nic więcej".

A zresztą ja podzieliłam się z wami tylko swoim subiektywnym wrażeniem. Swoimi wnioskami z lektury jej tematu. A moje wnioski nie muszą być słuszne. :)
Ostatnio zmieniany: 2016/10/24 09:09 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2016/10/24 16:57 #608

  • mariusz63
  • mariusz63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 823
  • Otrzymane podziękowania: 1468
Annika zapewne odpowie sama.
Gdybym przeczytał ten fragment wyrwany z kontekstu Jej wypowiedzi i tych poprzedzających, pewnie też bym tak to odebrał.
Odbieram całkowicie inaczej - czy słusznie - nie wiem.
Ten świat jest rządzony przez miłość.
Ludzką miłość do pieniędzy.
dom wśród pól
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2016/10/24 19:21 #609

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Wróciłam ze swojego "ukochanego" miasta Hannoveru :wmur: :) . Zaliczyłam objazd, który poprowadził mnie w nieznane i roboty drogowe, deszcz i brak miejsca do zaparkowania - ale wróciłam :lol: .
Z moją orientacją w terenie, taki wyjazd to wyzwanie. Pamiętam, gdy byłam na Bawarii, to musiałam wozić swoją podopieczną do domu opieki dwa razy w tygodniu i odbierać ją popołudniu. Byłam tam w sumie trzy razy po miesiącu i do samego końca jeździłam z nawigacją, chociaż droga trwała jakieś 10-12 minut i prowadziła przez wioskę, dopiero na końcu wjeżdżało się do małego miasteczka. Jednak za każdym razem bałam się, że bez nawigacji nie dojadę :ojej: :lol:

Wracam do tematu, który został tutaj poruszony....
Mieszkanie nie jest wystawione na sprzedaż już teraz, bo nie minęło jeszcze 5 lat od jego zakupu a chcę uniknąć zapłacenia podatku. Gdybym musiała czekać dłużej, to zaraz po rozwodzie dalibyśmy ogłoszenie o sprzedaży. Ten podatek, to nie jest mała kwota, dla mnie jest całkiem istotna, gdyż potem nie chcę brać kredytu, tylko dozbierać pieniądze (nawet gdy będzie to trochę trwało) i za gotówkę kupić mieszkanie . Nie chcę się więc pozbywać pieniędzy, które musiałabym "oddać", a które mi się przydadzą. Nie wiem kiedy kupię to mieszkanie, gdybym miała pewność, że w przeciągu 2 lat podatkowych, to też nie czekałabym, bo podatku bym nie zapłaciła.
Decyzja ta chroni mnie, a nie Rafała, gdyż on kupi mieszkanie zaraz po sprzedaży i tak za bardzo podatkiem nie musi się przejmować.
Oprócz tego, ja już kiedyś sprzedałam mieszkanie przed upływem 5 lat i nie chcę powtórki. Zmienił się sposób obliczania podatku, (dla mnie okazał się mniej korzystny). Miałam dziesiątki faktur, które w obligatoryjnej kontroli zostały dokładnie zweryfikowane np.:, szafka do przedpokoju zamykana na magnesik. Zamek ten kosztował jakieś 4-5zł i widniał na fakturze. Powiedziałam, że jest to szafka zabudowana, ale to było za mało, aby to zaliczyć do odpisu, musiałam zrobić zdjęcie :wmur: . Sprawa była o tyle trudna, że ja byłam za granicą i ciężko jest pilotować z takiej odległości niektóre sprawy. Teraz też nie jestem w Polsce.

Kolejną sprawą jest to, że ja lubię mieć wszystko poukładane. Mówię tutaj o takich praktycznych sprawach. Mam plan, którego staram się trzymać. Tak samo było np. w sprawie rozwodu. Zanim dojdzie do "finiszu", to ja krok po kroku coś realizuję, aby możliwie w logiczny sposób ułatwić sobie niektóre sprawy i uniknąć niemiłych niespodzianek. (Nie zawsze się udaje, jak już Tomoe zauważyła, mam też plan B). W przypadku tej konkretnej sprawy, mam już pod nią poukładaną swoją pracę, gdyż ja wyjeżdżam na kontrakty i nie jest to tak do końca sprawa elastyczna.

Nie jest prawdą, że przeciągam to wszystko, gdyż mam nadzieję, że "Rafał się ocknie, zacznie się uczciwie leczyć i wytrzeźwieje". Co mi do tego? Muszę się nawet przyznać, że nie mam takiej nadziei, na tą chwilę uważam bowiem, że ten czas nie nadszedł. Co nie znaczy, że nie życzę mu tego. Nigdy na tym wątku nie napisałam, że jest on złym człowiekiem. Jest chory i nie chce powalczyć o wyzdrowienie. Może tak woli. Jak Hevelius zauważył, to jest już mój były mąż. Ja nie rozwiodłam się "na niby", to nie miał być jakiś kubeł zimnej wody wylany na jego głowę z nadzieją, że się ocknie i zawalczy o siebie i nasze małżeństwo. Rozwód nie był grą, ani próbą wymuszenia na nim czegokolwiek. Moje słowa, które wyciągnięte z kontekstu i tak odczytane, mogą mieć inny przekaz :
"Chcę to zrobić w ten sposób, aby nie odbierać mu szansy na to, aby zaczął wg mojego przekonania i np. jego rodziców, lepsze, trzeźwe życie".
nie mają nic wspólnego z przesuniętym terminem sprzedaży mieszkania. Pisząc je miałam na myśli to, że nie chcę z Rafałem walczyć o mieszkanie w sądzie, nie chcę tracić czasu na to, swojego zdrowia i szacunku do siebie. Gdybym nawet wygrała tą sprawę, to oprócz pieniędzy nie zyskałabym nic. Moja "wygrana" oznaczałaby też pogrążenie Rafała, bo on straciłby szansę na rozpoczęcie nowego życia mając swój własny dach nad głową. Nie chcę tego. Nie wiem co będzie dalej się działo w jego życiu, może i ten kąt straci, ale nie ja mu tą szansę odbiorę. Może to zrobić tylko on.
Co niektórzy mogą nazwać to głupotą, naiwnością, co niektórzy może i tlącym się uczuciem czy nadzieją. Ja nazywam to zgodą z własnym sumieniem.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): budzik, Bea, Hevelius, mariusz63, Michael, Grzegorz74, tommygun, Poncelina

