Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

Moderator: Sylwia1975

TEMAT: Beata -czy mam szansę na normalne życie?

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/24 21:20 #1

  • Beata26
  • Beata26 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 15
Witam Serdecznie.

Mam na imię Beata i mam 26 lat, jestem z okolic Pomorza. Postanowiłam zalogować się na tym forum, ponieważ poszukiwałam miejsca dla Siebie w którym będę czuła się rozumiana, akceptowana i niekrytykowana za to jaka jestem. Opowiem wam trochę o Sobie.

Wychowywałam się w patologicznym środowisku, mój ojciec jest nałogowym alkoholikiem w tym roku skończył 55 lat i wciąż pije tak jak pił ,wpada w ciągi alkoholowe i wygląda gorzej od menela który chodzi po śmietnikach, czasem gdy nachodzi mnie w pracy boje się że ktoś mnie z nim zobaczy i wszyscy dowiedzą się skąd pochodzę, wstydzę się go ..a idąc chodnikiem oddalam się od niego o kilka kroków żeby tylko nie być z nim kojarzoną, matka zaś jest współuzależniona. Od dziecka doświadczałam przemocy psychicznej i fizycznej. Byłam bita, byłam upokarzana,wyszydzana, byłam molestowania seksualnie przez ojca jego relacja ze mną była kazirodcza. Odebrano mi godność, odebrano szacunek, odebrano dzieciństwo, dorastanie... Mam masę wspomnień, drastycznych scen, wciąż śnią mi się koszmary. .. Nigdy nie zadawałam sobie pytania - Dlaczego? bo wiedziałam że odpowiedzi i tak nie uzyskam a wolałam skupić się na tym aby jakoś przetrwać, przeżyć.

Chodziłam posiniaczona do szkoły do ludzi, do pracy... przebierałam maskę na twarz aby nikt nie spostrzegł tego co wewnętrze przeżywam. Bałam się domu dziecka, opieki społecznej, sądu... miałam młodszego brata a wiedziałam że dwójki dzieci nie wezmą do nowej rodziny, byłam wystraszona. Żyłam w ciągłym napięciu i poczuciu zagrożenia...

Gdy miałam 16 lat przeżyłam swoją pierwszą miłość, jak to każdej dziewczynce się zdarza w tym wieku, był to krótki ale intensywny związek, potem było rozstanie z jego decyzji. Ból jaki czułam w sercu po naszym rozejściu uświadomił mi jak bardzo jestem silna i jak wiele potrafię znieść...

Potem jednak jego zachowanie względem mnie drastycznie się zmieniło, mówił mi przykre rzeczy, docinał, dokuczał... i mimo iż starałam się szanować jego decyzji co do naszego rozstania to nie rozumiałam tego jak mnie traktuje. Była jedna rozmowa, usłyszałam wtedy słowa Łatwiej jest mi zachować się jak cham w stosunku do Ciebie aby dać do zrozumienia ze ta znajomość już mnie nie interesuje i niczego mi nie zarzucaj...

Dodatkowo problemy w szkole, problemy z rówieśnikami potęgowały fakt iż zaczęłam nie radzić sobie z otaczającą mnie rzeczywistością, nie pamiętam kiedy dokładnie pierwszy raz sięgnęłam po scyzoryk i podcięłam sobie nadgarstki... To była moja bezsilność, bezradność, kruchość... bardzo dobrze pamiętam ten stan otępienia i lęku...

Ten koszmar ciągnął się cały czas, przybierając coraz to większe rozmiary... Ojciec dowiedział się o tym że robię sobie krzywdę , za to również byłam bita i upokarzana, wyzywana od wariatek, stukniętych, nienormalnych. Krzyczał ze to jest ciało, że jestem jego własnością i nie mam prawa tego robić byłam jak skulony, stłamszony szczeniak skamlący z bólu... Chwilami byłam tak wymaltretowana że zastanawiałam się nad tym co będzie jak skoczę z okna własnego pokoju ,czy tylko się połamię czy może zginę na miejscu? te myśli kłębiły się w mojej głowie...


O tym co się dzieje dowiedziała się moja bliska koleżanka, z klasy, spędzałyśmy ze sobą mnóstwo czasu... zauważyła rany. I zrobiła cos czego nie wybaczyłam jej do dziś dzień, powiedziała o tym mojemu byłemu, może w dobrych intencjach ale był to ogromny błąd. Jego reakcja przelała czarę goryczy w moim sercu, to brzmiało mniej więcej tak.

