Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami,troskami.

TEMAT: Kącik Anniki

Kącik Anniki 2014/09/27 15:52 #1

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Uchyliłam drzwi do sypialni, popatrzyłam jak mój Mąż śpi. W sumie widziałam tylko zarys sylwetki pod kołdrą. Nie obudziłam Go, jak zrobiłam to ostatnim razem, nie pożegnałam się. Wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi....

Nazywam się Aneta i mam 39 lat. Od kilku lat jestem żoną alkoholika.
Znalazłam to forum dzisiaj, długo myślałam nad tytułem tego "mojego skrawka podłogi". Szukałam w myślach fragmentów wierszy, cytatów.... ale w sumie po co? Niech zostanie tak jak jest.

Staram się powolutku odnaleźć tutaj. Jeszcze nie za bardzo umiem się poruszać.
Piszę z pracy, nie zawsze będę mogła coś dopisać, odpowiedzieć.... Będę jednak pisać w miarę moich możliwości, opowiem swoją historię, aż dojdę do momentu, kiedy - zamknęłam drzwi.
Kiedy przeszłość zrówna się z teraźniejszością - powstanie dziennik, a ja mam nadzieję, że będzie w nim więcej słońca niż chmur.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, MISIA, Alerk, Pavulon, Alla, Madzik ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 15:56 #2

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3777
  • Otrzymane podziękowania: 5437
Witaj zatem jeszcze raz. Zapowiada się ciekawa opowieść. Niech więc ten kawałek podłogi dobrze Ci służy i będzie pomocny w trudnych chwilach, powodzenia %%-
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 16:50 #3

  • Myszka
  • Myszka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 627
  • Otrzymane podziękowania: 850
Ciekawie się zapowiada,witaj jestem Mirka współuzależniona :-*
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 17:24 #4

  • Lona
  • Lona Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Nie chcemy żyć przeszłością ale musimy się z nią z
  • Posty: 2303
  • Otrzymane podziękowania: 3331
:czesc: jestem Lona @};-
Mogę mieć tylko to,co Bóg chciałby ,żebym otrzymała .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 17:41 #5

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 4851
  • Otrzymane podziękowania: 6207
Annika witaj :czesc:
Jestem alkoholikiem. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 17:58 #6

  • Melisa
  • Melisa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1477
  • Otrzymane podziękowania: 1194
Witaj, jestem Ewa współuzależniona. Rzeczywiście interesująco się zapowiada ;)
''Powiedzenie mówi, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego co nas spotyka i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 18:45 #7

  • Madzik
  • Madzik Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • współuzależniona
  • Posty: 400
  • Otrzymane podziękowania: 470
:czesc: jestem Magda
Żeby zmieniło się nasze życie, musimy najpierw zmienić samych siebie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 19:39 #8

  • angelika wspoluzalezniona
  • angelika wspoluzalezniona Avatar
Witaj . Jestem Angelika - wspoluzalezniona . MM partnera aktywnego. Witam na forum .i zycze powodzenia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 20:04 #9

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3418
  • Otrzymane podziękowania: 6255
Witaj
Potrafisz zaintrygować sposobem pisania.
Czekam co dalej .........?
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 20:39 #10

  • 57laku
  • 57laku Avatar
@};- Witam.Powiem szczerze jestem już ciekaw dalszej części."więcej słońca niż chmur" to Zygmunty lubią najbardziej/jestem alkoholikiem/ :YMDAYDREAM:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 20:46 #11

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Moja rodzina

Wychowałam się w rodzinie, w której było prawie wszystko.... ale prawie wcale nie było alkoholu.
Rodzice stawiali mi wysoko poprzeczkę, a ja robiłam wszystko, aby ich nie zawieść. W zasadzie kosztem dzieciństwa, nie miałam też przyjaciół. Zresztą przeprowadzaliśmy się dość często, a odległość zabijała znajomości.
W rodzinnym domu była zawsze dyscyplina. Tata przenosił ją z pracy do domu (był mundurowym). Wymagał wiele ale wierzył we mnie, w jakiś mój rozsądek. Zawsze powtarzał, że ja decyduję, a mam robić w ten sposób, abym kiedyś nie powiedziała, że mogłam zrobić to lepiej. Często sobie powtarzałam te słowa, dopiero później zrozumiałam, że to utopia, że błędy też są potrzebne.... i to, czego nauczymy się na własnych błędach - zapamiętujemy najlepiej.

Raz tylko widziałam swojego tatę pijanego. Były jego urodziny, przyjechali koledzy z pracy, tata grał na akordeonie, wszyscy śpiewali. Odstawiał co jakiś czas instrument, bo był już zmęczony, a wszyscy krzyczeli : "Jeszcze, dalej" i nalewali mu wódki, a on grał dalej i dalej śpiewał. Uwielbiałam ten instrument, rodzice kazali nam iść spać, a ja zawsze gdy on grał zakradałam się jak najbliżej, aby mnie nie zauważyli i słuchałam. Zapamiętałam ten dzień dobrze, bo sama chciałam też, aby mu dolewali i aby grał dalej. A później, gdy się obudziłam i było cicho, zauważyłam, ze tata leży na podłodze, na kaflach w kuchni. Mama była strasznie zła i poszła spać. Przykryłam tatę kocem, aby nie było mu zimno.

