Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Pokora czy upokorzenie?

Pokora czy upokorzenie? 2010/07/13 10:00 #1

  • szekla
  • szekla Avatar
Z powodu mojej sporności w zachowaniu wszelkich norm i zasad życia codziennego, pozwoliłam sobie pobuszować po stronach i odnaleźć Pokorę. Zrobiłam to sama dla siebie ale myślę, że innym też się przyda.
Słowo "pokora" należy do słów mocno obciążonych ideologią (religijną i społeczną); wywołuje ono silną (choć nie koniecznie uświadamianą) reakcję emocjonalną - negatywną lub pozytywną, zależnie od stosunku do owej ideologii.

Święty Augustyn uważał, że tylko pokora, która podporządkowuje umysł temu, co jest wyższe, wynosi go, natomiast wyniosłość poniża. Pokora, będąca drogą wchodzenia do góry, byłaby przecież bliska pokusie pychy. Stara się nie popaść w pychę i nie twierdzi, że zna drogę pokory!
Robiąc obrachunek sumienia często mówimy: „Ja tego nie zrobiłam…. zrobiłam to, ale to nie grzech. …..To grzech, ale malutki…. . to poważny grzech, ale nie miałam nic złego na myśli”. Jak Adam i Ewa tłumaczy się, że został przywiedziony do złego, tak i my staramy siebie tłumaczyć. Chociaż są to brzydkie i niegodne wymówki, znacznie gorsza jest jednak obłudna spowiedź. W tym momencie pojawia się fałszywa pokora. Chce zmazać piętno, a nie winę.

Już Arystoteles zalecał znalezienie złotego środka między wygórowaną próżnością a nadmierną pokorą, która w zdegenerowanej postaci może przerodzić się w służalczość. Według współczesnego amerykańskiego filozofa Thomasa Hilla, służalec to człowiek uzależniony od innych, który bądź nie rozumie swoich praw, bądź przykłada do nich zbyt małą wagę. W konsekwencji nie ma szacunku dla siebie, owego uznania własnej wartości. O ile człowiek pyszny, arogancki ignoruje prawa innych i przez to siebie stawia wyżej, o tyle służalec, wyzbywając się własnych praw, sytuuje siebie niżej. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku, mamy do czynienia z zachwianiem porządku moralnego. Nie oznacza to jednak, że egzekwowanie własnych praw jest zawsze obowiązkiem. Można się ich z jakichś powodów wyrzec, ale powinno to nastąpić z pełną świadomością.

Aby wyrobić pokorę, potrzebna jest głęboka samoanaliza i samokrytycyzm. Tymczasem kultura skłania nas do negowania naszych przywar albo usprawiedliwiania ich przez racjonalizację. Ciągła niepewność doprowadza do chorobliwie niskiego poczucia własnej wartości, braku pewności siebie, choćby – paradoksalnie – pod pozorem pychy. Tymczasem pokora to uznanie daru Bożego i wdzięczność zań. Czyż wszystko nie jest darem? „Cóż masz, czego byś nie otrzymał? Pokora, ujmowana w duchu ewangelicznej wielkości człowieka stworzonego na podobieństwo Boże, nie wyklucza dumy. Pokora może być dumna, ale nie będzie się pysznić. Jest prawdą i dlatego każe nam zauważyć nasze słabości i grzeszność. Trzeba jednak wyjść od rozpoznania owej godności i dopiero później zobaczyć swą niedoskonałość. Nie można zaczynać od tego drugiego etapu, gdyż wtedy – znów paradoksalnie – pojawiłoby się zagrożenie zamknięcia się w egocentryzmie. Nie można też zapominać o pokusie niecierpliwości. Już święty Jan od Krzyża powiedział, że za szybko staramy się zostać świętymi. Im więcej podejmujemy trudnych postanowień, tym częściej upadamy. Wtedy jesteśmy źli na siebie, pojawia się niepotrzebna irytacja. Jeśli za bardzo ufamy sobie – brak nam pokory.

Dla człowieka skoncentrowanego na Bogu pokora jest w pełni uzasadniona. Pokora, a jest to cnota chrześcijańska, to uznanie własnej małości w zestawieniu z wielkością Boga. Jej kwintesencją jest poczucie zależności od łaski Bożej i chęć podporządkowania własnej woli Bogu. Założenia te są trudne do przyjęcia dla człowieka świeckiego, „demokratycznego”. Praktyka wykazuje, że ogólnie rzecz biorąc, nie jest też łatwe uznanie równości ludzi, z których każdy odznacza się godnością Bożego stworzenia. Ten, kto wiary nie odrzuca, musi przejść ponadto do porządku dziennego nad ekscesami dawnego spojrzenia na pokorę, którą – podobnie jak ascezę – nader często pojmowano zbyt skrajnie. Musi pamiętać, że choć minęły czasy godzącego się na odpychające upokorzenia świętego Aleksego, pokora w dzisiejszych czasach nadal jest cechą konieczną do rozwijania innych cnót. Człowiek działający pod wpływem pokory nie potrzebuje pochlebstw, nie porusza go ani obraza, ani cudze lekceważenie. Nie wstydzi się swojego pochodzenia, pozycji społecznej ani uczciwego zawodu. Człowiek skromny nie jest przewrażliwiony, nie tkwi ciągle w defensywie, potrafi ustąpić. Ma w sobie radość i pokój wewnętrzny – owoce pokory.

