Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Kącik Anniki

Odp: Kącik Anniki 2016/06/17 08:19 #561

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Ktosik napisał:
Myślę , że jak się kogoś pokocha o się nie zastanawia czy ten ktoś jest wart tej milości tylko się kocha , bo inaczej byłoby to wyrachowanie :-
Dobrze jest rozróżnić miłość do uzależnionego przechodzącą we współuzależnienie od miłości bez tego elementu.
Jak się kogoś kocha sercem podatnym do pomocy "mimo wszystko" to może przed nosem przejść życie własne.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, joanka335, Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/06/17 16:14 #562

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1399
  • Otrzymane podziękowania: 1150
najpierw jest przyjazn potem przywiazanie a pozniej moze byc milosc............. najpierw powinno sie kochac siebie a potem mozna dojrzala miloscia druga osobe,wlasne doswiadczenie jest innaczej czy gorzej nie,chociaz nie mam jakis tam motyli w brzuchu itp exstaz.pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/06/17 20:44 #563

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Minął ponad tydzień od rozwodu i powrotu do pracy. Na stole w sypialni wciąż mam bukiet róż, który dostałam od swoich podopiecznych z "okazji rozwodu". Niektóre róże pochyliły już swoje główki ze zmęczenia, inne wciąż stoją wyprostowane.
Nie specjalnie odczuwam jakaś zmianę. Może dlatego, że nie mieszkałam już z Rafałem, że nasza droga do rozwodu była procesem, a nie gwałtowną decyzją. Było to poddanie się, zaprzestanie walki z alkoholem i osobą pod jego wpływem, utrata nadziei. Równolegle następował inny proces: walka o siebie, o swój czas, o swój spokój. Długo to trwało. Wraz z każdym pozorowanym krokiem w stronę trzeźwości u Rafała, znów powracała nadzieja ... na krótko jednak, na coraz krócej.....
Mamy kontakt ze sobą sporadyczny, łączą nas jeszcze materialne sprawy - mieszkanie. Będziemy chcieli je sprzedać ze względów ekonomicznych (podatek) dopiero w przyszłym roku. Do tego czasu Rafał tam będzie mieszkał opłacając media (umowy są już tylko na niego). Ja będę płaciła czynsz, aby mieszkanie nie było zadłużone w momencie sprzedaży.
Usłyszałam również, że nadal mnie kocha, że będzie walczył o mnie. Tylko, że ja nigdy nie chciałam walki o siebie, chciałam spokojnie żyć bez alkoholu. On to wiedział.

On: - Będę walczył, chociażby to miało trwać rok, dwa, pięć lat - mówi to i nadal pije....
On: - Jesteś jeszcze oficjalnie moja żoną, wyrok się jeszcze nie uprawomocnił....

Ja: - Jesteś wolny Rafał, to już tylko Twoje wybory są....

Zerkałam dzisiaj za okno. Na zewnątrz przewijały się prawie wszystkie pory roku, brakowało tylko śniegu. Było i słońce i deszcz, i wiatr, i burza. Było raz jasno, a raz ciemno... A na drugim planie, tak daleko, widziałam dwie mijające się barki na kanale...
Nigdy jeszcze nie miałam wrażenia tak pędzącego czasu. Jakbym patrzyła przez szybę na zmieniające się po sobie miesiące, jakbym widziała i wiosnę i lato, a zaraz nadchodziła szybkim krokiem jesień. I te dwie płynące w przeciwnym kierunku barki.... Zamyśliłam się... Odeszłam od okna. Po pewnym czasie zaświeciło słońce, a po mokrym trawniku skakał mały czarny ptaszek, z pomarańczowym dziubkiem i szukał smakołyków. I nie było w tym obrazie już pośpiechu, nie było napięcia. Był spokój i taka sielskość...

Ja: - Jesteś wolna, to był twój wybór i każde kolejne będą tylko twoje... - teraz jeszcze powtarzam to sobie, a mam nadzieję, że za niedługi czas to będzie we mnie, bez przypominania samej sobie o tym...

Odzyskałam swój czas, idę swoją drogą.

Nie żałuję niczego.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Jadwiga, andrzejej, Marta74, joanka335, Kristina, Magda, Bea, mariusz63, amis ten użytkownik otrzymał 5 podziękowań od innych

Odp: Kącik Anniki 2016/06/18 11:41 #564

  • joanka335
  • joanka335 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 182
  • Otrzymane podziękowania: 255
Ja też czuję się jak ten mały szpak z pomarańczowym dzióbkiem, wolna i szukająca smakołyków tylko dla siebie.

Dużo uśmiechu Anetko, on zawsze pomaga kwiaaatek %%- kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/06/18 15:10 #565

  • Michael
  • Michael Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 329
  • Otrzymane podziękowania: 563
Czarny ptaszek z pomarańczowym dziubkiem to prawdopodobnie KOS. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): joanka335, Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/07/02 13:54 #566

