Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

Moderator: Sylwia1975
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Wątek Agi Mars

Wątek Agi Mars 2018/06/16 13:50 #1

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Chyba nadszedl czas na rozpoczecie mojego wlasnego watku. Ok, mam ten o relaksacji, ale to nie to samo. Chce sobie przypomniec, jak to bylo i jak poradzilam sobie ze wspoluzaleznieniem i syndromem DDA/DDD.

Ostatnimi czasy strasznie duzo sie u mnie dzialo. I w zyciu zawodowym i w prywatnym. Stres, stres, stres i to niekoniecznie tylko ten pozytywny. Zaczelo mnie to w koncu przerastac i zaczela sie jazda w dol.
Wczoraj rano mialam koszmarny atak paniki. Nietypowy jak na mnie, wiec nie od razu sie zorientowalam. Myslalam, ze to zawal i ze zaraz padne. Nawet chcialam dzwonic po pogotowie.
Wczorajszy atak sprowadzil mnie znow do parteru. I tu jest najciekawsza rzecz. Bo ja sie ucieszylam (tzn najpierw strasznie sie wystraszylam i po terminie w urzedzie-tak, tak, jeszcze polecialam do urzedu po tym wszystkim, no bo termin byl w sprawie mojego projektu- poszlam do lekarza gdzie pan doktor potwierdzil moje przepuszczenia, ze serce mam jak dzwon i ze to byl „tylko” atak paniki). Ostatni atak mialam w lutym 2012 roku, wiec moglabym pomyslec, ze to moja porazka, nawrot choroby. Dlaczego sie w takim razie ucieszylam? Bo ten atak paniki odebralam jako sygnal do zmiany a nie swiadectwo tego, ze cos zle zrobilam. zwyciesteoe
Kiedys robilabym sobie wyrzuty, ze zawalilam, ze powinnam lepiej o siebie dbac, ze to, ze tamto itd. A teraz nic. Zero wyrzutow sumienia. Ok, podejelam decyzje, zeby przemyslec wszystko i zrozumiec, dlaczego tak sie stalo i tak wlasnie zrobilam.
Po pierwsze robie wakacje od startu z moja dzialalnoscia. Robie wakacje i juz. :muza: ~O) @};-
Po drugie zrozumialam, ze sama tego nie rozpoczne. To jest za duzy projekt dla jednej osoby. Szukam organizacji i ludzi, ktorzy mi beda chcieli i mogli pomoc. Nie jestem juz Zosia Samosia. 3aa
Po trzecie powiedzialam wieczorem na mitingu, ze mam dosc tego, ze wszystko musze robic sama. Ze to jest wspolnota a nie przychodzenie na gotowe. Do tej pory bylam jedyna osoba, ktora mogla wziac klucz do salki, bo nikomu innemu nie chcialo sie zalatwic pozwolenia (klucz bierzemy z ratusza). Oznaczalo to, ze musialam byc zawsze, zeby otworzyc salke i przygotowac miting. Nie wiem ile czasu prosilam innych, zeby to zmienic i nic. Niektore osoby mowily, ze pojda po to pozwolenie i tego nie robily. Na dodatek ostatnio bylo tak, ze w czasie upalow ja jechalam i otwieralam te salke a nikt nie przychodzil. Siedzialam tam sama i szlag mnie trafial. Potem na szczescie powiedzialam sobie, ze robie to dla siebie i ze nawet jak siedze sama, to cieszy mnie fakt, ze zrobilam cos dla siebie i tu przyszlam. Wczoraj w koncu znalazly sie dwie osoby, ktore wziely pozwolenie i juz nie jestem sama z tym wszystkim. :YMAPPLAUSE:
Po czwarte postanowilam, ze przemysle moje relacje z niektorymi ludzmi z DDA/DDD. Tymi zdrowiejacymi. Czesc z tych relacji przypomina mi bardzo wlasnie wczesniejszy uklad z mitingow. Tzn ze ja mam byc dla nich, ale oni dla mnie juz nie bardzo. Koniec. Wystarczy, ze bedziemy sie spotykac na mitingach. :grin:
Po piate i ostatnie skupiam sie na swoim zdrowiu psychicznym i fizycznym. Ustawiam na nowo priorytety. :-?
Dzis rano obudzilam sie zrelaksowana i wypoczeta. Moje cialo dalo mi znac, ze moj plan mu sie podoba. zwyciesteoe
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, sylwia1975, Magda, chris661211, Pinek, Asia, Tsubasano, jerzak, fusytka, Tomoe ten użytkownik otrzymał 8 podziękowań od innych

Wątek Agi Mars 2018/06/16 13:51 #2

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2146
  • Otrzymane podziękowania: 6930
Happy wątek to you! kwiaaatek
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/06/16 13:56 #3

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3065
  • Otrzymane podziękowania: 4391
Brawo Aga! Cierpliwie czekałem na Twój wątek i doczekałem się.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/06/16 13:57 #4