Rodzice zawsze mnie przestrzegali przed wszelakimi używkami. Może dlatego, że każde z nich, wśród rodzeństwa, miało alkoholika. Najmłodszy brat taty do tej pory jest alkoholikiem. Tata nigdy nie miał czasu, aby coś zrobić wokół domu. Właśnie ten brat mu pomagał. U nas w piwnicy stała wielka butla, w której tata robił wino dla brata, bo on nie chciał innej zapłaty.... Zawsze, chętnie przyjeżdżał, ale dopiero gdy upewnił się, że saganek w piwnicy czeka. Lubiłam wujka, był najweselszy ....
Najmłodsza siostra mamy jest również alkoholiczką.....Mama zawsze ją chroniła, usprawiedliwiała, starała się pomóc. Tata, dla odmiany, zawsze potępiał. Ja nie miałam swojego zdania, bo mama ukrywała fakt, że ciotka pije. Mieszkaliśmy 300 km. dalej, kontakt był ograniczony. Dziwiłam się tylko, jakim cudem można tak szybko schudnąć. A jako wiecznie odchudzająca się nastolatka :-), miałam nadzieję, że ciotka zdradzi mi tę tajemnicę :-).
Teraz już wiem, że to nie dieta, tylko alkohol.... Jakoś nigdy nie zastanawiałam się dlaczego zaczęła pić. Dziwiłam się, bo przecież to nawet smaczne nie jest.
Teraz znam już kawałek odpowiedzi... Jej mąż był alkoholikiem. Długo się broniła.
Teraz tak, z perspektywy czasu , wyobrażam ją sobie jak stoi na skrzyżowaniu i nie wie , w którą stronę ma iść. Zastanawiam się jak blisko siebie jest współuzależnienie i alkoholizm. I co się stało, że z osoby współuzależnionej, stała się czynną alkoholiczką, że jednak wybrała ten zakręt na tym skrzyżowaniu .

Moja droga teraz zawsze skręca po łuku i zawsze w jedną stronę.... w stronę współuzależnienia, czasami jednak i ja zbliżałam się do miejsca, z którego o krok było do alkoholu.....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, 57laku, Miecia, Kamilkawka, angelika wspoluzalezniona, Madzik, Melisa ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Odp: Kącik Anniki 2014/09/27 21:02 #12

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3777
  • Otrzymane podziękowania: 5437
masz zdolności literackie, toż to prawie powieść:) Jednak czytając to co napisałaś Twoi rodzice jawią się jako nieświadomi pomagierzy. Takie postępowanie jest przyczyną, ze alkoholicy nie szukają pomocy. Masz rację ze współuzależnienie i alkoholizm idą czasami w jednej parze. Kobiety chcąc jakoś znieść to co im zgotował alkoholik sięgają po alkohol i same się uzależniają.Czekam na cd Twojej opowieści.
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): angelika wspoluzalezniona, Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 08:24 #13