Kącik Anniki 2016/10/24 19:51 #610

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Dziękuję ci za tak szczegółowe przedstawienie twojej motywacji, Anetko. :)
I życzę ci, aby twój nastepny związek dał ci o wiele więcej spokoju, stabilizacji, szczęścia i zadowolenia. :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2016/10/24 20:27 #611

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • pierwszy raz uwierzyłem w siebie..
  • Posty: 1736
  • Otrzymane podziękowania: 2257
Anetko.. nie musisz się tłumaczyć ze swoich decyzji to jest Twoje i tylko Twoje życie.. sama podejmujesz decyzje i wiesz co robisz.. a znając Ciebie są przemyślane i skonsultowane z Twoim sumieniem.. a jeśli ktoś nie doczytuje.. lub doczytuje ale bez zrozumienia.. lub doszukuje się drugiego dna Twoich decyzji to już jego problem.. Pozdrawiam Aniołku
Jarek - alkoholik

chęć, wiara i samozaparcie
powiem to głośno i otwarcie,
może zmienić dzień dzisiejszy
abym stał się dziś silniejszy..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2016/10/24 20:39 #612

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Jest taka piosenka Nosowskiej:"Nie mów do mnie piesku..."

Uściski.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Hevelius

Kącik Anniki 2016/10/24 20:52 #613

  • Hevelius
  • Hevelius Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Nemo iudex in causa sua
  • Posty: 651
  • Otrzymane podziękowania: 1316
bea34 napisał:
"Nie mów do mnie piesku..."

"jeśli wiesz co chcę powiedzieć..." ^^)
Honi soit qui mal y pense!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Bea, E-Truska

Kącik Anniki 2016/11/18 13:01 #614

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Dzisiaj mija połowa mojego kontraktu. Przedłużyłam go o kilka dni na prośbę podopiecznych.... no i dla pielęgnowania własnego lenistwa. Tym sposobem wrócę do Polski 21 grudnia i ominą mnie porządki, no i pewnie choinka będzie już ubrana :-? . Mama i tak wcześniej zapowiedziała, że moim świątecznym zadaniem będzie pieczenie ciast :ojej: . Przynajmniej jednego mogę być pewna, że wychodzi mi to lepiej niż gotowanie :lol: .

Z Rafałem zostajemy na koleżeńskiej stopie. On czasami zadzwoni. Pracuje już prawie 3 tygodnie i jest zadowolony. Zajmuje się sprzedażą wysyłkową, a raczej łapaniem klientów. Przyznam się, że miło się go słuchało, gdy z takim entuzjazmem opowiadał o nowej pracy. Układa sobie życie , czasami odwiedza go koleżanka i jakoś czas biegnie.
Pamiętam jak mój znajomy zapytał się mnie kiedy ja zacznę układać sobie życie osobiste. Odpowiedziałam mu, że w przyszłym roku "coś pomyślę" :lol:
- No a wiesz, takie sprawy damsko-męskie, takie intymne?- dociekał dalej
- Hmm, zacznę od marca przyszłego roku :lol:
Dziwne pytania, dziwna odpowiedź, chociaż śmialiśmy się z tego. Zapytałam, czy domyśla się skąd mi ten marzec wziął się w głowie. Odpowiedział, że na pewno pomyślałam o kotach marcowych i dlatego mu tak odpowiedziałam. No i miał rację :lol: . W każdym bądź razie marzec w przyszłym roku zaplanowałam sobie wolny od pracy, gdyby okazało się, że coś jest na rzeczy :lol: . A tak serio, to dawno nie miałam takiego dłuższego wolnego, no i może akurat uda się sprzedać to mieszkanie, do tego w marcu są urodziny taty. Przyda mi się wolny miesiąc.

Tak naprawdę nie chcę niczego przyspieszać. Niech się toczy wszystko swoim tempem. Najpierw chcę domknąć wcześniejszy rozdział ...

Tutaj w pracy przeżyłam coś nowego dla mnie. Wybrałam się z Podopiecznymi i ich córką do lasu. To był taki specjalny las: las - cmentarz.
Przyznam się, że niechętnie tam jechałam. Przywiązałam się do Podopiecznych, a oni jechali tam, aby znaleźć miejsce dla siebie, gdzie zostaną pochowani. Było już popołudnie, gdy dotarliśmy na miejsce. Miejsce pełne uroku, szeleszczące liście, tak bardzo kolorowe. I te drzewa, a na nich tabliczki. Moi Podopieczni nie chcą być pochowani na cmentarzu takim tradycyjnym. Mają tylko córkę. Na niej ten ród się kończy, nie chcieli, aby kiedyś na ich grobie rosły chwasty.
Drzewa były przeróżne, zdecydowali się na to, które mi najbardziej się podobało. Jakieś kilkanaście metrów w głąb lasu, przy ścieżce. Drzewo miało rozłożystą koronę, która lekko górowała nad mniejszymi. Powiedzieli, że będą mieć cudowny widok na łąki, na wiatraki, na zachodzące słońce.
Ja byłam przygnębiona tą sytuacja. Stąpałam ostrożnie, bo cały czas miałam świadomość, że w zasadzie chodzę po zmarłych ludziach. Mało się odzywałam.
Babcia powiedziała, że mam myśleć o tej sytuacji jak o normalnej zmianie pokoleń, jak o czymś zupełnie naturalnym. Oni się cieszą, że znaleźli dla siebie piękne miejsce i będą wszyscy razem już na zawsze przy sobie. Przytuliła mnie i potem jakby nigdy nic, zaprosiła nas wszystkich na kolację.

