Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

Moderator: Sylwia1975

TEMAT: Historia Niezapominajki

Historia Niezapominajki 2018/01/22 22:33 #1

  • Niezapominajka
  • Niezapominajka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • szukam...
  • Posty: 109
  • Otrzymane podziękowania: 127
Za sciana spi nasza kochana 2 letnia Coreczka, za druga sciana moj kochany Maz i najlepszy Tatus dla naszego dziecka, jakiego moglabym sobie tylko wymarzyc... Za tydzien rozpoczynam terapie poglebiona... i czuje ze rozpoczynam calkiem nowy rozdzial w moim zyciu...

Witajcie Kochani po tak dlugiej przerwie… Juz od dobrych paru dni jestem na forum i podczytuje… Jakos wstyd ze mnie tak dlugo nie bylo (chyba najwiecej przed Toba Norbi) i jakies glupie obawy… jak to bywa u DDA ;)
Postanowilam jednak na nowo wrocic tu i byc i pisac i takze otworzyc nowy wlasny kacik, by (jesli pozwolicie) spisac ta moja droge... a moze komus pomoze a moze ktos pomoze i wesprze mnie, gdy przyjdzie czas...

Dlugo bilam sie ze soba, czy zaczac tu pisac o sobie... w sumie jednak zmotywowala mnie do tego (nieswiadomie) Szekla... Przeczytalam Twoj watek i jestem pelna podziwu dla Twojego optymizmu i motywacji, by zaczac po upadku od nowa. Dziekuje Tobie za to swiadectwo i zycze Ci z serca, by w przyszlosci byly juz tylko trzezwe 24 godziny!

W sumie to nie wiem od czego zaczac... Moze chyba rzeczywiscie od przeszlosci a powoli dojde do dnia dzisiejszego... Mysle, ze to spisanie pomoze mi troche w przygotowaniu na terapie, ktorej sie „odrobine” boje. Caly ostatni rok walczylam by uznac bezsilnoc i zwrocic sie o profesjonalna pomoc... Rok bardzo trudny, pelen watpliwosci,rozczarowania soba, pelen strachu i uczucia beznadziei... Rok, gdy przyszlo mi tak czesto poruszac sie myslami na krawedzi zycia i smierci, ze przestalam po raz pierwszy od dawna ufac sobie i ocenie sytuacji...Rok pelen wewnetrznej walki i takze (niestety!!!) pelen klamstwa i ukrywania prawdy o tych moich wewnetrzych bojach przed przyjaciolmi i bliskimi...

Jednak dotychczasowa praca nad soba nie wystarczyly... Przede mna terapia i juz wiem, ze musze wrocic do przeszlosci, by wywalic ten ciezar, by zrozumiec i...przez to przestac niszczyc siebie, zaczac sobie ufac. Jednak moja najwazniejsza motywacja jest moja Rodzina- pragne by moja Coreczka zawsze mogla na mnie liczyc i kiedys mogla powiedziec, ze miala piekne i beztroskie dziecinstwo... Kiedys ,zanim trafilam do DDA, nie potrafilam sobie wyobrazic, ze kiedys bede z kims na stale, obiecalam sobie, ze nigdy nie wyjde za maz i nigdy nie bede miec dzieci. Dzis usmiecha sie gdy to pisze, wtedy bylam jednak o tym swiecie przekonana... wtedy... a to bylo 13 lat temu...
Nigdy nie wzniesiesz sie ponad to, czemu nie masz odwagi spojrzec w oczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, deck, Dahud, Jan53, Ppludrok, Tsubasano, jerzak, williwilli55