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
W przyszłym tygodniu wracam do Polski. Nie wiem kiedy minęły te dni. Nawet nie specjalnie odliczałam dni do powrotu. Dobrze mi tutaj. Okazało się, że niedaleko mnie pracuje inna kobieta z Polski i od czasu do czasu spotykamy się na kawie. Babcia powiedziała, że cieszy się, że ją poznałam, bo mogę w swoim rodzinnym języku porozmawiać i tym sposobem nie zapomnę go :lol: .
W środę byliśmy w moim ulubionym miejscu. Małe miasteczko nad ogromnym jeziorem. Moi podopieczni mieli 59 rocznicę ślubu i z tej okazji pojechaliśmy właśnie tam. Był rejs statkiem, obiad w restauracji, potem kawa i lody w przytulnej kawiarence z widokiem na taflę jeziora.
Było dość wietrznie, ale ja uparłam się, że zostanę na pokładzie, chociaż reszta (podopieczni i ich córka plus 12 letnia dziewczynka), zeszli pod pokład. Usiadłam sobie na ławeczce zaraz przy burcie i patrzyłam na wodę. To było niesamowite uczucie, kołysanie statku, szalejące na wietrze włosy, kropelki wody na buzi. Właśnie wtedy chyba pierwszy raz pomyślałam sobie, że właśnie tak wygląda wolność. Tak ja ją odbieram.
Jestem już oficjalnie wolną osobą. Mój rozwód uprawomocnił się. Rafał też czekał na uprawomocnienie się wyroku, bo razem z tą karteczką z sądu chce iść do opieki społecznej. Niech robi jak uważa. Ja już nie poniosę konsekwencji jego czynów. Nie ma wrogości między nami, nie ma nawet wzajemnej niechęci. Szanujemy swój wybór. Ja uszanowałam jego drogę, która skręciła gdzieś dalej od ścieżki po której ja idę.
Zastanawiałam się jak to będzie, gdy będę wracać do Polski, nie do swojego domu. Mieszkam teraz rodzicami. Mam tam swój kącik. Pokój lekko na uboczu. Dawniej mówiłam o nim: "zielony pokój", bo taki właśnie jest. Jasnozielone ściany, okna z dwóch stron i dużo kwiatów. Książek jest mnóstwo, które czekają aż po nie sięgnę, lampka nocna blisko łóżka, która świeci się zawsze długo w nocy jak tam jestem, mnóstwo płyt. Kiedyś tak będzie wyglądał pokój w moim mieszkaniu. Też będzie jasno, też będzie mnóstwo książek, będą świece, płyty z muzyką, będzie zapach świeżości i będzie spokój.
Znowu spotkamy się całą rodziną, bo będzie też moja siostra z Irlandii z mężem i Zuzią oraz druga siostra Basia z synkiem. Basia mieszka w pobliżu rodziców. Dzisiaj biegałam za cukiereczkami dla Zuzi, bo lubi takie kuleczki czekoladowe. Udało mi się je kupić. Właściwy prezent czeka też na nią już w domku, bo zamówiłam u koleżanki ręcznie robione gumeczki i spineczki do włosów. Takie kolorowe kwiaty i motylki. Tym razem kupiłam prezent, który nie zajmuje dużo miejsca, bo ostatnim razem kupiłam podświetlaną tablicę z rysunkami i nie pomyślałam, że oni muszą to zapakować do samolotu x_x :lol: . Moja mama pytała się Zuzi co chce otrzymać. Malutka powiedziała, że chce malowankę i kredki (są już w domku, bo ciocia też lubi bawić się malowankami 3aa ), chce też cukiereczki i dużo lodów (podała się na ciocię z tym :wmur: :lol: ) i chce krokodyla . Hmm :-? , z tym będzie problem :lol: . Dla małego Kubusia prezent wybierze jego mamusia. Ciocia tylko zapłaci. Zawsze miałam problem z prezentami dla mężczyzn :lol: .
Bałam się tego, że wracając nie do swojego mieszkania, będę czuła jakiś niedosyt, że będę czuła się w pewnym sensie ograniczona. Czuję jednak radość z powrotu. Zaplanowałam kilka rzeczy do ogarnięcia w tym czasie. Nie jest tego już tak wiele jak wcześniej. Nie będzie pośpiechu, będzie lenistwo, będą góry, będzie rodzina. W tym wszystkim będę ja. Już spokojniejsza, już nie patrząca z obawą w czyjeś oczy - czy są pijane czy nie, nie wsłuchująca się w czyjś głos, nie szukająca pustych butelek po alkoholu. Nie będę też czuła samotności, którą czułam, chociaż nie byłam sama, bo był Rafał. Jestem wolna %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, andrzejej, Marta74, Magda, Isabell, mariusz63, Michael, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2016/07/02 14:11 #567

  • Iza_77
  • Iza_77 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Vita sine libertate nihili est
  • Posty: 276
  • Otrzymane podziękowania: 475
Bardzo przyjemnie się to czyta, taki spokój i radość... :muza:
Wiesz mój synek niedawno chciał krowę morską i słonia... O ile słonia to jeszcze jakoś, gdyby ogródek był większy, o tyle krów morskich to już nie ma... Chodził i mówił żeby tata duży basen zrobił dla krowy, ale musi być duży, bo mama też chce pływać... :-?
Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione.
Jeden nazywamy wczoraj, a drugi jutro.

@};- Dalai Lama
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Annika75, Isabell, mariusz63

Odp: Kącik Anniki 2016/07/02 14:19 #568

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4182
  • Otrzymane podziękowania: 6683
:lol:
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2016/07/03 16:23 #569

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • pierwszy raz uwierzyłem w siebie..
  • Posty: 1736
  • Otrzymane podziękowania: 2257
Anetko na rynku w Krakowie jest od groma krokodyli w czapce krakowiaka lub z napisem Kraków.. a jak sie spotkamy to pokaże Ci krokodyle jakie chcesz na chińskim portalu gdzie zamawiamy różne rzeczy.. za kilka dolarów można kupić.. podrówka..
Jarek - alkoholik

chęć, wiara i samozaparcie
powiem to głośno i otwarcie,
może zmienić dzień dzisiejszy
abym stał się dziś silniejszy..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/07/05 15:02 #570

  • joanka335
  • joanka335 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 182
  • Otrzymane podziękowania: 255
Aniko, czemu wyczuwam smutek? Proszę o szeroki uśmiech, bo życie jest piękne i wspaniałe kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/07/23 21:37 #571

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
joanka335 napisał:
Aniko, czemu wyczuwam smutek? Proszę o szeroki uśmiech, bo życie jest piękne i wspaniałe kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek

Uśmiecham się coraz częściej :)