- ona jest żałosna
- nie imponuje mi to co sobie robi
- nie wiem nawet czy to prawda
- nie obchodzi mnie ona.

Pewnie wiecie co wtedy zrobiłam, okaleczyłam się wtedy tak mocno ze zostały mi blizny po tamtym zdarzeniu a minęło już tyle lat...

Wszystko toczyło się dalej, bicie upokarzanie i awantury nie ustawały w moim domu. Okaleczałam się i w pewnym momencie spostrzegłam sama że cos złego się ze mną dzieje, dostawałam ataków paniki na myśl iż miałabym wyjść do ludzi, bałam się przekroczyć progu mieszkania, byłam zalękniona, miałam obniżony nastrój, doszedł do tego jadłowstręt,głodówki poczucie beznadziejność, kompletna alghedonia, dni zlepiały się w jedno, nie czułam kompletnie nic ani smutku ani radość, jakbym była martwa w środku. Zajęcia, szkoła ludzie to wszystko przestało dla mnie istnieć. Zaczęło się od niewychodzenie z domu a skończyło na tym iź nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, byłam tak słaba że nie miałam siły zadbać o Siebie, wykonywać najprostszych czynność, nawet założenie buta na nogę mnie przerastało...

Gdy już byłam w zaawansowanym stadium choroby (teraz wiem że byłam chora ) miałam myśli samobójcze i w mojej głowie głębiły się przerażające sceny. Próbowałam na swój sposób informować otoczenie o swoich zamiarach. Matka skwitowała tylko że jeśli chce się zabić to proszę bardzo, przygotuje mi ładną trumnę. Szkoła nauczyciele kompletnie bagatelizowali to co się ze mną działo... ale wszyscy wokół to dostrzegali... w końcu przyszła ta chwila.

Przeżyłam próbę samobójcza, przedawkowałam leki nasenne .po prostu się otrułam. Licząc gdzieś w środku że jednak ktoś mnie uratuje, ktoś wyciągnie do mnie rękę, przytuli i zaopiekuje się mną zdąży na czas, wejdzie do mieszkania, że ktoś zatrzyma to wszystko. W gruncie rzeczy bardzo chciałam żyć tylko po prostu nie wiedziałam jak...

Obudziłam się po kilku dniach będę już w szpitalu ,wiem ze matka znalazła mnie nieprzytomną w kuchni ,wróciła wcześniej z pracy . Przewieźli mnie potem na odział psychiatryczny, spędzałam tak kilka miesięcy. Byłam wśród swoich i czułam się tam dobrze, bezpiecznie pod opieką specjalistów, ponieważ cały czas bałam się że znowu spróbuje. Zostałam tez zdiagnozowana pod kontem depresji i nerwicy lękowej. Leczyłam się prawie 2 lata, obecnie przechodzę też przez psychoterapię bo mam zaburzenia osobowość, nie mieszkam już w swoim rodzinnym domu... Z matką mam kontakt sporadyczny, pamiętam że próbowałam powiedzieć jej o tym co ojciec mi robi ,że przekracza moje granice intymność ,rzuca obleśne teksty ,interesuje się moją seksualnością.. ale całą odpowiedzialnością za to obarczyła mnie twierdząc że go pewnie prowokuje ,że zachowuje się jak jego kochanka a nie córka ,była o mnie z zazdrosna i zamiast traktować mnie jak swoje dziecko które powinna ochronić to zarzucała mi ze chce rozbić jej małżeństwo. Pamiętam swoją pierwszą aktywność seksualną, miałam wtedy chłopaka starszego od Siebie sama mając niecałe 20 lat ,on wymuszał na mnie seks ,a ja nie chciałam tego robić ,byłam z nim dość krótko , nie była gotowa ..a że nie miałam żadnej wiedzy w tych tematach poszłam więc to mamy ... tłumaczyła mi wtedy
że mężczyzna nie jest od kochania i przytulania ale od łóżka i jak mu sama nie dam to mnie siłą weźmie i będzie mnie używał ,a skoro nie chce z nim sypiać to mam mu dupy nie zawracać niech sobie znajdzie inną prawdziwą jak to określiła kobietę. w końcu po jej namowach uległam -facet gwałcił mnie za jej przyzwoleniem .matka zadawała mi tylko pytania czy mnie zgwałcił czy jeszcze nie jeśli tak to cóż ,co mogłabym z tym faktem zrobić ?na policje przecież nie pójdę ,taka rola kobiety jest .Gdy w końcu próbując zawalczyć o swoją godność zrywając związek z tym facetem nasłuchałam się wielu przykrych słów ,jaka to ja głupia jestem że takiego fajnego człowieka odrzuciłam ,zapraszała go do nas do domu ,na herbatki żebym się z nim jeszcze zeszła. Dzisiaj wiem iż pasował jej do patologicznych schematów naszej rodziny i bardzo chciała aby ten horror ciągnął się dalej ..w moim życiu .