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Mój mąż- Henryk

Moi rodzice zaplanowali mi wszystko. Studia - resocjalizacja, o pracę po studiach miałam się nie martwić - już na mnie czekała. Ja miałam się uczyć, uczyć, wygrywać olimpiady itd...
Przewidzieli wszystko oprócz jednego, że się zakocham :-).
Przyszłego męża poznałam w 3 klasie ogólniaka i staliśmy się nierozłączni. Moi rodzice próbowali nas zatrzymać, twierdzili, że nie pasujemy do siebie. Mówili, że to i tak się rozleci, że góralka nie będzie pasowała do Ślązaka. Twierdzili, że nawet fizycznie nie pasuję do niego, bo ja przy jego 1.92 wyglądam jak pchła :-).
Postawiliśmy na swoim, aby uciąć te ich manipulacje, był tylko jeden sposób. Musiałam się jak najszybciej wyprowadzić. Powiedziałam rodzicom, że oblałam egzamin na studia, skończyłam 2 letnie studium, a po pierwszym roku byłam już mężatką :-)
Zaczął się zupełnie inny etap w moim życiu. Wspaniały mąż, wspólne urządzanie najpierw wynajętego mieszkanka, później już swojego własnego, cudowne wspólne chwile.
Żyliśmy skromnie, mąż pracował na kopalni, ja prowadziłam szkolenia. Nie zarabiałam wiele, ale miałam dużo czasu dla nas. Uwielbiałam takie życie. Każdej niedzieli rosół z robionym makaronem. W tygodniu, gdy mąż wracał z pracy, ja już czekałam. Często wychodziłam przed niego do pracy, aby chociaż te 10 minut być wcześniej razem. Mieszkaliśmy w tym samym bloku co teściowie, na tym samym piętrze, mieliśmy kilka kroków do siebie.
Teść lubił sobie od czasu do czasu wypić. Narzekał czasami w żartach, że w pobliżu ma syna i taką synową, z którymi nie można wypić. Rzeczywiście, alkohol mógł dla nas nie istnieć. Na każdą rocznicę ślubu kupowaliśmy sobie czerwone, słodkie wino i oglądając kasetę z naszego wesela, wypijaliśmy po lampce, dwie. W lodówce stało piwo, brat męża, gdy zaglądał do nas, to wyciągał sobie piwko, a my później uzupełnialiśmy zapas:-).
Nie znaczy to, że nie wiedziałam jak działa alkohol :-). Upiłam się raz, jeszcze zanim wyszłam za mąż :-). Byliśmy w odwiedzinach u brata męża, a on poczęstował mnie winem, a później wódką. Nie pamiętałam drogi powrotnej, do tej pory jednak pamiętam, że widziałam swoją przyszłą teściową podwójnie. Stałam przed nią i próbowałam wyglądać mądrze, a oczy mi gdzieś uciekały i chyba każde w inną stronę :-).
Po kilku latach leczenia, gdy dowiedziałam się, że nie będziemy mieć dzieci - zdecydowałam się jednak podjąć studia - rachunkowość. Dostawałam stypendia naukowe i rodzice byli znów ze mnie dumni. W sumie cieszyłam się, ale najbardziej cieszyłam się z uznania męża. Po każdym egzaminie dzwoniłam do niego i chwaliłam się. Pamiętam ostatni egzamin - zdałam go na bdb i stałam w kącie z komórką w ręce i nie miałam do kogo zadzwonić - mąż już nie żył.
Nie zdążyliśmy się pożegnać, nie tak to przecież miało być. Mieliśmy razem się zestarzeć, jedno drugiego wspólnie wspierać. Wcześniej mieliśmy jednak w końcu spędzić wspaniałego Sylwestra i przelecieć się samolotem...
Mąż uderzył się w kolano, dostawał blokady, później dostał po nich zapalenia żył - kolejne zastrzyki w brzuch, problemy z oddychaniem. Zabrali go do szpitala. Po 10 dniach wypuścili jako zdrowego mężczyznę - 2 dni później zmarł mi na rękach - zator.
Zostałam sama - blisko teściów, daleko od rodziców. Rozmawiałam z kotem (dostałam go od męża na "Anetkę 2000", czyli na moje imieniny w 2000 roku.(kot równe pół roku po śmierci męża też odszedł do niego). Nie mogłam się pogodzić z tym, ze nigdy nie usłyszę, jak mówi do mnie " Moja Mała Dziewczynko".
Udawałam silną. Bałam się pierwszej samotnej Wigilii. Rodzice zaprosili mnie do siebie. Obiecałam, że nie będę płakać, nie popsuję im Świąt. I nie płakałam, nawet wtedy, gdy słuchaliśmy kolęd, które mąż grał na organach, a które to kiedyś moja siostra nagrała.
Wróciłam do domu. Zmieniłam pracę - musiałam z czegoś się utrzymywać. Pracowałam od rana do wieczora, brałam wszystkie nadgodziny, a przeklinałam dni, kiedy miałam wolne. Przestałam gotować, oglądać telewizję. Zostały książki i .... kiedyś kupiłam sobie adwokat. Wypiłam kilka kieliszków i tak prawie każdego wieczora...Później stwierdziłam, ze szkoda brudzić kieliszek, z butelki też się dobrze pije.....
Pewnego dnia zorientowałam się, że w ciągu wieczora wypiłam całą butelkę i powiedziałam sobie dość....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, 57laku, Alerk, Miecia, angelika wspoluzalezniona, Madzik, Melisa ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 10:33 #14

  • Alexi
  • Alexi Avatar
Witaj Annika75 :czesc:
No faktycznie czyta się jak dobrą powieść, już jestem ciekawa dalszej części
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 16:47 #15

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Piotr część I

Praca, praca, praca - tak wyglądało moje życie. Uciekałam od rzeczywistości. Przed pracą i po pracy - cmentarz i płacz. Wmówiłam sobie, że dopóki będę tak robiła, że zawsze będzie się świeczka świecić, to mąż będzie przy mnie.

Czasami wpadałam do rodziców, ale na krótko. Tata zawsze mi mówił, że jestem bardzo silna... nie wiem czy to była prawda. Tak mijały miesiące, później rok, później kolejny.

Nie mogłam spać, bałam się poranków. W śnie wszystko wydaje się łatwiejsze, pobudka dla mnie była jak ponowne umieranie męża.

Dużo czytałam, nie sięgałam już po alkohol ale czas wypełniałam internetem. Słuchałam muzyki, zaczęłam zaglądać na fora, na czat. Poznałam tam pewnego mężczyznę, miał na imię Piotr. Wydawał mi się całkiem sympatyczny, zupełnie normalny, mieszkał na Śląsku, jakieś 100 km dalej niż ja.
Rozmawialiśmy często ze sobą. On był osobą wierzącą i to bardzo. Ja czepiałam się wszystkiego, co mogłoby mnie upewnić w tym, że jest inne życie i że jeszcze raz spotkam się z mężem, ale już na zawsze. Rozmawiałam np. ze świadkiem Jehowy i pytałam się, czy tak na pewno się stanie, czy jest tego pewny; rozmawiałam z protestantem i pytałam o to samo, gdy trafiłam na osobę niewierzącą lub wątpiącą, żegnałam się szybko, tłumacząc się pracą.
Piotr był katolikiem i on wierzył, był pewny, że jest życie po śmierci. Chyba dzięki temu narodziła się między nami nić jakiegoś porozumienia. Nasza znajomość trwała kilka miesięcy. Nadeszły Święta Wielkanocne, które spędzałam u rodziców. Nudno było, oni przed telewizorem, ja z Piotrem na internecie.
Moja siostra mieszkała w Irlandii i podczas rozmowy telefonicznej z rodzicami powiedziała, że smutne są te święta, że powinniśmy do kogoś iść, albo zaprosić kogoś do siebie. Nagle zaproponowała - niech Aneta zaprosi Piotra. Jest Wielkanoc, będzie mogła mu pokazać Kalwarię Zebrzydowską, Wadowice...
Moi rodzice pomysł podchwycili (pewnie dla mojego dobra), ja nie oponowałam. Zadzwoniłam do Piotra i zapytałam czy przyjedzie. Zgodził się. Powiedziałam, że czekam, niech wsiada w samochód.
Usłyszałam, że jego samochód się popsuł , a ponieważ są święta, to nie może go naprawić - Ok, wyjadę po ciebie" - zaproponowałam.
I tak się stało.... Wracając powiedziałam, że może warto by było kupić jakieś wino za to nasze spotkanie i wypić z moimi rodzicami... I tak zrobiliśmy....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Ostatnio zmieniany: 2014/09/28 16:48 przez Annika75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Miecia, Alla, Madzik, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 17:29 #16