Dawno nie pisałam, zaglądałam na Forum i czytałam, ale też już nie wszystko. Brakowało mi czasu. Pochłonęło mnie realne życie. Ten czas w Polsce minął tak szybciutko. Nie miałam specjalnych planów i chyba dobrze, bo działo się więcej, niż mogłabym przypuszczać :-BD .
Spotkanie z rodziną było cudowne. Kolejna okazja, abyśmy mogły spotkać się w takim gronie, pewnie nie prędko się pojawi. Było gwarnie, nie było leniwie, nie było spania do południa :lol: , za to były rozmowy, włóczenie się po mieście, zakupy, malowanki, śmiech dzieci, radość rodziców i było też zmęczenie, ale takie pozytywne :) .
Próbowałam nawet się opalić, ale mała Zuzia wyleczyła mnie z tego skutecznie, oblewając mnie konewką z zimną wodą :lol: .
Tak minął mój pierwszy tydzień w Polsce. Odwiozłam siostrę z rodziną na lotnisko w Balicach i pozostaliśmy w węższym gronie. Miałam do dyspozycji samochód taty i w ciągu 3 dni zrobiłam nim ponad 1000 km. Uwielbiam siedzieć za kierownicą. Były góry, była Karczma Rzym, lody w Suchej Beskidzkiej, miłe spotkanie po latach....
Spotkałam się też z Rafałem. Pojechałam do Bytomia, aby zabrać kilka swoich drobiazgów. Było to spokojne spotkanie, rozmawialiśmy ze sobą jak starzy znajomi. Nie byłam tam długo, bo chciałam spotkać się jeszcze z koleżanką. Wyjeżdżałam z Bytomia bez żalu, mieszkanie opuszczałam bez smutku, żegnając się z Rafałem nie czułam żadnych negatywnych emocji.
Mamy sporadyczny kontakt ze sobą. Wiem ( z jego słów), że podjął pracę. Nie zastanawiam się jednak już, czy te słowa są prawdziwe.
Zadzwoniłam też do swojej byłej już teściowej. Zawsze miałam z nią serdeczny kontakt. Wiedziałam od Rafała, że ona chciała się z nim skontaktować, ale on celowo nie odbierał telefonów. Zrobiło mi się jej żal. Wyobraziłam sobie co czułaby moja Mama, gdybym nie odbierała telefonów, gdyby nie wiedziała co się dzieje ze mną przez tak długi czas. Rozmowa ze mną uspokoiła ją bardzo, płakała i dziękowała mi.
Zadzwonił też pewien pan na dawny numer Rafała. Nie poznałam go po głosie. Podałam mu aktualny numer (za zgodą Rafała). Potem okazało się, że był to jego brat, który chciał zaprosić nas na chrzciny. Nie wiedział chyba, że rozwód tak szybko doszedł do skutku.
Byłam też u notariusza i zmieniłam swój testament.
Tak mijał mój pobyt w Polsce. Nie miałam zbyt dużo spraw do załatwienia, a jednak i tak troszkę zabrakło czasu na leniuchowanie, na książki. Znalazł się jednak czas, na rzeczy, których nie planowałam wcale, a które były bardzo miłe...
Wracałam do pracy uśmiechnięta, bez stresu. Siedziałam sobie koło okna i zerkałam za szybę. Za mną siedziała matka z córką i mimowolnie słyszałam ich rozmowy. Starsza pani powiedziała do córki, że nie będzie spać, bo chce wszystko widzieć, każdą mijającą rzecz. Zawsze wydawało mi się, że potrafię dostrzegać drobiazgi, jednak nigdy nie dorównam tej pani. Patrzyłam za szybę jej oczami. Potrafiła zachwycać się rzeczami, które ja bym przeoczyła, komentowała je z takim przejęciem....Potrafiła tak kreślić barwy, że nie trzeba było używać swojej wyobraźni, aby wszystko "widzieć". Wiele zwiedziła w swoim życiu, w niektórych mijających miastach była i opowiadała córce różne związane z nimi ciekawostki. Będę miło wspominać tą podróż, te dni w Polsce również. Tak sobie pomyślałam, że chciałabym żyć tak, aby kiedyś mieć dużo miłych wspomnień. Jak ta nieznajoma pani z autobusu......
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, andrzejej, Madzik, Magda, Bea, mariusz63, amis ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Odp: Kącik Anniki 2016/08/07 18:48 #572

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Annika75 napisał:
Dzisiaj jest szczególny dla mnie dzień. Jakby mój dziadek powiedział - przekroczyłam kolejny krzyżyk :-). Tak myślałam, że coś się stanie, że wstanę poważniejsza - może nawet uda mi się ściągnąć samą siebie z łóżka przed 10.00 :ojej: , mądrzejsza - odsłonią się odpowiedzi na niewiadome.... I... nic się nie stało :-).
(...)

I wiecie co? Jest mi z tym dobrze, ze wszystkim :-BD . Lubię swoją "40":-)

Napisałam te słowa rok temu. Byłam wtedy jeszcze żoną Rafała. Pisałam je nie myśląc jeszcze wcale o rozwodzie, o osobnym życiu. Wtedy była we mnie nadzieja na to, że uda nam się pokonać przeciwności, że alkohol nie zwycięży, że Rafał tak mnie kocha, że będziemy żyli długo i szczęśliwie...

Minął rok...

Nadzieja odeszła, zaczęło się inne życie.... Nie mieszkamy już od stycznia razem, rozwiedliśmy się. Decyzje o wyprowadzce i rozwodzie podjęłam ja i ... to była dobra decyzja.
To zupełnie inna jakość życia. Łączy nas jeszcze mieszkanie, ale w przyszłym roku to się zmieni. Czuję się wolną osobą, chociaż wracają czasami wspomnienia tych dobrych chwil. Niczego nie żałuję.
Pamiętam jak pewna osoba pisała mi o tzw. "przemiareczkowaniu", o maleńkiej kropli, która sama nie znaczy nic, ale przy współudziale tych poprzednich kropelek doprowadza do reakcji...
Dokładnie tak było ze mną. Wszystkie potknięcia, wszystkie pogrzebane nadzieje doprowadziły mnie do tego miejsca, w którym jestem teraz. I myślę, że tak właśnie miało być. Myślę, że właśnie to był właściwy czas, że musiałam przejść przez to wszystko, aby uczyć się życia na błędach, aby łzy po pewnym czasie coraz rzadziej spływały po buzi.
Dzisiaj jestem wolna. Wróciłam z grilla, a potem wpadłam jeszcze z wizytą do koleżanki. To był dobry dzień. Dobry dzień moich 41 urodzin...

Zadzwonił wieczorem Rafał.
Oddzwoniłam

- No cześć - powiedział. Jest u mnie Gosia i ona chciałaby cię usłyszeć, bo nie wierzy, że mamy ze sobą dobre stosunki
- Rafał, my już od dawna nie mamy ze sobą stosunków, ani złych ani dobrych :lol:
- No wiesz, zawsze się czepiasz. Język polski jest tak bogaty, że można to dowolnie interpretować..
- Wyobraź sobie, że wiem, jak bogaty jest język polski
- Mam na głośnomówiącym. Zadzwoniłem, bo chciałem, aby wiedziała, że można rozstać się w zgodzie
- O, a ja myślałam, że zadzwoniłeś, aby mi złożyć życzenia urodzinowe :YMPARTY:
- Wybacz, zapomniałem.
- Nie szkodzi. Muszę kończyć. Miłego wieczorku wam życzę ^^)

Dziwny ten jego pomysł był :lol:

Ta rozmowa nie sprawiła mi przykrości, bardziej mnie rozbawiła :lol:

Hmm, znowu bym się rozpisała, a muszę zmykać. Nastawiłam sobie budzik i właśnie mija pół godziny. Tyle czasu miałam na napisanie tych słów :lol: . Kierując się zasadą, że każdy wiek rządzi się swoimi prawami, zaczynam odkrywać pewne środki, które powinny pomóc kobiecie lepiej się poczuć i zatrzymać czas, chociażby wizualnie 3aa . Odkryłam maseczkę do twarzy, która powinna usuwać zmarszczki i to właśnie po pół godzinie, muszę sprawdzić zaraz efekt. Czas mnie goni, bo nie chcę przedobrzyć, aby nie wszystkie się wyprostowały. Niech zostaną te, które zdradzają, że ich właścicielka bardzo lubi się śmiać :lol:
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Ostatnio zmieniany: 2016/08/07 18:49 przez Annika75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Moni74, szekla, Marta74, Magda, mariusz63, Michael, tommygun, krzysiek

Odp: Kącik Anniki 2016/08/07 19:05 #573

  • kotnaboso
  • kotnaboso Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • rozpadające się iluzje boleśnie ranią
  • Posty: 1342
  • Otrzymane podziękowania: 2085
Wszystkiego co najlepsze... :YMPARTY: :YMPARTY: aby zawsze żywe i radosne kolory pojawiały się na Twojej drodze :muza: @};- @};-
Mam na imię jacek,jestem alkoholikiem
Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/08/07 19:55 #574