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Ja tez czekalam Chris :lol:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wątek Agi Mars 2018/06/16 14:18 #5

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2435
  • Otrzymane podziękowania: 5644
Mam dwoje dorosłych dzieci. Wkraczają w dorosłe życie, teraz pierwsza praca, na jesień studia.
Jakiś czas temu miałem wykład nt.DDA, DDD. Chętnie będe tu zaglądać.
Jerzy alkoholik. :-BD .
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Ostatnio zmieniany: 2018/06/16 14:28 przez jerzak.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/06/16 14:20 #6

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7321
  • Otrzymane podziękowania: 11912
To ja Cie Agus pozdrowie w Twoim nowym watku i czekam cierpliwie na dalsza czesc @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/06/16 14:36 #7

  • Ona29
  • Ona29 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 286
  • Otrzymane podziękowania: 380
Ja też pozdrawiam. Bardzo pozytywne nastawienie %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/06/16 15:16 #8

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1645
  • Otrzymane podziękowania: 4135
:ymhug: @};- %%- kwiaaatek
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/06/20 08:10 #9

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1673
  • Otrzymane podziękowania: 1497
Witaj na forum i Ja tu mowie ze bedzie dobrze bo DDA sa bardzo madrymi ludzmi,bo my przeciez wiem jak nad soba pracowac,bycie DDa jak dla mnie jest okey.w ten sposb odkrywamy wady i zalety.Nad wadami mozna pracowac ,zalety no coz cieszmy sie nimi
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/06/20 08:35 #10

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
sylwia1975 napisał:
Witaj na forum
:lol: :lol: :lol: Cudne!!!
Juz jest dobrze. Na szczescie juz uporalam sie z syndromem. Teraz pracuje sobie spokojnie ze wspolsponsorka na 4 Kroku. Wlasciwie tylko po to, zeby moc byc sponsorka. :grin:
A tu postanowilam podzielic sie historia mojego zdrowienia.
Pozdrawiam :-*
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, sylwia1975, Namika

Wątek Agi Mars 2018/07/07 20:55 #11

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
No i stalo sie. Mam za soba najgorszy od ponad 6 lat tydzien. Choc wlasciwie sypac zaczelo sie juz wczesniej. Niestety zauwazylam to dosc pozno i wrocilo mi kompulsywne jedzeniem a potem ataki paniki. Na poczatku tylko nieuwazne jedzenie, potem wiecej na talerzu i bezmyslne jedzenie. Jednak i ataki i kompulsywne jedzenie sa inne niz na poczatku choroby. Kiedys ataki paniki mialam wtedy, kiedy mialam byc wsrod ludzi, teraz mam je, kiedy jestem sama w domu. Kiedys jadlam, bo czulam glod, ktorego nie moglam zaspokoic, teraz jem, bo chce przy okazji jedzenia cos jeszcze poczytac lub posluchac, nie dlatego, ze czuje glod. Cos takiego, jakbym chciala odwrocic uwage od tego, co jem. Kiedys moglam zjesc kilogram lodow i bylo mi tylko niedobrze, ostatnio zjadlam pol opakowania i myslalam, ze umre.
Zastanawialam sie dlaczego wrocily mi dawne problemy? No ok, ataki to w moim przypadku naturalna reakcja na dlugotrwaly stres, wiem co z tym zrobic, ale dlaczego zmienilo sie to, gdzie i kiedy je mam. Same ataki tez sa inne. No i z tym jedzeniem. Doszlam do wniosku, ze w jakis sposob jest to zwiazane z tym, ze brakuje mi ludzi. Kiedys bylam typem samotnika, chyba nadal jestem, ale kiedys dobrze sie czulam, kiedy sama pracowalam, sama wszystko robilam, a teraz nie. Na tym polrocznym kursie bardzo dobrze sie czulam wsrod ludzi. Mysle, ze fakt, ze uzdrowilam moje relacje, ze nauczylam sie wybierac ludzi, z ktorymi dobrze mi sie pracuje spowodowal, ze ciagnie mnie do zdrowych ludzi. Poza tym przepracowalam tez na terapii problem wspolpracy. Tzn nie boje sie juz, ze dam sie innym wykorzystywac, ze znow wroci moja nadopiekunczosc, potrzeba kontrolowania wszystkiego, perfekcjonizm. Po kursie wrocilam do pracy jako wolny strzelec i chyba wlasnie to spowodowalo te problemy z jedzeniem. Wiem, ze to teraz okres przejsciowy i niedlugo znow bede otoczona ludzmi, ale ciesze sie, ze tak sie stalo. Tzn. nie ciesze sie, ze mam ataki i mialam kompulsywne jedzenie (na razie nie moge sobie na nie po mojej ostatniej niestrawnosci na nadmierne jedzenie, dzieki Bogu, pozwolic), ale, ze wlasnie to wszystko moglam zrozumiec. Skontaktowalam sie z tutejszymi AJ i w piatek ide na pierwszy miting. Moze to cos dla mnie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Pinek, Waldek, Krzysztof Z., AniaKr