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Trzeźwieję
  • Posty: 1736
  • Otrzymane podziękowania: 3702
Piszesz ciąg dalszy? :) Też Cię czytam...
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 17:52 #17

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Piszę w wolnym czasie. Mam załączony komputer, jestem zalogowana, ale nie zawsze mogę pisać, bo jestem w pracy :-). Miło mi, że czytasz :-)
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 18:46 #18

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1338
  • Otrzymane podziękowania: 1077
wszyscuy czytamy jak ksiazka tyle ze ta to autbiografia-zazdroszcze ja jak co pisze to potem musze sie tlumaczyc CO :@) O WLASNIE TAK,pogody ducha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 18:54 #19

  • Iza
  • Iza Avatar
Ja rowniez czekam na dalszy ciag. Aneta potrafisz trzymac w napieciu :)

Witam Iza jestem - zona alkoholika
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 18:57 #20

  • Melisa
  • Melisa Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1477
  • Otrzymane podziękowania: 1194
Ja również Cię czytam :)
''Powiedzenie mówi, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego co nas spotyka i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 19:38 #21

  • kobieta
  • kobieta Avatar
Witaj, jestem Marta- współuzależniona, była żona alkoholika.
Anetko, pisz książkę. Czuję, że Twoja opowieść pomoże wielu osobom.. Pomijając to, że świetnie się Ciebie czyta, tak lekko.
I ja czekam na ciąg dalszy :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 20:05 #22

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Zawsze lubiłam coś zapisywać. Mojemu mężowi na Walentynki podarowałam zeszyt, w którym opisałam naszą historię. Nie pisałam go na komputerze, bo to miała być niespodzianka, pisałam skrycie nocami. Później żałowałam, że nie dałam mu go do trumny.
Zbierałam też wszystkie badania, wyniki, terminy wizyt u lekarzy, chciałam kiedyś spisać to wszystko i podarować dziecku, na które tak bardzo czekaliśmy, żeby wiedziało, jak bardzo je kochaliśmy zanim się poczęło i jak bardzo czekaliśmy. Gdy okazało się, że to marzenie się nie spełni, wyrzuciłam wszystko... Zostawiłam sobie tylko króciutkie opowiadanie, a nawet nie zostawiłam, tylko zawieruszyło się gdzieś w komputerze i zostało do teraz.

Wiesz, nie wiem czy to opowiadanie komuś pomoże, jeżeli tak, to będę bardzo szczęśliwa. Zaczęłam tutaj pisać, bo ja sama potrzebuję pomocy... rozpaczliwie...
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kobieta, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 20:14 #23

  • 57laku
  • 57laku Avatar
:shock: JeSli potrzebujesz pomocy,jeśli Ci jest źle to przerwij na razie pisanie swoich wspomnień/myślę że kiedyś możesz do nich wrócić/."bo sama potrzebuję pomocy...rozpaczliwie.Dawaj,otwórz się,może wspólnie coś poradzimy.Popatrz ilu ludków tu się wspiera.Myślę że to jest priorytet.kiedyś dokończysz.Pozdrawiam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 20:24 #24

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Masz rację, jednak, jak tego nie skończę teraz, później będzie trudniej. Moja sytuacja nie zmieni się przez najbliższe dni. Chyba pierwszy raz od długiego czasu jestem w punkcie zawieszenia i to potrwa jeszcze, a później (jako urodzona optymistka), mam nadzieję, że będzie tylko lepiej...
Samo bycie tutaj mi pomaga, świadomość, że nie tylko ja mam takie problemy, myśli, że ktoś czuje tak jak ja i jeszcze coś- czytając to forum widzę jak wiele mogę zmienić. Nie muszę czekać, mogę coś osiągnąć ...
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): tommygun

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 20:30 #25

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Oky.To przecież Ty decydujesz co dziś jest ważniejsze dla Ciebie,masz rację,Twój wybór.isz więc,ja Cię z chęcią dalej będę czytał.Pozdrawiam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 20:54 #26

