Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: kompletnie zagubiona

kompletnie zagubiona 2014/05/13 08:44 #1

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Witam Wszystkich serdecznie.
Nie wiem od czego zacząć. Jestem w związku małżeńskim 31 lat. Od ładnych paru/nastu lat mąż pozwala sobie na coraz większe dawki alkoholu.Ostatnio ciągi tygodniowe.Od trzech lat szalona/chora zazdrość, kompletnie nieuzasadniona. Rok temu w upojeniu wyrzucił mnie z domu używając przy tym obelgi niesłusznej i bardzo obraźliwej. Po chwili wrócił po mnie i zabrał do domu. Zawsze uważałam nasze małżeństwo za udane i szczęśliwe. Wyglądało,że mąż nigdy nie był o mnie zazdrosny (nie miał też powodów), raczej to ja byłam zazdrosna. Mamy dwie zamężne córki. Obie się wyprowadziły z domu. Przez te ostatnie lata było wiele kłótni głównie z powodu,że spojrzałam na kogoś,że śmiałam się w towarzystwie. Najkrócej mówiąc "lecę na każdego". Zadręcza mnie psychicznie wmawiając mi coś,czego nie robię. To jakiś koszmar. Na leczenie nie chce iść-mówi ,że sam sobie poradzi a pije przeze mnie. Czytam forum namiętnie od dwóch tygodni,może dłużej. Wiele sytuacji-to kopie z mojego życia. Ostatnio byłam u psychiatry, bo nie daję rady pracować. Dostałam jakieś leki. Dodatkowo mój tata też pił. Co robić????. Pomóżcie proszę
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 08:56 #2

  • akerl
  • akerl Avatar
Witaj,na forum-odezwę się tylko na temat zazdrości.
Przerabiałam to całkiem niedawno.Nie jestem ani lekarzem,ani terapeutą.Mogę Ci tylko podpowiedzieć-poczytaj o syndromie Otella.
Ale,to musiałby zdiagnozować psychiatra.
Ja to przezyłam z trzeźwiejacym alkoholikiem,który nie pozwolił sobie pomóc,niby rozmawiał z terapeuta,w efekcie wyszło,że chcę mu przypisać chorobe i sie swobodnie puszczać..
Ostatnio zmieniany: 2014/05/13 08:56 przez akerl.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 09:02 #3

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3742
  • Otrzymane podziękowania: 5465
Witaj, bardzo się cieszę ze napisałaś parę słów o sobie. To o czym piszesz jest dość typowym zachowaniem alkoholika. Często się zdarza, ze pomawiają oni swoje żony o zdrady, kłamstwa, oszustwa ect. Alkoholik pijąc ma zaburzone postrzeganie rzeczywistości. Mówi się ze alkoholizm to choroba iluzji i zaprzeczeń. On często święcie wierzy w to co mówi choćby to nie miała żadnego związku z rzeczywistością. Bywa też tak, ze mając ogromnie wyrzuty sumienia i poczucie winy alkoholik specjalnie rozpoczyna kłótnię i oskarżanie by znaleźć wytłumaczenie na swoje picie. Będzie starał się przekonać Ciebie i wszystkich wokół, ze to Ty jesteś powodem że on pije.
Najlepszym wyjściem jest nie wchodzenie w takie dyskusje gdy jest pijany. Jak już wytrzeźwieje powiedź mu spokojnie, ze poniża Ci i sprawia Ci przykrość oskarżeniami, które nie mają żadnych podstaw i że nie zgadzasz się na takie traktowanie.Oczywiście możesz wprowadzić tutaj określone czyny jeśli nie zaprzestanie takiego zachowania, ale pamiętaj ze musisz być przy tym niezwykle konsekwentna.
I na koniec tego moje długiego pisania proponuję Ci terapię dla współuzależnionych i grupę Al-Anon. Tam nauczysz się dbać o siebie i zrozumiesz, ze nie masz wpływu na innych tylko na siebie. Powodzenia:)
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 09:05 #4

