Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum - jest dla Dzieci,których rodzice aktualnie,lub w przeszłości nadużywali alkoholu,lub inne środki chemiczne.

Moderator: Sylwia1975

TEMAT: Taka sytuacja

Taka sytuacja 2017/10/03 19:53 #1

  • Kasjopeja
  • Kasjopeja Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Otrzymane podziękowania: 1
Witam Wszystkich.
Jestem bardzo dorosłą osobą, dzieckiem alkoholika (mama niepijąca) Alkoholik co to przez innych nazywany był pijakiem, bo przecież pracował, nieawanturujący, na trzeźwo inteligentny, pomocny, wesoły… Faktycznie wdupiemający wszystko, leniwy egoista, przepijający prawie każdą wypłatę chłoporobotnik. Matka niepracująca , ale zaradna zostawała bez pieniędzy i musiała wykarmić, opłacić, ubrać. Trafiłam na najgorszy moment, jestem najmłodsza z czwórki rodzeństwa. Ojciec pozwalał sobie najwięcej, kiedy starsi wyszli z domu. Matka dbała jak mogła, ale picie ojca przesłaniało trzy czwarte naszego życia. Nie zadbał o nic, o cokolwiek zadbała matka - dorobiła się licznych chorób i malutkiego mieszkania. Teraz to dość wiekowi ludzie, moi rodzice. Mama narzeka bardzo na zachowanie ojca wynikające ze starości, demencji. Sama mocno chora musi mu nadal być pomocą. Ja mam najlepszy czas w życiu, odchowane dzieci, w miarę pieniądze, mogę nareszcie po trochu realizować swoje marzenia - wyjazdy bliskie i trochę dalsze naprawdę nic wielkiego, ale potrzebne mi do szczęścia. I tu ojciec, który przez całe życie miał mnie gdzieś potrzebuje opieki. Jest też matka, która nie daje sobie z nim rady (współuzależniona, stara, chora, nie odpuści) Rodzeństwo dużo starsze, dwóch braci za granicą bez możliwości bezpośredniej reakcji, pomocy. Czuję się bardzo pokrzywdzona, właściwie brak dzieciństwa, tylko praca w domu i ciągły strach o ten dom, o przyszłość, wstyd, nieśmiałość, niewspółmierna odpowiedzialność za wszystko. Właściwie przez całe życie nie miałam nic dla siebie. Uwiązanie jest ogromne, chociaż ojciec nie dał mi nic (nie wspierał, nie wychował, niczego nie kupował, nie zostawił nic materialnego, generalnie chyba miał mnie za nic, nawet nie rozmawiał, chyba że po pijaku. Nie wiem ile razy na prośbę matki przywlekałam go nachlanego do domu, bo święta, bo…A lat miałam kilka, kilkanaście) Do sedna: byłam młoda byłam na potrzeby rodziców bo na ich utrzymaniu, jestem niezależna, jestem na potrzeby rodziców bo są starzy.
Nie mam swojego życia, bo nie zostawia się rodziców na starość bez opieki, chociaż oni ( o ojca głównie chodzi) zostawili mnie samopas z moimi potrzebami, ale wymagania były. Całe dzieciństwo i młodość pracowałam na małej gospodarce i oczywiście nauka. Zgubiłam się i jestem zła bo moje życie ucieka. Nie tak miało być :(
Co myślicie?
Pozdrawiam Maria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Taka sytuacja 2017/10/03 20:10 #2

  • Marianna
  • Marianna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 237
  • Otrzymane podziękowania: 246
Hm nie wiem co myślę, chyba przede wszystkim że na pewne sprawy jest już zbyt późno. Coś kiedyś powinna z tym zrobić Twoja mama, ale nie zrobiła. Teraz sama musisz zdecydować czy być przy nich czy zostawić samym sobie. A sytuację z dzieciństwa dobrze rozumiem bo miałam podobną tylko że u mnie to mama piła. Witaj. Czytaj tu co możesz, a może znajdziesz coś dla siebie jako DDA
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasjopeja

