Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum - jest dla Dzieci,których rodzice aktualnie,lub w przeszłości nadużywali alkoholu,lub inne środki chemiczne.

Moderator: Sylwia1975

TEMAT: Surrealistyczny koszmar

Surrealistyczny koszmar 2017/01/20 15:05 #1

  • pszczola123
  • pszczola123 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 2
  • Otrzymane podziękowania: 3
Witajcie ! Jestem na forum nowa - ale temat alkoholizmu taty towarzyszy mi cale życie. Zacznijmy od początku. Całe moje życie tato pił - dawniej były to ciągi 10-dniowe dwa/trzy razy w roku. Miał też okres 3 lata, kiedy nie pił wcale ( pod kontrolą mamy i anticolu). Miał niestety też skłonność do depresji. Na całe szczęście nie był agresywny w stosunku do mnie i mamy. Pewnego dnia wrócił piany do domu - rano wytrzeźwiał, ale już po południu wpadł w kolejny ciąg ( było to 7 lat temu). Mama już nie wytrzymała i wyrzuciła go z domu. Zamieszkał z babcią. Wiele razy namawiałam go żeby zmienił się ( terapia, leczenie odwykowe ) i przeprosił mamę i zaczęli wszystko od nowa. Niestety brak wsparcia ze strony babci ( jej syn nie jest żadnym alkoholikiem) skutkował tym , że życie u jej boku było dla niego wygodne. Jedyne na co okresowo się godził to anticol. Niestety każdy, kto odrobinę jest w temacie, wie, że bez terapii on nic nie daje. W związku z tym , że tato też jest znakomitym manipulatorem i aktorem, babcia ufała mu bezgranicznie. Także odkąd odszedł z domu ciągi pojawiały się znacznie częściej. A jak wyglądają jego ciągi : leży pije, pali papierosa i od nowa leży.... wtedy początkowo w pracy L4, wszelkiego rodzaju urlopy itd. ( babcia wydzwaniała i załatwiała ). Nie powiem , że tato to zły człowiek. Jak był trzeźwy to był miły, zabawny, wesoły, wspierał mnie finansowo. starałam się dzwonić kilka razy dziennie, zeby nie czuł się sam. Pomimo niemieszkania razem rodzice potrafili normalnie funkcjonować w swoim towarzystwie. Mój horror zaczął się jednak w poprzednim roku. Kiedy to zmarła babcia. Pierwszy krok mojego taty po śmierci babci to wzięcie długiego urlopu ( już wtedy wiedziałam, że coś się święci) i wyjazd na wczasy. Tam początkowo był "tzreźwy" , ale juz po kilku dni zaczęło się picie. Trwało to dobry miesiąc. Po interwencji kolegów z pracy, mama podjęła się zawiezienia taty na detoks ( cała noc pilnowania, żeby lekko otrzeźwiał, żeby go przyjęli, szarpanina w aucie, istny koszmar). Pi 10 dniach detoksu wrócił - nowy człowiek, ale wciąż uważający że alkoholikiem nie jest. Spokojny, opanowany - wytrzymał "aż" dwa miesiące i od nowa picie. Kolejny ciąg tym razem dwutygodniowy - przerwany przez kolegów z pracy, którzy go tym razem zawieźli na detoks. Dostał już ultimatum w pracy, że bez terapii nie ma do czego wracać. Więc zdecydował się na 2 miesiące zamkniętej terapii. "Wytrzymał do końca" niestety pierwsze zdanie po terapii to " ja nie jestem alkoholikiem". Sielanka po terapii trwała 3 tygodnie i nadszedł sądy dzień ( paranoja) - tegoroczna wigilia. Jak co roku przyjechałam do rodzinnego miasta, wzięłam prezent pod pachę i wraz z mężem poszliśmy do taty podzielić się opłatkiem i spędzić z nim część wigilii ( miał też zaproszenie do teściów, gdzie cała rodzina się spotykała, ale odmówił). Po 10 minutowym dobijaniu się do drzwi ( już miałam w głowie dalszy scenariusz) otworzył "tatuś" w szampańskim nastroju z piwkiem w ręce. Wtedy psychicznie pękłam. Nie dałam rady i rozpłakałam się. Dawno nie czułam tak wielkiego smutku. Całą wigilie u teściów siedziałam, ale myślami byłam gdzieś daleko. W pierwszy dzień świąt spacerując z psem spotkałam tatę, który usiłował się dostać do monopolowego, który (niestety dla niego) był zamknięty. Wtedy postanowiłam sobie, że przez resztę świąt nie będę szukać z nim kontaktu i zajmę się resztą rodziny. Tato tak sobie pił i pił. Koledzy z pracy znowu ruszyli na ratunek, oczywiście po telefonach do mnie pt " jak Ci zależy na tacie...." "...musicie coś z nim zrobić" itp. Tato w między czasie wybrał sie na przejażdżkę na podwójnym gazie - auto rozbite, on u"uciekł" z miejsca zdarzenia. Całe szczęście nikomu krzywdy nie zrobił. Tydzień temu wrócił z kolejnego detoksu- na którym obiecywał wszywke i terapię. Bajka trwała tym razem bardzo krótko. Dzisiaj znowu pije, a ja już z nerwów nawet płakać nie potrafię. Boli mnie wiecznie głowa, nie potrafię cieszyć się z rzeczy, za które dawniej dałabym się pokroić. W każdej chwili dnia myślę co będzie dalej. Paraliżuje mnie to na każdej płaszczyźnie życie. Staramy się z mężem o dziecko, ale stres paraliżuje cały organizm. Chciałabym nauczyć się żyć swoim życiem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Surrealistyczny koszmar 2017/01/20 18:08 #2