  • Lona
  • Lona Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Nie chcemy żyć przeszłością ale musimy się z nią z
  • Posty: 2304
  • Otrzymane podziękowania: 3350
:czesc: witaj jestem Lona jak już dużo czytałaś to wiesz że przez ciebie nie pije ,to brednie i manipulacje tobą żeby móc pić ,znajdź w okolicy swojej al-annon i koniecznie idź ,przełam wstyd ,tam są kobiety takie jak ty tzn,my :grin: ,zapisz się do terapeuty od uzależnień w jakimś ośrodku uzależnień ,przeczytaj książkę "Koniec współuzależnienia ".Musisz poznać co to jest współuzależnienie i jak stosować twardą miłość żeby pomóc sobie ,przede wszystkim sobie a może i przy okazji mężowi ale na to za bardzo nie licz bo na alkoholika wpływu nie masz .On musi sam przejrzeć na oczy ,może mu pomóc w tym twoje zadbanie o siebie ,o swoje oderwanie się od niego ,niech on zacznie ponosić konsekwencje swojego picia .Czytaj nas i pytaj do woli @};- @};- %%- %%- :grin:
Mogę mieć tylko to,co Bóg chciałby ,żebym otrzymała .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 09:38 #5

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Bardzo dziękuję Wszystkim za szybką reakcję.
Byłam też w poradni leczenia uzależnień,trafiłam na specjalistę od przemocy. Stwierdził,że przemoc w moim małżeństwie już istnieje. Myślałam też o tych grupach ale chyba nie jestem jeszcze gotowa. Zamknęłam się obecnie na męża od Wielkiej Niedzieli(jak nigdy dotąd),po tym jak się zachował-nie zważając na naszą córkę,która jest w ciąży.Wtedy przebrała się miarka. Dopóki krzywdził bezpośrednio tylko mnie jakoś to znosiłam,tłumaczyłam i godziłam się szybciutko i bez wymówek-bo tego nigdy nie lubił. Przecież bardzo Go kocham,wiele razem osiągnęliśmy. Mój problem teraz jest taki,że mąż przyznał,że bardzo mnie skrzywdził i że to się już nie powtórzy.Nie pije wcale ale też nie je. Pracuje i wygląda bardzo źle.Chciałby żeby było jak dawniej, mówi,że zrobi dla mnie wszystko(leczenie nie-sam da radę) ale ja zobojętniałam(może po lekach). Martwię się o Niego ale nie chce mi się do Niego mówić cokolwiek. Może powinnam spróbować??? Tyle lat umiałam a teraz coś się we mnie wypaliło??? Ale wypracowanie. Jeszcze raz dziękuję Wszystkim.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 09:44 #6

  • Lona
  • Lona Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Nie chcemy żyć przeszłością ale musimy się z nią z
  • Posty: 2304
  • Otrzymane podziękowania: 3350
Jedno spotkanie u specjalisty to stanowczo za mało ,terapia u ciebie wskazana ,na al-annon jak najszybciej jak chcesz mu pomóc to musisz się przemóc i najpierw zadbać o siebie .To nie jedzenie to najprawdopodobniej manipulacja tobą
Mogę mieć tylko to,co Bóg chciałby ,żebym otrzymała .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 09:51 #7

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14415
  • Otrzymane podziękowania: 19852
akerl napisał:
Mogę Ci tylko podpowiedzieć-poczytaj o syndromie Otella.
Ale,to musiałby zdiagnozować psychiatra.
Napomknę, że diagnoza dla Niego, nie dla Ciebie :)

Skoncentrowałam się na psychiatrze i tak pomyślałam, że psychiatra farmakologicznie łagodzi skutki danych stanów a tu raczej wskazany byłby psycholog, który wskaże drogę jak sobie z tym radzić. sorry, że to pisze ale ogólnie jestem wrogiem brania prochów, chyba, że jest to już ostateczność.

Myślę też, że nie ma co czekać na gotowośc do tej rozmowy. Ona sama nie przyjdzie. Dlatego warto iśc juz teraz, nie czekać, najszybciej jak sie da.
Życzę Ci odwagi byś to uczyniła :grin: %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 10:08 #8

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3742
  • Otrzymane podziękowania: 5465
To zamykanie, zamrożenie emocji znam z autopsji i wiem jak jest trudno się przełamać i zacząć rozmawiać.
Pójście na grupę pozwoli Ci się otworzyć. Opowiedzenie o sobie(jeśli tego zapragniesz) lub wysłuchanie jak inni radzą sobie z podobnymi problemami przynosi ogromnie korzyści. Ja zawsze wracam ze swojej radosna i pełna wiary
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 10:18 #9

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
czytałam już dużo wcześniej o Otellu i jestem prawie pewna,że tak właśnie jest. Do psychologa pójdę już wkrótce zapewne. Dzięki
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 11:03 #10