Taka sytuacja 2017/10/03 20:11 #3

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5673
  • Otrzymane podziękowania: 3441
:czesc: jestem Misia :P ,życie....jeżeli Twoje rodzeństwo nie będzie chciało dobrowolnie pomagać to zostaje sąd.Udaj się do Mopsu tam uzyskasz informację co w takim przypadku masz zrobić.Do sąsiadki moich rodziców przychodzi osoba na kilka godzin dziennie,która robi zakupy,sprząta oraz pomaga w domu.Jest to siostra środowiskowa,sąsiadka nie płaci za pomoc.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasjopeja

Taka sytuacja 2017/10/03 20:15 #4

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1021
  • Otrzymane podziękowania: 2131
Witaj Mario :czesc: Jestem Marta, współuzależniona i DDA. To, co opisujesz, pasuje "idealnie" do DDA. Może do tamtego działu przeniosę Twój wątek? Masz prawo mieć własne życie, nie masz obowiązku zajmować się swoimi rodzicami i mieć za nich poczucia odpowiedzialności ani poczucia winy, że chcesz żyć swoim własnym życiem. Czy myślałaś może o jakiejś terapii dla siebie?
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasjopeja

Taka sytuacja 2017/10/03 21:15 #5

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4067
  • Otrzymane podziękowania: 7042
część, może większość z nas miała toksycznych rodziców.
Na swojej terapii usłyszałam zdanie, które mną wstrząsnęło, a potem zastanowiło - nie mam obowiązku kochać moich rodziców.
Mam prawo do tego, żeby ich nie kochać. Brzmi to brutalnie. Każdy wkłada nam do głowy na każdym kroku, że to nas - dzieci - psi obowiązek szanować i kochać rodziców.

Nie.
To nie jest obowiązek. To przywilej. To możliwość. Ale nie przymus.
Nie masz obowiązku. Możesz pomagać, możesz kochać- nie musisz.
Obowiązek masz, żeby zadbać o siebie, o swoją rodzinę, o swoje dzieci. O ich poczucie bezpieczeństwa, spokój, niezależność, swobodę.
I tylko tyle.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Isabell, martasa, Kasjopeja

Taka sytuacja 2017/10/04 06:52 #6

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13532
  • Otrzymane podziękowania: 15440
Witaj Mario :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasjopeja

Taka sytuacja 2017/10/04 07:43 #7

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1119
  • Otrzymane podziękowania: 832
Witaj,jestem Marta, alkoholiczka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasjopeja

Taka sytuacja 2017/10/04 07:54 #8

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Skarbnik Portalu
  • e*g*a*l*
  • Posty: 9797
  • Otrzymane podziękowania: 12412
Witaj Mario :czesc:
Moze najwyzszy czas sie odciac i w koncu swoim zyciem sie zajac, czas ucieka. Chociaz ta sytuacja boli, sa jeszcze inne dzieci, rodzenstwo, nie jest twoim obowiazkiem z siebie zrezygnowac i sie poswiecac, tym bardziej uwzgledniajac dotychczasowe postepowanie ojca i zaslepienie mamy, smutna Twoja historia. Zdecydowac i soba sie zajac, jedno zycie masz i czas aby realizowac swoje przyjemnosci, potrzeby, po prostu zyc, wolnym byc.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Kasjopeja

Taka sytuacja 2017/10/10 19:40 #9

  • Kasjopeja
  • Kasjopeja Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Otrzymane podziękowania: 1
Dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój post. Tak,
DDA tego jestem pewna od długiego czasu, czytałam wszystko pasuje. Tak, odciąć powinnam się dawno temu, wyjść z tego układu,odciąć pępowinę, no nie umiem. Słabiutka jestem, dodatkowo nie nawiązuję właściwie żadnych kontaktów towarzyskich, więc nawet nie ma kto spojrzeć z boku i doradzić. Ten wpis tutaj to akt desperacji, aby uzyskać jakieś poczucie istnienia, natomiast zupełnie nie wiem co mam robić, jak skorzystać z Waszych uwag. Niby to dla mnie jasne, sama doradziłabym podobnie, ale…
Wiem, że kropla drąży skałę.
Jeszcze raz dzięki za reakcję, to dla mnie ważne :) Mam o czym myśleć :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Taka sytuacja 2017/10/10 20:02 #10