Wracając do doczesnych spraw, to muszę pomyśleć jakie kupić prezenty pod choinkę, a jakoś nic mi do głowy nie przychodzi. Najłatwiej kupuje się dla małego Kubusia. Muszę sobie rozplanować swój pobyt w Polsce, aby zdążyć bez pośpiechu, pozałatwiać kilka spraw. A na razie, w możliwie spokojny sposób, spędzić drugą część kontraktu :)
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Ostatnio zmieniany: 2016/11/18 13:05 przez Annika75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Magda, Bea, Hevelius, mariusz63, Michael, tommygun ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2016/11/18 16:14 #615

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
Dziękuję Ci Anniko za ten post @};-
Dzięki temu wiem, że nie jestem jedyna, taka "sfiksowana" na tym świecie.
Też mam tylko Córkę i myśle podobnie jak Oni. Jej pamięć mi wystarczy.
Wyrazy Szacunku dla Starszej Pary ^:)^ ^:)^ ^:)^
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2016/12/24 15:54 #616

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Jestem od kilku dni w domku u rodziców. Te Święta będą całkiem inne. Ostatni raz spędziłam z nimi Święta po śmierci mojego męża. To były smutne Święta. Dla nich również.
Pamiętam, gdy mąż żył, prosiłam go, abyśmy mogli raz chociaż spędzić Wigilię z moimi rodzicami. Zawsze mówił, że może następnym razem, że teraz chce być tylko ze mną. Odpowiadałam mu, że kiedyś będziemy tego żałowali, bo czas płynie i może którejś z tych osób, z którą moglibyśmy te święta spędzić, zabraknąć. I zabrakło - mojego męża.

Zachowałam się dziś bardzo nieładnie. Mam żal o to do siebie. Wspominałam z mamą moją ostatnią Wigilię w zeszłym roku. Spędzałam ją z Rafałem, a on dzień wcześniej był już pijany. W Wigilię czułam się tak zniechęcona do wszystkiego, że nie chciało mi się podnieść z łóżka. Przemogłam się i przygotowałam kolację wigilijną. Rafał też doszedł jakoś do siebie i nawet pomagał mi. Zaczęło robić się tak świątecznie i ciepło i nagle... po złożeniu sobie życzeń i po pierwszym kęsie potrawy wigilijnej, on wstał i poszedł spać, a ja zostałam z tym wszystkim sama. Z zapalonymi świecami, z oświetloną choinką, z nakrytym stołem, tylko ta atmosfera gdzieś uleciała. Ta Wigilia i potem również Nowy Rok, były takim ogniskiem zapalnym i zapoczątkowały cały proces. Uzmysłowiłam sobie, że nie chcę tak, nie chcę być samotna, mimo że nie jestem sama. Nie chcę też już więcej niepewności i żalu. Dzisiaj zadzwonił Rafał z życzeniami. Wszystko było w porządku w naszej rozmowie, dopóki nie powiedział jednego zdania : " Chciałbym, abyś w tą Wigilię pomyślała o mnie"
Nie wytrzymałam. Odpowiedziałam, że właśnie myślałam o nim i o tym, jaką Wigilię, miałam za jego sprawą w zeszłym roku. Powinnam odpuścić, ale to był impuls.

Teraz wracając do domku, już w podróży czułam to ciepło powrotu. Wracałam autobusem, dostałam miejsce w samym tyle, tam gdzie jest taka jakby jedna długa ławka, dla 5 osób. Pozostałymi osobami była rodzina niemiecka. Mama z trójką dzieci. Obok mnie siedział może 6letni chłopczyk. W czasie drogi zasnął i poczułam jak położył buzię na moim ramieniu, a potem na kolanach. Jego mama to zauważyła, chciała go poprawić, ale powiedziałam, że mi to nie przeszkadza i chociaż nie spałam prawie wcale, bo przy każdym ruchu dziecka, budziłam się, to jednak ciepło, które biło od tego dzieciątka i moje próby złagodzenia wstrząsów autobusu, aby chłopczyk się nie obudził, sprawiły mi ogromną przyjemność. To była wspaniała podróż. Nigdy czegoś takiego wcześniej nie czułam. W takich chwilach żałuję, że nie mam dzieci. Ale cóż....mam coś innego. Mam wspaniałą rodzinę. I dociera do mnie też to, że mam wielu znajomych i życzliwych mi osób. Mnóstwo życzeń, które dostałam, mnóstwo pozytywnej energii, sprawiły że nie czuję się sama. Zresztą już od dłuższego czasu tak się nie czuję.

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów, nie zacznę kolacji wigilijnej od pierwszej gwiazdki. Patrzę teraz na nakryty stół, na świece, które zapalą się zaraz po przyjeździe mojej siostry z rodzinką, słucham jak tata podśpiewuje pod nosem, jak mama narzeka, że już jest głodna....