  • akerl
  • akerl Avatar
Ja w swoim(tatmtym) czasie sporo o syndromie Otella czytałam,ale niestey ,z tych informacji wynika ,bez farmakologii się nie obejdzie.Czasem do końca zycia.
Ale też jest jeden warunek-chory musi zdać sobie sprawę z tego,że jest chory,bo bez przestawienia w myśleniu,tez niewiele można zdziałać.
Ale oczywiście najpierw wizyta u psychiatry,on musi to zdiagnozować.
Bo w przypadku mojego partnera skończyło się na gdybaniu,bo on przecież zdrowy jest,to ja jestem...itd...według własnego uznania :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 11:19 #11

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Właśnie jak byłam u psychiatry, to On chciał porozmawiać z mężem też. Następna wizyta 19-go. Być może pójdziemy razem-na razie mi to obiecał ale to jeszcze daleko, Wszystko może się zmienić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/13 22:21 #12

  • kobieta
  • kobieta Avatar
Witaj,
mój staż małżeński był krótszy niż w Twoim przypadku.. jednak to, co przeszłam wystarczyło bym trafiła do terapeuty, do Al-Anon i na to forum..
Mój mąż też był zazdrosny. Bardzo.. do tego stopnia, że wyzywał mnie od.. ostatnich, jak zaszłam w drugą ciążę.
Cały czas kiedy byliśmy razem wypominał mi moich poprzednich partnerów.
Najgorsze w tym wszystkich było to, że żył przeszłością, ciągle pijąc.

M. doprowadził do tego, że pozbyłam się wszystkich znajomych, przestałam rozmawiać z przyjaciółmi. Ba, nawet przestałam odwiedzać swoją rodzinę. Zamknął mnie w domu z dziećmi a sam z niego wychodził.. by pić.

Jestem w Al-Anon od grudnia, to mi uratowało życie.
Ps. Mój tata też pił. Podczas indywidualnych rozmów z terapeutą cofam się do okresu dzieciństwa, to mi pomaga zrozumieć co się wydarzyło, z czym nie mogłam sobie poradzić, co rzutuje na teraźniejsze życie.

Pogody ducha!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/14 11:59 #13

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Witam
Wczoraj rozmawialiśmy-uległam,ale postawiłam sprawę jasno. Nie pozwolę sobie na dalsze takie traktowanie i będę konsekwentna. Powiedziałam wiele rzeczy,których wcześniej nie mówiłam,żeby nie zranić(ulubione powiedzenie kiedyś- nie umoralniaj mnie). Zapytałam-gdzie jest ten człowiek za którego wyszłam za mąż,słowny,dotrzymujący obietnic i co zrobił ze sobą. W oczach pojawiło się morze łez. Na razie idziemy razem do psychiatry-może coś dotrze w sprawie zazdrości.Powiedziałam też ,że szanuję się przede wszystkim dla siebie a dopiero potem dla Niego i będę wymagać szacunku, bo na niego zasługuję. Na leczenie aa nie chce się zgodzić-bo sam radę.Po tym co tutaj się naczytałam wiem,że nie da rady-więc nie będę czuła takiego zawodu-wiem,że się powtórzy.
Dzięki że Jesteście i Wspieracie. To naprawdę pomaga pozbierać się z samym sobą jak czyta się swoją historię opowiadaną przez Kogoś innego. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/14 12:35 #14

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3742
  • Otrzymane podziękowania: 5465
witaj:)
Twój mówił Ci żebyś go nie umoralniała, mój ze byłby ze mnie dobry kaznodzieja bnggfgbfb . Mój też nie chce słyszeć o AA i na razie nie pije trzeci miesiąc. Chciałabym czegoś więcej ale cieszę się i z tego. Fajnie ze idziecie razem do psychiatry, małymi kroczkami ale do przodu i z tego trzeba się cieszyć.
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/14 20:15 #15