Historia Niezapominajki 2018/01/24 22:02 #2

  • Niezapominajka
  • Niezapominajka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • szukam...
  • Posty: 109
  • Otrzymane podziękowania: 127
13 lat temu spotkalam sie z pojeciem DDA... wtedy juz 2 lata mieszkalam w Niemczech... ucieklam zaraz po maturze i skorzystalam z pierwszej lepszej okazji, by byc jak najdalej od rodzinnego domu... Uczucie wolnosci i szczescia nie trwalo jednak dlugo... Jak pozniej od kogos uslyszalam: "Nie wazne jak daleko uciekasz, siebie i tak zawsze zabierasz ze soba"... Tak, te 1100 kilometrow nie wystarczylo, by choroba alkoholowa mojego ojca nie przestala zatruwac mi zycia. W koszmarach nocnych wracaly wspomnienia a w ciagu dnia mama zatruwala mi telefonami i sprawozdaniami radosc mowego etapu zycia. Nie wiedzac jak sie bronic zostalam pierwsze swieta Bozego Narodzenia poza domem... Krotko po tym brat probowal odebrac sobie zycie, a mama mowiala mi ze nie chce sie jej zyc... mi tez sie juz nie chcialo... Wspomnienia wrocily z taka sila, ze po prostu mnie przygniotly, do tego sprawozdania matki z obecnych „wyczynow” pijackich ojca odbieraly mi energie do zycia.

Wtedy zaczelam szukac pomocy, bo czulam, ze wariuje. Skontaktowalam sie z polskojezycznym Alanon i tak wszystko sie rozwinelo, ze dwa miesiace pozniej siedzialam w samochodzie z trzema calkiem mi obcymi osobami i jechalam do Carlsberg... Nigdy czegos takiego wczesniej nie zrobilam, ale bol wewnetrzny byl tak silny, ze bylo mi wszystko jedno co sie ze mna stanie. Ta parogodzinna podroz do Carlsberg okazala sie poczatkiem zdrowienia i calkiem nowego rozdzialu w moim zyciu, ktory trwa do dzis... Tam spotkalam wspaniale osoby z DDA z Londynu, ktore cale noce cierpliwie tlumaczyly i uswiadamialy, ze nie jestem w stanie znalezc antidotum na alkoholizm ojca a jedyne co moge zrobic to zatroszczyc sie o siebie. Dlugo jeszcze mialam pokuse, by rozmawiac z trzezwiejacymi alkoholikami i wyciagnac od nich ten cudowny sposob, na to jak przestac pic i moc ten gotowy sposob przekazac ojcu bnggfgbfb

Po powrocie z Carlsberg uswiadomilo mi sie co tak naprawde dzieje sie w moim rodzinnym domu... Pare dni spedzilam nie wychodzac praktycznie z lozka - myslalam i myslalam a wspomnienia coraz bardziej przerazaly... Znalazlam niemieckojezyczna grupe DDA i zebralam sie na odwage by pojsc... Siedzialam tam co tydzien nic sie praktycznie nie odzywajac... po prostu bylam i sluchalam... Im wiecej sluchalam tym bardziej czulam, jak spadaja m klapki z oczu... Zaczelam powoli i mozolnie wygrzebywac sie z bagna wspoluzaleznienia i stawiac moim rodzicom granice. Systematyczne mitingi dawaly sile i uwalnialy... i...otwieraly oczy na to, jak fakt tego, ze wychowalam sie w alkoholowym domu wplynal na moje zycie... Powoli z zastraszonej, zgadzajacej sie na wszystko dziewczyny zmienialam sie w kobiete, ktora zaczyna miec wlasne zdanie i stawia granice... Nie wszystkim sie jednak to podobalo... Okazalo sie, ze znajomoscim ktore myslalam iz sa przyjazniami, bazuja na... dawaniu-ale tylko z mojej strony. Ja przeciez nie zaslugiwalam na milosc i czas innych... Tak, ten czas to tez czas bolenych rozstan..ale w miejsce tych, w sumie, niezdrowych znajomosci pojawiali sie ludzie, ktorzy traktowali mnie nie z gory a na rowni ze soba...

Demony przeszlosci jednak nadal nade mna wisialy, ciezkie etapy przychodzily i zrozumialam, ze przede mna jeszcze duzo pracy... zaczelam zastanawiac sie nad terapia, jednak studia jakie zaczelam i fakt, ze musialam sie utrzymac i moglam liczyc tylko na siebie, spowodowaly, ze te mysli odsunelam od siebie... Pracowalam i pracowalam, wstawalam czesto o 3h nad ranem i szlam do pracy a wracalam o 21h... Potem nauka i byly dni ze spalam 3-4 godziny... Przestalam miec czas tez na mitingi i odkrylam, ze im wiecej pracuje, tym lepiej sie czuje... Wsparcie dawal mi dodatkowo zwiazek z mezczyzna, ktory byl takze ze wspolnoty... Jednak moja glupota i to, ze poczulam sie zbyt pewna siebie, spowodowaly, ze pracoholizm powoli mnie niszczyl... To ja tak nienawidzilam siebie, ze siebie niszczylam - do tego jednak doszlam dopiero nie dawno...