Pewnie u wielu z Was zaczęła się już kolacja wigilijna, może już podzieliliście się opłatkiem.
Ja jeszcze czekam....
Chciałabym Wam złożyć życzenie dobrych Świąt Bożego Narodzenia. Odkrycia tej magii, którą to, święta te niosą ze sobą.
Życzę Wam tego, czego mi zabrakło - i żałuję teraz - tego abyście spełniali swoje marzenia, nie odkładając ich na kiedyś, aby nie brakło na nie czasu. Ja też postaram się już o tym pamiętać.
Życzę Wam ciepła, które przynosi obecność życzliwych osób, czy to nieznajomych, czy najbliższych. Odkrycia się na miłe niespodzianki, które się pojawiają na naszej drodze i radości z najdrobniejszych rzeczy, bo one składają się na całość.
Życzę Wam dobrych wyborów i odwagi aby te wybory realizować.
Wszystkiego dobrego %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Ostatnio zmieniany: 2016/12/24 16:00 przez Annika75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, budzik, Adamm, andrzejej, thomas, joanka335, Magda, Bea, martasa ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2016/12/31 14:32 #617

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
I oto jest - ostatni dzień starego roku. Przeważnie w tym dniu stawałam na wadze i łapałam się za głowę, gdy widziałam coraz większe cyferki :lol: i zawsze sobie mówiłam : od Nowego Roku coś z tym zrobię :lol: . Dzisiaj nie staję na wadze, bo sama po sobie widzę, że cyferki zmalały, więc pozostaje mi sobie powiedzieć : oby tak dalej :lol: .
Nie uważam, aby ten rok był zły i to nie z powodu wagi, ale z powodu zmian, które zapoczątkował. Rok temu byłam żoną Rafała, Sylwester spędziłam w domku, Rafał był w Katowicach, wrócił nad ranem. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że są to moje ostatnie dni w tym mieszkaniu. Do pracy wyjechałam 3 stycznia i wróciłam później już tylko po swoje rzeczy.
Rok 2016 to rok zmian.

Kilka dni temu byłam w Bytomiu. Spędziłam tam jedną noc w swojej dawnej sypialni. Rafał spał w drugim pokoju. Wiedział, że przyjadę. Sypialnia była ogarnięta, ale reszta mieszkania....
W lodówce pleśń, na ziemi puste butelki, na ławie wysypany tytoń i poprzyklejany do szyby. Nie było miejsca, aby położyć filiżankę z kawą, zresztą kawy też nie było....No i sam Rafał.... Nie da się opisać tego widoku. Nie pracuje, praktycznie nie je , śpi, pali i pije....
Kupiłam kawę, posiedzieliśmy chwilę razem. Chwilę, bo miałam zarezerwowany bilet na "Łotr 1" :) .
Coś cudownego - wyjść sobie z mieszkania, pojechać do Multikina na tyle wcześnie, aby usiąść sobie w przytulnym kąciku i wypić kawę, zjeść lody, cieszyć się oczekiwaniem na film. Sam film wzbudził mój zachwyt, chociaż kończy się smutno, to jest to jedna z części Gwiezdnych wojen, która utkwi na zawsze w mojej pamięci. Wróciłam do mieszkania, poprosiłam Rafała, aby mnie nie budził rano, bo chcę się wyspać. Rozeszliśmy się każde w swoją stronę. Obudził mnie o północy, cały się trząsł, mówił, że musi się napić piwa, bo jest w takiej fazie, że nie daje rady. Jak wychodziłam do kina, to też chciał pieniądze na piwo. Powiedziałam, że nie ma już sponsorowanego picia. Nie spał całą noc, bo co się budziłam, to słyszałam, jak rozmawia przez telefon, jak chodzi po mieszkaniu, ogląda telewizję. Obudził mnie o 7 rano śniadaniem do łóżka. Byłam zła, bo chciałam pospać, ale podziękowałam tylko za jedzenie.
To był dzień załatwiań. Dlatego chciałam je zacząć od rana. Najwięcej czasu pochłonął Urząd Skarbowy, potem poczta, telewizja cyfrowa i inne pomniejsze sprawy. Zabrałam jeszcze kilka książek. Już teraz wiem, że sprzedać to mieszkanie będzie trudno. Jest ono naprawdę ładnie urządzone, ale ten brud i smród papierosów. Okna pozamykane, rolety opuszczone, miałam wrażenie, że jestem w bunkrze. Sterty brudnych ubrań, butelki, prezerwatywy, resztki jedzenia, śmieci, zasuszone kwiaty. Do foteli poprzyklejane czekoladowe cukierki, tak że nie można usiąść spokojnie. wszystko się lepi.... Pytałam się go, czy zdaje sobie sprawę z tego, że będą przychodzili ludzie oglądać to mieszkanie. Tak, zdaje sobie z tego sprawę, ale przecież nie jest źle. Przecież nie będzie idealnie wysprzątane, bo tutaj się mieszka. Mam obawy, że pewnie gdyby ktoś przyszedł zobaczyć mieszkanie, to nie wiem czy on usłyszałby dzwonek do drzwi, bo on śpi najczęściej w dzień i nic go wtedy nie obudzi.
Muszę nad tym pomyśleć głębiej. Mam już plan awaryjny.
Tak bardzo bym chciała, aby ten nadchodzący rok, pozwolił mi definitywnie zakończyć sprawę z tym mieszkaniem. Nie mogę powiedzieć, że chciałabym zapomnieć, bo się nie da, ale chciałabym, zburzyć ten pomost, który ciągle mam jeszcze za plecami i od czasu do czasu muszę przejść nim na drugą stronę, a tak bardzo mi się już nie chce.