KS. JAN SŁOMKA napisał:

„Pokorne cielę dwie matki ssie”. To stare przysłowie fałszuje zupełnie sens pokory, gdyż człowiek prawdziwie pokorny często na tym traci i bywa uznawany za dumnego pyszałka. Jednak takie przedstawienie pokory w przysłowiu to nie przypadek, albowiem rzadko która cnota jest tak podatna na zafałszowanie, jak pokora. Nic dziwnego, że w ogólnym odbiorze jest ona postrzegana marnie. Przeciętne wyobrażenia na temat pokory, jako cechy, którą powinien oznaczać się człowiek pobożny są, delikatnie mówiąc, mieszane. To znaczy nikt nie odważa się wprost kwestionować wartości pokory, a wszelkie podręczniki duchowości, idąc za największymi mistrzami życia wewnętrznego, jak choćby św. Benedykt czy Jan od Krzyża, wychwalają pokorę jako królową cnót.
Oczywiście wielcy mistrzowie życia duchowego nie bez powodu tyle uwagi zwracają na pokorę. Ona naprawdę jest królową cnót. Jednak, z drugiej strony dość powszechnie panuje poczucie, że bycie pokornym ma coś wspólnego z poniżeniem siebie. Dość wskazać na bliskie językowe powiązania pokory i upokorzenia. A przecież upokorzyć kogoś, to znaczy uczynić mu wyjątkowo dotkliwą krzywdę. To znaczy poniżyć jego godność. A poniżenie godności boli, bardzo boli. Często więc pokora kojarzy się z wyzbywaniem się swojej godności. Oczywiście całkiem niesłusznie. To pycha pozbawia człowieka godności. Śmieszny i poniżający się w oczach innych jest ten, kto sam sobie przyznaje pierwsze miejsce w zgromadzeniu. Jeszcze śmieszniejszy jest, gdy jego zarozumiałość zostaje obnażona – gdy ktoś wskazuje mu jego właściwe, niższe miejsce. Natomiast pokora jest dbaniem o swoją godność.
Dzisiaj w życiu publicznym, zwłaszcza, gdy przychodzi do pisania tzw. CV, panuje zasada promowania siebie, głośnego mówienia o swoim dorobku i osiągnięciach. Stara zasada „siedź w kącie, a znajdą cię” przestała jakby obowiązywać. Zaczyna wręcz obowiązywać jej przeciwieństwo. Jak zachować się w takich sytuacjach i nie stracić godności, nie okazać się śmiesznym samochwałą? Ewangeliczna nauka o pokorze, o nie zajmowaniu pierwszego miejsca wymaga namysłu i przypomnienia chyba bardziej niż kiedykolwiek przedtem.


W obecnym świecie ludzie nie idą do psychologa po to, by nauczyć się, jak pozbyć się pychy i nabyć pokory. Szkolą się, jak zwiększyć asertywność i pewność siebie. Pokorę przedstawia się w sposób karykaturalny. Utożsamia się ją z kompleksem niższości i ze skłonnościami masochistycznymi. Człowiek pokorny to rzekomo ten, który pozwala się upokarzać. Egalitaryzm i liberalizm wytykają pokorze, iż jest ona poddaniem się autorytetowi i prowadzi do poczucia niższości w hierarchii zasług i władzy. Uważa się ją za słabość albo, co gorsza, za ukrytą pychę. Słyszy się, że skromność nadweręża postawę życiową, odbiera energię i entuzjazm potrzebny do działania w dzisiejszym drapieżnym świecie.


Porozmawiałam o tym dzisiaj z córką w necie. Oto jej podejście:

……daje tylko za przykład, że każdy ma wady które drażnią innych
ja Ci wtedy powiedziałam, że jest to cecha mojego charakteru swojego rodzaju obrona…..