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Naj Naj Anniko
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/08/07 20:04 #575

  • mariusz63
  • mariusz63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 823
  • Otrzymane podziękowania: 1468
Kocham Cię Aniko ;) (tak wirtualnie i platonicznie w jednym)

Za Twój optymizm. Za to, że jesteś z nami. @};-

Obyś miała same szczęśliwe dni przed sobą
Ten świat jest rządzony przez miłość.
Ludzką miłość do pieniędzy.
dom wśród pól
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2016/08/07 20:23 #576

  • krzysiek
  • krzysiek Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 671
  • Otrzymane podziękowania: 519
Witaj Annika75 cieszę sie że się pozbierałaś że zawalczyłaś o siebie.Bo jesteś tego Warta, wiesz czego chcesz i to co Najlepsze przed Tobą .pozdrawiam Krzysiek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/08/12 19:00 #577

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Dzisiaj mam taki słabszy dzień.... Ale od początku...

Dorastałam na wsi. Nie licząc wczesnego dzieciństwa - do ok. 8 roku życia - była to dość duża wioska w Małopolsce. W naszym domu zawsze były zwierzęta. Był pies, były koty, a później my (ja i siostry), też znosiłyśmy zwierzątka do domu. Były rybki, chomiki, świnki morskie, kanarki, przeróżne papugi. Pamiętam jak kiedyś, zamiast do szkoły, pojechałam na wagary (czasy liceum). Pojechałam do schroniska w Żywcu i przywiozłam szczeniaczka. Oberwało mi się nie za pieska, ale za to, że wydało się, iż nie byłam w szkole, bo oczywiście weszłam na sąsiadkę :) . Piesek umarł po dwóch tygodniach, bo był już chory. Babcia go zakopała zanim wróciłam ze szkoły.
Tata kiedyś zażartował, że dla mnie najlepszym kandydatem na męża, byłby weterynarz :)
Już jako mężatka dostałam od męża najlepszy prezent na imieniny - kotkę. Nazwałam ją Misia, a w zasadzie mówiłam do niej Misiek. Nikomu się nie podobała, a dla mnie była piękna. Pod nadzorem męża przeszła specjalną tresurę :lol: . To była prawdziwa szkoła przetrwania. Mąż mówił, że musi się nauczyć radzić sobie w życiu, gdy on straci cierpliwość i kot wyleci za okno :lol: . Oczywiście żartował, uwielbiał ją tak samo jak ja. Zawsze, gdy wracał z pracy, bawił się najpierw z kotkiem. Po śmierci męża zostałam z tym zwierzaczkiem sama. Żył jeszcze pół roku. Kotka nie była staruszką, miała dopiero 8 lat, kiedy zachorowała. Weterynarz kazał mi ją uśpić, bo nie było ratunku, a ona bardzo cierpiała. Pamiętam naszą ostatnią noc. Przeniosłam się z kocem na panele i tak spałyśmy tam razem. Wiedziałam co będzie następnego dnia. Nie wiem jak dojechałam do weterynarza. Pozwolił mi głaskać kota, gdy ją usypiał. Zasypiała spokojnie....
Minęły lata. Wyszłam za mąż za Rafała. Postanowiliśmy kupić sobie pieska. Rafał kiedyś miał jamniczkę, więc bardzo chciał mieć kolejną. Ja nie za bardzo chciałam, uważałam, ze jamniki są złośliwe ale zgodziłam się. Jamniczkę wypatrzyłam w internecie. Musieliśmy kilka godzin po nią jechać. Pierwsze co zrobiła, to nasikała mi na spodnie :lol: . Uwielbiałam tego zwierzaka. Była to chodząca iskierka. Spała z nami. Rozpieszczałam ją. Rafał próbował zapanować nad nią, ale też miękł, gdy popatrzyła na niego tymi swoimi oczkami. Zrobiła z nami tysiące kilometrów. Pierwsza zawsze wskakiwała do samochodu. Pewnego dnia, gdy zeskakiwała z fotela, przetrąciła sobie kręgosłup i sparaliżowało jej tylne łapki. Rafał nie wiedział kogo ratować, bo piesek piszczał, a ja zanosiłam się płaczem. Zawiozłam ją na dyżur weterynaryjny i tak każdego dnia. Piesek dostawał kilka zastrzyków dziennie. Jak ona się bała. Powiedziałam, że nie będziemy jej tak stresować, że ja będę robić jej te zastrzyki w domu. I tak się stało, a oprócz tego jeszcze masowałam jej łapki. Wracała do zdrowia, zaczynała powoli chodzić, a nie ciągnąć tylne łapki za sobą. Wyzdrowiała całkowicie. My tylko widzieliśmy lekką różnicę w jej sposobie chodzenia, bo kręciła pupą jak mała kokietka :) - efekt urazu kręgosłupa.
Tak ułożyło się nam w życiu, że zaczęłam pracować w Niemczech. Tęskniłam za Rafałem i tęskniłam za pieskiem. Zawsze prosiłam Rafała, aby załączył skype, abym mogła ją widzieć. Pies też tęsknił - jak ona zawsze mnie witała, to było czyste szaleństwo.
Po jakimś czasie Rafał znalazł pracę. Psinka musiała zostawać godzinami sama. Sąsiedzi mówili, że ona szczeka, wyje. Mnie nie było. Rafał mówił, że żal psa. Zaczął wspominać coś o oddaniu jej w dobre ręce. Nie chciałam się najpierw zgodzić. Nie brałam tego nawet pod uwagę. Jednak, gdy Rafał postanowił, że będziemy razem pracować w Niemczech i zaczął chodzić na lekcje niemieckiego - uległam. Znalazł rodzinę, która bardzo chciała jamniczkę. Matka z synem, chłopczyk był upośledzony, jego mamie bardzo zależało na piesku. Berta (imię pieska) poszła do nowej rodziny. Pierwsze tygodnie były dla mnie straszne. Rafał mnie uspokajał, że ma teraz dobrze, że zawsze ktoś przy niej jest, że ten chłopczyk na pewno się z nią bawi. Było mi ciężko tym bardziej, że on wkrótce stracił pracę i okazało się też, że wcale nie uczy się niemieckiego. Zaniechał nauki po pierwszej lekcji. Nie wiedziałam o tym na początku, bo nadal siedziałam w Niemczech. Zastanawiałam się cały czas jak jej jest. Chciałam, aby zadzwonił tam i zapytał czy wszystko w porządku. Powiedział jednak, że specjalnie nie wziął kontaktu do tej rodziny, aby uniknąć dzwonienia do nich. Berta została w moich myślach...