Ojciec nadal nie przestawal pic... Po telefonach z matka rzucalam sie w wir pracy i powoli i coraz czesciej zaczely sie pojawiac „zle stany”, moje wewnetrzne dziecko powoli sie dobijalo i upominalo o swoje prawa...
Nigdy nie wzniesiesz sie ponad to, czemu nie masz odwagi spojrzec w oczy...
Ostatnio zmieniany: 2018/01/24 22:07 przez Niezapominajka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, sylwia1975, Magda, Bea, deck, zagubiona, Ppludrok, Tsubasano

Historia Niezapominajki 2018/01/25 08:17 #3

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14590
  • Otrzymane podziękowania: 17317
Hej Aniu :czesc:
Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że powróciłas do Nas. Właściwie to dość często myślałam o Tobie. Każda zarejestrowana Niezapominajka kojarzyła mi się z Tobą ale to nie byłaś Ty :(
I się doczekałam. Wiem, że jestem naczelną wiedźmą ale że mam aż taką moc żeby Ciebie podświadomie ściągnąć :-? No, no :grin:

Usiądź wygodnie, rozgość się i dziel się z Nami sobą, to ważne. I nie znikaj, proszę już więcej.
Swoją osobą wnosisz tutaj bardzo dużo. Takie to moje zdanie o Tobie :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Niezapominajka

Historia Niezapominajki 2018/01/29 12:55 #4

  • Niezapominajka
  • Niezapominajka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • szukam...
  • Posty: 109
  • Otrzymane podziękowania: 127
Droga Emilko, dziekuje Ci bardzo za Twoje slowa... Dziekuje, rozgoszcze sie bardzo chetnie i nigdzie sie nie wybieram.

W srode zaczynam terapie a ten trudny zeszly rok zaczal wydawac mi sie taki irracjonalny- nawet znow zaczelam myslec, ze "w sumie juz wszystko ok i moze przesadzam idac na terapie". Dzienw to... Jeszcze rok temu, nawet w pazdzierniku samoniszczace mysli byly tak silne, ze musialam walczyc o kolejne 24godziny a teraz jest ok??? Co do cholery sie dzieje- cudowne ozdrowienie czy jak... :wmur:
Nigdy nie wzniesiesz sie ponad to, czemu nie masz odwagi spojrzec w oczy...
Ostatnio zmieniany: 2018/01/29 12:56 przez Niezapominajka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Historia Niezapominajki 2018/02/07 18:29 #5

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • W ksieżyca świetle, szukam drogi do siebie...
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 73
Witaj Niezapominajko :) Ja jestem tu całkiem nowa i dopiero rozeznaję się na tym forum. Ach, chciałabym kiedyś móc tak napisać
"Za sciana spi nasza kochana 2 letnia Coreczka, za druga sciana moj kochany Maz i najlepszy Tatus dla naszego dziecka, jakiego moglabym sobie tylko wymarzyc... Za tydzien rozpoczynam terapie poglebiona... i czuje ze rozpoczynam calkiem nowy rozdzial w moim zyciu..."

Gratuluję i mimo, Twojej trudnej historii, życzę szczęścia w budowaniu dalszej drogi swojego życia, bo masz po co i dla kogo żyć. Myślę sobię, że to normalne, że boisz się terapii. Tez miałam obawy, zanim poszłam na swoją pierwszą terapię. Ale jakoś to było, choć problemy tam poruszane na początku wydawały mi się "nie moje", później już moje, a gdy wychodziłam to czułam się jakaś silniejsza. Być może zbyt silna. Chyba stwierdziłam, że sama sobie poradzę... a jakoś dzisiaj jestem tutaj. Tak samo, jak Ty miałam obawy, by zacząć tutaj pisać. Jakoś nieswojo się czułam, opisując swoją historię, ale napisałam... mimo wszystko wierzę, że tu są dobrzy ludzie i nie wykorzystają tego przeciwko mnie. A napisałam dlatego, że chcę coś zrobić w kwestii swojego zdrowia i samopoczucia. Jeśli Ty również chcesz pójsć na terapię to mimo obaw, uda się- uwierz w to :)
Przesyłam moc energii, Rusałka kwiaaatek
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Niezapominajka