….. więc chodzi mi o to że każda zmiana charakteru zachowania jaką ludzie starają się u mnie dokonać doprowadza do sytuacji że nie potrafię się określić kim jestem,…….
….. tu nie chodzi tylko o mnie więc się na tym nie skupiajmy na tym i na moim zachowaniu. To np jest też troche jak z wiarą w kościół, ciocia jadzia ciągle opowiada jak jej koleżanka była u spowiedzi a usuneła ciąże, i na pytanie co ksiądz na to powiedział ona stwierdziła "A co ja będe mu takimi błachostkami głowę zawracać" innym skrajnym przypadkiem jest Kasia u której byłyśmy w Norwegii która jest dość religijna, ale ze względu że na razie nie chce więcej dzieci załozyła sobie spiralkę i źle się z tym czuje bo w jakiejś chrześcijańskiej gazetce przeczytała że to grzech bo tak naprawdę polega to na tym że zabija płód.
Z tymi dwoma przypadkami postępowania mogę się nie zgodzić, mogę o tym dyskutować, mogę to powiedzieć. Ale nie mogę im narzucać mojego myślenia i walczyć z ich poglądami…….
…..: albo inne bardziej drastyczne przykłady. Homofobia, chrześcijaństwo. A przecież gej ma prawo do odczuwania miłości po swojemu, inne kulutry religijne mają prawo do podtrzymywania swoich tradycji. A i tak chrześcijanie od wieków narzucają ludzkości że tylko oni mają racje, a geje są szkalowani przez ludzi. Są to zachowania które potępiamy, bo mówimy że nie można narzucać człowiekowi kim ma być i jak ma żyć. A sami staramy się narzucić bliskim kim mają być i jak mają żyć. Wiem że to dość drastyczne porównanie, i niepórównywalnie duża skala. Ale zachowanie to zachowanie. To tak jak ukraść drogocenny obraz a ukraść CD ze sklepu oba czynny to kradzież…..

Chcę również pokazać jak to wygląda obrazowo, czyli:

Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.

This message has an attachment image.
Please log in or register to see it.

Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2010/10/04 11:21 #2

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6604
  • Otrzymane podziękowania: 3283
W książce "jak to widzi Bill" jest urywek:
"Nikt z nas np: nie jest w stanie całkowicie uwolnić się od lęku,złości i pychy".

Ja myślałem ,ze jak trzeżwieję coraz więcej to stanę się ideałem,że mogę uwolnić się od lęku,złości i pychy.Teraz rozumiem moje zachowania ,że są nie raz mieszane ,posiadam i miewam stany złości,niepokoju i lęku,aczkolwiek,słowa napisane przez 1-ego aowca nie mogą być usprawiedliwieniem dla mojego pozostawania w tych złych uczuciach,bo to jest moje zagrożenie abstynencji.Czyli pomimo takich zachowań powinienem dbać i starać się pracować nad tym i nad poczuciem własnej wartości bez pychy i złości.
<!-- l <a class="postlink-local" href="niepijemy.pl/forum/viewtopic.php?f=68&t=650">viewtopic.php?f=68&t=650<!-- l
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sobasia, Stokrotka2

Pokora czy upokorzenie? 2010/10/19 13:06 #3

  • bea76
  • bea76 Avatar
moja definicja pokory ( moze wg wielu mylna, ale mam to gdzies moja i takowej sie trzymam. jesli ja jej pierwsza nie wymyslilam, to obie ja od kogos przywlaszczylam-nie wiem od kogo):)

Czlowiek pokorny to taki ktory nigdy nie chodzi ze spuszczona glowa przed drugim czlowiekiem, i nie dopuszcza do tego by przed nim glowe spuszczano(jak ciele)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2010/12/02 08:00 #4

  • szekla
  • szekla Avatar
Zakładając ten wątek nie zdawałam sobie sprawy, że będę kontynuować go dalej, i że zauważę tak drastycznie podobieństwo w życiu.
Dotyczy to mojej pracy, przed którą się broniłam ale musiałam ją podjąć. Stanowisko kasjer, miejsce pracy hipermarket. Jakże zależna jest ta praca od innych osób, od ich humorów, charakterów….Nie dotyczy to klientów, z nimi bywa różnie ale można sobie poradzić. Ich nadmierna życzliwość albo upierdliwość czy tak czy tak przeszkadza bo można się w każdym przypadku pomylić. Najbardziej irytujący jest personel. Bez względu na wiek obcy im jest wyraz „dzień dobry”, jak czegoś nie wiesz „może Ci pomóc”…….o wszystko trzeba się prosić, nawet o warunki do pracy bo; taśmę trzeba umyć ale nie ma czym, reszty trzeba wydać ale nie ma jak. Trzeba więc prosić o wszystko zwierzchników narażając się na urażenie ich świętego spokoju i nietykalności.
Czy zatracam w tym wypadku poczucie własnej wartości? NIE!!! Byłam na to przygotowana. Poza tym wiedziałam gdzie idę i wiedziałam, że częstotliwość mojego siusiania zależna jest nie ode mnie ale od innych. Pewnie gdybym miała aż taką straszną potrzebę rzuciłabym to wszystko i poszła, nie wiem jakby zareagowali ale….potrzeba niezależna ode mnie.
Pomaga mi bardzo modlitwa a zwłaszcza jej fragment: „Abym godziła się z tym czego nie mogę zmienić” Dlatego pokornie podchodzę do stanowiska nie ujmując własnej wartości. Nie ja te warunki i atmosferę stworzyłam, nie ja kontynuuje takie zachowania. Muszę się z nimi godzić aby zapewnić sobie jakiś byt a że innej możliwości nie mam więc włączyłam pokorę nie tracąc przy tym poczucia własnej wartości.
Chyba mi ulżyło:D
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2010/12/02 08:15 #5