  • Jadwiga
  • Jadwiga Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 427
  • Otrzymane podziękowania: 602
:czesc: zagubiona
Jestem Jadzia współuzależniona, żona czynnego alk.od ponad 30 l.
Rozumiem Ciebie doskonale. Fajnie, że trafiłaś na fm.. Pewnie czytałaś, że nie przez ciebie pije i nie dla ciebie przestanie- to prawda więc nie rób sobie wyrzutów. Myślę, że w każdym związku istnieje zazdrość, gorzej jak przekracza pewne granice. Mój m. alk. też, szczególnie jak jest pod wpływem alk. "pierniczy głupoty" na ten temat, ja po prostu wychodzę i koniec gadki.
Długo nie rozumiałam powiedzenia: mamy to na co innym pozwalamy. Nie mogłam zrozumieć, poradzić sobie ze złym traktowaniem mnie przez m. alk., wyzywał mnie od najgorszych, poniżał. Aż do czasu gdy mu powiedziałam, że to ostatni raz bez konsekwencji. Przy następnym wyzwizku- ty stara k.... wzięłam doniczkę z kującym kwiatem i obłożyłam dotkliwie m. alk., było wielkie zdziwienie, chciał oddać ale dobitnie ostrzegłam, żeby nawet nie próbował bo żle sie to dla niego skończy. Wiem, że to głupie ale poskutkowało do pewnego czasu. Przy następnej przemocy psychicznej poprosiłam o interw. policję- pierwszy (i jedyny)raz po 29 l. małż. .Myślę teraz, że mamy wpływ na to jak jesteśmy traktowani. Ważne jest też wyznaczanie granic i przestrzeganie ich.
Życzę pogody ducha.
@};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Miecia

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/14 20:46 #16

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3742
  • Otrzymane podziękowania: 5465
Jadziu w to wyznaczanie granic ja mocno wierzę. Pewnie, że nie od razu się uda, będą bunty i chęć przekraczania ale konsekwencją da się uzyskać to na czym nam zależy
P.S. Jak już tak się chwalimy tym stażem to mi w tym roku minie 37 rok:))
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Ostatnio zmieniany: 2014/05/14 20:48 przez Miecia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/15 05:49 #17

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Witajcie i dzięki ,że piszecie.
Dlaczego wcześniej Was nie znalazłam?. Dodajecie mi sił i sprawiacie radość.Mogę z Wami porozmawiać a to przynosi ulgę-taką małą ale zawsze to coś.Znajduję malutką ścieżkę w tym gąszczu.
Z tymi buntami to święta prawda.Jak pisałam wyciągnęłam rękę do zgody ale tylko tyle ile ja chciałam, no i jest problem-za mało dla męża. Dalej nic nie je, łyka jakieś prochy,jest przygnębiony i teraz dla odmiany dręczy mnie,że to już pewnie koniec,że widzi jak bardzo daleko jestem od Niego. Mimo wszystko udało mu się wczoraj wspomnieć jak to bardzo się śmiałam w towarzystwie kiedyś na urodzinach u Zięcia. Oczywiście specjalnie wychodziłam na papierosa a koledzy Zięcia lecieli za mną. Zawsze było "pstryk" i zgoda. Ja kiedyś też próbowałam wychodzić i bzdury gadał-to przytrzymywał mnie siłą. Z tym,że mamy to na co pozwalamy-to święta prawda. Pozdrawiam Was cieplutko i milutkiego dnia-mimo wszystko:)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/16 07:01 #18

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Witam
Czy napisałam coś nie tak? Może popełniłam już błąd,że wyciągnęłam rękę do zgody? Napiszcie proszę
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/16 07:08 #19

  • Adamm
  • Adamm Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Alkoholik
  • Posty: 1698
  • Otrzymane podziękowania: 1861
:czesc:
wszystko jest w porządku ;) . Nie zrażaj się jak coś napiszesz, a nikt Ci nie odpisze, tylko pisz co ci w serduchu gra - dziel się swoimi przeżyciami, wrażeniami - napewno jak ktoś będzie miał coś do powiedzenia to piknie u Ciebie, w Twoim pokoiku. Pozdrawiam :-H
Uwierz w siebie - możesz wszystko!!! Odnajdź siłę, cel jest blisko. To co wczoraj niemożliwe - dzisiaj staje się prawdziwe!!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/16 07:14 #20

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3742
  • Otrzymane podziękowania: 5465
wszystko jest w porządku, pisz co Ci w duszy gra...dobrego dnia Ci życzę
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/16 09:13 #21