Historia Niezapominajki 2018/02/08 23:17 #6

  • Niezapominajka
  • Niezapominajka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • szukam...
  • Posty: 109
  • Otrzymane podziękowania: 127
Droga Rusalko - dziekuje za Twoje slowa i moc tej energii - poczulam :grin: Ciesze sie bardzo ze tu jestes i dziekuje jeszcze raz za Twoja historie, ktora mi tez pomogla i takze w tym, ze zdecydowalam sie troche napisac dalej. Nawiazujac do Twoich slow... Jak gdzies czytalam, to napisalas, ze jestes stosunkowo mloda osoba... No, nie wiem jak to przeklada sie na lata :-? ale napisze cos do tego, z mojej historii.

Ja obecnie mam 33 lata a do okolo 25 roku zycia uparcie twierdzilam, ba...bylam o tym swiecie przekonana, ze nigdy nie bede miala wlasnych dzieci, bo...1. Nie nadaje sie na matke i nie wiem jak wyglada normalny dom, to jak moglabym stworzyc "normalna" rodzine dla dziecka i 2. i tak nigdy nie poznam czlowieka, z ktoremu tak bylabym w stanie zaufac, ze zdecyduje sie z nim na dziecko... Bylam o tym tak przekonana, ze na male dzieci i ogolnie wszystko co mialo z tym do czynienia, reagowalam alergicznie. Nawet kierunek moich studiow, skierowalam tylko na osoby dorosle. Jednak przyszedl czas, gdy poznalam mojego meza. Nasze poczatki byly trudne i ja odrzucalam go wiele razy, jednak byl uparty. Decyzja co do zamieszkania razem okazala sie jedna z najtrudnejszych w moim zyciu, na szczescie w tym czasie duzo pracowalam na programie 12 krokow i zdecydowalam sie zaryzykowac. To podjecie ryzyka, ryzyko kredytu zaufania i milosci, bylo dla mnie cholernie trudne ale do dzic nie zaluje tej decyzji. Gdy patrze na nasza Coreczke to nie wyobrazam sobie, by moglo Jej nie byc. Jednoczesnie z macierzynstwem ozyly u mnie na nowo problemy zwiazane z DDA i doswiadczeniami z dziecinstwa - dlatego akurat w tym czasie szukalam terapii. Szukalam na sile i w koncu poddalam sie i stwierdzilam, ze jak ma byc to bedzie... i jest... Obecnie wszystko zostaje mi podane prawie jak tacy i okolicznosci ukladaja sie tak, ze mam czasowa mozliwosc zrobienia tej terapii i bardzo sie z tego ciesze, bo nie wiem jak dlugo jeszcze udaloby mi sie wytrwac...

Za mna juz dwie pierwsze rozmowy wstepne do terapii - jesli po dwoch nastepnch terapeutka i ja zdecydujemy sie na wspolprace to mozemy juz zaczynac z grubej rury... Tak, balam sie pierwszego spotkania a pozniej jeszcze bardziej drugiego... Spotkania terapeutyczne w grupie i te individualne sa tak bardzo rozne od siebie... Po tej przerwie od mitingow DDA i od pracy nad soba tak bardzo trudno mi mowic o sobie, tym bardziej dlatego, ze wspomnienia sa takie nikle a tylko czasem niespodziewanie wracaja... Wracajac z pierwszego spotkania pociagiem przejechalam stacje, gdzie mialam wysiasc i nawet tego nie zauwazylam :shock: Tak bardzo bylam pograzona w przemyslaniach...