  • matiwaldi
  • matiwaldi Avatar
to rzeczywiście nie jest "łatwy kawałek chleba".
z tego właśnie powodu ja od zawsze szukałem pracy w tak zwanych wolnych zawodach.
ta zależność od innych ludzi (często mniej "ludzkich"),ten system nakazowy,....nigdy nie potrafiłem się znaleźć w takich tematach.
nie byłem w wojsku,nie przyjąłem oferty pracy w policji,a wcześniej milicji, a jedynie 6 miesięcy przepracowałem w zakładzie ,gdzie trzeba było odbijać kartę pracy,z czego 3 na chorobowym ....
rozumiem Twój niepokój....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2010/12/02 08:28 #6

  • szekla
  • szekla Avatar
Ja nie jestem Mati nie spokojna. Moja psychika działa tak jak program w komputerze. Wpiszesz dane, zaakceptujesz i tak ma pozostać. To nie tylko działa ale i pomaga. Przygotowana jestem nawet na grudniową gorączkę zakupów. Przerabiałam to kilka razy jak piłam. Wytrzymywałam wtedy to i teraz dam radę. Jestem bardziej stabilna emocjonalnie i nie daję się wkręcać. To dobra strona trzeźwienia.
Napisałam to bo chciałam to z siebie wyrzucić. Powinnam teraz być w pracy ale nie jestem. Nie dlatego, że zaspałam, że mi się nie chciało ale dlatego, że wymarzłam się na dworcu a i pociąg też nie przyjechał. Może i w duchu jestem trochę zła ale czy powinnam się czuć nie dowartościowana? Nie czuję się tak bo to nie moja wina. Działa tu na mnie jednak moje uzależnienie bo martwię się co oni pomyślą.........że zachlałam. Przecież nie zachlałam, dzwoniłam że nie mam jak dojechać ale jednak coś w tym mym cholernym sumieniu się plącze
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/04 19:11 #7

  • niemota-75
  • niemota-75 Avatar
To jest właśnie dla mnie niemożliwe do zaakceptowania. Pokora. Tak niewiele złego w życiu zrobiłem a tak dużo innym dałem, że nie mogę być pokorny tylko dlatego, że miałem nałóg niejednokrotnie mniej uciążliwy dla bliźnich niż palenie.Do nikogo nie miałem pretensji, nie awanturowałem się i nie łajdaczyłem. Spałem 5-6 godzin aby podołać wszystkim obowiązkom, znaleźć godzinkę na hobby (fotografia, muzyka, literatura), interesowałem się rodziną i angażowałem w dokonania córki aby następnie w spokoju wieczorem się upić i z błogim spokoju doczekać sennych majaków. Rano nie klinowałem, nie marudziłem tylko serdecznie witałem wszystkich i planowałem weekendowy wypad na żagle. Tak żyłem przez 40 lat, może tak intensywnie tylko 30. Teraz mam iść na terapię, pomodlić się chociaż jestem ateistą i szukać spokoju duszy aby żyć w pokorze.
Nie piję czwarty dzień choć przez ostatnie trzy lata piłem codziennie. Nie chcę i nie będę pił bo już mi to nie pasi tak jak sześć lat temu przestałem lubić palenie. Wyjdę z alkoholizmu który dużo mi zabrał ale nie był piekłem dla mnie i najbliższych. Nie będę pokorny w stosunku do siebie, alkoholu i bliźnich. Mój zięć śpi po 12-14 godzin na dobę, to on krzywdzi najbliższych, ja tego nie czyniłem. Jestem alkoholikiem, przestanę pić ale mnie te wszystkie opowiadania o chorej duszy nie dotyczą. Nie jestem lepszym alkoholikiem ale nie wymagam prania mózgu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/04 19:36 #8

  • matiwaldi
  • matiwaldi Avatar
może i rację masz.....???
chociaż sam fakt,że nie obraziłeś się na mnie za moje posty i nadal piszesz i jesteś obecny na Forum świadczy (oczywiście w mojej subiektywnej ocenie ),że masz w sobie pokorę.
pochyliłeś się nad tematem,przyjąłeś na klatę krytykę(bo tak zrozumiałeś moją pisaninę) i nadal masz własne zdanie,co świadczy Twoim poczuciu własnej wartości.
POKORA,której Ty nie akceptujesz,to nie ta sama pokora, o której ja tu mówię...bardzo mi blisko do definicji nasze Forumowiczki:bea76 napisał:
Czlowiek pokorny to taki ktory nigdy nie chodzi ze spuszczona glowa przed drugim czlowiekiem, i nie dopuszcza do tego by przed nim glowe spuszczano(jak ciele)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/04 20:50 #9

  • Franciszek
  • Franciszek Avatar
Niemota,
nie doświadczyłeś tego co doswiadczyli inni przez alkohol,ja bym troszkę bardziej podchodził z pokora do tego,pamietaj,wszystko jeszcze przed Tobą,jeszcze możesz wszystkiego doświadczyć.czego ja ci nie zyczę,
na początku mojej drogi poznałem takie powiedzenie,
Alkoholik leży w rynsztoku ale na innych spogląda z góry,
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 03:55 #10