Wątek Agi Mars 2018/07/07 21:07 #12

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1645
  • Otrzymane podziękowania: 4135
W czwartek byłem na otwartym-spikerskim mityngu AJ.Wspaniały był to mityng,było bardzo dużo ludzi.Po raz kolejny przekonałem się,jak wspaniałą potrafi być Wspólnota w oparciu o Program 12 Kroków i 12 Tradycji.Uważam,że bardzo dobrze że zdecydowałaś się na uczestnictwo w mityngu AJ.Życzę Ci z całego serca POWODZENIA @};- %%- kwiaaatek Pozdrawiam serdecznie @};-
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/07/07 23:24 #13

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2146
  • Otrzymane podziękowania: 6930
AgaMars napisał:
Po kursie wrocilam do pracy jako wolny strzelec i chyba wlasnie to spowodowalo te problemy z jedzeniem

Nie wiem, czy byś chciała napisać, ale może tak... Jak Ty widzisz związek między tymi dwoma rzeczami?
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wątek Agi Mars 2018/07/09 11:49 #14

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Tsubasano napisał:
AgaMars napisał:
Po kursie wrocilam do pracy jako wolny strzelec i chyba wlasnie to spowodowalo te problemy z jedzeniem

Nie wiem, czy byś chciała napisać, ale może tak... Jak Ty widzisz związek między tymi dwoma rzeczami?