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Piotr część 2

Wypiliśmy to wino - moi rodzice, Piotr i ja. Niby nic wielkiego....Później okazało się, że to przyniosło okropne konsekwencje.
Tak jak obiecałam pokazałam Piotrowi i Wadowice i Kalwarię. Był zachwycony. Trochę się zdziwiłam, że zaraz po wyjściu z klasztoru kupił piwo. Dla mnie trochę to nie pasowało do siebie.
Zaczęliśmy się spotykać od czasu do czasu. Poznałam jego rodziców, bo tym razem oni zaprosili nas na wycieczkę do Częstochowy. Piotr mieszkał z rodzicami, był jedynakiem. Bardzo spokojna, życzliwa rodzina.
Pewnego dnia wybraliśmy się na kilkudniową wycieczkę. Wynajęliśmy pokoik i tam posunęliśmy się o krok dalej. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo mi tego brakowało.
Za pokój zapłaciłam ja, Piotr miał zatroszczyć się o jedzenie. Zatroszczył się, ale głównie o piwo. Kolejny raz nie zwróciłam uwagi na wskazówki. Pomyślałam sobie, ze przecież ma wolne, chce się jakoś rozluźnić....
Nasza znajomość trwała. Dziwiłam się, że on ma tyle czasu, w końcu się przyznał, że stracił pracę.
Ponieważ mieszkał z rodzicami, ciężko było tam o intymność, zaczęliśmy się spotykać u mnie.
Sąsiedzi myśleli, że jest moim bratem, tylko teściowie znali prawdę. Kochali mnie, było im ciężko, ale sami mówili, że jestem młoda (33 lata), że powinnam żyć....
Piotr zostawał u mnie na noc, a ponieważ nie miał pracy, czasami zostawał na dłużej. W końcu i to się zmieniło, bo siostra mojego męża znalazła mu pracę. Ona również sądziła, że powinnam ułożyć sobie życie....
Minęło kilka tygodni. Pewnego razu, gdy byłam w pracy, zadzwonił teść..... Był zdenerwowany. Powiedział, że Piotr leży przed blokiem, że wszyscy sąsiedzi to widzą, śmieją się. Mówił, że Piotr śpiewa, wszystkich zaczepia, turla się po chodniku.... Myślałam, że zwariuję. Zwolniłam się z pracy - był wieczór. Nie wiedziałam co robić. Takiego go nie znałam. Jak mi było wstyd....
Piotr przyszedł za mną do mieszkania, kazałam mu się spakować. Zaczął rzucać we mnie swoimi ubraniami, butami.... Poprosiłam o pomoc szwagra. Przyjechał, pomógł mi go zapakować do auta i odwiózł do jego rodziny....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, Miecia, Alla, Madzik, Melisa, Iza, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2014/09/28 21:21 #27

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Piotr - część 3

Gdy wracam do tamtego czasu czuję wstyd i spojrzenia sąsiadów na sobie...
Zostałam sama....Zresztą od następnego dnia zaczęły się telefony, przeprosiny. Najpierw nie odbierałam. W końcu zadzwoniłam mama Piotra, poprosiła mnie o spotkanie i rozmowę.
Zgodziłam się - nie wiem dlaczego...
Opowiedziała mi prawdę o Piotrze, o tym, że był żonaty, że bardzo kochał żonę, że mieli córeczkę. Żona uciekła za granicę, on został z dzieckiem, które i tak później żona mu zabrała. Opowiedziała o piciu Piotra i o jego odwyku i o tym, że przez kilka miesięcy nie pił - aż do naszego spotkania.
Wtedy kiedy przyjechał pierwszy raz do mnie na Wielkanoc i kiedy wspomniałam o tym, że kupimy wino i wypijemy z moimi rodzicami, wtedy skończył z trzeźwością.
Przysięgam o niczym nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia. Nie potępiałabym go za to, że był alkoholikiem i że nie pije..... ale z drugiej strony... czy zdecydowałabym się na kolejne spotkania? Pewnie nie...
On to też wiedział i chyba to przeważyło, zerwał z trzeźwością, wolał to niż powiedzieć prawdę....
Mama Piotra prosiła mnie, abym nie zostawiała go, mówiła, jak bardzo mu zależy na mnie... On też nie był mi obojętny. Patrzyłam na kobietę, której największą miłością był syn, jednego go mieli, na jej płacz. Czułam się winna tego, że kupiliśmy to nieszczęsne wino....
Wróciłam do Piotra....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Ostatnio zmieniany: 2014/09/28 21:23 przez Annika75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, Miecia, Alla, sylwia1975, Madzik, Melisa, Iza, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2014/09/29 11:59 #28

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Piotr Część IV

Piotr nie pił, wstawał wcześniej niż ja i robił mi kawę. Przejął obowiązki domowe, bo nie pracował, ale od czasu do czasu dostawał parę groszy od rodziców. To w sumie ja nas utrzymywałam. Moi teściowie spuścili głowy ale przyjęli przeprosiny.
Trwało to jakiś miesiąc.....
I nagle, kiedy wcale się tego nie spodziewałam, teść zadzwonił do mnie do pracy, że Piotr wariuje pod blokiem. Tym razem było gorzej, bo wdał się w zabawę z synkiem sąsiada i uderzył małego w jądra.
Chłopak zanosił się płaczem, jego ojciec był wściekły.....
Zadzwoniłam do rodziców Piotra, niech go biorą, zanim wrócę z pracy, bo nie chcę go widzieć. Ojciec Piotra przeżył to strasznie, ponieważ był (jest), to starszy mężczyzna i bał się jechać te 100 km sam, poprosił swojego brata o pomoc.
Zabrali Piotra zanim wróciłam z pracy...
Moi teściowie płakali i pytali stale: "Dziecko, co ty robisz ze swoim życiem ?!"