  • niemota-75
  • niemota-75 Avatar
"Alkoholik leży w rynsztoku ale na innych spogląda z góry."
Do bólu prawdziwe zdanie. Drugie zdanie przybliżające rzeczywistość z wpisu szekli:
"W obecnym świecie ludzie nie idą do psychologa po to, by nauczyć się, jak pozbyć się pychy i nabyć pokory. Szkolą się, jak zwiększyć asertywność i pewność siebie. Pokorę przedstawia się w sposób karykaturalny. Utożsamia się ją z kompleksem niższości i ze skłonnościami masochistycznymi."!
Teraz Matiwaldi o mnie: "chociaż sam fakt,że nie obraziłeś się na mnie za moje posty i nadal piszesz i jesteś obecny na Forum świadczy (oczywiście w mojej subiektywnej ocenie ),że masz w sobie pokorę."
Byłem wychowany zgodnie z treścią paremii: pokorne ciele dwie matki ssie. Pokorność rozumiałem jak uległość mogącą dać wielorakie korzyści. Wielokrotnie skorzystałem z takiej oferty ale wtedy gdy przeciwnik był dla mnie nie do pokonania. Wraz z rozwojem alkoholizmu zacząłem patrzeć na ludzi z góry. Byłem niezagrożony w pozycji społecznej a zagłuszanie emocji przez alkohol (przede wszystkim poczucia winy) pozwoliło mi patrzeć na wielu ludzi z góry. Gdzie jest środek tak pojmowanej rzeczywistości? Pokora to rezygnacja z kierowania procesami kształtującymi rzeczywistość. To uznanie siły wyższej jako siły sprawczej i w pewnym sensie odpowiedzialnej za moje życie. "Panie spraw abym miał siłę wytrwać w trzeźwości." Dlatego ja nie będę pokorny. Ja muszę wytrwać w trzeźwości bo zrozumiałem, że inaczej przestanę być człowiekiem. Nikt i nic mojej trzeźwości nie sprawi za mnie.
Matiwaldi, Twoje przywitanie zwiększyło moją determinację. Nie jestem na tym forum aby sobie popisać tylko po to aby od początku zdefiniować moje oczekiwanie co do jakości życia. Czytając trzeźwych alkoholików chcę nabierać przekonania, że być trzeźwym to nie takie to znowu dokonanie jak by mi się wydawało. Ja walczę o godną końcówkę życia i muszę brać pod uwagę wszystkie oceny mojej psychiki gdyż ja mam zaburzoną samoocenę. Nie mogę być pokorny wobec losu bo los nie da mi niczego dobrego w zamian za moją pokorę. Moja pokora może polegać wyłącznie na tym, że rozumiem, że bez Waszego udziału i oceny samodzielnie nie zdefiniuję mojej nowej wizji życia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 07:42 #11

  • szekla
  • szekla Avatar
niemota-75 napisał:
Byłem wychowany zgodnie z treścią paremii: pokorne ciele dwie matki ssie. Pokorność rozumiałem jak uległość mogącą dać wielorakie korzyści. Wielokrotnie skorzystałem z takiej oferty ale wtedy gdy przeciwnik był dla mnie nie do pokonania.

I tu jest jeden z elementów trzeźwienia i nie picia. Rozpoznawanie uczuć i przyjmowanie ich tak jak się powinno a nie tak jak nam jest wygodnie. Praca nad emocjami, panowanie nad nimi, działanie takie aby w porę to do nas dotarło. Tak samo jak....wkurzysz się to sie napijesz. Jeśli tą negatywną emocje w porę rozpoznasz zdasz sobie sprawę że za nim wypijesz ten pierwszy kieliszek to jesteś trzeźwy a ów kieliszek może być zgubny.
Może faktycznie piłes inaczej ale dla wielu z nas ten jeden kieliszek był pierwszym to kilkudniowego ciągu. Stąd mamy takie podejście do tej choroby a nie inne
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 07:57 #12

  • niemota-75
  • niemota-75 Avatar
Tak samo jak....wkurzysz się to sie napijesz. Jeśli tą negatywną emocje w porę rozpoznasz zdasz sobie sprawę że za nim wypijesz ten pierwszy kieliszek to jesteś trzeźwy a ów kieliszek może być zgubny.
Może faktycznie piłes inaczej ale dla wielu z nas ten jeden kieliszek był pierwszym to kilkudniowego ciągu. Stąd mamy takie podejście do tej choroby a nie inne
Bywało, że się wkurzyłem i zaczynałem picie ale to była sprawa wcześniejszej godziny o której zaczynałem w tym dniu pić gdyż piłem ostatnio codziennie. Na ogół picie kontrolowałem, tzn. nie piłem pierwszego kieliszka jak nie powinienem. Potem jak już mogłem i wypiłem kończyła się kontrola. Wynika z tego, że nie piłem inaczej niż Wy, stąd Wasze podejście do picia muszę przyjmować jako standard. Ja tylko się nie bałem, nie wstydziłem, było mi obojętne, że się upijałem bo nie czyniłem nikomu krzywdy. Teraz też nie mam wyrzutów sumienia tylko już nie chcę takiego życia. Za mało lat mi zostało do końca a jeszcze mam sporo do zrobienia gdyż życie się zmienia. Też serdecznie pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 08:02 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
Mam bardzo mało czasu więc napiszę krótko.
Musiało coś być skoro podjąłeś decyzję o nie piciu. Nawet jeśli byłby to przesyt alkoholu, kwota wydana na alkohol. Piszesz o godnym życiu bo nie wiele Ci go już zostało. Czemu więc skoro nikogo nie krzywdziłeś rozróżniasz życie nie godne od godnego? Piłeś kontrolowanie, budziłeś się bez kaca...............!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 08:11 #14