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Dzięki za odzew:)
Jest mi źle,bo nie mogę pojąć jak to jest?. Po Wielkiej Niedzieli wyniosłam się ze wspólnego łóżka a mąż sobie pił i prosił żebym wróciła(nie wróciłam). W kilka dni po świętach postanowiłam pojechać do córki-sama. Prosił,bym Go zabrała-uległam i jeszcze mocno nietrzeźwego zabrałam ze sobą. Wieczorem prosiła nas o pomoc,mówił,że nie daje sobie rady. Na drugi dzień poprosił o wezwanie kogoś ,bo nie dawał rady,piwka nie było i chyba z tegoż powodu zaczęły trząść się ręce. TO było straszne(pierwszy raz widziałam coś takiego). Wezwaliśmy lekarza na odtrucie. Dostał kroplówki i leki. Spał dwa dni(zalecenie lekarza-podawać leki i niech śpi). Wróciliśmy do domu i prawie od razu gadka o tych "moich facetach", no żeby chociaż jakiś był-to było mi łatwiej. Poszłam do psychiatry i przestałam się odzywać. No to strach w oczach i lęki,że na pewno Go zostawię ,że odejdę i takie tam. Ja chciałam tylko żeby pozwolił mi pobyć z samej ze sobą.
Mówił,że zrobi dla mnie wszystko,ani kropli alkoholu i.t.d. Ja nadal chciałam ciszy i odpoczynku.Jak tylko wyciągnęłam kawałek ręki do zgody to On zaczął powoli wycofywać się z obietnic. Ani jednego piwka?,do końca życia?? Na razie nie pije,pomaga mi w domu ale jest jak góra lodu. Jak ja byłam górą lodu to On płomieniem, jak troszkę się ociepliłam to On lód. Czy to wszystko jest tylko manipulacją? Czy ja mam być zimna jak ryba cały czas? Czego się spodziewa? Przepraszam za to wypracowanie i pozdrawiam Was Wszystkich.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/16 09:26 #22

  • maciejski
  • maciejski Avatar
(...)Czy to wszystko jest tylko manipulacją? (...)
Tak. to mój sposób w czynnym nałogu na doprowadzenie jej do pełnej uległości i przyzwolenia na moje picie. Mi się to udało poprzez wmówienie Jej mojej choroby głowy. a nie alkoholowej. aż prawda wyszła na jaw. co BARDZO JĄ OTRZEŹWIŁO i stało się .. za późno.
(...)Czy ja mam być zimna jak ryba cały czas? (...)
Ona nie jest zimna. Po prostu skupiła się na nadaniu mi statusu OBCEGO. Kogoś kto ściąga w dół całą rodzinę i Ją. i wie, że nie może na to pozwolić. Twarda miłość. rośnie jak skorupa. ale to jedyna droga aby Ona nie upadła. no bo czego się złapie???
(...)Czego się spodziewa?(...)
Spodziewam się, że mi się uda. że nie wytrzyma. że zmięknie. że odpuści. wszelkia brpoń. groźba prośba. WSZYSTKO!!! abym miał komfort picia. bez zabijania mnie za to co mi się należy.
tak myślałem..

--
nie daj się. w czynnym nałogu bez chęci zmiany siebie i życia byłem tylko coraz gorszym człowiekiem użalającym się nad sobą i obwiniającym wszystko i wszystkich za mój los i życie i.. picie lub niepicie.. i z marazmu do ATAKU! bo to najlepsza obrona. a wtedy to już byłem niebezpieczny... na szczęście zdążyłem wejść na inną drogę zanim zabiłem świat. i siebie.
- maciejski
pps. dopiszę: w tym wszystkim był też mój krzyk o POMOC. ale to wszystko przykryte był kłamstwem manipulacją i upojeniem...
Ostatnio zmieniany: 2014/05/16 09:30 przez maciejski.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/16 09:50 #23

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Normalnie nie wierzę-jednak mam dwóch facetów w jednym, muszę jednego zdradzić !!!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/16 11:31 #24

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 1319
  • Otrzymane podziękowania: 2446
A najgorsze jest to że ta manipulacja to efekt choroby właśnie...
To żadne usprawiedliwienie oczywiście, tylko stwierdzenie faktu.
Na początku myślałem że samo przyznanie się do tego pomoże w naprawieniu moich relacji z żoną.
A tu zonk. Samo wyznanie skruchy to nie koniec ale zaledwie przedsionek do początkowego wstępu...
Nie ma pomników, orkiestra nie gra i z wywiadami raczej słabo ;) Nawet małego ołtarzyka nikt nie stawia ;)
Czasu trzeba i pomocy. Ale przede wszystkim chęci własnych. Ja mam to szczęście że jakoś szybko zaskoczyłem a to forum i terapia pomaga.
Bez podpowiedzi czego się złapać i w którą stronę iść (zwłaszcza że ster zepsuty i się naprawia dopiero - dzięki maciejski ;) ) myślę że moja żona miała by ze mną jeszcze większą gehennę niż kiedy snułem się non stop w oparach alkoholu.
Możesz uznać to za komunał, ale te osoby które mówią "zadbaj o siebie" mają rację.
Mówię to ja - Adam alkoholik który sam jest w podobnej sytuacji i zdaję sobie sprawę że mój związek z żoną obecnie opiera się w zasadzie tylko na przyzwyczajeniu i długach których ja narobiłem. O synu nie piszę. Nie dlatego że jest nieważny. Kocham go równie mocno jak żonę.
Nie piszę ponieważ wiem że moja najlepsza z żon chroniąc siebie chroni również dziecko. Przed skutkami moich wyczynów. Czy miłość żony wróci?
Chciałbym bardzo. Lecz wiem że nie będzie już tak jak na początku. Powoli się z tym godzę i staram się uratować to co jeszcze się da.
A to łatwe nie jest, bo żeby to zrobić muszę dojść do ładu ze sobą najpierw. Bez tego doopa zbita.
Lecz wiem że mi się uda - tylko czy czasu starczy?
Piłem... bo nie umiałem żyć.
Nad chmurami niebo jest zawsze piękne, spokojne i czyste :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Jadwiga, Miecia, zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/17 08:11 #25