Dzisiaj weszłam na FB. Koleżanka dodała kilka zdjęć z bytomskiego schroniska. Na jednym zdjęciu była jamniczka - taka jak Berta. Też miała jaśniejszą sierść i wielkie smutne oczka, tak wielkie jak moje wyrzuty sumienia, które nigdy nie odejdą....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, szekla, Marta74, mariusz63, Michael, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2016/08/12 19:09 #578

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Rozstanie ze zwierzęciem jest zawsze trudne.
ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sprawdzić czy suczka w schronisku nie jest Bertą
sumienie spokojniejsze, a gdyby nawet - łatwiej znaleźć nowego wlasciciela
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/08/12 20:18 #579

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • pierwszy raz uwierzyłem w siebie..
  • Posty: 1736
  • Otrzymane podziękowania: 2257
ja pamiętam jak w tamtym roku odszedł nasz pierwszy szczur.. taki wypieszczony i kochany przez nas i dzieciaki.. zakopałem go w ogrodzie zapaliliśmy świeczke i płakaliśmy jak wszyscy.. pooźniej odeszła nasza kolejna szczurzyca ito też było ciężkie przeżycie zwłaszcza dla Majeczki.. kilka moich psów odeszło.. i to były moje ukochane zwierzątka.. serce mi sie rozdziera jak oglądam zdjęcia moich dawnych psiaków.. a te co mam kleja moje uczucia rozpaczy za pozostałymi.. Anetko rozumiem to co piszesz.. dom bez zwierzaka jest pustym domem w moim rozumieniu oczywiście.. dzisiaj dzwoniła do żony Pani ze schroniska, że Piorun przeszedł pomyślnie badania i kończy kwarantanne i jutro może jechać z nami do domu.. więc będzie i trzeci psiak w domu.. tym razem adoptujemy charta polskiego.. jedziemy po niego o 13.00 już sie doczekać nie mogę.. tylko kolejne przeżycie wizyty w schronisku będzie dla nas ciężkie.. to nie jest przyjemny widok..

ps. daj sygnał.. to znajde dla Ciebie berneńczyka.. zwyciesteoe
Jarek - alkoholik

chęć, wiara i samozaparcie
powiem to głośno i otwarcie,
może zmienić dzień dzisiejszy
abym stał się dziś silniejszy..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/08/12 20:26 #580

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10251
  • Otrzymane podziękowania: 12871
Aneto czy myślisz, że Rafał Cię oszukał, mógłby być do tego zdolny? Anetko zadzwoń, będziesz spokojniejsza, jejku smutno :(
Czasem się zastanawiam czy ja na punkcie zwierząt gdzieś nie odleciałam, jak widzę czy czytam to momentami :ojej:
Właśnie przed chwilą rozmawiałam ze znajomą, sierściuszki moje całe i zdrowe, jutro je powitam, poprzytulam i podrapię za uszkami :)
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/08/12 20:43 #581

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Moni @};- - Rafał mnie nie oszukał, on też był przywiązany do tego psa bardzo. Wierzę, że znalazł mu domek i chcę wierzyć, że Berta tam jest do tej pory i ma się dobrze. Nie ma już jej z nami ponad 3 lata, a to oddanie jej i jej brak, boli mnie ciągle. Rafał oddał ją gdy mnie nie było w domu tylko dlatego, aby oszczędzić mi bólu.

Bea @};- , weszłam na stronę schroniska i chociaż podobieństwo jest uderzające, to jest tam napisane, że tamten piesek jest "mixem" jamnika. Berta była typowym jamnikiem. Są też już osoby, które chcą tego pieska adoptować. To już we mnie zostanie, że w każdym podobnym jamniku, w jego spojrzeniu, będę widziała Bertę. To nie minie.

Jarku %%- , może kiedyś przyjdzie u mnie czas na Berneńczyka .Kiedyś, jak gdzieś osiądę już na stałe (pewnie się to stanie jak będę na emeryturze :) ) i wtedy może taki misio - Berneńczyk położy kudłatą głowę na moich kolanach , a ja podrapię go za uszkiem :-)
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, mariusz63, Yarood

Odp: Kącik Anniki 2016/08/12 20:48 #582

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Mój przyjaciel odkładał na emeryturę czytanie Dostojewskiego i innych mówiąc, że będzie miał doświadczenie życiowe, czas i spokój.
Zmarł jak miał 40+
Plany trzeba realizować póki się rodzą w głowie.
Potem to już okulary, laseczka i sztuczna szczęka :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): krzychu62, joanka335, Annika75, mariusz63, amis, Yarood, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2016/08/13 08:21 #583

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5130
  • Otrzymane podziękowania: 6570
Anetko @};- @};- @};- spóźnione, lecz od serca życzenia zdrowia kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek
kwiaaatek oraz wszelkiej pomyślności - spełnienia marzeń @};-

Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.

This message has an attachment image.
Please log in or register to see it.

Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/08/22 12:36 #584

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Za mną jeden z lepszych weekendów :) .
W sobotę wybrałam się z córką dziadków i z dwójką dzieciaków (12 i 8 lat) na przestawienie Piotruś Pan. Było cudownie. Samo miejsce, gdzie to się odbywało - ogromna scena w środku lasu. Siedzieliśmy na świeżym powietrzu, z pelerynami przeciwdeszczowymi, tak na wszelki wypadek. Nagłośnienie było niesamowite, a aktorzy.... to były w większości dzieci. Trafiały się nawet takie 3-4 letnie. Muzyka była taka radosna i ten śpiew :muza: . Dawno się tak nie bawiłam. Na pamiątkę mam płytę z przedstawienia. Już zdążyłam ją 2 razy przesłuchać :) .
Jak wróciłam do domu, to opowiedziałam wszystko dziadkom. Na koniec westchnęłam : - Szkoda, że już nie jestem dzieckiem...
- Jesteś - powiedziała babcia- takim większym, ale ciągle jesteś dzieckiem...