  • daria3
  • daria3 Avatar
witaj
wybacz ze polecę po Tobie, ale ja już widzę krzywdę : zaniedbanie sfery seksualnej, skoro codziennie wieczorami sie upijałes to znaczy ze seksu nie było lub był po alkocholu co napewno raniło Twoja żonę , tak ja to odczuwam.....być moze sie mylę....
pozdrawiam..:)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 08:16 #15

  • matiwaldi
  • matiwaldi Avatar
daria3 napisał:
wybacz ze polecę po Tobie, ale ja już widzę krzywdę : zaniedbanie sfery seksualnej, skoro codziennie wieczorami sie upijałes to znaczy ze seksu nie było lub był po alkocholu co napewno raniło Twoja żonę , tak ja to odczuwam.....być moze sie mylę....
podoba mi się Twój sposób myślenia.... :D
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 08:27 #16

  • niemota-75
  • niemota-75 Avatar
Jest Dario jakaś racja w tym co piszesz. Seksu po pijaku u nas nie było a nie wszyscy uprawiają seks przed pójściem spać. Masz jednakże rację, że alkohol upośledza tę sferę życia i to zarówno fizycznie jak i emocjonalnie. Skarg nie słyszałem ale to też jest delikatność kobiet. Takich elementów składających się na decyzję o trzeźwości jest oczywiście dużo więcej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 08:38 #17

  • daria3
  • daria3 Avatar
i Twoje krytykanctwo co do ilosci godzin snu ziecia....to jego sprawa i jego zycie , moze jak sie wyspi jest bardziej cierpliwym wypoczętym kochajacym i czułym mężem niz ten co spi 5 godzin żzyna ideała i jest nakrecony jak bączek he he róznie to bywa ...pozdrawiam :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 09:02 #18

  • niemota-75
  • niemota-75 Avatar
he he różnie to bywa ...też pozdrawiam ale sądzę, że seks Cię nakręcił, szkoda, że mój
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 09:18 #19

  • daria3
  • daria3 Avatar
czyzbym uderzyła w czuły punkt??????? he he sarkazm bije przez Ciebie po całosci....takie mam wrazenie ze caly czas zgrywasz kogos innego niz jestes naprawde ....pamietaj to że piłes niby " w bialych rekawiczkach" i luksusowe alkochole to po przerobieniu w żołądku i jeltach tak samo waliło od Ciebie zgnilizną to tez jest meczące dla najblizszych uwierz mi....a byc pozbawionym przez 40 lat seksu wieczorowa pora i nocną ....ta magia, nastrój ....współczuje zonie, man nadzieję ze to nadrobisz....życze wszystkiego dobrego i 24H
pozdrawiam i przytulam Cię ciepło :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 09:34 #20

  • Franciszek
  • Franciszek Avatar
Sa alkoholicy z wyższych półek i niszych ,ja zakwalifikowałem się do tych z niższych półek,dlatego łatwiej mi się trzeźwieje,nie mnie oceniać innych,oklamywanie samego siebie nie popłaca,wcześniej czy później wszystko wyjdzie na światło dzienne,pamietam jak trudno mi było przyznać się do drugiej części kroku pierwszego,pracując na pogramie zobaczyłem swoje niekierowanie,dzisiaj nie mam żadnych wątpliwości,bez żadnego zażenowania mówię o sobie ,jestem alkoholikiem,
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 17:33 #21

  • matiwaldi
  • matiwaldi Avatar
FRANCISZKU drogi przyjacielu w drodze......
ale cóż jeszcze możesz mi o sobie powiedzieć prócz:Franciszek napisał:
,bez żadnego zażenowania mówię o sobie ,jestem alkoholikiem,
a jakby DOBRY BÓG tak nagle zabrał z ziemi alkoholizm,tak zupełnie wymazał to co by CI pozostało..........
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 19:35 #22

  • megi
  • megi Avatar
Czytam i własnym oczom nie wierzę :ojej: Czy może mnie ktoś oświecić i podać autora klasyfikacji alkoholików na "z dolnej i górnej półki" :?: Alkoholik to alkoholik i basta!!!Niezależnie od tego jaki alkohol piłeś,kiedy i w jakim towarzystwie,to jest jedna i ta sama choroba,która nie patrzy na wykrztałcenie,status społeczny czy materialny.Wielu alkoholików myśli,że skoro nie leżeli pijani w rowie to są lepsi a to nieprawda.Wobec tej choroby my alkoholicy jesteśmy RÓWNI i tu kłania się POKORA ale nie upokorzenie.Takie jest moje zdanie na ten temat. :-H H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 19:39 #23