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Witam Wszystkich
Dzisiaj jestem załamana,brakuje mi męża,Jego czułych gestów i po prostu Jego miłości.Nic nie chce mi się robić. Mąż pojechał do pracy a ja w domu-sama. Odsunął się ode mnie i nie okazuje żadnych uczuć. Za to robi mi kolacyjki-to pewnie taka gra. On sam dalej nie je(przynajmniej w domu). Moja miłość jest głupia i ślepa. Mąż doskonale wie co robić,żeby bolało. Zawsze moim lekarstwem na dbanie o siebie,radość i chęci do życia był tylko mąż. Jak braknie Jego-nie ma nic. Gdyby nie córki pewnie nie byłoby mnie wśród żywych. Ale po śmierci mojego taty obiecałam sobie,że nigdy nie zrobię tego swoim dzieciom(mój tata odebrał sobie życie). Wezmę się jakoś do prac domowych a potem pojadę pomóc koleżance w biurze rachunkowym-w pracy poza domem jest mi łatwiej. Tak bardzo liczę na tego psychiatrę w poniedziałek,że może coś drgnie w dobrą stronę,że Mąż coś zrozumie. Tyle czasu czytam Wasze historie,widzę siebie i mojego męża w nich a mimo to jeszcze przychodzą myśli,że może u mnie nie jest aż tak źle-chociaż Wiem gdzieś w środku ,że jest może jeszcze gorzej i będzie jeszcze trudniej,bo przecież tyle lat było tak jak chciał Mąż. Tym bardziej pewnie nie zechce odpuścić.
Trzymajcie w swojej trzeźwości i twardej miłości. Chyba muszę jak najszybciej sięgnąć po literaturę. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/17 08:30 #26

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3742
  • Otrzymane podziękowania: 5465
Czytając Twój post nasuwa mi się jedno - jesteś ogromnie uzależniona od swojego męża. Żyjesz dla niego, nim a nie kochasz wcale siebie. Zerwij te kajdany i idź do ludzi, zacznij rozwijać jakieś pasje. Cokolwiek byleby to sprawiało Tobie przyjemność i pozwoliło oderwać się od męża. Ja np. zapisałam się na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Mam sporo zajęć, właściwie codzienne coś i nie żyję tylko domem i mężem. Poza tym jeżdżę na Al-Anon tam znajduję zrozumienie i wsparcie. W wolnych chwilach dużo czytam, poznaję swoją i męża chorobę i staram się zmienić przede wszystkim siebie.
Dziś np. jest Noc Muzeum, pewnie wybiorę się na nią z aparatem w ręku. Może zrobię jakieś fajne fotki...już się z tego cieszę. Spróbuj i Ty robić coś tylko dla siebie nie angażując w to innych.Niech to będzie tylko Twoje. Powodzenia
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Ostatnio zmieniany: 2014/05/17 08:40 przez Miecia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/17 08:45 #27

  • Alla
  • Alla Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 239
  • Otrzymane podziękowania: 308
Zagubiona witaj,
Miecia ma racje ja jakos z automatu jak uswiadomilam sobie alkoholizm mojego meza budowalam sobie swoj swiat
chodzilam na fitnes, robilam studioa podyplomowe, kursy, angazowalam sie w dodatkowa prace, to byla taka ucieczka ale dzieki temu czulam sie lepiej, glupia wizyta u kosmetyczki nawet pomaga, powodzenia
Dobroć serca to język, który potrafią usłyszeć głusi i zobaczyć ślepi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/17 09:42 #28