Kolejne spotkanie za tydzien i wiem, ze latwo nie bedzie ale...warto, robie to dla siebiei naszej malej rodzinki. Jednoczenie zauwazylam, ze wracaja mi stare uczucia zlosci na alkoholikow i w tym miejscu chcialabym oficjalnie przeprosic za ta niefortunna dyskusje z Grzegorzem74, mam nadzieje, ze mi wybaczysz - sorry @};-
Nigdy nie wzniesiesz sie ponad to, czemu nie masz odwagi spojrzec w oczy...
Ostatnio zmieniany: 2018/02/08 23:20 przez Niezapominajka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Rusałka

Historia Niezapominajki 2018/02/09 13:05 #7

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • W ksieżyca świetle, szukam drogi do siebie...
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 73
Wychodzi na to, że jednak jestem trochę młodsza od Ciebie, nawet bardzo trochę :) Ale to mi nie przeszkadza zupełnie, po to tu jesteśmy, ay dzielić się swoimi doświadczeniami, jedni uczyć się od drugich, i nawzajem się uzupełniać, bo historia każdego z nas jest inna, a jednak pod pewnymi względami podobna. Ciesze się, że Twoje słowa dały Ci taką moc energii, o to mi codziło :) Cóż, ja też nie "lubię" dzieci. Może nie z tego powodu, że zakładam, że byłabym złą matką, bo tego nie wiem, pewnie na zasadzie rekompensaty próbowałabym dać dziecku to wszystko, czego ja w dzieciństwie nie miałam, to też złe, ale może lepsze niż dorastanie w alkoholizmie. Wiem, że chyba bym kochała swoje dziecko, bo mnie tej miłości brakowało, a sama też chce kochać i być kochaną. Jednak podobnie jak Ty, myślałam, że przecież i tak nie znajdę odpowiedneigo faceta, osoby, która mnie pokocha i ędzie chciała dzielić ze mną swój świat.
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Niezapominajka

Historia Niezapominajki 2018/02/11 23:40 #8

  • Niezapominajka
  • Niezapominajka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • szukam...
  • Posty: 109
  • Otrzymane podziękowania: 127
Rusalko dlaczego mialoby mi przeszkadzac ze jestes mlodsza czy duzo mlodsza :lol: wrecz przeciwnie, ciesze sie z tego ogromnie bo im wczesniej zmierzysz sie z pewnymi sprawami tym lepiej i tym krotsza droga do zdrowienia. A to forum- tak o to wlasnie chodzi by dzielic sie sila i nadzieja...


A teraz z innej beczki... Chyba musze cos napisac bo zwariuje. Za mna dwa spotkania na terapii a w czwartek trzecie i... cholernie sie boje... Przestraszylam sie, ze juz na drugim spotkaniu rozmawialismy o powracajacych trudnych wspomnieniach i dowiedzialam sie ze to co przezywam to "flashback"... A dzis po raz pierwszy pojawily sie mysli, ze ... nie dam rady zrobic tej terapii :( ze to wszystko psu na bude i...ehh... te mysli tak mna zawladnely, ze znow duzo mnie kosztowalo by sie opamietac a glowa bolala jak cholera... Dziwne te stany i ten strach przed terapia... Potem weszlam na forum i zaczelam czytac dzial w ktorych opisujecie radosci i... mimo ze mam taka kochana Coreczke i meza nie dalam rady nic napisac... i znow nie moge spac... Oby jutrzejdzy dzien przyniosl nowa nadzieje...
Nigdy nie wzniesiesz sie ponad to, czemu nie masz odwagi spojrzec w oczy...
Ostatnio zmieniany: 2018/02/11 23:42 przez Niezapominajka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Rusałka

Historia Niezapominajki 2018/02/12 07:11 #9

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 462
  • Otrzymane podziękowania: 671
Niezapominajko, myślę, że Twój stosunek aktualny do terapii to bardzo dobry objaw!! Na pogawędki o pogodzie tam nie chodzimy przecież.
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Niezapominajka

Historia Niezapominajki 2018/02/12 13:05 #10

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • W ksieżyca świetle, szukam drogi do siebie...
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 73
Witaj Niezapominajko, dziękuję za odpowiedź. Tak, myślę podobnie do Ciebie, im szybciej uporam się z problemem, tym dłużej będę mogła wieść szczęśliwe życie i być z niego w pełni zadowolona, a więc stwierdziłam, ze coś zacznę z sobą robić już dziś. Zbyt długo zwlekałam i nie opiekowałam się sobą, aż było mi tak bardzo źle. Teraz chcę to zmienić, chce uwierzyć, że można barwnie żyć. Cóż, każdy ma obawy przed terapią,a przynajmniej większość. To zmierzenie się z tym, co w nas najstraszniejsze i przerażające. A najtrudniejsza walka jest z samym sobą, bo przeciwnika nie widać... Ale wierzę w to, że dasz radę pewnie rzeczy przepracować, bo one są Twoje, całkiem Twoje i tylko Ty możesz nad nimi zapanować. Wszystkiego pięknego Ci życzę i działaj, działaj, działaj! kwiaaatek A ja idę na spacer :)
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Niezapominajka