  • Kasjopeja
  • Kasjopeja Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Otrzymane podziękowania: 1
Bea, rzeczywiście nie będąc na terapii, ,mam podobne odniesienie do swoich synów. Nie musisz kochać swego brata, tylko dlatego że jest bratem , to nie Twój wybór. Jeżeli nie odpowiada Ci jego zachowanie możesz protestować, nie musisz go przepraszać, ani się nim zajmować bo jest młodszy/starszy, jeżeli zechcesz to świetnie :P I to działa ( w miarę )
Cóż w stosunku do moich rodziców z mojej strony, trudno…Ale myślę
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Taka sytuacja 2017/10/10 20:21 #11

  • martasa
  • martasa Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1021
  • Otrzymane podziękowania: 2131
Mario, przeniosłam w takim razie temat do działu DDA.
Słabiutka jestem, dodatkowo nie nawiązuję właściwie żadnych kontaktów towarzyskich, więc nawet nie ma kto spojrzeć z boku i doradzić.

Kochana, z DDA jak i uzależnieniami czy współuzależnieniem trudno, a wręcz niemal niemożliwe jest poradzenie sobie samemu. I nie jesteś w tym sama - jest forum, są terapie, są mitingi. Fajnie, że się pojawiłaś tutaj i napisałaś. Pisz, co Cię trapi i odzyskuj własne życie %%-
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." Carl Gustav Jung
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasjopeja

Taka sytuacja 2017/10/10 20:49 #12

  • Kasjopeja
  • Kasjopeja Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Otrzymane podziękowania: 1
Dzięki! Pewnie nie będą to płynne wpisy post za post, bo wszystko zależy od nastroju i czasu, ale absolutnie mam w pamięci Martasa Twoje zaangażowanie. To spora radość dla umysłu i duszy.
Ostatnio zmieniany: 2017/10/10 20:51 przez Kasjopeja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): martasa

Taka sytuacja 2017/10/10 21:38 #13

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 803
  • Otrzymane podziękowania: 1680
Dobry wieczór Mario. Jestem Krzysztof - alkoholik, współuzależniony i DDA. W pewnym stopniu Twoja historia pokrywa się z moją. Mój tata kilka lat chorował na raka płuc i wymagał opieki i pomocy. Opiekowała się nim mama i bardzo często ja. Byłem też przy nim do ostatnich chwil jego życia. Byłem w pełni świadomie i z serca bo już wtedy wiele lat nie piłem i miałem za sobą kawał wykonanej pracy - mam na myśli terapię. Ponieważ sam jestem alkoholikiem, łatwiej bylo mi zrozumieć tatę od chwili, kiedy sam zrozumiałem dlaczego piłem. Minęło trochę lat zanim sobie wszystko poukładałem w relacjach z tatą, zanim wybaczyłem. Wczesniej był we mnie żal, była złość, poczucie niesprawiedliwości i wręcz nienawiść a także i pogarda. Bywaly sytuacje, kiedy trzeba było w czymś mu pomóc zani jeszcze zachorował i strasznie sie przeciwko temu buntowałem a mimo to pomagałem i nie wiedziałem dlaczego tak sie dzieje. A działo się tak dlatego, ze mimo całej tej gamy negatywnych uczuć ja Go kochałem i tęskniłem za Nim. To było szokujace dla mnie odkrycie a jednak prawdziwe. Jak widzisz wyrażam się o tacie i z szacunkiem i z miłością i choć nie ma go wśród żywych to jest w moim sercu.
Mam wrażenie, że Twoje poczucie bezradności, o którym piszesz, to walka tej "małej dziewczynki" pełnej bezinteresownej miłości z dorosłą i skrzywdzoną wciąż emocjonalnie "małą dziewczynką". Oczywiście decyzję podejmiesz Ty. Jakakolwiek ona będzie pociagnie za sobą jakieś konsekwencje.
Mysle też, że Twoje pojawienie się tutaj na forum to tez decyzja, decyzja o pomocy dla samej siebie.

Pozdrawiam - Krzysztof
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): martasa, Paola