W tą noc zasnęłam spokojnie. Czułam ulgę, spokój, tak jakby jakieś kilogramy ze mnie zeszły, które wcześniej przyciskały mnie do ziemi...
Rano telefon od mamy Piotra, że gdy jego ojciec wracał z nim i zatrzymali się na skrzyżowaniu, to Piotr otworzył drzwi i uciekł im gdzieś w las, ciągle wykrzykując moje imię...
Nie dzwoniła wcześniej, bo nie chciała mnie denerwować....
W pracy poprosiłam ochronę, ze jak ktoś przyjdzie taki i taki do mnie, to mają go pod żadnym pozorem do mnie nie wpuszczać.
Piotr przyszedł, gdy byłam w domu.... Zadzwoniłam do jego ojca. Ojciec zaczął mnie błagać, abym go odwiozła do nich, bo tylko mnie posłucha....
Piotr się zgodził.... Ta jazda to był koszmar...Zaczął wrzeszczeć, kazał mi się zatrzymywać, bo po piwie chciało mu się sikać.....
Jak nie chciałam , to wyrwał radio i powiedział, że je zniszczy... To radio, to była jedyna rzecz, która została mi z naszego samochodu z mężem, gdyż samochód sprzedałam, bo był za duży dla mnie i kupiłam sobie Micrę.
Uwielbiałam i nadal uwielbiam słuchać muzyki.... Prosiłam, aby tego nie robił, stanęłam w pierwszym możliwym miejscu i patrzyłam jak Piotr rozebrał się do połowy i na oczach wszystkich przejeżdżających oddawał mocz..... Gdy zbliżaliśmy się już do domu jego rodziców, ściągnął buty i powiedział, że jak nie wrócę z nim z powrotem, to te buty znajdą się na mojej twarzy...
Krążyłam samochodem, aż do momentu, kiedy znów musiał wysiąść za potrzebą. Zatrzymałam się na stacji paliw, a gdy wysiadł, wyrzuciłam jego rzeczy i odjechałam. Zadzwoniłam do jego ojca, aby go odebrał, bo to było jakieś 5 minut od domu....
Pewnie pomyślicie, że to koniec - niestety nie, ja znów uwierzyłam. Uwierzyłam, gdy powiedział, że się leczy....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, Miecia, Alla, Madzik, Melisa, Iza, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2014/09/29 12:36 #29

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
..................

Nie uprzedzę faktów, będę dalej pisać swoje opowiadanie. Jednak już wiem, że na to słońce, o którym pisałam w pierwszym poście, będę musiała dłużej poczekać niż myślałam....ale dostałam przed chwilką e-mail od siostry...

Pozwolę go sobie skopiować tutaj, :

"troszke już wiem.
napisze wieczór wiecej albo pogadamy.
nic sie nie przejmuj jesteśmy z Tobą.
wracaj doi nas.
masz takie wykształcenie wszyscy o takim marza. znajdziesztu prace.
on sie nie zmieni jak nie bedzie chchciał jego rodzice tu nie pomogą.
nie tocz z nim wojny niech najpierw podpisze wszystko żeby nie miał prawa do mieszkań.
żebyś mogła sprzedać jak przyjdzie czas.

Andzik znajdziesz lepszego. my od dawna sie domyślali.
Pamietasz ta wojne jak nasi byli w irlandii wiedziałam wtedy juz ze on pije...

uszy do góry.

tylko musisz byc silna i sie nie dać

i nie marnuj swojego życia on nie jest tego wart.

masz rodzine która Cię kocha i potrzebuje nie zapominaj o tym. "

......................


Interpunkcję, ortografie zachowałam.... zresztą, to nie jest ważne.....

Dzisiaj przyznałam się rodzicom..... Oni się domyślali...... Ja kłamałam, bo się wstydziłam....

Wiem, że mam rodzinę, ale mam również męża, którego bardzo kocham....

Z jednego się jednak już cieszę, że moja rodzina wie, że nie muszę już kłamać....
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, Miecia, Alla, Madzik, Melisa, aga84, Iza, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2014/09/29 13:45 #30

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3777
  • Otrzymane podziękowania: 5437
Pięknie Anniko opisujesz nam swoje przeżycia, czytając je odczuwa się to co przeżywałaś i doświadczyłaś. Kochasz mocno męża i swoją rodzinę ale teraz czas byś pokochała samą siebie :ymhug:
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, joanka335, Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/29 14:04 #31

  • Myszka
  • Myszka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 627
  • Otrzymane podziękowania: 850
Miecia ma ma rację,pokochaj dziewczyno przede wszystkim samą siebie.Naprawdę warto,mówi Ci Mirka współuzależniona z Częstochowy. :-*
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/29 16:40 #32

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Piotr Część V

Źle się czułam w swoim mieście. Wydawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą, że wszyscy wiedzą....
Nie wyszłam z mieszkania, zanim nie upewniłam się, że na klatce nie ma nikogo, a później szybko do samochodu i do pracy.
Prawie słyszałam jak mówią: " To ta, od tego młodego faceta, który zmarł. Szybko poszukała sobie kogoś innego i do tego takiego pijaka...."
Nie mogłam sobie z tym poradzić. No i jeszcze teściowie, nadal serdeczni, nadal kochający. Często tam byłam, pomagałam im. Tylko nasze rozmowy jak dla mnie zbyt często wracały do tematu męża...
Teściowie zastanawiali się przy mnie, jak mąż po takim czasie wygląda w grobie, czy mu włosy urosły.... Żegnałam się wtedy szybko i uciekałam do siebie. Zawsze, gdy wracałam po pracy widziałam teścia w oknie za firanką, a przeważnie wracałam ok 21.00. Zaczęłam się dusić.