  • fantomas
  • fantomas Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • sport, wędkarstwo
  • Posty: 705
  • Otrzymane podziękowania: 16
hmmmm....ciekawe z której półki jestem ja????
Dziś nie piję :)
Pewna jest tylko śmierć....reszta to kwestia wyboru
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 19:43 #24

  • fantomas
  • fantomas Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • sport, wędkarstwo
  • Posty: 705
  • Otrzymane podziękowania: 16
"Sa alkoholicy z wyższych półek i niszych ,ja zakwalifikowałem się do tych z niższych półek,dlatego łatwiej mi się trzeźwieje"

Na jakiej podstawie tak się zakwalifikowałeś???...bo ja nie wiem, z której półki jestem ja
i dlaczego łatwiej Ci się trzeźwieje???

"nie mnie oceniać innych"

a jednak oceniasz.....chociażby tą "półką"
Pewna jest tylko śmierć....reszta to kwestia wyboru
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 19:45 #25

  • fantomas
  • fantomas Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • sport, wędkarstwo
  • Posty: 705
  • Otrzymane podziękowania: 16
Czy to nie jest tak, że czy to w Whisky, czy to w piwie, czy winie czy wódce....czy DENATURACIE.... jest jedno takie ścierwo, które zwie się [size=200:2vxmmp1l]C2H5OH[/size]
?????
Pewna jest tylko śmierć....reszta to kwestia wyboru
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 19:47 #26

  • cytryna
  • cytryna Avatar
A tak właściwie to kiedy jest sie już tym z niższej półki? Pijąc piwko Żubra gdzie sie sklasyfikuję?????
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 20:34 #27

  • repro50
  • repro50 Avatar
Dla mnie to "półkowanie" jest przejawem uzależnionego myślenia... rozumiem to w kontekście dna jakie sie osiąga i tu kłania się uznanie własnej bezsilności...alkoholik pijący to taka zaraza , ze zawsze znajdzie wytłumaczenie na swoją nieciekawą sytuację ... leży zeszczany na ławce i będzie szukał pod nią aż wypatrzy kogoś , kogo będzie uważał za gorszego 8-) )
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 20:46 #28

  • matiwaldi
  • matiwaldi Avatar
repro50 napisał:
leży zeszczany na ławce i będzie szukał pod nią aż wypatrzy kogoś , kogo będzie uważał za gorszego 8-) )
DZIĘKI NARESZCIE COŚ Z JAJEM =)) ) =)) )
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 22:07 #29

  • megi
  • megi Avatar
Fantomas,a ja Ci powiem,z której półki jesteś-tak jak i ja- Z PÓŁNOCNO_WSCHODNIEJ =)) )
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/01/05 22:17 #30

  • fantomas
  • fantomas Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • sport, wędkarstwo
  • Posty: 705
  • Otrzymane podziękowania: 16
megi napisał:
Fantomas,a ja Ci powiem,z której półki jesteś-tak jak i ja- Z PÓŁNOCNO_WSCHODNIEJ =)) )

o w morde!!!!!! :ojej: :ojej: :ojej: :ojej: :ojej: :ojej:
i co my teraz zrobimy??????
:)) )
Pewna jest tylko śmierć....reszta to kwestia wyboru
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/02/19 11:27 #31