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Dzięki
Jestem uzależniona od Męża chyba bardziej niż On od alkoholu. To była pierwsza miłość i jedyna. Zawsze było z Nim dobrze,to On wyciągnął mnie z mroku przykrych wspomnień i z mojej niskiej samooceny. Teraz poszło łatwo w drugą stronę. Taka jestem-Rodzina była moim celem i wciąż jest. Zawsze było fajnie,wspólne wyjazdy na wakacje,razem z dziećmi,nawet już jak były dorosłe,wycieczki po górach. Dwa razy mąż zaproponował,żeby zabrać z nami moją mamę,pierwszy raz widziała Bałtyk,była na Termo Bani w Białce i kapała się w basenach(mając wtedy 85,87 lat). Wiem-teraz jest to co jest i muszę się ogarnąć. Dzięki za wsparcie. Idę coś działać ale mam strasznie pod górkę dzisiaj. Milutkiego dnia:)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/17 10:16 #29

  • hogata
  • hogata Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 839
  • Otrzymane podziękowania: 687
:czesc: jestem DAGA współuzależniona ...........życie pisze nam podobny scenariusz ......powodzenia
bacz by Twoim było celem ,być i zwierząt przyjacielem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiona

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/17 10:53 #30

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3742
  • Otrzymane podziękowania: 5465
Zagubiona(a właściwie jak Ci na imię?) ja mam podobne doświadczenia do Twoich. Mój mąż także jest moją pierwszą miłością. Poznaliśmy się na studiach i już na trzecim roku byłam mężatką i mamą ślicznej córeczki. Potem też prawie nigdy się nie rozstawaliśmy bo wspólnie prowadziliśmy(no jeszcze prowadzimy) biznes rodzinny czyli razem 24 godziny na dobę. Tak samo wspólne wakacje, wyjazdy jednym słowem dwa w jednym. Jak popijał to trochę się na niego obrażałam, ale na krótko i znów nasze życie toczyło się po staremu. Aż zachorowałam i wtedy zrozumiałam ze nie samym chlebem człowiek żyje, ze nie mam co liczyć ze mąż przestanie pić dlatego tylko, ze jestem chora. Ba chwyciła mnie nawet mała depresja i nie chciałam dłużej żyć. Widząc co się dzieje moje kochane córki przyszły mi z pomocą. Przyjechały, przegadały mi do rozumu, zapisały na terapię dla współuzależnionych. Poszłam z oporami ale dziś dziękuję Bogu, ze tak się stało. Dziś widzę zmiany w sobie i swoim mężu. Mam wrażenie ze się zmieniam na lepsze:)
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): hogata

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/17 11:39 #31

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Mam na imię Bożena
mnie małe depresje zdarzały się już nie raz ale jakoś dawałam radę-bez prochów. Nawet sama chwytałam się piwka w pewnym okresie-ale z dzieciństwa pamiętałam,że to złe.Chociaż zawsze czułam się słaba, to mąż twierdzi,że jestem bardzo silna,kiedyś powiedział,że i młotem mnie nie dobije. Młotem może nie ale piciem na pewno. Wkrótce będziemy mięli wnuka,będzie mi łatwiej się trzymać.
Bo dzieciom nie chcę za bardzo wchodzić w ich życie(chociaż tkwią w tym wszystkim ze mną),bo muszą układać swoje, ale do wnuka babcia się przyda nie jeden raz. Na szczęście nie mieszkają z nami więc nie zawsze wszystko widzą. Przynajmniej o tyle jest im łatwiej.Do tej pory udawało mi się je przekonywać,że nie jest tak źle i minimalizować problemy,ale się nie da-są za dorosłe i ciągów nie da się nie zauważyć. I tak już jest mi łatwiej, bo mam z kim pogadać-z Kimś kto wie o czym piszę,wyszłam trochę na zewnątrz z problemem. Czasami się dziwię sama sobie-jak można być takim starym i takim głupim? Dzięki
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/20 11:52 #32

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Witajcie
Byliśmy razem u psychiatry(zajmujący się alkoholikami). Myślę,że to już jakiś kroczek do przodu ze strony mojego męża,chociaż mam mieszane uczucia,bo czasami myślę,że poszedł żeby się tylko dowiedzieć więcej na mój temat(jak tu by ze mną teraz postąpić,jak złamać ten opór?). Oczywiście nie czuje się alkoholikiem. Lekarz tłumaczył etapy alkoholizmu,ale mąż nie umiał powiedzieć na którym jest etapie. Najkrócej mówiąc obaj na przemian nie zgadzali się ze sobą. Na razie ma nie pić i nie ubliżać mi.kilka razy usłyszał od lekarza,że przekroczył granice. Moje wrażenia-albo jest doskonałym aktorem do tego stopnia,że zrobił coś wbrew samemu sobie(pozwolił na to bym ja mówiła coś złego o Nim do lekarza i przyznał się do swojego złego postępowania do Kogoś innego) albo idzie ku lepszemu. Zobaczymy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/23 10:35 #33