Minęło dużo czasu od tamtych zdarzeń, wczoraj będąc w mieście spotkałam swoją pierwsza miłość, teraz w sumie to już mężczyzna. Uśmiechnął się do mnie, próbował porozmawiać. Widać było że wszystko to co robił kiedy zamiótł pod dywan i udawał że nie ma żadnego tematu. A może ma problemy z pamięcią? kto wie.

Nie zareagowałam, mnie łam bez słowa. I może ktoś mi powie że był tylko smarkaczem, nieświadomym sytuacji. Ale to ani czasu nie cofnie ani nie zmieni przeszłość. A ja wciąż pamiętam swoje ramię. Poszarpane i zakrwawione i prawdopodobnie nigdy tego widoku nie zapomnę.


Dziękuje za przeczytanie tego i Pozdrawiam Was ciepło.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Moni74, szekla, Asia, Tsubasano, Tomoe, williwilli55, Waldek, Amelka 38, Lidia ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/24 21:25 #2

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11778
  • Otrzymane podziękowania: 14636
Witaj Beato, młoda kobieto :czesc:
Szansa jest zawsze, dać ją sobie i po całości wykorzystać %%-
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/24 23:16 #3

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2068
  • Otrzymane podziękowania: 6492
Tsu :czesc: Beata

Widać, że już ogromnie dużo zrobiłaś na tej terapii, że umiesz to opisać, układasz jakoś. Też, zdaje się, zdolna kobieta jesteś, masz wrażliwość, wgląd w siebie, umiesz to przekazać. Myślę, że warto, żebyś dalej nad tym pracowała, bo masz nie tylko szansę na normalne życie, ale w przyszłości też na pomoc ludziom, których dotykają problemy podobne do Twoich.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Beata26

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/24 23:57 #4

  • Amelka 38
  • Amelka 38 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 89
  • Otrzymane podziękowania: 95
Oj Beatko poraniona jestes dziewczyno ale masz Cale zycie przed soba wszystko Co najlepsze dopiero przed toba pozdrawiam serdecznie amelka alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 03:24 #5

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 867
  • Otrzymane podziękowania: 967
Beata26 napisał:
Ból jaki czułam w sercu po naszym rozejściu uświadomił mi jak bardzo jestem silna i jak wiele potrafię znieść...

Beatko, nigdy nie zapominaj o tym co napisałaś. Wiedz że najlepsze dni Twojego życia jeszcze się nie wydarzyły.
Psychiatryk jest naprawdę fajnym miejscem :lol: Po moich próbach spędziłem tam trochę czasu i mile wspominam. My DDA jesteśmy niezniszczalni. Trochę lat pracy kosztowało odzyskiwanie siebie i pewne rany nigdy nie znikną ale można żyć bez lęku i śniących koszmarów. Dla nas też są szanse. Wyszłaś do ludzi, To najważniejszy krok. @};-
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Beata26

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 04:07 #6

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2293
  • Otrzymane podziękowania: 5198
Witam. Jerzy. %%- .
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 05:25 #7

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3218
  • Otrzymane podziękowania: 4309
Witaj Beatko na forum :czesc:
Wierzę ,że jeszcze Twoje zycie nabierze wartości,wartości takiej, jakiej sie nie spodziewasz (w pozytywnym znaczeniu ).Zrobiłaś piękny krok,wyszłas do ludzi,dzielisz się sobą i swoim doświadczeniem.Znajdą się tacy z którymi będzie Tobie po drodze. %%-
Pozdrawiam Jurek alkoholik.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 05:59 #8