W niedzielę pojechaliśmy do Hannoweru całą czwórką. Dziadkowie, ich córka i ja. Zabraliśmy również koleżankę babci - 95 letnią staruszkę.
Zjedliśmy obiad w restauracji w lesie. W pobliżu były stawy i ścieżki spacerowe. Trójka starszych osób, z średnia wieku powyżej 90 lat, popychających swoje rollatory. Ta starsza pani ma problemy ze wzrokiem. Zapytałam ją czy widzi drzewa, staw... Odpowiedziała, że widzi tylko ścieżkę przed sobą i to tylko na kilka kroków, ale słyszy drzewa, czuje zapach wody i jest jej tak dobrze....
Potem była kawa na przystani. Usiedliśmy sobie na tarasie na zewnątrz i patrzyliśmy na delikatne fale na jeziorze. Ja byłam zachwycona widokiem kołyszących się łodzi, kaczkami pływającymi przy brzegu, czekającymi na okruszki. Pomyślałam sobie, że szkoda, że ta starsza pani tego nie widzi. I wtedy usłyszałam jej słowa:
- Musiałam czekać 95 lat, aby wypić kawę i zjeść pyszne ciasto w tak pięknym miejscu....
Zadumałam się....
Wracając już powoli do domu z wycieczki, córka dziadków - Andrea, zaproponowała wycieczkę statkiem po jeziorze. Przyznam się, że byłam troszkę zmęczona i w sumie najchętniej bym wróciła do domu, ale nie....
Te starsze osoby były zachwycone propozycją. Było w nich tyle entuzjazmu. I znów pomyślałam, że przecież ta pani nie będzie nic widzieć. Co ona z tego będzie miała...?
Miała... Na koniec, żegnając się z nami, powiedziała, że to był wspaniały dzień i nie zapomni go. (Niestety zapomni, ma sporą demencję, a przynajmniej dzień ten zatrze się w jej pamięci). To jednak nieważne. Na tą chwilę była szczęśliwa, te godziny były dla niej cudownymi doznaniami, a dla mnie sporą szkołą życia.
Te dwa dni pokazały mi, jak ważne jest tu i teraz.
Radość dzieci, ich spontaniczność, ukazany ich dziecięcy świat w sztuce teatralnej. Dziecięcy, ale jednak w sumie nie aż tak odległy, aby nie można było się do niego zbliżyć, chociaż na chwilę.
I druga strona... staruszkowie, którzy stoją na innym biegunie niż te dzieci i tu też była radość, tu też było cieszenie się chwilą, oni też byli jak te dzieci, bo pozwolili sobie na to.
Przypomniał mi się pewien cytat :
"Jeśli posłuchamy głosu dziecka, które mieszka w naszej duszy, oczy nasze znowu nabiorą blasku." — Paulo Coelho

To ja czasami piętrzę sobie problemy. Jest we mnie coś, co każe mi wiele rzeczy robić bezbłędnie, a błędy się pojawiają, bo należą do życia... Tylko, że ja za bardzo boję się je popełniać..
Świat osób, którymi się opiekuję jest prosty. Prosty mimo wieku i mimo cierpienia, które ten wiek im przyniósł.
Czasami ich odpowiedzi mnie zaskakują. Tam gdzie ja bym daną rzecz rozbierała na czynniki, oni ucinają to jednym zdaniem i potem już jest tylko śmiech...

Wysłałam zdjęcia koleżance z wycieczki. Pochwaliła, ale dodała, że powinnam iść do fryzjera i może wyprostować te włosy.
Powiedziałam to babci
- Co z nią zrobimy? - pyta
- Nie wiem...
- Rozstrzelamy :lol: i po problemie - zażartowała babcia

(No jakie to proste :lol: )

- Dlaczego nie pijesz soków? - pyta dziadek przy kolacji
- Nie lubię, są dla mnie za słodkie, wolę zwykłą wodę - odpowiedziałam
- Hmm, to można je posolić, nie będą za słodkie :lol:

(Nie wpadłabym na to :lol: )

Zmykam, pójdę poszukać dziecka w sobie. Może znajdę, zanim skończy mi się przerwa :lol:
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, andrzejej, Magda, kalka, mariusz63, Michael, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2016/08/22 13:01 #585

  • mariusz63
  • mariusz63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 823
  • Otrzymane podziękowania: 1468
Pisz. Dużo pisz. Tak przyjemnie się Twoje teksty czyta. @};-
Ten świat jest rządzony przez miłość.
Ludzką miłość do pieniędzy.
dom wśród pól
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Annika75, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2016/09/16 13:31 #586

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Czy można dogonić czas? On ciągle gdzieś pędzi, a ja nie byłam najmocniejsza w biegach :lol:

Za dwa tygodnie o tej porze będę już w Polsce. Wracam z radością, chociaż nie do swojego mieszkania, tylko do pokoiku w domku rodziców. Zaplanowałam tylko kilka rzeczy, a reszta to będzie się odbywała na zasadzie : "zobaczymy co czas przyniesie". Pierwsza zaplanowana rzecz, to wizyta u okulisty. Jako jedyna z najbliższej rodziny (siostry i rodzice) nie noszę okularów i muszę się przekonać czy tak jeszcze zostanie. Dawniej bardzo podobały mi się okulary. Kiedyś w liceum, gdy nie chciało mi się iść na lekcje, to wybrałam się do okulisty, coś tam udałam, że nie czytam jakiejś linijki i okulista wypisał mi receptę na okulary. Tym sposobem zrobiłam sobie dwa dni wolnego od szkoły, bo następnego dnia musiałam iść do optyka. Okularki miałam śliczne, z błękitnymi oprawkami, ale hmm... po 2 tygodniach wzrok mi się niespodziewanie poprawił i już ich nie potrzebowałam :lol:

Żyję sobie spokojnie. Od rozwodu minęły 3 miesiące. Z Rafałem czasem się kontaktujemy. To znaczy on najczęściej dzwoni, ja oddzwaniam, ale i tak nie zawsze.
Ostatnio sama do niego zadzwoniłam, aby złożyć mu życzenia urodzinowe. Nie odebrał, więc pomyślałam, że liczą się chęci. Jednak oddzwonił za moment. Były to poranne godziny. Zapomniał o swoich urodzinach. Życzenia nie były długie, tym bardziej, że skwitował je słowami, że mówię, jak jego mama. Mówił bełkotliwie. Powiedziałam, że jest pijany..
- No i co z tego, w końcu to moje urodziny. Mogę się napić.
- No pewnie.

Za kilka dni natarczywie dzwoniła moja komórka. Nie możemy się całkowicie ignorować, ponieważ łączy nas jeszcze wspólne mieszkanie. Oddzwoniłam..
- Ona nie przyszła, a ja nie mam pieniędzy...
- Kto nie przyszedł?
- No ta kobieta, której chciałem wynająć pokój. Dobre by było i 300 zł w miesiącu...
- Rafał, chciałeś wynająć pokój w ciągle naszym wspólnym mieszkaniu, jakiejś obcej kobiecie?
- Muszę płacić rachunki, nie muszę kupować chleba ani mleka, ale rachunki muszę płacić
- Rafał, to ja płacę czynsz, chociaż tam nie mieszkam.
- No wiem, ale jeszcze jest prąd i gaz, telefon i internet.
- Nie zgadzam się, abyś komukolwiek wynajmował nasze mieszkanie. Jak to zrobisz i się dowiem, to na drugi dzień jestem w Polsce. Najpierw zawiadamiam Urząd Skarbowy, a potem oddaję sprawę do sądu o podział majątku i nie wyjdziesz na tym dobrze.
- Ok, wyraziłaś się jasno...