Dzieki Tsu za to pytanie, zaczelam sie nad tym zastanawiac i chyba juz wiem, gdzie jest pies pogrzebany. Mam nadzieje, ze z ta wiedza fakt, czy pracuje sama czy pracuje wsrod ludzi, nie bedzie juz miec plywu na moje jedzenie.
Ale od poczatku. Kiedy kilka lat temu wyladowalam w szpitalu z potwornymi atakami paniki i zaczelam terapie, jako jeden z pierwszych problemow wyplynelo jedzenie i moj do niego stosunek. Zreszta problemy jedzeniowe mam od kiedy pamietam, a raczej problemy z niekceptowaniem siebie, spowodowane zlym odzywianiem. Pamietam, ze tak z pol roku przed szpitalem objadanie sie bylo powtarzajacym sie tematem w trakcie moich spowiedzi. Pamietam tez, ze moj spowiednik za kazdym razem radzil mi kontakt z psychologiem a nawet psychiatra. Ja niestety mowilam „tak, oczywiscie” po czym nic z tym nie robilam. Potem ataki paniki przycmily wszystko i przez jakis czas tylko nimi sie zajmowalam, ale nie musialam dlugo czekac, zeby jedzenie wyplynelo na tapete. Kiedy juz sie na tyle dobrze poczulam, ze bylam w stanie pojsc na spotkanie na spotkanie z coachem zywieniowym, okazalo sie, ze nie jest w stanie mi pomoc. Na temat zdrowego odzywiania wiem tyle samo co ona, a kompulsywne jedzenie niestety to nie jej dzialka. Ona tylko pomaga ludziom, ktorzy zle sie odzywiaja. Mam dalej chodzic na terapie i tam to przepracowac. Moj terapeuta w przy padku jedzenia jakos bardzo sie nie przejmowal. Moze dlatego, ze nie jestem osoba gruba, zreszta nigdy nie bylam. Cale zycie bylam albo przy kosci, albo sie katowalam dietami, zeby przez moment byc szczuplejsza, po czym po jakims czasie znow bylam przy kosci. I tak w kolko, latami. Wlasciwie najczesciej sie katowalam, zreszta nie tylko dietami, ale o tym moze innym razem.
Mysle, ze moj terapeuta nie przejal sie tym jakos specjalnie, bo wiedzial, ze w koncu problem, ktory powodowal moja kompulsje, wyplynie. No i wyplynal. Dlugo to trwalo, ale w koncu zauwazylam, ze ataki obzarstwa mialam zawsze, kiedy spotykalam sie z ludzmi, ktorzy traktowali mnie bez szacunku i nie respektowali moich granic. Ale byl to brak szacunku bardzo zawoalowany. Np. manipulacja moim poczuciem winy, nadopiekunczosc, wykorzystywanie mojej niezdolnosci do konfliktow i przeforsowywanie wlasnych decyzji, bez ogladania sie na to, czy ja tego tez chce itp. Niestety byly to osoby bardzo mi bliskie, powiem tylko, ze m. in. ilekroc spedzalam wakacje u rodzicow, wracalam o sporo kilogramow ciezsza (po czym sie katowalam). Kiedy wreszcie nauczylam sie stawiac granice, ograniczac kontakty z toksykami do minimum ataki przeszly same. Nie musialam nic kompletnie robic. Poniewaz juz wczesniej praktykowalam zdrowe odzywianie a ponad trzy lata temu zaczelam sama piec, w ostanich latach schudlam w sumie 15 kg. Bez diety, bez katowania, bez cudow wiankow.
I teraz znow nawroty kompulsji. Tylko tym razem ona byla inna. Kilka lat temu przed takimi atakami czulam straszliwy glod (taki inny glod, niz ten normalny), teraz zaczynalam jesc czujac wlasnie ten normalny, natomiast pozniej znow nie wiedzialam/nie czulam, kiedy sie najadlam. Jadlam bezmyslnie, jedzac czytalam w necie, ogladalam tv lub sluchalam roznych rzeczy. W ogole jakos tak bylo dziwnie. Nie caly czas, ale coraz czesciej. Teraz zaczelam sie nad tym zastanawiac i widze, ze wrocilam jakby do dziecinstwa.
No bo wlasnie wszystko sie wtedy zaczelo.
Bylam dzieckiem, ktore najczesciej bylo samo. Mam dwa lata mlodszego brata, ale niestety nie udalo nam sie nawiazac blizszej relacji. Zreszta o tym tez kiedy indziej. Moja mama najczesciej byla zalatana, zapracowana i wlasciwie popoludniami nie bylo jej w domu, a jak byla, to siedziala w kuchni lub w lazience i albo gotowala gary pysznego jedzenia, albo prala, sprzatala itp. Moj tata czesto wtedy pracowal na popoludnie, a jesli nie pracowal, to i tak omijalam go szerokim lukiem, bo sie balam jego agresji. Wtedy jeszcze nie pil, ale moja rodzina juz byla dysfunkcyjna.
W przedszkolu jakos czasami wolno mi bylo wyjsc na podworko pobawic sie z dzieciakami, ale jak poszlam do szkoly, to stalo sie to wyjatkiem. Tym wlasnie tlumacze sobie to, ze moj brat byl patyczakiem, a ja raczej nie. On mogl biegac za pilka, ja siedzialam w domu przy pianinie, albo czytalam ksiazki. I bylam bardzo samotna. A w kuchni zawsze czekaly gary (jak dla Armii Czerwonej) pysznego jedzenia. Nigdy nie jadalismy razem. U nas nie bylo czegos takiego, jak stala pora posilku. Tak naprawde regularnie tez jadalam w przedszkolu, a potem, to kiedy sie dalo. A samotnymi popoludniami dawalo sie ciagle. Pamietam tez, ze w dziecinstwie balam sie, ciagle czulam niepokoj. Balam sie tego, ze rodzicom sie cos stanie, ze w szkole znow narozrabialam (a nie bylam dobra uczennica - ale o tym tez kiedy indziej), ze w domu zrobilam cos nie tak, albo ze nie zrobilam czegos, co mialam zrobic, bo wolalam jesc i czytac. Lek, samotnosc i jedzenie.
No i jestesmy teraz przy mojej najnowszej kompulsji. Gdybym po kursie wrocila do mojej pracy, to moze by to sie wszystko nie zdarzylo, ale...
Po pierwsze poczulam sie samotna, zaczelo mi brakowac ludzi wokol mnie. Na kursie spotykalam swietne dziewczyny i regularnie jadalysmy wspolnie sniadania i obiady (!!!) Po kursie zaczelam sie podczas posilkow chyba czuc wlasnie samotna i dlatego ogladnie tv lub pisanie na czacie itp.
Po drugie pracuje nad nowym projektem, w ktorym tez poczulam sie samotna, nie mialam takiego wsparcia, jak bedac codziennie na kursie, no i pojawily sie leki, ze sobie nie poradze.
Leki, samotnosc. Chyba to wlasnie spowodowalo, ze zaczelam tak bezmyslnie jesc. Teraz juz jest ok, widocznie sama swiadomosc tego wystarczy, zeby zmienilo sie to samoistnie.

To tyle, ide konczyc robienie obiadu :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Krzysztof Z., AniaKr

Wątek Agi Mars 2018/07/09 12:24 #15

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2146
  • Otrzymane podziękowania: 6930
AgaMars napisał:
Po pierwsze poczulam sie samotna, zaczelo mi brakowac ludzi wokol mnie. Na kursie spotykalam swietne dziewczyny i regularnie jadalysmy wspolnie sniadania i obiady (!!!) Po kursie zaczelam sie podczas posilkow chyba czuc wlasnie samotna i dlatego ogladnie tv lub pisanie na czacie itp.
Po drugie pracuje nad nowym projektem, w ktorym tez poczulam sie samotna, nie mialam takiego wsparcia, jak bedac codziennie na kursie, no i pojawily sie leki, ze sobie nie poradze.
Leki, samotnosc. Chyba to wlasnie spowodowalo, ze zaczelam tak bezmyslnie jesc. Teraz juz jest ok, widocznie sama swiadomosc tego wystarczy, zeby zmienilo sie to samoistnie.

No chyba nawet nie tylko zrozumiałem, ale i poczułem o co chodzi. A jak ja poczułem o co chodzi kobiecie, to znaczy, że ta kobieta jest geniuszem tłumaczenia.
:grin:
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2018/07/09 12:24 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Krzysztof Z.