Jeszcze jedna sprawa - ten kącik.... Rafał wiedział, że piszę. Zresztą wiedział, że ja uwielbiam pisać, nie tylko tutaj...
Dawniej, gdy byliśmy jeszcze razem, zależało mi, aby przeczytał tą moją historię. Mówiłam mu, że istnieje takie forum, że on też może pisać, a przynajmniej poczytać historię innych osób, którzy podjęli walkę z nałogiem, którym się to udaje. Najbardziej jednak chciałam, aby przeczytał to, co ja napisałam, aby poznał moje uczucia, moje myśli, motywy moich działań, moją miłość do niego... a potem walkę o małżeństwo. Nie chciał tego wszystkiego poznać. Traktował to miejsce, jako zbiór niezrównoważonych osób, pod których namową i ja sama zaczęłam stawać przeciwko niemu. Nie wie z jakim trudem przychodziło mi stawianie granic, odmawianie mu, nieodbieranie telefonów, nieodpisywanie na sms. Jak trudno się milczało, udawało obojętność, jak w środku duszy był krzyk, prośba o niepicie, o ratowanie naszego związku, o odbudowanie naszego kącika. Nie poznał tego, co tak naprawdę doprowadziło mnie do mojego "dna". Do miejsca, w którym zaczęłam się dusić i aby znów móc oddychać, podjęłam decyzję o odejściu.
Już teraz po rozwodzie, zapytał o ten kącik. Chciał go przeczytać. Wysłałam mu link. Nie mam nic do ukrycia, każde słowo jest prawdą. Tylko, że mi już nie zależy na tym. Spełniłam tylko jego prośbę, nic więcej. W głębi duszy wiedziałam, że to była gra z jego strony. Taka manifestacja jego uczuć, zainteresowanie moimi uczuciami, chęć ich poznania. Za późno ... Zresztą szybko znudziło mu się czytanie...
Wiesz Rafał, gdybyś jednak kiedyś zdobył się na to i przeczytał tą historię do tego miejsca, to chcę, abyś wiedział, że to niczego już nie zmieni. Szanuję Cię, jako człowieka, szanuję Twój wybór i ... cieszę się z mojego wyboru, bo mój świat pięknieje....

Zbliża się kolejny rok, kolejne niewypełnione jeszcze niczym dni, których treści jeszcze nie znamy.
Życzę Wam i sobie, aby te dni wypełniały się uśmiechem, spokojnymi snami, spotkaniami z osobami, którzy są dla nas ważni, których lubimy, czy kochamy. Życzę, aby na stronach pustego jeszcze kalendarza, znalazły się marzenia do spełniania, a droga do tych marzeń niosła radość.
Aby, można było pod koniec roku, powiedzieć sobie : oby tak dalej....
Wszystkiego dobrego %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Ostatnio zmieniany: 2016/12/31 14:38 przez Annika75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Moni74, budzik, szekla, Jadwiga, andrzejej, chwila, Magda, Bea ten użytkownik otrzymał 6 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/02/03 20:06 #618