Nie chcę się zgodzić na wynajęcie pokoju. Jest duże prawdopodobieństwo, że byłaby to osoba nadużywająca alkoholu. To mieszkanie jest urządzone naprawdę ładnie. W tym mieszkaniu, w meblach, ścianach są ponad 3 lata mojej pracy w Niemczech. Pogodziłam się z tym, że mieszkanie pójdzie do sprzedania, ale nie chcę widzieć go zdemolowanego. Chciałam zabrać swoją część i dozbierać resztę i kupić mieszkanie w górach. Uzgodniliśmy, że dopóki nie minie 5 lat od zakupu mieszkania (ten czas mija końcem lutego), to ja będę płacić czynsz, aby mieszkanie nie było zadłużone. Po tym czasie je sprzedamy i pójdziemy każde w swoją stronę. Chciałam ten czas przeczekać w spokoju. Nie wiem czy to się uda.....

Kolejna sprawa.... czytałam tutaj tematy związane z terapią. Uważam, że jest ważna, może przynieść wiele dobrego, ale i tak każdy musi sam wybrać swoją drogę. Czasami trzeba też ustalić sprawy ważne i ważniejsze. Dla mnie taką terapią jest życie. Mam to szczęście, że nie mieszkamy razem, że widujemy się raz na kilka miesięcy i to na chwilkę i tylko w sprawach "gospodarczych".
Jest mi łatwiej też z tego względu, że nie mamy dzieci. Nie ma we mnie potrzeby "studiowania" problemu alkoholizmu i głębszego badania samej siebie pod tym kątem. Nie zrozumcie mnie źle. Dużo wynoszę z tego Forum, dużo czytałam literatury ale nie chcę się zagłębiać bardziej. Nie na tym etapie, w którym jestem teraz. Moja wiedza nie jest jakaś wybitna, ale na tą chwilę wiem jedno - nie zwiążę się z osobą z takimi problemami. Umiem już dostrzegać symptomy, zwracać uwagę na detale. To taka iskierka na przyszłość.... Nie wykluczam tego, że kiedyś powiem, że się myliłam i sięgnę po terapię, kiedy uznam, że będzie mi potrzebna. A na teraz?
Na teraz jest mi dobrze, jest w miarę spokojnie. Nie mam problemów ze snem, nie ma we mnie lęku przed dniem i nie ma też obawy przed przyszłością. Chciałabym dokończyć niepozamykane sprawy i wtedy odetchnąć jeszcze głębiej. Wierzę, że tak się stanie.

Zastanawiałam się kiedyś nad swoimi znajomościami. Mam na myśli ludzi, którzy kiedyś tam zaistnieli na mojej drodze, z którymi łączyły mnie wspólne chwile. Znajomości z czasów studiów, czy z czasów pracy czy z podwórka. Przyznam się, że to ja w większości przyczyniłam się do wygaśnięcia naszych kontaktów. Nie pielęgnowałam tych znajomości, chociaż niektóre były naprawdę wartościowe. Pochłonęła mnie praca, małżeństwo i moja potrzeba bycia od czasu do czasu samotnikiem. Zastanawiałam się ostatnio, czy nie odnowić niektórych znajomości. Jednak uznałam, że nie zrobię tego, bo to byłoby w pewnym sensie, jakby cofanie się w przeszłość, a ja chciałabym mieć więcej czasu na przyszłość, z nadzieją, że przyniesie ona dobre chwile, a na mojej drodze spotkam dużo miłych osób. Wczoraj jednak zadzwoniła do mnie koleżanka z byłej pracy w Polsce. Spędzałyśmy ze sobą wiele czasu. Często było tak, że brałyśmy papiery do domu i ja nad nimi siedziałam, a ona robiła kolację Wiem, wiem, trochę ją wykorzystywałam, ale ona sama mówiła, że moje jedzenie jest mało jadalne :lol: , a umiejętności kulinarne... (lepiej przemilczę) x_x . Nocowała u mnie czasami, a jak byłam na urlopie, to mieszkała u mnie, bo miała wtedy dużo bliżej do pracy. Wspaniale mi się wczoraj z nią rozmawiało. Mam nadzieję, że tym razem nie pozwolę tej znajomości wygasnąć :)

W najbliższej przyszłości czeka mnie wycieczka nad jezioro. Już bardzo się cieszę. Czeka mnie też w domku 30 książek do przeczytania (tyle zamówiłam przez internet) i to same z serii Harlequin :ojej: :lol: . Zagłębię się w świat, w którym wszystko kończy się jak w bajce :muza: .
Zamówiłam też mamie 10 krzaczków róż. Jeszcze do niej nie doszły ale ona już robi na nie miejsce.
Spodobała mi się tutaj róża, którą dostała Babcia. Nazywa się Nostalgia. Pięknie wygląda, no i ta romantyczna nazwa :muza: . Znalazłam na allegro panią, która ma ją w swojej ofercie, a przy okazji miała jeszcze mnóstwo innych, równie pięknych i zdecydować się miałam tak ciężko ... :)
A tak przy okazji róż....
Babcia siedzi na krześle i opowiada mi różne historie. Słucham jej jednym uchem. W końcu zeszła na temat sąsiadki.
- Wiesz, ona ma Gürtelrose - mówi Babcia
- O, to wspaniale - odpowiedziałam będąc pewną, że chodzi o jakiś gatunek róż, bo chwilkę wcześniej rozmawiałyśmy o ogródku i właśnie o tej róży Nostalgia
Babcia popatrzyła na mnie zdziwiona i zorientowałam się, że palnęłam głupstwo .Gürtelrose to półpasiec :lol:
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): thomas, Magda, Isabell, mariusz63, rzeka, Michael, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2016/09/16 14:34 #587

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4182
  • Otrzymane podziękowania: 6683
Gürtelrose :lol: też dałam się nabrać, zwłaszcza po tej opowieści o krzaczkach róż :mrgreen: bnggfgbfb

Aneta, pozdrawiam ciepło i mam nadzieję na rychłe spotkanie w końcu %%-
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/09/16 16:37 #588

  • Michael
  • Michael Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 329
  • Otrzymane podziękowania: 563
Annika75 napisał:
Czy można dogonić czas? On ciągle gdzieś pędzi, a ja nie byłam najmocniejsza w biegach :lol:

:
Ja dużo biegałem i dalej biegam do dziś.Też mam problem by czas dogonić. bnggfgbfb
Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniany: 2016/09/16 16:37 przez Michael.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2016/09/16 17:38 #589

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5130
  • Otrzymane podziękowania: 6570
Annika75 napisał:

Nie wykluczam tego, że kiedyś ... i sięgnę po terapię, kiedy uznam, że będzie mi potrzebna.
Na teraz jest mi dobrze, jest w miarę spokojnie.
Chciałabym dokończyć niepozamykane sprawy i wtedy odetchnąć jeszcze głębiej. Wierzę, że tak się stanie.