Wątek Agi Mars 2018/07/11 19:12 #16

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1673
  • Otrzymane podziękowania: 1497
A moze by tak obzerstwo przeistoczyc w sport 3aa ,ja jako DDA zawsze mnialam pasje hobby na krotko,nigdy mnie tez nie motywowano Bo ta sylwia to taki roztrzepaniec i koniec.ja staram sie motywowac corke,chwalic,acz kolwiek mam cechy matczyne np nie pomysle czesto tylko krzycze ze balagan.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wątek Agi Mars 2018/07/11 19:16 #17

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Na szczescie wszystko znow wrocilo do normy, wiec ta kompulsja to juz chyba nie moj problem. Bardzo pomoglo mi to, ze sobie wszystko poukladalam w glowie. Znow jem uwaznie celebrujac posilki. Mimo wszystko wybieram sie na miting AJ. A sport... to zupelnie osobny temat :lol:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Wątek Agi Mars 2018/07/11 21:30 #18

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7321
  • Otrzymane podziękowania: 11912
Tak sie zastanawiam Aga od kilku dni czy aby nie ma na te kompulsywnosc tez wplywu fakt, ze pieczesz wszystkie te pysznosci? U mnie kompulsywnosc laczy sie ze slodyczami, innymi rzeczami sie nie obzeram. Bylam na kilku mitingach OA (overeating anonimous) i wiem, ze wiekszosc ludzi ma problem wlasnie ze slodyczami. Mozliwe, ze u Ciebe jest inaczej, ale dla mnie czeste pieczenie ciast bylo by prawdziwym wyzwalaczem, cos na zasadzie pedzenia bimberku dla znajomych :lol:
Ciesze sie, ze juz w porzadku.
Pozdrawiam @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/07/12 09:58 #19

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
No wlasnie od kiedy pieke schudlam 15 kg :lol: Na szczescie nie jestem uzalezniona od slodyczy :shock: Kiedy upieke ciasto jem jeden kawalek a reszta moze lezec, nie musze tez jesc moich wypiekow codziennie. Z kupnymi slodyczami bylo inaczej. Zjadalam wszystko od razu i nie moglam przestac. Zastanawialam sie juz nad tym ze specjalistka od zywienia, ktora miala kilka zajec z moja grupa wsparcia i ona tez nie byla w stanie odpowiedziec na pytanie, dlaczego tak mam. :-? Niepojete ale skoro dziala, to biore, jak jest. Teraz zreszta nie jestem w stanie jesc kupnych ciast ani slodyczy. Po pierwsze sa dla mnie o wiele za slodkie (sama uzywam malo cukru) a poza tym nie mam ochoty na syrop glukozowo-fruktozowy, olej palmowy i polepszacze. No, thanks.
A moja kompulsja to przeszlosc, przeminelo z wiatrem, jak sobie uswiadomilam, jakie byly jej przyczyny. Koniec, znow jem normalnie. Mimo to, wybieram sie jutro na AJ :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Waldek, Krzysztof Z., AniaKr

Wątek Agi Mars 2018/07/12 19:44 #20

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1434
  • Otrzymane podziękowania: 4251
Nie powinienem się tu wymądrzać, ale się powymądrzam :ymdevil: ^^)
Jak mam jedzenie podane pod nos to zjem dwa razy więcej niż wtedy, gdy robię coś sam czy nawet uczestniczę w przygotowaniach, np przy grillu. Słyszałem opinie, że człowiek robiąc jedzenie najada się oczyma... i może faktycznie coś w tym jest :-?
O kompulsywnym jedzeniu nie mam pojęcia, ja po prostu lubię jeść :mrgreen: Natomiast kompulsywne mycie zębów, układanie, polerowanie określonych przedmiotów oraz kompulsywne picie soków, wody, herbaty - a właściwie nie picie tylko żłopanie :wmur: po odstawieniu alkoholu - o, te klimaty są mi dobrze znane.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Ostatnio zmieniany: 2018/07/12 19:50 przez Krzysztof Z..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, AniaKr

Wątek Agi Mars 2018/07/13 07:52 #21

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Krzysztof, cos w tym jest na rzeczy. Ja nabieram jakiegos takiego "respektu" do wlasnorecznie przygotowanych potraw. Po pierwsze wiem dokladnie ile czego tam jest i od razu zmniejsza sie ochota na drugi kawalek. Ok, w tych kupnych moge sobie poczytac sklad, ale to jest jakies takie tylko informacyjne i dalekie, a tu doklanie wiem, ile jest w tym ciescie masla, ile jajek, ile cukru i moge sobie przeliczyc, ile tego dobra jest w jednym kawalku i to mi wystarczy, zeby nie siegnac po drugi :grin:
Nie wiem jak to nazwac, ale kupne jedzenie i slodycze sa dla mnie jakby mniej realne, kurcze, to chyba nie jest odpowiednie slowo, ale cos takiego mam. Kiedy sama cos przygotowuje jestem bardziej swiadoma tego, co jem :shock:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Wątek Agi Mars 2018/07/13 20:58 #22