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Minął już pierwszy miesiąc roku, nie wiem nawet kiedy. Jestem na półmetku mojego kontraktu i też przeleciał ten czas lotem błyskawicy. To jednak prawda, że im się jest starszym, to ten czas mija coraz szybciej. Pomyśleć, że kiedyś nie chciałam mojej babci uwierzyć w tą prawdę na słowo :) .
Ostatniego lutego powinnam być już w Polsce i zacznie się miesiąc, w którym aktywnie będę starała się sprzedać mieszkanie -ostatnią rzecz, która łączy mnie z Rafałem.
Bałam się wystawić to mieszkanie na sprzedaż wcześniej, bo brud, który w nim zastałam, odstraszyłby każdego potencjalnego klienta. Chciałam wrócić, wysprzątać, wystawić ogłoszenie, ewentualnie zlecić sprzedaż firmie, pilnując, aby Rafał nie zaprowadził w nim znów swoich "porządków".
Okazało się jednak, że Rafał ułatwia mi niespodziewanie to zadanie. Poznał pewną panią, w oddalonym o ok. 100 km mieście. Zadeklarował jej pomoc przy remoncie mieszkania, który zamierzała przeprowadzić. Jego usługi tak tej pani się spodobały, że zaoferowała mu mieszkanie i od ok. 2 tygodni mieszka tam. Przyjechał na 3 dni do Bytomia razem z tą kobietą. Zadzwonił, aby mi powiedzieć, że mieszkanie jest wysprzątane ślicznie, bo ta pani pościerała nawet kurze i umyła lodówkę. Chciałam podpowiedzieć, aby nie zapomniała o oknach, ale powstrzymałam się, w końcu wyświadcza mi i tak dużą przysługę. Owej pani bardzo spodobały się nasze meble, szczególnie sypialnia, więc zabierają wszystko. Nie mam nic przeciwko temu. Jest mi to naprawdę na rękę, bo mieszkanie będzie dzięki temu przygotowane do sprzedaży i ominą mnie sprawy związane z przeprowadzką Rafała i stres z tym związany. Po 10 lutym mają przyjechać samochodem i pozbierać drobniejsze rzeczy, czyli jakieś narzędzia, rzeczy kuchenne, wszystko co się zmieści do samochodu osobowego, a na resztę wynajmą większy samochód, jak będą mieć pieniążki, bo chyba obecnie nie mają, gdyż Rafał poprosił mnie o małą pożyczkę - 100 zł :wmur: . Nie chce mi się nawet tego komentować. Rafał zostaje w owym mieście i tam ma szukać pracy i podchodzić do prawa jazdy. Układa sobie życie i oby sobie je ułożył. Życzę mu wszystkiego najlepszego, chociaż mam dziwne przeczucie, że leci po równi pochyłej w dół. Jednak to nie moja sprawa. Może to jest akurat ta właściwa kobieta. Ja byłam za słaba i aby nie pociągnął mnie za sobą - odeszłam.
Żal mi troszkę tamtej młodej dziewczyny, z którą się spotykał. Rozkochał ją w sobie i odsunął. Skarżył się, że ona nie daje mu spokoju i twierdzi, że w lipcu urodzi się ich córeczka. ( No proszę, a mnie zapewniał, że nic z "tych rzeczy" nie robili, bo on by nie mógł :-? ). Żal mi jej dlatego, że jest to osoba niepełnosprawna.
W każdym razie mam nadzieję, że sprawy potoczą się dla mnie pomyślnie.
Przyznam się, że trochę zabolała mnie rozmowa z mamą. Ona ma zupełnie inny charakter niż ja i nie może zrozumieć, że ja tak łatwo zrezygnowałam z rzeczy, na które ja pracowałam i patrzę spokojnie, jak on wszystko wywozi. Usłyszałam nawet, że pierwsza żona Rafała musiała być mądrą kobieta, bo poznała się na nim i nic mu nie zostawiła, nawet spać nie miał na czym. Mama nie umie zrozumieć, że ja ponad wszystko chcę już mieć spokój. Postanowiłam, że będę mniej informować ją o wszystkim dla swojego i jej spokoju.
W moim życiu jest pogodnie, chociaż dni są podobne jedne do drugich. Dużo chodzę na spacery, zaczęłam jeździć na rowerku stacjonarnym, dużo rozmawiam.
Na dzień dzisiejszy zaplanowałam, że wrócę do swojego mieszkania, które teraz wynajmuję. Jak osoby te będą chciały się wyprowadzić, lub skończy się okres umowy (kończy się dopiero za niecałe 2 lata), to nie będę wynajmowała już tego mieszkania nikomu. Sama w nim zamieszkam. Nie potrzebuję nic innego. Mieszkanie ma 2 pokoje, duży balkon, jest jasne. Nic więcej mi nie potrzeba, a chcę mieć swój kącik. Ja za bardzo jestem niezależną osobą, aby na dłuższą metę mieszkać u rodziców. Niby nie przebywam tam długo, bo wracam do Polski na kilkanaście dni, średnio co 2 miesiące. Jednak chcę wracać do siebie, a do rodziców przyjeżdżać w odwiedziny na kilka dni. Potem jednak móc wrócić w "swoje miejsce", zamknąć drzwi i odetchnąć swobodą. Nie chcę wypowiadać im umowy, bo mają dziecko, jednak przyznam się, że ucieszyłabym się, gdyby mi np. jutro zadzwonili i powiedzieli, że chcą się wyprowadzić. Póki to jednak nie nastąpi, to chcę szybciej spłacać kredyt, który wzięłam przed ślubem z Rafałem, aby spłacić jego długi. Chce go nadpłacać na ile to będzie możliwe, aby potem było mi łatwiej, gdy nie będę miała już pieniążków za wynajem. W pobliżu tego mieszkania znajduje się kino, jest teatr, jest nawet opera. Są to miejsca, w których lubię spędzać czas.
Takie są moje plany, a czy tak będzie, to czas pokaże.
Mam nadzieję, że ten czas będzie mijał mi spokojnie, a przyszłość okaże się łaskawa dla mnie :)
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Jadwiga, andrzejej, Marta74, Melisa, Magda, Bea, mariusz63, Michael ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2017/02/03 20:15 #619

  • Grzegorz74
  • Grzegorz74 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1236
  • Otrzymane podziękowania: 1700
Trzeba umieć stracić, by zyskać.
Z daleka, tak na pierwszy rzut oka, to konstrukcja nieco karkołomna, niemniej jak dobrze w niej pogrzebać, nagle staje się "dojrzałą decyzją"
Nie naprawiaj innych- pracuj nad sobą.
Nie oceniaj innych- każdy ma prawo żyć jak chce.
Nie krytykuj- a dawaj wsparcie.

Pokora, wiara w dobro, zdrowie,
skarby nad skarbami.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/02/03 20:29 #620

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
I tyle w Tobie spokoju Anniko ^:)^ Gratuluję :-BD I powtórzę za Grześkiem.....Trzeba umieć stracić, by zyskać.
Zyskałaś spokój. A ten spokój jest bezcenny :)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Annika75

Kącik Anniki 2017/02/03 23:12 #621

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Zuch kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/02/04 10:34 #622

  • Jadwiga
  • Jadwiga Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 420
  • Otrzymane podziękowania: 595
:czesc:
oklaskiii @};- ~O) %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/02/06 09:57 #623

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
Życzę ci realizacji marzeń o "swoim miejscu na ziemi", do którego będziesz mogła wracać. I życzę ci, abyś mogła to miejsce nazywać domem. :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kącik Anniki 2017/02/07 10:59 #624

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • pierwszy raz uwierzyłem w siebie..
  • Posty: 1736
  • Otrzymane podziękowania: 2257
w Tobie siła Aniołku.. zwyciesteoe
Jarek - alkoholik

chęć, wiara i samozaparcie
powiem to głośno i otwarcie,
może zmienić dzień dzisiejszy
abym stał się dziś silniejszy..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2017/02/07 11:18 #625

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5130
  • Otrzymane podziękowania: 6570
Annika75 napisał:

... będę starała się sprzedać mieszkanie -ostatnią rzecz, która łączy mnie z Rafałem.
Okazało się jednak, że Rafał ułatwia mi niespodziewanie to zadanie. Owej pani bardzo spodobały się nasze meble, szczególnie sypialnia, więc zabierają wszystko…. , a na resztę wynajmą większy samochód, jak będą mieć pieniążki, bo chyba obecnie nie mają, gdyż Rafał poprosił mnie o małą pożyczkę - 100 zł
Rafał zostaje w owym mieście i tam ma szukać pracy i podchodzić do prawa jazdy. Układa sobie życie ... chociaż mam dziwne przeczucie, że leci po równi pochyłej w dół.