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14655
  • Otrzymane podziękowania: 20228
Witaj :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 06:39 #9

  • Beata26
  • Beata26 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 15
Szczerze mówiąc ja też dobrze wspominam pobyt na oddziale .Zwłaszcza że byłam zdała od domu rodzinnego i mogłam się wyciszyć ,bardzo mi tam pomogli . Chociaż bałam się tez że wyjdę z stamtąd w gorszym stanie niż byłam przed przyjazdem . Niestety nawet to nie sprawiło że ktokolwiek się mną wtedy zainteresował ..A wręcz przeciwnie , matka krytykowała moją decyzje co do podjęcia leczenia psychiatrycznego, do tej pory wypowiada się o tym bardzo negatywnie . Ale ona linczuje wszystko co tylko ma wydźwięk jakiejkolwiek walki o Siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 06:47 #10

  • Beata26
  • Beata26 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 15
Obawiam się niestety że moja szczerość i odwaga co do tego aby opisać jak wyglądało moje życie ,raczej wynika z miejsca i ludzi którzy przebywają tutaj na forum . Na zewnątrz, w otoczeniu raczej nie odważyłabym się na coś takiego, poczucie bycia gorszą i wyobcowaną towarzyszy mi od dziecka ale fakt terapia daje dużo . Szkoda że tylko ja z całej rodziny odważyłam się na nią iść ,odważyłabym się zrobić cokolwiek żeby żyć inaczej. ..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 06:55 #11

  • AniaKr
  • AniaKr Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 876
  • Otrzymane podziękowania: 1949
Witaj Beato na forum @};- cieszę się, że się tu znalazłaś i opisałaś swoją historię. Jesteś bardzo silna i odważna, gratuluję decyzji o leczeniu i odmianie swojego życia na lepsze, przerwanie tego łańcucha rodzinnego. Zostań i pisz co leży na sercu, to pomaga. Pozdrawiam, Ania alkoholiczka :czesc:
"Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody. Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od traw..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 07:18 #12

  • Beata26
  • Beata26 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 15
Ta decyzja nie tyle była spowodowana chęcią przerwania tego łańcucha . Ale też przede wszystkim faktem że chciałabym kiedyś mieć swój własny dom ,rodzinę ,męża . Wiem jednak że na ten moment nie jestem jeszcze na to gotowa i nie wiem czy kiedykolwiek się na to zdobędę. Ten strach gdzieś we mnie jest , nie chciałabym żeby moje dzieci przez coś takiego przechodziły , wiem że mogłabym je skrzywdzić. ..a patologie są dziedzinę i spadają na kolejne pokolenia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 09:34 #13

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 899
  • Otrzymane podziękowania: 2224
:czesc:
Darek alkoholik
Nigdy niejest za pozno na nowe zycie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 10:31 #14

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5016
  • Otrzymane podziękowania: 8571
Beata26 napisał:
. ..a patologie są dziedzinę i spadają na kolejne pokolenia.

Patologie się nie dziedziczą. Patologie się przekazują z pokolenia na pokolenie przez schematy zachowań, które powielamy i przekazujemy dalej, a które przekazali nam nasi rodzice.
Bez przełamania tych schematów, bez terapii, bez pracy nad sobą zawsze w życie dalsze poniesiemy stare i nie będziemy potrafili przerwać tego magicznego kręgu patologii.

Więc nie ma tak, ze skazana jesteś na zło. Skazana jesteś na siebie i swoje działania. Tylko od Ciebie zależy, czy sięgniesz po narzędzia, czy będziesz tkwić w starych,utartych szlakach.
Jednym słowem - od Ciebie zależy Twoja jakość życia. O ile jesteś pełnoletnia, nieubezwłasnowolniona i decyzyjna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 10:48 #15

  • Beata26
  • Beata26 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 15
Bea napisał:
Beata26 napisał:
. ..a patologie są dziedzinę i spadają na kolejne pokolenia.

Patologie się nie dziedziczą. Patologie się przekazują z pokolenia na pokolenie przez schematy zachowań, które powielamy i przekazujemy dalej, a które przekazali nam nasi rodzice.
Bez przełamania tych schematów, bez terapii, bez pracy nad sobą zawsze w życie dalsze poniesiemy stare i nie będziemy potrafili przerwać tego magicznego kręgu patologii.