Historia Niezapominajki 2018/02/15 22:09 #11

  • Niezapominajka
  • Niezapominajka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • szukam...
  • Posty: 109
  • Otrzymane podziękowania: 127
Dzis byl taki cholernie trudny dzien- az chce mi sie krzyczec... zaczal sie tak pozytywnie i milo a Coreczka kochana i w dobrym humorze.

O 15 h mialam termin u Psychiatry, na ktory musialam pojsc przed rozpoczeciem terapii... Rozplakalam sie mowiac o 2017 roku...Wspomnienia wrocily... Wyszlam z tabletkami i tekstem, abym zastanowila sie nad czyms bardziej intensywnym niz terapia...
O 18.30h mialam trzecie spotkanie z moja terapeutka i troche zdazylam sie do tej pory ogarnac... Mamy zaczac powoli i spokojnie.... a ja najchetniej bym to wszystko zostawila... Ciezko mi sie z tym wszystkim pogodzic, zawsze bylam silna a teraz... sama nie wiem co mam o tym wszystkim myslec... sorry za taki negatywny post, lepiej juz pojde spac...
Nigdy nie wzniesiesz sie ponad to, czemu nie masz odwagi spojrzec w oczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Historia Niezapominajki 2018/02/15 22:18 #12

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1982
  • Otrzymane podziękowania: 2872
Nie widzę w Twoim poście nic negatywnego, więc i przepraszać nie ma za co. Napisałaś między innymi, że zawsze byłaś silna a teraz.... No właśnie to teraz jest tu kluczowe. Sam jestem DDA i znam ten stan z autopsji. Też zawsze byłem silny, a raczej nauczono mnie być silnym, bo wrażliwość była oznaką słabości. Jakimś dziwnym trafem ta moja wrażliwość co jakiś czas dawała o sobie znać lecz szybko wracałem na normalne tory - być silnym. Innymi słowy nakładałem na twarz maskę, by nie pokazać nikomu tego, co jest wewnątrz mnie. Mam wrażenie Niezapominajko, że oto przyszła pora na to, aby być sobą. Opadła kurtyna twardzielki i ukazała się wrażliwa i delikatna kobieta, której prawdopodobnie nie poznałaś wcześniej.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Niezapominajka

Historia Niezapominajki 2018/02/20 20:54 #13

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1485
  • Otrzymane podziękowania: 1230
Witaj ,A JA gleboko usmiechnelam do Swojich wspomnien ,jakze twoj tekst przypomnial mi Moja matke takie one podobne bnggfgbfb bnggfgbfb moze siostry ktoz to wie.Moj ojciec zmarl jak mnialam 2 latka ,jednak mama stwierdzila ze tak poswiecajac sie ,to teraz nasza kolej na zaplate czegos ,czego my nie jestesmy w stanie brat i ja odplacic,pamietam ze smierc lary mojej corki byl szokiem ogromnym,przeczytalam PIA mellody Toksyczna milosc............Zerwlam kontakt na 3 lata z mama,mnialam dosyc nanczenia doroslej kobiety.Potem go odnowilam ale powoli na innych zasadach,juz nie bieglam z augencja po rade do mamusi,zabralam jej te prawa.Po czym mamam zrozumniala ze stosunki SA ale dorosly dorosly minelo troche czasu.w mniedzy czasie urodzil sie mateusz maly cud na lekach heparynie,zeniedbalam Sevenne corka ,bylam zaobsobowana nowrodkiem,i zlym zwiazkiem .Teraz po rozwodzie z dziecmi corka tez mnieszka ze mna,jest DDA ja otym wiem ona eh troce terapetyzuje,jako aal-anonka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.