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
No cóż..... leki są fajne,uspakajają,dodają sił by być silną i nie pękać, gorzej jak trzeba zmniejszać dawkę....wraca smutek i słabość. Dzisiaj dostanę przesyłkę z książkami: współuzależnienie i koniec współuzależnienia. Mąż się stara, ale jakoś trudno mi uwierzyć. Dzięki,że Jesteście. Pozdrawiam Was i czytam,czytam,czytam....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/30 07:16 #34

  • zagubiona
  • zagubiona Avatar
Witam Wszystkich:)
W domu spokój i dystans,leki poszły w odstawkę całkowicie. "Koniec współuzależnienia"-na co dzień. Staram się akceptować swoją sytuację i zachowywać spokój, "odrywam" się i to pomaga, ale łatwe to nie jest. Pozdrawiam i dziękuję Wam za Pierwszą Pomoc : :grin: :grin: :grin: :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: kompletnie zagubiona 2014/05/30 08:19 #35

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6357
  • Otrzymane podziękowania: 8758
zagubiona napisał:
Witajcie
Byliśmy razem u psychiatry(zajmujący się alkoholikami). Oczywiście nie czuje się alkoholikiem. Lekarz tłumaczył etapy alkoholizmu,ale mąż nie umiał powiedzieć na którym jest etapie. Najkrócej mówiąc obaj na przemian nie zgadzali się ze sobą.

Na razie ma nie pić i nie ubliżać mi.kilka razy usłyszał od lekarza,że przekroczył granice. Moje wrażenia-albo jest doskonałym aktorem do tego stopnia,że zrobił coś wbrew samemu sobie(pozwolił na to bym ja mówiła coś złego o Nim do lekarza i przyznał się do swojego złego postępowania do Kogoś innego) albo idzie ku lepszemu. Zobaczymy.
:czesc: Bożena
@ To normalne zachowanie u alkoholika. Sam dla siebie może wie, że jego picie jest nie
takie jakby chciał, ale na zewnątrz swej "reduty" będzie bronił. Nie po to podniósł się
po boju, doprowadził do ładu, by na wizycie pokajać się uczciwie.
Pertraktował, ale broni nie złożył. Jest gotów do dalszej walki.
Ja choć byłem świadom, że piję nie tak, nie obnażałem swej własnej słabości do
alkoholu. Nie dopuszczałem do tego, by ktoś mnie zdemaskował.
Gdy lekarz powiedział : ja i tak wiem swoje - jest Pan uzależniony, byłem urażony.
Jak śmiał mi postawić taką diagnozę. Chyba ja wiem lepiej jaki jestem.
Ależ hipokryzja, przed sobą się przyznaję, bo to łatwiejsze, ale na zewnątrz,
mistrz pozorów. Manipulant 1-ej wody, sobą, ludźmi. I za chwilę piłem, bo sk..wiel
nabil mi gula.
Mógłbym przyznać sie do wielu złych rzeczy, ale do tego, że jestem uzależniony
od alkoholu ? NEVER !
Tak więc bądź czujna, bo to nie aktorstwo ale MANIPULACJA.
Myślę, że "lepszą" autoocenę swoich relacji z alkoholem, mógłby uzyskać, uczestnicząc
w mitingach, słuchając wypowiedzi ludzi uzależnionych. Szczere mówienie innych o swoim
piciu, zachowaniach, emocjach z tego okresu, dać mogłoby szybsze utożsamienie się z nimi.
Wnioski pewnie by zaczął jakieś wyciągać, przymierzając swoje picie do picia innych.
Nikt na mitingach nikogo nowego nie diagnozuje i nie nazywa alkoholikiem.
Alkoholik, to ten, który sam tak powiedział o sobie.
I te słowa, wypowiedziane z wewnętrznym przekonaniem, otwierają mu WROTA DO TRZEŹWOŚCI.
Ty oczywiście skup sie na sobie (Al-anon) i swoim dobrym samopoczuciu przy nim.
A na koniec jak w Desideracie :
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Jadwiga, Miecia, zagubiona