Więc nie ma tak, ze skazana jesteś na zło. Skazana jesteś na siebie i swoje działania. Tylko od Ciebie zależy, czy sięgniesz po narzędzia, czy będziesz tkwić w starych,utartych szlakach.
Jednym słowem - od Ciebie zależy Twoja jakość życia. O ile jesteś pełnoletnia, nieubezwłasnowolniona i decyzyjna.

No tak ,masz racje. Użyłam złego słowa ale to właśnie miałam na myśli. Tylko zastanawiam się czy możliwe jest całkowite wyleczenie i lepsza jakoś życia bez całkowitego odcięcia się od destrukcyjnego środowiska a tym samym od ludzi których się kocha mimo wszystko. ..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 10:52 #16

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5016
  • Otrzymane podziękowania: 8571
możliwe, choć trudne. A z drugiej strony jak tylko poczujesz smak innego życia, to będziesz widziała ciernie poprzedniego i być może sama nie będziesz lgnęła z powrotem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 11:21 #17

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2765
  • Otrzymane podziękowania: 4204
Witaj Beatko :czesc:
Ja mam na imię Alicja i jestem trzeźwą alkoholiczką, DDA i byłą partnerką alkoholika.
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Beata26

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/25 19:43 #18

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1554
  • Otrzymane podziękowania: 3784
Witaj Beatko na forum :czesc:
Jestem alkoholikiem
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/26 05:31 #19

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1346
  • Otrzymane podziękowania: 3570
Beata :czesc: Namika
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/26 09:51 #20

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 867
  • Otrzymane podziękowania: 967
Beata26 napisał:
Obawiam się niestety że moja szczerość i odwaga co do tego aby opisać jak wyglądało moje życie ,raczej wynika z miejsca i ludzi którzy przebywają tutaj na forum . Na zewnątrz, w otoczeniu raczej nie odważyłabym się na coś takiego, poczucie bycia gorszą i wyobcowaną towarzyszy mi od dziecka ale fakt terapia daje dużo . Szkoda że tylko ja z całej rodziny odważyłam się na nią iść ,odważyłabym się zrobić cokolwiek żeby żyć inaczej. ..
Hej ! Beatko, a kto Ci karze głosić prawdę o sobie całemu światu. Wszyscy jesteśmy zobowiązani do przestrzegania ogólnie obowiązujących praw i obyczajów ale nikt nie tylko nie pyta ale nawet nie ma prawa pytać co ja czuję. To jest moja własna prywatna część świadomości i nie każdemu o niej mówię. Inni ludzie też mają uczucia i mogą źle rozumieć i skrzywdzić mnie samego. Mam w sobie wszystko z destrukcyjności co możliwe i zamiast biegać od mityngu do mityngu uznałem że praca na krokach jest zawsze ta sama. Sprowadza się do bycia porządnym, przystosowanym społecznie, człowiekiem a nie dobrym alkoholikiem i tak poszło. Nie ma powodu bym informował każdego że mam problemy. Często lepiej samemu odsunąć się od kłopotu niż naprawiać świat, A ja mam obowiązek nie krzywdzić nikogo, mimo że mnie wielokrotnie krzywdzono.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Beata26

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/26 18:32 #21

  • Beata26
  • Beata26 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 15
samsal napisał:
Beata26 napisał:
Obawiam się niestety że moja szczerość i odwaga co do tego aby opisać jak wyglądało moje życie ,raczej wynika z miejsca i ludzi którzy przebywają tutaj na forum . Na zewnątrz, w otoczeniu raczej nie odważyłabym się na coś takiego, poczucie bycia gorszą i wyobcowaną towarzyszy mi od dziecka ale fakt terapia daje dużo . Szkoda że tylko ja z całej rodziny odważyłam się na nią iść ,odważyłabym się zrobić cokolwiek żeby żyć inaczej. ..
Hej ! Beatko, a kto Ci karze głosić prawdę o sobie całemu światu. Wszyscy jesteśmy zobowiązani do przestrzegania ogólnie obowiązujących praw i obyczajów ale nikt nie tylko nie pyta ale nawet nie ma prawa pytać co ja czuję. To jest moja własna prywatna część świadomości i nie każdemu o niej mówię. Inni ludzie też mają uczucia i mogą źle rozumieć i skrzywdzić mnie samego. Mam w sobie wszystko z destrukcyjności co możliwe i zamiast biegać od mityngu do mityngu uznałem że praca na krokach jest zawsze ta sama. Sprowadza się do bycia porządnym, przystosowanym społecznie, człowiekiem a nie dobrym alkoholikiem i tak poszło. Nie ma powodu bym informował każdego że mam problemy. Często lepiej samemu odsunąć się od kłopotu niż naprawiać świat, A ja mam obowiązek nie krzywdzić nikogo, mimo że mnie wielokrotnie krzywdzono.