Zastanawiałam się kiedyś nad swoimi znajomościami.
Wczoraj ... zadzwoniła do mnie koleżanka z byłej pracy w Polsce.
Mam nadzieję, że tym razem nie pozwolę tej znajomości wygasnąć :)

Czeka mnie też w domku 30 książek do przeczytania (tyle zamówiłam przez internet) i to same z serii Harlequin. Zagłębię się w świat, w którym wszystko kończy się jak w bajce :muza: .

Zamówiłam też mamie 10 krzaczków róż. Jeszcze do niej nie doszły ale ona już robi na nie miejsce.
Anetko :czesc: wybrałem z postu Twego, to za co Cię szanuję i podziwiam. Tak, podziwiam - za spokój, wyciszenie, za konsekwentne działanie, za Twoje przemyślenia, za Twoje zainteresowania, za optymizm i pogodne nastawienie do życia i w końcu za "lekkie pióro".
^:)^ @};- :ymhug: :-BD :-H
Ostatnio zmieniany: 2016/09/16 17:41 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): thomas, Annika75, Isabell, tommygun

Kącik Anniki 2016/09/27 13:54 #590

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 581
  • Otrzymane podziękowania: 1729
Dwa lata temu zalogowałam się tutaj po raz pierwszy. Szukałam tutaj pomocy i recepty na to, aby mój mąż przestał pić, a dalej miała być już tylko jak w słowach przysięgi małżeńskiej : miłość, wierność i uczciwość małżeńska i bycie razem aż do śmierci.
Recepty na "niepicie" męża nie znalazłam, ale pokazano mi błędy w samej sobie i ścieżkę, która nie będzie tak kręta.
Małżeństwa nie udało się uratować.
Jestem po rozwodzie już kilka miesięcy. Nasz sporadyczny kontakt umacnia mnie w słuszności mojej decyzji.
Ostatnia nasza rozmowa:
- Mam pracę, dobrze płatną, możesz wrócić, znajdziesz pracę w Polsce, będziemy znów mieszkać razem (mówi tak po 3 dniach w nowej pracy)
- Nie wrócę, układaj sobie swoje życie.
- Jak mam sobie układać, jak kocham ciebie, co powiem innej kobiecie?
- Rafał, ty jesteś po piwie
- Nie piłem piwa
- Ja zaraz poznam alkohol w twoim głosie
- No dobra, ale nie piwo, kupiłem sobie "setkę" i pije....
- (Zamilkłam)
- A wiesz co? - mówi dalej- piłem w małżeństwie, bo mnie rozpieszczałaś, nie wymagałaś ode mnie niczego , miałem wszystko ...
- To dobrze, że się rozwiedliśmy, bo masz szansę przestać... (Ostatnie słowa powiedziałam z sarkazmem w głosie).

On miał racje. Ja nie wymagałam niczego. Pracując za granicą i wracając na krótko do domu, nie musiał się ukrywać nawet z pijaństwem. A te wspólne dni, były dla niego ciężkie, bo nie miał swobody picia. Przeszkadzałam mu. Nasze drogi poszły w odwrotnym kierunku...
Ja cieszę się bardzo ze swojej ścieżki. Jestem sama, ale nie samotna. Chyba mam trochę problem z organizacją wolnego czasu, bo tego czasu ciągle mi brakuje. Ciągle bym chciała jeszcze czegoś.... zbyt mało muzyki, zbyt mało książek, zbyt mało spacerów, za mało czasu na naukę, rozmowy ze znajomymi zbyt krótkie. Muszę to jakoś poukładać, bo chciałabym jeszcze, aby kiedyś w przyszłości znalazło się miejsce dla kogoś, kto będzie chciał mnie przytulić....
Na to forum też nie mam za wiele czasu, może dlatego, że zaczęłam mocniej żyć w realnym świecie, ale też i dlatego, że od niektórych spraw jestem dalej, a nie umiem za bardzo pisać w wątkach innych osób. Wydaje mi się, że ja nie umiem doradzać, że zbyt mało wiem o niektórych sprawach, że moje odpowiedzi nie wnosiłyby nic pożytecznego. Chciałabym mieć cudowne możliwości, taką tajemniczą różdżkę, która mogłaby pomóc wszystkim, oszczędzając cierpienia, oszczędzając czasu; taką która wskazywałaby właściwe odpowiedzi. Takiego przedmiotu jednak nie ma i na drodze pojawi się ból i czas będzie pędził zbyt szybko, na niektóre sprawy może go zabraknąć. Dziwny ten alkoholizm jest - aby pomóc - należy nie pomagać; aby więcej zobaczyć - należy stanąć od tego wszystkiego dalej. W miłości, która z zasady powinna być czymś bezwarunkowym - stawiać warunki i granice, a i tak efekt nie będzie znany...
Może jednak wtedy nie usłyszy się słów, które ja usłyszałam : - "Piłem, bo mnie rozpieściłaś, bo pozwalałaś, bo nie wymagałaś niczego..."

Zaczynam kolejny rok tutaj... Dziękuję Wam wszystkim za obecność w moim życiu, za Wasze odpowiedzi, za czas, który poświęciliście. Jesteście dla mnie bardzo ważni. Wszystkiego dobrego %%-
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Jadwiga, andrzejej, Melisa, Magda, Bea, Isabell, mariusz63, amis ten użytkownik otrzymał 7 podziękowań od innych

Kącik Anniki 2016/09/27 14:28 #591

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
To ja Tobie dziękuję, że jesteś. Twoje posty są pełne spokoju, łagodności a jednocześnie w nich stanowcza nuta.
Lubię Cię czytać :grin:
Tak troszkę na wazelinę to wyszło ale powiedzenie komuś coś przyjemnego sprawia mi radość :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, tommygun

Kącik Anniki 2016/09/27 14:34 #592

  • Michael
  • Michael Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 329
  • Otrzymane podziękowania: 563
Anetke chyba wszyscy tu lubią czytać.Masz dar pisania. oklaskiii
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, tommygun

Kącik Anniki 2016/09/27 19:31 #593

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Każdy ma swoje okno, przez które spogląda na świat
  • Posty: 4182
  • Otrzymane podziękowania: 6683
%%- Będzie dobrze,,już jest))
"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" /Desiderata/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2016/09/27 19:58 #594

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10251
  • Otrzymane podziękowania: 12871
Aneto jak ten czas leci i tyle zmian w Twoim życiu, nie łatwych, jednakże dobrych zmian, dla Ciebie najważniejszych kwiaaatek
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Kącik Anniki 2016/09/28 20:37 #595

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • pierwszy raz uwierzyłem w siebie..
  • Posty: 1736
  • Otrzymane podziękowania: 2257
Aniołku.. %%-
Jarek - alkoholik

chęć, wiara i samozaparcie
powiem to głośno i otwarcie,
może zmienić dzień dzisiejszy
abym stał się dziś silniejszy..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75