Piotr pisał do mnie sms, przepraszał. Ja odbierałam, odpisywałam. Wróciły nasze rozmowy. Mówiłam mu, że musi się leczyć. Myślałam, że dzięki tym rozmowom będę mogła komuś pomóc. Uważałam, że ja tak wiele otrzymałam od życia, że powinnam zrobić coś dla kogoś dobrego. Ojciec Piotra włączał się czasami do dyskusji. I tak od słowa do słowa, zaproponowali mi, abym zamieszkała tam gdzie oni.

Najpierw nie brałam tego pod uwagę, ale gdy nie mogłam sobie poradzić sama z sobą w tym mieście, pomyślałam, że dobrze będzie zmienić otoczenie. Zacząć żyć dalej od śmierci, a bliżej życia...
Złożyłam wypowiedzenie w pracy, znalazłam kupca na mieszkanie.

Rodzice Piotra pomogli mi znaleźć mieszkanie w tym nowym mieście. Nie za duże - 2 pokoiki, malutka kuchnia, balkon. Teściowie płakali, prosili, abym nie zapominała o nich. Teść mimo tego co robiłam, nie odmówił mi pomocy przy przeprowadzce.

Znalazłam się w nowym mieście, bez pracy, bez rodziny. Jedynym "znajomym" był Piotr i jego rodzice. Bardzo się starali, aby mi pomóc się urządzić. Gdy mieszkanko było już gotowe, bez trudu znalazłam pracę.
Zaczynałam na nowo oddychać. Piotr też pracował, spotykaliśmy się, czasami zostawał na noc. Gdy podjął terapię - pozwoliłam mu się wprowadzić. Zaczęły się spokojne dni. Piotr uczęszczał pilnie do AA, pokazywał mi wypracowania, pomagałam mu je pisać....
Myślałam, że tak już zostanie na zawsze.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, Miecia, Roman Kreft, sylwia1975, Madzik, Melisa, Iza, tommygun

Odp: Kącik Anniki 2014/09/30 07:13 #33

  • Annika75
  • Annika75 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 515
  • Otrzymane podziękowania: 1606
Piotr część VI - ostatnia

Spokój nie trwał jednak długo. Miałam nową pracę. Wysłali mnie na szkolenie. Nie było to jednak daleko. Każdego dnia dojeżdżałam ok. godzinki w jedną stronę i później godzina z powrotem.
Piotr pracował nadal. Spotykaliśmy się z jego rodzicami. Nieba by nam uchylili, gdy widzieli, że Piotr jest szczęśliwy.
Mieszkanie wyremontowałam za własne pieniądze. Większość rzeczy poprzewoziłam z poprzedniego miejsca. Rodzice Piotra powiedzieli, że mam niewygodny komplet wypoczynkowy i w prezencie kupili nam nowy. Ogromny.... Taki ogromny, że okazało się, że nie mieści się do drzwi wejściowych do bloku. Całe szczęście, że mieszkaliśmy na 1 piętrze i mogliśmy wynająć podnośnik :-)
Piotr był bardzo religijny. Niesamowicie wręcz. Każdej niedzieli kościół, czasami wyjazd do Częstochowy. Nie przeszkadzało mi to. Jeździłam i chodziłam razem z nim.
Jednego nie mogłam zrozumieć. On winił Boga za to, że pije, np. gdy zapił, pytał się Boga, dlaczego się na niego pogniewał i dopuścił do tego.....
Tłumaczyłam mu, że to nie Bóg, tylko on sam.