  • krzychu62
  • krzychu62 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Świat to...Ty.
  • Posty: 1314
  • Otrzymane podziękowania: 1548
No tak,jak podwójne życie "Genowefy".Zajmij się sobą i Twoim związkiem.Życie ojca,to jego życie.Z pozdrówkami.Krzychu.
Świat...to ja i TY.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): pszczola123

Surrealistyczny koszmar 2017/01/20 18:14 #3

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4067
  • Otrzymane podziękowania: 7042
Kochana.
Na pewno potrzebujesz pomocy i wsparcia. Nie miałaś okazji pobyć dzieckiem tyle ile trzeba, bo spadł na Ciebie alkoholizm taty ze wszystkim konsekwencjami. Twoja mam też nie jest wolna od alkoholizmy taty.
Czas zająć się sobą. Czas sięgnąć do terapii DDA, która może pomóc Ci wykaraskać się ze schematów dzieciństwa, z nadziei, że może już jutro tata będzie trzeźwy.
To, co piszesz, to bardzo bolesne przeżycia.
Ale fakty są równie bolesne - alkoholik musi upaść sam na swoje dno.
Póki są inni, póki są pieniądze, póki naprawdę dotkliwie nie poczuje, że jest sam ze sobą - być może nie przestanie nigdy pić.
Może i tak nigdy nie przestanie.

Problem tylko taki, że na to nie masz żadnego wpływu. Żadne Twoje zachowanie nie poruszy nim.
No, może brak kontaktu.
Ale też nie chodzi o to, żebyś z tego powodu cierpiała - dlatego terapia.
Nie jesteś wyjątkiem. Wiele dorosłych osób jest w podobnej sytuacji.

Pamiętaj też, ze Twoje wychowanie, Twoje wzorce będziesz przekazywać swoim dzieciom. Jest też szansa,, że na drodze spotkasz alkoholika, w którym się zakochasz, lub innego przemcowoca lub uzależnionego.
To nie jest reguła, ale tak jest często - wybór podyktowany jest tym, co znamy i czego się nie boimy.