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
No i wzielam udzial w mitingu AJ. Na razie nie jestem pewna czy to dla mnie dobra droga, ale postanowilam wziac udzial w jeszcze kilku i dopiero potem podejme decyzje. Z DDA/DDD bylo inaczej, tam od razu poczulam, ze to jest to. Duzo bardziej niz na Al-Anon. No nic, pozyjemy, poobserwujemy i zobaczymy.
Teraz jestem padnieta. Dwa mitingi w ciagu dnia, to nie dla mnie.
Ide spac 3aa
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Waldek, Krzysztof Z., Aksamitka

Wątek Agi Mars 2018/07/14 10:25 #23

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 505
  • Otrzymane podziękowania: 1010
Witaj Aga @};-
Piekne sa afirmacje ktore cytujesz w powitaniu dnia. Czy sa do kupienia w necie?
Mieszkam w Wiedniu szukalam mityngu DDA nawet pojechalam ale nikt nie przyszedl i telefon nie odpowiada. Gdybys o takim uslyszala daj mi znac.
Podziwiam prace ktora nad soba wykonalas. Zainspirowalas mnie do poszukiwan w tym kierunku.
Pogody ducha :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/07/14 11:18 #24

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Zapraszam cie na nasz miting online w poniedzialek o 18:30 na skype'ie. Najblizszy bede ja prowadzila, wiec jesli bedziesz miala ochote, to mozemy porozmawiac po mitingu.
Te afirmacje sa do kupienia - "Codzienne afirmacje dla doroslych dzieci". Jeszcze lepsze afirmacje sa wydane przez ACA, ale nie ma oficjalnych tlumaczen. Na FB na grupie DDA sa nieoficjalne tlumaczenia na kazdy dzien. Moim zdaniem sa jeszcze lepsze, niz te, ktore wstawiam, wiecostanowilam wstawiac tu u mnie przynajmniej cytat z Wielkiej Czerwonej Ksiegi na dany dzien i moje przemyslenia, bedzie mi milo, jesli bedziesz tu do mnie zagladac :grin:

Na oficjalnej stronie ACA znalazlam dwa mitingi w Wiedniu, z tego co widze, to po angielsku
adultchildren.org/mtsearch/?input_countr...mtsearch_srch=Search
Ostatnio zmieniany: 2018/07/14 11:24 przez AgaMars.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Aksamitka

Wątek Agi Mars 2018/07/14 12:22 #25

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 505
  • Otrzymane podziękowania: 1010
Dziekuje serdecznie za namiar na mityng na skypie @};- super ciesze sie. Podaj mi nazwe, z kim sie laczyc.
Po angielsku odpada, po niemiecku tez nie, moze kiedys ^^)
Oczywiscie ze bede zagladac, bardzo lubie Twoje posty i to co robisz :-BD
Ostatnio zmieniany: 2018/07/14 12:33 przez Aksamitka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/07/14 14:31 #26

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
grupa dda polskojezyczna

kilka minut przed mitingiem napisz prosbe o dalaczenie i juz :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Aksamitka

Wątek Agi Mars 2018/07/14 15:19 #27

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
14 lipca

Wykorzystywanie innych

"Jako dorosle dzieci, wielu z nas uzywało roznorodnych relacji w probie wyleczenia siebie z poczucia chronicznego osamotnienia w zyciu.” BRB s. 173