Pewnego dnia, gdy byłam w pracy i zadzwoniłam do Piotra, on nie odbierał. Zaświeciło mi się jakieś światełko ostrzegawcze w głowie. Myślałam, że nie wysiedzę do końca dnia. Nie pomyliłam się. Okazało się, że Piotr zaprosił swoich kolegów z pracy, aby pochwalić się mieszkaniem. Kupił im wódkę i napił się z nimi. Znam to tylko z jego opowieści, bo nie widziałam tego. Skończyło się to w ten sposób, że chciał się "postawić" i zorganizować im odwóz. Ponieważ nie miał prawa jazdy, zresztą auto miałam ja, to wynajął taksówkę. Nie miał na tyle pieniędzy, więc sprzedał pierścionek. Jedyną rzecz, którą kiedykolwiek od niego dostałam. Za resztę pieniędzy (nie było tego dużo, bo pierścionek na szczęście był malutki :-) ), kupił sobie piwa i czekał szczęśliwy na mnie. Wróciłam do domku, nic się nie odzywałam. Piotr nagle zapomniał języka polskiego (Miał podwójne obywatelstwo: polskie i niemieckie). Widział, że nie reaguję na jego krzyki w rodzimym języku, zaczął mi wygrażać po niemiecku. Krzyczał, że mam szczęście, ze znam ten język, bo by mnie zabił. Była noc, w wieżowcu głos krzyk daleko się niesie. Przestraszyłam się sąsiadów, zaczęłam go uspokajać, ale on wpadł w jakiś amok. Wezwałam policję i Piotr znalazł się na izbie wytrzeźwień. Następnego dnia prosił mnie, czy mogłabym po niego przyjechać, bo nie ma za co wrócić. Pojechałam. Zapłaciłam też za izbę.
Piotr więcej do pracy nie poszedł.
Jego rodzice prosili o to, abym mu dała szansę, mówili, że on mnie kocha. Piotr płakał. Kiedyś, już po jakimś czasie, ktoś mi powiedział, że to nie on płakał, tylko alkohol....
Piotr nie nocował już u mnie. Przychodził jak był trzeźwy i jak byłam w domku. To był mój warunek. Zresztą jego rodzice twierdzili, że wcale nie pije. Miał klucze do mieszkania. Nie pomyślałam, aby mu je zabrać.
Kiedyś dostałam telefon od ojca Piotra, że on nie wie, gdzie jest syn, że był u mnie pod mieszkaniem, ale Piotra tam nie było.
Wróciłam do domu po pracy. Było bardzo późno, ok. 23.00. Piotra nie było, w mieszkaniu cichutko. Nagle zadzwonił ojciec Piotra, ze oni się martwią i on przyjdzie po mnie i prosi mnie, abym wzięła auto i pomogła mu szukać Piotra, bo tylko mnie posłucha. Jeździliśmy nocą po całym mieście, po wszystkich spelunach i nic.
Ojciec Piotra podjechał ze mną do mieszkania. Przed blokiem zauważyliśmy taksówkę. Zatrzymał ją i zapytał, czy czasami nie jechał w niej jego syn. Okazało się, że tak. Kierowca (była to kobieta), powiedziała, że wiozła pijanego mężczyznę, który nie miał czym zapłacić i zapłacił jej telefonem komórkowym. Pokazała ten telefon. To była moja komórka. Ojciec Piotra zapłacił za kurs, telefon wrócił do mnie , a ja nagle zobaczyłam, że on wsiada do taksówki i każe się zawieźć do domu. Zapytałam co z Piotrem: "Poradzisz sobie" - usłyszałam.
Piotr był w mieszkaniu. Zaczęły się krzyki, wyzwiska. Zagroziłam, ze wezwę policję. Rzucił się na mnie, aby wyrwać mi telefon. Zdążyłam zadzwonić i wykrzyczeć do telefonu, że potrzebuję pomocy.
Piotr uciekł przed przyjazdem policjantów. Miły policjant, ten sam, który był na wcześniejszej interwencji, powiedział, ze jak jeszcze raz przyjdzie mu tu przyjechać, to weźmie ze sobą nie Piotra, tylko mnie, bo to ja zwariowałam, że jestem z takim kimś. Zauważył, że po ręce płynie mi krew. Nawet nie poczułam tego. Do tej pory nie wiem, czy Piotr mnie uderzył, czy ja sama. Nic nie czułam, żadnego bólu. Policjant zapytał czy wyrobić mi taką specjalną kartę. Powiedziałam, że nie potrzebuję. Na to wszystko przyszedł Piotr. Policjanci grzecznie go złapali, on grzecznie z nimi pojechał na izbę wytrzeźwień.
To w zasadzie koniec mojej historii z nim. Nigdy nie pozwoliłam mu wrócić. Wydzwaniał mi do pracy. Zresztą uprzedziłam, aby go nie łączono ze mną. Ja komórek od niego nie odbierałam. Raz przyszedł do pracy i poprosił o małą pożyczkę, bo się zakochał i chce jechać do dziewczyny, a nie ma za co.
Jego mama przyszła też raz do mnie i powiedziała, że skoro nie jestem z nim, to mam im oddać pieniądze za komplet wypoczynkowy. Zamurowało mnie. Tyle czasu ich syn był na moim utrzymaniu. Najchętniej kazałabym jej wziąć sobie ten komplet, ale gdy sobie przypomniałam ten cały cyrk, aby go wciągnąć przez okno, to zapłaciłam im pieniądze. Komplet ten mam do dziś w mieszkaniu. Zajmuje wiele miejsca, ale rodzice Piotra mieli rację - jest bardzo wygodny :-). Super się siedzi na nim z książką i z filiżanką kawy w ręce.
Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Myszka, kobieta, Miecia, Alla, sylwia1975, Madzik, Iza, tommygun ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Odp: Kącik Anniki 2014/09/30 07:32 #34

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1338
  • Otrzymane podziękowania: 1077
pieknie piszesz ,a te cyrki z alkocholikem znane mi,mysle ze gdybym nie mniala dzieci to juz by mnie tu nie bylo po eskepadach z pijakem.moze jak ty opisze tu swoja historie.pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75

Odp: Kącik Anniki 2014/09/30 07:41 #35

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3777
  • Otrzymane podziękowania: 5437
Dziękuję Ci Anniko za tę opowieść. Pewnie każda z nas znalazła tam coś z własnego życia, tak wspaniale to opisałaś. Gratulowałam już Ci talentu teraz gratuluję, ze potrafiłaś się odciąć i zamknąć ten rozdział swojego życia.Bardzo dobrze, ze masz wsparcie rodziny która rozumie przez co przechodzisz. Ja podobnie jak siostra uważam, ze zmiana zamieszkania dobrze Ci zrobi i odzyskasz znów pogodę ducha. @};-
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75