:)
Ogólnie zgadzam się z Tobą co do tego że nie mamy obowiązku spowiadać się wszystkim z naszych bardzo osobistych, przykrych doświadczeń .Zwłaszcza dlatego że możemy zostać źle zrozumiani czy też ktoś mógłby wykorzystać naszą historię przeciwko nam .Jednak są momenty w których powinniśmy zdobyć się na szczerość. Np. wobec bliskiej osoby ,gdy jesteśmy w związku. I wtedy ten lęk jest dość duży, człowiek boi się odrzucenia . Zwłaszcza gdy ta druga strona nie ma takich problemów jak my. Pochodzi z normalnej , zdrowej ,kochającej się rodziny . Nie leczyła się psychiatrycznie czy też nie wpadała w żadne poważne nałogi .

Ja ogólnie cieszę się z tego że jednak są ludzie którzy mimo problemów z alkoholizmem walczą o Siebie ,nie przekreślają swoje zdrowia i życia, lepszej przyszłość dla Siebie i swoich bliskich . To jest bardzo dobra postawa, niektórzy chorzy nigdy nie dochodzą do takiego momentu w którym mają odwagę powiedzieć sobie dość. @};-
Ostatnio zmieniany: 2018/05/26 18:32 przez Beata26.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, samsal

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/26 19:00 #22

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 867
  • Otrzymane podziękowania: 967
dokładnie jest tak jak piszesz Beatko. Odpowiadam Ci z pozycji gościa który pokonał już ten strach. Kilka lat trwało zanim wogóle coś w mojej łepetynie zaczęło się układać, a i problem z alkoholizmem, lekami w narkomański sposób używanymi i etc. Niestety, tak jest, że, jeśli się nie przewrócisz to się nie nauczysz. :lol: , Niestety! Jestem blisko z osobą która choć pozornie jest "normalna" ciągle zachowuje się jakby świat miał runąć w przepaść gdyby ona nie wspierała swoimi działaniami innych osób. Co mam zrobić by jej pomóc, kiedy ona wcale nie chce się zmieniać i rozluźnić. Mogę tylko z miłością zaśmiewać jej działania i posłuchać i przytulić kiedy czuje się skrzywdzona. Jeśli pacjent nie odważy się przełamać bariery to i najlepszy lekarz nie pomoże. Ty musisz sama zaryzykować i dowiedzieć się czy warto ufać tej osobie. Jeżeli Ciebie nie akceptuje to może nie jest warta Twojej miłości. Jestem pewien że w sercu masz wszystko co potrzebne do życia tylko jedynie to że my DDA nie nauczyliśmy się z tego korzystać. Pewne rany nigdy nie znikną ale można z nimi żyć i nawet nie myśleć o nich. Zacytuję Tobie pewne rosyjskie przysłowie które odegrało w moim życiu bardzo ważną rolę. Jeżeli będziesz rozpamiętywał przeszłość, Utracisz ostrość widzenia. Jeżeli o niej zapomnisz, Staniesz się ślepcem. Dziś mamy postępować normalnie, nawet mimo strachu w środku (oczywiście na ile się uda). Myślenie o strachu osłabia. Krzywdy wyrządzone przez pijaka bolą tak samo jak przez trzeźwego. Krzywda to po prostu krzywda. Spróbuj o tym nie myśleć. @};- :-BD
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

Beata -czy mam szansę na normalne życie? 2018/05/27 20:24 #23

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1666
  • Otrzymane podziękowania: 1487
Witaj Beato propnuje ksiazke pod tytulem Toksyczni rodzice,kazirodzctwo jest krzywda,a alkoholizm swoja droga nie tlumaczy kazirodzctwa ani tez inne wyczyny.Jesli bedziesz mnie potrzebowac napisz na prywtnym.Zycze pogody ducha i bedzie dobrze.Moze nie zapomnisz krzywd ale za to zatra sie,jak cien
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.