Pisalam juz o tym, ze moje dziecinstwo bylo wlasciwie samotne. Im bylam mlodsza, tym bardziej bylam sama. Ok, jakies przedszkole, troche na podworku, ale tak naprawde to do konca szkoly podstawowej (w szkole muzycznej wtedy 6 klasa) nie mialam kolezanek, mysle, ze nie bylam lubiana. Bylam takim outsiderem. Zreszta wolalam sie wtedy bawic z chlopakami :shock:
W szkole sredniej zaczelo to sie zmieniac. Mialam kolezanki a nawet przyjaciolki, czulam sie akceptowana tylko.... jak to mowi druga cecha DDA/DDD: "stalismy sie osobami poszukujacymi akceptacji, tracac w tym procesie wlasna tozsamosc" i dwunasta "przerazeni opuszczeniem zrobimy wszystko, aby utrzymac zwiazek i nie doswiadczyc bolesnych uczuc zwiazanych z porzuceniem, ktorych doswiadczylismy wychowujac sie z chorymi ludzmi, zawsze niedostepnymi dla nas emocjonalnie". Dokladnie, ja poswiecalam wszystko, zeby tylko nalezec do kogos, a niestety trafialam na ludzi (przyciagalam ich), ktorzy z tego calymi garsciami korzystali.
W tym tygodniu na mitingu, kiedy pracowalam na cesze 7: "czujemy sie winni, gdy stajac we wlasnej obronie nie ustepujemy innym" zrozumialam, ze ja tego poczucia winy do momentu jak zaczelam zdrowiec na terapii, nigdy nie odczuwalam. Dlaczego? Bo nigdy nie mowilam NIE. Nigdy. Wyroslam w domu, w ktorym niezgadzanie sie z rodzicami oznaczalo totalne odrzucenie. Tata nie przyjmowal NIE, bo byl bardzo apodyktyczny, mama do dzis nie przyjmuje NIE, bo sama ma problemy. Ona odbiera kazde NIE, jako znak, ze chce jej powiedziec, ze ona nie ma racji, a ona przeciez zawsze musi miec racje, inaczej bedzie to oznaczalo, ze jest glupia. Jakos tak. Jej niskie poczucie wlasnej wartosci nie pozwala jej przyjac zadnego NIE. Wsio ryba, od dziecka nie wolno mi bylo miec wlasnego zdania i roslam tak, zgadzajac sie na wszystko (mysle, ze to tez mialo ogromny wplyw na moje problemy z jedzeniem). Pomyslalam sobie, ze w sumie mialam niesamowite szczescie, ze nie trafilam nigdy na ludzi, ktorzy chcieli ode mnie jakichs okropnych rzeczy. Ciekawe, czy potrafilabym wtedy odmowic. Nie wiem... Wiem tylko, ze zawsze wybieralam facetow podobych do taty a moje przyjaciolki byly jak moja mama. Pomocne i uczynne i zawsze wiedzace lepiej co jest dla mnie najlepsze. Aha i ciage mowiace mi w zawoalowany sposob, ze jestem "nie dosc". A ja mimo to trwalam w tych relacjach i myslalam, ze mam szczescie do przyjaciol. Kiedy to pisze, to sama w to nie moge uwierzyc, ze tak bylo.
Wracajac do cechy 7. W trakcie mitingu zrozumialam, ze pojawienie sie poczucia winy bylo w moim przypadku postepem, bo wreszcie zaczelam mowic NIE. Mialam tez szczescie, ze trafilam na cudownego terapeute i cudownego spowiednika, ktorzy pomagali mi sobie z tym poczuciem winy poradzic. Bo niestety inni nie byli zachwyceni moja zmiana. Moja mama do teraz powtarza mi, ze to bardzo nie po chrzescijansku i ze to jest bardzo egoistyczne. Wg niej po chrzescijansku to znaczy zgadzac sie na wszystko, czego inni chca. Kiedy jej mowie, ze to wlasnie jest nie po chrzescijansku, bo po chrzescijansku to ja mam o siebie dbac (Kochaj blizniego, jak siebie - czyli kochaj siebie, zebys mogl/potrafil/mial sily kochac blizniego) i jako osoba dorosla mam wziac odpowiedzialnosc za siebie (czyli to ja decyduje, co jest dla mnie dobre) to odwraca kota ogonem i zaczyna sie jalowa dyskusja, wiec juz nie dyskutuje. A inni, no coz. Wiekszosc moich dawnych relacji rozplynela sie z czasem. Teraz otacza mnie niewielki krag ludzi, ktorzy akceptuja mnie taka jaka jestem. Ja tez sie zmienilam. Nie czuje chronicznego osamotnienia. Drugi czlowiek nie jest mi do niczego potrzebny. Przebywam z nim bo chce, a nie potrzebuje. I to jest w moim przypadku bardzo istotna zmiana. Nikogo i niczego nie uzywam juz, zeby poczuc sie lepiej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Pinek, jerzak, Havana, Waldek, Krzysztof Z., Lidia, Aksamitka, Casablanca, Mila

Wątek Agi Mars 2018/07/14 16:13 #28

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1434
  • Otrzymane podziękowania: 4251
Ja chciałem napisać o podobieństwach wybierania partnerów pod kątem cech naszych rodziców. Ja! Ja!
Aleś mi numer zrobiła buahaha
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/07/14 16:37 #29

  • anikaa
  • anikaa Avatar
Ten post w 80% jest o mnie.Dziękuję.
Krzysztof..pisz, bo ja też bym i może chciała.
Ostatnio zmieniany: 2018/07/14 16:39 przez anikaa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wątek Agi Mars 2018/07/14 18:50 #30

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Krzysztof Z. napisał:
Ja chciałem napisać o podobieństwach wybierania partnerów pod kątem cech naszych rodziców. Ja! Ja!
Aleś mi numer zrobiła buahaha


:grin:
Spokojnie, to jest taki temat, ze kazdy na forum moze napisac po kilka tomow :lol:
Ja jeszcze go pewnie nie raz porusze, bo mial wplyw na najwazniejsza rzecz w moim zyciu, czyli relacje. Wszystkie relacje, takze te z Sila Wyzsza, wiec bedzie o czym pisac.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Wątek Agi Mars 2018/07/14 19:15 #31