Przyznam się, że trochę zabolała mnie rozmowa z mamą.
Ona ma zupełnie inny charakter niż ja i nie może zrozumieć, że ja tak łatwo zrezygnowałam z rzeczy, na które ja pracowałam i patrzę spokojnie, jak on wszystko wywozi. Usłyszałam nawet, że pierwsza żona Rafała musiała być mądrą kobieta, bo poznała się na nim i nic mu nie zostawiła, nawet spać nie miał na czym.
Mama nie umie zrozumieć, że ja ponad wszystko chcę już mieć spokój. Postanowiłam, że będę mniej informować ją o wszystkim dla swojego i jej spokoju.

Na dzień dzisiejszy zaplanowałam, że wrócę do swojego mieszkania, które teraz wynajmuję. Póki to jednak nie nastąpi, to chcę szybciej spłacać kredyt, który wzięłam przed ślubem z Rafałem, aby spłacić jego długi. Chce go nadpłacać na ile to będzie możliwe, aby potem było mi łatwiej, gdy nie będę miała już pieniążków za wynajem.
Anetko :czesc: najważniejsze w tym wszystkim są Twoje emocje, działania i decyzje.
Twoja mama myśli normalnie, to Ty pobłażasz Rafałowi i chyba nie pod wpływem dobroduszności szlachetnej lecz w efekcie słabości i poczucia winy wobec niego, jak i w poczuciu klęski wobec planów życiowych jakie z nim wiązałaś Ty, a być może i Twoi rodzice.
To moje uzasadnienie sobie - jej postawy.
Prawda jest taka, że utrzymywałaś faceta, a co mu się tak naprawdę należy z tych wspólnie nabytych rzeczy - wiesz najlepiej Ty. Wiesz doskonale ile do czego dołożył i gdzie jest jego udział, a gdzie nie. Mi nic do tego, możesz i jemu zostawić to mieszkanie. Ja widzę tylko w tym mówiąc najprościej i otwarcie - opóźnianie momentu jego konfrontacji z rzeczywistością, w której:
nikt za mnie nie wytrzeźwieje
w życiu należy polegać przede wszystkim na sobie.
On zna Ciebie i skorzysta z Twej słabości ile się da.
Ja mu nie życzę źle, ale facet, który nic nie robi w kierunku zdrowienia nie jest dla mnie wiarygodny, bo niby jak dozna choćby minimum "olśnienia" w temacie alkoholu? Ja sądzę, że i Ty czujesz, że ktoś mu w życiu da tego decydującego kopa w d..., po którym on w końcu stanie w prawdzie o sobie. Ciebie na tego kopa nie stać jest, dlatego liczysz się ze stratami.
I ja myślę, że właśnie - Twoje samopoczucie w tym wszystkim jest istotne. Ty najlepiej wiesz - jak z tym wszystkim się czujesz.
Mi na dziś się wydaje, że byłbym bardziej bardzo niedobry niż Ty. :lol: Bo, jednak nie ma to jak terapia szokowa - porządny kop w d... i ból z tym związany - dociera do mózgu z kilku kierunków, więc trudniej go zlekceważyć.
Pozdrawiam :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, mariusz63, Michael, tommygun

Kącik Anniki 2017/02/07 13:57 #626

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Wiesz Andrzejku , masz rację, bardzo ważne są dla mnie moje emocje i moje samopoczucie . Kierując się właśnie nimi nie chcę walki, chcę spokoju. Nie chcę tego przeciągać, ani o chwilę ponad to, co będzie konieczne. W przypadku walki o majątek, to wszystko by trwało zbyt długo. Nie chcę sobie niszczyć kolejnych dni czy miesięcy swojego życia. Ustalimy cenę mieszkania taką, aby była szansa go sprzedać w jak najkrótszym czasie.
Mojej mamie chodzi o pieniądze i o wyrównanie krzywdy. Ale to ja muszę ponieść i ponoszę konsekwencje swoich działań. Pieniądze są ważne, ale nie za cenę spokoju. Ja nigdy do nich nie przywiązywałam aż tak dużej uwagi. Jestem w stanie przełknąć dość lekko tą stratę, ale nie chcę się zacząć dusić kłótniami, sądami, przepychankami.
Ja już teraz przeglądam sobie wycieczki, wyobrażam sobie, jak będę urządzać mieszkanie w TG. To nadejdzie, mam nadzieję, że już wkrótce.
Rozumiem zachowanie mamy, staje po stronie dziecka, które słono płaci za przeszłość. Ja mam jednak inne podejście do pieniążków niż ona. Wolę stracić pieniądze, aby jak najszybciej zacząć żyć życiem, w którym Rafała już nie będzie i nie będzie wspólnych spraw, konsultowania z nim decyzji.
Mój profil na FB znalazła jego dziewczyna, była dziewczyna. Pisałam o niej w tym kąciku. Założyła sobie konto, aby się skontaktować ze mną i pisze o krzywdach, które wyrządził jej Rafał, o obietnicach, o pieniądzach, czasie , szpitalu, dziecku.
Ja chcę zapomnieć.... Jest mi jej żal, ale.... No właśnie, nie angażuję się, nie będę się angażować, bo chcę mieć swoje życie i iść do przodu.
Masz rację też w tym, że uważam, że Rafał poniesie konsekwencje i uważam, ze ten moment jest coraz bliżej. W sumie jestem w stanie przewidzieć ciąg dalszy. Ja go rozliczała nie będę , nawracała też nie i pomagała też nie. Masz racje, nie stać mnie, aby mu dokopać :) . Ja się nawet porządnie zamachnąć nie umiem. Pewnie i tak bym z rozpędu sama poległa na ziemi :lol: .
Chcę odzyskać swoje życie, a straty? Zapłacę. Wnioski, mam nadzieję z tego wyciągnę, nauka kosztuje :lol: , a ja dostałam porządną szkołę życia
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, andrzejej, mariusz63, Michael, Grzegorz74, tommygun