Terapia jest bezpłatna, w ośrodkach leczenia uzależnień - w tym alkoholizmu.
Warto na początku życia zawalczyć o siebie.
Tylko Ty możesz to teraz zrobić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): mariusz63, pszczola123

Surrealistyczny koszmar 2017/01/20 18:22 #4

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Skarbnik Portalu
  • e*g*a*l*
  • Posty: 9797
  • Otrzymane podziękowania: 12412
Witaj :czesc:
Chyba zdajesz sobie sprawę, że to jest życie ojca i Ty nic nie możesz, nie posiadasz mocy, aby kogoś zmienić, nakłonić, na kimś wymusić, u alkoholika to w ogóle zapomnieć trzeba. On nie uważa się za alkoholika, więc o czym tutaj mowa. Masz własną rodzinę, męża i dla Ciebie najlepiej będzie jak tylko na niej się skupisz, życie czyimś życiem to żadne życie. Mama dobrze postąpiła, ma spokój, czego i Tobie życzę, nie masz wpływu na drugiego człowieka, odpuścić potrzeba. Myślę, że pomoc w postaci psychologa jest wskazana, dla Ciebie, sobie możesz pomóc, tylko sobą się zająć, może terapia DDA. Nie marnuj własnego życia na zajmowanie się dorosłym człowiekiem, on nie chce się leczyć, nie chce pić przestać, pora najwyższa to zrozumieć, nic na siłę, o sobie pomyśleć.
Jestem Monika alkoholiczka
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): pszczola123

Surrealistyczny koszmar 2017/01/20 19:05 #5

  • pszczola123
  • pszczola123 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 2
  • Otrzymane podziękowania: 3
Dziękuję za słowa wsparcia. Te wszystkie zdarzenia uświadomiły mi sprawę (oczywistą już pewnie dla wielu z nas ) "nadzieja matką głupich". Kilka lat temu przyjaciółka mamy powiedziała mi, że żeby mieć miękkie serce trzeba mieć twardą dupę. I tzw. twardą dupę wyrobiłam sobie przez te wszystkie lata - w pracy, wśród przyjaciół, znajomych nikt nie zdaje sobie sprawy jak moje życie rodzinne wyglądało/wygląda. Na szczęście trafiłam na wspaniałego męża, którego rodzina również absolutnie mnie wspiera i próbuje załatać luki, które przez lata nawarstwiały się w moim domu. Ale to kim teraz jest to efekt wychowania przez moją mamę - jest wspaniała kobieta , której żadna sytuacja nie jest straszna. Mogłam zawsze w każdej sytuacji na nią liczyć i wciąż tak jest, pomimo tego, że jestem dorosłą kobietą. Uświadomiliście mi, że to ja potrzebuje terapii. Pierwszą taką wskazówkę dostałam od cioci, ale wtedy uznałam , że dam sobie z tym radę sama ( o paranojo ! gadam jak alkoholik, który twierdzi, że nim nie jest) . ale jestem szablonowym przykładem DDA. Teraz czas zacząć żyć pełnią życia i nie "płakać nad rozlanym mlekiem"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Bea, mariusz63

Surrealistyczny koszmar 2017/01/20 19:22 #6

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Skarbnik Portalu
  • e*g*a*l*
  • Posty: 9797
  • Otrzymane podziękowania: 12412
Pszczółko teraz Ty i ...Ty :) mi terapia życie uratowała, dała mi narzędzia, w głowie remanent, naprawdę bardzo polecam.
Jesteś mądrą kobietą, masz wsparcie u najbliższych, bardzo pomocne :) nie wahaj się, to Twoja szansa na lepsze życie :-BD
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, mariusz63

Surrealistyczny koszmar 2017/01/20 20:18 #7

  • mariusz63
  • mariusz63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 822
  • Otrzymane podziękowania: 1466
Dobrze Ci dziewczyny napisały. Niestety - stety, terapia (Twoja) jest jedynym lekiem.

p.s. tak podobno ludzie mówią: nadzieja jest matką głupich
ale inni mówią: każda matka kocha swoje dzieci
słyszałem też, że bywają matki wyrodne ^^)

TERAPIA
Ten świat jest rządzony przez miłość.
Ludzką miłość do pieniędzy.
dom wśród pól
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.