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1434
  • Otrzymane podziękowania: 4251
Aneta, pisz - ustępuję Ci na razie pola :mrgreen:
Agnieszko, ale ja dopiero niedawno zacząłem odkrywać jak duże są to zbieżności. Wyjaśniło się czemu - uwaga będzie baaardzo płytki tekst - mimo, że zawsze podobały się mi brunetki, największej „korby” dostałem na punkcie dwóch blondynek bnggfgbfb Kolor włosów nie miał oczywiście znaczenia, liczyły się określone cechy charakterologiczne, a akurat na takowe u brunetki nie trafiłem.
Natomiast gdybym nie pił prawdopodobnie zachowywałbym się jak mój tata, ja nawet trochę przejawiam podobieństwo w niektórych zachowaniach, ale przez chorobę wszystko się pokręciło. Tzn popełniałbym na pewno różne błędy, ale inne. Byłyby to błędy moje, ludzkie, na które nałóg nie miałby wpływu.
Na razie tyle ode mnie, temat na pewno rozwinę kiedyś tam.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Ostatnio zmieniany: 2018/07/14 19:18 przez Krzysztof Z..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/07/14 19:24 #32

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Krzysztof Z. napisał:
zawsze podobały się mi brunetki, największej „korby” dostałem na punkcie dwóch blondynek bnggfgbfb Kolor włosów nie miał oczywiście znaczenia, liczyły się określone cechy charakterologiczne, a akurat na takowe u brunetki nie trafiłem.
:shock: :shock: :shock:
No dokladnie jak u mnie. Mi podobaja sie ciemnowlosi faceci, a chore zwiazki budowalam zawsze z blondynami :mrgreen:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Wątek Agi Mars 2018/07/14 19:32 #33

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1434
  • Otrzymane podziękowania: 4251
Związki to pewnie byłyby zdrowe, gdybym ja nie był chory :(
Tzn pierwszy dla mnie ważny (czasów liceum nie liczę) rozpadł się przez nadużywanie, a konkretnie przez zachowanie po alkoholu. Wtedy to jeszcze było nadużywanie.
A w obecnym może nie jest źle, bo z tych punktów, które wymieniła Annika u siebie szwankują tylko (czy „tylko”?) trzy, ale co nawyprawiane było w swoim czasie to moje.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Ostatnio zmieniany: 2018/07/14 19:35 przez Krzysztof Z..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wątek Agi Mars 2018/07/14 19:44 #34

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1147
  • Otrzymane podziękowania: 4160
Krzysztof Z. napisał:
Związki to pewnie byłyby zdrowe, gdybym ja nie był chory :(

Trudno powiedziec. Ja dlatego, ze mialam syndrom DDA/DDD zawsze przyciagalam i wybieralam chorych facetow, przede wszystkim zimnych emocjonalnie. To jest bardzo fajnie opisane w ksiazce "Kobiety, ktore kochaja za bardzo". Zreszta ja mialam bardziej problem z lekiem przed bliskoscia. Kiedy robilo sie zbyt intymnie, nastepowal zwrot do tylu i ucieczka. Ja moglam byc tylko w takich relacjach niepewnych, w ktorych do konca nie bylam pewna faceta. Jak sie robilo "zbyt blisko" i "na powaznie" dawalam noge. Facet po prostu przestawal mi sie podobac, robil sie wrecz odpychajacy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Wątek Agi Mars 2018/07/14 19:59 #35

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1434
  • Otrzymane podziękowania: 4251
Nie wiem Agnieszka, ja patrząc na te wszystkie lata wstecz widzę wyraźnie, że mimo, iż po drodze były różne relacje płytsze-głębsze to zależało mi tylko na dwóch kobietach, a obie mają sporo cech mojej mamy. Choć klonami jej oczywiście nie są.
Natomiast wiałem od jednego typu kobiet czyli takich zaślepionych jakby, skłonnych powiedzieć; „jak on pięknie pluje” :wmur: Chociaż teoretycznie jako alkoholikowi czy wcześniej pijakowi powinno mi się to podobać. Ale jest tego wyjaśnienie - moja mama taka nigdy nie była.
Moja kobita ma 3 przyjaciółki i jedna to właśnie ten typ. Bardzo ładna, inteligentna dziewczyna. I chyba żaden gość z nią nie wytrzymał dłużej niż 2 lata. Osacza „miłością” jak to powiedział mój brat, któremu się spodobała, umówili się ze dwa czy trzy razy i „uciekł”. Dodam, że nic a nic dziewczynie nie da się wytłumaczyć, ja wprawdzie nie próbowałem (nie moja koleżanka), ale moja luba tak i w końcu dała sobie spokój.
Dobra, chyba offtopuję, więc kończę, a Wy dziewczyny piszcie, jest to bardzo ciekawy temat, wiele rzeczy człowiek sobie uświadamia.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Ostatnio zmieniany: 2018/07/14 20:01 przez Krzysztof Z..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3