  • finka
  • finka Avatar
Witajcie. Mam problem. Czy pokora, jest związana z upokorzeniem? Byłam pokorna kiedy piłam. Ludzie mnie upokarzali, z ja nic z tym nie robiłam. Poczucie wstydu brało górę. Teraz jestem pokorna tylko wobec swojej choroby, z tym nie walczę. Właściwie to tak sobie myślę, że od zawsze mnie upokarzano. Matka, siostra, byłam domowym Kopciuszkiem. Tllko tata mnie zawsze bronił i kochał, ale pracował z daleka od domu, nie zawsze mógł. Upokarzał mnie mąż. Wyśmiewał się z mojej choroby, rozpowiadał wokół że ma żonę alkoholiczkę która się leczy. Upokarzano mnie w pracy, z pijącym się nie rozmawia, wiadomo, czuli się tymi lepszymi.
Wytrzeźwiałam, nie pozwalałam się gnoić. Odsunęłam się od złych ludzi. Mężowi podziękowałam ( po kolejnym wyskoku) za udział w programie. Matka umarła. Została siostra, ale z nią akurat dałam sobie radę. Powiedziałam, że żyję na własny rachunek. Niech się nie wtrąca, nie manipuluje, nie matkuje. Trudne to dla niej było po tylu latach, nie ma swojej rodziny, mieszka z tatą. I jak juz myślałam że jest dobrze, wszystko się posypało. Po rozwodzie, wiadomo, podział majątku. Trochę to trwało, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Połowa mieszkania panu byłemu się należy. Teraz odskoczę na chwilę od tematu. Kocham zwierzęta od zawsze, i od zawsze były u mnie. Upokarzał mnie mąż, którego błagałam żeby się zgodził na psa ze schroniska, miałam juz upatrzonego. Jak ja go wtedy prosiłam, a on sie cieszył że ma nade mną władzę. W końcu się zgodził. Potem wzięliśmy drugiego, ale tego to akurat ten debil chciał, bo był bardzo rasowy i nikt takiego wtedy nie miał. Psy odeszły, wzięłam na "chwilę" z podwórka kotki małe. Jednego, za dwa dni drugiego. Znalazły się dobre ręce, ale nie byłam w stanie ich wydać.Kiedyś były mąż mi się wpakował do domu, miał klucze . Zapowiedział , że ma taki kaprys i wynosi jutro koty na ulicę, bo połowa mieszkania jest jego. Zadzwoniłam na policję i jego wyrzucili. Mieszkał juz wtedy z inna kobietą. To taki wtręt.Moje koty... Kochane grzeczne siostrzyczki. Po półtora roku wzięłam trzeciego, malutkiego przestraszonego Januszka. I mam je sobie. I kocham, i świata nie widzę poza nimi. I teraz wracam do upokorzenia. Moja siostra powiedziała mi że da mi pieniądze, w prezencie, po prostu mi da. Ale warunek, wywalam z domu koty!!!. Powód? KOTY JEDZĄ, załatwiają się w do kuwety, potrzebny żwirek, a to kosztuje. Wyrzucę koty, ona mi robi przelew na konto momentalnie. Upokorzyła mnie na całego. Postawiła mnie, moje uczucia, moje trzeźwe życie na szali. Koty albo kasa. Wstałam i wyszłam. I koniec z siostrą. Może nie chciała mi dać a tylko tak powiedziała, bo doskonale wie że prędzej bym się zabiła niż się pozbyć futrzaków? Tylko, że nie rozmawiałam z nią nigdy na temat spłaty męża. Nawet nie wiedziałam, że ma takie pieniądze!!! Powiedzenie o pokornym cielaku który ssie dwie matki, tu akurat się nie sprawdza. Moje koty, każdego z osobna wyceniła na 40 tysięcy. Co za podli ludzie jednak są. Myślałam, że takie rzeczy dzieją się u innych, że moja rodzina jest inna. No niestety. Dawno temu powiedziałam sobie, że mnie na tym świecie już nic nie zdziwi, a jednak zdziwiło. potrzeba władzy nad drugim człowiekiem jest silna, silniejsza niż więzy rodzinne. To tyle co chciałam Wam powiedzieć. Trzy razy mi się list skasował. Mam nadzieję że teraz się wyśle. Nadzieja matką......ale ponoć każda matka kocha swoje dzieci ;-) )
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/02/19 12:08 #32

  • gosya
  • gosya Avatar
I znów sprawdza się powiedzenie , że z rodziną to na zdjęciu się dobrze wychodzi, trzymam kciuki za Ciebie i kotki
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pokora czy upokorzenie? 2011/02/19 12:50 #33

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 1169
Mam rodzine.
Rodzice to czynni alko.Mąż trzeźwiejący alko.Szwagier po terapi alko.Moja ukochana siostra dda i współuzal......Wszyscy Są dla mnie ważni i cenni..... jednak wszyscy chorzy..
Jak mogłabym ich nie kochać?????Są przy mnie zawsze w sercu,myślach,uczuciach.....
Choć czasami targa mną złość ,to po czasie zanika.Mam język więc moge powiedzieć co mi sprawia ból i na co się nie godze.Tym przecież nie zrobie nikomu krzywdy,a moge pomóc sobie.
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2

Pokora czy upokorzenie? 2011/02/19 14:55 #34

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 1169
Finka twoja siostra pewnie chce wiedzieć na ile wyceniasz swoją godność i własną wartość.
40 tys.za jednego kota to duża suma pieniędzy.Kusząca propozycja tym bardziej że załatwia połowe twoich nieprzespanych nocy.Pewnie mogłabyś oddać koty w dobre ręce i otrzymać gotówke.Śmieszny zakład.....
Tylko jak potem bedziesz się czuła?
Najpierw oddajesz koty za forse a potem ...przyjaciela.....swoje marzenia...swój spokój....swoje dobre samopoczucie....dusze......
I co potem?Jak nie zostanie już nic do oddania?A góra forsy będzie leżała w zasięgu ręki?
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2

Pokora czy upokorzenie? 2011/02/19 15:35 #35

  • finka
  • finka Avatar
No właśnie. Monia, człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. Nie dam się kupić. Spora suma, 120 tysięcy, za odzyskanie kontroli nad moim życiem.Nie odzyska jej. I zostanie sama. Przykre, ale nie potrafiłabym dalej się z nią przyjaźnić i udawać, że nic sie nie stało. :(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.