Kącik Anniki 2017/02/07 15:57 #627

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Ja zaś czytam o tym i czuję szacunek do Ciebie. chciałabym mieć w sobie przestrzeń, która pozwoliłaby mi była machnąć ręką na to co było moje.
Już machnęłam, ale próbowałam nie zostać z niczym.
Uważam, że masz nie tylko zdrowe podejście do sprawy, ale też że oddzieliłaś się emocjonalnie od niego, co daje tę swobodę w podejściu do przeszłości.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, mariusz63, Grzegorz74, tommygun

Kącik Anniki 2017/02/07 23:15 #628

  • Grzegorz74
  • Grzegorz74 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1236
  • Otrzymane podziękowania: 1700
Najcenniejsze jest to, co jeszcze przed nami.
Piszesz że pieniądze, obecny majątek, nie definiują Ciebie jako osoby, takie podejście jest mi bliskie, zdecydowanie wolę patrzeć na optymistyczne jutro, niż kopać się z pesymistycznym wczoraj.
Jedyne czego bym sobie nie życzył, to Ciebie jako konkurencji w biznesie :grin: naprawdę.
Nie naprawiaj innych- pracuj nad sobą.
Nie oceniaj innych- każdy ma prawo żyć jak chce.
Nie krytykuj- a dawaj wsparcie.

Pokora, wiara w dobro, zdrowie,
skarby nad skarbami.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, mariusz63

Kącik Anniki 2017/02/16 20:29 #629

  • Dark Poet
  • Dark Poet Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 103
  • Otrzymane podziękowania: 315
Oj Anetko, Anetko… znów się w Tobie zaczytałem. Ten Twój kącik ma dla mnie taki magiczny magnetyzm… albo magnetyzującą magię. Przeczytałem wszystko, co napisałaś od momentu mojego stąd „odejścia” aż do teraz. Później uznałem, że muszę sobie przypomnieć całą Twoją historię od początku. I w ten sposób jestem po lekturze całości, w której smutek, tęsknota lecz i nadzieja wyzierają niemal zza każdego słowa. Kibicowałem Twojemu związkowi z Rafałem mocno, dlatego z przykrością przyjąłem wasze rozstanie. Jak by nie patrzył, coś umarło. Ale z drugiej strony czytam o Twoich przeżyciach, emocjach, utraconych złudzeniach, kolejnych zawodach i… cieszę się, że dopięłaś swego. Jeśli jesteś z tym szczęśliwa, to dobrze się stało. Z trzeciej z kolei strony, staram się wyobrazić sobie co czuje Rafał. Ja już jakiś czas (najdłuższy czas w historii mojej choroby) nie piję, ale przecież nie zapomniałem w jaki sposób myślałem kiedy piłem. Zbieżnych punktów dostrzegam sporo, choć nie wystawiałem cierpliwości i miłości swojej żony aż na taką próbę. Chyba… bo przecież moja żona na trzeźwo mogła to odbierać inaczej. I szkoda mi go jako człowieka, a ciebie cenię jeszcze bardziej za to, jak o nim piszesz, jak o nim myślisz, choć te myśli powoli przekształcać się będą tylko we wspomnienia. Cenię za to, że nie chcesz wdeptać go w ziemię, zbrukać jego godności, którą sam przecież zbrukał. Że nie upajasz się jego upadkiem. Za to, że mimo wielu głosów dookoła, zapewne mających swoje racje i uzasadnienie, ty wybrałaś jednak własną drogę postępowania, tak aby mieć wobec siebie poczucie zachowania się w sposób godny i porządny. Chapeau bas.
Wiesz, pozazawodowo jestem literatem z kilkoma wydanymi książkami na koncie. Mam więc dość rozwiniętą wyobraźnię, alkohol na szczęście jej nie zniszczył, przynajmniej tak mi się wydaje. Twoje opisy są tak plastyczne, że „widzę” to wasze mieszkanie w Bytomiu, jakie było ile ciepła musiałaś, czy musieliście w nie włożyć, żeby było jakie było… i jak pomału przeistaczało się w coś na kształt zimnej, brudnej meliny bez duszy już tylko za sprawą Rafała. „Widzę” twój dom rodzinny w górach i inne scenografie z twoich opisów.
Mam swoje spostrzeżenia i przemyślenia dotyczące Twojej, Waszej historii. Takie osobiste, wynikające z moich doświadczeń i powrotu znad krawędzi. Jeżeli zechcesz, napiszę Ci je na privie. Pozdrawiam cieplutko, Daro.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Melisa, Annika75, mariusz63, Michael, tommygun, Poncelina

Kącik Anniki 2017/02/17 00:32 #630

  • mariusz63
  • mariusz63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 823
  • Otrzymane podziękowania: 1468
Annika, pisałem albo mówiłem (stary jestem i już nie pamiętam bnggfgbfb )
Wydaj swoją historię. Powodzenie gwarantowane.
Nie ja jeden mam takie zdanie, że pięknie i lekko piszesz.
Ten świat jest rządzony przez miłość.
Ludzką miłość do pieniędzy.
dom wśród pól
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Dark Poet, tommygun